niedziela, 31 grudnia 2017

Tęczowa Ferajna- Rozdział 10

Ohayo~! ^w^ 
Witam Was bardzo milutko w ostatni dzień w tym roku :D 
Już myślałam, że w tym roku już nic nie napiszę ale wena jednak się udzieliła i udało mi się dokończyć rozdział z Ferajny :3 (Żelki są bardzo pomocne :p) 
Ogółem to nie będę przedłużać, bo dzisiaj przecież Sylwester ;) 

Życzę Wam Szczęśliwego Nowego 2018 Roku~! <3
Oby wasze postanowienia się spełniły i oby ten Nowy Rok był lepszy od starego ^w^ 

Życzę Wam jeszcze mile spędzonego Sylwestra, czy to pod kocykiem z herbatką, czy z przyjaciółką, czy z rodziną, czy na imprezie ^^ 

Już nie przedłużam ;)
Miłego czytania Kochani~! :*
Do zobaczenia w Nowym Roku ;)
#Kimie
#Tęczusie


Wtorek dla Sozo nastał zdecydowanie za wcześnie. Chociaż sama siebie mogła winić, bo siedziała do późna i przeglądała zdjęcia oraz przypominając sobie co nieco na zajęcia z chemii. Dochodziły do tego SMSy pisane z Uruhą.
-Dzień dobry.- Przywitał ją rano jej tata z uśmiechem.
-Bry.- Mruknęła Ryo ziewając i siadając przy stole aby zjeść śniadanie.
-Znowu siedziałaś do późna?- Spytał ją tata z uśmiechem.
-Chciałam sobie wszystko na dzisiaj przygotować. Nie wiedziałam, że zajmie mi to tyle czasu.- Sozo zaczęła powoli jeść swoje śniadanie, oczywiście nie wspominając o SMSach do późna z chłopakiem.
-Tylko się za bardzo nie przemęczaj. Dzisiaj chyba masz zajęcia dodatkowe, co nie?
-Wiem~! Tak, więc zapewne wrócę późno. Mama przygotowała mi bento?
-Właśnie nie, więc dam ci pieniądze abyś kupiła coś sobie.- Jej tata spojrzał na nią przepraszająco.
-To wyjdę wcześniej to już sobie po drodze kupię.- Sozo uśmiechnęła się lekko.- Dziękuje za posiłek.- Wstała od stołu, po czym wzięła swoją torbę i ruszyła na przedpokój aby ubrać buty.
-Będę szedł później do sklepu. Co byś zjadła na kolację?- Spytał ją ojciec, idąc za nią z kubkiem kawy.
-Obojętnie.- Ryo uśmiechnęła się do niego. Już chciała ubierać buty, gdy nagle zadzwonił jej telefon.- Moshi, moshi~?
-Hejka Ryo-chan~!- Usłyszała w słuchawce głos kolorowowłosej.- Wiesz mam...... Dai-chan nie wyjadaj ośmiorniczek z mojego bento~!...... Sorki. Chciałam się.... Dai-chan no~! Tato~!.... Heh~! Co ja.... A tak~! Chciałam się zapytać czy masz..... Dai-chan nawet do moich płatków musiałeś się przykleić?....Tak, będę je jadła..... Jak jesteś głodny to zrób sobie kanapkę zwłaszcza, że masz dzisiaj trening..... Tak idziesz i nie rób tej miny.... - Ryo chan zaśmiała się z bojowego nastawienia przyjaciółki
-To o co chciałaś się zapytać?
-He? Ach tak~! Masz mój zeszyt od geografii? Bo mam tam notatki dla Hikaru, a u siebie nie mogę ich znaleźć.
-Poczekaj, zerknę.- Sozo zaczęła szperać w swojej torbie.- Mam i tak są. Na szczęście je spakowałam.
-Dziękuje~! To ja się rozłączam zanim Daiki zje moje śniada..... Dai-chan~! Za karę masz mi zrobić kanapkę.- Fuknęła na niego Kimie.- Widzimy się.- Powiedziała jeszcze i się rozłączyła. Sozo zaśmiała się, chowając telefon do torby.
-Nawet ja słyszałem Kimie. Skąd w niej dzisiaj tyle energii z rana?- Zaczął się zastanawiać Hisashi.
-Raz na jakiś czas zdarza się jej.- Sozo uśmiechnęła się do niego szeroko.
-Może cię dzisiaj tą energią zarazi.- Tatko uśmiechnął się do niej.- Proszę, na drugie śniadanko. A co do kolacji to co sądzisz aby po niej zrobić sobie podwieczorek?- Spytał, dając jej pieniądze.
-Dziękuje.- Ryo od razu je schowała.- Hmmm.... Myślę, że to świetny pomysł. Kawałek ciasta nam na pewno nie zaszkodzi.- Sozo puściła mu oczko.
-W całości się z tobą zgadzam.
-To ja już wychodzę.- Powiedziała Ryo, biorąc torbę.
-Miłego dnia.- Pomachała jeszcze tacie i wyszła, od razu zakładając słuchawki aby posłuchać głosu swojego kuzyna, czyli aby posłuchać The GazettE. Nie przeleciało jednak nawet pół piosenki, gdy ktoś do niej zadzwonił. Już myślała, że to Kimie znowu jej przerywa w posłuchaniu solówek ale najpierw jednak postanowiła się upewnić.
-Halo?
-Dzień dobry Króliczku.- Usłyszała głos swojego chłopaka.
-A, to ty Uru~!- Uśmiechnęła się mimowolnie.- Wiesz myślałam.... Tak w ogóle to wiedz, że przerwałeś mi słuchanie świetnej piosenki i to tuż przed cudną solówką.- Fuknęła na niego.
-Naprawdę? To przepraszam. Aż taka świetna ta solówka?
-Tak. I to zagrana przez niezłego przystojniaka.
-Ach tak? A to solówka jest świetna czy to przez jego wygląd?
-Świetnie wygląda i ma wielki talent~! (Dop.Aut. Nie~! Kimie wcale nie pomyślała o czym zboczonym~! XD To tylko te Aosiowe geny~! XD)
-Ej~! Ale mam nadzieję, że o mnie mówisz, a nie o Aoim.- Na te słowa Ryo zaczęła się śmiać.
-Oczywiście, że o tobie~! Aoi w sumie też jest świetny, no ale to ty jesteś moim chłopakiem.
-To dobrze, bo poczułem się nieco zazdrosny przez chwilę. Ale skoro to mnie wychwalasz to możesz kontynuować.
-Lepiej nie, bo na próbie się nie skupisz i jeszcze wpadniesz w samouwielbienie. A jak o mnie zapomnisz?- Droczyła się z nim dalej Sozo.
-A tak cudownej osobie nigdy nie zapomnę.- Ryo na te słowa zarumieniła się mocno.
-To miłe. A tak w ogóle to dlaczego dzwonisz?
-Chciałem ci po prostu życzyć miłego dnia. I pomyślałem przy tym, że masz może trochę czasu zanim dojdziesz do szkoły, więc postanowiłem zadzwonić zamiast napisać.
-A ty przypadkiem nie jesteś już na próbie?
-Nie, Kai przełożył ją nam na dziesiątą, bo Aoi chciał coś rano załatwić.
-To mogłeś sobie pospać.
-Wiesz, o dziwo jakoś nie mogłem. Może to przez to, że chciałem z tobą pogadać, a może strach przed tym, że spóźnię się na próbę i Kai mnie zabije.
-Jak już to wolę tą pierwszą wersję. Ach~! Szkoda, że nie możemy się dzisiaj spotkać.
-Dlaczego? Ja mam dzisiaj czas.
-A ja mam dzisiaj zajęcia dodatkowe i pewnie późno wrócę.
-Hmmm.... A jutro?
-Jutro..... Jutro to też mam ale z fotografii, więc pewnie szybko wyjdę.
-To jutro się spotkamy. Jutro próba w sumie nie powinna trwać długo, więc będziemy mieli dla siebie trochę czasu.
-To super.- Sozo uśmiechnęła się szeroko. Wtem....
-Buu~!- Ktoś krzyknął za nią i złapał ją za talię.
-A~!- Sozo krzyknęła i omal nie upuściła telefonu.
-Ryo-chan? Halo??- Ryo chciała odpowiedzieć lecz ktoś zabrał jej telefon.
-To porwanie. Żądam okupu w wysokości twóch paczek żelek.- Powiedziała Kimie, uśmiechając się szeroko.
-Kimie-chan~!- Fuknęła na nią Sozo, zarazem westchnęła z ulgą, bo to była Kimie, a nie jakiś złodziej.
-Aż tyle? Ale skoro o Ryo-chan chodzi to zgadzam się. Gdzie umawiamy się na wymianę?- Zapytał się Uru grając poważnego lecz tak naprawdę rozbawionego tą sytuacją.
-Jutro, niedaleko jej domu. Tylko nie próbuj kantować.- Powiedziała śmiertelnie poważnie Kimie.
-Zrozumiałem. To teraz już życzę Wam miłego dnia. Do zobaczenia~!
-Pa, pa~!- Kimie z szerokim uśmiechem rozłączyła się i oddała Sozo telefon.- Miłego dnia Ryo-chan~!
-Kimie~!- Jęknęła Ryo.- Musiałaś nam przerywać?
-Wiesz, tak się szczerzyłaś, że nie mogłam się powstrzymać. Ciesz się, że powiedziałam porwanie, a nie coś zboczonego.- Kimie pokazała jej język i zaczęła iść w stronę szkoły.
-Heh~! Ja nie zabieram ci telefonu, gdy rozmawiasz z Akashim.- Sozo dogoniła ją z niezadowoloną miną.
-Bo ja zazwyczaj rozmawiałam z Sei-chanem na żywo, a jak rozmawiamy przez telefon to wieczorami.- Kimie uśmiechnęła się do niej promiennie.
-I chyba rano dzwonił, skoro jesteś taka pełna energii.
-Skąd wiedziałaś~?!
-Serio??
-Mhm~! Odbieram rano telefon i słyszę "Good Morning My Princess".- Kimie uśmiechnęła się jeszcze szerzej i prawie że zapiszczała ze szczęścia.
-To niech lepiej tak codziennie nie dzwoni, bo jeszcze pracuś się z ciebie zrobi.
-Plus czasami śpię z Dai-chanem. Co by było, gdyby to on odebrał telefon?- Zmartwiła się Kimie, a Sozo zaśmiała.
-Na pewno nie ucieszyłby się z takiej pobudki.
-A o czym to tak w ogóle gadałaś z Uru-chanem~??- Kimie szturchnęła ją z uśmieszkiem.
-A chciał się po prostu przywitać, no i umówiliśmy się na jutro.- Ryo zarumieniła się leciutk na wspomnienie słów chłopaka.
-Miłość rośnie wokół nas~!- Zanuciła Kimie.- Chociaż to nie fair, że ja jutro nie mogę się spotkać z Sei-chanem.- Kimie zrobiła podkówkę.
-Po pierwsze to ty już się z nim dłużej spotykasz, a po drugie pewnie przyjedzie na weekend. Albo pogadajcie przez skype'a.
-Hmmm..... W sumie to się nie pytałam, czy przyjedzie. Dobra, napiszę do niego wieczorem, czy będzie miał czas pogadać. Teraz w sumie skupmy się na lekcjach i tych notatkach, co mam dla Hikaru. Znaczy ty masz.
-A Daiki zrobił ci kanapkę?- Spytała Sozo, wyciągając zeszyt i podając go Kimie.
-Zrobił i sam ją zjadł. Za to ja podkradłam mu co nieco z jego bento. I oczywiście wygnałam go na trening.
-Skąd wiesz, że pójdzie?
-Satsu.
-No tak. A późniejszą wtyczką będzie Akina.
-Iza-nii na pewno jest ze mnie dumny~!
-A właśnie. Walnęłaś go ode mnie?
-Jakoś mi się zapomniało~!
-Pewnie cię czymś przekupił, że zapomniałaś.
-Pomógł mi w lekcjach. Chcesz przepisać zadanie z japońskiego?
-...... Nie, chcę w sumie tylko sprawdzić.
-Ohayo Ryo-chan~! Kimie-chan~!- Usłyszały i od razu się odwróciły.
-Ohayo Mine-chan~!- Odpowiedziała jej z uśmiechem Kimie.
-Ohayo.- Powiedziała Ryo i ziewnęła.
-A to dziwne~! Kimie pełna energii, a Sozo zmęczona.
-O dziwo wczoraj udało mi się wcześniej położyć, za to Ryo-chan nie.
-Zaczytałam się po prostu. Ale widzę, że ty Mine również pełna energii.
-Kilka SMSów od Kise i już jest dzień lepszy~!
-A ja myślałam, że to przez zajęcia klubowe.
-Hejo.- Wtem podeszła do nich Akina, ziewając głośno.
-I kolejny śpioch.- Zaśmiała się Kimie.
-Spokojnie, na siatkówce będę w pełni żywa.
-Tylko wyżywaj się na piłce, nie na mnie.- Mruknęła Mine.
-Pewnie szybciej Kaori da nam wycisk. Ciekawe co przygotowała z trenerką.- Zaczęła się zastanawiać Akina.
-Wiecie, macie wygrać, więc jakieś porządne treningi.- Powiedziała Kimie.
-Ciekawe czy uda mi się wyjść z sali o własnych siłach.- Mruknęła Akina, na co wszystkie się zaśmiały.
-Dobra, chodźmy lepiej już do szkoły, bo jak się spóźnimy to ja nie chcę być przepytywana.- Zaproponowała Ryo.
-A wiesz, że mamy dzisiaj test?
-Jaki test?!- Sozo spojrzała na nią przerażona.
-Żaden. Sprawdzam twoją czujność.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Musisz tak straszyć~?- Fuknęła na nią Sozo w akompaniamencie śmiechu Akiny i Mine. I tak wesoło rozmawiając dotarły do szkoły i udały się na lekcje.

Akinie i Mine lekcje szybko minęły i nim się obejrzały już przebierały się w szatni.
-Ohayo~!- Do szatni weszła uśmiechnięta Hoshi.
-Hej.- Mruknęła Akina, która właśnie wiązała adidasy.
-Hejo~!- Powiedziała Mine, która właśnie ubierała bluzkę.
-Już nie mogę się doczekać treningu~! Zwłaszcza, że sporo ćwiczyłam.- Hoshi pełna energii szybko zaczęła się przebierać.
-Hoshi-chan~! Tylko nie nakręcaj Kaoru~! Bo znowu na mnie będzie fukać, że za wolno wam wystawiam.- Jęknęła Akina.
-Wiesz, dzisiaj może da nam nieco spokoju, bo są Świeżaki, więc pewnie dalej będzie ich sprawdzać.- Westchnęła Hoshi.
-To nam ty bardziej nie da spokoju. Ktoś w końcu musi nauczyć Świeżaków jak grać.- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Ohayo.- Tym razem do pokoju weszła Mei.
-Mei-chan~!- Hoshi rzuciła się jej na szyję.
-Hoshi-kun nie widziałyśmy się jakieś pięć minut.- Zaśmiała się Mei.
-Skoro nie chcesz się przytulać to nie.- Fuknęła na nią Hoshi, odklejając się od niej.
-Ja mogę cię przytulić~!- Zaproponowała Mine.
-Mine-chan~!- Hoshi od razu skorzystała z okazji i wtuliła się w blondynkę.
-O~! Widzę, że jesteście pełne energii.- Powiedziała Kaori, wchodząc do szatni wraz z ziewającą Tsukiko.
-To Mine i Hoshi mają ochotę na dodatkowy trening.- Akina wskazała na dziewczyny z uśmiechem.
-Wcale nie~!- Odpowiedziały razem, przy akompaniamencie śmiechu reszty.
-Dodatkowego treningu nie będzie ale za to zagramy kilka meczy. Pasuje to wam?
-Nam tak ale oby Świeżaczki nam nie padły.- Zaśmiała się Akina.
-Są dość nakręceni, więc będzie ciekawie.
-Koniec gadania, pora na trening~!- Powiedziała wesoło Hoshi.
-Mine liczę na dobre wystawy.- Akina poklepała ją po plecach.
-To ty się za bardzo nie nakręcaj.- Mruknęła Mine.- Bo w siatkę wpadniesz.- Mruknęła pod nosem, powstrzymując śmiech.
-Słyszałam to, więc uważaj, bo na koniec to ty w niej wylądujesz.- Akina z chytrym uśmieszkiem zaczęła ją łaskotać.
-Nie, przestań~!- Mine z trudem udało się od niej odejść, a gdy to już zrobiła to od razu wyszła z szatni.
-Skoro macie tyle energii to idżcie się już rozgrzewać.- Powiedziała wesoło Kaori, popychając Akinę i Mei w stronę drzwi.- Ty też Tsukiko.- Powiedziała do brunetki, która próbowała się schować.
-Jak trening to trening~!- Akina wzruszyła ramionami, po czym wszystkie razem ruszyły na salę gimnastyczną.

Sozo w tym czasie weszła do sali chemicznej.
-Ohayo~!- Przywitała się od razu.
-Ohayo~!- Przywitała ją Izumi, która układała model jednego z pierwiastków.
-Spóźniłam się?- Spytała się Ryo, odkładając torbę i podchodząc do szatynki.
-Nie, nie~! To ze mnie taka ciapa i to zwaliłam.- Westchnęła, przyczepiając kulki na odpowiednie miejsce.
-Dobrze, że to model, a nie jakaś próbka.
-No~!
-Hejo~!- Do sali wszedł wesołym krokiem Mio.
-Hejka.- Odpowiedziały dziewczyny.
-Coś taki wesoły?- Spytała podejrzliwie Ryo.
-Słyszałem, że ma być jakiś fajny eksperyment do wykonania i możliwe, że to ja go dostanę.
-Tylko to nie znaczy, że będziesz wszystko ze sobą mieszał jak jakiś alchemik.- Ryo zaśmiała się z jego niezadowolonej miny.
-Ohayo.- Do sali wszedł Souta i Itsuki.- Widzę, że wszyscy już prawię są.- Stwierdził Souta.
-Noa mówiła, że dzisiaj jej nie będzie, bo ma dyżur w bibliotece ale jak dzisiaj jest coś ważnego to może przyjść na chwilkę.- Powiedziała Izumi.
-Nie, dzisiaj nic aż tak ważnego nie będzie. Profesor ma dzisiaj wykłady na uczelni, a ja muszę się udać do przewodniczącego.- Souta odłożył torbę z westchnięciem.
-Do przewodniczącego? Po co?- Spytał Itsuki.
-Omówić sprawę z festiwalem. I coś jeszcze ale nie wiem co, bo profesor po prostu powiedział, że mam iść. Sozo oni są dzisiaj?- Spojrzał na nią.
-Są, są. Wiadomo, nowy rok, więc nowi uczniowie.
-A tak, tak. Co do nowych to pojawią się na następnych zajęciach, kiedy będzie profesor. Dzisiaj tylko będziecie rozwiązywać zadania, a na koniec zrobimy jakiś łatwy eksperyment.- Souta uśmiechnął się promiennie.
-Okey~!- Odpowiedzieli chórkiem.
-To tu macie zadania, jest napisane które dla kogo, a ja idę do pokoju rady uczniowskiej. Postaram się szybko wrócić ale nie wiem ile będą mnie tam trzymać.
-Jak będzie dużo osób to krótko.- Zaśmiała się Ryo.
-Oby~! To idę.- Souta uśmiechnął się, po czym wyszedł z sali, a reszta wzięła się za zadania.
-Na pewno dał nam odpowiednie zadania?- Spytał Mio po pięciu minutach.
-Jak się nie uczyłeś i nic sobie nie powtórzyłeś to wydaje ci się to trudne.- Powiedziała Izumi.- Chociaż mi też te zadania wydają się nieco ciężkie.
-Nam dał już chyba jakieś licealne, bo nie kojarzę niektórych rzeczy.- Mruknęła Ryo znad swojej kartki.
-To może poczekamy na Soute?- Zaproponował Itsuki.
-Nie, zróbmy ile się da. Chociaż lepiej najpierw przeczytać wszystkie i zrobić te najłatwiejsze.- Westchnęła głośno Izumi, przeglądając zadania.
-A jak nie będzie nam wychodzić to Izumi "przypadkiem" znowu strąci któryś z modeli i będziemy sprzątać.- Ryo uśmiechnęła się do szatynki promiennie.
-Ty...... Ja nie wiem, czy to ty jesteś taka zła czy to wina Kimie.
-Bardziej tego, że jestem dzisiaj zbyt leniwa.
-To idziemy spać~!- Itsuki odsunął od siebie zadania, położył głowę na stole i zaczął głośno chrapać, przy śmiechu reszty.
-Itsuki~! Za chwilę wykupią twoje ulubione bułki~!- Krzyknął Mio.
-Co? Bułeczki?!
-Nie, zadania. Weźmy się lepiej za nie, bo inaczej będziemy tu siedzieć do późna.- Ryo podsunęła mu kartkę.
-Dlaczego ja?- Zaczął jęczeć Itsuki.- Ryo-chan~!
-Nie, nie zrobię tego za ciebie.
-Kobiety to zło. Stwierdzam, iż jestem gejem. Mio-chan~!
-Spadaj, sam nie wiem.
-..... To ja poczekam na...
-Itsuki~!
-Dobra no~!- Istuki przysunął kartkę i zaczął czytać.- To jest jakiś horror, nie zadanie.- Zaczął znowu jęczeć, przy akompaniamencie śmiechu reszty.

Tymczasem w pokoju rady uczniowskiej.
-Ekhm~! A może tak weźmiecie się do pracy?- Spytał się Kazuhiko, skarbnik.
-Za chwilę.- Mruknął Hikaru, zajadając się ciastem.- Mmm~! Dobre. Spróbuj Kimie.
-A które?- Spytała Kimie znad filiżanki herbaty.
-To z białą czekoladą.
-Mmm~! Pycha.- Kimie oblizała się, po czym wzięła kolejny kęs
-Weźcie się do pracy, a nie podwieczorek sobie urządzacie!- Krzykął na nich Kazuhiko.
-Ale to jest część pracy.- Powiedziała spokojnie Kimie.
-He?
-Te ciasta są z klubu. Mają się zmarnować?
-Heh~! Gdyby Akashi-san tu był....
-To i tak by tak było.- Dokończył Kimie z uśmiechem.
-Co? Nieprawda. On nie robił sobie podwieczorków.
-Robił, robił. Jeszcze to ja robiłam mu herbatkę. W sumie to nie byłeś wtedy skarbnikiem to nie wiesz.
-A-Ale to nie my jesteśmy od smakowania.
-To nie moja wina, że to tu przynieśli. To Hikaru tak działa na dziewczyny~!- Kimie uśmiechnęła się promiennie do przewodniczącego.
-A co do pracy to nie mamy jeszcze skompletowanych wszystkich dokumentów, więc nie ma jej aż tyle.- Hikaru wzruszył ramionami, po czym napił się herbaty.
-Jednak jest sprawa.... Kimie-kun możesz nie używać telefonu?
-Ale to ważna sprawa.
-Jaka?
-...... Mój brat jednak poszedł na trening.- Kimie z uśmiechem schowała telefon.- A co do festiwalu, to też nic nie możemy zdziałać, bo jeszcze trzeba sprawdzić jak z zawodami, a nie wiemy jak prezentują się składy.
-Dokładnie~! Więc lepiej Kazu-chan pomóż mi z tymi papierami, a nie się lenisz~!- Zaśmiał się Ryuu.
-Jestem od ciebie starszy.- Mruknął Kazuhiko.
-Ale tylko zrzędzisz zamiast pracować.- Powiedział Ryuu, na co Kimie i Hikaru parsknęli śmiechem.
-Jeśli to są teczki senpaiów to daj je tu, my je sprawdzimy.- Kimie poklepała miejsce obok siebie.
-Tylko nie zabieraj teczki Akashiego.- Mruknął Hikaru z uśmiehem.
-Już znam ją na pamięć, więc mi nie potrzebna.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Przepraszam~!- Usłyszeli głos zza drzwi, które chwilę później otworzyły się i wszedł przez nie Souta Takabe.- Przeszkadzam?
-Nie, nie~! Wchodź Sou-chan~! Raz dwa ci powiemy co mamy do powiedzenia i będziesz mógł wrócić do reszty.- Kimie z uśmiechem wskazała krzesło przed sobą.
-I to nie dlatego, że przerywasz nam podwieczorek~!- Powiedział Hikaru, biorąc sobie kolejny kawałek ciasta.
-To ja tak tylko na chwilkę i szybko znikam.- Souta zaśmiał się, siadając na krześle.
-Jak cała reszta przyjdzie w piątek to ich pozabijam.- Mruknęła Kimie z niezadowoloną miną.
-Tak przed weekendem?
-Właśnie dlatego~!
-A~! No tak~! Zawsze możemy obchód zrobić.
-W sumie dobra myśl, bo większość i tak przychodzi tylko dać papierki, a ze sprawdzaniem będzie łatwiej. Ale teraz pogadajmy sobie z Soutą~!
-O ważnych sprawach.
-Oczywiście, że o ważnych. Nie chcę siedzieć tu za długo.- Kimie napiła się herbatki, po czym zaczęła tłumaczyć wszystko Soucie.

Akina i Mine po treningu były wykończone lecz szczęśliwe. Wygrały mecz z pierwszakami i nie musiały na koniec sprzątać.
-Nie wiem co bardziej mnie boli- ręce czy nogi.- Akina westchnęła głośno, wychodząc z Mine ze szkoły.
-Mnie tam wszystko boli, więc nie robi mi to różnicy.- Zaśmiała się krótko Mine.- Ale fajnie było~! Zwłaszcza, że Świeżaki dają radę.
-Taa~! Chociaż nie zapomnę miny Hoshi, gdy Kaoru chwaliła jedną dziewczynę, że może być świetnym Libero.- Akina zaśmiała się na to wspomnienie.
-Kiedy jej powiemy, że zastąpi ją dopiero, gdy ta skończy szkołę?
-Później, bo może wtedy Hoshi będzie bardziej uważać na meczach.
-Ej, ale ty wtedy też zapatrzałaś się na tego chłopaka.
-Wcale nie~!
-A tak~!- Mine zaśmiała się, a Akina fuknęła tylko na nią.
-Na szczęście już do domku~! Głodna jestem i zmęczona i nie chcę nawet myśleć co mamy zadane.
-Może Kimie i Ryo dadzą nam później ściągnąć~?!
-A jak mają inny materiał?
-To i tak nam pomogą, przekupimy je ciasteczkami.
-To ciebie łatwo przekupić ciasteczkami.
-A kto nie lubi ciasteczek?
-Mine...... Dobra, zróbmy tak. Zróbmy chociaż te zadania na pierwsze lekcje, a z resztą pomogą nam dziewczyny, więc ty przyniesiesz ciasteczka.- Zdecydowała Akina.
-Jej~!- Mine uśmiechnęła się szeroko.- Hej, a czy to nie Aomine?- Spytała wtem, wskazując go palcem. Akina zerknęła w tamtą stronę i rzeczywiście, stał tam Daiki.- Przyszedł po ciebie?
-Chyba nie, nie umawialiśmy się.- Mruknęła Akina, szczęśliwa jednak na widok swojego chłopaka.
-A czy to nie Kimie-chan?- Spytała Mine, widząc tęczowowłosą obok Aomine.
Wyszła ze sklepu, uśmiechając się do niego, po czym wzięła go pod rękę i ruszyli w przeciwną stronę. Widać było, że coś jedli. Gdy Aomine zjadł spojrzał na nią, a ta najpierw odsunęła rękę z bułeczką, jednak po chwili przysunęła mu do ust,a  ten odgryzł duży kawałek. Kimie zaśmiała się tylko i zjadła resztę. Dziewczyny zauważyły jeszcze, jak Kimie przytula się do jego boku, a Aomine kładzie rękę na jej ramiona, po czym zniknęli za rogiem.
-....... Co to było?- Mruknęła Mine, nieco zszokowana tym widokiem.
-Nie wiem.- Mruknęła Akina, nadal patrząc na miejsce, gdzie zniknęli.
-Kimie chyba mówiła, że go nie zna, co nie?
-......- Akina nie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi i nie dopuszczała do siebie myśli, że Aomine ją zdradza.
-Zadzwonisz do niego?
-Nie. Jutro pogadam z Kimie.- Mruknęła tylko Akina.
-Oj nie smuć się tak~! To na pewno da się jakoś wytłumaczyć. Bo nie sądzę, żeby on cię zdradzał.
-Wiem Mine. Więc zostawmy to na jutro, bo dzisiaj nie mam na to kompletnie sił.- Akina westchnęła, po czym razem ruszyły do domów. Akinę kusiło aby zadzwonić do Aomine i się z nim spotkać, jednak wolała najpierw spytać Kimie o co w tym wszystkim chodzi. Gdy wróciła do domu zjadła obiad, a następnie wzięła się za lekcje aby odgonić niechciane myśli.

Sozo siedziała w swoim pokoju, gdy zadzwonił jej telefon.
-Halo?
-Hejka Ryo.- Usłyszała głos Uruhy.
-Hej. Już po próbie?- Ryo z uśmiechem od razu rozsiadła się na łóżku, zostawiając notatki z historii.
-W sumie to dzisiaj skończyliśmy wcześniej ale musiałem zrobić zakupy, no i nie chciałem ci przeszkadzać. Zapomniałem się zapytać o której mniej więcej kończysz.
-Dzisiaj nie byłam długo, bo tylko zadania rozwiązywaliśmy. Następnym razem napiszę ci SMSa. A jak było na próbie?
-Okey. A dobrze, chociaż zaciąłem się struną.
-Oj, musiało boleć.
-Trochę i na szczęście to mały palec. A jutro na którą się umawiamy? Bo ja mam wolne.
-Hmm.... Tak myślę, że tak na czwartą popołudniu, bo jednak chcę się jeszcze przebrać.
-Właśnie. Ja mam przynosić te żelki?- Na to pytanie Ryo zaśmiała się.
-Sama nie wiem. Zapytam się jutro Kimie, bo to pewnie zależy czy uda jej się wyjść wcześniej. Chociaż pewnie żelków sobie nie odpuści.
-W razie co to mam, więc jak nie jutro to pewnie później w studiu się do nich dobierze. A co teraz porabiasz?
-Zanim zadzwoniłeś to czytałam notatki z historii.
-Masz jutro sprawdzian? Jak tak to nie będę przeszkadzał.
-Nie, nie~! Tak tylko sobie przypominam, na wypadek, gdybym była pytana. A ty co robisz?
-Zjadłem, posprzątałem nieco i odpoczywam. I zastanawiam się czy włączyć sobie film, chociaż czuję, że mogę przy nim zasnąć.
-To włącz go sobie w łóżku to przynajmniej rano nie będą cię plecy boleć.
-A myślałem, że do mnie zadzwonisz i mnie obudzisz.
-O ile sama nie zasnę to mogę.
-Chociaż ty masz jutro szkołę, a ja wolne, więc lepiej znajdę sobie inne zajęcie albo włączę sobie budzik. Przecież nie mogę się spóźnić na naszą randkę, co nie?
-Zaspałbyś?!
-Już kilka razy budziłem się o piętnastej, a szedłem wcześniej spać.- Ryo zaśmiała się z niego.
Rozmawiali tak z dobrą godzinę, dopóki Sozo nie stwierdziła, że musi sobie wszystko na jutro przygotować. Niechętnie się z nim pożegnała, po czym wróciła do zadań domowych. Miała nadzieję, że jutrzejsze lekcje szybko miną i szybko spotka się Kouyou.

Kimie siedziała przy biurku i czekała aż jej chłopak pokaże się na Skypie, co chwilę później się stało.
-Ohayo Sei-chan~!- Uśmiechnęła się do niego promiennie.
-Ohayo Kimie. Jak ci minął dzień?
-Dobrze. Na szczęście nie musiałam do późna siedzieć w szkole. Szkoda tylko, że nie możemy się w tygodniu spotkać.- Kimie zrobiła smutną minkę.
-Też bardzo bym chciał się z tobą spotkać ale treningi trwają do późna, a mam jeszcze dodatkowe zajęcia i naukę. Ale na pewno przyjadę w sobotę.
-Właśnie chciałam się o to zapytać. To pójdziemy do nowej kawiarni, którą otworzyli niedaleko. Właśnie, dziękuję za pobudkę. Jutro też do mnie zadzwonisz?
-Ależ proszę. A od pobudki nie jest budzik?- Akashi uśmiechnął się lekko.
-Może i jest ale telefon od ciebie jest o wiele lepszym budzikiem. I dzień jest jakiś taki lepszy~! - Kimie uśmiechnęła się uroczo.
-Skoro tak to zadzwonię, jednak nie pogadamy długo, bo mam rano trening.
-Już masz poranne treningi?
-Tylko jutro, bo w następnym tygodniu mamy mecz towarzyski.
-Pamiętaj, że nie masz się przemęczać.
-Ty pamiętaj, że masz iść wcześniej spać.- Kimie mruknęła na to coś pod nosem.
-Skoro tak to już muszę kończyć, bo od jutra zaczynamy obchody. Mam nadzieję, że łatwo nam to pójdzie.
-Dasz sobie radę. Mi bardzo w tym pomagałaś.
-Wiem ale idę z Hikaru, więc może dojść do tego odganianie dziewczyn.
-Więcej pracy jest z festiwalem, więc teraz na pewno szybko to załatwicie.
-Im szybciej tym szybciej nastanie weekend i tym szybciej się spotkamy. Będę trzymać się tej myśli.
-To dobrze. Skoro tak to do jutra Skarbie.- Akashi posłał jej czarujący uśmiech.
-Papa Skarbie~!- Kimie wysłała mu buziaka. Akashi zrobił to samo, na co Kimie uśmiechnęła się szeroko. Pomachali jeszcze sobie po czym się rozłączyli. Kimie opadła na krzesło i głośno westchnęła.
-Kimie~!- Usłyszała głos zza drzwi, a po chwili do jej pokoju zajrzał Daiki.- Chodź, kolacja już gotowa.
-Idę~! Co tam mama zrobiła?- Spytała, wstając i wychodząc z pokoju.
-Jak się nie mylę to jakaś zapiekanka.- Daiki ziewnął głośno.
-Tak cię ten trening wymęczył?
-Żebyś wiedziała. Spanie na ławce jest męczące.
-Dai-chan~!
-Żartuję.- Daiki poczochrał jej włosy.- Poćwiczyłem trochę, bo Imayoshi się uparł.
-To jutro też pójdziesz?
-Jeszcze nie wiem. Zależy, czy Akina ma trening. Chociaż może na chwilę się zjawię.
-Zapewne ma, więc ty też pójdź i wtedy spotkacie się po szkole. Ale teraz jedzonko~! Mmm~! Ładnie pachnie. Tato~! Nie ma podkradania~!- Kimie fuknęła na niego widząc, że próbuje już coś podkraść.
-Własnemu ojcu nie pozwalasz?
-A nie wiesz tato, że najpierw kobiety dostają swoje porcje?!
-I że za podkradanie nie dostaniesz deseru?- Mama Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-To szybko zasiadajmy do stołu, bo jestem głodny jak wilk. I nasze dzieciaczki chyba też.- Pan Aomine przerzucił swoją córkę przez ramię i ruszył z nią do stołu.
-Ale ja nie chcę być zjedzona~!- Zaśmiała się Kimie.
I tak w wesołych nastrojach zasiedli do stołu i miło spędzili ze sobą wieczór.


Ja tu jeszcze tak na króciutko~! ^^ 
Takie krótkie informacje dotyczące Ferajny ^^

Klub Siatkówki:
-Kaori Hayashi- Kapitan
-Hoshi Morimoto- Libero
-Akina Hyuga- As
-Mine Izuki- Rozgrywająca
-Mei Taniguchi- Atak
-Tsukiko Anzai- Atak

Zapomniałam Was się wcześniej spytać, na jakich pozycjach chcecie grać, więc tak Was sama przydzieliłam :p Mam nadzieję, że Wam to pasuje ^^ 

Przypominam, że można pisać swoje pomysły do rozdziałów (komentarz albo mail) 
I jak to, że można się przyłączyć, do czego bardzo zachęcam ;) 

To teraz miłego komentowania ;) 
#Kimie





środa, 20 grudnia 2017

My Love- Rozdział 1

Ohayo~! ^w^
Dzisiaj tu wyjątkowo krótko, wszystkie wiadomości na koniec rozdziału ;)
Miłego czytania~! :*
#Kimie


Kimie
Nie ma to jak sen. Błogi sen w mięciutkim, cieplutkim łóżku. Zwłaszcza po ciężkim dniu, kiedy i ciało i umysł odpoczywają. Ten stan jest cudowny~!
-Kimie, pora wstawać.- Dlatego wstawanie to bardzo ciężka czynność. No w sumie dla mnie.
-Mmmm.... Jeszcze pięć minut.- Mruknęłam przykrywając się kołdrą i obracając na drugi bok.
-Pobudka Pani Akashi.- Usłyszałam i mimowolnie się uśmiechnęłam. Obróciłam się na plecy i jeszcze zanim otworzyłam oczy zostałam pocałowana. Uśmiechnęłam się szerzej i otworzyłam oczy, patrząc na osobę, która siedziała obok mnie i pochylała się nade mną.
-Mężu, możesz mnie tak codziennie budzić. Ale pięć minut później.- Powiedziałam, po czym przytuliłam się do niego.
-Jakbym robił to pięć minut później to i tak chciałabyś jeszcze pięć minut.- Stwierdził, kładąc się z powrotem.
-Nie moja wina To ty jesteś tu mega wygodną poduszko-przytulanką.- Zaśmiałam się i wtuliłam bardziej w jego klatkę piersiową.- Tak w ogóle to dlaczego nie masz na sobie koszulki? Nie, żeby mi to przeszkadzało~!
-Niech pomyślę..... Może dlatego, że ktoś mi ją zabrał?!- Spojrzał na mnie wymowie.
-A ja myślałam, że to moja koszulka. Jednak wracając do tematu to jeszcze pięć minut.
-To zostały jeszcze z dwie.
-Sei-chan~!
-Tak?
-Zostajemy dzisiaj w łóżku.
-Nie
-Dlaczego?
-Bo wtedy jeszcze przez tydzień cię z niego nie wypuszczę.
-Mi to pasuje. I tak twierdzę, że nasz miesiąc miodowy trwał zdecydowanie za krótko.
-Już od miesiąca mi to powtarzasz, czyli od momentu, w którym to z niego wróciliśmy.
-Bo wtedy przez miesiąc miałam cię tylko dla siebie. Chyba, że to ty miałeś mnie już dość.
-Jak dla mnie to nasz miesiąc miodowy mógłby i z rok trwać ale twoi rodzice pewnie byliby bardzo zmartwieni. Przecież dobrze wiesz, że jesteś moim oczkiem w głowie i kocham cię najmocniej na świecie.
-...... I ty teraz każesz mi wyjść z łóżka?- Fuknęłam na niego, na co ten uśmiechnął się lekko.
-Tak. Abym nie miał wyrzutów sumienia, że zostawiam swoją półnagą żonę w łóżku.- Powiedział na co się zaśmiałam.
-No skoro tak~!- Z wielką niechęcią odsunęłam się od niego i usiadłam, przeciągając się.- Ach~! Tak w ogóle to dzień dobry Sei-chan~!- Uśmiechnęłam się po czym skradłam mu buziaka.
-Dzień dobry Słońce.- Również mnie pocałował, po czym wstał i podniósł mnie jak księżniczkę i ruszył do łazienki.
-Chyba mówiłeś, że nie mamy czasu.
-Bo nie mamy. Mam tuż po śniadaniu ważne spotkanie. Więc nie kuś mnie, bo jeszcze śniadania nie dostaniesz.- Powiedział, po czym postawił mnie na ziemi, a następnie namiętnie pocałował.
-Jak ja mam nie kusić to i ty tego nie rób.
-To twoja wina, za dobrze wyglądasz w moich koszulach.- Zlustrował mnie wzrokiem z uśmieszkiem.
-To lepiej zamknij oczy, bo przebrać się muszę.- Pocałowałam go jeszcze w policzek, po czym ruszyłam do garderoby.
-Więc ja wezmę lepiej prysznic.
-Jak ja wtedy zęby umyję?! Pamiętaj chociaż drzwi zamknąć~!- Krzyknęłam, przeglądając przy tym ciuchy.
-A po co?
-Żeby mi się nie zachciało do ciebie dołączyć~!
-Też Cię Kocham.
-Ej, odczep się od mojego argumentu~!- Fuknęłam na niego z uśmiechem, po czym zostawiając wybrane już ciuchy wróciłam do łazienki.

W międzyczasie opowiem nieco o sobie.

Mam na imię Kimie Akashi, mam 22 lata i od dwóch miesięcy jestem mega szczęśliwą mężatką. Mojego męża poznałam w liceum. Ja byłam w pierwszej, a on w trzeciej klasie. Pewnego dnia po prostu na siebie wpadliśmy i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Pamiętam jak znajomi mi mówili, że ta miłość skończy się, gdy tylko Seijuro pójdzie na studia, jednak tak się nie stało. Nadal się spotykaliśmy, a nasza miłość kwitła. W sumie to podrywali mnie faceci, jednak żaden nie był tak wspaniały jak właśnie Akashi. Więc jak rok temu Seijuro spytał, czy zostanę jego żoną to nie było innej odpowiedzi niż "Tak~!". I tak już ze sobą mieszkaliśmy, więc nawet sobie nie wyobrażałam innego scenariusza. Więc był ślub, wesele i cudowny miesiąc miodowy, po którym- na moje nieszczęście- musieliśmy wrócić do obowiązków. Tak, zdecydowanie chciałabym spędzić więcej czasu z Sei-chanem ale jednak trzeba chodzić do pracy. Już nawet się zastanawiam co to będzie jak Sei-chan będzie musiał pojechać w jakąś podróż służbową. Chyba zrobię poduszkę z nim aby móc jakoś zasnąć.
-Kimie.- Usłyszałam i ocknęłam się z letargu.
-He?!
-Malujesz się czy nie?- Sei zaśmiał się, a ja dopiero teraz zauważyłam, że stoję z tuszem do rzęs przed lustrem i nic nie robię.
-A, tak.
-To ja idę zrobić nam kawę i coś na śniadanie.
-Poproszę tosta z dżemem.- Wysłałam mu buziaka i wzięłam się za makijaż. Po tym uczesałam się, przebrałam i ruszyłam do kuchni.- Dużo masz dzisiaj pracy?- Spytałam, biorąc od razu kubek kawy w łapki i upijając łyk. O tak~! Nie ma to jak kawa~!
-Tylko dwa spotkania i górę papierkowej roboty ale myślę, że zdołam się wyrobić do piątej.
-Skoro tak to przygotuję coś dobrego na kolację. Kończę dzisiaj wcześniej, więc zrobię zakupy. Masz ochotę na coś konkretnego?
-Nie, uwielbiam wszystko co ugotujesz.
-Lizus.- Zaśmiałam się, po czym wzięłam się za tosta.

Po śniadaniu Seijuro podwiózł mnie do pracy.
-Obiadu nie zjemy razem. Mam wtedy zaplanowane spotkanie.
-Nie szkodzi. I tak miałam pogadać z Mami. To do wieczora.- Pocałowałam go, po czym wyszłam z auta i ruszyłam w stronę budynku firmy. Tak w ogóle to pracuję jako grafik, więc tak w sumie to mam luźną pracę o ile nie goni mnie termin. Weszłam do budynku, od razu kierując się do winy i wjeżdżając na 4 piętro, a następnie kierując się do swojego biurka.
-Dzień dobry~!- Usłyszałam od razu Shinabu, który jak zwykle od rana był pełen energii.
-Hej Shina-chan~!- Odpowiedziałam z uśmiechem, kładąc torebkę na biurku.
-Nie mów tak na mnie~! Jak już to Shinabu-san albo Shina-san.
-Jesteś ode mnie starszy tylko miesiąc, więc nie.- Zaśmiałam się z jego niezadowolonej miny i usiadłam na krześle, włączając komputer.- Przypomnę ci, że ja wychodzę dzisiaj szybciej, więc wyślij mi później wiadomość o nowym projekcie.
-Co do tego to jeszcze nie wiadomo, czy dzisiaj pojawi się już ten projekt, bo szef mówił, że tamta firma jeszcze nie odpowiedziała.
-Oby dali odpowiedź jak najszybciej, bo im większe opóźnienie tym my dłużej będziemy siedzieć w pracy.
-Szef już chyba do nich dzwonił ale co i jak to nie wiem.
-Poczekamy, zobaczymy. A teraz pora wziąć się za pracę.- Westchnęłam i usiadłam wygodniej, sprawdzając najpierw pocztę.

Akashi
Czas w pracy dłużył mi się niesamowicie. Gdy zerknąłem na zegarek i zobaczyłem, że jest dopiero dziesiąta westchnąłem ciężko.
-Ale dzisiaj wzdychasz~! Coś się stało?- Zapytał mnie mój sekretarz Nijimura, który jest również moim przyjacielem.
-Nie, nic.- Mruknąłem, wracając do papierkowej roboty.
-Ja wiem, że najchętniej to byś spędził czas ze swoją żoną ale musisz być cierpliwy.- Poklepał mnie z uśmiechem po ramieniu.
-Wróć do pracy.- Mruknąłem, skupiając się na papierach.
-Mnie nie oszukasz~! Gapisz się na zegarek tak, jakbyś chciał spojrzeniem przesunąć wskazówki.
-.....
-Właśnie, co do twojej żony. Dlaczego Kimie się tu nie zatrudni?
-Nie rozmawialiśmy o tym. Plus Kimie lubi tam pracować, a tu pewnie dużo osób zaczęło by mówić, że zdobyła tą pracę tylko dlatego, że jest moją żoną. Oczywiście mi to by nie przeszkadzało ale wiesz jaka Kimie jest uparta.
-Taa~! Nawet ciężką pracą, gdyby dostała awans to i tak wszyscy twierdzili by, że to i tak dzięki tobie. Chociaż z drugiej strony jakby od razu dostała wysokie stanowisko to reszta nie miałaby nic do gadania. Kimie zawsze podchodzi do swojej pracy na poważnie.
-Jak ci tak bardzo zależy to mogę z nią o tym pogadać.
-A tobie nie zależy?- Nijimura spojrzał na mnie zdziwiony.
-I tak byśmy się często nie widzieli. Biuro projektowe jest trzy piętra niżej.
-Do tego ty masz mnóstwo papierkowej pracy, jeszcze spotkania i w ogóle.... Chociaż możesz się jej mimo wszystko spytać czy by nie zmieniła firmy.
-Nie, bo jeszcze ty zamiast pracować będziesz chodził do niej aby pogadać.- Uśmiechnął się lekko, na jego niezadowoloną minę.
-Nie to nie. Idę do siebie. Za chwilę przyniosę ci papiery, które będziesz potrzebował do następnego spotkania.- Przytaknąłem tylko głową, nie patrząc na niego. Gdy wyszedł odłożyłem pióro i opadłem na krzesło. Wziąłem telefon i napisałem szybkiego SMSa do Kimie. Przeciągnąłem się jeszcze i wróciłem do pracy z nadzieją, że czas przyspieszy i szybciej znajdę się w domu. Szkoda, że nie mogę wziąć urlopu, bo naprawdę nie mam ochoty wypełniać tych wszystkich papierków. Co też moja żona ze mną zrobiła?
Zaśmiałam się cicho i wtem usłyszałem:
-Papużko pracuj, a nie wyobrażasz sobie coś dziwnego.- Powiedział Nijimura. Spojrzałem na niego groźnie lecz ten po prostu położył teczkę i herbatę na biurku i wyszedł z uśmiechem. Naprawdę muszę się skupić na pracy.

Kimie
Szłam korytarzem, gdy nagle o dziwo zrobiło mi się niedobrze. Szybko popędziłam do łazienki, zwarając śniadanie. Zjadłam coś nieświeżego? Chociaż wczoraj też tak miałam. Podeszłam do umywalki i opłukałam usta. Co się ze mną dzieje? Czyżby łapała mnie grypa? Nie, nie jestem osobą, która często choruje. Plus mamy wrzesień, jeszcze lato, więc nie ma mowy abym się przeziębiła.
Chciałam wyjść z łazienki, gdy nagle mnie olśniło. I był tylko jeden sposób abym mogła się przekonać, czy mam rację.
Podeszłam do swojego biurka, wzięłam swoją torebkę, pożegnałam się z Shinabu i wyszłam z budynku, od razu kierując się w stronę najbliższej apteki po test ciążowy.
Tak, test ciążowy.
Wiadomo, jestem mężatką, więc to normalne. Chociaż byłam co do tego niepewna, bo z Sei-chanem byliśmy ostrożni ale nie zaszkodzi sprawdzić.
Weszłam do pobliskiej kawiarni i od razu skierowałam swoje kroki do łazienki, zamykając się w kabinie. Szybko przeczytałam instrukcję, po czym zrobiłam test i czekałam. Że też trzeba czekać aż 10 minut~! Niecierpliwie co chwilę zerkałam na telefon, prawie że odliczając sekundy.
W końcu~!
Zerknęłam na test- dwie kreski. Czyli..... Jestem w ciąży? Chociaż czy mogę wierzyć testowi?! Trzeba się przekonać w stu procentach~!
Wyszłam z kawiarni, od razu wybierając numer do znajomego lekarza.
-Słucham?
-Hejka Shin-chan~! Słuchaj, potrzebuję pilnie do ciebie przyjść. Masz teraz czas?
-Coś się stało?
-Nie będę o tym rozmawiać przez telefon. Shin-chan to pilne~!
-Heh. Hmmm...... Za chwilę mam pacjentkę ale po niej mam już przerwę, więc możesz przyjść.
-Dziękuje~! Będę za jakieś piętnaście minut, może mniej. To do zobaczenia~!- Rozłączyłam się, po czym szybko zatrzymałam taksówkę. I tak po dziesięciu już minutach byłam u Midorimy. Jest on znajomym Seijuro i jest od niego starszy o dwa lata. Jest młodym lekarzem ale naprawdę świetnym.
-Hejka Takao~! Doktorek u siebie?
-O, hej Kimie. Tak, tak, już na ciebie czeka.- Uśmiechnął się promiennie, wracając do kart pacjentów. Ruszyłam więc od razu do jego gabinetu. Zapukałam krótko i weszłam, nie czekając na odpowiedź.
-Dzień dobry Panie Doktorze~!- Uśmiechnęłam się szeroko, zamykając drzwi i siadając na krześle.
-Hej Kimie. To co cię do mnie tak pilnie sprowadza?- Midorima poprawił swoje okulary, patrząc na mnie poważnie. Wyciągnęłam test z torebki i położyłam go na biurku. Midorima widząc to aż się nieco zdziwił.
-Chcę się upewnić.- Mruknęłam, siedząc niecierpliwie.
-Dobrze. To zrobię ci USG, a po tym pobiorę krew do badań.- Odłożył test po czym wskazał mi łóżko.- Połóż się, rozepnij bluzkę i opuść nieco spódniczkę.- Jak powiedział tak zrobiłam. Myśląc o tym, że mogę być w ciąży aż trzęsły mi się ręce.
Midorima usiadł na krzesełku włączając maszynę, po czym nałożył trochę żelu na mój brzuch i zaczął jeździć po nim tą kuleczką.
-I?- Mruknęłam zniecierpliwiona, patrząc to na niego to na brzuch. Shin-chan jednak dłuższą chwilę się nie odzywał.
-Kimie...
-Tak?
-Gratuluję.- Powiedział z uśmiechem. Obrócił ekran w moją stronę i wskazał mi mały punkt.- To jest twoje dziecko. Może być to z siódmy, ósmy tydzień.- Gapiłam się na ten punkcik i aż nie mogłam uwierzyć. Jestem w ciąży. Będę miała dziecko. Z Sei-chanem zostaniemy rodzicami. Dopiero po dłuższej chwili dotarło to do mnie.
-O mój..... Jestem w ciąży~!- Pisnęłam z radości, uśmiechając się szeroko. Zostanę mamusią~!
-Jak chcesz mogę zostać twoim lekarzem prowadzącym.- Powiedział Midorima, wycierając mój brzuch. Ja tylko przytaknęłam.
-Będę mamusią~!- Z tego szczęścia rzuciłam mu się na szyję. Midorima westchnął tylko.
-Tak, tak. Ubierz się, a ja wypełnię papiery.- Przytaknęłam, odklejając się od niego. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Będę miała dziecko~! Ciekawe czy to będzie chłopczyk czy dziewczynka? Mam nadzieję, że nie bliźniaki. Chociaż..... Nieważne~! Najważniejsze aby wyrosło zdrowe.
Gdy już się ogarnęłam to usiadłam, jednak przez tą radość nie mogłam wysiedzieć.
-Tylko nikomu ani słowa.- Przecież to oczywiste, że najpierw muszę powiedzieć Akashiemu, później rodzicom, a następnie Daikiemu i reszcie.
-Obowiązuje mnie tajemnica lekarska. Ale Takao na pewno sam o tym przeczyta.
-To doklej mu tam kartkę aby nie wypaplał. Później już będzie mógł mówić komu chce.
-Spróbuję powstrzymać go chociaż na trzy dni.- Midorima uśmiechnął się lekko.- A tu masz swoją kartę i datę następnej wizyty. Gdy będą już wyniki z krwi i coś będzie nie tak to do ciebie zadzwonię. I jeszcze masz tu zdjęcie na pamiątkę.- Podał mi kartę oraz zdjęcie USG. Aż zapiszczałam widząc tą małą Fasolkę.
-Dziękuje~! Później też zadzwonię i zaproszę cię do nas na kolację.
-Proszę. Z miłą chęcią przyjdę. Ale teraz pobiorę ci jeszcze krew i dopiero wtedy będziesz mogła iść. I pamiętaj, że jakby coś się działo to dzwoń.- Midorima wstał i podszedł do jakieś szafki.
-Dobrze~!- Przytaknęłam nadal z uśmiechem patrząc się na zdjęcie. Już nie mogę się doczekać aby powiedzieć Sei-chanowi o ciąży.

Po wizycie u Midorimy poszłam do sklepu po zakupy, a następnie wróciłam do domu. Znowu zerknęłam na zdjęcie i popiszczałam trochę z radości. No co~?! Musiałam się jakoś uspokoić~! Ale pora się ogarnąć~! Zwłaszcza, że jak jak mam powiedzieć o tym Sei-chanowi?! Tak normalnie powiedzieć, że zostanie tatusiem?? Nieee~! To musi być coś oryginalnego. Hmmm...... Wiem~! Sei-chan przecież zawsze jak wraca to idzie do swojego gabinetu, gdzie odkłada teczkę i wtedy zazwyczaj sprawdza pocztę. Więc....
Podeszłam do komody, z której wyciągnęłam kolorową kartkę, pisaki i taśmę oraz kopertę. Położyłam to wszystko na stoliku i wzięłam się do pracy. Na małej kolorowej kartce napisałam "Zostaniemy rodzicami~!", robiąc jeszcze strzałkę w górę. Na górze większej kartki przykleiłam taśmą zdjęcie USG, a na dole kartkę z wiadomością. Wzięłam kopertę, na której zrobiłam znak zapytania, po czym włożyłam do niej kartkę. Następnie poszłam do gabinetu Sei-chana, list kładąc pod resztą listów. Mam nadzieję, że to zadziała. A teraz pora iść robić kolację~!
Ruszyłam do kuchni lecz wtem zaczął dzwonić mój telefon. Szybko wyciągnęłam go z torebki i odebrałam, nie patrząc kto dzwoni.
-Halo?
-No hejka Kimie. Gdzie jesteś? Gdzie pójdziemy jeść?- Usłyszałam głos Mami.
-Oj.- Tak, kompletnie zapomniałam, że miałam się z nią spotkać.- Sorki Mami-chan ale coś mi wypadło~! Możemy to przełożyć na jutro?
-He~?! Serio~?! To szkoda~! Ale skoro tak to pojutrze się spotkamy, bo jutro muszę dłużej zostać w kawiarni, więc nici z pogaduszek.
-Dobrze~! To jutro ci napiszę, gdzie się spotkamy. Ok?!
-Ok~! Miłego dnia Kimie-chan~!- Wyśpiewała.
-Wzajemnie~! Papa~!- Z uśmiechem rozłączyłam się i poszłam w końcu do kuchni. Trzeba wziąć się za gotowanie i uspokoić się na tyla aby od razu nie wypaplać tej cudownej nowiny Sei-chanowi.

Akashi
Nareszcie mogłem wrócić do domu. Czas w pracy naprawdę mi się dzisiaj dłużył. Pożegnałem się z Nijimurą i pojechałem do domu.
-Wróciłem.- Otworzyłem drzwi i od razu ściągnąłem buty.
-Witaj w domu Skarbie~!- Kimie z uśmiechem podeszła do mnie i od razu się do mnie przytuliła. Objąłem ją jedną ręką w pasie, całując ją w policzek.
-Jak ci minął dzień?- Spytałem, idąc z nią do salonu.
-Dobrze. Dzisiaj wyjątkowo spokojnie.- Uśmiechnęła się uroczo do mnie.- Kolację mam już prawie gotową, więc idź się przebrać.- Odsunęła się ode mnie, następnie popychając mnie w stronę garderoby. Przytaknąłem tylko i patrzyłem jak idzie do kuchni.
-Czy mówiłem ci już, że uroczo wyglądasz w tym fartuszku?
-Tak, bo to ty mi go kupiłeś.- Puściła mi oczko i po czym zaczęła zaglądać do garnków. Z uśmiechem poszedłem się przebrać w wygodniejsze ciuchy, po czym skierowałem się do gabinetu aby odłożyć torbę i sprawdzić pocztę, czy aby nie dostałem jakieś ważnej wiadomości- chociaż to zazwyczaj są rachunki.
Położyłem torbę na biurku i wziąłem listy, przeglądając je. Jak zwykle rachunki, jakieś zaproszenia, itp. Jednak ostatni list był dziwny i nie podpisany oraz widniał na nim znak zapytania. Odłożyłem resztę listów, a tą kopertę otworzyłem, wyciągając jakąś kartkę.

Kimie
Gdy Seijuro przyszedł do domu od razu miałam ochotę rzucić mu się na szyję i powiedzieć, że jestem w ciąży lecz musiałam być cierpliwa. Na moje szczęście niczego się nie domyślił, a jak wszedł do gabinetu to powstrzymywałam szeroki uśmiech. Poszłam do salonu i czekałam na jego reakcję.
Wtem wyszedł powoli z pokoju w ręce nadal trzymając kartkę i patrząc na nią ze zmarszczonymi brwiami.
-Kimie, czy to prawda?- Spytał się, zerkając na mnie.
-Mhm. Dzisiaj się dowiedziałam.- Mruknęłam, nieco niepewnie.- Cieszysz się, że.....- Nie dokończyłam, gdyż nagle zostałam podniesiona i okręcona kilka razy.- Sei-chan co ty......- Wtem postawił mnie na ziemi i pocałował.
-Jesteś w ciąży~!- Prawie że krzyknął. Uśmiechał się przy tym szeroko i aż promieniał radością.- O Boże, zostanę tatą~!- Przytulił mnie mocno, całując mnie w czółko.
-Tak Sei-chan, zostaniesz tatusiem.- Uśmiechnęłam się szeroko, po czym zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam delikatnie w usta.
-Kocham Cię najmocniej na świecie.- Ponownie mnie przytulił.
-Ja ciebie też. Ale mnie nie duś~!- Zaśmiałam się. Seijuro poluźnił uścisk lecz nada mnie obejmował.
-Mam cudowną żonę, która nosi teraz pod swoim sercem nasz największy skarb.- Powiedział całując mnie w policzek, a ja aż się zarumieniłam.
I ta chwila trwała by dłużej lecz przypomniałam sobie o kolacji.
-Patelnia~!- Krzyknęłam, odklejając się od niego i pędząc do kuchni. Na szczęście nic się nie spaliło. Wtem Sei-chan przytulił się do mnie od tyłu, nadal trzymając kartkę w ręce.
-Tak się cieszę.- Wymamrotał mi do ucha.
-Ja też.- Uśmiechnęłam się szeroko, biorąc od niego kartkę.- Jak myślisz, to chłopiec czy dziewczynka?- Spytałam patrząc na naszego Okruszka.
-Dla mnie to nie ważne. Niech rośnie jak najszybciej, bo już nie mogę się doczekać aby wziąć je na ręce.
-Oj, daj mu czas~! Ma chyba z 8 tygodni dopiero~! Więc musisz poczekać z jakieś 32 tygodnie i zobaczysz go lub ją.- Zaśmiałam się, całując go w policzek.

Akashi
Omal nie zemdlałem, gdy zobaczyłem jaka wiadomość kryła się w kopercie. A jak Kimie potwierdziła, że jest w ciąży to oszalałem ze szczęścia. Zostanę tatą~! Kiedyś myślałem, że spokojnie na to zareaguję ale teraz mam ochotę wykrzyczeć to całemu światu. Serce waliło mi jak oszalałe, a uśmiech nie schodził mi z twarzy.
-Kocham Cię. Jesteś po prostu cudowna.- Mocniej przytuliłem Kimie, całując ją w policzek.
-Wiesz, też masz w tym swój udział.- Obróciła się w moją stronę, wtulając się we mnie.- Jestem pewna, że będziesz cudownym tatą.
-A ty cudowną mamą.- Cmoknąłem ją w nos.- To jemy? Bo inaczej nam wystygnie.
-Ach tak~!- Kimie odwróciła się w stronę kuchenki.- Ale chwilka~!- Podeszła do lodówki, przyczepiając do niej kartkę.- Idealnie~!- Uśmiechnęła się szeroko. Musiałem się z nią zgodzić.

Po kolacji usiedliśmy na kanapie z herbatą. Kimie od razu się we mnie wtuliła, a ja odruchowo zacząłem drapać ją po plecach.
-Trzeba będzie powiedzieć rodzicom.- Mruknęła Kimie.
-Jutro będzie okazja. Ojciec zaprosił nas na obiad.
-A moi rodzice?
-To może pójdziemy do nich na kolację? O ile chcesz im powiedzieć już jutro.
-Muszę im powiedzieć już jutro, zanim dowiedzą się od kogoś innego. Jutro kończę coś koło trzeciej, więc przejdę się do Daikiego. A tobie będzie jutro pasowało?
-Ojciec nie będzie miał nic przeciwko jak wyjdę wcześniej.
-No tak, pewnie sam będzie bujał w obłokach, myśląc o przyszłym wnuku lub wnuczce.
-I musisz powiedzieć jeszcze szefowi. Najlepiej jakbyś od razu poszła na macierzyński.
-Oj Sei-chan, nie przesadzaj. W pracy nie noszę ciężarów, mogę pracować ile się da.
-Ale masz dość stresującą pracę. Plus jak zacznie ci się robić niedobrze to szef pewnie sam każe ci iść do domu.
-Mmmm.- Mruknęła coś pod nosem.
-Co?
-Już wczoraj wymiotowałam i dzisiaj. W sumie to muszę się mamy spytać jak u niej to wyglądało. Jeśli naprawdę będę się źle czuć to wezmę urlop, a jak nie to pracuję dalej.
-Ale masz powiedzieć szefowi i to już jutro. I jak on zdecyduje, że idziesz na urlop to idziesz na urlop i to bez dyskusji.
-Sei-chan jestem w ciąży, a to nie jest choroba. Plus co ja będe robić w domu? Zanudzę się na śmierć~!
-Hmmm.... To może u mnie popracujesz?
-He?
-Wiesz, że lubisz swoją pracę ale może na okres ciąży będziesz pracować jako moja sekretarka?
-Wiem Sei-chan, że dzięki temu będę mogła mieć luźne godziny pracy i że będziemy razem ale nie chcę. Już wolę iść na jakąś ugodę z szefem. Może będę mogła pracować w domu nad jakimś długoterminowym projektem czy coś. Plus pewnie bardziej skupiałbyś się na mnie niż na pracy. A jak już mi brzuch urośnie to zrezygnuje z pracy i będę po prostu leżeć i pachnieć~!- Zaśmiała się, po czym usiadła i sięgnęła po kubek.
-Dobrze. I tak jak ci brzuszek urośnie to będę ci wysyłał mnóstwo wiadomości.
-Nie musisz się już na zapas martwić. Wszystko będzie dobrze. Obiecuję nie robić nic niebezpiecznego. Pewnie będę odwiedzać znajomych, skoro będę miała tyle wolnego czasu.- Odłożyła kubek, kładąc się z powrotem.- Właśnie Sei-chan. Nie myślisz, że pospieszyliśmy się z dzieckiem? Tak zaraz po ślubie?
-Będę cię pilnował.- Spojrzałem na nią z uśmiechem.- Hmmm..... Myślę, że nie. Zwłaszcza, że jesteśmy po ślubie. Jesteśmy ze sobą już dość długo, więc to normalne, że chcemy aby nasza rodzina się powiększyła.
-Chyba masz rację. Więc może pomyślimy już nad imieniem?- Zapytała z uśmiechem.
-Przecież nie wiemy czy to chłopiec czy dziewczynka.
-Ale imię możemy wybrać~!
-Pomyślimy o tym później. Nie wiem jak ty ale ja mam ochotę na długą kąpiel. Ten dzień był w sumie nieco męczący.
-Kąpiel? Hmmmm..... Ja...- Kimie nie dokończyła tylko nagle zerwała się z kanapy i pognała do łazienki.

Kimie
Jak będę się tak czuła w pracy to pewnie szybko wrócę do domu i szybko z niego nie wyjdę.
-Wszystko w porządku?- Sei-chan zajrzał po chwili, gdy opłukałam sobie już usta i umyłam ręce.
-Tak, to przecież normalne. Ale wiesz, jak chyba dzisiaj zrezygnuję z kąpieli i wezmę prysznic. Jakoś nie czuję się najlepiej.
-Skoro tak to połóż się dzisiaj wcześniej. Pewnie to przez te dzisiejsze emocje.- Seijuro objął mnie w pasie z uśmiechem.
-Pewnie tak. To chcesz mi umyć plecki?-Uśmiechnęłam się niewinnie, podwijając już jego koszulkę.
-Bardzo chętnie.

Po orzeźwiającym prysznicu ja położyłam się w łóżku, a Sei-chan poszedł jeszcze na chwilę do gabinetu. Leżałam tak i miziałam się po brzuchu. Pewnie z tydzień będę przeżywać ta wiadomość o ciąży.
-Na razie nic nie poczujesz.- Usłyszałam. Sei-chan przyszedł już do sypialni, uśmiechając się do mnie.
-Wiem~! Ale nie mogę się już doczekać momentu, kiedy będę miała taki okrągły brzuszek. Chociaż wtedy pewnie będę tęsknić za płaskim.- Seijuro położył się, głowę kładąc na moim brzuchu.
-Też już nie mogę się tego doczekać.- Przytulił się do mojego brzucha z uśmiechem. To było mega rozczulające~! Chyba już nie zaczęły mi się wahania nastrojów, co nie?
-Trzeba będzie kupić dodatkową szafę na te wszystkie ubranka. Jak myślisz kto nam więcej kupi: twój tata czy mój?
-Ja kupię najwięcej. Tobie też kupię. Chociaż nie wiem, czy takie przylegające czy takie odsłaniające brzuszek.
-Takie i takie. Więc trzeba jednak z dwie szafy kupić.- Albo powiększyć garderobę. Dział "Przyszła mamusia" oraz "Okruszek".
Seijuro spojrzał na mnie z uśmiechem, po czym pocałował mój brzuch.
-Już teraz bardzo mocno cię kochamy, więc rośnij zdrowo nasz Okruszku.- Dostanę tu za chwilę cukrzycy. Mój mąż jest po prostu cudowny.
-Awww~! To było słodkie~! Ale ja też chcę buziaka~!- Wyciągnęłam do niego ręce. Akashi podciągnął się, po czym pocałował mnie i mocno do siebie przytulił.
-Jutro możemy zostać w łóżku.- Wymamrotał.
-O nie, nie~! Jutro idziesz grzecznie do pracy, po tym jemy obiad z twoim ojcem, następnie kolacja z moimi rodzicami. Jak już to ja zostanę w łóżku jeśli będę się źle czuła.
-A mogę jutro powiedzieć Nijimurze? Bo i tak pewnie nie wytrzymam.
-Skoro tak to możesz. Ale tylko jemu. Nie wygadaj się reszcie pracownikom.
-Będę grzeczny.
-To teraz idziemy już spać, bo jutro mamy dużo rzeczy do zrobienia. Już nie mogę się doczekać reakcji naszych znajomych.- Położyłam się wygodniej, po czym Sei-chan przykrył nas kołdrą.
-Na pewno będą się cieszyć. Pewnie się zaczną kłócić o to kto będzie najlepszym wujkiem i ciocią.
-Mhm.- Mruknęłam tylko odpływając w krainę snów, gdzie widziałam już malutkie, urocze dziecko w kołysce. 


Witam Was ponownie~!  :D
To nowe opowiadanie pojawiło się specjalnie dzisiaj, gdyż dzisiaj są urodziny mego męża Akashiego~! ^w^

Happy Birthday My Dear Sei-chan~! :*
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Na prezent jak sam wiesz musisz poczekać :D
Akashi: Na taki prezent warto ^^
Kise: Kimie-chan zostanie mamusią~! ^w^ 
Nijimura: Akashi w końcu dostał to czego chciał :D
Takao: Czyli Kimie się poddała i uległa XD 
Ja: Ciekawe czy będzie Akashi Junior czy Księżniczka Kimie ^w^
Kuroo: Nieważne co, Akashi i tak pęka z dumy ;)
Nagisa: A gdzie Aomine? o.O
Kuroko: Pewnie już poszedł pić ze szczęścia, że wujkiem zostanie :) 
Nijimura: To ja pójdę go poszukać~! :D 
Himuro: Kimie, a ty wytrzymasz tyle czasu bez kawy? :D 
Ja: Spokojnie~! Znalazłam już taką bez kofeiny ale spróbuję też tej dla kobiet w ciąży. Ewentualnie przerzucę się na kwaśne soki ^^ 
Noya: I wszyscy damy z siebie wszystko aby niczego ci nie brakowało~! :D
Ja: Dziękuje~! :* Liczę na Was~! ^^


Tak w ogóle to przepraszam, że nic ostatnio nie wstawiam ale czas leci (jeszcze tego czasu brak), a wena też jest mega kapryśna -.- Teraz postaram się jakoś to nadrobić, więc zaglądajcie tu czy czegoś nie wstawiłam ;) Oczywiście na pewno powiadomię was o tym na G+ oraz na Fanpaga'u ;)

Zapraszam oczywiście na drugiego bloga :D

Jak i do komentowania i składania zamówień ;) 

A teraz życzę Wam już słodkich snów i miłego dnia~! :D
Do zobaczenia niebawem~! ^^
#Kimie









środa, 27 września 2017

Tęczowa Ferajna- Rozdział 9

Ohayo~! ^^
Dwa tygodnie czekania na kolejny post, prawie 7 miesięcy czekania na kolejny rozdział Ferajny XD
Naprawdę bardzo Was przepraszam za tak długi okres oczekiwania ale ogarnięcie tego wszystkiego to czysty kosmos :p Zwłaszcza że dobre 4 miesiące ogarniałam wejście nowych postaci, ogółem swojego bloga i powstawanie nowego :p Mam nadzieję, że teraz już będzie lepiej i coraz częściej będą się pojawiać rozdziały z waszej ulubionej-chyba- Ferajny :D
Co do następnych postów to będzie to zapewne jakiś one-shot ale jeszcze nie wiem z kim :p
A kiedy się pojawi.... Mniej więcej do 2 tygodni, bo teraz ogarniam wszystkie opowiadania i spisuje sobie pomysły, także proszę o cierpliwość ^^

Jednak możecie składać zamówienia na one-shoty ale taka mała prośba- róbcie to w SPAMIE, bo później ciężko mi znaleźć, gdzie je pisaliście :p

Przypomnę Wam jeszcze o drugim blogu, na którym pojawił się już pierwszy rozdział nowego opowiadania ---> [KLIK]
Oraz o fanpage'u, na którym możecie się śmiało spytać o postępy w pisaniu ---> [KLIK]

A teraz już nie przedłużam i zapraszam do czytania i komentowania ^^
Miłego dnia~!
#Kimie


Edit: Rozdział pojawiłby się wczoraj ale blogger odmówił posłuszeństwa -.- Dzisiaj też nie było najlepiej ale się udało :D Rozdział nie sprawdzany, więc przepraszam za błędy :p


 

Mine wesołym krokiem zmierzała do szkoły. W sumie była nieco niewyspana, jednak poranny SMS od Kise jakoś tak ją rozbudził i poprawił humor. Będąc w połowie drogi zobaczyła Akinę.
-Aki-chan~!- Krzyknęła, podbiegając do niej. Akina obróciła się powoli.
-A, to ty Mine. Hej.- Powiedziała powoli, uśmiechając się leciutko.
-A ci co?- Spytała, gdy ruszyły w dalszą drogę, patrząc na przyjaciółkę.
-Nie wyspałam się. Czyli to co zwykle. Dlaczego lekcje zaczynają się tak wcześnie?- Jęknęła niezadowolona Akina, po czym ziewnęła.
-Trzeba było iść wcześniej spać.- Zaśmiała się Mine.
-Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. A ty co taka szczęśliwa od rana?- Akina spojrzała na nią podejrzanie.
-Tak po prostu. No Kise wysłał mi porannego SMSa.- Mine uśmiechnęła się szeroko.
-Już gruchacie od samego rana?! Wy~!- Akina uszczypnęła ją w policzek.
-Ał~!- Mine niezadowolona odsunęła się nieco od niej.- Jakie tam gruchacie~! No dobra, wymieniliśmy przy tym kilka SMSów ale to wszystko.
-Spotykacie się dzisiaj?
-Prawdopodobnie nie. Ma trening, a po nim chyba jakąś sesję i spotkamy się dopiero jutro.- Mine zrobiła smutną minkę.
-Oj, nie smuć się~! Przynajmniej później będziesz miała co oglądać.- Akina szturchnęła ją w ramię z uśmiechem.
-W sumie racja. A Aomine do ciebie nie napisał?
-Nie. Śpiochy nie piszą do siebie tak wcześnie.- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Ohayo~!- Usłyszały wtem i jak na komendę się obróciły. Za nimi szła Sozo.
-Ohayo~!- Odpowiedziała Akina z Mine.
-Widzę, że nie tylko ja się nie wyspałam.- Ryo uśmiechnęła się lekko, widząc nadal zaspaną Akinę.
-Nie dla mnie wczesne pobudki.- Akina zakryła ziewnięcie.
-A gdzie jest Kimie-chan?- Zapytała Mine.
-Idzie.- Sozo wskazała palcem w lewo. Po chwili Kimie była już obok nich.
-Kimie-chan~!- Powiedziała głośno Mine z szerokim uśmiechem.   
-Hejka.- Przywitała się Akina.
-Ciszej proszę.- Jęknęła Kimie.- I siemka.- Kimie skinęła głową, po czym wzięła łyka kawy.- Kto do cholery wymyślił poniedziałek? I czy nauczyciele nie wiedzą, że mózg zapamiętuje informacje dopiero od dziesiątej rano? Ryo-chan, idę do ciebie pospać jeszcze z dwie godzinki.- Kimie oparła głowę o jej ramię.
-Boziu, widać Kimie bardziej śpiąca od Akiny.- Stwierdziła Mine.
-Przyznaj się, o której zasnęłaś?- Ryo spojrzała na nią z uśmiechem.
-Przed północą. I co? I nic mi to nie dało. Niech piorun trzaśnie głupi poniedziałek.- Niezadowolona Kimie wzięła głowę z ramienia Sozo. Wszystkie razem ruszyły do szkoły. 
-Oj Kimie~! Spokojnie, nauczyciele i tak rano są dość tolerancyjni.- Akina próbowała ja pocieszyć.
-Może i są ale my mamy dwie matematyki na początek. To jest złe~!- Kimie wzięła kolejnego łyka kawy.
-Nie marudź, nie marudź. Wypij najpierw swoją kawkę. Widzę, że nie zdążyłaś rano skoro wzięłaś sobie na wynos.- Ryo-chan spojrzała na kubek. Kimie objęła ją w pasie.
-Skarbie.- Zaczęła, patrząc jej prosto w oczy.- Ta już jest trzecia.- Powiedziała, uśmiechając się lekko.- I na pewno będę potrzebować jeszcze z dwóch.- Kimie wzięła rękę z jej pasa i westchnęła głośno.
-To może jedz rano jabłko? Słyszałam, że działa lepiej niż kawa.- Zaproponowała Akina. 
-Może i lepiej działa ale nie smakuje tak dobrze. Plus nie ma to jak poranna kawka.- Kimie westchnęła błogo.
-Czyli po prostu trzeba czekać do dziesiątej aż Kimie się uaktywni.- Stwierdziła Mine, na co wszystkie się zaśmiały.
-Właśnie~! Na dużej przerwie idziecie z nami.- Powiedziała Kimie.
-Dlaczego?- Spytała Mine. Chętnie zje z nimi drugie sniadanie ale dlaczego Kimie mówi to takim oficjalnym tonem i przed lekcjami?
-Bo pewne ptaszki mi wyćwierkały, że niejaka Akina została dziewczyną Aomine i niejaka Mine została dziewczyną Kise.- Kimie spojrzała na nie figlarnie.
-Skąd to możesz wiedzieć~?- Akina patrzała na nią nieco zszokowana.
-Przecież mówię, że ptaszki mi wyćwierkały~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko. Ryo-chan miała ochotę powiedzieć prawdę lecz obiecała trzymać buzię na kłódkę. 
-Dobrze, widzimy się na przerwie obiadowej tylko na razie o tym nie mówmy, bo na samo wspomnienie się rumienię~!- Mine zasłoniła twarz rękoma aby nie było widać jej rumieńców.
-Oki~! Wstrzymamy się do dużej przerwy.- Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko.
-I tak teraz by to do mnie nie dotarło.- Stwierdziła Kimie, na co dziewczyny się zaśmiały.
-No tak, dla Kimie to za wcześnie.- Powiedziała Akina już w lepszym humorze. Jakoś myśl o Aomine ją rozbudziła i rozweseliła. Weszły właśnie na teren szkoły, witając się krótko ze znajomymi. 
-Witam piękne panie.- Usłyszały wtem za sobą. Akina, Mine i Sozo obróciły się za siebie- Kimie była zajęta siorbaniem kawy. Zauważył wysokiego chłopaka o jasnobrązowych włosach i piwnych oczach. Widać było, że jest z ich szkoły, gdyż miał na sobie mundurek. Z uśmiechem podszedł do nich.- Przepraszam, że wam przeszkadzam ale muszę porwać tą piękność o kolorowych włosach.- Powiedziawszy to wziął Kimie za rękę i pociągną w stronę szkoły. Dopiero wtedy ta się ocknęła.
-Puść mnie~! Ja nie chce~! Pomocy~!- Jęknęła niezadowolona, idąc jednak z chłopakiem.
-Kto to był?- Zapytała Akina, gdy Kimie i nieznajomy zniknęli jej z pola widzenia.
-Hikaru Kawaguchi, przewodniczący szkoły. Nie poznałaś?- Ryo-chan spojrzała na nie z uśmiechem.
-W sumie to chyba pierwszy raz go widzę. Albo nie uważałam na początku roku.- Akina wzruszyła ramionami.
-A co on chciał od Kimie?- Zapytała Mine, ruszając w stronę budynku szkoły.
-Pewnie chodziło o jakieś szkolne sprawy. Kimie w końcu jest wiceprzewodniczącą.
-Oj, bardzo musiałam nie uważać na początku roku.- Akina westchnęła.
-Kimie jest już wice od drugiej klasy. Miała być już w pierwszej ale tamten chłopak co był zdecydował, że poradzi sobie i z nauką i byciem w samorządzie.- Wyjaśniła Sozo.
-Biedna Kimie. Chociaż biedny przewodniczący, bo i tak Kimie nic nie zapamięta z tego co jej powie.- Mine zaśmiała się, po czym podeszła do swojej szafki aby zmienić buty.
-Już zna jej humorki, więc sobie poradzi. Ale teraz lepiej chodźmy do klas, bo niedługo dzwonek.- Ryo spojrzała na zegarek.
-Ja chcę do domu~!- Jęknęła niezadowolona Akina, na co dziewczyny się zaśmiały. Razem ruszyły do swoich klas. 



Duża przerwa szybko nadeszła. Na szczęście Akiny, która po prostu miała dość pana od fizyki. Razem z Mine wyszła z klasy.
-Mine mam nadzieję, że robiłaś notatki, bo mi się chyba przysnęło.- Stwierdziła Akina, rozciągając się.
-Przykro mi, trzeba będzie kogoś poprosić o notatki. Albo mieć nadzieję, że pan Fuchida nie zrobi z tego sprawdzianu.- Mine uśmiechnęła się szeroko. 
-Widzę, że jakoś przetrwałyście pierwsze lekcje.- Powiedziała Sozo, podchodząc do nich.
-Ciężkie jest życie ucznia~.- Akina zrobiła zbolałą minę, na co dziewczyny się zaśmiały.
-Nie wspominajmy lepiej o egzaminach.- Mine uśmiechnęła się lekko.
-Do egzaminów mamy jeszcze czas, zdążymy się nauczyć. Plus na zadaniach zamkniętych zawsze można postrzelać.- Akina przytaknęła głową na swoje słowa.
-Dobra, koniec tych pogaduszek o egzaminach. Chodźmy~!- Sozo ruszyła w stronę schodów.  
-A gdzie Kimie?- Spytała Mine.
-Już pewnie na nas czeka.- Ryo uśmiechnęła się lekko. Weszły na trzecie piętro i skręciły w prawo.
-Przepraszamy, że przeszkadzamy~!- Powiedziała Sozo otwierając drzwi.- Znaczy przybyłyśmy na audiencję.- Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko. Za biurkiem siedziała Kimie, z głową na jej blacie.
-Wchodźcie, wchodźcie.- Mruknęła, przywołując je ręką. Sozo zamknęła drzwi, po czym z Akiną i Mine przysunęły sobie po krześle do biurka wiceprzewodniczącej.
-Kimie-chan jeszcze się nie budziłaś?- Mine uśmiechnęła się do niej.
-Obudziłam.- Kimie usiadła prosto.- Ale to kompletnie nie jest mój dzień.- Westchnęła ciężko. Wtem z bocznych drzwi wyszedł przewodniczący.
-Witam, witam~! I sobie idę. Smacznego życzę~!- Powiedział wesolutko, po czym puścił im oczko i wyszedł.
-Wzajemnie~!- Krzyknęła Mine.
-Udław się~!- Krzyknęła Kimie.          
-Oj, widać przewodniczący zalazł za skórę wiceprzewodniczącej.- Sozo napiła się soczku.
-Bo mnie denerwuje. Jak można być tak radosnym i pełnym energii w poniedziałek?? Ja naprawdę go nie rozumiem.- Kimie westchnęła, po czym otworzyła swoje pudełko z jedzeniem.- Ale nie mówmy teraz o Hikaru. Dalej, opowiadajcie o swoich randkach.- Kimie uśmiechnęła się do nich zachęcająco.
-To najpierw ja~!- Mine aż skakała ze szczęścia.
I tak najpierw Mine opowiedziała o swojej randce z Kise- i lepiej nie mówić ile razy powiedziała "Ki-chan". A następnie Akina opowiedziała o swojej randce z Aomine- przy czym na końcu miała całe rumiane policzki.
-No to miałyście bardzo ciekawy weekend~!- Skomentowała Ryo.
-Jakby ktoś się dowiedział, że z nimi chodzicie.....- Zaczęła Kimie.
-To niebawem przyszłybyście na nasz pogrzeb.- Dokończyła Akina na co wszystkie się zaśmiały.
-Spokojnie~! My nie wypaplamy. Cieszymy się waszym szczęściem.- Kimie uśmiechnęła się do nich.
-Życzymy Wam dużo miłości i szczęścia.- Powiedziała Ryo.
-Dziękujemy~!- Odpowiedziały razem Akina i Mine.
-Tak. Oraz gromadki dzieci i domu z ogródkiem.- Dopowiedziała Kimie, na co Ryo parskła śmiechem.
-Kimie-chan widzę, że już się obudziłaś.- Skomentowała Akina w akompaniamencie chichotu Mine.
-Oczywiście~! Po dawce witamin czuję się jak nowo narodzona~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko, na co Ryo pokiwała w niedowierzaniu głową.
-Tak się zagadałyśmy, że prawie cała przerwa minęła, a my musimy iść jeszcze spytać się naszej pani kapitan czy dzisiaj mamy trening.- Stwierdziła Mine.
-Gracie w siatkówkę, co nie?- Zapytała Kimie.
-Tak. Skąd to wiesz?- Spytała Mine.
-Jestem wiceprzewodniczącą przecież. Przekażcie więc Kaori, że do piątku ma przynieść listę.- Poprosiła Kimie.
-Jaką listę?- Dopytała Akina.
-Zawodniczek. Musimy pilnować aby klub się rozwijał i wiedzieć, czy coraz więcej osób się zapisuje czy mniej.- Wytłumaczyła Kimie.
-To teraz Kimie będziesz miała dużo pracy skoro każdy klub musi dać taką listę.- Zastanowiła się nad tym faktem Mine.
-Z tym to nie aż tak dużo. Więcej pracy mam z trzecioklasistami. To ja i Hikaru musimy dopilnować aby każdy napisał do jakiej szkoły będzie iść i pomóc ewentualnie w odpowiednim wyborze.
-Czyli prościej mówiąc niebawem Kimie zawita i do waszej klasy.- Skomentowała Ryo z uśmiechem.
-A dlaczego nie Hikaru?- Zapytała Akina.
-Mu zostawię większość papierkowej roboty. Plus to mój ostatni rok, więc trzeba pomęczyć zwłaszcza młodsze klasy.- Powiedziała z zadowoleniem Kimie.
-Skoro tak~! To my już lecimy, bo jeszcze musimy znaleźć Kaori. Do zobaczenia~!- Powiedziała Akina i razem z Mine wyszły w pokoju rady uczniowskiej.



-Ale ty wredna~!- Powiedziała Ryo, gdy tylko dziewczyny wyszły.
-Już ci mówiłam, że z powiedzeniem im o wszystkim jeszcze poczekamy. Właśnie, idziesz dzisiaj do Uru?
-Mhm~! Ale najpierw zajrzę do klubu fotograficznego. Na szczęście z chemii mam jutro.
-A mam iść z tobą? Bo chciałam iść dzisiaj do Iza-nii.
-Chociaż na godzinkę. I tak jak pójdziesz do Izayi to zazwyczaj wracasz taksówką.
-Nie ma to jak hojny braciszek~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.- To ustalone. Najpierw idę podenerwować Rukiego, a po tym podziękować braciszkowi za cenne informacje~!- Kimie puściła Ryo oczko.
-Pamiętaj, że masz go ode mnie walnąć.- Fuknęła na nią Ryo ale i tak jej już w sumie przeszło.
-A ty pamiętaj, że masz się nad szkołą zastanowić. Szantaż rzecz święta~!- Kimie zaśmiała się z załamanej miny przyjaciółki.
-Jak dobrze, że mam na to miesiąc~!- Westchnęła Ryo.
-Tylko miesiąc~! A teraz już chodź, bo jeszcze spóźnimy się na lekcję.- Powiedziała Kimie i ruszyła do wyjścia.
-Tak ci się spieszy na japoński?- Zapytała z uśmiechem Ryo, idąc za tęczowowłosą.
-Nie ale wtedy mogę w moim notatniku porobić serduszka wokół Sei-chana.- Kimie uśmiechnęła się, a Ryo niedowierzająco pokręciła głową. Aż się już nieco bała pójść z nią do chłopaków, jednak myśl, że spotka się z Uru jakoś wywiewała ten lęk.



Mine wraz z Akiną właśnie kończyły lekcje, gdyż ich trening został przełożony na kolejny dzień. Jak im powiedziała Kaori to chce sprawdzić umiejętności nowych zawodników i zdecydować kto dostanie się do drużyny. A na wiadomość od Kimie mruknęła coś pod nosem i tylko podziękowała za informacje. Aż Mine ciekawiło czy Kaori przypadkiem nie lubi Kimie i z jakiego to powodu. Postanowiła jednak zostawić te przemyślenia na później.
-To idziesz się spotkać z Aomine?- Zapytała Mine, widząc lekki uśmiech Akiny.
-Tak, napisał już do mnie wcześniej. A ty?
-W sumie to nie wiem co...- Przerwała Mine, słysząc dźwięk SMSa. Od razu sprawdziła kto to- Kise.

Od: Ki-chan
Do: Mine
Temat: Czas wolny.
Treść: Hejka Mine-chan~! (^-^)/ Przełożyli mi sesję na jutro, więc co ty na to aby spotkać się dzisiaj~? :D

Mine od razu odpisała.

Od: Mine-chan
Do: Kise
Temat: Re: Czas wolny
Treść: Ohayo Ki-chan~! (^w^) Bardzo chętnie~! :D To w parku za jakieś 15 minut~??

Gdy Kise odpisał, że widzą się za piętnaście minut Mine miała ochotę poskakać z radości.
-Czyli ty też masz randkę, co?- Spytała Akina z uśmiechem. Od razu wiedziała, że to Kise napisał.
-Mhm~! To ja już lecę. Do jutra~!- Powiedziała Mine i pognała do parku. Gdy do niego weszła zdała sobie sprawę, że nie ustalili konkretnego miejsca spotkania. Już miała napisać do blondyna, gdy ten nagle przytulił ją od tyłu, na co ta pisnęła zaskoczona.
-To tylko ja Mine-chin~!- Kise uśmiechnął się szeroko.
-Ki-chan~! Nie strasz mnie tak~!- Fuknęła na niego ale nie mogła powstrzymać uśmiechu.- W sumie to dobrze, że przełożyli ci tą sesję na jutro.
-He? Dlaczego?- Spytał Kise, gdy odsunął się od Mine.
-Bo jutro mam trening i pewnie ciężko by było nam się zgrać.
-Trening? Jaki trening?
-Siatkówki. Gram w szkolnym klubie.
-Wow~! To super~! Ale racja, zgrać się po treningu jest ciężko zwłaszcza, że kończymy o różnych godzinach.
-Plus ty jeszcze musisz dojeżdżać do Tokio, więc tym bardziej.
-Ale damy radę~! Chociaż zapewne tuż przed Inter High będzie ciężko.- Mruknął Kise.
-Wtedy to ja też będę więcej trenować. Ale tak, damy radę~! Zwłaszcza, że po tym są wakacje~!- Mine uśmiechnęła się szeroko.
-Jeszcze dodaj egzaminy.- Mruknął Kise.
-Ki-chan nie dołuję mnie bardziej~!- Jęknęła Mine, a co blondyn się zaśmiał.
-Dobrze~! To chodź, przejdziemy się po parku i zahaczymy o jakąś lodziarnię.- Kise złapał ją za rękę i ruszył ścieżką.
-I tak już lepiej~!- Zgodziła się Mine. I tak chodzili po parku, rozmawiali na luźne tematy i oczywiście poszli również na lody. Po dwóch godzinach Mine niestety musiała iść już do domu.
-Ja nie chcę~!- Jęknęła niezadowolona i tupnęła nogą.
-Mine ja też już w sumie muszę iść. Też mam jutro szkołę, trening i sesję.- Przypomniał jej Kise.
-No dobrze~! Ale popiszemy ze sobą chociaż jutro?
-Oczywiście ale dopiero wieczorem.
-To ja już idę.- Mine zrobiła smutna minkę, nie chcą puścić dłoni blondyna.
-A uśmiechniesz się dla mnie tak ładnie?- Zapytał Kise, na co Mine od razu szeroko się uśmiechnęła.- To do zobaczenia.- Powiedział i pochylił się, całując Mine.
-Mhm~! Pa, pa~!- Odpowiedziała, gdy tylko oderwała się od jego ust. Pomachali sobie jeszcze i każdy ruszył w swoją stronę. Mine już nie mogła się doczekać kolejnego spotkania ze swoim chłopakiem.



Ryo i Kimie od razu po szkole poszły do studia aby spotkać się z chłopakami. Po drodze Ryo poprosiła ślicznie Kimie aby ta nie robiła żadnych podtekstów co do jej związku z Uruhą aby Ruki się nie dowiedział. Kimie obiecała być w miarę grzeczna i za bardzo się z tym nie afiszować. Gdy weszły do pokoju chłopaków okazało się, że jest w nim tylko Uruha.
-Ohayo Uru~!- Kimie uśmiechnęła się do niego szeroko.- Idę ustać na czatach. Ale już powiem, że niewiele macie czasu.- Powiedział Kimie i popchnęła Ryo w stronę chłopaka, a sama wyszła. Ryo przez chwilę była zbyt zaskoczona aby cokolwiek powiedzieć.
-Cześć Uru.- Powiedziała w końcu z uśmiechem.
-Hejka. Jak widzę Kimie już o wszystkim wie.- Powiedział z lekkim uśmiechem Uruha.
-Tak, bo jej braciszek jakimś dziwnym trafem nas widział i jej wszystko wypaplał. Ale nie jesteś z tego powodu zły?
-Oczywiście, że nie~! Mamy przynajmniej niezłą ochronę przed Rukim.- Skomentował, na co razem się zaśmiali. Po tym Uru podszedł do Ryo i obejmując ją w pasie, cmoknął ją w usta.- Tęskniłem.
-Ja też.- Sozo uśmiechnęła się i również go pocałowała.- W sumie myślałam, że nic nie wyjdzie z tego spotkania.
-Ale przyszłaś w odpowiednim momencie.- Kouyou z uśmiechem odgarnął jej pasmo włosów za ucho. Już mieli się pocałować, gdy.....
-Ohayo Rei-chan~!- Usłyszeli Kimie. Od razu się od siebie odsunęli. Uruha wziął gitarę, a Ryo rozsiadła się na kanapie, próbując uspokoić rozszalałe serce.
-Kimie jak ty możesz być tak optymistyczna dzisiaj?- Zapytał Reita ze śmiechem, wchodząc z kolorowowłosą do pokoju.
-Idę spotkać się z braciszkiem, więc czemu nie~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko, patrząc kątem oka na Ryo i Uruhę. 
-Ciekawy argument. Hejka Ryo.- Przywitał się Reita i usiadł obok Sozo.
-Hejka Rei. Coś się popsuło, że przerwę macie?- Zapytała, chcąc oderwać myśl od ust swojego chłopaka.
-Nie, Ruki po prostu wziął dzisiaj ze sobą Korona i musiał iść z nim na krótki spacerek, więc wszyscy z tego skorzystali.
-Koron jest~?! Gdzie ten Ruki z nim łazi?- Zapiszczała Kimie.
-Na spacerku byłem.- Powiedział Ruki, wchodząc do pokoju z Koronem na rękach.
-Koron~!- Kimie od razu zabrała mu psiaka.- A kto tak ślicznie dziś ubrany~?! Ale z ciebie słodziak dzisiaj~!- Zaczęła go miziać, nie zważając na innych.
-Mój pies.- Mruknął Ruki, kręcąc niedowierzająco głową.- Hejka Ryo. Mogłaś napisać, że przyjdziesz z Kimie. Zostawiłbym Korona w domu aby nie był torturowany przez Kimie.- Powiedział, na co kolorowowłosa go kopnęła.
-Ale ja też lubię Korona~!- Ryo uśmiechnęła się szeroko.
-Ruki kupiłeś psa aby dziewczyny podrywać?- Spytał się Rei, na co Ruki na niego fuknął, czym wszystkich rozśmieszył.
-To chyba Koron się popsuł, skoro cieszy się na widok Kimie.- Skomentował Aoi, wchodząc do pokoju.
-Nie dlatego go kupiłem.- Mruknął Ruki, zabierając Korona od Kimie i siadając obok Ryo.- Jak oni śmią śmiać się z ciebie, co?- Zapytał Ruki Korona, na co ten zaczął go lizać po policzku.
-Tak Koron, zliż mu ten podkład.- Powiedziała Kimie, na co wszyscy się zaśmiali.
-Ha. Ha. Ha.- Sarknął Ruki. Koron w tym czasie przeniósł się na kolana Ryo, która zaczęła drapać go za uchem.
-Dla Korona nie ważne kto, ważne aby go miziać.- Stwierdził Reita, drapiąc korona po grzbiecie.
-Może Ruki też chce być pomiziany?- Spytał Uru ze śmiechem. Ryo spojrzała na kuzyna, po czym zaczęła go miziać po głowie.
-Dobry Ruki, dobry~!- Wszyscy zaczęli się śmiać oprócz Rukiego, który siedział załamany. Wtem do pokoju wszedł Kai.
-Nie myślcie, że będziemy tak siedzieć.- Spojrzał na wszystkich  uważnie.
-Ale dziewczyny nas odwiedziły~!- Zaczął Aoi.
-Ja już w sumie muszę iść, pewnie brat na mnie czeka.- Powiedziała szybko Kimie, biorąc torbę i miziając Korona.- Pa, pa~!- Pomachała wszystkim i się ewakuowała.
-Ale ja chyba nie muszę wychodzić, co nie?- Ryo spojrzała na Kaia maślanym wzrokiem.
-Tylko trochę.- Zdecydował Kai.- Bo my będziemy siedzieć do późna.- Powiedział, na co reszta zespołu jęknęła na znak sprzeciwu.
-Oki~! W sumie to nie zamierzałam długo siedzieć, bo jutro przecież mam szkołę.
-Więc jeszcze chwilę sobie posiedzimy i próba.- Zarządził Kai.
-Kimie musiała zwiać?!- Spytał Aoi, siadając na krzesełku i sprawdzając gitarę.
-Spieszyło się jej do brata.- Powiedziała Ryo, wracając do miziania Korona, który ułożył się wygodnie na jej kolanach.
-Plus nawet, gdyby Kimie została to i tak nie uciekniecie od próby.- Kai uśmiechnął się z ich niezadowolonych min.
-Ryo-chan, a nie masz jakiegoś trudnego zadania domowego~?- Zapytał Uruha, za co oberwał pałeczkami.
-Nie, musimy popracować nad nowymi kawałkami.- Zadecydował Ruki. Kai podszedł do niego i zaczął go miziać po głowie.
-Dobry Ruki, dobry~!- Powiedział, na co wszyscy się zaśmiali.
-Nienawidzę was. Psujecie mi moją fryzurę~!- Fuknął na nich Ruki wstając i podchodząc do lustra.
-Kai nie psuj mu fryzury~! Bo Koron będzie się wtedy wstydził z nim iść~!- Powiedziała Sozo, na co Ruki spojrzał na nią załamany, reszta powstrzymywała śmiech, a Koron merdał zadowolony ogonem. I tak siedzieli z jakieś 20 minut i rozmawiali, po czym Sozo musiała iść już jednak do domu.
-To ja już się zbieram.- Ryo westchnęła ciężko, gdyż naprawdę chciała zostać tu dłużej.
-Mhm~! A ty Uruha gdzie?- Spytał Ruki widząc, że rudzielec gdzieś się wybiera.
-Szybko skoczę do sklepu, bo nie mam nic do picia plus ktoś zabrał mi moją paczkę papierosów.- Tu spojrzał się na Reitę, który zaczął podziwiać sufit.
-To pa~!- Ryo pomachała im z uśmiechem i wyszła razem z Uru. Dopiero w widzie Uru się odezwał.
-Jak mnie Ruki spytał, gdzie idę to omal zawału nie dostałem.- Powiedział i westchnął głośno, na co Ryo się zaśmiała.
-Ja omal nie dostałam jak się Kimie odezwała. Chyba lepiej jak będziemy się spotykać z dala od studia.
-Racja. Z dala od twojego kuzyna~! Bo w sumie Reita jak by się o nas dowiedział to pewnie dotrzymałby sekretu ale nie wiem jak Aoi i Kai.
-Na razie niech to zostanie między mną, tobą, Kimie i jej bratem. Chociaż pewnie jeszcze Akashi się dowie.
-Myślisz, że Koron coś wyniuchał?- Spytał poważnie Uruha na co Ryo zaśmiała się głośno.
-Nie wiem, nie wiem~!
-A co do studia....- Zaczął Uruha, po czym pochylił się i pocałował Sozo.-.... To w widzie nie ma kamer, a na zewnątrz jest mnóstwo osób.
-R-Racja.- Mruknęła Ryo. Wyszli z winy, a następnie ze studia. Sozo uśmiechnęła się słodko do Uru, po czym pomachała mu i ruszyła w stronę swojego domu.Uruha odmachał jej i pobiegł do sklepu. Sozo aż żałowała, że to dopiero początek tygodnia i zapewne dopiero w weekend uda im się pójść na jakąś randkę. Bo przecież nie może codziennie przychodzić do studia. Uśmiechnęła się jednak wiedząc, że Uru napisze do niej po próbie.



Akina widząc Aomine idącego w jej stronę mimowolnie się uśmiechnęła.
-A ty nie powinieneś być na treningu?- Spytała, gdy była już bliżej niego.
-E tam. Treningi są dla słabych.- Mruknął Aomine, podchodząc do niej i skradł je buziaka.- Cześć moja Kocico.- Uśmiechnął się na widok jej lekkich rumieńców.
-Powinieneś chodzić.- Mruknęła, zanim ją pocałował.- Hejka. To gdzie idziemy?
-Może później się na którymś zjawię. A teraz.... Nie wiem. A gdzie masz ochotę iść?
-Hmmm.... Może pójdziemy do kina? Możemy nawet po prostu się przejść.- Akina wzruszyła ramionami.
-To może przejdziemy się do Maji? W sumie to głodny jestem.
-Ok. Sama w sumie nie jestem tak bardzo głodna ale chętnie zjem frytki.
-Jakbyś powiedziała sałatkę to bym się załamał.
-Sałatki są dobre~!- Fuknęła na niego Akina.
-Może i są ale ja nie rozumiem jak można jeść ich więcej niż mięsa.
-Oj Aomine~!- Westchnęła Akina.
-To ja.- Aomine uśmiechnął się szeroko, po czym złapał ją za rękę i ruszyli w stronę najbliższego Maji Burgera.
-W końcu chodzimy za rączkę~!- Akina uśmiechnęła się do niego.
-Muszę pokazać wszystkim,, że jesteś moją dziewczyną. Bo faceci się na ciebie gapią. Wiesz, nie znajdziesz nigdzie drugiego takiego super faceta jak ja ale w razie co~!- Aomine puścił jej oczko, na co Akina pokiwała niedowierzająco głową.
-Przecież taka super dziewczyna jak ja musi mieć super chłopaka~!
-Dokładnie~!- Przytaknął Daiki.
-Wiesz to już może teraz mi się oświadczysz to nikt nas nie zaczepi.- Zaproponowała Akina, a widząc zdziwioną minę Aomine zaczęła się głośno śmiać.
-Dobra. To w którą stronę do kościoła?- Spytał wtem granatowowłosy. Hyuga od razu przestała się śmiać i spojrzała na niego zszokowana.
-Co?
-Chodź, pójdziemy się chajtnąć. Gdzie ja znajdę drugie tak idealne piersi?- Aomine z uśmieszkiem spojrzał na jej klatkę piersiową.
-Ahomine~!- Fuknęła na niego Akina i walnęła go w głowę.- Tobie tylko jedno w głowie.- Prychnęła na niego, a Aomine prawie zginał się ze śmiechu.
-Tylko moja Kocica mi w głowie.- Powiedział, gdy przestał się śmiać i objął ją w pasie.
-Głupek.
-A dostanę buziaka?
-A zasłużyłeś?
-A muszę na niego zasługiwać?- Akina uśmiechnęła się po czym ustała na palcach aby go pocałować.
-Zadowolony?
-Nie do końca. Może jeszcze jeden buziak?- Spytał Aomine i nie czekając na odpowiedź pocałował ją. Gdy chciał się odsunąć to Akina pociągnęła go za przód koszulki, przyciągnęła do siebie i szybko pocałowała. Aomine cmoknął ją jeszcze w policzek zanim się wyprostował.- I to to ja rozumiem~!- Powiedział zadowolony.
-Jesteś niemożliwy.- Akina uśmiechnęła się lekko.
-Za to mnie uwielbiasz.
-A kto powiedział, że cię uwielbiam?!
-Ty.
-Ja nic takiego nie mówiłam.
-Widziałem to w twych oczach.
-B-Baka.- Akina odwróciła głowę w drugą stronę aby ten nie widział jej rumieńców.
-Słodziak.- Aomine cmoknął ją w policzek, na co Akina pomruczała coś tylko pod nosem. Po chwili byli już w Maji. Aomine zamówił sobie kilka hamburgerów i colę, a Akina frytki i shake'a. Siedzieli dobrą godzinę i rozmawiali, dopóki mama Akiny nie napisała do niej, gdzie jest.
-Będę musiała się już zbierać.- Powiedziała Akina, odpisując mamie, że niedługo będzie.
-Już? Nie możesz zostać dłużej?
-Nie, nie mogę. Mam jeszcze pracę domową do zrobienia, a do tego jutro mam trening.
-O. Mogę przyjść?- Aomine uśmiechnął się szeroko.
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo będziesz gapił się na mój tyłek.- Mruknęła Akina i wstała, a Aomine za nią.
-Bo masz bardzo kształtny tyłeczek.- Mruknął jej Aomine do ucha, gdy wyszli.
-Ahomine~!- Warknęła na niego Akina.
-Tak moja Kocico?- Aomine uśmiechnął się czarująco, na co Akina westchnęła.
-Naprawdę jesteś niemożliwy.
-I za to tak mnie uwielbiasz.
-A ty mnie uwielbiasz?
-Oczywiście. Zwłaszcza za rumieńce, chociaż jak się złościsz to też słodko wyglądasz.
-A przywalić ci?
-A połaskotać cię?- Spytał Aomine, przytulając się do niej od tyłu.
-Podziękuje. Ale nie wieszaj się na mnie~! Ciężki jesteś.- Mruknęła, próbując się odsunąć.
-Już przytulić cię nie mogę~??
-Możesz ale rób to poprawnie.- Aomine obrócił Akinę przodem do siebie i mocno się do niej przytulił, po czym zaczął jej mruczeć do ucha na co Akina zaczęła się śmiać.
-To łaskocze~!- Zaśmiała się, miziając go po głowie. Aomine odsunął się, jednak dalej miał ręce na jej tali.
-Muszę naładować sobie baterie, bo jutro pewnie się nie spotkamy.
-Racja. Jutro zapewne po treningu nie będę miała sił na spacerki. A ty pójdziesz na trening?
-.....
-Aomine....
-Nie chce mi się.
-To niech ci się zachce.
-Ale po co mam trenować, skoro jestem najlepszy?
-Żeby być jeszcze lepszy?
-Wtedy to będę tworzył jednoosobową drużynę.
-Heh~! No dobra. Innym razem pognam cię na trening.
-Może.- Aomine uśmiechnął się krzywo.- A teraz buzi, bo inaczej cię nie puszczę.- Powiedział i przyciągnął Akinę bliżej siebie.
-Bez buziaka to bym nawet nie poszła.- Powiedziała z uśmiechem, stanęła na palcach i cmoknęła go w usta.
-Zadzwonię jutro i spytam się, czy żyjesz.
-Oki.
-To pa.- Aomine jeszcze raz ją pocałował, po czym ją puścił i ruszył w swoją stronę. Akina jeszcze mu pomachała i ruszyła do domu. Zastanawiała się czy może jednak nie pójść jutro na trening ale zrezygnowała z tego pomysłu. Bardzo lubiła grać w siatkówkę plus chciała wygrać w zawodach, bo to przecież jej ostatni rok. Z tą myślą wróciła do domu.



Kimie skocznym krokiem dotarła do apartamentu swojego brata. Wsiadła do windy i nacisnęła guzik, po czym wjechała na ostatnie piętro i bez pukania weszła do jego mieszkania.
-Ohayo Iza-nii~!- Krzyknęła od razu.
-Ohayo Kimie-chan~!- Usłyszała w odpowiedzi. Weszła do salonu i ujrzała swojego brata siedzącego za biurkiem, który uśmiechał się do niej szeroko. Podeszła do niego i usiadła mu na kolanach, przytulając się do niego.
-Stęskniłeś się za swoją siostrzyczką?- Spytała Kimie z uśmiechem.
-Hahaha~! Oczywiście~! Chociaż ja często cię widzę.- Odpowiedział Izaya i przytrzymał ją aby nie spadła.
-Zatrudniłeś kogoś aby mnie śledził?- Spojrzała na niego z zaciętą miną.
-Nie, po prostu kamery są wszędzie~! Chociaż nie wiem co dzieje się w domu, bo tam jednak nie ma kamer.
-W domciu w porządku. Plus i tak masz mnie, bo ja ci wszystko mówię.- Mruknęła Kimie i wstała. Torbę zostawiła na biurku i ruszyła do kuchni.- Masz coś jadalnego do jedzenia~?
-Bo jestem tak dobrym braciszkiem i nauczyłem cię zdobywać informacje.- Powiedział z dumą Izaya.- Eeee...... Kupiłe sushi i ootoro ale ootoro już zjadłem.- Poinformował ją.
-A kawa?
-Kawy bym nie zatruł~! Coś przecież muszę pić.
-Zrobić ci?
-Poproszę.- Powiedział Izaya i wrócił do szukania informacji w internecie.- To co się zdarzyło w domu?- Spytał po pięciu minutach widząc, że Kimie wraca z kawą dla niego i sushi dla siebie.
-Sei-chan był na obiedzie.- Kimie uśmiechnęła się szeroko. Położyła kubek z kawą obok klawiatury, a sushi obok, po czym przysunęła sobie krzesło.- Właśnie. Dziękuje ślicznie za informacje na temat Ryo-chan i Uru. Sozo kazała mi cię walnąć za to.- Kimie usiadła z uśmiechem i zaczęła jeść sushi.
-W weekendy masz go na wyłączność? A co do drugiego to nie ma za co~! Możesz przekazać Ryo-chan, że pewnie jeszcze nie jeden raz gdzieś ją przyłapię.- Izaya uśmiechnął się, po czym napił kawy.
-Mogę teraz mieć go tylko w weekendy. Przekażę ale pewnie nie będzie zadowolona z tego. Iza-nii a ty masz jakiś informatorów w Kioto?
-Twój chłopak jest grzeczny. Chociaż dziewczyny patrzą się na niego maślanym wzrokiem ale on nie zwraca na nie większej uwagi.
-....
-Kamery w szkole.
-No tak.
-Plus powiem, że naprawdę nie posądzałbym Sei-chana o zdradzanie ciebie~!
-Dziękuje za wiarę w niego.
-Ale wiedz, że braciszek go obserwuje~!
-Mam tylko nadzieję, że później nie będziesz donosił Dai-chanowi, gdy ja będę w Kioto.
-Jak mi zapłaci~!
-Czyli nie.- Kimie zaśmiała się, po czym wzięła ostatniego kęsa sushi.- A teraz braciszku chętnie pomożesz swojej siostrzyczce w lekcjach, co nie?- Kimie uśmiechnęła się słodko, po czym poszła do kuchni aby odnieść talerz i przynieść sobie herbaty.
-Sama powinnaś robić zadania z matematyki~!- Zaśmiał się Izaya.
-Ale jak ty je robisz to mi tak ładnie wypisujesz wszystko i wtedy rozumiem~!- Kimie weszła do biura z szerokim uśmiechem.
-Ale ja mam pracę~!
-Chętnie ci pomogę.
-Kimie-chan ale ja już skończyłem szkołę.
-Iza-nii~! Plose~!- Kimie zrobiła minę szczeniaczka.- Powiem ci co się działo w weekend i to co wiem o innych.
-Dobrze, dobrze~! Ale przy tym będziesz pilnować czatu, czy nie piszą czegoś ciekawego.
-Ok~!- Kimie od razu usiadła obok brata, biorąc torbę i podając mu zeszyt. Sama zaś wzięła się za japoński i patrzenie na ekran, opowiadając wszystko bratu, który co jakiś czas reagował. Po tym pomógł jej jeszcze z resztą lekcji, za co Kimie ładnie mu podziękowała. Posiedziała jeszcze trochę u niego, robiąc jeszcze kolację. Wyszli razem, gdyż Izaya chciał nieco pochodzić po mieście lecz najpierw pojechał razem z Kimie taksówką do domu.
-Wróciłam~!- Krzyknęła Kimie ściągając leniwie buty.
-Witaj w domu.- Przywitała ja mama.- Czyżby Akashi przyjechał?
-Nie, byłam u Iza-nii.- Kimie uśmiechnęła się, po czym położyła na kanapie.
-Co u niego?
-W porządku. Chociaż ma dużo pracy.
-Oby tylko się nie przepracował.
-Spokojnie. Da sobie radę.- Kimie uśmiechnęła się do mamy.- Heh~! Jak mi się nic nie chce~!- Mruknęła Kimie. Wtem zaczął dzwonić jej telefon, więc nie patrząc kto dzwoni odebrała.- Moshi, moshi~!
-Możesz już rozmawiać?- Usłyszała głos Akashiego.
-Sei-chan~! Tak, tak, tak~!- Od razu się rozweseliła i pognała na górę.- Już jadłam~!- Krzyknęła jeszcze, po czym zamknęła się pokoju. Jej mama z uśmiechem pokiwała głową, po czym udała się do kuchni aby przygotować kolację. Zaraz jej mąż miał wrócić ze sklepu i musi mu powiedzieć, że Kimie grzecznie uczy się w swoim pokoju.