Hejo~! ^w^
Przepraszam, że nic nie wstawiałam ale internetu nie miałam -.-
I wiem, że miałam wstawić LBP ale mam dopiero jedną stronę xp Jakoś powoli mi to idzie o.O Mam nadzieję, że jutro to nadrobię ^^
A teraz mam dla was kolejny rozdział TB, bo dawno nie było ;)
I więcej teraz nie powiem, bo idę dalej ogarniać- zwłaszcza komentarze ;)
Miłego czytania i słodkich snów :3
#Kimie
Zauważyłem
go już z daleka. Siedział z uśmiechem i patrzał na bawiące się
przy fontannie dzieci. Będąc już blisko zauważył mnie, wstał i
podbiegł.
-Ohayo~!-
Ustał przede mną z szerokim uśmiechem.
-Ohayo.
Mam nadzieję, że nie musiałeś długo czekać.- Pokiwał przecząco
głową.- To co? Idziemy na kawę i mufinki?- Zapytałem z uśmiechem,
a ten aż podskoczył z radości.
-Idziemy~!-
Złapał mnie za ramię i pociągnął w stronę kawiarni. Droga nie
zajęła nam dużo czasu, więc już po 10 minutach siedzieliśmy w
rogu kawiarni z mrożoną kawą z bitą śmietaną i syropem
czekoladowym dla Iseya, oraz dwiema mufinkami czekoladowymi.
Zaśmiałem się z miny Iseya, który ślinił się i nie wiedział
od czego zacząć.
-Może
najpierw spróbuj kawy i przegryzaj to mufinką.- Sam napiłem się
kawy. Isey wziął łyżeczkę i zaczął wyjadać bitą śmietanę,
po czym napił się zimnego napoju.
-Mmmm~!
Nie ma to jak coś zimnego w taki słoneczny dzień. Chociaż raczej
popołudnie.- Zastanowił się chwilę, po czym wzruszył ramionami i
wgryzł się w mufinkę.
-Aż
jestem ciekaw co to będzie latem.- Zapytałem po czym również
wziąłem kęs mufinki. Była dobra ale to nie to samo, co ja robię.
Chyba zrobię trochę na weekend.
-Latem
to zazwyczaj leżę na podłodze w salonie w krótkich spodenkach i
podkoszulku i marudzę, jak to jest gorąco. I dopóki mamusia nie
zrobi lemoniady i nie da pudełka lodów to tak leżę i marudzę.-
Ułożył usta w dzióbek, spojrzał się na mufinkę i ponownie ją
ugryzł. Zaśmiałem się i pokręciłem niedowierzająco głową.
-Więc nie
wychodzisz z domu. Hmmm.....A jak wezmę wędkę, a na jej końcu
będzie duży owocowy szejk i tęczowe lody to pójdziesz ze mną na
spacer?!- Isey patrzał na mnie zszokowany, po czym założył ręce
na piersi i zrobił dzióbek.
-Dlaczego
jeszcze nie ma takich upałów?! Ja chcę tęczowe lody~!- Zawył, a
ja zacząłem się śmiać. A już myślałem, że nie podoba mu się
ta propozycja, a tu takie coś.
-Możemy
zrobić to wcześniej. Tylko, że to jest najlepsze na upały. Albo
zrobiły to na koniec semestru. Co ty na to?- Zapytałem, a on
zamrugał z wrażenia.
-Nauczysz
mnie robić tęcze?- Zapytał z nadzieja i minką szczeniaczka.
-Tak,
nauczę.- Podniosłem szklankę robiąc toast.
-Jej~!-
Również podniósł szklankę, stuknęliśmy się lekko i napiliśmy
mrożonej kawy. Spojrzałem na Iseya i parsknąłem śmiechem.- Co
jest?- Przekrzywił głowę w bok.
-Masz
śmietanę na nosie.- Powiedziałem po francusku. Najwyraźniej
pamiętał co znaczą te słowa, gdyż wziął chusteczkę i wytarł
nosek.
-Kończymy
i idziemy na spacerek.- Powiedział, po czym szybko zjadł do końca
mufinka i wypił resztę kawy, ponownie się przy tym brudząc.
Podałem mu chusteczkę i sam dokończyłem kawę. Spacerowaliśmy
dość długo rozmawiając o szkole, wakacjach, gotowaniu,
skatebordzie i innych tego typu rzeczach. Popychaliśmy się czasami,
poczochrałem mu kilka razy włosy na co prychał i robił dzióbek.
Po tym odprowadziłem go do domu, a sam udałem się do siebie. W
salonie siedział Lucas z laptopem. Pracował nad jakimś projektem,
gdyż zauważyłem dwa kubki po kawie. Udałem się do kuchni,
zrobiłem mu mocną kawę aby nie zasnął i zaniosłem mu. Przyjął
ją z wdzięcznością i obiecał nie siedzieć zbyt długo. Po tym
udałem się do swojego pokoju. Jak zwykle skierowałem swoje kroki
do łazienki, biorąc długi prysznic. Włożyłem szlafrok i
poszedłem do pokoju aby ubrać jakąś piżamę. Gdy stałem przed
szafą do pokoju wszedł Alex. Nie musiałem patrzeć, że to on.
Takie już wyczucie.
-Chciałeś
coś?- Zapytałem zastanawiając się czy ubrać niebieską czy
czerwoną koszulkę. Wtem poczułem jak Alex przytula się do moich
pleców, opierając brodę na moim ramieniu.
-Jak
już to kogoś, a dokładniej ciebie.- Wymruczał mi do ucha,
zaczynając całować moją szyję. Odchyliłem głowę aby miał
większy dostęp lecz nadal przeglądałem ciuchy w szafie.
-Jak
tam w pracy?- Zapytałem wyciągając bluzkę w biało- czarne paski,
oglądając ją z każdej strony. Na moje słowa Alex zaprzestał
całowania.
-Stało
się coś?- Przytulił się do mnie mocno, wyczekując odpowiedzi.
-Nie,
a dlaczego miałoby coś się stać?- Spojrzałem na niego z ukosa
odkładając bluzkę i głaszcząc go po policzku.
-Bo
jakoś tak nie widzę u ciebie chęci. Jak nie chcesz tego dzisiaj
robić to powiedz. Przecież cię nie zmuszam.- Złapał moją dłoń
całując ją po wewnętrznej stronie.
-Jakbym
tego nie chciał to zamknąłbym drzwi. Po prostu zmuliło mnie
trochę po prysznicu. To tyle.- Pocałowałem go w policzek i
uśmiechnąłem się lekko. Zamknąłem szafę i obróciłem się do
niego przodem, obejmując rękoma jego szyję.- Musisz rozbudzić
moje ciało Skarbie.- Od razu uśmiechnął się szeroko,
przyciągając mnie bliżej siebie i całując w policzek.
-Oj
Runi. Tak cię rozbudzę, że nie zaśniesz do rana.- Wymruczał, po
czym wpił się w moje usta od razu wtargając się do nich językiem,
badając moje podniebienie. Zamruczałem zadowolony i wplotłem palce
w jego włosy. Alex popchnął mnie na ścianę i dalej całując
rozwiązał mój szlafrok, po czym jego dłonie znalazły się na
mojej pupie, lekko ją ściskając. Nie pozostawiając bierny
ściągnąłem z niego pospiesznie koszulę oraz rozpiąłem spodnie
od razu ściągając je wraz z bokserkami. Zostałem po tym
szarpnięty za nadgarstek i popchnięty na łóżko. Ledwo moje plecy
dotknęły chłodnej kołdry, a Alex był już nade mną. Przejechał
dłońmi od mojej szyi, przez brzuch aż do kolan zahaczając przy
tym o moje sutki i męskość. Zadrżałem z podniecenia i już
mieliśmy złączyć nasze usta w pocałunku, gdy usłyszeliśmy
pukanie. Zastygliśmy i spojrzeliśmy na drzwi. Pukanie ponowiło się
po chwili.
-Rune
jesteś tam?- Usłyszałem głos Ichiego i jakoś tak mimowolnie
oblizałem usta. Wtem Alex zszedł ze mnie i podszedł do drzwi z
łobuzerskim uśmiechem. Otworzył je i już po chwili Ichi znajdował
się w mojej sypialni.- Jesteś, a już myślałem.....- Ustał i
zamilkł widząc mnie. Można powiedzieć taki niecodzienny widok.
Leżę na łóżku wręcz nagi, podniecony i patrzę się na niego.
Alex w tym czasie cicho zamknął drzwi i podszedł od tyłu do
Ichiego.
-Podoba
ci się ten widok?- Wyszeptał mu do ucha. Ichi spojrzał się na
niego zaskoczony lecz szybko powrócił do mnie i przytaknął.
Podniosłem się aby zdjąć szlafrok, po czym usiadłem na środku
łóżka w rozkroku.
-Chodź
do mnie Ichi.- Wręcz wyszeptałem. Ichi jak zahipnotyzowany wszedł
na łóżko klęcząc przede mną. Położyłem dłonie na jego
policzkach i wpiłem się w jego usta. Szybko oddał pocałunek z
pomrukiem zadowolenia.- Masz ochotę?- Zapytałem zmysłowo stykając
się z nim nosem. Przytaknął głową pożerając mnie wzrokiem.
-Ale
Alex......
-Ciii.
W trójkę będzie jeszcze przyjemniej.- Wyszeptałem i uśmiechnąłem
się kącikiem ust. Ichi patrzał się jeszcze chwilę na mnie po
czym objął mnie w pasie i wpił w moje usta. W tym czasie Alex
wszedł na łóżko kucając za Ichim i razem go rozebraliśmy. Wtem
zostałem powalony na plecy. Alex wziął się za całowanie i
podgryzanie mojej szyi, a Ichi lizał i ssał mojego sutka, drugiego
stymulując palcami. Westchnąłem głośno z przyjemności, wiercąc
się nieco. Ichi zsunął się niżej liżąc i ssąc mojego penisa,
zaś Alex ukucnął obok mnie abym zrobił mu dobrze. Westchnąłem,
po czym podniosłem się na łokcie biorą jego męskość do ust. Po
chwili poczułem jak Ichi wkłada we mnie pierwszy palec. Jęknąłem
lecz penis w moich ustach zagłuszył to nieco. Alex odsunął mnie
od siebie, po czym pochylił się i wpił w moje usta, gdy Ichi dodał
kolejny palec. Oderwałem się od jego ust i pociągnąłem Ichiego
za ramiona. Polizałem najpierw jego dolną wargę, po czym nasze
języki splotły się w tańcu namiętności. Alex wtedy ukucnął za
Ichim, nałożył żel na palce i włożył pierwszy w jego dziurkę.
Ichi jęknął mi w usta lecz nie zaprzestał całowana i rozciągania
mnie tam na dole. Po dłuższej chwili odsunąłem go od siebie,
przez co musiał wyjąć palce z mojej dziurki. Pochyliłem się i
zacząłem lizać męskość Ichiego. On czując przyjemność z
dwóch stron wplótł palce w moje włosy i jęknął głośno. Alex
wyprostował się i wpił się w jego usta zagłuszając nieco jęki
i westchnienia. Wtem zostałem odciągnięty od penisa Ichiego i
powalony na plecy. Ichi rozszerzył moje nogi i wszedł we mnie
powoli. Zabolało nieco ale ja lubiłem tą mieszkankę bólu i
rozkoszy podczas seksu. Gdy wszedł cały pochylił się, całując
mnie delikatnie. Alex zaś przybliżył się i wszedł w Ichiego. Ten
jęknął i spiął się nieco, dlatego pogłaskałem go uspokajająco
po plecach. Trwaliśmy tak chwilę w ciszy, przyzwyczajając się.
Poruszyłem się nieco zniecierpliwiony, na co Ichi poruszył
biodrami i dał tym znak Alexowi. Już po chwili było tylko słychać
jęki, westchnienia i stęknięcia. W pewnym momencie Alex trafił w
prostatę Ichiego, na co on jęknął głośno i zacisnął się
mocno.
-Ach.....Ichi
ale ty jesteś ciasny. Mmmm.....- Wymruczał Alex poruszając się i
ponownie trafiając w ten punkt. W tym momencie Ichi trafił w mój
czuły punkt, na co jęknąłem i zamruczałem zadowolony. Kilka
pchnięć później doszliśmy prawie w tym samym momencie. Na
szczęście nie zostałem przygnieciony i mogłem spokojnie wyrównać
oddech. Po chwili Alex wyszedł z Ichiego, a on ze mnie. Wtedy
podniosłem się obejmując Ichiego w pasie, całując go namiętnie.
Ichi wplótł palce w moje włosy i mrucząc z przyjemności zaczął
się o mnie ocierać. Alex w tym czasie masował moje pośladki i
całował moje plecy. Obróciłem Ichiego tyłem do siebie i
popchnąłem na pościel. Wypiął pośladki w moją stronę i zaczął
nawet nimi kręcić zachęcająco. Nie czekając dłużej wszedłem w
niego jednym, płynnym ruchem. Jęknął z bólu i rozkoszy,
zaciskając palce na prześcieradle. Ja zaś pochyliłem się nieco
aby Alex miał do mnie lepszy dostęp. Już po chwili poczułem jak
wchodzi we mnie od razu do końca. Jęknąłem z przyjemności i
sięgnąłem jego ust. Alex oddawał żarliwie pocałunki i głaskał
mój tors, zahaczając co chwila o moje sutki. Całowalibyśmy się
dłużej, gdybym nie poczuł jak Ichi zaczął się powoli kołysać.
Oderwałem się od Alexa, złapałem Ichiego za biodra i od razu
narzuciłem szybkie tempo. Alex nie odstawał i wpasował się w
nasze ruchy. Dotykałem i drapałem Ichiego po plecach, czasami
zostając przyciągnięty do pocałunku przez Alexa. Jęczeliśmy,
wzdychaliśmy, stękaliśmy i błagaliśmy siebie nawzajem o więcej.
Po dłuższej chwili Ichi doszedł w moją dłoń, ja doszedłem w
nim, a Alex we mnie. Ledwo złapaliśmy oddech, a już byliśmy w
innej pozycji. Tym razem Ichi usiadł, a Alex okrakiem na nim,
nabijając się na jego penisa. Wtedy ja wszedłem między nich,
nabijając się na Alexa, będąc przodem do niego. W tej pozycji
obściskiwaliśmy się co niemiara. Traciłem zmysły, gdy Ichi
poruszał powoli ręką na moim członku, a Alex ssał i lizał moje
sutki. Gdy dochodziłem złapałem Alexa za włosy, kilka mu przy tym
wyrywając. Po tym pieściliśmy się wzajemnie, doprowadzając do
kolejnych jęków rozkoszy i orgazmów. Zasnęliśmy bardzo późno,
albo bardzo wcześnie, wymęczeni, a zarazem zaspokojeni.
Obudziłem
się przez śpiew ptaków. Otworzyłem oczy i zamrugałem, gdyż do
pokoju wpadało mnóstwo światła przez niezasłonięte zasłony.
Zamrugałem i przez chwilę przypominałem sobie co się wczoraj
działo. Gdy już to ogarnąłem spostrzegłem, że tulę się do
torsu Alexa, a Ichi tuli się do moich pleców. I jak ja mam niby
wyjść?! Chociaż pora już wstawać więc.......
-Alex.
Ichi. Jest już rano.- Powiedziałem głośno. Obaj coś pomruczeli
pod nosem i dalej spali. Westchnąłem i spróbowałem. Przybliżyłem
się do Alexa i wgryzłem się w jego szyję. Nie za mocno lecz tak
aby poczuł. Plus napiłem się nieco krwi. Stęknął, pomamrotał
coś i otworzył oczy. Oderwałem się wtedy od niego aby nie
rozerwać mu szyi. Spojrzał na mnie śpiącym wzrokiem.
-Mogłeś
mnie pocałować, a nie gryźć.- Powiedział z wyrzutem lecz ja
widziałem ten zadziorny uśmiech.
-Gdybym
cię pocałował to skończyłoby się to na porannym seksie.-
Spojrzałem na niego krytycznie, a on uśmiechnął się szeroko.
Odwróciłem się na plecy aby obudzić Ichiego.- Ichi! Wstawaj albo
kawy nie dostaniesz.- O dziwo zadziałało. A ja już chciałem go
gryźć. Otworzył oczy, przeciągnął się i pocałował mnie
krótko.
-Dzień
dobry Runiś.- Powiedział z lekkim uśmiechem.- Dzień dobry Alex.-
Dopowiedział i wychylił się aby cmoknąć Alexa.
-Dobry,
dobry.- Alex pochylił się i mnie również pocałował na dzień
dobry.
-Która
godzina?- Zapytał Ichi tuląc się do mojego torsu.
-Przed
jedenastą.- Odpowiedziałem miziając go po włosach.
-Ups.
Przez nas zaspałeś.- Ichi spojrzał na mnie przepraszająco.
-Nic
się nie stało. Jeden dzień to nic wielkiego. I tak wolałem pospać
niż iść w pół żywy do szkoły.- Powiedziałem i westchnąłem.
Nadal byłem zmęczony do tego głowa zaczęła mnie boleć. Usiadłem
przeciągając się. Wstałem powoli i poszedłem do łazienki.
Kąpiel to teraz to o czym marzę. Nalałem do wanny odpowiednią
ilość wody, dodałem nieco olejku o zapachu wanilii i cynamonu, po
czym wszedłem do wanny rozkoszując się ciepłą wodą i miłym
zapachem. Leżałem dłuższą chwilę, po czym umyłem się
dokładnie. Gdy wszedłem do pokoju Ichiego i Alexa nie było, a
pościel była zmieniona. Miło z ich strony. Podszedłem do szafy i
po 10 minutach zdecydowałem się na czarne rurki, luźną bluzkę w
czarno-szare paski na długi rękaw i czarne buty za kostkę. Tak
ubrany zszedłem na dół. O dziwo tylko Ichi siedział w kuchni. Jak
mi wytłumaczył reszta poszła do pracy w tym Alex, który
przypomniał sobie o jakimś ważnym spotkaniu i wręcz wybiegł
stąd. Pokręciłem głową z lekkim uśmiechem i zrobiłem Ichiemu
kawę. Sam napiłem się tylko krwi, gdyż o dziwo głodny nie byłem.
Wziąłem książkę i położyłem się na kanapie w salonie. Jednak
przez ból głowy nie mogłem się na niej skupić. Gdy odkładałem
książkę na stoik dostałem SMSa. Już myślałem, że to od
Kiyoshiego lecz był on od Iseya.
Od:
Pan Uroczy
Do:
Rune
Temat:
Spacerek :)
Treść:
Przejdziemy się dzisiaj po południu?? Słoneczko miło grzeje, więc
spacerek i lody są idealne~! :3
Bardzo
chciałem się z nim dzisiaj przejść. Ale ten ból głowy był
bardzo nieznośny i psuł mi humor.
Od:
Rune
Do:
Pan Uroczy
Temat:
Przepraszam.
Treść:
Dzisiaj nie zdołam. Źle się czuję, więc wolę zostać w domu.
Może jutro jak będę się dobrze czuł. Naprawdę przepraszam.
Odłożyłem
telefon na stolik i położyłem się. Nikosia nie ma, więc nie ma
kto mi dać tabletek. Chociaż wiem co mógłbym wziąć ale nie chcę
wchodzić do gabinetu Doktorka i mu grzebać po szafkach. Leżałem
tak i nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
Długa
przerwa. Nareszcie~! Taka piękna pogoda, a my musimy siedzieć w
szkole i słuchać nudnych nauczycieli. Jednak teraz jest przerwa,
więc możemy sobie posiedzieć na dachu. Słoneczko miło grzało,
wiał lekki wiaterek, więc miło było posiedzieć na świeżym
powietrzu.
-Mari~!
Powiedz „A~!”.- Wyśpiewała wręcz Yuko i podsunęła mi pod nos
truskawkę. Zaśmiałam się lecz otworzyłam lekko usta z „A~!”
i ugryzłam truskawkę.
-Yuko~!
To mnie powinnaś karmić.- Powiedział Joni z wyrzutem. Yuko od razu
dała mi resztę truskawki, wzięła kolejną i szybko podeszła do
swojego chłopaka karmiąc go truskawką.
-Ciekawe
dlaczego Rune nie przyszedł do szkoły.- Powiedziała Megumi w
zastanowieniu, drapiąc przy tym Kiyoshiego, który leżał na ławce
z głową na jej kolanach.
-Nie
wiem. Pisałem i dzwoniłem do niego ale ani nie odpowiedział ani
nie odebrał. Pójdziemy po szkole do willi to się dowiemy.-
Odpowiedział Kiyoshi. Reszta tylko przytaknęła i dalej robiła to
co robiła. Nie zastanawiając się nad tym dłużej zaczęłam
karmić Jasona truskawkami, przy akompaniamencie pisku Yuko, która
musiała przypomnieć sobie naszą pierwszą wizytę w kawiarni.
Po
lekcjach tak jak było mówione poszliśmy do willi. Przez całą
drogę rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Najwidoczniej piękna
pogoda się nam udzieliła. Gdy weszliśmy Kiyoshi chciał iść na
górę lecz cofnął się i wszedł do salonu.
-Tu
jest nasza zguba.- Powiedział, gdy wchodziliśmy do salonu. Dopiero
wtedy zauważyłam, że Runi śpi sobie smacznie na kanapie. Kiyoshi
podszedł do niego i przeczesał mu włosy. Wtedy do salonu wszedł
Willi.
-Hejka!-
Przywitał nas z uśmiechem.
-Willi
jest Nikoś?- Zapytał się Kiyoshi z dziwnym wyrazem twarzy.
-Ano
jest. A co?- Zapytał patrząc to na Kiyoshiego to na Runiego.
-To
idź po niego. Runi ma gorączkę.- Po tych słowach Willi od razu
poszedł po Niko, a Kiyoshi wziął Runiego i poszedł z nim na górę.
Spojrzeliśmy się po sobie i poszliśmy za nim. Po drodze minął
nas Niko i Willi. Weszliśmy do pokoju. Pierwszy raz tu byłam i
muszę przyznać, że jest tu dość przytulnie. I na dodatek pokój
był tak duży jak u mnie salon, kuchnia, łazienka i pokój razem
wzięte. Na spokojnie mogłoby się tu zmieścić z 50 osób jak nie
więcej. Wracając jednak do Runiego. Leżał on na łóżku, a Niko
go badał.
-I
co z nim?- Zapytał Jason podchodząc bliżej.
-To
tylko gorączka. Dam mu zastrzyk i jak się prześpi to będzie się
czuł lepiej.- Niko od razu zrobił zastrzyk, po czym przykrył go
nieco i wyszedł. Kiyoshi poprawił mu poduszki, po czym wszyscy
wyszliśmy aby chory mógł się wyspać. Widziałam jak Kiyoshi
martwi się o niego. Widać, że traktują siebie jak rodzina.
Wróciliśmy do salonu i tam przy zimnej lemoniadzie rozmawialiśmy
na najróżniejsze tematy. Po jakieś godzinie usłyszeliśmy trzask,
jakby coś się rozbiło. Kiyoshi, Jason, Jonathan, Louis i William
spojrzeli po sobie i pobiegli na górę nam mówiąc abyśmy zostały.
Pobiegliśmy
szybko na górę. Otworzyłem drzwi. Od razu zauważyłem zbity
wazon. Rozejrzałem się ale Runiego nie zauważyłem. Już chciałem
wejść dalej lecz zostałem złapany za ramię i pociągnięty do
tyłu.
-Uważaj!-
Krzyknął Jason. To on mnie pociągnął i zamknął drzwi. Zanim to
zrobił ujrzałem czerwone oczy i jakiś cień. Nagle usłyszeliśmy
kolejny trzask. Rozpoznaliśmy, że było to okno. Szybko pobiegliśmy
na dół i wybiegliśmy na taras.
Po
niecałych pięciu minutach chłopcy zbiegli na dół i pobiegli w
głąb domu. Niewiele myśląc pobiegłyśmy za nimi. Stali na
tarasie i rozglądali się w około.
-Co
się dzieje?!- Nie rozumiałam tej sytuacji. Spojrzałam na
dziewczyny i one również były zdezorientowane.
-Wracajcie
do środka.- Powiedział Jason dalej się rozglądając.
-Nie.
Mówcie o co chodzi.- Powiedziałam stanowczo. Zapadła cisza.
Bliźniacy, Louis i Willi patrzeli na Kiyoshiego. Również się na
niego spojrzałam. Do jego pleców tulił się Rune, który obejmował
go wokół szyi z zamkniętymi oczami. Lunatykował i dlatego się
tak przestraszyli?!
-Runi.-
Powiedział Kiyoshi spokojnie.
-Tak?-
Ledwo co usłyszałam, gdyż wymamrotał to w jego szyję.
-Obudziłeś
się.- Stwierdził Kiyoshi stojąc jak słup soli. Chłopacy patrzeli
się na niego jakoś dziwnie.
-Biegliście
tak tylko dlatego, że Runi się obudził?- Zapytałam zdziwiona tą
sytuacją. I wtem mnie zszokowało. Runi otworzył oczy, które były
rubinowe i rozłożył skrzydła. Duże, czarne, błoniaste skrzydła.
Jak ja mogłam ich wcześniej nie zauważyć?!!
-Rune.....ma......skrzydła.-
Powiedziała powoli Megumi, jakby upewniała się, że to co widzi
jest prawdziwe.
-Głodny
jestem.- Stwierdził Runi, na co Kiyoshi spiął się nieco.-
Spokojnie. Część pragnienia już zaspokoiłem.- Powiedział
spokojnie, po czym zeskoczył z pleców Kiyoshiego i wzbił się w
powietrze. Poruszał się tak szybko, że ledwo co go dostrzegałam.
Po chwili wrócił i ustał obok Kiyoshiego. Muszę przyznać, iż
Rune wygląda naprawdę zjawiskowo w tej formie. Te czarne niczym
smoła skrzydła dodają mu tajemniczości i wdzięku. Nagle poczułam
jak tracę grunt pod nogami. Spojrzałam w dół i byłam jakieś 20
metrów nad ziemią.
-A~!!-
Krzyknęłam przerażona łapiąc się rękawa Runiego. Jak on mógł
trzymać mnie po prostu w pasie i lecieć tak wysoko?!!
-Spokojnie.
Trzymam cię i nie puszczę.- Usłyszałam jego spokojny głos.
Rozluźniłam się nieco i zaczęłam podziwiać widoki. Wszystko z
lotu ptaka było takie piękne. A zwłaszcza, gdy przelecieliśmy tuż
nad jeziorem tak, że mogłam dotknąć jej tafli. Po krótkim
przelocie wróciliśmy na taras.
-Runi!
Musisz tak straszyć?!- Powiedział Jason z wyrzutem, przytulając
mnie do siebie. Ja jednak widziałam ten wesoły uśmieszek.
-Na
początku się bałam lecz jak zaczęłam patrzeć na te widoki to
strach gdzieś uleciał.- Zaśmiałam się krótko tuląc do Jasona.
Nieco zmarzłam podczas lotu.
-Ja
też chcę polecieć~!- Yuko poskoczyła i zakręciła się wokół
własnej osi z szerokim uśmiechem.
-To
poproś swojego chłopaka.- Powiedział Runi trzepiąc swoimi
skrzydłami.
-He~?!-
Yuko przekręciła zabawnie łepek. Ja spojrzałam się zdziwiona na
Runiego.
-Przecież
nie tylko Runi jest wampirem.- Powiedział Kiyoshi z uśmiechem.
-To
wy też macie skrzydła?!- Zapytałam patrząc to na Jasona to na
Joniego.
-Oczywiście.
Ale nie używamy ich często. A jak już to w nocy, bo ktoś mógłby
nas jeszcze zauważyć.- Wytłumaczył Jason z niewinnym uśmieszkiem.
-A
teraz możecie je rozłożyć? Proszę.- Spojrzałam się na Jasona
proszącą minką. On westchnął, spojrzał na brata i obaj
przytaknęli. Już po chwili ujrzeliśmy czarno-czerwone skrzydła.
-Wow~!-
Było widać, że Yuko jest zachwycona. Podeszła do Joniego aby
obejrzeć skrzydła z każdej strony i ich dotknąć. Ja również
podeszłam bliżej Jasona aby dokładnie się im przyjrzeć.
-To
boli jak je rozkładacie?- Spytałam dotykając skrzydła. Było
nieco ślizgie w dotyku.
-Czasami
nieco na początku. I po długim locie mogą boleć plecy. Ale do
tego da się przywyknąć.- Odpowiedział Jason poruszając nieco
skrzydłami. Spojrzałam na Runiego. Megumi oglądała jego skrzydła,
a Runie rozkładał je i składał tak, że wyglądał jakby miał
płaszcz.
-To
co?! Mały przelot?!- Zapytał Joni, po czym objął Yuko i wzbił
się z nią w powietrze. Usłyszałam radosny pisk, po czym ponownie
poczułam brak gruntu. Teraz wiedziałam, że to nastąpi, więc po
prostu przytrzymałam się Jasona z szerokim uśmiechem. Kątem oka
zauważyłam, że Runi wziął Megi na tą przejażdżkę. Po jakiś
10 minutach lotu wróciliśmy na taras. Yuko wręcz skakała z
radości. O dziwo Runiego nie było za to Megi była. Dziwne....
-Gdzie
jest Rune?- Zapytałam rozglądając się.
-Poleciał
się napić.- Odpowiedziała Megumi tuląc się do Kiyoshiego.
Napić?! Czyli, że......
-Właśnie.
Dlaczego tak spanikowaliście wcześniej?- Spojrzałam się na
chłopaków.
-Bo
Runi raz na jakiś czas ma tak, że jest bardzo spragniony. I wtedy
szuka po prostu ludzi aby się napić. A wy nimi jesteście to mógłby
was jeszcze zaatakować. Po prostu dopóki nie zaspokoi pierwszego
głodu lepiej się do niego nie zbliżać.- Wyjaśnił Kiyoshi. Ja
spojrzałam się na niego zszokowana. Runi mógłby nas zaatakować?!!
Jason najwyraźniej domyślił się o czym myślę, gdyż przytulił
mnie mocno.
-Nie
musisz się bać. Runi miał w całym swoim życiu z 5 takich
„ataków”. Plus łatwo rozpoznać, czy takowy się zbliża. Źle
się wtedy czuje, zazwyczaj ma gorączkę. Więc jak będzie miał
takie objawy to wystarczy się schować.- Wyjaśnił, po czym
nachylił się do mojego ucha i wyszeptał.- Przy następnym takim
ataku będziesz już moją żoną, więc ciebie już nie zaatakuje.-
Zarumieniłam się na jego słowa. Czy on zawsze musi mnie
zawstydzać?! Ano tak. On przecież lubi moje rumieńce. W tym
momencie wrócił Runi.
-Najedzony?-
Zapytał Kiyoshi. Runi przytaknął lekko. Wyglądał trochę tak,
jakby był piany.
-Nie
wiem jak wy ale ja napiłbym się zimnej lemoniady i zjadł coś
słodkiego.- Powiedział Willi. Wszyscy się z nim zgodziliśmy, więc
wróciliśmy do salonu. Rozsiedliśmy się wygodnie i tak spędziliśmy
resztę popołudnia. Runi w trakcie zasnął- jak się dowiedziałam
to tak ma, gdy się naje- więc Kiyoshi ponownie zaniósł go do
łóżka. Po tym chłopacy nas odprowadzili. Po takim dniu wrażeń
szybko zasnęłam z lekkim uśmiechem na ustach.
Obudziłem
się wypoczęty. W końcu wczoraj się najadłem i wyspałem.
Wstałem i udałem się do łazienki. W końcu wczoraj zasnąłem na
kanapie i nici było z kąpieli. Po jakże odświeżającym prysznicu
ubrałem się w mundurek i zszedłem do kuchni.
-Dzień
dobry Runi. Jak się spało?- Przywitał mnie od progu Ichi.
-Bardzo
dobrze.- Uśmiechnąłem się do niego lekko.- Willi widzę cię. I
tak, zrobię ci kawy.- Powiedziałem widząc proszącą minkę Willa.
Ten na moje słowa rozpromienił się. Oprócz Ichiego i Willa w
kuchni byli jeszcze Alex, Gabi, Niko i Lucas. Alex robił kanapki,
Niko herbatę. Lucas siedział przy laptopie i stukał szybko w
klawisze. Obok niego Gabi jadł kanapki z masłem orzechowym. Buzię
i ręcę miał od czekolady. No tak, w końcu nutella to Pięta
Achillesowa Gabiego. Uśmiechnąłem się na ten widok.
-Dzień
dobry Gabi.- Powiedziałem i podszedłem do niego, całując w
policzek, który był w połowie czekoladowy.
-Dzień
dobry.- Powiedział z uśmiechem i dalej zajadał się kanapkami.
Podszedłem do Nikosia, tuląc się do jego pleców.
-Hej
Niko~! Zrobisz mi herbatki?- Zapytałem wesolutko.
-Hejo~!
Ależ oczywiście. Dzisiaj czerwona z miodem.- Zachichotał pod nosem
i wziął się za zaparzanie ziółek. Podszedłem do Alexa.
-Alex
mój drogi zrobisz mi dwie kanapki z serem i ogórkiem? I jeszcze coś
do szkoły?- Zapytałem milutko tuląc się do jego boku.
-Ależ
oczywiście mój drogi Runi. Siadaj, a ja za chwilę podam ci twoje
śniadanko.- Powiedział Alex, po czym cmoknął mnie w policzek.
Odsunąłem się od niego aby zrobić........ cztery kawki. Wziąłem
je na tackę i podszedłem do stolika. Jedna kawka dla Lucasa, druga
dla Willa, trzecia dla Ichiego i czwarta dla Alexa, który kończy
robić kanapki.
-Kawusia~!-
Will od razu upił swoją kawę.- Dziękuję Runiś.- Odpowiedział
błogo i nawet cmoknął mnie w policzek. Dzisiaj chyba wszyscy mają
dobry dzień. Wtem przede mną został postawiony talerzyk z dwoma
kanapkami i filiżanka herbaty. Od razu upiłem jej łyk, gdyż
ładnie pachniała. Następnie wziąłem się za jedzenie kanapek. Na
moje szczęście Alex nie przesadził z solą. Gdy zjadłem wytarłem
buzię Gabiemu, który po tym umył ręce, podziękował za pyszne
śniadanko, ucałował każdego w policzek i wyszedł. Ja również
po zjedzeniu umyłem ręce, wziąłem od Alexa drugie śniadanie w
postaci bułeczek z czekoladą i jabłko, ucałowałem każdego w
policzek i życząc miłego dnia poszedłem do szkoły. W drodze do
szkoły przypomniał mi się SMS od Iseya. Postanowiłem napisać do
niego na dużej przerwie. Nie powiem ale stęskniłem się za tym
blondynkiem.
Pierwsza
lekcja, a ja już miałem dość. Słoneczko świeci, jest cieplutko,
a ja mam humor jakby miało zaraz się rozpadać. Dlaczego te ptaszki
muszą tak wesoło ćwierkać?! Przerwa, lekcja, przerwa, lekcja,
przerwa, lekcja i przerwa. Siedziałem pod drzewkiem i gapiłem się
na telefon.
-Isey~!
Przestań patrzeć co chwila na telefon.- Zawyła moja przyjaciółka
Keiko.
Keiko
Ninomiya
16
lat
18.11.1998r.
Wzrost:
1,60
Kraj:
Japonia
Brązowe
włosy, niebieskie oczywiście
-Cicho.
Będę robić co zechce. A patrzenie się na telefon nie jest
przestępstwem.- Wytknąłem w jej stronę język, po czym położyłem
telefon na kolana i sięgnąłem po kanapkę.
-Isey
no~!- Zawyła szturchając mnie w ramię.
-O
co się teraz kłócicie.?- Zapytał mój przyjaciel Hirok, który
postanowił dołączyć do nas pod drzewkiem.
Hirotaka
Iijima
16
lat
30.04.1998r.
Wzrost;
1,75
Kraj:
Japonia
Ciemne
blond włosy, szare oczy
-Hiro~!
Isey cały czas gapi się w telefon~!- Poskarżyła się Keiko. Tak
to jest jak ją ignoruje i nie chce słuchać ochów i ahów na temat
jej ulubionego zespołu, którym jest The GazettE. Sam ich słucham
ale nie mam na nich aż takiej zajawki. A ona codziennie mówi mi o
każdym poście jaki napiszą na Twitteże, Instagramie, bądź na
ich stronie. Raz jak wokalista Ruki wstawił swoje zdjęcie to przez
tydzień słuchałem jakie ono jest wspaniałe, jak niesamowicie na
nim wyszedł, bla, bla, bla..... A raz jak nie słuchałem to
wszystko mi powtórzyła. Że jej głos jeszcze nie wysiadł od
takiej codziennej paplaniny. Oczywiście ma ona z kim pogadać bo ma
koleżanki i siostę, która też ich uwielbia. No ale ja jestem jej
przyjacielem, który też lubi ten zespół, więc no sami wiecie.
Wracając jednak do sytuacji.
-Daj
mu spokój Keiko. Nasz Isey się zakochał teraz czeka na wiadomość
od ukochanej.- Powiedział rozbawiony Hiro, siadając obok mnie.
-Nie
zakochałem się.- Warknąłem na niego dalej patrząc się na
telefon.
-Oj
Isey, Isey. Gdy miałeś dziewczynę z innej szkoły to też co chwia
gapiłeś się na telefon. Teraz też to robisz, czyli coś musi być
na rzeczy. Jeśli nie chcesz o niej mówić to nie mów ale mam
nadzieję, że ją poznam przed ślubem.- Puścił do mnie oczko i
wziął się za jedzenie bento. Keiko też odpuściła. Chociaż jak
zauważyłem sprawdza swoje strony. Nie mając nic ciekawego do
roboty wcinałem swoje śniadanko i gapiłem się w telefon. Nie, ja
się nie zakochałem. Ja się po prostu martwię o Runiego. To
normalne, że martwię się o przyjaciela prawda?! Tak bardzo
chciałbym iść z nim na spacer. Posiedzieć na ławeczce albo pod
drzewkiem, iść do kawiarni na mufinkę, pospacerować po parku.
Brakuje mi jego śmiechu, gestów, zaczepek słownych, tych słówek
po francusku. I nawet nie obrażę się jak rozwali mi moją fryzurę.
No i może przyniesie dla mnie jakiegoś rogalika albo inną
słodkość, bo on po prostu piecze same pyszności. I...... NIE~!
NIE ZAKOCHAŁEM SIĘ~!!!!....... Albo zakochałem?! Nie! Tak! Nie!
Tak! Nie! Tak głupku! O SMS. SMS.... Odłożyłem kanapkę do
pudełka i otworzyłem wiadomość.
Od:
Runi
Do:
Isey
Temat:
Ohayo Isey.
Treść:
Przepraszam, że wczoraj nie mogłem iść z tobą na spacer. Dzisiaj
jednak czuję się bardzo dobrze. Co więc powiesz na kawiarnię i
spacerek? A może zrobimy sobie piknik? Decyzja należy do ciebie :)
Napisał!
I już dobrze się czuje! Piknik? Tak, tak, tak~! Dobrze, że Keiko i
Hiro byli zajęci i na mnie nie patrzeli, bo zapewne oprócz
szerokiego uśmiechu miałem lekkie rumieńce na policzkach.
Od:
Isey
Do;
Runi
Temat;
Ohayo~! ^.^
Treść:
Nie musisz przepraszać. Cieszę się, że już dobrze się czujesz
:) Hmmm...Piknik~! ^w^ Mam coś przynieść?? o.O I gdzie się
spotkamy??
Od:
Runi
Do:
Isey
Temat:
No dobrze :)
Treść:
Spotkamy się przy fontannie o 17. Pasuje?! I jak chcesz to możesz
coś przynieść. Tylko nie za dużo, bo będziemy tylko my.
Od:
Isey
Do;
Runi
Temat;
Pasuje~!
Treść:
No dobrze, to zobaczę co mam w kuchni. ^.^ Także do zobaczenia w
parku. Papatki~! :3
Chyba
właśnie umówiłem się na randkę......



Boże, jakie to długie O.O
OdpowiedzUsuńWprawdzie muszę jeszcze nadrobić kilka rozdziałów, ale ten jednak przeczytałam xD I na co trafiłam? Seksy ;P :D I to w dodatku trójkącik xD ;P
Obudził się przez śpiew ptaków... Ja czasem nie budzę się przez burzę w nocy bądź poranny budzik xD
Może i gryzienie pomaga.... Muszę kiedyś wypróbować na Aho xD
Ao: Zły pomysł.
Ja: Bo?
Ao: Bo to też może mnie podniecić ;)
Ja: -.-
Ao: Chociaż nie narzekałbym na ten ,,zły" pomysł, gdybyś co jakiś czas rano mnie tak budziła ;)
Ja: A potraktować cię paznokciami? Ostatnio zapuściłam.
Ao: Wiem ;)
Ja: -.- To patelnią, na pewno pomoże! :D
Ao: Wredna -.-
Przynajmniej zrobił sobie wolne ;P
Też dziś wstałam.. no dobra, po 10 XD
Hehe, brawo Alex xD
Spacerek i lody... Rozumiem, że chodzi o te gałkowe do jedzenia? ;P
Ao: A ty mówisz, że to ja jestem zboczony ;P
ja: Bo to przez ciebie i twoje zboczeństwo!
Ao: Człowiek uczy się całe życie :D
JA: Nagle go na mądrości wzięło -.-
ja: Bierz z nich przykład i nakram mnie truskawką
Ao: A może być banan? Mam go pod ręką ;)
Ja: *////* Nie, truskawka >.<
Ao: Ok, ok ;P
Kiyoshi taki troskliwy *.* Cóż, kiyoshowie (?) już chyba tak mają xD Teppei też jest taki opiekuńczy :3
Też chcę tak lecieć >.< Musiała mieć ładne widoki...
jej, więcej wampirów *.* Ciekawe, jak takie skrzydła wyglądają naprawdę..
Ma nutellę i się nie podzielił?! o.O Uwielbiam ją <3 Ao, zasuwaj do sklepu! :D
Ao: Znowu...? A co ja jestem, służący?
Ja: Ploooseee *maślane oczka* albo patelnia! :D
Ao: Raz miła, raz istny diabeł.. Kimie, to jest przemoc domowa! Żona znęca się nad mężem!
Teraz większość młodzieży gapi się w telefon xD Co czasem jest naprawdę irytujące, zwłaszcza na spotkaniach -.-
Randka! :D Hehe :D
Czekam z niecierpliwością na LBP oraz Ferajnę ^^ Najpierw przedszkole, później nasza gromada, tak? ;P Kagami znów będzie opiekunką *.* I ta mała wersja PC <3 I słodki Kise :D I Ao <3 I reszta :D
pozdrawiam :D weny życzę ;)
Całusy ;*
Paaa <3
jeszcze mam pytanie do tego fajnego zdj na końcu - skoro te lody są tęczowe, to jakie mają smaki?? O.O Bo czasem duża mieszanka nie smakuje za dobrze ;P Ale te bym zjadła ^^
UsuńPS. Jestem bardzo ciekawa reakcji brata, gdy dowie się, że idę na randkę z Ao xD Chociaż może się jeszcze nie dowie? ;P
UsuńTylko 14 stron xp
UsuńTaka niespodzianka~! ^w^
Ja w burzę śpię jak zabita XD
Jeszcze takiej pobudki nie próbowałam xp Ale zapewne źle by się dla mnie skończyła;)
Akaś: Z jedną malinką byś nie wyszła ^^
Ja: Wredny :p Lato jest, więc podziękuje. W zimę czemu nie ;)
Akaś: Lepiej uważaj, bo nie będę patrzył na porę roku ;)
Ja: To ja lepiej zamilknę ^///^
Ja przed 10 :p Ale wczoraj to o 12 xp Przysnęło mi się w ramionach Sei-chana :3
Kto z kim przystaje takim się staje~! XD Dlatego tyle zboczeńców~! ^^
Wilczki tak mają ;)
Spytam się chłopaków to może cię przelecą XD
Gabi nie dzieli się nutellą :p I tak szybko ona znika w jego łapkach :3 Na szczęście mój słoik jeszcze jest pełen ^^
Dai-chan przecież jesteś do tego przyzwyczajony ^^ Plus mi chodzisz do sklepu, a własnej żonie nie?? ;)
Moja mama nie lubi, gdy gapię się w telefon :p Ale na czymś trzeba czytać opowiadania ;) <3
Tak, tak, tak ^^ Może jutro będzie, jak się dzisiaj za to zabiorę :3
Dziękuje ślicznie i róznież pozdrawiam~! *w*
Buziaki~! :*
Paa~! <3
#Kimie
PS. Myślę, że dodali po prostu barwniki do lodów śmietankowych :p Ano i też bym takie zjadła ^^
PS2. O tym dowiesz się w następnym rozdziale ;)
Tylko... Spoko, bardzo mało xD
UsuńDla mnie też ;P Może nie aż tak źle, ale jednak ;P
Ty śpisz w ramionach Akasha, ja w ramionach Daikiego ^^ Tylko że ten kretyn często mnie nie chce puszczać xD
Zboczeńcy - łączmy się! :D
Kimie, nie o takie przelecenie mi chodziło xD Poza tym Ao by im nie pozwolił ;)
Ao: Zabiłbym.
Ja: A nie mówiłam? ;P
Ao: A ty oczywiście byś tego nawet nie chciała *patrzy z powagą*
Ja: Nie. Takie rzeczy tylko z tobą :3
Ao: I tak ma być :D A teraz chodź *łapie za rękę*
Ja: Gdzie?
Ao: *sprytny uśmiech*
Ja: ... Aha...
Kimie, podziel się posiłkiem! :D Pociesz bratową, której złamał się dziś paznokieć.. :'(
Poszedł ;) A potem razem na spacer wyszliśmy ^^
Moja też nie xD
Oby była :D
;* Pa <3
Ps. Hihi, już się nie mogę doczekać xD :D
Najwięcej napisałam na 16 stron :p
UsuńSei-chan też lubi się przytulać ^^ I często przytrzymuje mnie w łóżku, dopóki reszta nie zacznie broić :p
Ao kontra wampiry, ciekawe~! ^^ Ale oczywiście, chociło mi o taki przelot jak w rozdziale ^^
Biedactwo -.- Proszę * Daje kanapkę z nutellą * ^^
Ja nie mogę iść na spacer, bo co chwila pada -.- A ja żelek potrzebuję~! ;-;
Raz pamiętam spytała się mnie, co tam tak w kółko czytam xp Oczywiście nie powiedziałam jej prawdy :3
Chyba muszę wcześniej wstać i się za to wziąć :p
Słodkich snów~! :*
#Kimie
Łał... Ja to nie wiem, nie pamiętam xD Ale raczej nie na aż tyle ;P
UsuńNo mam nadzieję xD
Dziękuję! ;*
Ja skorzystałam, kiedy nie padało xD Taka chwilowa przerwa ;P Oj, nie mam w domu :C ostatnio w ogóle ograniczam słodycze... Czas schudnąć przed początkiem nowego roku szkolnego! XD Nowa klasa, szkoła itd.. ;P
Raczej nie byłaby zachwycona, gdyby wiedziała, co czytasz xD Moja nawet nie wie, że oglądam anime...
Nie musisz wcześniej wstawać ;P Po prostu rozdział przeze wyczekiwany, ale bez przesady - wyśpij się, łatwiej wena przyjdzie :D
Nawzajem ;*
Twin Blood - WOOOOOW!!!! *.* :D :D *.*
OdpowiedzUsuńJa także nie mam internetu ;-; Więc wrócę jak tylko go odzyskam, lub pojadę gdzieś gdzie jest Wi-Fi (bo teraz jestem na danych w telefonie :/)
Ohayooo!!
UsuńJa na początku nie wiedziałam o kogo chodzi xD I później takie facepalm, że przecież Runi się umówił z Isey'em ;p (czy jak to się tam pisze)
"Albo zrobiły to na koniec semestru." --> Powinno być "zrobimy" chyba, co nie? ;p
Ja też chcę umieć robić tęczę! *.* Runiii! Proszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Naucz pnie, ploseee *ładna minka, nie ładniejsz od Iseya xD*
O-ojeju.... Co to się stanęło.. :/ Nie będę komentować tego w łóżku, bom nie umiem xD
Oczywiście, że nie ma Nico bo jest u mnie ;p Przyszedł obejrzeć moją nogę (długa historia xp), ale stwierdził, że jest okej, więc zaprosiłam go na ciasteczko xD
Ahhh... Will!!!! :D Hm... Kiyoshi <3 taki opiekuńczy *.* Mój monsz kofffany! <3
Oni mają skrzydła? Wow.
A MÓJ KIYOSHI MA FUTERKOOO! XD <3
Hahahahahaha, co Runi to jakiś król, że wszyscy robią co im karze? xD
Yayyy!!! Kolejna randkaaa! ;p
A teraz... kończę ;-; Pozdrawiam serdecznie i weny życzę <3
Ps. Skoro już o nadrabianiu komentarzów mowa to... Przypomnę się o mnie ;p
Brak Internetu to masakra -.- Plus brat zabrał mi wtedy słuchawki i nawet muzyki posłuchać sobie nie mogłam =.=
UsuńNo tak, bo zaczęłam od spotkania i nie napisałam od razu :p Ale się skapnęłaś ^^
Rozdział nie poprawiany xp Kiedyś się za to wezmę ;)
Runi się zastanowi ^^ Ewentualnie Kiyoshi przemyci ci loda :3
Stanęło, stanęło XD
Co ci się stało Mineś?? o.O Chociaż mówisz, że wszystko dobrze, czyli nic sobie nie złamałaś ^^
Bardzo kochany ^^
Ma mięciutkie futerko, które Runi wprost wielbi ^w^
Za słodycze i kawkę zrobią wszystko xp
Dziękuje ślicznie za wenę, również pozdrawiam i życzę miłego dnia~! :* <3
#Kimie
PS. Jesteś na pierwszym miejscu w odpisywaniu na komentarze ;)
Maszakra xD
UsuńBo ja jestem mądra ;p
Yayyy! :D *.*
Nie, już jest okej nic nie złamane ;p
Nie tylko Runi , Ja też ;p :D <3