środa, 13 lipca 2016

Twin Blood 2- Rozdział 14

Hejo~! ^w^
Przepraszam, że nic nie wstawiałam ale internetu nie miałam -.- 
I wiem, że miałam wstawić LBP ale mam dopiero jedną stronę xp Jakoś powoli mi to idzie o.O Mam nadzieję, że jutro to nadrobię ^^
A teraz mam dla was kolejny rozdział TB, bo dawno nie było ;)
I więcej teraz nie powiem, bo idę dalej ogarniać- zwłaszcza komentarze ;)
Miłego czytania i słodkich snów :3
#Kimie

Zauważyłem go już z daleka. Siedział z uśmiechem i patrzał na bawiące się przy fontannie dzieci. Będąc już blisko zauważył mnie, wstał i podbiegł.
-Ohayo~!- Ustał przede mną z szerokim uśmiechem.
-Ohayo. Mam nadzieję, że nie musiałeś długo czekać.- Pokiwał przecząco głową.- To co? Idziemy na kawę i mufinki?- Zapytałem z uśmiechem, a ten aż podskoczył z radości.
-Idziemy~!- Złapał mnie za ramię i pociągnął w stronę kawiarni. Droga nie zajęła nam dużo czasu, więc już po 10 minutach siedzieliśmy w rogu kawiarni z mrożoną kawą z bitą śmietaną i syropem czekoladowym dla Iseya, oraz dwiema mufinkami czekoladowymi. Zaśmiałem się z miny Iseya, który ślinił się i nie wiedział od czego zacząć.
-Może najpierw spróbuj kawy i przegryzaj to mufinką.- Sam napiłem się kawy. Isey wziął łyżeczkę i zaczął wyjadać bitą śmietanę, po czym napił się zimnego napoju.
-Mmmm~! Nie ma to jak coś zimnego w taki słoneczny dzień. Chociaż raczej popołudnie.- Zastanowił się chwilę, po czym wzruszył ramionami i wgryzł się w mufinkę.
-Aż jestem ciekaw co to będzie latem.- Zapytałem po czym również wziąłem kęs mufinki. Była dobra ale to nie to samo, co ja robię. Chyba zrobię trochę na weekend.
-Latem to zazwyczaj leżę na podłodze w salonie w krótkich spodenkach i podkoszulku i marudzę, jak to jest gorąco. I dopóki mamusia nie zrobi lemoniady i nie da pudełka lodów to tak leżę i marudzę.- Ułożył usta w dzióbek, spojrzał się na mufinkę i ponownie ją ugryzł. Zaśmiałem się i pokręciłem niedowierzająco głową.
-Więc nie wychodzisz z domu. Hmmm.....A jak wezmę wędkę, a na jej końcu będzie duży owocowy szejk i tęczowe lody to pójdziesz ze mną na spacer?!- Isey patrzał na mnie zszokowany, po czym założył ręce na piersi i zrobił dzióbek.
-Dlaczego jeszcze nie ma takich upałów?! Ja chcę tęczowe lody~!- Zawył, a ja zacząłem się śmiać. A już myślałem, że nie podoba mu się ta propozycja, a tu takie coś.
-Możemy zrobić to wcześniej. Tylko, że to jest najlepsze na upały. Albo zrobiły to na koniec semestru. Co ty na to?- Zapytałem, a on zamrugał z wrażenia.
-Nauczysz mnie robić tęcze?- Zapytał z nadzieja i minką szczeniaczka.
-Tak, nauczę.- Podniosłem szklankę robiąc toast.
-Jej~!- Również podniósł szklankę, stuknęliśmy się lekko i napiliśmy mrożonej kawy. Spojrzałem na Iseya i parsknąłem śmiechem.- Co jest?- Przekrzywił głowę w bok.
-Masz śmietanę na nosie.- Powiedziałem po francusku. Najwyraźniej pamiętał co znaczą te słowa, gdyż wziął chusteczkę i wytarł nosek.
-Kończymy i idziemy na spacerek.- Powiedział, po czym szybko zjadł do końca mufinka i wypił resztę kawy, ponownie się przy tym brudząc. Podałem mu chusteczkę i sam dokończyłem kawę. Spacerowaliśmy dość długo rozmawiając o szkole, wakacjach, gotowaniu, skatebordzie i innych tego typu rzeczach. Popychaliśmy się czasami, poczochrałem mu kilka razy włosy na co prychał i robił dzióbek. Po tym odprowadziłem go do domu, a sam udałem się do siebie. W salonie siedział Lucas z laptopem. Pracował nad jakimś projektem, gdyż zauważyłem dwa kubki po kawie. Udałem się do kuchni, zrobiłem mu mocną kawę aby nie zasnął i zaniosłem mu. Przyjął ją z wdzięcznością i obiecał nie siedzieć zbyt długo. Po tym udałem się do swojego pokoju. Jak zwykle skierowałem swoje kroki do łazienki, biorąc długi prysznic. Włożyłem szlafrok i poszedłem do pokoju aby ubrać jakąś piżamę. Gdy stałem przed szafą do pokoju wszedł Alex. Nie musiałem patrzeć, że to on. Takie już wyczucie.
-Chciałeś coś?- Zapytałem zastanawiając się czy ubrać niebieską czy czerwoną koszulkę. Wtem poczułem jak Alex przytula się do moich pleców, opierając brodę na moim ramieniu.
-Jak już to kogoś, a dokładniej ciebie.- Wymruczał mi do ucha, zaczynając całować moją szyję. Odchyliłem głowę aby miał większy dostęp lecz nadal przeglądałem ciuchy w szafie.
-Jak tam w pracy?- Zapytałem wyciągając bluzkę w biało- czarne paski, oglądając ją z każdej strony. Na moje słowa Alex zaprzestał całowania.
-Stało się coś?- Przytulił się do mnie mocno, wyczekując odpowiedzi.
-Nie, a dlaczego miałoby coś się stać?- Spojrzałem na niego z ukosa odkładając bluzkę i głaszcząc go po policzku.
-Bo jakoś tak nie widzę u ciebie chęci. Jak nie chcesz tego dzisiaj robić to powiedz. Przecież cię nie zmuszam.- Złapał moją dłoń całując ją po wewnętrznej stronie.
-Jakbym tego nie chciał to zamknąłbym drzwi. Po prostu zmuliło mnie trochę po prysznicu. To tyle.- Pocałowałem go w policzek i uśmiechnąłem się lekko. Zamknąłem szafę i obróciłem się do niego przodem, obejmując rękoma jego szyję.- Musisz rozbudzić moje ciało Skarbie.- Od razu uśmiechnął się szeroko, przyciągając mnie bliżej siebie i całując w policzek.
-Oj Runi. Tak cię rozbudzę, że nie zaśniesz do rana.- Wymruczał, po czym wpił się w moje usta od razu wtargając się do nich językiem, badając moje podniebienie. Zamruczałem zadowolony i wplotłem palce w jego włosy. Alex popchnął mnie na ścianę i dalej całując rozwiązał mój szlafrok, po czym jego dłonie znalazły się na mojej pupie, lekko ją ściskając. Nie pozostawiając bierny ściągnąłem z niego pospiesznie koszulę oraz rozpiąłem spodnie od razu ściągając je wraz z bokserkami. Zostałem po tym szarpnięty za nadgarstek i popchnięty na łóżko. Ledwo moje plecy dotknęły chłodnej kołdry, a Alex był już nade mną. Przejechał dłońmi od mojej szyi, przez brzuch aż do kolan zahaczając przy tym o moje sutki i męskość. Zadrżałem z podniecenia i już mieliśmy złączyć nasze usta w pocałunku, gdy usłyszeliśmy pukanie. Zastygliśmy i spojrzeliśmy na drzwi. Pukanie ponowiło się po chwili.
-Rune jesteś tam?- Usłyszałem głos Ichiego i jakoś tak mimowolnie oblizałem usta. Wtem Alex zszedł ze mnie i podszedł do drzwi z łobuzerskim uśmiechem. Otworzył je i już po chwili Ichi znajdował się w mojej sypialni.- Jesteś, a już myślałem.....- Ustał i zamilkł widząc mnie. Można powiedzieć taki niecodzienny widok. Leżę na łóżku wręcz nagi, podniecony i patrzę się na niego. Alex w tym czasie cicho zamknął drzwi i podszedł od tyłu do Ichiego.
-Podoba ci się ten widok?- Wyszeptał mu do ucha. Ichi spojrzał się na niego zaskoczony lecz szybko powrócił do mnie i przytaknął. Podniosłem się aby zdjąć szlafrok, po czym usiadłem na środku łóżka w rozkroku.
-Chodź do mnie Ichi.- Wręcz wyszeptałem. Ichi jak zahipnotyzowany wszedł na łóżko klęcząc przede mną. Położyłem dłonie na jego policzkach i wpiłem się w jego usta. Szybko oddał pocałunek z pomrukiem zadowolenia.- Masz ochotę?- Zapytałem zmysłowo stykając się z nim nosem. Przytaknął głową pożerając mnie wzrokiem.
-Ale Alex......
-Ciii. W trójkę będzie jeszcze przyjemniej.- Wyszeptałem i uśmiechnąłem się kącikiem ust. Ichi patrzał się jeszcze chwilę na mnie po czym objął mnie w pasie i wpił w moje usta. W tym czasie Alex wszedł na łóżko kucając za Ichim i razem go rozebraliśmy. Wtem zostałem powalony na plecy. Alex wziął się za całowanie i podgryzanie mojej szyi, a Ichi lizał i ssał mojego sutka, drugiego stymulując palcami. Westchnąłem głośno z przyjemności, wiercąc się nieco. Ichi zsunął się niżej liżąc i ssąc mojego penisa, zaś Alex ukucnął obok mnie abym zrobił mu dobrze. Westchnąłem, po czym podniosłem się na łokcie biorą jego męskość do ust. Po chwili poczułem jak Ichi wkłada we mnie pierwszy palec. Jęknąłem lecz penis w moich ustach zagłuszył to nieco. Alex odsunął mnie od siebie, po czym pochylił się i wpił w moje usta, gdy Ichi dodał kolejny palec. Oderwałem się od jego ust i pociągnąłem Ichiego za ramiona. Polizałem najpierw jego dolną wargę, po czym nasze języki splotły się w tańcu namiętności. Alex wtedy ukucnął za Ichim, nałożył żel na palce i włożył pierwszy w jego dziurkę. Ichi jęknął mi w usta lecz nie zaprzestał całowana i rozciągania mnie tam na dole. Po dłuższej chwili odsunąłem go od siebie, przez co musiał wyjąć palce z mojej dziurki. Pochyliłem się i zacząłem lizać męskość Ichiego. On czując przyjemność z dwóch stron wplótł palce w moje włosy i jęknął głośno. Alex wyprostował się i wpił się w jego usta zagłuszając nieco jęki i westchnienia. Wtem zostałem odciągnięty od penisa Ichiego i powalony na plecy. Ichi rozszerzył moje nogi i wszedł we mnie powoli. Zabolało nieco ale ja lubiłem tą mieszkankę bólu i rozkoszy podczas seksu. Gdy wszedł cały pochylił się, całując mnie delikatnie. Alex zaś przybliżył się i wszedł w Ichiego. Ten jęknął i spiął się nieco, dlatego pogłaskałem go uspokajająco po plecach. Trwaliśmy tak chwilę w ciszy, przyzwyczajając się. Poruszyłem się nieco zniecierpliwiony, na co Ichi poruszył biodrami i dał tym znak Alexowi. Już po chwili było tylko słychać jęki, westchnienia i stęknięcia. W pewnym momencie Alex trafił w prostatę Ichiego, na co on jęknął głośno i zacisnął się mocno.
-Ach.....Ichi ale ty jesteś ciasny. Mmmm.....- Wymruczał Alex poruszając się i ponownie trafiając w ten punkt. W tym momencie Ichi trafił w mój czuły punkt, na co jęknąłem i zamruczałem zadowolony. Kilka pchnięć później doszliśmy prawie w tym samym momencie. Na szczęście nie zostałem przygnieciony i mogłem spokojnie wyrównać oddech. Po chwili Alex wyszedł z Ichiego, a on ze mnie. Wtedy podniosłem się obejmując Ichiego w pasie, całując go namiętnie. Ichi wplótł palce w moje włosy i mrucząc z przyjemności zaczął się o mnie ocierać. Alex w tym czasie masował moje pośladki i całował moje plecy. Obróciłem Ichiego tyłem do siebie i popchnąłem na pościel. Wypiął pośladki w moją stronę i zaczął nawet nimi kręcić zachęcająco. Nie czekając dłużej wszedłem w niego jednym, płynnym ruchem. Jęknął z bólu i rozkoszy, zaciskając palce na prześcieradle. Ja zaś pochyliłem się nieco aby Alex miał do mnie lepszy dostęp. Już po chwili poczułem jak wchodzi we mnie od razu do końca. Jęknąłem z przyjemności i sięgnąłem jego ust. Alex oddawał żarliwie pocałunki i głaskał mój tors, zahaczając co chwila o moje sutki. Całowalibyśmy się dłużej, gdybym nie poczuł jak Ichi zaczął się powoli kołysać. Oderwałem się od Alexa, złapałem Ichiego za biodra i od razu narzuciłem szybkie tempo. Alex nie odstawał i wpasował się w nasze ruchy. Dotykałem i drapałem Ichiego po plecach, czasami zostając przyciągnięty do pocałunku przez Alexa. Jęczeliśmy, wzdychaliśmy, stękaliśmy i błagaliśmy siebie nawzajem o więcej. Po dłuższej chwili Ichi doszedł w moją dłoń, ja doszedłem w nim, a Alex we mnie. Ledwo złapaliśmy oddech, a już byliśmy w innej pozycji. Tym razem Ichi usiadł, a Alex okrakiem na nim, nabijając się na jego penisa. Wtedy ja wszedłem między nich, nabijając się na Alexa, będąc przodem do niego. W tej pozycji obściskiwaliśmy się co niemiara. Traciłem zmysły, gdy Ichi poruszał powoli ręką na moim członku, a Alex ssał i lizał moje sutki. Gdy dochodziłem złapałem Alexa za włosy, kilka mu przy tym wyrywając. Po tym pieściliśmy się wzajemnie, doprowadzając do kolejnych jęków rozkoszy i orgazmów. Zasnęliśmy bardzo późno, albo bardzo wcześnie, wymęczeni, a zarazem zaspokojeni.

Obudziłem się przez śpiew ptaków. Otworzyłem oczy i zamrugałem, gdyż do pokoju wpadało mnóstwo światła przez niezasłonięte zasłony. Zamrugałem i przez chwilę przypominałem sobie co się wczoraj działo. Gdy już to ogarnąłem spostrzegłem, że tulę się do torsu Alexa, a Ichi tuli się do moich pleców. I jak ja mam niby wyjść?! Chociaż pora już wstawać więc.......
-Alex. Ichi. Jest już rano.- Powiedziałem głośno. Obaj coś pomruczeli pod nosem i dalej spali. Westchnąłem i spróbowałem. Przybliżyłem się do Alexa i wgryzłem się w jego szyję. Nie za mocno lecz tak aby poczuł. Plus napiłem się nieco krwi. Stęknął, pomamrotał coś i otworzył oczy. Oderwałem się wtedy od niego aby nie rozerwać mu szyi. Spojrzał na mnie śpiącym wzrokiem.
-Mogłeś mnie pocałować, a nie gryźć.- Powiedział z wyrzutem lecz ja widziałem ten zadziorny uśmiech.
-Gdybym cię pocałował to skończyłoby się to na porannym seksie.- Spojrzałem na niego krytycznie, a on uśmiechnął się szeroko. Odwróciłem się na plecy aby obudzić Ichiego.- Ichi! Wstawaj albo kawy nie dostaniesz.- O dziwo zadziałało. A ja już chciałem go gryźć. Otworzył oczy, przeciągnął się i pocałował mnie krótko.
-Dzień dobry Runiś.- Powiedział z lekkim uśmiechem.- Dzień dobry Alex.- Dopowiedział i wychylił się aby cmoknąć Alexa.
-Dobry, dobry.- Alex pochylił się i mnie również pocałował na dzień dobry.
-Która godzina?- Zapytał Ichi tuląc się do mojego torsu.
-Przed jedenastą.- Odpowiedziałem miziając go po włosach.
-Ups. Przez nas zaspałeś.- Ichi spojrzał na mnie przepraszająco.
-Nic się nie stało. Jeden dzień to nic wielkiego. I tak wolałem pospać niż iść w pół żywy do szkoły.- Powiedziałem i westchnąłem. Nadal byłem zmęczony do tego głowa zaczęła mnie boleć. Usiadłem przeciągając się. Wstałem powoli i poszedłem do łazienki. Kąpiel to teraz to o czym marzę. Nalałem do wanny odpowiednią ilość wody, dodałem nieco olejku o zapachu wanilii i cynamonu, po czym wszedłem do wanny rozkoszując się ciepłą wodą i miłym zapachem. Leżałem dłuższą chwilę, po czym umyłem się dokładnie. Gdy wszedłem do pokoju Ichiego i Alexa nie było, a pościel była zmieniona. Miło z ich strony. Podszedłem do szafy i po 10 minutach zdecydowałem się na czarne rurki, luźną bluzkę w czarno-szare paski na długi rękaw i czarne buty za kostkę. Tak ubrany zszedłem na dół. O dziwo tylko Ichi siedział w kuchni. Jak mi wytłumaczył reszta poszła do pracy w tym Alex, który przypomniał sobie o jakimś ważnym spotkaniu i wręcz wybiegł stąd. Pokręciłem głową z lekkim uśmiechem i zrobiłem Ichiemu kawę. Sam napiłem się tylko krwi, gdyż o dziwo głodny nie byłem. Wziąłem książkę i położyłem się na kanapie w salonie. Jednak przez ból głowy nie mogłem się na niej skupić. Gdy odkładałem książkę na stoik dostałem SMSa. Już myślałem, że to od Kiyoshiego lecz był on od Iseya.

Od: Pan Uroczy
Do: Rune
Temat: Spacerek :)
Treść: Przejdziemy się dzisiaj po południu?? Słoneczko miło grzeje, więc spacerek i lody są idealne~! :3

Bardzo chciałem się z nim dzisiaj przejść. Ale ten ból głowy był bardzo nieznośny i psuł mi humor.

Od: Rune
Do: Pan Uroczy
Temat: Przepraszam.
Treść: Dzisiaj nie zdołam. Źle się czuję, więc wolę zostać w domu. Może jutro jak będę się dobrze czuł. Naprawdę przepraszam.

Odłożyłem telefon na stolik i położyłem się. Nikosia nie ma, więc nie ma kto mi dać tabletek. Chociaż wiem co mógłbym wziąć ale nie chcę wchodzić do gabinetu Doktorka i mu grzebać po szafkach. Leżałem tak i nawet nie wiem kiedy zasnąłem.


Długa przerwa. Nareszcie~! Taka piękna pogoda, a my musimy siedzieć w szkole i słuchać nudnych nauczycieli. Jednak teraz jest przerwa, więc możemy sobie posiedzieć na dachu. Słoneczko miło grzało, wiał lekki wiaterek, więc miło było posiedzieć na świeżym powietrzu.
-Mari~! Powiedz „A~!”.- Wyśpiewała wręcz Yuko i podsunęła mi pod nos truskawkę. Zaśmiałam się lecz otworzyłam lekko usta z „A~!” i ugryzłam truskawkę.
-Yuko~! To mnie powinnaś karmić.- Powiedział Joni z wyrzutem. Yuko od razu dała mi resztę truskawki, wzięła kolejną i szybko podeszła do swojego chłopaka karmiąc go truskawką.
-Ciekawe dlaczego Rune nie przyszedł do szkoły.- Powiedziała Megumi w zastanowieniu, drapiąc przy tym Kiyoshiego, który leżał na ławce z głową na jej kolanach.
-Nie wiem. Pisałem i dzwoniłem do niego ale ani nie odpowiedział ani nie odebrał. Pójdziemy po szkole do willi to się dowiemy.- Odpowiedział Kiyoshi. Reszta tylko przytaknęła i dalej robiła to co robiła. Nie zastanawiając się nad tym dłużej zaczęłam karmić Jasona truskawkami, przy akompaniamencie pisku Yuko, która musiała przypomnieć sobie naszą pierwszą wizytę w kawiarni.

Po lekcjach tak jak było mówione poszliśmy do willi. Przez całą drogę rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Najwidoczniej piękna pogoda się nam udzieliła. Gdy weszliśmy Kiyoshi chciał iść na górę lecz cofnął się i wszedł do salonu.
-Tu jest nasza zguba.- Powiedział, gdy wchodziliśmy do salonu. Dopiero wtedy zauważyłam, że Runi śpi sobie smacznie na kanapie. Kiyoshi podszedł do niego i przeczesał mu włosy. Wtedy do salonu wszedł Willi.
-Hejka!- Przywitał nas z uśmiechem.
-Willi jest Nikoś?- Zapytał się Kiyoshi z dziwnym wyrazem twarzy.
-Ano jest. A co?- Zapytał patrząc to na Kiyoshiego to na Runiego.
-To idź po niego. Runi ma gorączkę.- Po tych słowach Willi od razu poszedł po Niko, a Kiyoshi wziął Runiego i poszedł z nim na górę. Spojrzeliśmy się po sobie i poszliśmy za nim. Po drodze minął nas Niko i Willi. Weszliśmy do pokoju. Pierwszy raz tu byłam i muszę przyznać, że jest tu dość przytulnie. I na dodatek pokój był tak duży jak u mnie salon, kuchnia, łazienka i pokój razem wzięte. Na spokojnie mogłoby się tu zmieścić z 50 osób jak nie więcej. Wracając jednak do Runiego. Leżał on na łóżku, a Niko go badał.
-I co z nim?- Zapytał Jason podchodząc bliżej.
-To tylko gorączka. Dam mu zastrzyk i jak się prześpi to będzie się czuł lepiej.- Niko od razu zrobił zastrzyk, po czym przykrył go nieco i wyszedł. Kiyoshi poprawił mu poduszki, po czym wszyscy wyszliśmy aby chory mógł się wyspać. Widziałam jak Kiyoshi martwi się o niego. Widać, że traktują siebie jak rodzina. Wróciliśmy do salonu i tam przy zimnej lemoniadzie rozmawialiśmy na najróżniejsze tematy. Po jakieś godzinie usłyszeliśmy trzask, jakby coś się rozbiło. Kiyoshi, Jason, Jonathan, Louis i William spojrzeli po sobie i pobiegli na górę nam mówiąc abyśmy zostały.


Pobiegliśmy szybko na górę. Otworzyłem drzwi. Od razu zauważyłem zbity wazon. Rozejrzałem się ale Runiego nie zauważyłem. Już chciałem wejść dalej lecz zostałem złapany za ramię i pociągnięty do tyłu.
-Uważaj!- Krzyknął Jason. To on mnie pociągnął i zamknął drzwi. Zanim to zrobił ujrzałem czerwone oczy i jakiś cień. Nagle usłyszeliśmy kolejny trzask. Rozpoznaliśmy, że było to okno. Szybko pobiegliśmy na dół i wybiegliśmy na taras.


Po niecałych pięciu minutach chłopcy zbiegli na dół i pobiegli w głąb domu. Niewiele myśląc pobiegłyśmy za nimi. Stali na tarasie i rozglądali się w około.
-Co się dzieje?!- Nie rozumiałam tej sytuacji. Spojrzałam na dziewczyny i one również były zdezorientowane.
-Wracajcie do środka.- Powiedział Jason dalej się rozglądając.
-Nie. Mówcie o co chodzi.- Powiedziałam stanowczo. Zapadła cisza. Bliźniacy, Louis i Willi patrzeli na Kiyoshiego. Również się na niego spojrzałam. Do jego pleców tulił się Rune, który obejmował go wokół szyi z zamkniętymi oczami. Lunatykował i dlatego się tak przestraszyli?!
-Runi.- Powiedział Kiyoshi spokojnie.
-Tak?- Ledwo co usłyszałam, gdyż wymamrotał to w jego szyję.
-Obudziłeś się.- Stwierdził Kiyoshi stojąc jak słup soli. Chłopacy patrzeli się na niego jakoś dziwnie.
-Biegliście tak tylko dlatego, że Runi się obudził?- Zapytałam zdziwiona tą sytuacją. I wtem mnie zszokowało. Runi otworzył oczy, które były rubinowe i rozłożył skrzydła. Duże, czarne, błoniaste skrzydła. Jak ja mogłam ich wcześniej nie zauważyć?!!
-Rune.....ma......skrzydła.- Powiedziała powoli Megumi, jakby upewniała się, że to co widzi jest prawdziwe.
-Głodny jestem.- Stwierdził Runi, na co Kiyoshi spiął się nieco.- Spokojnie. Część pragnienia już zaspokoiłem.- Powiedział spokojnie, po czym zeskoczył z pleców Kiyoshiego i wzbił się w powietrze. Poruszał się tak szybko, że ledwo co go dostrzegałam. Po chwili wrócił i ustał obok Kiyoshiego. Muszę przyznać, iż Rune wygląda naprawdę zjawiskowo w tej formie. Te czarne niczym smoła skrzydła dodają mu tajemniczości i wdzięku. Nagle poczułam jak tracę grunt pod nogami. Spojrzałam w dół i byłam jakieś 20 metrów nad ziemią.
-A~!!- Krzyknęłam przerażona łapiąc się rękawa Runiego. Jak on mógł trzymać mnie po prostu w pasie i lecieć tak wysoko?!!
-Spokojnie. Trzymam cię i nie puszczę.- Usłyszałam jego spokojny głos. Rozluźniłam się nieco i zaczęłam podziwiać widoki. Wszystko z lotu ptaka było takie piękne. A zwłaszcza, gdy przelecieliśmy tuż nad jeziorem tak, że mogłam dotknąć jej tafli. Po krótkim przelocie wróciliśmy na taras.
-Runi! Musisz tak straszyć?!- Powiedział Jason z wyrzutem, przytulając mnie do siebie. Ja jednak widziałam ten wesoły uśmieszek.
-Na początku się bałam lecz jak zaczęłam patrzeć na te widoki to strach gdzieś uleciał.- Zaśmiałam się krótko tuląc do Jasona. Nieco zmarzłam podczas lotu.
-Ja też chcę polecieć~!- Yuko poskoczyła i zakręciła się wokół własnej osi z szerokim uśmiechem.
-To poproś swojego chłopaka.- Powiedział Runi trzepiąc swoimi skrzydłami.
-He~?!- Yuko przekręciła zabawnie łepek. Ja spojrzałam się zdziwiona na Runiego.
-Przecież nie tylko Runi jest wampirem.- Powiedział Kiyoshi z uśmiechem.
-To wy też macie skrzydła?!- Zapytałam patrząc to na Jasona to na Joniego.
-Oczywiście. Ale nie używamy ich często. A jak już to w nocy, bo ktoś mógłby nas jeszcze zauważyć.- Wytłumaczył Jason z niewinnym uśmieszkiem.
-A teraz możecie je rozłożyć? Proszę.- Spojrzałam się na Jasona proszącą minką. On westchnął, spojrzał na brata i obaj przytaknęli. Już po chwili ujrzeliśmy czarno-czerwone skrzydła.
-Wow~!- Było widać, że Yuko jest zachwycona. Podeszła do Joniego aby obejrzeć skrzydła z każdej strony i ich dotknąć. Ja również podeszłam bliżej Jasona aby dokładnie się im przyjrzeć.
-To boli jak je rozkładacie?- Spytałam dotykając skrzydła. Było nieco ślizgie w dotyku.
-Czasami nieco na początku. I po długim locie mogą boleć plecy. Ale do tego da się przywyknąć.- Odpowiedział Jason poruszając nieco skrzydłami. Spojrzałam na Runiego. Megumi oglądała jego skrzydła, a Runie rozkładał je i składał tak, że wyglądał jakby miał płaszcz.
-To co?! Mały przelot?!- Zapytał Joni, po czym objął Yuko i wzbił się z nią w powietrze. Usłyszałam radosny pisk, po czym ponownie poczułam brak gruntu. Teraz wiedziałam, że to nastąpi, więc po prostu przytrzymałam się Jasona z szerokim uśmiechem. Kątem oka zauważyłam, że Runi wziął Megi na tą przejażdżkę. Po jakiś 10 minutach lotu wróciliśmy na taras. Yuko wręcz skakała z radości. O dziwo Runiego nie było za to Megi była. Dziwne....
-Gdzie jest Rune?- Zapytałam rozglądając się.
-Poleciał się napić.- Odpowiedziała Megumi tuląc się do Kiyoshiego. Napić?! Czyli, że......
-Właśnie. Dlaczego tak spanikowaliście wcześniej?- Spojrzałam się na chłopaków.
-Bo Runi raz na jakiś czas ma tak, że jest bardzo spragniony. I wtedy szuka po prostu ludzi aby się napić. A wy nimi jesteście to mógłby was jeszcze zaatakować. Po prostu dopóki nie zaspokoi pierwszego głodu lepiej się do niego nie zbliżać.- Wyjaśnił Kiyoshi. Ja spojrzałam się na niego zszokowana. Runi mógłby nas zaatakować?!! Jason najwyraźniej domyślił się o czym myślę, gdyż przytulił mnie mocno.
-Nie musisz się bać. Runi miał w całym swoim życiu z 5 takich „ataków”. Plus łatwo rozpoznać, czy takowy się zbliża. Źle się wtedy czuje, zazwyczaj ma gorączkę. Więc jak będzie miał takie objawy to wystarczy się schować.- Wyjaśnił, po czym nachylił się do mojego ucha i wyszeptał.- Przy następnym takim ataku będziesz już moją żoną, więc ciebie już nie zaatakuje.- Zarumieniłam się na jego słowa. Czy on zawsze musi mnie zawstydzać?! Ano tak. On przecież lubi moje rumieńce. W tym momencie wrócił Runi.
-Najedzony?- Zapytał Kiyoshi. Runi przytaknął lekko. Wyglądał trochę tak, jakby był piany.
-Nie wiem jak wy ale ja napiłbym się zimnej lemoniady i zjadł coś słodkiego.- Powiedział Willi. Wszyscy się z nim zgodziliśmy, więc wróciliśmy do salonu. Rozsiedliśmy się wygodnie i tak spędziliśmy resztę popołudnia. Runi w trakcie zasnął- jak się dowiedziałam to tak ma, gdy się naje- więc Kiyoshi ponownie zaniósł go do łóżka. Po tym chłopacy nas odprowadzili. Po takim dniu wrażeń szybko zasnęłam z lekkim uśmiechem na ustach.


Obudziłem się wypoczęty. W końcu wczoraj się najadłem i wyspałem. Wstałem i udałem się do łazienki. W końcu wczoraj zasnąłem na kanapie i nici było z kąpieli. Po jakże odświeżającym prysznicu ubrałem się w mundurek i zszedłem do kuchni.
-Dzień dobry Runi. Jak się spało?- Przywitał mnie od progu Ichi.
-Bardzo dobrze.- Uśmiechnąłem się do niego lekko.- Willi widzę cię. I tak, zrobię ci kawy.- Powiedziałem widząc proszącą minkę Willa. Ten na moje słowa rozpromienił się. Oprócz Ichiego i Willa w kuchni byli jeszcze Alex, Gabi, Niko i Lucas. Alex robił kanapki, Niko herbatę. Lucas siedział przy laptopie i stukał szybko w klawisze. Obok niego Gabi jadł kanapki z masłem orzechowym. Buzię i ręcę miał od czekolady. No tak, w końcu nutella to Pięta Achillesowa Gabiego. Uśmiechnąłem się na ten widok.
-Dzień dobry Gabi.- Powiedziałem i podszedłem do niego, całując w policzek, który był w połowie czekoladowy.
-Dzień dobry.- Powiedział z uśmiechem i dalej zajadał się kanapkami. Podszedłem do Nikosia, tuląc się do jego pleców.
-Hej Niko~! Zrobisz mi herbatki?- Zapytałem wesolutko.
-Hejo~! Ależ oczywiście. Dzisiaj czerwona z miodem.- Zachichotał pod nosem i wziął się za zaparzanie ziółek. Podszedłem do Alexa.
-Alex mój drogi zrobisz mi dwie kanapki z serem i ogórkiem? I jeszcze coś do szkoły?- Zapytałem milutko tuląc się do jego boku.
-Ależ oczywiście mój drogi Runi. Siadaj, a ja za chwilę podam ci twoje śniadanko.- Powiedział Alex, po czym cmoknął mnie w policzek. Odsunąłem się od niego aby zrobić........ cztery kawki. Wziąłem je na tackę i podszedłem do stolika. Jedna kawka dla Lucasa, druga dla Willa, trzecia dla Ichiego i czwarta dla Alexa, który kończy robić kanapki.
-Kawusia~!- Will od razu upił swoją kawę.- Dziękuję Runiś.- Odpowiedział błogo i nawet cmoknął mnie w policzek. Dzisiaj chyba wszyscy mają dobry dzień. Wtem przede mną został postawiony talerzyk z dwoma kanapkami i filiżanka herbaty. Od razu upiłem jej łyk, gdyż ładnie pachniała. Następnie wziąłem się za jedzenie kanapek. Na moje szczęście Alex nie przesadził z solą. Gdy zjadłem wytarłem buzię Gabiemu, który po tym umył ręce, podziękował za pyszne śniadanko, ucałował każdego w policzek i wyszedł. Ja również po zjedzeniu umyłem ręce, wziąłem od Alexa drugie śniadanie w postaci bułeczek z czekoladą i jabłko, ucałowałem każdego w policzek i życząc miłego dnia poszedłem do szkoły. W drodze do szkoły przypomniał mi się SMS od Iseya. Postanowiłem napisać do niego na dużej przerwie. Nie powiem ale stęskniłem się za tym blondynkiem.


Pierwsza lekcja, a ja już miałem dość. Słoneczko świeci, jest cieplutko, a ja mam humor jakby miało zaraz się rozpadać. Dlaczego te ptaszki muszą tak wesoło ćwierkać?! Przerwa, lekcja, przerwa, lekcja, przerwa, lekcja i przerwa. Siedziałem pod drzewkiem i gapiłem się na telefon.
-Isey~! Przestań patrzeć co chwila na telefon.- Zawyła moja przyjaciółka Keiko.


Keiko Ninomiya
16 lat
18.11.1998r.
Wzrost: 1,60
Kraj: Japonia
Brązowe włosy, niebieskie oczywiście






-Cicho. Będę robić co zechce. A patrzenie się na telefon nie jest przestępstwem.- Wytknąłem w jej stronę język, po czym położyłem telefon na kolana i sięgnąłem po kanapkę.
-Isey no~!- Zawyła szturchając mnie w ramię.
-O co się teraz kłócicie.?- Zapytał mój przyjaciel Hirok, który postanowił dołączyć do nas pod drzewkiem.



Hirotaka Iijima
16 lat
30.04.1998r.
Wzrost; 1,75
Kraj: Japonia
Ciemne blond włosy, szare oczy 
 








-Hiro~! Isey cały czas gapi się w telefon~!- Poskarżyła się Keiko. Tak to jest jak ją ignoruje i nie chce słuchać ochów i ahów na temat jej ulubionego zespołu, którym jest The GazettE. Sam ich słucham ale nie mam na nich aż takiej zajawki. A ona codziennie mówi mi o każdym poście jaki napiszą na Twitteże, Instagramie, bądź na ich stronie. Raz jak wokalista Ruki wstawił swoje zdjęcie to przez tydzień słuchałem jakie ono jest wspaniałe, jak niesamowicie na nim wyszedł, bla, bla, bla..... A raz jak nie słuchałem to wszystko mi powtórzyła. Że jej głos jeszcze nie wysiadł od takiej codziennej paplaniny. Oczywiście ma ona z kim pogadać bo ma koleżanki i siostę, która też ich uwielbia. No ale ja jestem jej przyjacielem, który też lubi ten zespół, więc no sami wiecie. Wracając jednak do sytuacji.
-Daj mu spokój Keiko. Nasz Isey się zakochał teraz czeka na wiadomość od ukochanej.- Powiedział rozbawiony Hiro, siadając obok mnie.
-Nie zakochałem się.- Warknąłem na niego dalej patrząc się na telefon.
-Oj Isey, Isey. Gdy miałeś dziewczynę z innej szkoły to też co chwia gapiłeś się na telefon. Teraz też to robisz, czyli coś musi być na rzeczy. Jeśli nie chcesz o niej mówić to nie mów ale mam nadzieję, że ją poznam przed ślubem.- Puścił do mnie oczko i wziął się za jedzenie bento. Keiko też odpuściła. Chociaż jak zauważyłem sprawdza swoje strony. Nie mając nic ciekawego do roboty wcinałem swoje śniadanko i gapiłem się w telefon. Nie, ja się nie zakochałem. Ja się po prostu martwię o Runiego. To normalne, że martwię się o przyjaciela prawda?! Tak bardzo chciałbym iść z nim na spacer. Posiedzieć na ławeczce albo pod drzewkiem, iść do kawiarni na mufinkę, pospacerować po parku. Brakuje mi jego śmiechu, gestów, zaczepek słownych, tych słówek po francusku. I nawet nie obrażę się jak rozwali mi moją fryzurę. No i może przyniesie dla mnie jakiegoś rogalika albo inną słodkość, bo on po prostu piecze same pyszności. I...... NIE~! NIE ZAKOCHAŁEM SIĘ~!!!!....... Albo zakochałem?! Nie! Tak! Nie! Tak! Nie! Tak głupku! O SMS. SMS.... Odłożyłem kanapkę do pudełka i otworzyłem wiadomość.

Od: Runi
Do: Isey
Temat: Ohayo Isey.
Treść: Przepraszam, że wczoraj nie mogłem iść z tobą na spacer. Dzisiaj jednak czuję się bardzo dobrze. Co więc powiesz na kawiarnię i spacerek? A może zrobimy sobie piknik? Decyzja należy do ciebie :)

Napisał! I już dobrze się czuje! Piknik? Tak, tak, tak~! Dobrze, że Keiko i Hiro byli zajęci i na mnie nie patrzeli, bo zapewne oprócz szerokiego uśmiechu miałem lekkie rumieńce na policzkach.

Od: Isey
Do; Runi
Temat; Ohayo~! ^.^
Treść: Nie musisz przepraszać. Cieszę się, że już dobrze się czujesz :) Hmmm...Piknik~! ^w^ Mam coś przynieść?? o.O I gdzie się spotkamy??

Od: Runi
Do: Isey
Temat: No dobrze :)
Treść: Spotkamy się przy fontannie o 17. Pasuje?! I jak chcesz to możesz coś przynieść. Tylko nie za dużo, bo będziemy tylko my.

Od: Isey
Do; Runi
Temat; Pasuje~!
Treść: No dobrze, to zobaczę co mam w kuchni. ^.^ Także do zobaczenia w parku. Papatki~! :3

Chyba właśnie umówiłem się na randkę......



11 komentarzy:

  1. Boże, jakie to długie O.O
    Wprawdzie muszę jeszcze nadrobić kilka rozdziałów, ale ten jednak przeczytałam xD I na co trafiłam? Seksy ;P :D I to w dodatku trójkącik xD ;P
    Obudził się przez śpiew ptaków... Ja czasem nie budzę się przez burzę w nocy bądź poranny budzik xD
    Może i gryzienie pomaga.... Muszę kiedyś wypróbować na Aho xD

    Ao: Zły pomysł.
    Ja: Bo?
    Ao: Bo to też może mnie podniecić ;)
    Ja: -.-
    Ao: Chociaż nie narzekałbym na ten ,,zły" pomysł, gdybyś co jakiś czas rano mnie tak budziła ;)
    Ja: A potraktować cię paznokciami? Ostatnio zapuściłam.
    Ao: Wiem ;)
    Ja: -.- To patelnią, na pewno pomoże! :D
    Ao: Wredna -.-

    Przynajmniej zrobił sobie wolne ;P
    Też dziś wstałam.. no dobra, po 10 XD
    Hehe, brawo Alex xD
    Spacerek i lody... Rozumiem, że chodzi o te gałkowe do jedzenia? ;P

    Ao: A ty mówisz, że to ja jestem zboczony ;P
    ja: Bo to przez ciebie i twoje zboczeństwo!
    Ao: Człowiek uczy się całe życie :D
    JA: Nagle go na mądrości wzięło -.-

    ja: Bierz z nich przykład i nakram mnie truskawką
    Ao: A może być banan? Mam go pod ręką ;)
    Ja: *////* Nie, truskawka >.<
    Ao: Ok, ok ;P

    Kiyoshi taki troskliwy *.* Cóż, kiyoshowie (?) już chyba tak mają xD Teppei też jest taki opiekuńczy :3
    Też chcę tak lecieć >.< Musiała mieć ładne widoki...
    jej, więcej wampirów *.* Ciekawe, jak takie skrzydła wyglądają naprawdę..
    Ma nutellę i się nie podzielił?! o.O Uwielbiam ją <3 Ao, zasuwaj do sklepu! :D

    Ao: Znowu...? A co ja jestem, służący?
    Ja: Ploooseee *maślane oczka* albo patelnia! :D
    Ao: Raz miła, raz istny diabeł.. Kimie, to jest przemoc domowa! Żona znęca się nad mężem!

    Teraz większość młodzieży gapi się w telefon xD Co czasem jest naprawdę irytujące, zwłaszcza na spotkaniach -.-
    Randka! :D Hehe :D

    Czekam z niecierpliwością na LBP oraz Ferajnę ^^ Najpierw przedszkole, później nasza gromada, tak? ;P Kagami znów będzie opiekunką *.* I ta mała wersja PC <3 I słodki Kise :D I Ao <3 I reszta :D

    pozdrawiam :D weny życzę ;)
    Całusy ;*
    Paaa <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze mam pytanie do tego fajnego zdj na końcu - skoro te lody są tęczowe, to jakie mają smaki?? O.O Bo czasem duża mieszanka nie smakuje za dobrze ;P Ale te bym zjadła ^^

      Usuń
    2. PS. Jestem bardzo ciekawa reakcji brata, gdy dowie się, że idę na randkę z Ao xD Chociaż może się jeszcze nie dowie? ;P

      Usuń
    3. Tylko 14 stron xp
      Taka niespodzianka~! ^w^
      Ja w burzę śpię jak zabita XD
      Jeszcze takiej pobudki nie próbowałam xp Ale zapewne źle by się dla mnie skończyła;)

      Akaś: Z jedną malinką byś nie wyszła ^^
      Ja: Wredny :p Lato jest, więc podziękuje. W zimę czemu nie ;)
      Akaś: Lepiej uważaj, bo nie będę patrzył na porę roku ;)
      Ja: To ja lepiej zamilknę ^///^

      Ja przed 10 :p Ale wczoraj to o 12 xp Przysnęło mi się w ramionach Sei-chana :3
      Kto z kim przystaje takim się staje~! XD Dlatego tyle zboczeńców~! ^^

      Wilczki tak mają ;)
      Spytam się chłopaków to może cię przelecą XD
      Gabi nie dzieli się nutellą :p I tak szybko ona znika w jego łapkach :3 Na szczęście mój słoik jeszcze jest pełen ^^

      Dai-chan przecież jesteś do tego przyzwyczajony ^^ Plus mi chodzisz do sklepu, a własnej żonie nie?? ;)

      Moja mama nie lubi, gdy gapię się w telefon :p Ale na czymś trzeba czytać opowiadania ;) <3

      Tak, tak, tak ^^ Może jutro będzie, jak się dzisiaj za to zabiorę :3

      Dziękuje ślicznie i róznież pozdrawiam~! *w*
      Buziaki~! :*
      Paa~! <3
      #Kimie

      PS. Myślę, że dodali po prostu barwniki do lodów śmietankowych :p Ano i też bym takie zjadła ^^
      PS2. O tym dowiesz się w następnym rozdziale ;)

      Usuń
    4. Tylko... Spoko, bardzo mało xD
      Dla mnie też ;P Może nie aż tak źle, ale jednak ;P

      Ty śpisz w ramionach Akasha, ja w ramionach Daikiego ^^ Tylko że ten kretyn często mnie nie chce puszczać xD
      Zboczeńcy - łączmy się! :D

      Kimie, nie o takie przelecenie mi chodziło xD Poza tym Ao by im nie pozwolił ;)

      Ao: Zabiłbym.
      Ja: A nie mówiłam? ;P
      Ao: A ty oczywiście byś tego nawet nie chciała *patrzy z powagą*
      Ja: Nie. Takie rzeczy tylko z tobą :3
      Ao: I tak ma być :D A teraz chodź *łapie za rękę*
      Ja: Gdzie?
      Ao: *sprytny uśmiech*
      Ja: ... Aha...

      Kimie, podziel się posiłkiem! :D Pociesz bratową, której złamał się dziś paznokieć.. :'(
      Poszedł ;) A potem razem na spacer wyszliśmy ^^

      Moja też nie xD

      Oby była :D

      ;* Pa <3
      Ps. Hihi, już się nie mogę doczekać xD :D

      Usuń
    5. Najwięcej napisałam na 16 stron :p

      Sei-chan też lubi się przytulać ^^ I często przytrzymuje mnie w łóżku, dopóki reszta nie zacznie broić :p

      Ao kontra wampiry, ciekawe~! ^^ Ale oczywiście, chociło mi o taki przelot jak w rozdziale ^^

      Biedactwo -.- Proszę * Daje kanapkę z nutellą * ^^
      Ja nie mogę iść na spacer, bo co chwila pada -.- A ja żelek potrzebuję~! ;-;

      Raz pamiętam spytała się mnie, co tam tak w kółko czytam xp Oczywiście nie powiedziałam jej prawdy :3

      Chyba muszę wcześniej wstać i się za to wziąć :p

      Słodkich snów~! :*
      #Kimie

      Usuń
    6. Łał... Ja to nie wiem, nie pamiętam xD Ale raczej nie na aż tyle ;P

      No mam nadzieję xD

      Dziękuję! ;*
      Ja skorzystałam, kiedy nie padało xD Taka chwilowa przerwa ;P Oj, nie mam w domu :C ostatnio w ogóle ograniczam słodycze... Czas schudnąć przed początkiem nowego roku szkolnego! XD Nowa klasa, szkoła itd.. ;P

      Raczej nie byłaby zachwycona, gdyby wiedziała, co czytasz xD Moja nawet nie wie, że oglądam anime...

      Nie musisz wcześniej wstawać ;P Po prostu rozdział przeze wyczekiwany, ale bez przesady - wyśpij się, łatwiej wena przyjdzie :D

      Nawzajem ;*

      Usuń
  2. Twin Blood - WOOOOOW!!!! *.* :D :D *.*
    Ja także nie mam internetu ;-; Więc wrócę jak tylko go odzyskam, lub pojadę gdzieś gdzie jest Wi-Fi (bo teraz jestem na danych w telefonie :/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohayooo!!
      Ja na początku nie wiedziałam o kogo chodzi xD I później takie facepalm, że przecież Runi się umówił z Isey'em ;p (czy jak to się tam pisze)

      "Albo zrobiły to na koniec semestru." --> Powinno być "zrobimy" chyba, co nie? ;p

      Ja też chcę umieć robić tęczę! *.* Runiii! Proszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Naucz pnie, ploseee *ładna minka, nie ładniejsz od Iseya xD*

      O-ojeju.... Co to się stanęło.. :/ Nie będę komentować tego w łóżku, bom nie umiem xD

      Oczywiście, że nie ma Nico bo jest u mnie ;p Przyszedł obejrzeć moją nogę (długa historia xp), ale stwierdził, że jest okej, więc zaprosiłam go na ciasteczko xD
      Ahhh... Will!!!! :D Hm... Kiyoshi <3 taki opiekuńczy *.* Mój monsz kofffany! <3
      Oni mają skrzydła? Wow.
      A MÓJ KIYOSHI MA FUTERKOOO! XD <3
      Hahahahahaha, co Runi to jakiś król, że wszyscy robią co im karze? xD
      Yayyy!!! Kolejna randkaaa! ;p

      A teraz... kończę ;-; Pozdrawiam serdecznie i weny życzę <3


      Ps. Skoro już o nadrabianiu komentarzów mowa to... Przypomnę się o mnie ;p

      Usuń
    2. Brak Internetu to masakra -.- Plus brat zabrał mi wtedy słuchawki i nawet muzyki posłuchać sobie nie mogłam =.=

      No tak, bo zaczęłam od spotkania i nie napisałam od razu :p Ale się skapnęłaś ^^

      Rozdział nie poprawiany xp Kiedyś się za to wezmę ;)

      Runi się zastanowi ^^ Ewentualnie Kiyoshi przemyci ci loda :3

      Stanęło, stanęło XD

      Co ci się stało Mineś?? o.O Chociaż mówisz, że wszystko dobrze, czyli nic sobie nie złamałaś ^^
      Bardzo kochany ^^
      Ma mięciutkie futerko, które Runi wprost wielbi ^w^
      Za słodycze i kawkę zrobią wszystko xp

      Dziękuje ślicznie za wenę, również pozdrawiam i życzę miłego dnia~! :* <3
      #Kimie

      PS. Jesteś na pierwszym miejscu w odpisywaniu na komentarze ;)

      Usuń
    3. Maszakra xD

      Bo ja jestem mądra ;p

      Yayyy! :D *.*

      Nie, już jest okej nic nie złamane ;p

      Nie tylko Runi , Ja też ;p :D <3

      Usuń