Ohayo~! ^w^
Witam Was bardzo milutko w ostatni dzień w tym roku :D
Już myślałam, że w tym roku już nic nie napiszę ale wena jednak się udzieliła i udało mi się dokończyć rozdział z Ferajny :3 (Żelki są bardzo pomocne :p)
Ogółem to nie będę przedłużać, bo dzisiaj przecież Sylwester ;)
Życzę Wam Szczęśliwego Nowego 2018 Roku~! <3
Oby wasze postanowienia się spełniły i oby ten Nowy Rok był lepszy od starego ^w^
Życzę Wam jeszcze mile spędzonego Sylwestra, czy to pod kocykiem z herbatką, czy z przyjaciółką, czy z rodziną, czy na imprezie ^^
Już nie przedłużam ;)
Miłego czytania Kochani~! :*
Do zobaczenia w Nowym Roku ;)
#Kimie
#Tęczusie
Wtorek dla Sozo nastał zdecydowanie za wcześnie. Chociaż sama siebie mogła winić, bo siedziała do późna i przeglądała zdjęcia oraz przypominając sobie co nieco na zajęcia z chemii. Dochodziły do tego SMSy pisane z Uruhą.
-Dzień dobry.- Przywitał ją rano jej tata z uśmiechem.
-Bry.- Mruknęła Ryo ziewając i siadając przy stole aby zjeść śniadanie.
-Znowu siedziałaś do późna?- Spytał ją tata z uśmiechem.
-Chciałam sobie wszystko na dzisiaj przygotować. Nie wiedziałam, że zajmie mi to tyle czasu.- Sozo zaczęła powoli jeść swoje śniadanie, oczywiście nie wspominając o SMSach do późna z chłopakiem.
-Tylko się za bardzo nie przemęczaj. Dzisiaj chyba masz zajęcia dodatkowe, co nie?
-Wiem~! Tak, więc zapewne wrócę późno. Mama przygotowała mi bento?
-Właśnie nie, więc dam ci pieniądze abyś kupiła coś sobie.- Jej tata spojrzał na nią przepraszająco.
-To wyjdę wcześniej to już sobie po drodze kupię.- Sozo uśmiechnęła się lekko.- Dziękuje za posiłek.- Wstała od stołu, po czym wzięła swoją torbę i ruszyła na przedpokój aby ubrać buty.
-Będę szedł później do sklepu. Co byś zjadła na kolację?- Spytał ją ojciec, idąc za nią z kubkiem kawy.
-Obojętnie.- Ryo uśmiechnęła się do niego. Już chciała ubierać buty, gdy nagle zadzwonił jej telefon.- Moshi, moshi~?
-Hejka Ryo-chan~!- Usłyszała w słuchawce głos kolorowowłosej.- Wiesz mam...... Dai-chan nie wyjadaj ośmiorniczek z mojego bento~!...... Sorki. Chciałam się.... Dai-chan no~! Tato~!.... Heh~! Co ja.... A tak~! Chciałam się zapytać czy masz..... Dai-chan nawet do moich płatków musiałeś się przykleić?....Tak, będę je jadła..... Jak jesteś głodny to zrób sobie kanapkę zwłaszcza, że masz dzisiaj trening..... Tak idziesz i nie rób tej miny.... - Ryo chan zaśmiała się z bojowego nastawienia przyjaciółki
-To o co chciałaś się zapytać?
-He? Ach tak~! Masz mój zeszyt od geografii? Bo mam tam notatki dla Hikaru, a u siebie nie mogę ich znaleźć.
-Poczekaj, zerknę.- Sozo zaczęła szperać w swojej torbie.- Mam i tak są. Na szczęście je spakowałam.
-Dziękuje~! To ja się rozłączam zanim Daiki zje moje śniada..... Dai-chan~! Za karę masz mi zrobić kanapkę.- Fuknęła na niego Kimie.- Widzimy się.- Powiedziała jeszcze i się rozłączyła. Sozo zaśmiała się, chowając telefon do torby.
-Nawet ja słyszałem Kimie. Skąd w niej dzisiaj tyle energii z rana?- Zaczął się zastanawiać Hisashi.
-Raz na jakiś czas zdarza się jej.- Sozo uśmiechnęła się do niego szeroko.
-Może cię dzisiaj tą energią zarazi.- Tatko uśmiechnął się do niej.- Proszę, na drugie śniadanko. A co do kolacji to co sądzisz aby po niej zrobić sobie podwieczorek?- Spytał, dając jej pieniądze.
-Dziękuje.- Ryo od razu je schowała.- Hmmm.... Myślę, że to świetny pomysł. Kawałek ciasta nam na pewno nie zaszkodzi.- Sozo puściła mu oczko.
-W całości się z tobą zgadzam.
-To ja już wychodzę.- Powiedziała Ryo, biorąc torbę.
-Miłego dnia.- Pomachała jeszcze tacie i wyszła, od razu zakładając słuchawki aby posłuchać głosu swojego kuzyna, czyli aby posłuchać The GazettE. Nie przeleciało jednak nawet pół piosenki, gdy ktoś do niej zadzwonił. Już myślała, że to Kimie znowu jej przerywa w posłuchaniu solówek ale najpierw jednak postanowiła się upewnić.
-Halo?
-Dzień dobry Króliczku.- Usłyszała głos swojego chłopaka.
-A, to ty Uru~!- Uśmiechnęła się mimowolnie.- Wiesz myślałam.... Tak w ogóle to wiedz, że przerwałeś mi słuchanie świetnej piosenki i to tuż przed cudną solówką.- Fuknęła na niego.
-Naprawdę? To przepraszam. Aż taka świetna ta solówka?
-Tak. I to zagrana przez niezłego przystojniaka.
-Ach tak? A to solówka jest świetna czy to przez jego wygląd?
-Świetnie wygląda i ma wielki talent~! (Dop.Aut. Nie~! Kimie wcale nie pomyślała o czym zboczonym~! XD To tylko te Aosiowe geny~! XD)
-Ej~! Ale mam nadzieję, że o mnie mówisz, a nie o Aoim.- Na te słowa Ryo zaczęła się śmiać.
-Oczywiście, że o tobie~! Aoi w sumie też jest świetny, no ale to ty jesteś moim chłopakiem.
-To dobrze, bo poczułem się nieco zazdrosny przez chwilę. Ale skoro to mnie wychwalasz to możesz kontynuować.
-Lepiej nie, bo na próbie się nie skupisz i jeszcze wpadniesz w samouwielbienie. A jak o mnie zapomnisz?- Droczyła się z nim dalej Sozo.
-A tak cudownej osobie nigdy nie zapomnę.- Ryo na te słowa zarumieniła się mocno.
-To miłe. A tak w ogóle to dlaczego dzwonisz?
-Chciałem ci po prostu życzyć miłego dnia. I pomyślałem przy tym, że masz może trochę czasu zanim dojdziesz do szkoły, więc postanowiłem zadzwonić zamiast napisać.
-A ty przypadkiem nie jesteś już na próbie?
-Nie, Kai przełożył ją nam na dziesiątą, bo Aoi chciał coś rano załatwić.
-To mogłeś sobie pospać.
-Wiesz, o dziwo jakoś nie mogłem. Może to przez to, że chciałem z tobą pogadać, a może strach przed tym, że spóźnię się na próbę i Kai mnie zabije.
-Jak już to wolę tą pierwszą wersję. Ach~! Szkoda, że nie możemy się dzisiaj spotkać.
-Dlaczego? Ja mam dzisiaj czas.
-A ja mam dzisiaj zajęcia dodatkowe i pewnie późno wrócę.
-Hmmm.... A jutro?
-Jutro..... Jutro to też mam ale z fotografii, więc pewnie szybko wyjdę.
-To jutro się spotkamy. Jutro próba w sumie nie powinna trwać długo, więc będziemy mieli dla siebie trochę czasu.
-To super.- Sozo uśmiechnęła się szeroko. Wtem....
-Buu~!- Ktoś krzyknął za nią i złapał ją za talię.
-A~!- Sozo krzyknęła i omal nie upuściła telefonu.
-Ryo-chan? Halo??- Ryo chciała odpowiedzieć lecz ktoś zabrał jej telefon.
-To porwanie. Żądam okupu w wysokości twóch paczek żelek.- Powiedziała Kimie, uśmiechając się szeroko.
-Kimie-chan~!- Fuknęła na nią Sozo, zarazem westchnęła z ulgą, bo to była Kimie, a nie jakiś złodziej.
-Aż tyle? Ale skoro o Ryo-chan chodzi to zgadzam się. Gdzie umawiamy się na wymianę?- Zapytał się Uru grając poważnego lecz tak naprawdę rozbawionego tą sytuacją.
-Jutro, niedaleko jej domu. Tylko nie próbuj kantować.- Powiedziała śmiertelnie poważnie Kimie.
-Zrozumiałem. To teraz już życzę Wam miłego dnia. Do zobaczenia~!
-Pa, pa~!- Kimie z szerokim uśmiechem rozłączyła się i oddała Sozo telefon.- Miłego dnia Ryo-chan~!
-Kimie~!- Jęknęła Ryo.- Musiałaś nam przerywać?
-Wiesz, tak się szczerzyłaś, że nie mogłam się powstrzymać. Ciesz się, że powiedziałam porwanie, a nie coś zboczonego.- Kimie pokazała jej język i zaczęła iść w stronę szkoły.
-Heh~! Ja nie zabieram ci telefonu, gdy rozmawiasz z Akashim.- Sozo dogoniła ją z niezadowoloną miną.
-Bo ja zazwyczaj rozmawiałam z Sei-chanem na żywo, a jak rozmawiamy przez telefon to wieczorami.- Kimie uśmiechnęła się do niej promiennie.
-I chyba rano dzwonił, skoro jesteś taka pełna energii.
-Skąd wiedziałaś~?!
-Serio??
-Mhm~! Odbieram rano telefon i słyszę "Good Morning My Princess".- Kimie uśmiechnęła się jeszcze szerzej i prawie że zapiszczała ze szczęścia.
-To niech lepiej tak codziennie nie dzwoni, bo jeszcze pracuś się z ciebie zrobi.
-Plus czasami śpię z Dai-chanem. Co by było, gdyby to on odebrał telefon?- Zmartwiła się Kimie, a Sozo zaśmiała.
-Na pewno nie ucieszyłby się z takiej pobudki.
-A o czym to tak w ogóle gadałaś z Uru-chanem~??- Kimie szturchnęła ją z uśmieszkiem.
-A chciał się po prostu przywitać, no i umówiliśmy się na jutro.- Ryo zarumieniła się leciutk na wspomnienie słów chłopaka.
-Miłość rośnie wokół nas~!- Zanuciła Kimie.- Chociaż to nie fair, że ja jutro nie mogę się spotkać z Sei-chanem.- Kimie zrobiła podkówkę.
-Po pierwsze to ty już się z nim dłużej spotykasz, a po drugie pewnie przyjedzie na weekend. Albo pogadajcie przez skype'a.
-Hmmm..... W sumie to się nie pytałam, czy przyjedzie. Dobra, napiszę do niego wieczorem, czy będzie miał czas pogadać. Teraz w sumie skupmy się na lekcjach i tych notatkach, co mam dla Hikaru. Znaczy ty masz.
-A Daiki zrobił ci kanapkę?- Spytała Sozo, wyciągając zeszyt i podając go Kimie.
-Zrobił i sam ją zjadł. Za to ja podkradłam mu co nieco z jego bento. I oczywiście wygnałam go na trening.
-Skąd wiesz, że pójdzie?
-Satsu.
-No tak. A późniejszą wtyczką będzie Akina.
-Iza-nii na pewno jest ze mnie dumny~!
-A właśnie. Walnęłaś go ode mnie?
-Jakoś mi się zapomniało~!
-Pewnie cię czymś przekupił, że zapomniałaś.
-Pomógł mi w lekcjach. Chcesz przepisać zadanie z japońskiego?
-...... Nie, chcę w sumie tylko sprawdzić.
-Ohayo Ryo-chan~! Kimie-chan~!- Usłyszały i od razu się odwróciły.
-Ohayo Mine-chan~!- Odpowiedziała jej z uśmiechem Kimie.
-Ohayo.- Powiedziała Ryo i ziewnęła.
-A to dziwne~! Kimie pełna energii, a Sozo zmęczona.
-O dziwo wczoraj udało mi się wcześniej położyć, za to Ryo-chan nie.
-Zaczytałam się po prostu. Ale widzę, że ty Mine również pełna energii.
-Kilka SMSów od Kise i już jest dzień lepszy~!
-A ja myślałam, że to przez zajęcia klubowe.
-Hejo.- Wtem podeszła do nich Akina, ziewając głośno.
-I kolejny śpioch.- Zaśmiała się Kimie.
-Spokojnie, na siatkówce będę w pełni żywa.
-Tylko wyżywaj się na piłce, nie na mnie.- Mruknęła Mine.
-Pewnie szybciej Kaori da nam wycisk. Ciekawe co przygotowała z trenerką.- Zaczęła się zastanawiać Akina.
-Wiecie, macie wygrać, więc jakieś porządne treningi.- Powiedziała Kimie.
-Ciekawe czy uda mi się wyjść z sali o własnych siłach.- Mruknęła Akina, na co wszystkie się zaśmiały.
-Dobra, chodźmy lepiej już do szkoły, bo jak się spóźnimy to ja nie chcę być przepytywana.- Zaproponowała Ryo.
-A wiesz, że mamy dzisiaj test?
-Jaki test?!- Sozo spojrzała na nią przerażona.
-Żaden. Sprawdzam twoją czujność.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Musisz tak straszyć~?- Fuknęła na nią Sozo w akompaniamencie śmiechu Akiny i Mine. I tak wesoło rozmawiając dotarły do szkoły i udały się na lekcje.
Akinie i Mine lekcje szybko minęły i nim się obejrzały już przebierały się w szatni.
-Ohayo~!- Do szatni weszła uśmiechnięta Hoshi.
-Hej.- Mruknęła Akina, która właśnie wiązała adidasy.
-Hejo~!- Powiedziała Mine, która właśnie ubierała bluzkę.
-Już nie mogę się doczekać treningu~! Zwłaszcza, że sporo ćwiczyłam.- Hoshi pełna energii szybko zaczęła się przebierać.
-Hoshi-chan~! Tylko nie nakręcaj Kaoru~! Bo znowu na mnie będzie fukać, że za wolno wam wystawiam.- Jęknęła Akina.
-Wiesz, dzisiaj może da nam nieco spokoju, bo są Świeżaki, więc pewnie dalej będzie ich sprawdzać.- Westchnęła Hoshi.
-To nam ty bardziej nie da spokoju. Ktoś w końcu musi nauczyć Świeżaków jak grać.- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Ohayo.- Tym razem do pokoju weszła Mei.
-Mei-chan~!- Hoshi rzuciła się jej na szyję.
-Hoshi-kun nie widziałyśmy się jakieś pięć minut.- Zaśmiała się Mei.
-Skoro nie chcesz się przytulać to nie.- Fuknęła na nią Hoshi, odklejając się od niej.
-Ja mogę cię przytulić~!- Zaproponowała Mine.
-Mine-chan~!- Hoshi od razu skorzystała z okazji i wtuliła się w blondynkę.
-O~! Widzę, że jesteście pełne energii.- Powiedziała Kaori, wchodząc do szatni wraz z ziewającą Tsukiko.
-To Mine i Hoshi mają ochotę na dodatkowy trening.- Akina wskazała na dziewczyny z uśmiechem.
-Wcale nie~!- Odpowiedziały razem, przy akompaniamencie śmiechu reszty.
-Dodatkowego treningu nie będzie ale za to zagramy kilka meczy. Pasuje to wam?
-Nam tak ale oby Świeżaczki nam nie padły.- Zaśmiała się Akina.
-Są dość nakręceni, więc będzie ciekawie.
-Koniec gadania, pora na trening~!- Powiedziała wesoło Hoshi.
-Mine liczę na dobre wystawy.- Akina poklepała ją po plecach.
-To ty się za bardzo nie nakręcaj.- Mruknęła Mine.- Bo w siatkę wpadniesz.- Mruknęła pod nosem, powstrzymując śmiech.
-Słyszałam to, więc uważaj, bo na koniec to ty w niej wylądujesz.- Akina z chytrym uśmieszkiem zaczęła ją łaskotać.
-Nie, przestań~!- Mine z trudem udało się od niej odejść, a gdy to już zrobiła to od razu wyszła z szatni.
-Skoro macie tyle energii to idżcie się już rozgrzewać.- Powiedziała wesoło Kaori, popychając Akinę i Mei w stronę drzwi.- Ty też Tsukiko.- Powiedziała do brunetki, która próbowała się schować.
-Jak trening to trening~!- Akina wzruszyła ramionami, po czym wszystkie razem ruszyły na salę gimnastyczną.
Sozo w tym czasie weszła do sali chemicznej.
-Ohayo~!- Przywitała się od razu.
-Ohayo~!- Przywitała ją Izumi, która układała model jednego z pierwiastków.
-Spóźniłam się?- Spytała się Ryo, odkładając torbę i podchodząc do szatynki.
-Nie, nie~! To ze mnie taka ciapa i to zwaliłam.- Westchnęła, przyczepiając kulki na odpowiednie miejsce.
-Dobrze, że to model, a nie jakaś próbka.
-No~!
-Hejo~!- Do sali wszedł wesołym krokiem Mio.
-Hejka.- Odpowiedziały dziewczyny.
-Coś taki wesoły?- Spytała podejrzliwie Ryo.
-Słyszałem, że ma być jakiś fajny eksperyment do wykonania i możliwe, że to ja go dostanę.
-Tylko to nie znaczy, że będziesz wszystko ze sobą mieszał jak jakiś alchemik.- Ryo zaśmiała się z jego niezadowolonej miny.
-Ohayo.- Do sali wszedł Souta i Itsuki.- Widzę, że wszyscy już prawię są.- Stwierdził Souta.
-Noa mówiła, że dzisiaj jej nie będzie, bo ma dyżur w bibliotece ale jak dzisiaj jest coś ważnego to może przyjść na chwilkę.- Powiedziała Izumi.
-Nie, dzisiaj nic aż tak ważnego nie będzie. Profesor ma dzisiaj wykłady na uczelni, a ja muszę się udać do przewodniczącego.- Souta odłożył torbę z westchnięciem.
-Do przewodniczącego? Po co?- Spytał Itsuki.
-Omówić sprawę z festiwalem. I coś jeszcze ale nie wiem co, bo profesor po prostu powiedział, że mam iść. Sozo oni są dzisiaj?- Spojrzał na nią.
-Są, są. Wiadomo, nowy rok, więc nowi uczniowie.
-A tak, tak. Co do nowych to pojawią się na następnych zajęciach, kiedy będzie profesor. Dzisiaj tylko będziecie rozwiązywać zadania, a na koniec zrobimy jakiś łatwy eksperyment.- Souta uśmiechnął się promiennie.
-Okey~!- Odpowiedzieli chórkiem.
-To tu macie zadania, jest napisane które dla kogo, a ja idę do pokoju rady uczniowskiej. Postaram się szybko wrócić ale nie wiem ile będą mnie tam trzymać.
-Jak będzie dużo osób to krótko.- Zaśmiała się Ryo.
-Oby~! To idę.- Souta uśmiechnął się, po czym wyszedł z sali, a reszta wzięła się za zadania.
-Na pewno dał nam odpowiednie zadania?- Spytał Mio po pięciu minutach.
-Jak się nie uczyłeś i nic sobie nie powtórzyłeś to wydaje ci się to trudne.- Powiedziała Izumi.- Chociaż mi też te zadania wydają się nieco ciężkie.
-Nam dał już chyba jakieś licealne, bo nie kojarzę niektórych rzeczy.- Mruknęła Ryo znad swojej kartki.
-To może poczekamy na Soute?- Zaproponował Itsuki.
-Nie, zróbmy ile się da. Chociaż lepiej najpierw przeczytać wszystkie i zrobić te najłatwiejsze.- Westchnęła głośno Izumi, przeglądając zadania.
-A jak nie będzie nam wychodzić to Izumi "przypadkiem" znowu strąci któryś z modeli i będziemy sprzątać.- Ryo uśmiechnęła się do szatynki promiennie.
-Ty...... Ja nie wiem, czy to ty jesteś taka zła czy to wina Kimie.
-Bardziej tego, że jestem dzisiaj zbyt leniwa.
-To idziemy spać~!- Itsuki odsunął od siebie zadania, położył głowę na stole i zaczął głośno chrapać, przy śmiechu reszty.
-Itsuki~! Za chwilę wykupią twoje ulubione bułki~!- Krzyknął Mio.
-Co? Bułeczki?!
-Nie, zadania. Weźmy się lepiej za nie, bo inaczej będziemy tu siedzieć do późna.- Ryo podsunęła mu kartkę.
-Dlaczego ja?- Zaczął jęczeć Itsuki.- Ryo-chan~!
-Nie, nie zrobię tego za ciebie.
-Kobiety to zło. Stwierdzam, iż jestem gejem. Mio-chan~!
-Spadaj, sam nie wiem.
-..... To ja poczekam na...
-Itsuki~!
-Dobra no~!- Istuki przysunął kartkę i zaczął czytać.- To jest jakiś horror, nie zadanie.- Zaczął znowu jęczeć, przy akompaniamencie śmiechu reszty.
Tymczasem w pokoju rady uczniowskiej.
-Ekhm~! A może tak weźmiecie się do pracy?- Spytał się Kazuhiko, skarbnik.
-Za chwilę.- Mruknął Hikaru, zajadając się ciastem.- Mmm~! Dobre. Spróbuj Kimie.
-A które?- Spytała Kimie znad filiżanki herbaty.
-To z białą czekoladą.
-Mmm~! Pycha.- Kimie oblizała się, po czym wzięła kolejny kęs
-Weźcie się do pracy, a nie podwieczorek sobie urządzacie!- Krzykął na nich Kazuhiko.
-Ale to jest część pracy.- Powiedziała spokojnie Kimie.
-He?
-Te ciasta są z klubu. Mają się zmarnować?
-Heh~! Gdyby Akashi-san tu był....
-To i tak by tak było.- Dokończył Kimie z uśmiechem.
-Co? Nieprawda. On nie robił sobie podwieczorków.
-Robił, robił. Jeszcze to ja robiłam mu herbatkę. W sumie to nie byłeś wtedy skarbnikiem to nie wiesz.
-A-Ale to nie my jesteśmy od smakowania.
-To nie moja wina, że to tu przynieśli. To Hikaru tak działa na dziewczyny~!- Kimie uśmiechnęła się promiennie do przewodniczącego.
-A co do pracy to nie mamy jeszcze skompletowanych wszystkich dokumentów, więc nie ma jej aż tyle.- Hikaru wzruszył ramionami, po czym napił się herbaty.
-Jednak jest sprawa.... Kimie-kun możesz nie używać telefonu?
-Ale to ważna sprawa.
-Jaka?
-...... Mój brat jednak poszedł na trening.- Kimie z uśmiechem schowała telefon.- A co do festiwalu, to też nic nie możemy zdziałać, bo jeszcze trzeba sprawdzić jak z zawodami, a nie wiemy jak prezentują się składy.
-Dokładnie~! Więc lepiej Kazu-chan pomóż mi z tymi papierami, a nie się lenisz~!- Zaśmiał się Ryuu.
-Jestem od ciebie starszy.- Mruknął Kazuhiko.
-Ale tylko zrzędzisz zamiast pracować.- Powiedział Ryuu, na co Kimie i Hikaru parsknęli śmiechem.
-Jeśli to są teczki senpaiów to daj je tu, my je sprawdzimy.- Kimie poklepała miejsce obok siebie.
-Tylko nie zabieraj teczki Akashiego.- Mruknął Hikaru z uśmiehem.
-Już znam ją na pamięć, więc mi nie potrzebna.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Przepraszam~!- Usłyszeli głos zza drzwi, które chwilę później otworzyły się i wszedł przez nie Souta Takabe.- Przeszkadzam?
-Nie, nie~! Wchodź Sou-chan~! Raz dwa ci powiemy co mamy do powiedzenia i będziesz mógł wrócić do reszty.- Kimie z uśmiechem wskazała krzesło przed sobą.
-I to nie dlatego, że przerywasz nam podwieczorek~!- Powiedział Hikaru, biorąc sobie kolejny kawałek ciasta.
-To ja tak tylko na chwilkę i szybko znikam.- Souta zaśmiał się, siadając na krześle.
-Jak cała reszta przyjdzie w piątek to ich pozabijam.- Mruknęła Kimie z niezadowoloną miną.
-Tak przed weekendem?
-Właśnie dlatego~!
-A~! No tak~! Zawsze możemy obchód zrobić.
-W sumie dobra myśl, bo większość i tak przychodzi tylko dać papierki, a ze sprawdzaniem będzie łatwiej. Ale teraz pogadajmy sobie z Soutą~!
-O ważnych sprawach.
-Oczywiście, że o ważnych. Nie chcę siedzieć tu za długo.- Kimie napiła się herbatki, po czym zaczęła tłumaczyć wszystko Soucie.
Akina i Mine po treningu były wykończone lecz szczęśliwe. Wygrały mecz z pierwszakami i nie musiały na koniec sprzątać.
-Nie wiem co bardziej mnie boli- ręce czy nogi.- Akina westchnęła głośno, wychodząc z Mine ze szkoły.
-Mnie tam wszystko boli, więc nie robi mi to różnicy.- Zaśmiała się krótko Mine.- Ale fajnie było~! Zwłaszcza, że Świeżaki dają radę.
-Taa~! Chociaż nie zapomnę miny Hoshi, gdy Kaoru chwaliła jedną dziewczynę, że może być świetnym Libero.- Akina zaśmiała się na to wspomnienie.
-Kiedy jej powiemy, że zastąpi ją dopiero, gdy ta skończy szkołę?
-Później, bo może wtedy Hoshi będzie bardziej uważać na meczach.
-Ej, ale ty wtedy też zapatrzałaś się na tego chłopaka.
-Wcale nie~!
-A tak~!- Mine zaśmiała się, a Akina fuknęła tylko na nią.
-Na szczęście już do domku~! Głodna jestem i zmęczona i nie chcę nawet myśleć co mamy zadane.
-Może Kimie i Ryo dadzą nam później ściągnąć~?!
-A jak mają inny materiał?
-To i tak nam pomogą, przekupimy je ciasteczkami.
-To ciebie łatwo przekupić ciasteczkami.
-A kto nie lubi ciasteczek?
-Mine...... Dobra, zróbmy tak. Zróbmy chociaż te zadania na pierwsze lekcje, a z resztą pomogą nam dziewczyny, więc ty przyniesiesz ciasteczka.- Zdecydowała Akina.
-Jej~!- Mine uśmiechnęła się szeroko.- Hej, a czy to nie Aomine?- Spytała wtem, wskazując go palcem. Akina zerknęła w tamtą stronę i rzeczywiście, stał tam Daiki.- Przyszedł po ciebie?
-Chyba nie, nie umawialiśmy się.- Mruknęła Akina, szczęśliwa jednak na widok swojego chłopaka.
-A czy to nie Kimie-chan?- Spytała Mine, widząc tęczowowłosą obok Aomine.
Wyszła ze sklepu, uśmiechając się do niego, po czym wzięła go pod rękę i ruszyli w przeciwną stronę. Widać było, że coś jedli. Gdy Aomine zjadł spojrzał na nią, a ta najpierw odsunęła rękę z bułeczką, jednak po chwili przysunęła mu do ust,a ten odgryzł duży kawałek. Kimie zaśmiała się tylko i zjadła resztę. Dziewczyny zauważyły jeszcze, jak Kimie przytula się do jego boku, a Aomine kładzie rękę na jej ramiona, po czym zniknęli za rogiem.
-....... Co to było?- Mruknęła Mine, nieco zszokowana tym widokiem.
-Nie wiem.- Mruknęła Akina, nadal patrząc na miejsce, gdzie zniknęli.
-Kimie chyba mówiła, że go nie zna, co nie?
-......- Akina nie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi i nie dopuszczała do siebie myśli, że Aomine ją zdradza.
-Zadzwonisz do niego?
-Nie. Jutro pogadam z Kimie.- Mruknęła tylko Akina.
-Oj nie smuć się tak~! To na pewno da się jakoś wytłumaczyć. Bo nie sądzę, żeby on cię zdradzał.
-Wiem Mine. Więc zostawmy to na jutro, bo dzisiaj nie mam na to kompletnie sił.- Akina westchnęła, po czym razem ruszyły do domów. Akinę kusiło aby zadzwonić do Aomine i się z nim spotkać, jednak wolała najpierw spytać Kimie o co w tym wszystkim chodzi. Gdy wróciła do domu zjadła obiad, a następnie wzięła się za lekcje aby odgonić niechciane myśli.
Sozo siedziała w swoim pokoju, gdy zadzwonił jej telefon.
-Halo?
-Hejka Ryo.- Usłyszała głos Uruhy.
-Hej. Już po próbie?- Ryo z uśmiechem od razu rozsiadła się na łóżku, zostawiając notatki z historii.
-W sumie to dzisiaj skończyliśmy wcześniej ale musiałem zrobić zakupy, no i nie chciałem ci przeszkadzać. Zapomniałem się zapytać o której mniej więcej kończysz.
-Dzisiaj nie byłam długo, bo tylko zadania rozwiązywaliśmy. Następnym razem napiszę ci SMSa. A jak było na próbie?
-Okey. A dobrze, chociaż zaciąłem się struną.
-Oj, musiało boleć.
-Trochę i na szczęście to mały palec. A jutro na którą się umawiamy? Bo ja mam wolne.
-Hmm.... Tak myślę, że tak na czwartą popołudniu, bo jednak chcę się jeszcze przebrać.
-Właśnie. Ja mam przynosić te żelki?- Na to pytanie Ryo zaśmiała się.
-Sama nie wiem. Zapytam się jutro Kimie, bo to pewnie zależy czy uda jej się wyjść wcześniej. Chociaż pewnie żelków sobie nie odpuści.
-W razie co to mam, więc jak nie jutro to pewnie później w studiu się do nich dobierze. A co teraz porabiasz?
-Zanim zadzwoniłeś to czytałam notatki z historii.
-Masz jutro sprawdzian? Jak tak to nie będę przeszkadzał.
-Nie, nie~! Tak tylko sobie przypominam, na wypadek, gdybym była pytana. A ty co robisz?
-Zjadłem, posprzątałem nieco i odpoczywam. I zastanawiam się czy włączyć sobie film, chociaż czuję, że mogę przy nim zasnąć.
-To włącz go sobie w łóżku to przynajmniej rano nie będą cię plecy boleć.
-A myślałem, że do mnie zadzwonisz i mnie obudzisz.
-O ile sama nie zasnę to mogę.
-Chociaż ty masz jutro szkołę, a ja wolne, więc lepiej znajdę sobie inne zajęcie albo włączę sobie budzik. Przecież nie mogę się spóźnić na naszą randkę, co nie?
-Zaspałbyś?!
-Już kilka razy budziłem się o piętnastej, a szedłem wcześniej spać.- Ryo zaśmiała się z niego.
Rozmawiali tak z dobrą godzinę, dopóki Sozo nie stwierdziła, że musi sobie wszystko na jutro przygotować. Niechętnie się z nim pożegnała, po czym wróciła do zadań domowych. Miała nadzieję, że jutrzejsze lekcje szybko miną i szybko spotka się Kouyou.
Kimie siedziała przy biurku i czekała aż jej chłopak pokaże się na Skypie, co chwilę później się stało.
-Ohayo Sei-chan~!- Uśmiechnęła się do niego promiennie.
-Ohayo Kimie. Jak ci minął dzień?
-Dobrze. Na szczęście nie musiałam do późna siedzieć w szkole. Szkoda tylko, że nie możemy się w tygodniu spotkać.- Kimie zrobiła smutną minkę.
-Też bardzo bym chciał się z tobą spotkać ale treningi trwają do późna, a mam jeszcze dodatkowe zajęcia i naukę. Ale na pewno przyjadę w sobotę.
-Właśnie chciałam się o to zapytać. To pójdziemy do nowej kawiarni, którą otworzyli niedaleko. Właśnie, dziękuję za pobudkę. Jutro też do mnie zadzwonisz?
-Ależ proszę. A od pobudki nie jest budzik?- Akashi uśmiechnął się lekko.
-Może i jest ale telefon od ciebie jest o wiele lepszym budzikiem. I dzień jest jakiś taki lepszy~! - Kimie uśmiechnęła się uroczo.
-Skoro tak to zadzwonię, jednak nie pogadamy długo, bo mam rano trening.
-Już masz poranne treningi?
-Tylko jutro, bo w następnym tygodniu mamy mecz towarzyski.
-Pamiętaj, że nie masz się przemęczać.
-Ty pamiętaj, że masz iść wcześniej spać.- Kimie mruknęła na to coś pod nosem.
-Skoro tak to już muszę kończyć, bo od jutra zaczynamy obchody. Mam nadzieję, że łatwo nam to pójdzie.
-Dasz sobie radę. Mi bardzo w tym pomagałaś.
-Wiem ale idę z Hikaru, więc może dojść do tego odganianie dziewczyn.
-Więcej pracy jest z festiwalem, więc teraz na pewno szybko to załatwicie.
-Im szybciej tym szybciej nastanie weekend i tym szybciej się spotkamy. Będę trzymać się tej myśli.
-To dobrze. Skoro tak to do jutra Skarbie.- Akashi posłał jej czarujący uśmiech.
-Papa Skarbie~!- Kimie wysłała mu buziaka. Akashi zrobił to samo, na co Kimie uśmiechnęła się szeroko. Pomachali jeszcze sobie po czym się rozłączyli. Kimie opadła na krzesło i głośno westchnęła.
-Kimie~!- Usłyszała głos zza drzwi, a po chwili do jej pokoju zajrzał Daiki.- Chodź, kolacja już gotowa.
-Idę~! Co tam mama zrobiła?- Spytała, wstając i wychodząc z pokoju.
-Jak się nie mylę to jakaś zapiekanka.- Daiki ziewnął głośno.
-Tak cię ten trening wymęczył?
-Żebyś wiedziała. Spanie na ławce jest męczące.
-Dai-chan~!
-Żartuję.- Daiki poczochrał jej włosy.- Poćwiczyłem trochę, bo Imayoshi się uparł.
-To jutro też pójdziesz?
-Jeszcze nie wiem. Zależy, czy Akina ma trening. Chociaż może na chwilę się zjawię.
-Zapewne ma, więc ty też pójdź i wtedy spotkacie się po szkole. Ale teraz jedzonko~! Mmm~! Ładnie pachnie. Tato~! Nie ma podkradania~!- Kimie fuknęła na niego widząc, że próbuje już coś podkraść.
-Własnemu ojcu nie pozwalasz?
-A nie wiesz tato, że najpierw kobiety dostają swoje porcje?!
-I że za podkradanie nie dostaniesz deseru?- Mama Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-To szybko zasiadajmy do stołu, bo jestem głodny jak wilk. I nasze dzieciaczki chyba też.- Pan Aomine przerzucił swoją córkę przez ramię i ruszył z nią do stołu.
-Ale ja nie chcę być zjedzona~!- Zaśmiała się Kimie.
I tak w wesołych nastrojach zasiedli do stołu i miło spędzili ze sobą wieczór.
-Dzień dobry.- Przywitał ją rano jej tata z uśmiechem.
-Bry.- Mruknęła Ryo ziewając i siadając przy stole aby zjeść śniadanie.
-Znowu siedziałaś do późna?- Spytał ją tata z uśmiechem.
-Chciałam sobie wszystko na dzisiaj przygotować. Nie wiedziałam, że zajmie mi to tyle czasu.- Sozo zaczęła powoli jeść swoje śniadanie, oczywiście nie wspominając o SMSach do późna z chłopakiem.
-Tylko się za bardzo nie przemęczaj. Dzisiaj chyba masz zajęcia dodatkowe, co nie?
-Wiem~! Tak, więc zapewne wrócę późno. Mama przygotowała mi bento?
-Właśnie nie, więc dam ci pieniądze abyś kupiła coś sobie.- Jej tata spojrzał na nią przepraszająco.
-To wyjdę wcześniej to już sobie po drodze kupię.- Sozo uśmiechnęła się lekko.- Dziękuje za posiłek.- Wstała od stołu, po czym wzięła swoją torbę i ruszyła na przedpokój aby ubrać buty.
-Będę szedł później do sklepu. Co byś zjadła na kolację?- Spytał ją ojciec, idąc za nią z kubkiem kawy.
-Obojętnie.- Ryo uśmiechnęła się do niego. Już chciała ubierać buty, gdy nagle zadzwonił jej telefon.- Moshi, moshi~?
-Hejka Ryo-chan~!- Usłyszała w słuchawce głos kolorowowłosej.- Wiesz mam...... Dai-chan nie wyjadaj ośmiorniczek z mojego bento~!...... Sorki. Chciałam się.... Dai-chan no~! Tato~!.... Heh~! Co ja.... A tak~! Chciałam się zapytać czy masz..... Dai-chan nawet do moich płatków musiałeś się przykleić?....Tak, będę je jadła..... Jak jesteś głodny to zrób sobie kanapkę zwłaszcza, że masz dzisiaj trening..... Tak idziesz i nie rób tej miny.... - Ryo chan zaśmiała się z bojowego nastawienia przyjaciółki
-To o co chciałaś się zapytać?
-He? Ach tak~! Masz mój zeszyt od geografii? Bo mam tam notatki dla Hikaru, a u siebie nie mogę ich znaleźć.
-Poczekaj, zerknę.- Sozo zaczęła szperać w swojej torbie.- Mam i tak są. Na szczęście je spakowałam.
-Dziękuje~! To ja się rozłączam zanim Daiki zje moje śniada..... Dai-chan~! Za karę masz mi zrobić kanapkę.- Fuknęła na niego Kimie.- Widzimy się.- Powiedziała jeszcze i się rozłączyła. Sozo zaśmiała się, chowając telefon do torby.
-Nawet ja słyszałem Kimie. Skąd w niej dzisiaj tyle energii z rana?- Zaczął się zastanawiać Hisashi.
-Raz na jakiś czas zdarza się jej.- Sozo uśmiechnęła się do niego szeroko.
-Może cię dzisiaj tą energią zarazi.- Tatko uśmiechnął się do niej.- Proszę, na drugie śniadanko. A co do kolacji to co sądzisz aby po niej zrobić sobie podwieczorek?- Spytał, dając jej pieniądze.
-Dziękuje.- Ryo od razu je schowała.- Hmmm.... Myślę, że to świetny pomysł. Kawałek ciasta nam na pewno nie zaszkodzi.- Sozo puściła mu oczko.
-W całości się z tobą zgadzam.
-To ja już wychodzę.- Powiedziała Ryo, biorąc torbę.
-Miłego dnia.- Pomachała jeszcze tacie i wyszła, od razu zakładając słuchawki aby posłuchać głosu swojego kuzyna, czyli aby posłuchać The GazettE. Nie przeleciało jednak nawet pół piosenki, gdy ktoś do niej zadzwonił. Już myślała, że to Kimie znowu jej przerywa w posłuchaniu solówek ale najpierw jednak postanowiła się upewnić.
-Halo?
-Dzień dobry Króliczku.- Usłyszała głos swojego chłopaka.
-A, to ty Uru~!- Uśmiechnęła się mimowolnie.- Wiesz myślałam.... Tak w ogóle to wiedz, że przerwałeś mi słuchanie świetnej piosenki i to tuż przed cudną solówką.- Fuknęła na niego.
-Naprawdę? To przepraszam. Aż taka świetna ta solówka?
-Tak. I to zagrana przez niezłego przystojniaka.
-Ach tak? A to solówka jest świetna czy to przez jego wygląd?
-Świetnie wygląda i ma wielki talent~! (Dop.Aut. Nie~! Kimie wcale nie pomyślała o czym zboczonym~! XD To tylko te Aosiowe geny~! XD)
-Ej~! Ale mam nadzieję, że o mnie mówisz, a nie o Aoim.- Na te słowa Ryo zaczęła się śmiać.
-Oczywiście, że o tobie~! Aoi w sumie też jest świetny, no ale to ty jesteś moim chłopakiem.
-To dobrze, bo poczułem się nieco zazdrosny przez chwilę. Ale skoro to mnie wychwalasz to możesz kontynuować.
-Lepiej nie, bo na próbie się nie skupisz i jeszcze wpadniesz w samouwielbienie. A jak o mnie zapomnisz?- Droczyła się z nim dalej Sozo.
-A tak cudownej osobie nigdy nie zapomnę.- Ryo na te słowa zarumieniła się mocno.
-To miłe. A tak w ogóle to dlaczego dzwonisz?
-Chciałem ci po prostu życzyć miłego dnia. I pomyślałem przy tym, że masz może trochę czasu zanim dojdziesz do szkoły, więc postanowiłem zadzwonić zamiast napisać.
-A ty przypadkiem nie jesteś już na próbie?
-Nie, Kai przełożył ją nam na dziesiątą, bo Aoi chciał coś rano załatwić.
-To mogłeś sobie pospać.
-Wiesz, o dziwo jakoś nie mogłem. Może to przez to, że chciałem z tobą pogadać, a może strach przed tym, że spóźnię się na próbę i Kai mnie zabije.
-Jak już to wolę tą pierwszą wersję. Ach~! Szkoda, że nie możemy się dzisiaj spotkać.
-Dlaczego? Ja mam dzisiaj czas.
-A ja mam dzisiaj zajęcia dodatkowe i pewnie późno wrócę.
-Hmmm.... A jutro?
-Jutro..... Jutro to też mam ale z fotografii, więc pewnie szybko wyjdę.
-To jutro się spotkamy. Jutro próba w sumie nie powinna trwać długo, więc będziemy mieli dla siebie trochę czasu.
-To super.- Sozo uśmiechnęła się szeroko. Wtem....
-Buu~!- Ktoś krzyknął za nią i złapał ją za talię.
-A~!- Sozo krzyknęła i omal nie upuściła telefonu.
-Ryo-chan? Halo??- Ryo chciała odpowiedzieć lecz ktoś zabrał jej telefon.
-To porwanie. Żądam okupu w wysokości twóch paczek żelek.- Powiedziała Kimie, uśmiechając się szeroko.
-Kimie-chan~!- Fuknęła na nią Sozo, zarazem westchnęła z ulgą, bo to była Kimie, a nie jakiś złodziej.
-Aż tyle? Ale skoro o Ryo-chan chodzi to zgadzam się. Gdzie umawiamy się na wymianę?- Zapytał się Uru grając poważnego lecz tak naprawdę rozbawionego tą sytuacją.
-Jutro, niedaleko jej domu. Tylko nie próbuj kantować.- Powiedziała śmiertelnie poważnie Kimie.
-Zrozumiałem. To teraz już życzę Wam miłego dnia. Do zobaczenia~!
-Pa, pa~!- Kimie z szerokim uśmiechem rozłączyła się i oddała Sozo telefon.- Miłego dnia Ryo-chan~!
-Kimie~!- Jęknęła Ryo.- Musiałaś nam przerywać?
-Wiesz, tak się szczerzyłaś, że nie mogłam się powstrzymać. Ciesz się, że powiedziałam porwanie, a nie coś zboczonego.- Kimie pokazała jej język i zaczęła iść w stronę szkoły.
-Heh~! Ja nie zabieram ci telefonu, gdy rozmawiasz z Akashim.- Sozo dogoniła ją z niezadowoloną miną.
-Bo ja zazwyczaj rozmawiałam z Sei-chanem na żywo, a jak rozmawiamy przez telefon to wieczorami.- Kimie uśmiechnęła się do niej promiennie.
-I chyba rano dzwonił, skoro jesteś taka pełna energii.
-Skąd wiedziałaś~?!
-Serio??
-Mhm~! Odbieram rano telefon i słyszę "Good Morning My Princess".- Kimie uśmiechnęła się jeszcze szerzej i prawie że zapiszczała ze szczęścia.
-To niech lepiej tak codziennie nie dzwoni, bo jeszcze pracuś się z ciebie zrobi.
-Plus czasami śpię z Dai-chanem. Co by było, gdyby to on odebrał telefon?- Zmartwiła się Kimie, a Sozo zaśmiała.
-Na pewno nie ucieszyłby się z takiej pobudki.
-A o czym to tak w ogóle gadałaś z Uru-chanem~??- Kimie szturchnęła ją z uśmieszkiem.
-A chciał się po prostu przywitać, no i umówiliśmy się na jutro.- Ryo zarumieniła się leciutk na wspomnienie słów chłopaka.
-Miłość rośnie wokół nas~!- Zanuciła Kimie.- Chociaż to nie fair, że ja jutro nie mogę się spotkać z Sei-chanem.- Kimie zrobiła podkówkę.
-Po pierwsze to ty już się z nim dłużej spotykasz, a po drugie pewnie przyjedzie na weekend. Albo pogadajcie przez skype'a.
-Hmmm..... W sumie to się nie pytałam, czy przyjedzie. Dobra, napiszę do niego wieczorem, czy będzie miał czas pogadać. Teraz w sumie skupmy się na lekcjach i tych notatkach, co mam dla Hikaru. Znaczy ty masz.
-A Daiki zrobił ci kanapkę?- Spytała Sozo, wyciągając zeszyt i podając go Kimie.
-Zrobił i sam ją zjadł. Za to ja podkradłam mu co nieco z jego bento. I oczywiście wygnałam go na trening.
-Skąd wiesz, że pójdzie?
-Satsu.
-No tak. A późniejszą wtyczką będzie Akina.
-Iza-nii na pewno jest ze mnie dumny~!
-A właśnie. Walnęłaś go ode mnie?
-Jakoś mi się zapomniało~!
-Pewnie cię czymś przekupił, że zapomniałaś.
-Pomógł mi w lekcjach. Chcesz przepisać zadanie z japońskiego?
-...... Nie, chcę w sumie tylko sprawdzić.
-Ohayo Ryo-chan~! Kimie-chan~!- Usłyszały i od razu się odwróciły.
-Ohayo Mine-chan~!- Odpowiedziała jej z uśmiechem Kimie.
-Ohayo.- Powiedziała Ryo i ziewnęła.
-A to dziwne~! Kimie pełna energii, a Sozo zmęczona.
-O dziwo wczoraj udało mi się wcześniej położyć, za to Ryo-chan nie.
-Zaczytałam się po prostu. Ale widzę, że ty Mine również pełna energii.
-Kilka SMSów od Kise i już jest dzień lepszy~!
-A ja myślałam, że to przez zajęcia klubowe.
-Hejo.- Wtem podeszła do nich Akina, ziewając głośno.
-I kolejny śpioch.- Zaśmiała się Kimie.
-Spokojnie, na siatkówce będę w pełni żywa.
-Tylko wyżywaj się na piłce, nie na mnie.- Mruknęła Mine.
-Pewnie szybciej Kaori da nam wycisk. Ciekawe co przygotowała z trenerką.- Zaczęła się zastanawiać Akina.
-Wiecie, macie wygrać, więc jakieś porządne treningi.- Powiedziała Kimie.
-Ciekawe czy uda mi się wyjść z sali o własnych siłach.- Mruknęła Akina, na co wszystkie się zaśmiały.
-Dobra, chodźmy lepiej już do szkoły, bo jak się spóźnimy to ja nie chcę być przepytywana.- Zaproponowała Ryo.
-A wiesz, że mamy dzisiaj test?
-Jaki test?!- Sozo spojrzała na nią przerażona.
-Żaden. Sprawdzam twoją czujność.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Musisz tak straszyć~?- Fuknęła na nią Sozo w akompaniamencie śmiechu Akiny i Mine. I tak wesoło rozmawiając dotarły do szkoły i udały się na lekcje.
Akinie i Mine lekcje szybko minęły i nim się obejrzały już przebierały się w szatni.
-Ohayo~!- Do szatni weszła uśmiechnięta Hoshi.
-Hej.- Mruknęła Akina, która właśnie wiązała adidasy.
-Hejo~!- Powiedziała Mine, która właśnie ubierała bluzkę.
-Już nie mogę się doczekać treningu~! Zwłaszcza, że sporo ćwiczyłam.- Hoshi pełna energii szybko zaczęła się przebierać.
-Hoshi-chan~! Tylko nie nakręcaj Kaoru~! Bo znowu na mnie będzie fukać, że za wolno wam wystawiam.- Jęknęła Akina.
-Wiesz, dzisiaj może da nam nieco spokoju, bo są Świeżaki, więc pewnie dalej będzie ich sprawdzać.- Westchnęła Hoshi.
-To nam ty bardziej nie da spokoju. Ktoś w końcu musi nauczyć Świeżaków jak grać.- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Ohayo.- Tym razem do pokoju weszła Mei.
-Mei-chan~!- Hoshi rzuciła się jej na szyję.
-Hoshi-kun nie widziałyśmy się jakieś pięć minut.- Zaśmiała się Mei.
-Skoro nie chcesz się przytulać to nie.- Fuknęła na nią Hoshi, odklejając się od niej.
-Ja mogę cię przytulić~!- Zaproponowała Mine.
-Mine-chan~!- Hoshi od razu skorzystała z okazji i wtuliła się w blondynkę.
-O~! Widzę, że jesteście pełne energii.- Powiedziała Kaori, wchodząc do szatni wraz z ziewającą Tsukiko.
-To Mine i Hoshi mają ochotę na dodatkowy trening.- Akina wskazała na dziewczyny z uśmiechem.
-Wcale nie~!- Odpowiedziały razem, przy akompaniamencie śmiechu reszty.
-Dodatkowego treningu nie będzie ale za to zagramy kilka meczy. Pasuje to wam?
-Nam tak ale oby Świeżaczki nam nie padły.- Zaśmiała się Akina.
-Są dość nakręceni, więc będzie ciekawie.
-Koniec gadania, pora na trening~!- Powiedziała wesoło Hoshi.
-Mine liczę na dobre wystawy.- Akina poklepała ją po plecach.
-To ty się za bardzo nie nakręcaj.- Mruknęła Mine.- Bo w siatkę wpadniesz.- Mruknęła pod nosem, powstrzymując śmiech.
-Słyszałam to, więc uważaj, bo na koniec to ty w niej wylądujesz.- Akina z chytrym uśmieszkiem zaczęła ją łaskotać.
-Nie, przestań~!- Mine z trudem udało się od niej odejść, a gdy to już zrobiła to od razu wyszła z szatni.
-Skoro macie tyle energii to idżcie się już rozgrzewać.- Powiedziała wesoło Kaori, popychając Akinę i Mei w stronę drzwi.- Ty też Tsukiko.- Powiedziała do brunetki, która próbowała się schować.
-Jak trening to trening~!- Akina wzruszyła ramionami, po czym wszystkie razem ruszyły na salę gimnastyczną.
Sozo w tym czasie weszła do sali chemicznej.
-Ohayo~!- Przywitała się od razu.
-Ohayo~!- Przywitała ją Izumi, która układała model jednego z pierwiastków.
-Spóźniłam się?- Spytała się Ryo, odkładając torbę i podchodząc do szatynki.
-Nie, nie~! To ze mnie taka ciapa i to zwaliłam.- Westchnęła, przyczepiając kulki na odpowiednie miejsce.
-Dobrze, że to model, a nie jakaś próbka.
-No~!
-Hejo~!- Do sali wszedł wesołym krokiem Mio.
-Hejka.- Odpowiedziały dziewczyny.
-Coś taki wesoły?- Spytała podejrzliwie Ryo.
-Słyszałem, że ma być jakiś fajny eksperyment do wykonania i możliwe, że to ja go dostanę.
-Tylko to nie znaczy, że będziesz wszystko ze sobą mieszał jak jakiś alchemik.- Ryo zaśmiała się z jego niezadowolonej miny.
-Ohayo.- Do sali wszedł Souta i Itsuki.- Widzę, że wszyscy już prawię są.- Stwierdził Souta.
-Noa mówiła, że dzisiaj jej nie będzie, bo ma dyżur w bibliotece ale jak dzisiaj jest coś ważnego to może przyjść na chwilkę.- Powiedziała Izumi.
-Nie, dzisiaj nic aż tak ważnego nie będzie. Profesor ma dzisiaj wykłady na uczelni, a ja muszę się udać do przewodniczącego.- Souta odłożył torbę z westchnięciem.
-Do przewodniczącego? Po co?- Spytał Itsuki.
-Omówić sprawę z festiwalem. I coś jeszcze ale nie wiem co, bo profesor po prostu powiedział, że mam iść. Sozo oni są dzisiaj?- Spojrzał na nią.
-Są, są. Wiadomo, nowy rok, więc nowi uczniowie.
-A tak, tak. Co do nowych to pojawią się na następnych zajęciach, kiedy będzie profesor. Dzisiaj tylko będziecie rozwiązywać zadania, a na koniec zrobimy jakiś łatwy eksperyment.- Souta uśmiechnął się promiennie.
-Okey~!- Odpowiedzieli chórkiem.
-To tu macie zadania, jest napisane które dla kogo, a ja idę do pokoju rady uczniowskiej. Postaram się szybko wrócić ale nie wiem ile będą mnie tam trzymać.
-Jak będzie dużo osób to krótko.- Zaśmiała się Ryo.
-Oby~! To idę.- Souta uśmiechnął się, po czym wyszedł z sali, a reszta wzięła się za zadania.
-Na pewno dał nam odpowiednie zadania?- Spytał Mio po pięciu minutach.
-Jak się nie uczyłeś i nic sobie nie powtórzyłeś to wydaje ci się to trudne.- Powiedziała Izumi.- Chociaż mi też te zadania wydają się nieco ciężkie.
-Nam dał już chyba jakieś licealne, bo nie kojarzę niektórych rzeczy.- Mruknęła Ryo znad swojej kartki.
-To może poczekamy na Soute?- Zaproponował Itsuki.
-Nie, zróbmy ile się da. Chociaż lepiej najpierw przeczytać wszystkie i zrobić te najłatwiejsze.- Westchnęła głośno Izumi, przeglądając zadania.
-A jak nie będzie nam wychodzić to Izumi "przypadkiem" znowu strąci któryś z modeli i będziemy sprzątać.- Ryo uśmiechnęła się do szatynki promiennie.
-Ty...... Ja nie wiem, czy to ty jesteś taka zła czy to wina Kimie.
-Bardziej tego, że jestem dzisiaj zbyt leniwa.
-To idziemy spać~!- Itsuki odsunął od siebie zadania, położył głowę na stole i zaczął głośno chrapać, przy śmiechu reszty.
-Itsuki~! Za chwilę wykupią twoje ulubione bułki~!- Krzyknął Mio.
-Co? Bułeczki?!
-Nie, zadania. Weźmy się lepiej za nie, bo inaczej będziemy tu siedzieć do późna.- Ryo podsunęła mu kartkę.
-Dlaczego ja?- Zaczął jęczeć Itsuki.- Ryo-chan~!
-Nie, nie zrobię tego za ciebie.
-Kobiety to zło. Stwierdzam, iż jestem gejem. Mio-chan~!
-Spadaj, sam nie wiem.
-..... To ja poczekam na...
-Itsuki~!
-Dobra no~!- Istuki przysunął kartkę i zaczął czytać.- To jest jakiś horror, nie zadanie.- Zaczął znowu jęczeć, przy akompaniamencie śmiechu reszty.
Tymczasem w pokoju rady uczniowskiej.
-Ekhm~! A może tak weźmiecie się do pracy?- Spytał się Kazuhiko, skarbnik.
-Za chwilę.- Mruknął Hikaru, zajadając się ciastem.- Mmm~! Dobre. Spróbuj Kimie.
-A które?- Spytała Kimie znad filiżanki herbaty.
-To z białą czekoladą.
-Mmm~! Pycha.- Kimie oblizała się, po czym wzięła kolejny kęs
-Weźcie się do pracy, a nie podwieczorek sobie urządzacie!- Krzykął na nich Kazuhiko.
-Ale to jest część pracy.- Powiedziała spokojnie Kimie.
-He?
-Te ciasta są z klubu. Mają się zmarnować?
-Heh~! Gdyby Akashi-san tu był....
-To i tak by tak było.- Dokończył Kimie z uśmiechem.
-Co? Nieprawda. On nie robił sobie podwieczorków.
-Robił, robił. Jeszcze to ja robiłam mu herbatkę. W sumie to nie byłeś wtedy skarbnikiem to nie wiesz.
-A-Ale to nie my jesteśmy od smakowania.
-To nie moja wina, że to tu przynieśli. To Hikaru tak działa na dziewczyny~!- Kimie uśmiechnęła się promiennie do przewodniczącego.
-A co do pracy to nie mamy jeszcze skompletowanych wszystkich dokumentów, więc nie ma jej aż tyle.- Hikaru wzruszył ramionami, po czym napił się herbaty.
-Jednak jest sprawa.... Kimie-kun możesz nie używać telefonu?
-Ale to ważna sprawa.
-Jaka?
-...... Mój brat jednak poszedł na trening.- Kimie z uśmiechem schowała telefon.- A co do festiwalu, to też nic nie możemy zdziałać, bo jeszcze trzeba sprawdzić jak z zawodami, a nie wiemy jak prezentują się składy.
-Dokładnie~! Więc lepiej Kazu-chan pomóż mi z tymi papierami, a nie się lenisz~!- Zaśmiał się Ryuu.
-Jestem od ciebie starszy.- Mruknął Kazuhiko.
-Ale tylko zrzędzisz zamiast pracować.- Powiedział Ryuu, na co Kimie i Hikaru parsknęli śmiechem.
-Jeśli to są teczki senpaiów to daj je tu, my je sprawdzimy.- Kimie poklepała miejsce obok siebie.
-Tylko nie zabieraj teczki Akashiego.- Mruknął Hikaru z uśmiehem.
-Już znam ją na pamięć, więc mi nie potrzebna.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Przepraszam~!- Usłyszeli głos zza drzwi, które chwilę później otworzyły się i wszedł przez nie Souta Takabe.- Przeszkadzam?
-Nie, nie~! Wchodź Sou-chan~! Raz dwa ci powiemy co mamy do powiedzenia i będziesz mógł wrócić do reszty.- Kimie z uśmiechem wskazała krzesło przed sobą.
-I to nie dlatego, że przerywasz nam podwieczorek~!- Powiedział Hikaru, biorąc sobie kolejny kawałek ciasta.
-To ja tak tylko na chwilkę i szybko znikam.- Souta zaśmiał się, siadając na krześle.
-Jak cała reszta przyjdzie w piątek to ich pozabijam.- Mruknęła Kimie z niezadowoloną miną.
-Tak przed weekendem?
-Właśnie dlatego~!
-A~! No tak~! Zawsze możemy obchód zrobić.
-W sumie dobra myśl, bo większość i tak przychodzi tylko dać papierki, a ze sprawdzaniem będzie łatwiej. Ale teraz pogadajmy sobie z Soutą~!
-O ważnych sprawach.
-Oczywiście, że o ważnych. Nie chcę siedzieć tu za długo.- Kimie napiła się herbatki, po czym zaczęła tłumaczyć wszystko Soucie.
Akina i Mine po treningu były wykończone lecz szczęśliwe. Wygrały mecz z pierwszakami i nie musiały na koniec sprzątać.
-Nie wiem co bardziej mnie boli- ręce czy nogi.- Akina westchnęła głośno, wychodząc z Mine ze szkoły.
-Mnie tam wszystko boli, więc nie robi mi to różnicy.- Zaśmiała się krótko Mine.- Ale fajnie było~! Zwłaszcza, że Świeżaki dają radę.
-Taa~! Chociaż nie zapomnę miny Hoshi, gdy Kaoru chwaliła jedną dziewczynę, że może być świetnym Libero.- Akina zaśmiała się na to wspomnienie.
-Kiedy jej powiemy, że zastąpi ją dopiero, gdy ta skończy szkołę?
-Później, bo może wtedy Hoshi będzie bardziej uważać na meczach.
-Ej, ale ty wtedy też zapatrzałaś się na tego chłopaka.
-Wcale nie~!
-A tak~!- Mine zaśmiała się, a Akina fuknęła tylko na nią.
-Na szczęście już do domku~! Głodna jestem i zmęczona i nie chcę nawet myśleć co mamy zadane.
-Może Kimie i Ryo dadzą nam później ściągnąć~?!
-A jak mają inny materiał?
-To i tak nam pomogą, przekupimy je ciasteczkami.
-To ciebie łatwo przekupić ciasteczkami.
-A kto nie lubi ciasteczek?
-Mine...... Dobra, zróbmy tak. Zróbmy chociaż te zadania na pierwsze lekcje, a z resztą pomogą nam dziewczyny, więc ty przyniesiesz ciasteczka.- Zdecydowała Akina.
-Jej~!- Mine uśmiechnęła się szeroko.- Hej, a czy to nie Aomine?- Spytała wtem, wskazując go palcem. Akina zerknęła w tamtą stronę i rzeczywiście, stał tam Daiki.- Przyszedł po ciebie?
-Chyba nie, nie umawialiśmy się.- Mruknęła Akina, szczęśliwa jednak na widok swojego chłopaka.
-A czy to nie Kimie-chan?- Spytała Mine, widząc tęczowowłosą obok Aomine.
Wyszła ze sklepu, uśmiechając się do niego, po czym wzięła go pod rękę i ruszyli w przeciwną stronę. Widać było, że coś jedli. Gdy Aomine zjadł spojrzał na nią, a ta najpierw odsunęła rękę z bułeczką, jednak po chwili przysunęła mu do ust,a ten odgryzł duży kawałek. Kimie zaśmiała się tylko i zjadła resztę. Dziewczyny zauważyły jeszcze, jak Kimie przytula się do jego boku, a Aomine kładzie rękę na jej ramiona, po czym zniknęli za rogiem.
-....... Co to było?- Mruknęła Mine, nieco zszokowana tym widokiem.
-Nie wiem.- Mruknęła Akina, nadal patrząc na miejsce, gdzie zniknęli.
-Kimie chyba mówiła, że go nie zna, co nie?
-......- Akina nie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi i nie dopuszczała do siebie myśli, że Aomine ją zdradza.
-Zadzwonisz do niego?
-Nie. Jutro pogadam z Kimie.- Mruknęła tylko Akina.
-Oj nie smuć się tak~! To na pewno da się jakoś wytłumaczyć. Bo nie sądzę, żeby on cię zdradzał.
-Wiem Mine. Więc zostawmy to na jutro, bo dzisiaj nie mam na to kompletnie sił.- Akina westchnęła, po czym razem ruszyły do domów. Akinę kusiło aby zadzwonić do Aomine i się z nim spotkać, jednak wolała najpierw spytać Kimie o co w tym wszystkim chodzi. Gdy wróciła do domu zjadła obiad, a następnie wzięła się za lekcje aby odgonić niechciane myśli.
Sozo siedziała w swoim pokoju, gdy zadzwonił jej telefon.
-Halo?
-Hejka Ryo.- Usłyszała głos Uruhy.
-Hej. Już po próbie?- Ryo z uśmiechem od razu rozsiadła się na łóżku, zostawiając notatki z historii.
-W sumie to dzisiaj skończyliśmy wcześniej ale musiałem zrobić zakupy, no i nie chciałem ci przeszkadzać. Zapomniałem się zapytać o której mniej więcej kończysz.
-Dzisiaj nie byłam długo, bo tylko zadania rozwiązywaliśmy. Następnym razem napiszę ci SMSa. A jak było na próbie?
-Okey. A dobrze, chociaż zaciąłem się struną.
-Oj, musiało boleć.
-Trochę i na szczęście to mały palec. A jutro na którą się umawiamy? Bo ja mam wolne.
-Hmm.... Tak myślę, że tak na czwartą popołudniu, bo jednak chcę się jeszcze przebrać.
-Właśnie. Ja mam przynosić te żelki?- Na to pytanie Ryo zaśmiała się.
-Sama nie wiem. Zapytam się jutro Kimie, bo to pewnie zależy czy uda jej się wyjść wcześniej. Chociaż pewnie żelków sobie nie odpuści.
-W razie co to mam, więc jak nie jutro to pewnie później w studiu się do nich dobierze. A co teraz porabiasz?
-Zanim zadzwoniłeś to czytałam notatki z historii.
-Masz jutro sprawdzian? Jak tak to nie będę przeszkadzał.
-Nie, nie~! Tak tylko sobie przypominam, na wypadek, gdybym była pytana. A ty co robisz?
-Zjadłem, posprzątałem nieco i odpoczywam. I zastanawiam się czy włączyć sobie film, chociaż czuję, że mogę przy nim zasnąć.
-To włącz go sobie w łóżku to przynajmniej rano nie będą cię plecy boleć.
-A myślałem, że do mnie zadzwonisz i mnie obudzisz.
-O ile sama nie zasnę to mogę.
-Chociaż ty masz jutro szkołę, a ja wolne, więc lepiej znajdę sobie inne zajęcie albo włączę sobie budzik. Przecież nie mogę się spóźnić na naszą randkę, co nie?
-Zaspałbyś?!
-Już kilka razy budziłem się o piętnastej, a szedłem wcześniej spać.- Ryo zaśmiała się z niego.
Rozmawiali tak z dobrą godzinę, dopóki Sozo nie stwierdziła, że musi sobie wszystko na jutro przygotować. Niechętnie się z nim pożegnała, po czym wróciła do zadań domowych. Miała nadzieję, że jutrzejsze lekcje szybko miną i szybko spotka się Kouyou.
Kimie siedziała przy biurku i czekała aż jej chłopak pokaże się na Skypie, co chwilę później się stało.
-Ohayo Sei-chan~!- Uśmiechnęła się do niego promiennie.
-Ohayo Kimie. Jak ci minął dzień?
-Dobrze. Na szczęście nie musiałam do późna siedzieć w szkole. Szkoda tylko, że nie możemy się w tygodniu spotkać.- Kimie zrobiła smutną minkę.
-Też bardzo bym chciał się z tobą spotkać ale treningi trwają do późna, a mam jeszcze dodatkowe zajęcia i naukę. Ale na pewno przyjadę w sobotę.
-Właśnie chciałam się o to zapytać. To pójdziemy do nowej kawiarni, którą otworzyli niedaleko. Właśnie, dziękuję za pobudkę. Jutro też do mnie zadzwonisz?
-Ależ proszę. A od pobudki nie jest budzik?- Akashi uśmiechnął się lekko.
-Może i jest ale telefon od ciebie jest o wiele lepszym budzikiem. I dzień jest jakiś taki lepszy~! - Kimie uśmiechnęła się uroczo.
-Skoro tak to zadzwonię, jednak nie pogadamy długo, bo mam rano trening.
-Już masz poranne treningi?
-Tylko jutro, bo w następnym tygodniu mamy mecz towarzyski.
-Pamiętaj, że nie masz się przemęczać.
-Ty pamiętaj, że masz iść wcześniej spać.- Kimie mruknęła na to coś pod nosem.
-Skoro tak to już muszę kończyć, bo od jutra zaczynamy obchody. Mam nadzieję, że łatwo nam to pójdzie.
-Dasz sobie radę. Mi bardzo w tym pomagałaś.
-Wiem ale idę z Hikaru, więc może dojść do tego odganianie dziewczyn.
-Więcej pracy jest z festiwalem, więc teraz na pewno szybko to załatwicie.
-Im szybciej tym szybciej nastanie weekend i tym szybciej się spotkamy. Będę trzymać się tej myśli.
-To dobrze. Skoro tak to do jutra Skarbie.- Akashi posłał jej czarujący uśmiech.
-Papa Skarbie~!- Kimie wysłała mu buziaka. Akashi zrobił to samo, na co Kimie uśmiechnęła się szeroko. Pomachali jeszcze sobie po czym się rozłączyli. Kimie opadła na krzesło i głośno westchnęła.
-Kimie~!- Usłyszała głos zza drzwi, a po chwili do jej pokoju zajrzał Daiki.- Chodź, kolacja już gotowa.
-Idę~! Co tam mama zrobiła?- Spytała, wstając i wychodząc z pokoju.
-Jak się nie mylę to jakaś zapiekanka.- Daiki ziewnął głośno.
-Tak cię ten trening wymęczył?
-Żebyś wiedziała. Spanie na ławce jest męczące.
-Dai-chan~!
-Żartuję.- Daiki poczochrał jej włosy.- Poćwiczyłem trochę, bo Imayoshi się uparł.
-To jutro też pójdziesz?
-Jeszcze nie wiem. Zależy, czy Akina ma trening. Chociaż może na chwilę się zjawię.
-Zapewne ma, więc ty też pójdź i wtedy spotkacie się po szkole. Ale teraz jedzonko~! Mmm~! Ładnie pachnie. Tato~! Nie ma podkradania~!- Kimie fuknęła na niego widząc, że próbuje już coś podkraść.
-Własnemu ojcu nie pozwalasz?
-A nie wiesz tato, że najpierw kobiety dostają swoje porcje?!
-I że za podkradanie nie dostaniesz deseru?- Mama Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-To szybko zasiadajmy do stołu, bo jestem głodny jak wilk. I nasze dzieciaczki chyba też.- Pan Aomine przerzucił swoją córkę przez ramię i ruszył z nią do stołu.
-Ale ja nie chcę być zjedzona~!- Zaśmiała się Kimie.
I tak w wesołych nastrojach zasiedli do stołu i miło spędzili ze sobą wieczór.
Ja tu jeszcze tak na króciutko~! ^^
Takie krótkie informacje dotyczące Ferajny ^^
Klub Siatkówki:
-Kaori Hayashi- Kapitan
-Hoshi Morimoto- Libero
-Akina Hyuga- As
-Mine Izuki- Rozgrywająca
-Mei Taniguchi- Atak
-Tsukiko Anzai- Atak
Zapomniałam Was się wcześniej spytać, na jakich pozycjach chcecie grać, więc tak Was sama przydzieliłam :p Mam nadzieję, że Wam to pasuje ^^
Przypominam, że można pisać swoje pomysły do rozdziałów (komentarz albo mail)
I jak to, że można się przyłączyć, do czego bardzo zachęcam ;)
To teraz miłego komentowania ;)
#Kimie
















