Ohayo~! ^w^
Dzisiaj dzień wyjątkowy, gdyż urodziny ma moja siostrzyczka Ryo-chan~! :3
*.*.*.*.*.*.*.*.*.*.*.*.*.*.*.*.*.*
Happy Birthday to you~!
Happy Birthday to you~!
Happy Birthday Dear Ryo- chan~!
Happy Birthday to youuuu~~~~!
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
Życzę Ci dużo zdrowia, szczęścia i radości, energii, multum weny na co dzień, aby czas ci sprzyjał, sukcesów w życiu, konwentów i koncertów, jak najwięcej czytelników, długich komentarzy, wiernych przyjaciół, przygód ciekawych, prawdziwej miłości, spełnienia wszystkich marzeń ~! <3
I aby Gazetto i Yuki ładnie pracowali ;)
Tego wszystkiego i wiele więcej życzę Ci moja Kochana Siostrzyczko~! :*
Wraz z Tęczusiami i resztą ekipy :3
Na ten dzień oczywiście nie może zabraknąć urodzinowego shota ;)
Mam nadzieję, że Ci się spodoba ^^
Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego~! <3
Przyjaciółko, siostro, wspólniczko ;)
#Kimie
Sozo spała sobie smacznie w łóżku. Po chwili jednak usłyszała dźwięk budzika. Wysunęła rękę spod kołdry i sięgnęła po telefon. Otworzyła oczy i wyłączyła budzik, zerkając która godzina- 7:00. Jęknęła niezadowolona. Najchętniej to pospałaby sobie do 10, jednak nikt za nią do szkoły nie pójdzie. Schowała się jednak jeszcze na chwilkę pod kołderkę aby poleżeć jeszcze z 5 minut.
-Ryo-chan~!- Usłyszała zza drzwi, które po chwili się otworzyły.- Wstawaj~!
-Kaiiii~!- Jęknęła i wyłoniła się spod kołderki.- Daj mi jeszcze pospać z pięć minutek~!- Spojrzała na niego prosząco.
-Nie, bo nie wyrobisz się jak ostatnio. Wstawaj, wstawaj~! I mów co chcesz na śniadanko.- Kai uśmiechnął się słodko.
-Płatki wystarczą.- Powiedziała uśmiechając się lekko i siadając na łóżku.
-Czyli zjesz jajecznicę.- Zdecydował Kai, po czym opuścił jej pokój. Sozo pokręciła głową z rozbawienia. Jak to Lider, bez pożywnego śniadania jej nie wypuści. Ziewnęła głośno, po czym wstała, wyciągnęła ciuchy z szafy i poszła leniwym krokiem do łazienki. Gdy już się ubrała, umalowała i uczesała, poszła do kuchni.
-Ohayo~!- Powiedziała i usiadła, a pod jej nos od razu został podsunięty talerz z jajecznicą i kubek herbaty.- Dziękuje Kai.- Uśmiechnęła się do niego słodko i zabrała za jedzenie.
-Do szkoły zrobiłem ci bułki z nutellą.- Poinformował ją szatyn, na co uśmiechnęła się radośnie. Chociaż dziwiło ją nieco, że nutella jeszcze była. Wie, że jak Ruki się do niej dopadnie to później widzi tylko pusty słoik. Zjadła, wypiła herbatkę, p czym spojrzała na zegarek.
-Będę się już zbierać.- Powiedziała do Kaia. Wzięła torbę i schowała drugie śniadanie wraz z ulubionym soczkiem.
-Ryo-chan~!- Usłyszała z korytarza, a po chwili do kuchni wszedł Uruha.
-Co jest Uruha??- Zapytała. Ten podszedł do niej bez słowa i ją przytulił.
-Dzień dobry.- Mruknął, po czym się od niej odkleił.- Teraz możesz iść do szkoły.
-Wredny.- Powiedziała Sozo, jednak uśmiechnęła się lekko.
-Bez porannego buziaka byś nie wyszła.- Powiedział, po czym cmoknął ją lekko w usta.- A teraz już sio, bo się jeszcze spóźnisz.- Popchnął ją lekko w stronę drzwi.
-Najpierw mnie całujesz, a potem wyganiasz. Uważaj, bo się poskarżę Aoiemu.- Sozo zaśmiała się z jego miny. Wtem do kuchni wszedł Ruki, który tulił poduszkę i miał ledwo otwarte oczy. Podszedł do Sozo i przytulił ją.
-Spaaaaać~!- Usłyszała tuż przy uchu, na co się zaśmiała.
-Oj Ruki-chan~! To idź się jeszcze połóż, jest jeszcze wcześnie. Ja już mykam do szkoły.- Cmoknęła go w policzek, po czym ubrała kurtkę, szalik i czapkę i wyszła. Już chciała założyć słuchawki aby posłuchać sobie nieco muzyki lecz ktoś do niej dzwonił.
-Halo?
-Ohayo Ryo-cha~!
-Ohayo Kimie-chan~!- Krzyknęła ze śmiechem. Chociaż nieco się zdziwiła, że Kimie jest tak radosna z rana.
-Dzwonię aby zapytać kiedy cię wypuszczą?
-Wypuszczą?? Niby skąd??
-Jak to skąd?? Z więzienia zwanego szkołą~!- Na to stwierdzenie Sozo roześmiała się.- Męczyć moją siostrzyczkę tymi wszystkimi kartkówkami, sprawdzianami i odpytywaniem~! Dobra, ja też to przechodziłam ale to nic. Więc o której kończysz??
-Jakoś po czternastej. Przepadają mi dzisiaj z dwie lekcje. I zanim zaczniesz pytać dalej to cię o coś spytam. Co się stało, że tak wcześnie wstałaś?
-A nic takiego. Po prostu Kagami zaczął się kłócić o jakąś głupotę z Aomine i aż się obudziłam. Gdy już ich pogodziłam to jakoś nie mogłam już zasnąć.
-Akashi nie utulał cię do snu??- Zapytała zadziornie.
-Sam też nie mógł już zasnąć, więc za karę obudził całą resztę. No, a teraz przejdźmy do rzeczy~! Ogółem to mam do ciebie prośbę. Czy poszłabyś dzisiaj do Leviego mu pomóc??
-Pomóc?? A w czym??
-W sprzątaniu strychu. Ja miałam iść ale muszę pilnie gdzieś jechać. Pytałam się oczywiście Tęczusiów ale wszyscy zajęci. Plus wiesz, jakbym posłała tam Aomine czy Haizakiego to skończyłoby się to jakąś masakrą. To co? Pójdziesz?? Prooooszę~~!
-Dobrze, dobrze~! Pójdę.- Zaśmiała się Ryo-chan.
-Dziękuje~! Ratujesz mnie~! I.....- Kimie nie zdążyła dokończyć, gdyż w telefonie było słychać inny głos.- Sorki na chwilę....... Niji~!!!!! Przestań molestować Shougo, bo ci go zabiorę aż do Nowego Roku~!- Ryo-chan zaśmiała się na te słowa.- Niji i jego poranne amory. O czym to ja.... Ach tak~! Wejdź po drodze do Kaolu po rękawiczki. Zamówił mi dla Leviego.
-Dobrze~!
-To dziękuje raz jeszcze siostrzyczko~! Miłego dnia~!
-Dziękuje i wzajemnie~!- Odpowiedziała z uśmiechem, po czym się rozłączyła. W sumie lubiła Leviego i zapewne jak przyjdzie to da jej coś prostego do roboty. Sięgnęła po słuchawki i z uśmiechem na ustach pomaszerowała do szkoły.
Lekcje o dziwo szybko jej minęły. Nawet nie miała żadnej kartkówki, więc dzisiaj było dość luźno. Od razu ruszyła najpierw do salonu Kaolu.
-Ohayo Kaolu~!- Powiedziała od progu.
-O~! Ryo-chan~! Ohayo~! Co cię do mnie sprowadza?- Przywitał ją radośnie.
-Ja po rękawiczki dla Leviego. Miałam je odebrać.
-Ach tak~!- Kaolu od razu pognał na zaplecze, po czym wrócił z reklamówką.- Oto one~!
-Dziękuję. To ja się już będę zbierać.- Chciała ruszyć w stronę wyjścia lecz Kalou ją zatrzymał.
-O nie, nie, nie. Najpierw to ja ci te włoski nieco ułożę. I przy okazji podetnę ci końcówki.- Uśmiechnął się do niej radośnie, popychając ją w stronę fotela.
-Skoro tak.- Ryo-chan nawet się z nim nie spierała, bo wiedziała, że jak on się uprze to nie warto się z nim kłócić. Rozebrała się, po czym usiadła na fotel i oddała się w jego ręce. (Ja wiem jak to brzmi ale nie dało się tego inaczej napisać xp #Kimie). Po jakiś 40 minutach miała ułożoną fryzurę i nowy makijaż.
-Czuję się, jakbym szła na randkę. Kaolu czy ty przypadkiem nie chcesz mnie spiknąć z Levim??- Spytała podejrzliwie Sozo, na co Kaolu się zaśmiał.
-Nie, po prostu chciałem zrobić coś miłego. Ale teraz lepiej już pędź, bo jeszcze sprzątną zanim tam dojdziesz.
-Dobrze. Dziękuje za wszystko~!- Pomachała mu na pożegnanie.
-Nie ma za co~!- Odkrzyknął i tyle go widziała. W dobrym humorze dotarła do domu Leviego.
-Witaj.- Po chwili otworzył jej sam Levi.- Wchodź.
-Ohayo.- Uśmiechnęła się do niego. Już po chwili byli w salonie.- To co mam robić?
-Możesz poukładać te papiery.- Levi wskazał kilka kartonów pełnych papierów.
-Okey~!- Usiadła na fotelu przysuwając sobie jeden karton. Po chwili Levi przyniósł jej herbatę, a sam poszedł na górę. Układając słyszała mniej więcej co się dzieje na górze. Współczuła im nieco. W końcu wiadomo jaki z Leviego jest czyścioch. Aż zaśmiała się na myśl, jak w tym względzie jest on podobny do Rukiego. W sumie nawet wzrost się zgadza ale postanowiła nie mówić tego na głos. Gdy został jej ostatni karton do salonu wszedł Levi i przysiadł na drugim fotelu z kawą.
-Już kończycie zapewne sprzątanie.- Zagadała Sozo.
-Na szczęście.
-Późno zaczęliście.
-Zaczęliśmy od rana, bo wysprzątaliśmy cały dom.- Powiedział Levi, a Sozo nieco zszokowało. Chociaż jak spojrzała na meble to zdawało jej się, że się błyszczą.
-To teraz nieco odpoczniesz.- Uśmiechnęła się do niego i napiła się herbaty.
-W sumie to mam jeszcze tylko drobiazgi do poukładania.- Westchnął, po czym napił się kawy. Pogadali jeszcze chwilę, po czym Levi poszedł znowu na górę, bo Eren go wołał. Gdy Sozo skończyła układanie pożegnała się z Levim i ruszyła do siebie. Było już dość późno i zapewne Kai czekał na nią z obiadem. Wtem zadzwonił jej telefon.
-Halo?
-Hej Ryo-chan~!
-Uru coś się stało?
-Nie, nic. Dzwonię aby powiedzieć, że jesteśmy u Kimie-chan, która zaprasza cię do siebie. Chciała do ciebie zadzwonić ale nadal gada z Rukim. Wiesz, zima nadchodzi to muszą pogadać o kozaczkach.- Sozo zaśmiała się.
-Skoro tak to już do was idę. Będę za jakieś dwadzieścia minut.
-Ok~! To my czekamy~!- Powiedział Uruha, po czym się rozłączył. Sozo coś czuła, że sobie nie odpocznie. Chociaż nie ma to jak wieczór z tymi wariatami. Po długim spacerku w końcu dotarła do domu Kimie.
-Ohayo~!- Krzyknęła lecz było dziwnie cicho. Albo oglądają film albo jedzą. Sozo weszła do salonu i wtem....
-NIESPODZIANKA~!- Krzyknęli. Sozo chwilę stała, po czym uśmiechnęła się szeroko. Jej urodziny~! A myślała, że to dopiero jutro.
-Najlepsze życzenia siostrzyczko~!- Kimie podeszła do niej i uściskała ją mocno.
-Że ja się dałam nabrać na to sprzątanie.- Sozo zaśmiała się.
-Dla mnie to dobrze. Przynajmniej mogłam wszystko dopiąć na ostatni guzik.- Kimie uśmiechnęła się do niej szeroko. Następnie każdy podchodził i składał jej życzenia. A jak zobaczyła górę prezentów to aż się bała czy wszystkie zdoła rozpakować w weekend. Ruki pociągnął ją na środek, gdzie stał tort urodzinowy. Po odśpiewaniu "Sto lat" i różnych innych piosenek Solenizantka zdmuchnęła świeczki. Aż podziękowała później Murasakibarze za tak smaczny tort. Oczywiście później zaczęła się zabawa.
-Ale ja mam jutro szkołę.- Powiedziała Ryo-chan, gdy Kimie dała jej drinka.
-Ryo-chan to nic.- Powiedział Nijimura, obejmując ją.
-Zrobisz sobie jutro wolne.- Powiedział Uruha i objął ją z drugiej strony.
-Nie pić na własnych urodzinach to grzech~!- Stwierdził Niji.
-Plus jak się nie napijesz to będziesz miała pecha.- Stwierdził Uru.
-Kimie-chan jak zacznę się dziwnie zachowywać to lepiej mnie zawiąż.- Stwierdziła Sozo, po czym wypiła całego drinka.
-Jak będziesz się dziwnie zachowywać to podsunę ci Uru-chana w samych bokserkach.
-Kimie~!!!- Krzyknęła zawstydzona Sozo. Kimie zaśmiała się, po czym poszła szukać Sei-chana.
Następnego dnia, po południu Ryo-chan się obudziła. Impreza trwała do 2 w nocy. Na szczęście Niji i Uruha nie zrobili sobie jakiś zawodów w upiciu jej, chociaż sami trzeźwo z tego nie wyszli. Naprawdę świetnie się bawiła, jednak obawiała się zdjęć z tej imprezy. Zwłaszcza jednego, a którym to obejmuje ją kilka chłopaków bez koszulki. Już nawet nie pamięta kto to był, chociaż zapewne Tęczusie. Tak, Kimie musiała zawstydzać ją na każdym kroku i dopiero później dała jej spokój. Będzie musiała podziękować za to Akashiemu. Przez chwilę zastanawiała się czy zejść na dół, jednak nie była głodna, a śpiąca.
-Ryo-chan...- Usłyszała mruknięcie obok siebie. Spojrzała w tamtą stronę i ujrzała Uruhę. Uśmiechnęła się, gdy zauważyła jak próbuje ręką jej wyszukać. Przysunęła się do niego i wtuliła w jego cieplutki tors. Rudzielec pomruczał coś pod nosem i spał dalej. Ona sama z uśmiechem udała się ponownie do krainy Morfeusza.
-Ryo-chan~!- Usłyszała zza drzwi, które po chwili się otworzyły.- Wstawaj~!
-Kaiiii~!- Jęknęła i wyłoniła się spod kołderki.- Daj mi jeszcze pospać z pięć minutek~!- Spojrzała na niego prosząco.
-Nie, bo nie wyrobisz się jak ostatnio. Wstawaj, wstawaj~! I mów co chcesz na śniadanko.- Kai uśmiechnął się słodko.
-Płatki wystarczą.- Powiedziała uśmiechając się lekko i siadając na łóżku.
-Czyli zjesz jajecznicę.- Zdecydował Kai, po czym opuścił jej pokój. Sozo pokręciła głową z rozbawienia. Jak to Lider, bez pożywnego śniadania jej nie wypuści. Ziewnęła głośno, po czym wstała, wyciągnęła ciuchy z szafy i poszła leniwym krokiem do łazienki. Gdy już się ubrała, umalowała i uczesała, poszła do kuchni.
-Ohayo~!- Powiedziała i usiadła, a pod jej nos od razu został podsunięty talerz z jajecznicą i kubek herbaty.- Dziękuje Kai.- Uśmiechnęła się do niego słodko i zabrała za jedzenie.
-Do szkoły zrobiłem ci bułki z nutellą.- Poinformował ją szatyn, na co uśmiechnęła się radośnie. Chociaż dziwiło ją nieco, że nutella jeszcze była. Wie, że jak Ruki się do niej dopadnie to później widzi tylko pusty słoik. Zjadła, wypiła herbatkę, p czym spojrzała na zegarek.
-Będę się już zbierać.- Powiedziała do Kaia. Wzięła torbę i schowała drugie śniadanie wraz z ulubionym soczkiem.
-Ryo-chan~!- Usłyszała z korytarza, a po chwili do kuchni wszedł Uruha.
-Co jest Uruha??- Zapytała. Ten podszedł do niej bez słowa i ją przytulił.
-Dzień dobry.- Mruknął, po czym się od niej odkleił.- Teraz możesz iść do szkoły.
-Wredny.- Powiedziała Sozo, jednak uśmiechnęła się lekko.
-Bez porannego buziaka byś nie wyszła.- Powiedział, po czym cmoknął ją lekko w usta.- A teraz już sio, bo się jeszcze spóźnisz.- Popchnął ją lekko w stronę drzwi.
-Najpierw mnie całujesz, a potem wyganiasz. Uważaj, bo się poskarżę Aoiemu.- Sozo zaśmiała się z jego miny. Wtem do kuchni wszedł Ruki, który tulił poduszkę i miał ledwo otwarte oczy. Podszedł do Sozo i przytulił ją.
-Spaaaaać~!- Usłyszała tuż przy uchu, na co się zaśmiała.
-Oj Ruki-chan~! To idź się jeszcze połóż, jest jeszcze wcześnie. Ja już mykam do szkoły.- Cmoknęła go w policzek, po czym ubrała kurtkę, szalik i czapkę i wyszła. Już chciała założyć słuchawki aby posłuchać sobie nieco muzyki lecz ktoś do niej dzwonił.
-Halo?
-Ohayo Ryo-cha~!
-Ohayo Kimie-chan~!- Krzyknęła ze śmiechem. Chociaż nieco się zdziwiła, że Kimie jest tak radosna z rana.
-Dzwonię aby zapytać kiedy cię wypuszczą?
-Wypuszczą?? Niby skąd??
-Jak to skąd?? Z więzienia zwanego szkołą~!- Na to stwierdzenie Sozo roześmiała się.- Męczyć moją siostrzyczkę tymi wszystkimi kartkówkami, sprawdzianami i odpytywaniem~! Dobra, ja też to przechodziłam ale to nic. Więc o której kończysz??
-Jakoś po czternastej. Przepadają mi dzisiaj z dwie lekcje. I zanim zaczniesz pytać dalej to cię o coś spytam. Co się stało, że tak wcześnie wstałaś?
-A nic takiego. Po prostu Kagami zaczął się kłócić o jakąś głupotę z Aomine i aż się obudziłam. Gdy już ich pogodziłam to jakoś nie mogłam już zasnąć.
-Akashi nie utulał cię do snu??- Zapytała zadziornie.
-Sam też nie mógł już zasnąć, więc za karę obudził całą resztę. No, a teraz przejdźmy do rzeczy~! Ogółem to mam do ciebie prośbę. Czy poszłabyś dzisiaj do Leviego mu pomóc??
-Pomóc?? A w czym??
-W sprzątaniu strychu. Ja miałam iść ale muszę pilnie gdzieś jechać. Pytałam się oczywiście Tęczusiów ale wszyscy zajęci. Plus wiesz, jakbym posłała tam Aomine czy Haizakiego to skończyłoby się to jakąś masakrą. To co? Pójdziesz?? Prooooszę~~!
-Dobrze, dobrze~! Pójdę.- Zaśmiała się Ryo-chan.
-Dziękuje~! Ratujesz mnie~! I.....- Kimie nie zdążyła dokończyć, gdyż w telefonie było słychać inny głos.- Sorki na chwilę....... Niji~!!!!! Przestań molestować Shougo, bo ci go zabiorę aż do Nowego Roku~!- Ryo-chan zaśmiała się na te słowa.- Niji i jego poranne amory. O czym to ja.... Ach tak~! Wejdź po drodze do Kaolu po rękawiczki. Zamówił mi dla Leviego.
-Dobrze~!
-To dziękuje raz jeszcze siostrzyczko~! Miłego dnia~!
-Dziękuje i wzajemnie~!- Odpowiedziała z uśmiechem, po czym się rozłączyła. W sumie lubiła Leviego i zapewne jak przyjdzie to da jej coś prostego do roboty. Sięgnęła po słuchawki i z uśmiechem na ustach pomaszerowała do szkoły.
Lekcje o dziwo szybko jej minęły. Nawet nie miała żadnej kartkówki, więc dzisiaj było dość luźno. Od razu ruszyła najpierw do salonu Kaolu.
-Ohayo Kaolu~!- Powiedziała od progu.
-O~! Ryo-chan~! Ohayo~! Co cię do mnie sprowadza?- Przywitał ją radośnie.
-Ja po rękawiczki dla Leviego. Miałam je odebrać.
-Ach tak~!- Kaolu od razu pognał na zaplecze, po czym wrócił z reklamówką.- Oto one~!
-Dziękuję. To ja się już będę zbierać.- Chciała ruszyć w stronę wyjścia lecz Kalou ją zatrzymał.
-O nie, nie, nie. Najpierw to ja ci te włoski nieco ułożę. I przy okazji podetnę ci końcówki.- Uśmiechnął się do niej radośnie, popychając ją w stronę fotela.
-Skoro tak.- Ryo-chan nawet się z nim nie spierała, bo wiedziała, że jak on się uprze to nie warto się z nim kłócić. Rozebrała się, po czym usiadła na fotel i oddała się w jego ręce. (Ja wiem jak to brzmi ale nie dało się tego inaczej napisać xp #Kimie). Po jakiś 40 minutach miała ułożoną fryzurę i nowy makijaż.
-Czuję się, jakbym szła na randkę. Kaolu czy ty przypadkiem nie chcesz mnie spiknąć z Levim??- Spytała podejrzliwie Sozo, na co Kaolu się zaśmiał.
-Nie, po prostu chciałem zrobić coś miłego. Ale teraz lepiej już pędź, bo jeszcze sprzątną zanim tam dojdziesz.
-Dobrze. Dziękuje za wszystko~!- Pomachała mu na pożegnanie.
-Nie ma za co~!- Odkrzyknął i tyle go widziała. W dobrym humorze dotarła do domu Leviego.
-Witaj.- Po chwili otworzył jej sam Levi.- Wchodź.
-Ohayo.- Uśmiechnęła się do niego. Już po chwili byli w salonie.- To co mam robić?
-Możesz poukładać te papiery.- Levi wskazał kilka kartonów pełnych papierów.
-Okey~!- Usiadła na fotelu przysuwając sobie jeden karton. Po chwili Levi przyniósł jej herbatę, a sam poszedł na górę. Układając słyszała mniej więcej co się dzieje na górze. Współczuła im nieco. W końcu wiadomo jaki z Leviego jest czyścioch. Aż zaśmiała się na myśl, jak w tym względzie jest on podobny do Rukiego. W sumie nawet wzrost się zgadza ale postanowiła nie mówić tego na głos. Gdy został jej ostatni karton do salonu wszedł Levi i przysiadł na drugim fotelu z kawą.
-Już kończycie zapewne sprzątanie.- Zagadała Sozo.
-Na szczęście.
-Późno zaczęliście.
-Zaczęliśmy od rana, bo wysprzątaliśmy cały dom.- Powiedział Levi, a Sozo nieco zszokowało. Chociaż jak spojrzała na meble to zdawało jej się, że się błyszczą.
-To teraz nieco odpoczniesz.- Uśmiechnęła się do niego i napiła się herbaty.
-W sumie to mam jeszcze tylko drobiazgi do poukładania.- Westchnął, po czym napił się kawy. Pogadali jeszcze chwilę, po czym Levi poszedł znowu na górę, bo Eren go wołał. Gdy Sozo skończyła układanie pożegnała się z Levim i ruszyła do siebie. Było już dość późno i zapewne Kai czekał na nią z obiadem. Wtem zadzwonił jej telefon.
-Halo?
-Hej Ryo-chan~!
-Uru coś się stało?
-Nie, nic. Dzwonię aby powiedzieć, że jesteśmy u Kimie-chan, która zaprasza cię do siebie. Chciała do ciebie zadzwonić ale nadal gada z Rukim. Wiesz, zima nadchodzi to muszą pogadać o kozaczkach.- Sozo zaśmiała się.
-Skoro tak to już do was idę. Będę za jakieś dwadzieścia minut.
-Ok~! To my czekamy~!- Powiedział Uruha, po czym się rozłączył. Sozo coś czuła, że sobie nie odpocznie. Chociaż nie ma to jak wieczór z tymi wariatami. Po długim spacerku w końcu dotarła do domu Kimie.
-Ohayo~!- Krzyknęła lecz było dziwnie cicho. Albo oglądają film albo jedzą. Sozo weszła do salonu i wtem....
-NIESPODZIANKA~!- Krzyknęli. Sozo chwilę stała, po czym uśmiechnęła się szeroko. Jej urodziny~! A myślała, że to dopiero jutro.
-Najlepsze życzenia siostrzyczko~!- Kimie podeszła do niej i uściskała ją mocno.
-Że ja się dałam nabrać na to sprzątanie.- Sozo zaśmiała się.
-Dla mnie to dobrze. Przynajmniej mogłam wszystko dopiąć na ostatni guzik.- Kimie uśmiechnęła się do niej szeroko. Następnie każdy podchodził i składał jej życzenia. A jak zobaczyła górę prezentów to aż się bała czy wszystkie zdoła rozpakować w weekend. Ruki pociągnął ją na środek, gdzie stał tort urodzinowy. Po odśpiewaniu "Sto lat" i różnych innych piosenek Solenizantka zdmuchnęła świeczki. Aż podziękowała później Murasakibarze za tak smaczny tort. Oczywiście później zaczęła się zabawa.
-Ale ja mam jutro szkołę.- Powiedziała Ryo-chan, gdy Kimie dała jej drinka.
-Ryo-chan to nic.- Powiedział Nijimura, obejmując ją.
-Zrobisz sobie jutro wolne.- Powiedział Uruha i objął ją z drugiej strony.
-Nie pić na własnych urodzinach to grzech~!- Stwierdził Niji.
-Plus jak się nie napijesz to będziesz miała pecha.- Stwierdził Uru.
-Kimie-chan jak zacznę się dziwnie zachowywać to lepiej mnie zawiąż.- Stwierdziła Sozo, po czym wypiła całego drinka.
-Jak będziesz się dziwnie zachowywać to podsunę ci Uru-chana w samych bokserkach.
-Kimie~!!!- Krzyknęła zawstydzona Sozo. Kimie zaśmiała się, po czym poszła szukać Sei-chana.
Następnego dnia, po południu Ryo-chan się obudziła. Impreza trwała do 2 w nocy. Na szczęście Niji i Uruha nie zrobili sobie jakiś zawodów w upiciu jej, chociaż sami trzeźwo z tego nie wyszli. Naprawdę świetnie się bawiła, jednak obawiała się zdjęć z tej imprezy. Zwłaszcza jednego, a którym to obejmuje ją kilka chłopaków bez koszulki. Już nawet nie pamięta kto to był, chociaż zapewne Tęczusie. Tak, Kimie musiała zawstydzać ją na każdym kroku i dopiero później dała jej spokój. Będzie musiała podziękować za to Akashiemu. Przez chwilę zastanawiała się czy zejść na dół, jednak nie była głodna, a śpiąca.
-Ryo-chan...- Usłyszała mruknięcie obok siebie. Spojrzała w tamtą stronę i ujrzała Uruhę. Uśmiechnęła się, gdy zauważyła jak próbuje ręką jej wyszukać. Przysunęła się do niego i wtuliła w jego cieplutki tors. Rudzielec pomruczał coś pod nosem i spał dalej. Ona sama z uśmiechem udała się ponownie do krainy Morfeusza.







dalej walczę z komwntarzem ;-;
OdpowiedzUsuńbył taki
dobra, wzruszenie po życzeniach przeszło, pora po tym jakże długim dniu wreszcie tu zajrzeć i poczytać :D
btw to aż cały post dla mnie... dziękuję Kimie-chan (spokojnie, z tym się będę dzisiaj pewnie co dwie linijki powtarzać, ale dobra, bo ja ciekawa jestem co i jak :D )
ahhh ten krepujący moment, gdy wszyscy śpiewają ci 100 lat, a ty nie wiesz, co zrobić z życiem XD
DZIĘKUUUUUUUUJĘ SIOSTRZYCZKO KOCHANA!!!!! <3 <3 <3 :*
tulam mocno :* (urodziny mam to nożyczkami raczej nie dostanę XD)
oj takiego kamerdynera :3
dobra oneshot czeka *-*
idealny opis mojego poranka XD musze zrobić rozeznanie wśród gazeciaków, który ci to tak dokładnie opisuje XD
Kai! kochany Lider... zawsze przypilnuje... i śniadanko zrobi :3
no jak nic mamusia całej ekipy XD <3
no tak, pan Dołeczek wie co będzie najlepsze na śniadanie XD
I teraz mam ubaw bo wyobrażam sobie Rukiego... (bądź co bądź jest ode mnie niższy o jakieś pół głowy jak nie więcej >..< ) jak pożera nutellę XD
btw wspominałam już, że Kai jest kochany? :3 herbatka moja miłość <3
wredny, wredny, a pewnie bym w latarnię po drodze na autobus wpadła, bo zamyślona XD
awww <3 Kimie-chan, pisz mi więcej XD <3 <3
Rukiś... oj Rukiś.. a może się zamienimy? ;D
takie słodziaki w tym domu... aż szkoda do szkoły chodzić ;P
jeżu Kimie, ja dzisiaj też kończyłam po 14 (z tym, że od 7) ale i tak zaczynam się ciebie bać XD
jak zobaczyłam pomóc i Levi w jednym zdaniu to już wiedziałam, że chodzi o sprzątanie XD
no bo co innego XD
I Ryo-chan, jak czytała, też się zaśmiała (groźbą o zabranie do nowego roku za molestowanie) XD
Ryo odebrała, bo Kimie zamówiła, żeby Kaolu kupił, bo Levi potrzebuje <3 jak ja kocham tą naszą rodzinkę <3 :*
Kaolu <3 XD
chociaż grzywkę i końcówki to rzeczywiście musze podciąc XD
no trochę brzmi XD nie dośc, że się rozebrałam, to jeszczce oddałam w jego ręce >..< XD na bogato widzę XD ... nodobra, dobra, czytam dalej...
uwagi o wzroście lepiej przy Rukim i Levim zachowywać dla siebie XD
ponowne uruchomienie kompa dało pozytywne rezultaty :D
OdpowiedzUsuńto ciąg dalszy XD
swoją drogą widzę, że nam się "świat" powiększa, Tęczusie, Gazetty i SnK ^_^
wieczory z wariatami są zawsze 10/10 <3
<3 :D
kurcze, marzy mi się impreza niespodzianka... ale jak na razie kończy się max na niezapowiedzianych wizytach rodzinki albo małego sąsiada ;)
prezenty OwO z jednej strony jestem ciekawa, co, z drugiej to się chyba boje pytać XD
"-Jak będziesz się dziwnie zachowywać to podsunę ci Uru-chana w samych bokserkach." leże i nie wstaje XD kocham XD
ej.... ja..... chyba chcę to zdjęcie XD
awwwww <3 :3
no i koniec ;-;
kurcze, powinnam nagrywać, jak to czytałam, bo chyba tym razem miny wyraziłyby więcej niż komentarz XD
DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJE, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJE, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJE, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJE, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUUUUUUUUUJĘ!!!!
za życzenia, za oneshota i w ogóle za wszystko! :*
oneshot był wspaniały i coś czuję, że dość często będę do niego wracać :3 <3
dawno się tak nie uśmiałam i nie zasłodziłam, dawno też nie dostałam tak cudnego prezentu <3
dziękuję kochana jeszcze raz, dalej się jaram i zacieszam XD
Uruha: Ryo-chan!!! A ten komentarz to ty masz zamiar opublikować, czy tak sobie będzie tutaj leżał, aż zamkniesz i się będziesz wkurzać?!
Ja: O jej, no tak... no bo myślałam, że moze jeszcze coś dopiszę i tak jakoś wyszło :p
Uruha: No to dopisuj i wysyłaj, bo Kimie-chan na pewno chętnie przeczyta
Ja: wiem, wiem.... przecież właśnie dopisuję ^^
Uruha: dzięki mnie?
Ja: być może... A Kai co się tak poderwał?
Aoi: Pewnie kuchnia wzywa...
Kai: Reszta drugiego tortu, szampan, kanapki, kawa, herbata?!
Reita: Tak.
Kai: Co tak?
Ja: Eh... co ja się mam z tymi kochanymi wariatami? :3
Ruki: A jak tam wrażenie po imprezie?
Ja: Znakomite :D ... mam nadzieję XD chyba żadnych głupot nie zrobiliśmy
Ruki: Chyba... chociaż nie musiałaś mnie smarować tą czekoladą ;P
Ja: CO?! NIBY KIEDY?! przecież ja nic...
Ruki: Oj żartuję, spokojnie XD chociaż co do smarowania czekoladą, to my z Reitą bardzo polecamy ^_^
Ja: oj chyba już dzisiaj nie mam głowy do takich tematów XD Aoi włączył jakiś kabaret, zarządzam oglądanie ^^ tylko potrzebuję przytulanki :3
Uruha: mówisz i masz... *obejmuje ramieniem*
Ja: Kai, byłbyś może taki kochany i zrobił herbatkę?
^_^
nie wiem już co tam pisałam w komentarzu, takze jeszcze raz potwornie dziękuję i pozdrawiam ;* weny, czasu i wszystkiego :* KOCHAM ^^
H-hej...
OdpowiedzUsuńWSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA RYO-CHAN! ^^
Zdrówka, szczęścia, weny i wszystkiego 😜
A ja... Przepraszam, ale nie mogę skomentować opowiadania... Wypaliłam się 😉
A ty się trzymaj, droga Kimie! ^^ 😘
Dziękuję! :D <3
Usuń