sobota, 6 stycznia 2018

Amnezja- Rozdział 7

Ohayo~! ^w^ 
Przybywam i to nie tuż przed północą~! XD 
Skoro jest weekend i jak obiecałam to wstawiam rozdział, tym razem z Amnezji ^^ Co do tego to tak myślę, że jeszcze z 3 może 4 rozdziały będą. To zależy jak się rozpiszę ;) 

A co do ogółu to tu taka mała rozpiska ^^
09.01.- Little Big Problem- Rozdział 3
12.01.- Tęczowa Ferajna- Rozdział 11
16.01.- My Love- Rozdział 2
20.01.- One-shot z Shizayą
24.01.- One-shot z Makoto i Haruką 

I to jest w 100% pewne wstawienia, gdyż jest już napisane, więc śmiało w tych dniach możecie zaglądać na bloga ;) Tak, wena mi dalej szaleje i bardzo dobrze mi się pisze, więc z tego korzystam ^^ Jak tak będzie dalej to pojawi się kolejna rozpiska ;) 

A teraz już nie przedłużam i życzę Wam miłego czytania ^w^ 
Czekam na komentarze ;) <3
#Kimie


Zeszliśmy powoli do kuchni, gdzie założyliśmy fartuchy.
-To na co masz ochotę?- Spytałem zaglądając do szafek aby zorientować się co gdzie jest.
-Mówiłeś, że niewiele potrafisz zrobić, więc może ty wybierz? Co wychodzi ci najlepiej?- Spytał Akashi, który stał z boku i przyglądał mi się.
-Kanapki.- Powiedziałem, po czym się zaśmiałem.- Ale z konkretów to w sumie spaghetti. Może być?
-Ale jakie spaghetti? Bo wiesz, są różne.
-To z mięsem i sosem pomidorowym.- Powiedziałem, gdyż zapomniałem nazwy.
-Dobrze. Chociaż wiesz, ja nie umiem gotować.- Akashi najwidoczniej zawstydził się tym faktem. On specjalnie gra przy mnie takiego niewinnego czy to ja już mam jakieś zwidy?!
-I po to tu jesteśmy abyś się nauczył. Ale najpierw musimy zobaczyć, czy mamy wszystkie składniki.- Zajrzałem więc do lodówki i o dziwo mięso mielone było jakby przygotowane. Kucharka ma jakiś szósty zmysł czy co? Nieważne. Zobaczyłem, że są pomidory w puszce, cebula, przyprawy i ser oraz najważniejszy- makaron. Czyli możemy wziąć się do pracy~! Wziąłem garnek i nalałem do niego wody aby się zagotowała.
-Po co to?- Spytał Akashi podchodząc bliżej.
-Wiesz, makaron trzeba ugotować. Ale zanim woda nam się zagotuje to trzeba pokroić cebulę.- Podszedłem do blatu, po czym obrałem cebulę.- Chcesz pokroić?
-Mhm. Ale jak ją pokroić?
-Najpierw na pół, później kroisz w paski, a następnie w drobną kostkę.- Pokazałem mu na jednej połówce.- Poradzisz sobie?
-Chyba tak.- Akashi wziął ode mnie nóż, po czym powoli wziął się do krojenia. Ja w tym czasie przygotowałem sobie przyprawy. Z tym zawsze potrafię przesadzić- tylko z sosem sojowym mi się tak nie zdarza- więc mam na telefonie notatkę ile dokładnie czego dać.
-Już.- Powiedział Akashi. Spojrzałem na niego i omal się nie zaśmiałem. Stał z nożem i łzami w oczach. Wyglądał jakby nie wiedział co teraz.
-Cebula nieźle daje po oczach.- Podszedłem do niego z uśmiechem i wytarłem mu łzy z policzka. I to nic takiego~! Nie insynuujcie mi tu nic~!- Umyj ręce i chodź.- Akashi przytaknął i poszedł umyć ręce, a ja w tym czasie wyciągnąłem garnek.
-Już. Co teraz?- Spytał Akashi, ustając obok mnie.
-Teraz musimy zrobić sos.- Dodałem to garnka trochę masła i wrzuciłem cebulę.- Pomieszasz?- Dałem mu drewnianą szpatułkę. Akashi co chwila mieszał cebulę.
-Skąd wiadomo, kiedy będzie dobre?- Spytał, zerkając do garnka.
-Jak widzisz cebula zrobiła się nieco ciemniejsza i szklista. Oczywiście trzeba uważać aby je nie spalić, bo będzie wtedy gorzka.- A tam mi się za pierwszym razem zdarzyło, do tego byłem takim idiotą, że tego posmakowałem. Fuj~! Nie dość, że umyłem z trzy razy zęby jak i zjadłem z dwie paczki miętówek. Nigdy więcej.- Teraz możemy już wrzucić mięso.- Wrzuciłem mięso, a Akashi zamieszał. Po chwili dodałem przyprawy, a następnie pomidory.
-I gotowe?- Spytał się Akashi.
-Nie, teraz zmniejszymy gaz pod garnkiem aby to się mogło powoli gotować. I jak pewnie ugotuje nam się makaron to będzie dobre.- Zmniejszyłem gaz i przykryłem garnek pokrywką.- Woda się jeszcze nie gotuje, więc musimy poczekać.
-A nie dodaje się do tego wina?
-Może i się dodaje ale ja umiem takie spaghetti i przypomnę ci, że jesteśmy nastolatkami i nie możemy pić.- Bez bicia mogę się jednak przyznać, że w sumie próbowałem już piwa i nie było złe ale z racji mojej sportowej kariery, czy czegoś w tym stylu, nie ciągnie mnie do tego.
-No tak. To będziemy tak siedzie i czekać?
-Możemy pomyć naczynia i tak wiele ich nie ma.
-Wiesz, może jednak ty to zrób.- Powiedział Akashi po chwili zastanowienia. No tak, mi najlepiej zostawić brudną robotę.- A ja zrobię nam w tym czasie herbaty. Dobrze?- Tym to mnie zaskoczył. Chociaż zawsze coś.
-No dobra.- Pozmywałem grzecznie, a później gapiłem się, jak Akashi robi herbatę. Niby nic niezwykłego ale nasypać odpowiednią ilość herbaty to mistrzostwo. Naprawdę. Wiem to po sobie, dlatego robię tylko i wyłącznie herbatę z torebek.
-Zielona herbata będzie pasować?- Zastanowił się Akashi, który czekał aż czajnik zagwizda.
-Myślę, że tak. O, woda już się gotuje.- Podszedł do garnka dodając do gotującej się wody trochę soli i oleju, po czym wrzuciłem makaron. Zamieszałem i czekałem, aż będzie dobry. Po jakiś dziesięciu minutach był idealny, więc odcedziłem go.- Wyciągniesz talerze?- Spytałem Akashiego lecz ten już położył je na blacie.- To ty nałóż makaron, a ja sprawdzę jak sos.- Położyłem sitko na desce obok niego. Zajrzałem do garnka i posmakowałem sos i muszę stwierdzić, że mistrz ze mnie. Może kucharzem zostanę? Chociaż patrząc na to ile miałem wpadek w kuchni to lepiej nie.
Wziąłem garnek i przełożyłem na drugą deskę, po czym nałożyłem na talerze. Na szczęście Akashi wiedział, że zjem o wiele więcej niż on. Po tym posypałem jeszcze wszystko serem i udaliśmy się do stołu, biorąc jeszcze herbatę.
-I jak?- Spytałem, gdy Akashi wziął pierwszy kęs.
-Naprawdę dobre.- Uśmiechnął się i wziął następnego kęsa. Oczywiście, że dobre~! W końcu to mój przepis~! Znaczy mojej kochanej rodzicielki. Dobra, przestaję paplać i biorę się za jedzenie.

Gdy zjedliśmy i pozmywaliśmy po sobie- znaczy ja pozmywałem, poszliśmy do mojego tymczasowego pokoju.
-Eeee, a po co wchodzisz do mnie?- Spytałem, widząc jak Akashi wchodzi do pokoju i zamyka za sobą drzwi.
-Jak to po co? Musimy zrobić lekcje.- Powiedział najnormalniej w świecie, siadając przy stoliku.
-Teraz~? Jak się tak obżarłem, że tylko sen mi w głowie.- Jęknąłem, lecz usiadłem obok niego.
-To kiedy zamierzałeś zrobić te zadania?
-Przepisać jutro od Satsu?- Akashi na moje słowa pokręcił głową, a ja uśmiechnął się szeroko i położyłem na dywanie.
-Nie ma drzemek.
-Dziesięć minut.- Mruknąłem, powoli przysypiając.
-Im szybciej skończymy tym szybciej się położysz.- Usłyszałem Akashiego.
-Co?- Otworzyłem oczy i omal nie dostałem zawału widząc, że pochyla się nade mną. Był tak blisko, że mógłbym go bez problemu po.... Ja nic nie mówiłem. To nie o to mi chodzi. Ja wcale nie chcę go pocałować. Po prostu był tak blisko, że.... czułem jego oddech na policzku. Tak, o to mi chodziło.
-Teraz lekcje, a po tym możesz iść już spać.- Gdy był tak blisko zauważyłem, że ma w sumie całkiem długie rzęsy, gładką jasną cerę i jego włosy wyglądały na naprawdę miękkie. I te oczy, które błyszczały tak jakoś inaczej. Oj, chyba mam gorączkę. Zaczynam majaczyć. Co mnie wzięło na te słowa? Podmienili mnie, porwali mnie kosmici, zostałem poddany praniu mózgu. Nie wiem co to ale coś na pewno.
Wtem zauważyłem, że Akashi ma coś na włosach i mimowolnie wyciągnąłem rękę, ściągając z nich piórko. Spojrzałem na niego, chcąc coś powiedzieć ale zamilkłem, widząc jego spojrzenie. Był tak blisko. Położyłem dłoń na jego policzku, głaszcząc go po nim. Wręcz minimetry dzieliły nas od pocałunku lecz w porę się ocknąłem. Odsunąłem się od niego nieznacznie.
-To robimy te zadania, tak?- Mruknąłem, przełykając gulę w gardle.
-A, taa.- Mruknął odsuwając się ode mnie i otwierając książkę.
Usiadłem i przez chwilę nie wiedziałem co zrobić. Kurwa, ja chciałem go pocałować~?!! Nie, to nie możliwe~!! Przecież lubię dziewczyny, co nie? To jest nielogiczne, niemożliwe i w ogóle nie! Co ja odwalam? Wziąłem głęboki wdech, po czym sięgnąłem po swoją torbę.
-Właśnie, jutro po szkole pójdziemy do mnie, więc powiedz kucharce, że nie musi robić obiadu.- Przypomniałem sobie nagle.
-Dobrze ale po co idziemy do ciebie? Nie wziąłeś czegoś?- Spytał się Akashi, przeglądając moje zeszyty.
-Nie, moja mama zadzwoniła i powiedziała, że mam z tobą przyjść na obiad.
-To miłe. Bardzo chętnie.- Akashi uśmiechnął się lekko.- Ale teraz lekcje. Nie wymigasz się.
-Jak się nie mylę to nie mam wiele zadane, w tym zadanie z matmy zrobiłem na lekcji.- Tak, psor zadał je nam na początku lekcji, a że mi tak bardzo się nudziło to je zrobiłem.
-Naprawdę? To chociaż sprawdzę.- Akashi wziął mój zeszyt i zaczął sprawdzać.- Wszytko dobrze.- Mruknął.- Jak to możliwe?- Spojrzał na mnie podejrzliwie.
-A bo ja wiem~?! Chociaż to chyba mi tłumaczyłeś.- Podrapałem się po głowie. I tak w sumie to zadanie nie było takie trudne~! Z matmy jestem całkiem, całkiem~!
-Jak chcesz to potrafisz. To zajmijmy się resztą.- I tak odrobiliśmy wszystkie zadania, co poszło nam w sumie całkiem szybko, po czym Akashi pomógł mi nauczyć się na jutrzejszy sprawdzian z matmy. Następnie Akashi poszedł już do siebie, a ja przebrałem się w piżamę i położyłem się spać. Ten dzień był nieco męczący. I dziwny. I w ogóle taki jakiś.... A zamknę się w końcu i zasnę.

Następnego dnia, po lekcjach, sprawdzianie, treningu i pogadaniu z Midorimą- i tu muszę wspomnieć, że był wkurzająco nachalny i czułem, jakby chciał powiedzieć, że to przez mnie Akashi nie odzyskuje pamięci- ruszyliśmy do mnie. No najpierw poszliśmy do cukierni, bo Akashi uparł się, że nie może przyjść z pustymi rękoma, a następnie do kwiaciarni, bo jednak chciałem mamci kupić jakiś super bukiet. Tak więc z kwiatkami i ciastem, po krótkim spacerku już byliśmy u mnie.
-Wróciłem~!- Krzyknąłem od progu.
-Witaj w domu~!- Odkrzyknęła od razu moja mama, pojawiając cię po niecałej minucie w korytarzu.
-Dzień dobry.- Akashi ukłonił się lekko.
-Dzień dobry~! To ty jesteś Akashi. Bardzo mi miło cię poznać.
-Mi panią również. Proszę.- Akashi wręczył jej ciasto.
-O, jak miło z twojej strony.- Sądząc po minie mojej mamy była zachwycona Akashim.
-Proszę.- Powiedziałem, wręczając mojej rodzicielce kwiaty.
-A to za co?- Spytała, wąchając kwiatki.
-Za bycie najlepszą mamą ever.- Uśmiechnął się szeroko, przytulając ją i całując ją w czółko.
-Ale mam cudownego synka~!- Mama pomiziała mnie po głowie.- Dziękuje. Gdzie moje maniery, chodźcie, chodźcie.- Mama wygnała nas do salonu.- Obiad będzie za chwilkę.
-A gdzie ojciec?- Spytałem, zaglądając do kuchni i próbując podjeść ciasto czekoladowe, które zauważyłem na blacie.
-Za chwile przyjdzie, poszedł po picie. Przypomnę ci syneczku, że obiadu nie zaczyna się od deseru.- Mama dźgnęła mnie w żebra z uśmiechem, po chwili nalewając wody do wazony i wsadzając do niego kwiatki.
-Kawałek deseru przed obiadu nikomu nie zaszkodzi.- Powiedziałem, próbując podkraść kawałek, jednak znowu dostałem w żebra, a trzeba przyznać, że moja mama ma niezłego cela w trafianiu między nie, tak samo jak to Tetsu robi.
-Daiki odsuń się od ciasta.
-No dobra, no~!- Jęknąłem niezadowolony i poszedłem do salonu, gdzie Akashi siedział na kanapie.
-Akashi co chcesz do picia?- Zapytała moja mama.
-Herbatę poproszę.- Odpowiedział z uśmiechem.
-Daiki, weź rozłóż talerze i sztućce i połóż tą sałatkę już na stole.- A no tak, jestem u siebie. A już myślałem, że będę mógł się polenić przed obiadem. Wziąłem się więc grzecznie za nakrywanie do stołu.
-Ładnie panie urządziła dom.- Powiedział Akashi, rozglądając się.
-Oh, dziękuje. Chociaż teraz szykujemy się do małego remontu.- W tym właśnie momencie usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi, a po chwili do salonu wszedł ojciec.
-Wróciłem.- Mruknął pod nosem.- O, Daiki. Przypomniałeś sobie, gdzie mieszkasz?- Ojciec uśmiechnął się lekko. Dopiero po chwili zauważył Akashiego.
-Dzień dobry.- Przywitał się krótko.
-Dzień dobry. A, to ty jesteś Akashi~! Przez chwilę się zastanawiałem skąd cię kojarzę.- Ano tak, zapomniałem, że w salonie pod moimi medalami i pucharami są zdjęcia w tym właśnie Pokolenia Cudów.
Spojrzałem na Akashiego, który spoglądał to na mnie to na mojego ojca.
-Tak, wiem, jesteśmy do siebie bardzo podobni. Jednak ja nie mam zmarszczek.
-Ja ci dam zmarszczki. Jestem dalej młody i dobrze wyglądam.- Oburzył się ojciec. W sumie musiałem przyznać, że ojczulek dbał o siebie i nie wyglądał źle i nawet nie wygląda na swój wiek.
-Skarbie nie porównuj się do nastolatka.- Powiedziała moja mama z uśmiechem.
-A ciebie mogę?- Tata uśmiechnął się szeroko i próbował podkraść ciasto lecz dostał z łyżki po łapach. Jaki ojciec taki syn~!
-Ja zawsze będę młoda.- Mamcia puściła mu oczko.- A teraz koniec gadania. Weź nałóż ryż, a ja wyciągnę żeberka z piekarnika. Daiki połóż herbatę.- Mama wskazała mi na kubki. Zrobiłem tak jak kazała i wtem zorientowałem się, że Akashi stoi przy półce z medalami i ogląda zdjęcia. Podszedłem do niego.
-Nie wiedziałem, że brałeś udział w konkursach.- Stwierdził po chwili.
-W konkursach i zawodach. Wszystkim co było związane z koszykówką.- Mruknąłem, patrząc z uśmiechem na zdjęcie z podstawówki, na którym to siedziałem na koszu trzymając w rękach puchar. Pamiętam, że ciężko było wtedy wygrać ale się udało.
-Chłopcy~! Obiad~!- Przerwała nam moja mama, która położyła już wszystko na stole.

Późnym popołudniem wróciliśmy do posiadłości Akashiego. Po mega dobrym obiedzie (po którym to nic nie zostało) i deserku (Czy ja wspominałem, że moja mama jest cudowna?!) porozmawialiśmy jeszcze nieco z moimi rodzicami, po czym wziąłem jeszcze z pokoju bluzę, o której zapomniałem, a następnie już musieliśmy wychodzić. Jeszcze na koniec moja mama powiedziała mi na osobności, że Akashi jest naprawdę uroczy. Nie wiem, czy powinno się używać takiego stwierdzenia w stosunku do chłopaka- nie, ja wcale go nie używałem, zdawało wam się, to nie byłem ja, na pewno.
Aktualnie leżałem sobie na łóżku i leniłem się, co bardzo ale to bardzo mi odpowiadało. Nie jestem typem pracusia plus trzeba przecież odpoczywać. Zwłaszcza taki ja, który nie dość, że trenuje to jeszcze pilnuje kapitana drużyny. To naprawdę ciężkie zajęcie, serio, serio.
Tak więc leżałem i podziwiałem sufit, gdy ktoś zapukał do drzwi, a po chwili do pokoju wszedł Akashi.
-O nie! Nie robię dzisiaj żadnych zadań. Mowy nie ma~! Mam może z jedno albo dwa ale zdecydowanie spiszę je jutro od Satsu i nie powstrzymasz mnie od tego~!- Odwróciłem się do niego tyłem, przytulając się do poduszki. Mowy nie ma, że będę odrabiał lekcję~! Teraz prawidłowo to powinienem rozkoszować się chwilą z cudownymi krągłościami pięknych dziewczyn, a nie się uczyć. Ludzie, burzycie mi mój rytm dnia~!
-Heh~! Dobrze, dzisiaj ci odpuszczę.- Gdy to usłyszałem od odwróciłem się w jego stronę, bo aż nie mogłem uwierzyć. On naprawdę ma amnezję. Inaczej leżałbym tu martwy. Chociaż nie, pewnie kazałby mi wyjść, bo jeszcze pobrudziłbym pościel.
-To co cię do mnie sprowadza?- Spytałem siadając na łóżku.
-Myślałem, że coś porobimy.Może pójdziemy pograć w kosza?- Spytał dalej stojąc przy drzwiach.
-Nie, dzisiaj się po prostu polenimy. Chodź, połóż się i zrelaksuj.- Machnąłem w jego stronę ręką aby podszedł bliżej. Akashi chwilę jeszcze stał, po czym jednak podszedł do łóżka i położył się na nim.
-Co jest takiego fajnego w leniuchowaniu?- Spytał Akashi przewracając się na plecy i opierając wygodniej o stertę poduszek.
-Leniuchowanie to leniuchowanie czyli nic nie robienie i odpoczywanie. Trzeba tak sobie czasami poleniuchować. Niekoniecznie musisz robić sobie drzemkę. Możesz też poczytać książkę pijąc przy tym herbatkę. Albo pooglądać telewizję jedząc przy tym popcorn. Jak będziesz cały czas pracował to nie będziesz miał życia.
-Trochę to dziwne ale podoba mi się. Zwłaszcza jak robię to z tobą. Nie wiem dlaczego ale czuję się wtedy bardziej odprężony.- Nieco zdziwiły mnie słowa Akashiego. Z drugiej strony to nie ma on łatwego życia, co mogę tym bardziej stwierdzić po spędzaniu z nim czasu w jego domu. Jego ojca nie widziałem odkąd tu przyjechałem. To miejsce jest duże, ciche i puste. Tak inne od mojego domu. Granie z ojcem w kosza, jedzenie pysznych potraw mamy, kłótnie o pilota, wejścia smoka mojej mamy o poranku jak budzi mnie do szkoły, rozmowy do późna. Akashi tyle ma na głowie, że nie dziwne dla mnie jest, że nie rozumie co to jest odpoczynek. Dobrze, że chociaż może normalnie do szkoły chodzić.
-O czym myślisz?- Spytał wtem.
-O wszystkim i o niczym.- Mruknąłem.
-Brzmisz prawie jak filozof.
-Za moje myśli już dawno powinienem Nobla dostać.- Stwierdziłem, na co Akashi się zaśmiał.- A może ta wojna na poduszki?- Spytałem z uśmiechem, siadając obok niego.
-Nie, dzięki. Tak najadłem się u ciebie w domu, że chyba jednak odpoczynek mi się przyda.- Akashi poklepał się po brzuchu.
-To jeszcze raz cię zaproszę i tak się najesz, że nie wstaniesz.
-Twoja mama naprawdę dobrze gotuje.
-Ojciec mi raz powiedział, że jak ją poznał to już wtedy dobrze gotowała ale jak dowiedziała się, że jest w ciąży to poduczyła się nieco.
-Specjalnie dla swojego syneczka?
-Oczywiście~! W sumie to moja mama twierdzi, że wiedziała, że będzie miała syna. I widzisz jaki cud się je trafił~!?- Uśmiechnąłem się szeroko. Czysta prawda~! Zajebisty ja, Aomine Daiki. Wielbcie mnie, bo jestem zajebisty w każdym calu.
-Jeśli chodzi o koszykówkę to tak ale jeśli o naukę....- Zaczął Akashi, robiąc minę "Mógłbyś się bardziej postarać."
-Jestem przystojny, wysportowany i mądry. Jak tak nie uważasz to dobrze mnie nie znasz.- Fuknąłem na niego.
-Dobrze, taki jesteś.- Przytaknął Akashi z uśmiechem.
-Serio tak uważasz?
-...Tak.
-Zrobiłeś za dużą przerwę przed powiedzeniem "Tak". Chyba pora sprawdzić czy masz łaskotki, co ty na to?- Uśmiechnąłem się szeroko, przybliżając do niego ręce.
-Nie, nie trzeba. Na pewno nie mam.- Spróbował się odsunąć lecz ja szybko złapałem go i przyciągnąłem bliżej siebie.
-Jak nie masz to nie musisz uciekać~!
-Daiki nie, naprawdę nie mam łaskotek.
-Serio? Może ci uwierzę jeśli obiecasz, że będziesz grzecznie leżał i leniuchował.
-Dobra ale nie długo, bo jednak ja chcę i muszę zrobić zadania domowe.
-Obiecujesz?- Spojrzałem mu prosto w oczy.
-Obiecuje.- Powiedział.
Wpatrywałem się chwilę w niego. Lekki uśmiech i ten radosny błysk w oku były miłą odmianą. Jak dla mnie o wiele lepszy od jego poważnego wyrazu twarzy. Przez co nie wiem kiedy zbliżyłem się jeszcze bliżej niego. Akashi nic nie mówił tylko mi się przyglądał. Patrzeliśmy sobie w oczy, które po chwili zmrużyliśmy, a nasze usta złączyły się w krótkim pocałunku. Zanim zamknąłem oczy widziałem, jak Akashi też je zamyka i ponownie złączyliśmy nasz wargi. Jego usta były słodkie i miękkie. To było przyjemne. Powoli całowaliśmy się, zapominając o całym świecie. Nie wiem ile to trwało ale gdy oderwałem się od jego ust poczułem niedosyt.
-Ja....- Zaczął po chwili Akashi.- Ja.... Pójdę już.... Do siebie..... Miałem coś zrobić, ważnego.- Wymamrotał, patrząc na mnie. Nic nie mogłem wyczytać z jego wyrazu twarzy, więc tylko przytaknąłem i odsunąłem się od niego. Gdy był przy drzwiach odwrócił się w moją stronę.
-Dobranoc Daiki.
-Dobranoc Akashi.- Powiedziałem, a po tym słowach czerwonowłosy wyszedł.
Dopiero po chwili doszło do mnie co się stało. Boże, ja go pocałowałem! Faceta~! I chyba mi się podobało~! Dlaczego ja to zrobiłem~?!! Przecież.... Przecież Akashi to po prostu kolega. Co się ze mną dzieje?! To jest dziwne i to bardzo. Czy to przez tą amnezję? Co teraz będzie? Co on sobie o mnie pomyśli?! Aaa~! Ja tak nie mogę~!
Zgasiłem światło i przykryłem się kołdrą. Jutro o tym pomyślę..... Może. Teraz to zostawię, bo inaczej nie zasnę. Przecież musi..... Nie, zamykam się. Pora zasną i najlepiej zapomnieć.






4 komentarze:

  1. ja chyba też mam amnezję, bo przez pół opowiadania byłam pewna, że Akashim opiekuje się Kagami, a nie Daiki XD
    rozdział oczywiście super
    (ja wiedziałam, że jak się położy obok to na 100% skończy się pocałunkiem ^^)
    jest druga w nocy, a przy mnie całe popołudnie leżą notatki, także już nie będę się rozpisywać, postaram się wrócić któregoś dnia... chociaż przy tak napiętym harmonogramie , to nie wiem, czy będę się wyrabiać z pisaniem długich komentarzy, przy tylu rozdziałach w tak krótkich odstepach czasu XD
    żeby ci tak kumulacja weny nie przechodziła i, żeby ci czasu nie brakowało :* (może to dzięki Okruszkowi, tak świetnie ci idzie?)
    miłej niedzieli siostrzyczko <3
    pst. Akashi, kup jej ode mnie jakieś żelki do herbaty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odespałam nocne robienie notatek (bo po co uczyć się w dzień) dostałam na dzień dobry naleśniki <3 to mogę wreszcie skomentować chociaż jeden rozdział ^^
      dlaczego spaghetti zawsze kojarzy mi się z Rukim? XD
      oj Aomine, Aomine…
      niezastąpiona kucharka :D
      ja nie lubię niedoprawionego, więc najczęściej jak się dobiorę do przypraw to też przesadzam XD
      Uruha: Mi tam pasuje jak doprawiasz
      Ja: Kochany :* naleśniki do łóżka, komplementy, ale ty mnie dzisiaj rozpieszczasz *całuje* ale teraz muszę wreszcie pokomentować *wtula się w Uru i wraca do komentarza*
      ojoj >w<
      Ruki: Trochę dziwnie się czyta o takim niewinnym Akashim…
      Ja: Nom, masz rację… ale chwila moment, co ty tu robisz?
      Ruki: No pomyślałem, że przyjdziemy z Reiko też poczytać ^^ Dopóki ona nie potrafi czytać XD
      Ja: No lepiej, żeby nie wiedziała, co jest na tych blogach
      Reiko: Łałała…*macha rączkami*
      Uruha: Chodź do wujka Malinko, popatrzymy, co ciocia Ryo-chan piszę… Chcesz pozdrowić ciocię Kimie?
      Reiko: Daaaa! Ababa!
      Uruha: Ślicznie. A gdzie Haru-chan z tatą, co? Poszli wykąpać Harusia? No to poczekamy na nich i pójdziemy się bawić… a ciocia niech teraz lepiej wróci do komentowania, bo nie ma za dużo czasu *całuje mnie w policzek*
      jak słodko ^^ chociaż rzeczywiście trochę dziwnie się czyta, w sensie przywykłam do groźnego Akashiego XD no i do tego, że nie podoba się on Aomine… a przynajmniej nie w tym sensie, co tutaj XD
      ja tam jestem zbyt leniwa na samodzielne robienie sosu :P jak już coś to raczej kupuję gotowy >..< dobrze, że Uruha też lubi jeść na mieście XD
      a Akashi chętny do wina od razu…. czyżby z Uru rozmawiał? ;)

      Usuń
    2. ps. wcale mi teraz piosenka poniekąd o winie nie leci XD (taki dziwny zbieg okoliczności)
      no bo kto lubi zmywać? :P chociaż w sumie, jak się nastawi fajną muzykę i już zacznie… już chyba wolę to niż np. odkurzanie albo mycie łazienki
      herbatka zawsze dobra <3
      się zamyśliłam i przeczytałam tak, że wyszło mi na to, że oni dodali sól i olej do wody na herbatę XD
      Aomine, rozumiem cię XD chociaż ja raczej sama robię z tym, że w środku nocy >..<
      uhuhu *o*
      oj Aomine, Aomine…
      a już myślałam, że go pocałuje… no ale co ma wisieć, nie utonie, czytamy dalej :D
      „… i powiedziała, że mam z tobą przyjść na obiad” i koniec kropka, nie ma, że nie :p
      „A zamknę się w końcu i zasnę” prawidłowo XD chociaż ja bym i tak siedziała do rana :p
      pracowity dzień – szkoła, trening, odwiedziny
      jaki kochany synek ;D
      może i obiadu nie zaczyna się od deseru, ale jak się ma trochę serca, to nie zostawia się czekoladowego ciasta na widoku, jeśli nie można go jeść XD
      tatuś widzę też w dobrym humorku ;D
      hahaha XD
      ja chcę to zdjęcie! *w*
      leżenie i odpoczywanie najlepsze ;D
      Uruha: Z tobą mogę leżeć cały dzień *-*
      Ja: :* ale to niedługo, jak dobrze pójdzie, to w lutym będzie sporo wolnego, będziemy sobie leżeć i odpoczywać ^^ no i może trochę pisać na blogi wreszcie >..<
      Haru: Ajajaja!
      Ja: Co Szkrabie? będziesz z nami spędzał ferie? No dobrze, dobrze, ale teraz ciocia musi szybko skończyć komentarz, bo chciała się wykąpać przed obiadem, także pobaw się lepiej dinusiem, tak? *cmoka w policzki i podaje pluszaka*
      drzemki są fajne, ale ciężko się po nich rozbudzić ;/
      LOVE IS IN THE AIR :D
      musiałeś Akashi się tej nauki czepiać teraz? XD
      Love is in the air… ups, powtarzam się? ale co poradzić, skoro cały rozdział taki jest XD <3
      KISS! *w* kawaii ^^
      niemal od początku rozdziału wiedziałam, ze w końcu się pocałują, no i jest! :D
      chociaż Aomine + Akashi…. brat ze szwagrem XD (wcale nie tak, że odrobinę zapomniałam, ze Daiki to mój brat >..<)
      ale nie uciekaj >..< :c
      oj coś czuję, że szybko nie uda im się zasnąć :p

      no i dotarłam do końca :p
      rozdział oczywiście świetny <3
      taki wesoły i uroczy ^^
      no i się pocałowali! tym bardziej jestem ciekawa co w następnym *0*
      chciałabym skomentować resztę, ale pora się wykąpać przed obiadem, bo po południu pociąg >q< początek tygodnia niestety zapracowany, także kolejny komentarz pewnie we wtorek wieczorem albo środę (chyba, że znowu się nie uda)
      a teraz już ściskam cieplutko i razem z chłopakami i bliźniakami pozdrawiam wszystkich :*
      dużo weny!

      Usuń
    3. To chyba przez tą kwestię kulinarną :p A trzeba było napisać, że trzepał sobie w wannie i Akashi go nakrył XD

      Ao: Siostra~! >.<
      Ja: Cio~~? :D
      Ao: Serio?? o.O
      Ja: Nie, to taki żarcik. Jeszcze Sei-chan na ten widok stałby się impotentem i co wtedy? XD
      Ao: Kimie~!!! >.<
      Ja: Hahaha~! XD Też Cię Kocham Braciszku~! :*
      Ao: Ej~!
      Ja: Chyba Seiji cię woła ^^
      Ao: Nie zmieniaj tematu~! -.-
      Ja: Nie zmieniam~! Sio~! Ja tu komentarz tworzę :p

      Wena na razie przystopowała ale nie jest źle :p
      Może, może~! <3

      Akashi: Kupię jej babeczki, bo na nie ostatnio ma największą ochotę ^^
      Ja: Mhm~! :p

      Nie ma to jak nocny tryb życia :D Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że musiał nas ugryźć jakiś wampir, że nam się lepiej wtedy pisze XD
      Naleśniki~! <3 *-* A gdzie dla mnie i Okruszka?? o_o
      Bo Spaghetti = Ruki XD Tak już pozostanie i nic tego nie zmieni XD
      Ao i gotowanie to wręcz cud, co nie? XD (Dobrze, że tego nie słyszy :p)
      Ja zazwyczaj przesadzam z ostrością XD A jak się przesoli to nic, bo wtedy to oznacza, że po prostu jesteśmy zakochane po uszy~! :3 (Czyli po prostu zwalamy winę na Uru i Sei-chana XD)
      Taaa, dla mnie też jest to dziwne XD
      Piąteczka Siostrzyczko~! :D Ja w tym aspekcie też jestem leniwa :p Czasami się się zdarza, że jednak sama zrobię ^^
      Mógł też z Nijim :p

      Wina, wina, wina, wina dajcie XD
      Ja nie przepadam za sprzątaniem ale jak już mam wybierać to wolę wycierać kurzę :p A wieszanie firanek i mycie okien jest najgorsze -.-
      Oczywiście~! <3
      XD To zdecydowanie nie byłoby smaczne XD
      Gorzej, gdy Uru cię kusi ;) :D
      Podziwiam ludzi, którzy po pięciu minutach już śpią :p Mi to się nigdy nie udało XD
      To ciasto było na widoku aby pokazać, że jest deser i nie można zjeść za dużo obiadu :D
      Uru i Sei-chan zgrani co do leżakowania :p Ale my musimy jednak przeznaczyć nieco czasu na pisanie ;)
      Haru-chan jak będzie nadal śnieg to pójdziemy wszyscy na sanki ^^
      Pilny z niego uczeń przecież ^^
      Oj tak, czuć ten słodki aromat miłości w powietrzu~! <3
      No kiedyś musiało się to w końcu zadziać :p
      Ja tu hajtam brata z MYM mężem~! XD To jest dopiero abstrakcja~! XD
      Jak napiszę kolejny rozdział i wstawię to się okaże ;)

      Brawo ty~! ^^
      Cieszę się, że się podobało ^w^
      Trzeba znowu wenę złapać :p
      Najpierw obowiązki, a później przyjemności- niestety :p
      BIG RAINBOW HUG~~~!!! <3 <3 <3
      Dziękuje ślicznie~~! :* Również pozdrawiamy~! ^w^
      Dziękuje raz jeszcze~! :D
      Papa~! :*
      #Kimie

      Usuń