Ohayo~! ^w^
Jak samopoczucie w nowym roku? :D
U mnie bardzo dobrze~! Naprawdę, mogę być z siebie dumna ^^
Dzisiaj wstawiam rozdział Boy or Girl, bo dawno nie było plus będzie tylko jeszcze jeden rozdział, więc możliwe, że niebawem pokaże się ostatni ^^
Tak ogółem to mam już napisany kolejny rozdział z Ferajny i do tego kończę rozdział z Amnezji :D Ja nie wiem, czy mnie coś strzeliło czy "Nowy Rok, Nowa Wena" ale pisanie idzie mi bardzo dobrze ^w^ Ogółem to chcę pokończyć opowiadania aby zacząć nowe i powrócić do Twin Blood oraz Danse Macabre. Ale przy tym chcę wstawić kilka one-shotów z nowymi postaciami, więc mam nadzieję, że ta wena będzie się mnie trzymać i często będę wstawiać tu te wszystkie cosie ^^
Tak więc liczę na Was i na wasze cudne komentarze <3
I jak ktoś ma jakieś zamówienie to niech śmiało pisze ;) Tylko proszę w etykiecie SPAM abym później nie zapomniała, gdzie to pisaliście :D
Już nie przedłużam, bo chcę dokończyć dzisiaj rozdział ^^
Miłego czytania~! :3
#Kimie
Gdy się obudziłem przez chwilę myślałem, że to wszystko mi się po prostu przyśniło. Że gdy spotkam Aomine popołudniu będzie on normalnym facetem, a moja myśl, że zamienił się w kobietę będzie tylko senną marą, z której będziemy się śmiać. Jednak tak się nie stało. I uświadomiłem to sobie rano, gdyż nogi poniosły mnie w innym kierunku i zobaczyłem Ao idącą do szkoły. I tak, to jednak była kobieta. Mimo wszystko uśmiechnąłem się na jej widok, po czym niezauważony poszedłem do szkoły.
Tuż przed treningiem postanowiłem do niej napisać. Zastanawiałem się przez wszystkie lekcje, czy to zrobić. Chociaż sam Kuroko stwierdził, że powinienem się z nią spotkać sam na sam. Przez chwilę jeszcze myślałem gdzie ją zabrać, jednak moje mieszkanie wydawało się najlepsze, gdyż tam na pewno nikt nam nie przeszkodzi. Nie żebym myślał o jakiś zboczonych rzeczach~! Westchnąłem ciężko i napisałem w końcu tego SMSa.
Do: Aomine
Od: Kagami
Temat: Spotkanie.
Treść: Hej. Jesteś wolna dziś po południu? Może się spotkamy?
A~! Napisałem to~! I wysłałem~! Oby jednak się udało. O, jest odpowiedź.
Do: Kagami
Od: Aomine
Temat: Re: Spotkanie.
Treść: Czemu nie. I tak zamierzałam urwać się z treningu. To gdzie się spotykamy?
Aż nie mogłem uwierzyć, że się udało. Od razu napisałem, że na boisku, który znajduje się blisko mojego domu. Gdy napisała "Ok" to od razu poszedłem na trening. Nieco się w sumie denerwowałem ale to przecież Aomine, więc wszystko na pewno dobrze pójdzie.
-Spotykasz się z nią?- Usłyszałem obok siebie i omal co nie dostałem zawału serca. Zapomniałem, że Kuroko idzie tuż obok.
-Tak, po treningu u mnie.- Mruknąłem, a Tetsu spojrzał się na mnie jakoś dziwnie.- Oj! To nie to co myślisz~! Po prostu nie chcę na nikogo wpaść, bo wtedy z rozmowy nici.- Dlaczego ja mu się do cholery tłumaczę~??!
-Rozumiem. Plus wiesz przecież, że Aomine nie pamięta faktu, iż jesteście parą. I.....Powodzenia.- Kuroko wyciągnął w moją stronę zaciśniętą pięść.
-Taa, dzięki.- Od razu przybiłem z nim żółwika.
-Woof~!- Usłyszałem wtem szczeknięcie Nigou, więc od razu odsunąłem się od Kuroko.
-Od kiedy...?- Spytałem, patrząc w dół, gdzie Nigou szedł wesołym krokiem obok Tetsu.
-Od początku.- Odpowiedział Tetsu, po czym wziął psiaka na ręce, a ten zaczął go lizać po policzku. Westchnąłem tylko i ruszyłem przodem. Miałem nadzieję, że im szybciej zacznie się trening tym szybciej się skończy i tym szybciej spotkam się z Aomine.
Na treningu o dziwo czas naprawdę jakby przyspieszył i już gnałem na boisko, gdzie czekała już na mnie Ao.
-No nareszcie~! Co tak długo?- Spytała, patrząc na mnie nieco wkurzona.
-Trening miałem przecież. To że ty nie poszłaś nie znaczy, że i ja nie miałem na niego iść.- Mruknąłem.
-Heh~! Dobra. To gdzie idziemy? Bo mi się dzisiaj nie chce grać.- Ziewnęła,nadal siedząc sobie na ławce.
-Może do mnie? Zrobię nam coś dobrego i pogramy albo obejrzymy coś.
-Dobra.- Wzruszyła tylko ramionami, po czym wstała i razem udaliśmy się do mnie.
-Tak w ogóle to byłaś na treningu chociaż trochę czy nie?- Spytałem, gdy weszliśmy już do mieszkania.
-Nie, nie byłam. Satsu chciała mnie tam zaciągnąć ale jej to nie wyszło. A Wakamatsu o dziwno nie chciał się dzisiaj ze mną o to wykłócać. Chociaż ostatnio to tylko na siebie wrzeszczymy, więc trochę odpoczynku na pewno nam nie zaszkodzi.- Aomine rzuciła torbę w kąt, po czym wzięła sobie puszkę coli z lodówki i rozsiadła się na kanapie.- Co ugotujesz?
-A na co masz ochotę?- Spytałem, podciągając rękawy i zakładając fartuch.
-Obojętnie. I tak wszystko co robisz jest dobre.- Uśmiechnęła się lekko znad puszki.
-Może być curry?- Spytałem, zaglądając do lodówki.
-Mhm. Tylko nie rób tak ostrego jak ostatnio. Jeszcze spalisz mi moje kubki smakowe.- Gdy to powiedziała omal nie wypuściłem z rąk mięsa. Zdziwiłem się, że pamięta o takim czymś. Trochę to dziwne, że nie pamięta nas jako pary.
Otrząsnąłem się i wziąłem się za gotowanie.
-Pomóc ci?- Spytała nagle. Zauważyłem, że położyła się na kanapie patrząc na mnie.
-Nie musisz.- Mruknąłem.- No jeżeli bardzo chcesz.- Powiedziałem. Aomine rzadko mi pomagał. Zazwyczaj robił to, gdy nie było nic ciekawego w telewizji. I tak teraz Ao weszła do kuchni i ustała obok mnie.
-Co mam robić?- Spytała, patrząc się na wszystkie rozłożone rzeczy.
-Możesz pokroić warzywa.- Wskazałem jej głową. Ao od razu wzięła się za obieranie i krojenie.
-Ile ty tej papryczki kroisz?!- Krzyknęła nagle. Spojrzałem na swoją deskę i zauważyłem, że pokroiłem z 8 ostrych papryczek.
-Oh, sorki. Spokojnie, nie dodam wszystkiego.- Przełożyłem papryczkę do miseczki i wziąłem się za przygotowanie ryżu.
-Coś ty dzisiaj taki zamyślony?- Spytała wtem, opierając się o blat.- Może źle się czujesz?- Spytała i nim zdążyłem zareagować podeszła i położyła swoją dłoń na moim czole.- Nie masz gorączki.- Mruknęła.
-Wszystko w porządku~! Może troszkę się po prostu nie wyspałem.- Uśmiechnąłem się lekko.- Naprawdę nie masz się o co martwić.
-To na pewno brak snu? A może za dużo trenujesz? Jak twoje nogi?
-Tak, na pewno. Z nogami w porządku, Riko mnie pilnuje.
-Chwile, skoro nie jesteś przed żadnym ważnym meczem to dlaczego nie możesz spać?- Ao spojrzała na mnie uważnie.
-Eeee.... Miałem koszmary~! Dlatego nie spałem za dobrze.
-Koszmary? A co ci się śniło?
-N-Nie pamiętam~! Jak się obudziłem to od razu zapomniałem~!- Przecież nie powiem, o jego zamianie w dziewczynę~!
-Ach tak.... Może napij się melisy przed pójściem do łóżka to nie będziesz ich miał.- Powiedziała, sama się nad tym zastanawiając.
-Tak sądzisz? To dzisiaj tak zrobię, a jutro ci powiem, czy pomogło. Okey?
-Yo.- Uśmiechnęła się lekko.- To ty dalej gotuj, a ja zobaczę, czy może jest coś ciekawego w telewizji.- Poklepała mnie po ramieniu, po czym poszła do salonu i rzuciła się na kanapę. Uśmiechnąłem się tylko pod nosem i wziąłem się za robienie obiadu.
Jakieś pół godziny później zasiedliśmy do stołu.
-Pycha~!- Powiedziała Ao, zajadając się curry.- Nie ma to jak domowe żarełko.
-To następnym razem zrobię burgery.
-Mhm.- Mruknęła tylko Ao, zajadając się curry. Kagami w pewnym momencie zauważył, że ma trochę ryżu na policzku.
-Ubrudziłaś się.
-Hm? Gdzie?- Ao zaczęła wycierać swoją brodę.
-Nie tu, Tu.- Kagami wyciągnął rękę i wytarł jej policzek. Przez chwilę zapatrzył się w te ciemnoniebieskie oczy.- Już.- Mruknął, odsuwając rękę.
-Dzięki.- Ao uśmiechnęła się promiennie, wracając do jedzenia.- A~! Papryczka~!- Krzyknęła i pognała do kuchni po mleko. Kagami uśmiechnął się tylko szeroko, sam biorą cię sa swoją porcję. Cieszył się, że chociaż zachowanie Aomine się nie zmieniło. Może czasem wkurzał się, że jest leniwy i beztroski mimo to uwielbiał go całego.
Po obiedzie rozsiedli się na kanapie, oglądając jakiś film. Kagami chciał pogadać z Ao ale nie wiedział jak zacząć rozmowę plus nie był pewny czy mówić o jego przemianie w kobietę. Postanowił jednak zadać jej kilka pytań aby sprawdzić jak wiele pamięta z ich relacji.
-A....- Zaczął lecz wtem zobaczył, że Aomine zasnęła z głową na jego udzie. Spiął się lecz po chwili odprężył i zaczął przeczesywać jej włosy. Jak zawsze były mięciutkie tylko tym razem o wiele dłuższe. Przyjrzał się również jej twarzy. Zgrabny, lekko zadarty nosek, długie rzęsy, czerwone, pełne usta, zgrabna szyja, wysportowane, teraz zgrabne ciało. Aomine nawet w kobiecej wersji wyglądał świetnie.
Kagami wziął rękę z jej włosów i chciał sięgnąć koc lecz wtem Ao poruszyła się, zamruczała coś pod nosem i otworzyła oczy.
-Przysnęło mi się. Długo spałam?- Spytała, przeciągając się.
-Jakieś pół godziny.- Powiedział Kagami. Ao usiadła i ziewnęła głośno.
-Już nieco późno, będę się zbierać.- Powiedziała, patrząc na Kagamiego.
-A, tak. Odprowadzić cię?- Spytał wstając z kanapy i idąc za nią na przedpokój.
-Jakbym miała się po drodze zgubić.- Ao pokazała mu język, ubierając adidasy i bluzę.- Widzimy się jutro? Pogramy może w parku?
-Pewnie. Ale teraz bez zakładów.
-I tak obiecałeś mi burgery.- Ao uśmiechnęła się szeroko.- Narka.- Pomachała mi, po czym wyszła. Westchnąłem i poszedłem do salonu. Usiadłem na kanapie, chwilę zastanawiając się nad tym wszystkim. Może i Ao mnie nie pamięta, a bardziej nie pamięta mnie jako swojego chłopaka ale mimo wszystko postaram się ją w sobie rozkochać. Albo Aomine przemieni się z powrotem w faceta chociaż nadal nie było wiadomo, jak to się stało.
Następnego dnia po szkole i treningu udałem się wraz z Kuroko do parku, gdzie umówiłem się z Ao. O dziwo czekał tam na nas Kise wraz z Midorimą i Takao.
-Czy to przypadek, że oni tu są?- Spytałem Kuroko, jednak wiedziałem, że Midorima nie przepada za Kise.
-Nie, ja ich zaprosiłem. Pomyślałem, że Ao lepiej będzie się czuć w znajomym towarzystwie i może dzięki temu przypomni sobie kim naprawdę jest.- Powiedział Kuroko. Przez myśl mi przeszło, że chce bronić Ao, chociaż nie wiedziałem przed czym dokładnie.
-Kurokocchi~!- Kise prawie rzucił się na niego, jednak zatrzymałem go.- Hej Kagamicchi~!- Kise uśmiechnął się szeroko.
-Witaj Kise-kun, Midorima-kun i Takao-kun.- Przywitał się Kuroko.
-Siemka.- Przywitał się Takao, a Midorima patrzył na nas tylko uważnie.
-Yo. He? Co tu robi ta blond ciota i glonojad?- Spytała Ao, wchodząc na boisko.
-Aominecchi jesteś okrutna~!- Fuknął na nią Kise.
-Wygraj ze mną chociaż raz one on one to może zacznę inaczej cię nazywać.- Ao uśmiechnęła się lekko, co Kise odwzajemnił chociaż czuło się między nimi aurę rywalizacji.
-To jak będziemy grać? Mecz czy one on one?- Spytałem.
-Tak w sumie to nie chce mi się grać. Nadal jest gorąco niczym w piekle.- Mruknęła Ao.
-Mały mecz nam nie zaszkodzi.- Skomentowałam Kise.
-Dobra ale ty nie będziesz w razem w drużynie z Kise. Ja, Kagami i Kuroko kontra ty, Midorima i Takao.- Zdecydowała Ao.
-He~?! Ale dlaczego~?! Ja chcę być z Kurokocchim w drużynie~!- Buntował się Kise, przytulając się do niebieskowłosego.
-Kise-kun prze.....- Kuroko wtem zamilkł, patrząc na wejście na boisko.
-He? Co jest Kurokocchi?- Spytał Kise, zdziwiony jego zachowaniem. Spojrzałem w stronę, w którą gapił się Tetsu i znieruchomiałem. W naszą stronę szedł Aomine. Ale to nie mógł być on~!! Przecież stoi tutaj z nami~!!!
-A ty co tu robisz?- Spytał Aomine Ao, która uśmiechała się szeroko.
-Wrabiam twoich znajomych.- Odpowiedziała.
-He? Wrabiasz?
-No, myślą, żę ja to ty.- Powiedziała ze śmiechem. Że co~?!
-A-Ale przecież to jest Aominecchi~!- Kise wskazał na Ao.- Mówiłaś, że jesteś Aomine~!- Upierał się Kise.
-Bo jestem Aomine ale nikt nie pytał się o moje imię. No później się pytaliście ale wtedy zdałam sobie sprawę, że bierzecie mnie za Daikiego, więc postanowiłam sobie nieco zażartować.- Ao uśmiechnęła się szeroko.
-Chwila to kim w końcu jesteś?- Spytał się pogubiony, tak samo jak my, Takao.
-Kimie Aomine. Jestem siostrą bliźniaczką Daikiego.- Powiedziała, a nam opadła szczęka. To są bliźniaki~??! Dlaczego ja nic o tym nie wiem~?!!!
-Oni na serio ci uwierzyli?- Spytał Aomine, po czy zaczął się śmiać.
-Też mnie to nieco zdziwiło i nawet myślałam, że Tetsu mnie wkopie ale tak o dziwo się nie stało.- Po tym co powiedziała Ao, znaczy Kimie, wszyscy spojrzeli się na Kuroko.- To było zaraz w pierwszej klasie gimnazjum, Daiki przedstawił nas sobie raz po treningu, gdy poszliście d Maji.- Wyjaśniła Kimie. Kuroko jak zwykle zachowywał pokerową twarz ale widać jednak było, że całkowicie o tym zapomniał.
-To dlatego dobrze odpowiedziałaś na wszystkie moje pytania.- Mruknął tylko.
-Mhm. W końcu ja i Daiki wiemy o sobie wszystko i wszystko sobie mówimy.- Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-Jestem z ciebie dumny, naprawdę.- Powiedział Aomine, miziając Kimie po głowie.
-Kise jak to jest przegrać z dziewczyną?- Spytał wtem Kuroko.
-Co? Przegrałeś z Kimie? Kiepski jesteś blondasku.- Zaśmiał się Aomine.
-A-Ale..... Kagami też przegrał~!- Obronił się Kise, wskazując na mnie.
-Był pewnie zbyt zszokowany, więc....- Powiedział Aomine.
-To nie fair~!- Jęknął Kise.
-To może ja i Daiki, kontra ty i Kagami?- Spytała Ao.
-Dobra!- Powiedział Kise. Nie miałem większego wyboru aby się nie zgodzić.
Po jakiś dwóch godzinach gry- kiedy to przegraliśmy z Aomine i ten wygrał również z Midorimą- na boisku zostałem tylko z Daikimi i Kimie. Midorima i Takao szybko się ulotnili, Kise poszedł odprowadzić kawałek Kuroko. Chwilę przyglądałem się Daikiemu i Kimie i zdecydowanie byli jak dwie krople wody, z wyjątkiem oczywiście płci.
-Kagami.- Zaczęła Kimie, podchodząc do mnie.- Sorki, że cię okłamywałam. Na początku chciałam powiedzieć prawdę ale jakoś nie mogłam się powstrzymać aby nieco zażartować.- Uśmiechnęła się przepraszająco.
-Wybaczam. W sumie to fajnie było.- Uśmiechnąłem się lekko.- Chwila, coś mi tu nie pasuje. Przecież pisałem do ciebie.- Wskazałem na Daikeigo.
-Akurat wtedy to ja miałam Daikiego telefon, bo bateria mu wcześniej padła i dał mi abym mu nieco podładowała. A później tego SMSa usunęłam, więc się nie zorientował.- Wytłumaczyła Kimie.
-A, więc to tak.
-Naprawdę sorki. Dam ci nieco spokoju abyś mógł spędzić trochę czasu z Dai-chanem.- Powiedziała z uśmiechem.
-Dzie....- Wtem wpadła mi do głowy myśl "Czy Kimie wie, że chodzę z jej bratem?".
-Ona wie.- Powiedział Aomine, zarzucając rękę na moje ramiona.
-He?! O..... I nie przeszkadza.... ci to?- Wskazałem na mnie i na Daikiego, patrząc niepewnie na Kimie.
-Ależ skąd~! Skoro mój brat jest szczęśliwy to i ja jestem. Zaopiekuj się nim dobrze, Kagami.- Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-Dobrze. Chociaż i tak to już robię, zwłaszcza go dokarmiając.- Mruknąłem.
-Ej, moja wina, że tak dobrze gotujesz?- Bronił się Aomine.
-Zgadzam się z bratem. Jesteś dobrym kucharzem Kagami. Właśnie, a kiedy mam przyjść na moje obiecane burgery?
-Burgery? Ej, ja też chce. Zwłaszcza te z krewetkami w tempurze.
-Heh~! Dobra to idziemy do mnie. I tak mam wszystko przygotowane.- Mruknąłem ruszając w stronę mieszkania.
-Kagami.- Usłyszałem, a po chwili Aomine pojawił się obok mnie.- A gdzie mój buziak na przywitanie?- Uśmiechnął się lekko. Już chciałem dać mu tego buziaka lecz przypomniałem sobie o Kimie.
-Nie teraz.- Mruknąłem, odwracając od niego wzrok.
-Kagami.- Aomine przysunął się niebezpiecznie blisko mnie, więc próbowałem go odsunąć.
-Nie teraz Aho~!- Warknąłem na niego.
-Nii-san~! Nie molestuj Kagamiego, bo nam żarcia nie da.- Powiedziała Kimie, wchodząc między mnie a Daikiego.
-Tak myślisz?- Zastanowił się nad tym Aomine. Westchnąłem głośno, kręcąc z niedowierzaniem głową. Wcześniej miałem swojego Aomine, a teraz mam jego i jego siostrę, do tego to bliźniacy o takim samych charakterze i zachowaniu. Dlaczego ja się w coś takiego wpakowałem? Ano tak, kocham jednak tego dupka, a jego siostra jest w sumie naprawdę fajną dziewczyną.
-Kimie, jak będziesz trzymać tego zboczeńca ode mnie z daleka to upiekę ci ciasto i całe będzie dla ciebie.- Powiedziałem z lekkim uśmiechem.
-Serio?!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Ej ale dlaczego~?!- Oburzył się Aomine.
-Bo do mnie nie pisałeś i się nie odzywałeś. Obrażony jestem.- Mruknąłem.
-Ale to nie moja wina no~! Plus jakbym się z tobą zobaczył to jeszcze nie chciałbym od ciebie odchodzić i co wtedy? Smuteczek, nikt mnie nie lubi.- Aomine strzelił focha, co mnie nieźle rozbawiło. Ale jego słowa były rozczulające.- Właśnie~! Bym zapomniał. Myślałem aby dać ci je dopiero na urodziny ale znaj moje dobre serce.- Aomine wręczył mi reklamówkę. Zajrzałem do środka, wyciągając karton w którym znajdowały się nowiutkie buty i to te, o których niedawno mówiliśmy.
-Co? Ale....- Spojrzałem na niego zaskoczony.
-Przez ostatnie treningi i zostanie wice-kapitanem nie miałem dla ciebie czasu, więc postanowiłem ci to nieco wynagrodzić.- Mruknął. Doszło do mnie, że on cały czas o mnie myślał.
-O~! Kagami jak słodko się rumienisz~!- Usłyszałem wtem Kimie, więc szybko odwróciłem głowę w drugą stronę.
-He? Serio?- Aomine wychylił się aby na mnie spojrzeć. Odwróciłem się, zasłaniając Kimie oczy, po czym pocałowałem Daikiego szybko.
-Dzięki.- Mruknąłem, nie patrząc na niego. Panowała między nami chwila ciszy
-Siostra możesz iść do domu?- Spytał się wtem Aomine.
-Zapomnij. Nie dobierzesz się do niego. Nie odpuszczę sobie całej blachy ciasta.- Odpowiedziała stanowczo Kimie.
-Ale Siostra no~!
-Spadaj~!- Ci zaczęli się kłócić, a ja spaliłem się ze wstydu. Muszę później pogadać z Aomine aby nie mówił jednak wszystkiego swojej siostrze. Plus doszedłem do wniosku, że mimo iż Kimie jest kobietą to najwidoczniej tak samo jak jej brat nie wstydzi się mówić o tych rzeczach. Mam nadzieje, że mają chociaż trochę przyzwoitości i nie będą o tych rzeczach rozmawiać przy mnie. A na razie trzeba zamknąć ich jadaczki burgerami.
Tuż przed treningiem postanowiłem do niej napisać. Zastanawiałem się przez wszystkie lekcje, czy to zrobić. Chociaż sam Kuroko stwierdził, że powinienem się z nią spotkać sam na sam. Przez chwilę jeszcze myślałem gdzie ją zabrać, jednak moje mieszkanie wydawało się najlepsze, gdyż tam na pewno nikt nam nie przeszkodzi. Nie żebym myślał o jakiś zboczonych rzeczach~! Westchnąłem ciężko i napisałem w końcu tego SMSa.
Do: Aomine
Od: Kagami
Temat: Spotkanie.
Treść: Hej. Jesteś wolna dziś po południu? Może się spotkamy?
A~! Napisałem to~! I wysłałem~! Oby jednak się udało. O, jest odpowiedź.
Do: Kagami
Od: Aomine
Temat: Re: Spotkanie.
Treść: Czemu nie. I tak zamierzałam urwać się z treningu. To gdzie się spotykamy?
Aż nie mogłem uwierzyć, że się udało. Od razu napisałem, że na boisku, który znajduje się blisko mojego domu. Gdy napisała "Ok" to od razu poszedłem na trening. Nieco się w sumie denerwowałem ale to przecież Aomine, więc wszystko na pewno dobrze pójdzie.
-Spotykasz się z nią?- Usłyszałem obok siebie i omal co nie dostałem zawału serca. Zapomniałem, że Kuroko idzie tuż obok.
-Tak, po treningu u mnie.- Mruknąłem, a Tetsu spojrzał się na mnie jakoś dziwnie.- Oj! To nie to co myślisz~! Po prostu nie chcę na nikogo wpaść, bo wtedy z rozmowy nici.- Dlaczego ja mu się do cholery tłumaczę~??!
-Rozumiem. Plus wiesz przecież, że Aomine nie pamięta faktu, iż jesteście parą. I.....Powodzenia.- Kuroko wyciągnął w moją stronę zaciśniętą pięść.
-Taa, dzięki.- Od razu przybiłem z nim żółwika.
-Woof~!- Usłyszałem wtem szczeknięcie Nigou, więc od razu odsunąłem się od Kuroko.
-Od kiedy...?- Spytałem, patrząc w dół, gdzie Nigou szedł wesołym krokiem obok Tetsu.
-Od początku.- Odpowiedział Tetsu, po czym wziął psiaka na ręce, a ten zaczął go lizać po policzku. Westchnąłem tylko i ruszyłem przodem. Miałem nadzieję, że im szybciej zacznie się trening tym szybciej się skończy i tym szybciej spotkam się z Aomine.
Na treningu o dziwo czas naprawdę jakby przyspieszył i już gnałem na boisko, gdzie czekała już na mnie Ao.
-No nareszcie~! Co tak długo?- Spytała, patrząc na mnie nieco wkurzona.
-Trening miałem przecież. To że ty nie poszłaś nie znaczy, że i ja nie miałem na niego iść.- Mruknąłem.
-Heh~! Dobra. To gdzie idziemy? Bo mi się dzisiaj nie chce grać.- Ziewnęła,nadal siedząc sobie na ławce.
-Może do mnie? Zrobię nam coś dobrego i pogramy albo obejrzymy coś.
-Dobra.- Wzruszyła tylko ramionami, po czym wstała i razem udaliśmy się do mnie.
-Tak w ogóle to byłaś na treningu chociaż trochę czy nie?- Spytałem, gdy weszliśmy już do mieszkania.
-Nie, nie byłam. Satsu chciała mnie tam zaciągnąć ale jej to nie wyszło. A Wakamatsu o dziwno nie chciał się dzisiaj ze mną o to wykłócać. Chociaż ostatnio to tylko na siebie wrzeszczymy, więc trochę odpoczynku na pewno nam nie zaszkodzi.- Aomine rzuciła torbę w kąt, po czym wzięła sobie puszkę coli z lodówki i rozsiadła się na kanapie.- Co ugotujesz?
-A na co masz ochotę?- Spytałem, podciągając rękawy i zakładając fartuch.
-Obojętnie. I tak wszystko co robisz jest dobre.- Uśmiechnęła się lekko znad puszki.
-Może być curry?- Spytałem, zaglądając do lodówki.
-Mhm. Tylko nie rób tak ostrego jak ostatnio. Jeszcze spalisz mi moje kubki smakowe.- Gdy to powiedziała omal nie wypuściłem z rąk mięsa. Zdziwiłem się, że pamięta o takim czymś. Trochę to dziwne, że nie pamięta nas jako pary.
Otrząsnąłem się i wziąłem się za gotowanie.
-Pomóc ci?- Spytała nagle. Zauważyłem, że położyła się na kanapie patrząc na mnie.
-Nie musisz.- Mruknąłem.- No jeżeli bardzo chcesz.- Powiedziałem. Aomine rzadko mi pomagał. Zazwyczaj robił to, gdy nie było nic ciekawego w telewizji. I tak teraz Ao weszła do kuchni i ustała obok mnie.
-Co mam robić?- Spytała, patrząc się na wszystkie rozłożone rzeczy.
-Możesz pokroić warzywa.- Wskazałem jej głową. Ao od razu wzięła się za obieranie i krojenie.
-Ile ty tej papryczki kroisz?!- Krzyknęła nagle. Spojrzałem na swoją deskę i zauważyłem, że pokroiłem z 8 ostrych papryczek.
-Oh, sorki. Spokojnie, nie dodam wszystkiego.- Przełożyłem papryczkę do miseczki i wziąłem się za przygotowanie ryżu.
-Coś ty dzisiaj taki zamyślony?- Spytała wtem, opierając się o blat.- Może źle się czujesz?- Spytała i nim zdążyłem zareagować podeszła i położyła swoją dłoń na moim czole.- Nie masz gorączki.- Mruknęła.
-Wszystko w porządku~! Może troszkę się po prostu nie wyspałem.- Uśmiechnąłem się lekko.- Naprawdę nie masz się o co martwić.
-To na pewno brak snu? A może za dużo trenujesz? Jak twoje nogi?
-Tak, na pewno. Z nogami w porządku, Riko mnie pilnuje.
-Chwile, skoro nie jesteś przed żadnym ważnym meczem to dlaczego nie możesz spać?- Ao spojrzała na mnie uważnie.
-Eeee.... Miałem koszmary~! Dlatego nie spałem za dobrze.
-Koszmary? A co ci się śniło?
-N-Nie pamiętam~! Jak się obudziłem to od razu zapomniałem~!- Przecież nie powiem, o jego zamianie w dziewczynę~!
-Ach tak.... Może napij się melisy przed pójściem do łóżka to nie będziesz ich miał.- Powiedziała, sama się nad tym zastanawiając.
-Tak sądzisz? To dzisiaj tak zrobię, a jutro ci powiem, czy pomogło. Okey?
-Yo.- Uśmiechnęła się lekko.- To ty dalej gotuj, a ja zobaczę, czy może jest coś ciekawego w telewizji.- Poklepała mnie po ramieniu, po czym poszła do salonu i rzuciła się na kanapę. Uśmiechnąłem się tylko pod nosem i wziąłem się za robienie obiadu.
Jakieś pół godziny później zasiedliśmy do stołu.
-Pycha~!- Powiedziała Ao, zajadając się curry.- Nie ma to jak domowe żarełko.
-To następnym razem zrobię burgery.
-Mhm.- Mruknęła tylko Ao, zajadając się curry. Kagami w pewnym momencie zauważył, że ma trochę ryżu na policzku.
-Ubrudziłaś się.
-Hm? Gdzie?- Ao zaczęła wycierać swoją brodę.
-Nie tu, Tu.- Kagami wyciągnął rękę i wytarł jej policzek. Przez chwilę zapatrzył się w te ciemnoniebieskie oczy.- Już.- Mruknął, odsuwając rękę.
-Dzięki.- Ao uśmiechnęła się promiennie, wracając do jedzenia.- A~! Papryczka~!- Krzyknęła i pognała do kuchni po mleko. Kagami uśmiechnął się tylko szeroko, sam biorą cię sa swoją porcję. Cieszył się, że chociaż zachowanie Aomine się nie zmieniło. Może czasem wkurzał się, że jest leniwy i beztroski mimo to uwielbiał go całego.
Po obiedzie rozsiedli się na kanapie, oglądając jakiś film. Kagami chciał pogadać z Ao ale nie wiedział jak zacząć rozmowę plus nie był pewny czy mówić o jego przemianie w kobietę. Postanowił jednak zadać jej kilka pytań aby sprawdzić jak wiele pamięta z ich relacji.
-A....- Zaczął lecz wtem zobaczył, że Aomine zasnęła z głową na jego udzie. Spiął się lecz po chwili odprężył i zaczął przeczesywać jej włosy. Jak zawsze były mięciutkie tylko tym razem o wiele dłuższe. Przyjrzał się również jej twarzy. Zgrabny, lekko zadarty nosek, długie rzęsy, czerwone, pełne usta, zgrabna szyja, wysportowane, teraz zgrabne ciało. Aomine nawet w kobiecej wersji wyglądał świetnie.
Kagami wziął rękę z jej włosów i chciał sięgnąć koc lecz wtem Ao poruszyła się, zamruczała coś pod nosem i otworzyła oczy.
-Przysnęło mi się. Długo spałam?- Spytała, przeciągając się.
-Jakieś pół godziny.- Powiedział Kagami. Ao usiadła i ziewnęła głośno.
-Już nieco późno, będę się zbierać.- Powiedziała, patrząc na Kagamiego.
-A, tak. Odprowadzić cię?- Spytał wstając z kanapy i idąc za nią na przedpokój.
-Jakbym miała się po drodze zgubić.- Ao pokazała mu język, ubierając adidasy i bluzę.- Widzimy się jutro? Pogramy może w parku?
-Pewnie. Ale teraz bez zakładów.
-I tak obiecałeś mi burgery.- Ao uśmiechnęła się szeroko.- Narka.- Pomachała mi, po czym wyszła. Westchnąłem i poszedłem do salonu. Usiadłem na kanapie, chwilę zastanawiając się nad tym wszystkim. Może i Ao mnie nie pamięta, a bardziej nie pamięta mnie jako swojego chłopaka ale mimo wszystko postaram się ją w sobie rozkochać. Albo Aomine przemieni się z powrotem w faceta chociaż nadal nie było wiadomo, jak to się stało.
Następnego dnia po szkole i treningu udałem się wraz z Kuroko do parku, gdzie umówiłem się z Ao. O dziwo czekał tam na nas Kise wraz z Midorimą i Takao.
-Czy to przypadek, że oni tu są?- Spytałem Kuroko, jednak wiedziałem, że Midorima nie przepada za Kise.
-Nie, ja ich zaprosiłem. Pomyślałem, że Ao lepiej będzie się czuć w znajomym towarzystwie i może dzięki temu przypomni sobie kim naprawdę jest.- Powiedział Kuroko. Przez myśl mi przeszło, że chce bronić Ao, chociaż nie wiedziałem przed czym dokładnie.
-Kurokocchi~!- Kise prawie rzucił się na niego, jednak zatrzymałem go.- Hej Kagamicchi~!- Kise uśmiechnął się szeroko.
-Witaj Kise-kun, Midorima-kun i Takao-kun.- Przywitał się Kuroko.
-Siemka.- Przywitał się Takao, a Midorima patrzył na nas tylko uważnie.
-Yo. He? Co tu robi ta blond ciota i glonojad?- Spytała Ao, wchodząc na boisko.
-Aominecchi jesteś okrutna~!- Fuknął na nią Kise.
-Wygraj ze mną chociaż raz one on one to może zacznę inaczej cię nazywać.- Ao uśmiechnęła się lekko, co Kise odwzajemnił chociaż czuło się między nimi aurę rywalizacji.
-To jak będziemy grać? Mecz czy one on one?- Spytałem.
-Tak w sumie to nie chce mi się grać. Nadal jest gorąco niczym w piekle.- Mruknęła Ao.
-Mały mecz nam nie zaszkodzi.- Skomentowałam Kise.
-Dobra ale ty nie będziesz w razem w drużynie z Kise. Ja, Kagami i Kuroko kontra ty, Midorima i Takao.- Zdecydowała Ao.
-He~?! Ale dlaczego~?! Ja chcę być z Kurokocchim w drużynie~!- Buntował się Kise, przytulając się do niebieskowłosego.
-Kise-kun prze.....- Kuroko wtem zamilkł, patrząc na wejście na boisko.
-He? Co jest Kurokocchi?- Spytał Kise, zdziwiony jego zachowaniem. Spojrzałem w stronę, w którą gapił się Tetsu i znieruchomiałem. W naszą stronę szedł Aomine. Ale to nie mógł być on~!! Przecież stoi tutaj z nami~!!!
-A ty co tu robisz?- Spytał Aomine Ao, która uśmiechała się szeroko.
-Wrabiam twoich znajomych.- Odpowiedziała.
-He? Wrabiasz?
-No, myślą, żę ja to ty.- Powiedziała ze śmiechem. Że co~?!
-A-Ale przecież to jest Aominecchi~!- Kise wskazał na Ao.- Mówiłaś, że jesteś Aomine~!- Upierał się Kise.
-Bo jestem Aomine ale nikt nie pytał się o moje imię. No później się pytaliście ale wtedy zdałam sobie sprawę, że bierzecie mnie za Daikiego, więc postanowiłam sobie nieco zażartować.- Ao uśmiechnęła się szeroko.
-Chwila to kim w końcu jesteś?- Spytał się pogubiony, tak samo jak my, Takao.
-Kimie Aomine. Jestem siostrą bliźniaczką Daikiego.- Powiedziała, a nam opadła szczęka. To są bliźniaki~??! Dlaczego ja nic o tym nie wiem~?!!!
-Oni na serio ci uwierzyli?- Spytał Aomine, po czy zaczął się śmiać.
-Też mnie to nieco zdziwiło i nawet myślałam, że Tetsu mnie wkopie ale tak o dziwo się nie stało.- Po tym co powiedziała Ao, znaczy Kimie, wszyscy spojrzeli się na Kuroko.- To było zaraz w pierwszej klasie gimnazjum, Daiki przedstawił nas sobie raz po treningu, gdy poszliście d Maji.- Wyjaśniła Kimie. Kuroko jak zwykle zachowywał pokerową twarz ale widać jednak było, że całkowicie o tym zapomniał.
-To dlatego dobrze odpowiedziałaś na wszystkie moje pytania.- Mruknął tylko.
-Mhm. W końcu ja i Daiki wiemy o sobie wszystko i wszystko sobie mówimy.- Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-Jestem z ciebie dumny, naprawdę.- Powiedział Aomine, miziając Kimie po głowie.
-Kise jak to jest przegrać z dziewczyną?- Spytał wtem Kuroko.
-Co? Przegrałeś z Kimie? Kiepski jesteś blondasku.- Zaśmiał się Aomine.
-A-Ale..... Kagami też przegrał~!- Obronił się Kise, wskazując na mnie.
-Był pewnie zbyt zszokowany, więc....- Powiedział Aomine.
-To nie fair~!- Jęknął Kise.
-To może ja i Daiki, kontra ty i Kagami?- Spytała Ao.
-Dobra!- Powiedział Kise. Nie miałem większego wyboru aby się nie zgodzić.
Po jakiś dwóch godzinach gry- kiedy to przegraliśmy z Aomine i ten wygrał również z Midorimą- na boisku zostałem tylko z Daikimi i Kimie. Midorima i Takao szybko się ulotnili, Kise poszedł odprowadzić kawałek Kuroko. Chwilę przyglądałem się Daikiemu i Kimie i zdecydowanie byli jak dwie krople wody, z wyjątkiem oczywiście płci.
-Kagami.- Zaczęła Kimie, podchodząc do mnie.- Sorki, że cię okłamywałam. Na początku chciałam powiedzieć prawdę ale jakoś nie mogłam się powstrzymać aby nieco zażartować.- Uśmiechnęła się przepraszająco.
-Wybaczam. W sumie to fajnie było.- Uśmiechnąłem się lekko.- Chwila, coś mi tu nie pasuje. Przecież pisałem do ciebie.- Wskazałem na Daikeigo.
-Akurat wtedy to ja miałam Daikiego telefon, bo bateria mu wcześniej padła i dał mi abym mu nieco podładowała. A później tego SMSa usunęłam, więc się nie zorientował.- Wytłumaczyła Kimie.
-A, więc to tak.
-Naprawdę sorki. Dam ci nieco spokoju abyś mógł spędzić trochę czasu z Dai-chanem.- Powiedziała z uśmiechem.
-Dzie....- Wtem wpadła mi do głowy myśl "Czy Kimie wie, że chodzę z jej bratem?".
-Ona wie.- Powiedział Aomine, zarzucając rękę na moje ramiona.
-He?! O..... I nie przeszkadza.... ci to?- Wskazałem na mnie i na Daikiego, patrząc niepewnie na Kimie.
-Ależ skąd~! Skoro mój brat jest szczęśliwy to i ja jestem. Zaopiekuj się nim dobrze, Kagami.- Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-Dobrze. Chociaż i tak to już robię, zwłaszcza go dokarmiając.- Mruknąłem.
-Ej, moja wina, że tak dobrze gotujesz?- Bronił się Aomine.
-Zgadzam się z bratem. Jesteś dobrym kucharzem Kagami. Właśnie, a kiedy mam przyjść na moje obiecane burgery?
-Burgery? Ej, ja też chce. Zwłaszcza te z krewetkami w tempurze.
-Heh~! Dobra to idziemy do mnie. I tak mam wszystko przygotowane.- Mruknąłem ruszając w stronę mieszkania.
-Kagami.- Usłyszałem, a po chwili Aomine pojawił się obok mnie.- A gdzie mój buziak na przywitanie?- Uśmiechnął się lekko. Już chciałem dać mu tego buziaka lecz przypomniałem sobie o Kimie.
-Nie teraz.- Mruknąłem, odwracając od niego wzrok.
-Kagami.- Aomine przysunął się niebezpiecznie blisko mnie, więc próbowałem go odsunąć.
-Nie teraz Aho~!- Warknąłem na niego.
-Nii-san~! Nie molestuj Kagamiego, bo nam żarcia nie da.- Powiedziała Kimie, wchodząc między mnie a Daikiego.
-Tak myślisz?- Zastanowił się nad tym Aomine. Westchnąłem głośno, kręcąc z niedowierzaniem głową. Wcześniej miałem swojego Aomine, a teraz mam jego i jego siostrę, do tego to bliźniacy o takim samych charakterze i zachowaniu. Dlaczego ja się w coś takiego wpakowałem? Ano tak, kocham jednak tego dupka, a jego siostra jest w sumie naprawdę fajną dziewczyną.
-Kimie, jak będziesz trzymać tego zboczeńca ode mnie z daleka to upiekę ci ciasto i całe będzie dla ciebie.- Powiedziałem z lekkim uśmiechem.
-Serio?!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Ej ale dlaczego~?!- Oburzył się Aomine.
-Bo do mnie nie pisałeś i się nie odzywałeś. Obrażony jestem.- Mruknąłem.
-Ale to nie moja wina no~! Plus jakbym się z tobą zobaczył to jeszcze nie chciałbym od ciebie odchodzić i co wtedy? Smuteczek, nikt mnie nie lubi.- Aomine strzelił focha, co mnie nieźle rozbawiło. Ale jego słowa były rozczulające.- Właśnie~! Bym zapomniał. Myślałem aby dać ci je dopiero na urodziny ale znaj moje dobre serce.- Aomine wręczył mi reklamówkę. Zajrzałem do środka, wyciągając karton w którym znajdowały się nowiutkie buty i to te, o których niedawno mówiliśmy.
-Co? Ale....- Spojrzałem na niego zaskoczony.
-Przez ostatnie treningi i zostanie wice-kapitanem nie miałem dla ciebie czasu, więc postanowiłem ci to nieco wynagrodzić.- Mruknął. Doszło do mnie, że on cały czas o mnie myślał.
-O~! Kagami jak słodko się rumienisz~!- Usłyszałem wtem Kimie, więc szybko odwróciłem głowę w drugą stronę.
-He? Serio?- Aomine wychylił się aby na mnie spojrzeć. Odwróciłem się, zasłaniając Kimie oczy, po czym pocałowałem Daikiego szybko.
-Dzięki.- Mruknąłem, nie patrząc na niego. Panowała między nami chwila ciszy
-Siostra możesz iść do domu?- Spytał się wtem Aomine.
-Zapomnij. Nie dobierzesz się do niego. Nie odpuszczę sobie całej blachy ciasta.- Odpowiedziała stanowczo Kimie.
-Ale Siostra no~!
-Spadaj~!- Ci zaczęli się kłócić, a ja spaliłem się ze wstydu. Muszę później pogadać z Aomine aby nie mówił jednak wszystkiego swojej siostrze. Plus doszedłem do wniosku, że mimo iż Kimie jest kobietą to najwidoczniej tak samo jak jej brat nie wstydzi się mówić o tych rzeczach. Mam nadzieje, że mają chociaż trochę przyzwoitości i nie będą o tych rzeczach rozmawiać przy mnie. A na razie trzeba zamknąć ich jadaczki burgerami.





WHAT??!!!! /(o,o)\
OdpowiedzUsuńW życiu bym nie wpadła na to, że tak to rozwiążesz! ❤
Zachwycona i zszokowana żegnam na razie, porządny komentarz pojawi się w weekend :*
znowu nie ogarniam swojego czasu wolnego i obowiązków >..< a w dodatku chyba troszeczkę wyleciało mi z głowy, że mam zaległy komentarz, ale już jestem i komentuje, żebyś mogła kolejny wrzucić <3
Usuńdalej ogromnie podziwiam twoje tempo pisania, bo tyle co napisałaś przez ten tydzień to ja chyba przez ostatni rok XD a teraz zbliżają się egzaminy, a u mnie zero chęci, motywacji i ambicji do nauki, ale też nie mam za bardzo głowy do pisania >…< ale się staram i o ile z nauką dalej jestem w lesie, tak jeśli chodzi o pisanie, coś tam się powoli na komórce tworzy ^^
no ale przejdźmy już do rozdziału, który tak strasznie mnie zszokował XD
aż musiałam się na moment cofnąć do poprzednich rozdziałów, bo nie byłam pewna paringu, no i wyleciało mi z głowy, że panna Ao nie pamięta swojej przemiany, no i tego, że chodził z Kagamim
aww widać, że Kagami tęskni za Aomine i on żeńskiej wersji też trudno mu oderwać oczy :D
Kuroko jak zwykle w formie ;D
a dlaczego się tłumaczysz, to nie wiem, ale śmiesznie się czyta XD oj Kagami, po prostu się ekscytujesz tą rozmową, no i pewnie trochę stresujesz, ale nie martw się, będzie dobrze ;)
Kuroko zawsze powspiera ^^
Nigou! <3
hahaha XD no w końcu Tetsuya 2 :P jak słodko ^^
Ao na treningu… wiadomo, że nie :p
„rzuciła torbę w kąt, po czym wzięła sobie puszkę coli z lodówki i rozsiadła się na kanapie” – wszystko po staremu ;D
Curry ^^ to ja Kagami też poproszę :D chociaż z kuchni już czuje zapach chińszczyzny *w*
oj spokojnie Kagami, przypomni sobie… albo….. ;)
oj Kagami, skup się troszeczkę, bo nic nie wyjdzie z tego obiadu XD
jaki zakochany *-* i stęskniony za Daikim
ooooh
a już myślałam, że spotkają się tylko we dwójkę :P ale miło, że Kuroko zadzwonił po resztę ;)
wena już mi chyba uciekła na obiad to lekko przyśpieszę XD
ej co tu się dzieje? (udaję, że nic nie wiem XD)
WHAAAAAT?!!! żałuj Kimie-chan, że nie widziałaś mojej miny, gdy to przeczytałam pierwszy raz XD
kompletnie się tego nie spodziewałam O.O OMG
już szybciej myślałam o jakimś dziwnie spełnionym życzeniu/klątwie/podejrzanym jedzonku no czymkolwiek, ale nie wpadłabym na takie najbardziej w sumie chyba rzeczywiste wytłumaczenie XD
także masz u mnie ogromnego plusa, bo nic mnie tak dawno nie zaskoczyło XD ale uważam, ze super pomysł :D hahaha
Kimie wie wszystko :P
Kagami robisz burgery z krewetkami w tempurze? o-o zrób mi też!!! <3
jaki nieśmiały XD
jedzenie najważniejszym argumentem XD
aww jak milutko ^^ widzisz Kagami, Daichi też jest w tobie zakochany bez pamięci ^^
i nagle wyganiają Kimie XD
bo to w genach jest XD
no i udało mi się na szybko skończyć przez obiadem, chłopaki już w kuchni, razem z Yukim, więc jak widać niestety się nie udzielali ;/
podsumowując
BOSKI ROZDZIAŁ <3 dalej nie mogę się nadziwić, że tak to rozwiązałaś, bo kompletnie się tego nie spodziewałam
ściskam gorąco, weny życze i do następnego rozdziału