wtorek, 20 grudnia 2016

Happy Birthday Sei-chan~!

Ohayo~! ^w^

Dzisiaj mamy bardzo wyjątkowy dzień~! :3
Święto Globalne~! :D
Dzisiaj mój mąż Sei-chan ma urodziny~! <3

Happy Birthday to you~!
Happy Birthday to you~!
Happy Birthday My Dear Sei-chan
Happy Birthday to You~~!
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Mój Drogi Kochany Mężu~! <3
Życzę Ci podboju świata i niech wszyscy kłaniają ci się do stóp~! :D
Oczywiście samych wygranych meczy- jednak ty nigdy nie przegrywasz ^^
Dużo zdrowia, szczęścia, radości, uśmiechu na co dzień :D
Spełnienia wszystkich marzeń~! ^w^
Jesteś Najlepszy~!  *w*
Kocham Cię Imperatorze <3 :*

Tego wszystkiego wraz z mnóstwem całusów życzy ci twoja żona~! <3
A reszta Tęczusi kłania ci się nisko i życzy po prostu 
Wszystkiego Najlepszego~! ::3

Oczywiście na taki dzień nie może zabraknąć miniaturki- chociaż w sumie nawet długie wyszło :p

Jeszcze raz Happy Birthday Sei-chan~! :*
<3 <3 <3 <3 <3 <3 

A Was Serdecznie Zapraszam do czytania i życzę miłego wieczoru ;)
#Kimie



Czerwonowłosy chłopak spał sobie smacznie w swoim łóżku. Po chwili jednak przeciągnął się, jednak nie otworzył oczu tylko obrócił się na lewy bok, chcąc przytulić się do swojej żony lecz poczuł pustkę pod palcami. Chwilę macał pościel, po czym otworzył oczy i rozejrzał się po pokoju. W tym właśnie momencie Kimie wróciła do pokoju, cicho zamykając drzwi i dopiero, gdy się odwróciła ujrzała, że jej mąż już nie śpi.
-Śpij, śpij.- Powiedziała cicho ściągając szlafrok, po czym ściągnęła jeszcze kapcie i wślizgnęła się do łóżka.
-Gdzie byłaś?- Spytał się od razu Akashi, przyciągają przy tym Kimie bliżej siebie. Ona wtuliła się w niego, kładąc głowę na jego ramieniu.
-U Maluchów. Gdy byłam się napić usłyszałam płacz Yuichiego, więc poszłam do niego. Na szczęście wystarczyło zmienić mu pieluszkę i poszedł dalej spać.
-Ani Ryouta ani Daiki do niego nie przyszli?
-Wiesz, wczoraj Maluchy były marudne i nie dało ich się ululać. Niech sobie śpią, bo mieli ciężki tydzień.- Westchnęła Kimie. Akashi przytaknął tylko i wtulił się w nią.
-Która w ogóle jest godzina?- Zapytał po chwili.
-Siódma rano Sei-chan. Więc pośpijmy jeszcze zanim Maluchy zaczną wojować.- Wymamrotała Kimie, będąc już na granicy jawy i snu. Akashi uśmiechnął się, po czym pocałował ją w czoło i również poszedł dalej spać.

Obudził go jakiś hałas. Niechętnie otworzył oczy, po czym sięgnął po telefon aby sprawdzić godzinę- 9:15. Czyli wszyscy powoli wstają. Z westchnięciem odłożył telefon. Spojrzał na swoją żonę, która spała smacznie, wtulona w jego bok. Naprawdę żal mu było ją budzić ale jak tego nie zrobi to i tak ktoś zaraz zapewne przyjdzie- zapewne tym kimś będzie Daiki- i ją obudzi.
-Skarbie, pora wstawać.- Powiedział, głaszcząc ją po plecach. Kimie pomruczała coś pod nosem i spała dalej.- Serduszko moje już rano.- Spróbował ponownie. Kimie po chwili otworzyła oczy, ziewnęła i wtuliła się w niego.
-Sei-chan przecież jest jeszcze wcześnie~! Daj mi pospać.- Jak zawsze zamarudziła.
-Chętnie ale jest już dziewiąta i wszyscy zapewne już wstali.- Kimie na te słowa spojrzała się na niego.
-Ale ja bez porannego buziaka nie wstanę~!- Powiedziała z uśmiechem.
-Ależ oczywiście.- Akashi odwzajemnił uśmiech, po czym pochylił się i pocałował swoją żonę na "Dzień dobry".
-No~!- Powiedziała zadowolona Kimie, gdy odkleiła się od Akashiego.- To teraz do pełni szczęścia potrzebna mi jest kawa.- Wyszła więc spod kołderki, ubrała kapcie i wstała, po czym uchyliła okno aby wpuścić nieco świeżego powietrza.- Wstawaj Skarbie~!- Powiedziała do czerwonowłosego, związując sobie włosy.
-Wolę na ciebie popatrzeć. Bo naprawdę ślicznie wyglądasz w mojej koszulce.- Uśmiechnął się zadziornie.
-Chętnie kontynuowałabym z tobą te amory ale nie chcę przerywać ich przez wparowanie tu mojego brat.- Zaśmiała się na niezadowoloną minę swego męża, więc dała mu przelotnego buziaka, po czym ubrała szlafroczek, wzięła swoje ciuchy i wyszła z pokoju. Akashi niechętnie wstał z mięciutkiego łóżka i poszedł do łazienki. Kimie stała przed lustrem już przebrana i myła zęby. Czerwonowłosy zaś rozebrał się i wszedł pod prysznic. Nie, on wcale nie kusił swojej żony aby wzięła owy prysznic z nim. Chociaż miło było popatrzeć na jej lekkie rumieńce i uśmieszek, gdy się rozebrał. Kimie akurat zdążyła się nieco pomalować i uczesać, gdy Akashi wyszedł spod prysznica.
-To ty się ubierz, a ja zrobię nam kawki.- Kimie uśmiechnęła się do niego, dała krótkiego buziaka, po czym wyszła z łazienki. Czerwonowłosy szybko się oporządził i ubrany w swoje ulubione czerwone kimono poszedł do kuchni. Kagami przygotowywał śniadanie, a Aomine mleko dla dzieci. Poszedł więc do salonu. Kuroko siedział na fotelu, przykryty kocykiem i pił herbatkę. Midorima czytał gazetę, a Himuro oglądał wiadomości. Kimie zaś siedziała na kanapie i karmiła Seijiego. Usiadł więc obok niej, po drodze witając się z resztą.
-Ryouta śpi?- Zapytał, biorąc swoją kawę.
-Taa, Dai-chan stwierdził, że da mu pospać nieco dłużej.
-A Yuichi?
-Tutaj.- Powiedział Haizaki, wchodząc z Maluchem do salonu. Gryzł on właśnie swojego misia w oczekiwaniu na butelkę.
-Daj mi go.- Powiedział Akashi, odkładając swój kubek. Shougo wyglądał, jakby spał na stojąco. Haizaki z ulgą dał Malucha Akashiemu. Po chwili przyszedł Aomine z butelką. I właśnie wtedy Yuichi zaczął płakać.
-Już, już.- Mruknął Aomine i podał Akashiemu butelkę. Maluch od razu się uspokoił, a Daiki usiadł ciężko na fotelu.
-Cisza.- Mruknął zadowolony.
-Dwa Łobuzy.- Stwierdził z uśmiechem Himuro.
-Zwłaszcza, jak postanowią sobie o drugiej w nocy, że są głodne, a następnie, że chcą się pobawić.- Westchnął Aomine, ziewając po tym głośno.
-W końcu to dzieci Dai-chan.- Zaśmiała się Kimie. Właśnie skończyła karmić Seijiego, który beknął zadowolony, po czym zaczął gaworzyć.- Najedzony, pielucha czysta, więc sobie teraz nieco pogadam z ciocią~!- Powiedziała do Malucha z uśmiechem, po czym dała mu gryzaka.- Czuję się jakbym niańczyła własnego brata.- Stwierdziła, na co wszyscy się zaśmiali.
-Oj tam, ja jestem grzeczny.- Stwierdził Aomine, po czym wziął od niej swojego synka.- Tylko ten mój brat za często płacze.- Aomine położył sobie Seijiego na kolanach i łaskotał go po brzuszku, na co ten się śmiał i próbował jakoś uwolnić od łaskotek.
-Właśnie Sei-chan~! Skończ go karmić i idź się przebrać, bo wychodzimy.- Powiedziała Kimie, odrywając wzrok od słodkiego widoku i napiła się kawy.
-Gdzie?
-Przecież mówiłam ci, że nie mam butów na zimę. Ano i jakiś szaliczek i rękawiczki też by się jakieś nowe przydały.
-A nie miałaś iść z Rukim?
-Miałam ale on się na mnie fochnął. Plus i tak Rei do mnie napisał, że Haru i Reiko dzisiaj jacyś marudni, więc na pewno Ruki z domu nie wyjdzie.- Akashi przytaknął tylko, po czym poprawił sobie nieco Malucha na rękach. W tym momencie do salonu wszedł Kise.
-Ohayo~! Gdzie moje Słoneczka~??- Zapytał z lekkim uśmiechem.
-Jeden kończy jedzenie, a drugi rozmawia sobie z ojcem.- Powiedział rozbawiony Haizaki, widząc jak Seiji gada coś po swojemu do Aomine.
-Chodź do mamusi~!- Kise zabrał Seijiego z kolan Aomine, przytulając do siebie Maluszka. Usiadł po tym na kolanach Aomine, zerkając na Yuichiego.- Ale ma apetyt~!- Powiedział z uśmiechem.
-Skoro się najadł to niech go teraz wujek Shougo weźmie, a my idziemy na zakupy.- Powiedziała wesoło Kimie wstając. Akashi również wstał i dał przysypiającego Yuichiego Haizakiemu, po czym poszedł się przebrać. Już po chwili Akashi wraz z Kimie, ciepło ubrani, ruszyli na zakupy.

Akashi naprawdę kochał swoją żonę. Ale najwidoczniej miał jakiegoś pecha, bo dzisiaj zamiast przytulać się z nią na kanapie z herbatką łaził od sklepu do sklepu. Jakoś mu się zapomniało, że teraz jest mnóstwo wyprzedaży i oprócz butów już mieli pełno innych rzeczy. Na szczęście po 4 godzinach Kimie sama miała już tego dość.
-Przynajmniej mam już wszystkie prezenty na święta.- Powiedziała wesoła, idąc w stronę wyjścia.
-To dobrze. To teraz do domu i nie ruszamy się z kanapy.- Zadecydował stanowczo Akashi, na co Kimie się zaśmiała.
-Tak Skarbie.- Przytaknęła. Lecz wtem pojawił się Nijimura.
-Jak dobrze, że was tu spotkałem~!- Powiedział radośnie.- Potrzebuję pomocy, bo nie wiem co kupić mojemu Koteczkowi.- Uśmiechnął się szeroko.
-Chętnie bym ci pomogła Niji ale jestem wykończona.- Powiedziała ze smutkiem Kimie.- Ale Sei-chan ci pomoże~!
-He?- Akashi spojrzał na nią zaskoczony.
-Oj Sei-chan~! Długo to nie zajmie. Ja w tym czasie wrócę do domu i upiekę coś na szybko.- Uśmiechnęła się do niego zachęcająco. Akashi westchnął niczym męczennik.
- No dobrze.- Mruknął.
-Świetnie~! To masz Kimie klucze do mojego samochodu to nie będziesz musiała się tak męczyć.- Nijimura dał jej klucze i cmoknął w policzek.
-Dziękuje~! Miłych zakupów~!- Pocałowała jeszcze swojego niezadowolonego męża i wyszła z galerii. Nijimura zaś pociągnął Akashiego w stronę jednego ze sklepów.

Czerwonowłosy miał serdecznie dość. Przed dobrą godzinę szukali prezentu dla Haizakiego. W sumie to po 20 minutach się wkurzył, gdyż Nijimura uparł się na coś seksownego. Dopiero jak Akashi uświadomił mu, że nie będzie on szczęśliwy zbytnio na takie coś, więc zaczęli szukać czegoś, co by Shougo pasowało. W końcu Nijimura zdecydował się na srebrny pierścionek z trzema niebieskimi diamencikami. Przy okazji Akashi kupił dla Kimie naszyjnik z serduszkiem, który na odwrocie miał napis "I Love You". I w sumie w dobrych humorach w końcu wrócili do domu. Akashi udał się od razu do pokoju aby się przebrać. W kimonie było mu zdecydowanie wygodniej. O dziwno nie zastał tam Kimie, jednak nie przeją się tym zbytnio, gdyż zapewne jest w kuchni i już ozdabia ciasto. Przebrał się, po czym schował dobrze naszyjnik i zszedł na dół. Wszedł do salonu i....
-NIESPODZIANKA~!!!- Krzyknęli wszyscy. Akashi stał zszokowany z ręką na klamce. Dopiero teraz do niego doszło, że dzisiaj są jego urodziny.
-Wszystkiego Najlepszego Mój Mężu~!- Powiedziała szczęśliwa Kimie i pocałowała go namiętnie, po czym włożyła koronę na głowę.- A teraz....- Kimie ustała obok niego.
-Najlepszego Akashi-sama~!- Powiedzieli wszyscy równo, kłaniając mu się. Akashi uśmiechnął się na ten widok. To na pewno była sprawka jego żony. Ciekawiło go jednak jak ona to wszystko zorganizowała, skoro byli dzisiaj razem.
-Dziękuje.- Powiedział z uśmiechem, po czym cmoknął Kimie w policzek.
-Najlepszego szwagrze~!- Powiedziała wesoło Ryo-chan i przytuliła go. Oczywiście krótko aby Kimie nie była zazdrosna.
-Najlepszego Akashicchi~!- Powiedziała ze śmiechem Mine i jako- tako go przytuliła. Miała Yuichiego na rękach, więc inaczej nie dało rady.
-Sto lat szwagier~!- Aomine poklepał przyjacielsko Akashiego po plecach. Widział to spojrzenie Kimie ale jakoś nie mógł się przemóc do przytulenia go.
-Oj ty Łobuzie.- Usłyszeli wtem i spojrzeli na Akinę, która stała za Daikim. Trzymała na rękach Seijiego, który był najwyraźniej głody i jak to na dziecko przystało chciał mleczko. Dlatego też właśnie teraz próbował dobrać się do cyca. Kimie próbowała się nie śmiać, jednak zdradzały ją trzęsące się ramiona.
-Wie gdzie szukać. Mądry chłopak.- Powiedział z dumą Aomine, biorąc Malucha na ręce.
-Hahaha.- Zaśmiała się sztucznie Akina, jednak uśmiechnęła się na ten wybryk.- No nic. Najlepsze życzenia dla ciebie Akashi.- Powiedziała i przytuliła czerwonowłosego.
-Dziękuje.- Odpowiedział. Wtem stracił grunt pod nogami.
-Aka-chin~!- Murasakibara podniósł go i tulił do siebie niczym misia.- Najlepszego Aka-chin~!- Akashi chciał aby go w puścił ale dał się już poprzytulać. Gdy go postawił poprawił kimono, po czym został pociągnięty na środek sali, gdzie stał duży czerwony tort.
-Czyń honory Solenizancie.- Powiedział Izaya i wręczył mu dość duże, złoto-czerwone nożyczki. Akashi z uśmiechem- nieco psychopatycznym- zaczął kroić tort. Był on oczywiście przepyszny, gdyż zrobiony przez Atsushiego. Po tym oczywiście, jak to na urodzinach, były tańce, jedzonko, otwieranie prezentów, znowu tańce i tak dalej. Oczywiście nie mogło się obejść bez rozrywki, a najlepszą rozrywką dla Akashiego jest rzucanie w kogoś nożyczkami. Nie było dużo chętnych- wręcz nikt się nie zgłosił na ochotnika- ale zaradny Izaya wydrukował kilka twarzy i przyczepił je do koła, także Solenizant miał w co rzucać. Chociaż Aomine się trochę przestraszył, gdy ten trafił w jego podobiznę prosto między oczy.

Było coś po północy, gdy impreza się skończyła. Większa połowa wesoło szła do swoich pokoi- w końcu procenty zrobiły swoje. Zaś reszta- ta trzeźwa- dopilnowała aby do pokoi trafili. Akashi wszedł do pokoju nieco już zmęczony. Marzyła mu się długa kąpiel. Chciał się rozebrać lecz wtem został odwrócony i popchnięty na łóżko. Kimie szybko usiadła na jego biodrach z zadziornym uśmieszkiem.
-Chyba nie myślałeś, że pójdziesz już spać.- Powiedziała figlarnie. Dopiero teraz Akashi zauważył, że jest obwiązana czerwoną wstążką, a na głowie ma kocie uszka.
-Oczywiście, że nie. Chyba został mi jeszcze jeden prezent do rozpakowania.- Powiedział z uśmieszkiem, po czym sięgnął po swoje nowe nożyczki i przeciął wstążkę...

(Nie ma dalej zboczeńcy~! XD To co było dalej wiem tylko ja i Sei-chan :3 #Kimie)

Akashi obudził się coś koło południa. Przez chwilę przypominał sobie co wczoraj robi, a gdy to sobie przypomniał to uśmiechnął się lekko. Wtem poczuł ruch obok siebie, więc spojrzał w tamtą stronę. Kimie obróciła się w jego stronę, wtulając się w niego, jednak otworzyła oczy.
-Dzień dobry Sei-chan. Mam nadzieję, że jednak jesteś dalej zmęczony i pośpimy jeszcze z dwie godzinki.- Wymamrotała z uśmiechem.
-Wiesz, nie spałem zbyt wiele.- Uśmiechnął się.
-Ja też nie. Lew pożarł mnie tej nocy w całości.- Powiedziała Kimie z zadowolonym uśmiechem.
-Bo jakoś musiał rozpakować ten cudowny prezent.- Uśmiechnął się równie zadowolony.- Powiedz mi tak przy okazji jak to wszystko zorganizowałaś? Przecież od rana cały czas byłem z tobą.- Powiedział z zastanowieniem.
-To bardzo proste Sei-chan. Już wcześniej zaczęłam to organizować. A wczorajszych przygotowań dopilnował Iza-nii. Bo wszystko musiało wyjść idealnie, więc on dopilnował aby tak było. A ja oceniłam prace, gdy wróciłam z zakupami.- Wyjaśniła.
-Dziękuje za wspaniałe przyjęcie.- Powiedział Akashi z uśmiechem, po czym pocałował ją.
-Ależ proszę~! Dla mojego wspaniałego męża wszystko~! Ale teraz idziemy spać. Później weźmiemy wspólną kąpiel, a następnie będziemy sobie pić winko i jeść ciasteczka przed telewizorem.- Akashi na jej słowa przytulił ją mocno i jeszcze raz pocałował.
-Idealnie.- Mruknął zadowolony, na co Kimie się zaśmiała.
-Sei-chan?
-Hm??- Wymruczał Akashi na granicy jawy i snu.
-A wiesz, że wczoraj nie używaliśmy gumek?- Na te słowa Akashi spojrzał na Kimie.- Tak tylko mówię. Wiesz, może jednak za dziewięć miesięcy będzie Junior.- Powiedziała z uśmiechem.
-Kocham Cię Najmocniej Na Świecie~!- Akashi z szerokim uśmiechem przytulił Kimie, po czym oczywiście ją pocałował. Miał wielką nadzieję, że za te dziewięć miesięcy będzie trzymał na rękach swojego syna bądź córeczkę. I już stwierdził w myślach, że to były jego najlepsze urodziny.


[Przepraszam za swoją nieobecność ale miałam w sumie ciężki miesiąc i na dodatek wena nie chciała dobrze współpracować :p Ale nie martwcie się, na święta na pewno coś się pojawi ;) Dziękuje, że jesteście :* <3  #Kimie ]
















2 komentarze:

  1. Wczoraj nie było kiedy, ale dzisiaj już na wolnym, także przybywam na przyjęcie :D

    Wszystkiego najlepszego Akashi!!!
    Zdrowia, radości, spełnienia marzeń, powodzenia z drużyną i dużo szczęścia z Kimie-chan, a w przyszłości jakiś małych Sei-chanów i mini-Kimie ;D
    życzy szwagierka Ryo z Gazeciakami i resztą ^^

    a teraz już przejdźmy do miniaturki ^^
    przeczytałam, że "poczuł pustkę pod plecami" tak Ryo, oczywiście XD trzeba było jeszcze krócej dzisiaj spać, dobra, czytam , gdzie Kimie-chan wywiało

    no tak, małe bliźniaki w domu... wiemy coś o tym, prawda Haruś?
    awww :3

    eh... no to się za bardzo nie wyśpicie
    no tak, nie ma nic lepszego do noszenia, niż koszulka drugiej połówki :3

    nie, skąd, Akashi by kusił? jakim cudem? przecież to do niego niepodobne :P

    Kimie-chan, widzę, że razem z Akashim idealnie radzicie sobie z opieką nad maluchami... mamy się czegoś spodziewać? ;D

    no tak, pora na zimowe zakupy :D
    jak zakupy, to Ruki! XD
    ale racja, maluchom ostatnio doskwiera ząbkowanie, także są dość marudne :c

    i weź tu faceta na zakupy XD (Rukiś, jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę)
    oj Akashi, ty to masz dzisiaj farta :P biedny
    aww ^_^ dobrze, że poszedł z Nijimurą na te zakupy ;D

    NIESPODZIANKA! :D
    Bo Kimiś potrafi wszystko ogarnąć ^-^
    o też jestem... no oczywiście, że krótko i tak czułam na sobie twój wzrok i Uruhy tez ;D

    hahaha XD znaczy, ja się wcale nie śmiałam... chyba >..<

    Aomine... ja bym się na twoim miejscu bardziej pilnowała w obecnosci szwagra XD

    Kimiś, Kimiś... ;D

    a nie mówiłam!!! ciocia Ryo już czeka na mini-Kimie-Akashi :D <3

    no i koniec :P

    nawet nie wiesz, jak przyjemnie mi się czytało tą, wcale nie krótką, miniaturkę <3
    i w dodatku nieźle się uśmiałam...
    mam nadzieję, że nstępny miesiąc/rok będzie łatwiejszy i że wszystko ok ;) (całe szczęście mamy cię jeszcze na fanpage, ale i tak) czekam na kolejne posty :*

    Dużo weny i czasu na pisanie, kochanych maluchów z Akashim oraz jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla imperatora ;D
    ściskam i pozdrawiam, Ryo (^-^)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, coś się pojawiło :D

    Kompletnie zapomniałam o urodzinach Akashiego... Wczoraj mi na Instagramie wyskakiwały fotki z życzeniami dla niego, ale ja o tym nie pamiętałam... ;P
    Wybacz, Akashi!

    Skandal! Brak żony przy pobudce męża?! O.O
    Ao: Owszem, to jest skandal! Szczególnie jak mąż chce się przytulić... A co spotyka? No właśnie nic, bo żona se gdzieś poszła!
    Akina: Mam prawo wyjść z własnego łóżka -.-
    Ao: Nie, dopóki ci nie pozwolę >.>
    Akina: A to jakiś areszt czy co?
    Ao: Tak! od dziś wprowadzam areszt łóżkowy! Nie wyjdziesz z łóżka dopóki ci nie pozwolę! :D
    Akina: Tia... *ziewa* Bo się będę ciebie słuchać, skończony imbecylu *wychodzi z sypialni, chcąc w spokoju skończyć komentarz*
    Ao: Czy ja ci pozwoliłem wyjść? *łapie żonę w pasie i bierze na ręce*
    Akina: Puszczaj mnie, cholerny zboczeńcu!
    Ao: *sadza siebie i ją na łóżku* Pisz dalej ^^
    Akina: Zamorduję cię później, jak tylko skończę koma >.>

    O, Maluchy! :D
    Dzieci to taki słodki widok *.* A jak jedzą to już w ogóle! <3
    Kagami i Ao razem w kuchni?! RAZEM?! O.O Ao robi mleko dla dzidziusia?! :D *.* Boże, moje serce mięknie... <3
    śpiący na stojąco Haizaki xDD Ja pewnie wyglądam jak on każdego ranka tuż po wstaniu ;P
    Ta.... Dzieci uwielbiają płakać w nocy xD
    .
    .
    .
    Zabieraj te łapska z mojego kolana! >.<
    Ao: ale ja nic nie robię.
    Akina: Już ja znam to twoje ,,nic"! Paszoł won!
    Ao: Co za baba...
    Akina: Słyszałam!:O
    Ao: Chciałem powiedzieć... ee... *nerwowy śmiech* silna baba, w sensie niezależna kobieta, która nie...
    Akina: Zamknij się, bo słowo daję, że jeśli powiesz jeszcze jedną głupotę, to cię osobiście wykopię w kosmos!

    Daiki bawiący się z dzieckiem! *.* I ,,rozmawiający" z nim :D <3 <3
    Gdy mój brat był takim bobasem, to ja tłumaczyłam wszystko, co mówił xD :D Rodzice go nie do końca rozumieli, a ja mówiłam, o co mu chodzi :D I dobrze mówiłam! :D

    Ja ostatnio byłam na zakupach i kupowałam prezenty na święta :D Się trochę zeszło, ale wszystko kupiłam xD A dziś mieliśmy genialną wigilię klasową :D Pomagałam ,,Mikołajowi" rozdawać prezenty :D I każdy siadał mu na kolanach xD prócz pani oczywiście i kilku chłopaków xD

    Ao: Każdy????
    Akina: Tak :D W końcu to Mikołaj! :D
    Ao: ...
    Akina: No co? wyluzuj, przecież to nie zdrada!
    Ao: ...
    Akina: Daiki?
    Ao: ...
    Akina: ... aha.
    Ao: *podnosi mnie i sadza sobie na kolanach* To są jedyna kolana, na których możesz siadać.
    Akina: Ale...!
    Ao: żadnych ,,ale"! Koniec, kropka, tak powiedziałem i tak będzie!
    Akina: rany... *wzdycha* zero swobody >.>

    Nijimura pojawił się tam specjalnie, ja to wiem xD
    I jak zwykle wszyscy krzyczą ,,Niespodzianka"! ;P
    życzenia :D
    O-Oi, mały! Nie przy wszystkich xD No ale czego się spodziewać po synu takiego zboczeńca, jakim jest Daiki? ;P Od najmłodszych lat uczy się złych zachowań...

    Ao: Jakich złych? Toż to normalna potrzeba każdego faceta! Poza tym właśnie takiego mnie kochasz i właśnie taki cię poderwałem ;*
    Akina: *rumieniec* zdarzają się jednak wyjątki... >.>"
    Ao: wyjątkowe i seksowne jak ja! :D chociaż jestem jedyny na świecie ^^
    Akina: skromność lvl 0 ;P

    Kimie, i ty się ze mnie w takim momencie śmiejesz?? XD
    ten zaszczyt przytulenia Akashiego! :D
    Ooo, prezent a'la ja :D Tylko u mnie nie było kocich uszu xD
    Czyżby małe dzieciątko? ;P

    ja nadal czekam na Ferajnę ;P Może na święta się pojawi? ^^" No tej randki już się nie mogę doczekać xD :D
    W sumie u mnie też ostatnio jakikolwiek post to rzadkość... mam pomysły, ale nie chce mi się pisać :/ poza tym ostatnio mam jakąś większą fazę na Star Wars niż KnB ;P

    Pozdrawiam i wesołych świąt życzę! ;* <3

    OdpowiedzUsuń