Ohayo~! ^w^
Przybywam z kolejnym rozdziałem TB~! ^^
Ogółem to chciałam wstawić rozdział z BB albo z BwM ale nie mam z nich nawet strony xp
Jak tylko skończę pewną rzecz to się wezmę za jedno ;)
A teraz kolejny rozdział~! Mogłam go wstawić w piątek 13 :p
Mieliście pechowy ten dzień czy wręcz przeciwnie?! O.o
Nie przedłużając zapraszam do czytania i sprawdzenia czy ta 13 jest pechowa :p
Miłego popołudnia kochani~! ^w^
#Kimie
Następnego
dnia po szkole wybrałam się z Megumi i Yuko na zakupy. Jason i Joni
stwierdzili, że muszą sprawdzić co się dzieje w klanie i takie
tam, a Kiyoshi miał już jakieś plany. Rune wyglądał jakby bujał
w obłokach, więc nie pytałyśmy się go o wyjście z nami. Louis
powiedział, że dzisiaj spędza dzień ze swoimi elfikami. Shun
oczywiście popędził na trening, po drodze mówiąc coś o nauce.
Ano tak. Chemia jest dla Shuna przekleństwem, przedmiotem, który
został wymyślony przez samego diabła. Tak więc w trójkę
wyruszyłyśmy na podbój sklepów. Jak zwykle miałyśmy dużo ubawu
z przymierzania ubrań. Chociaż najfajniejsze było, gdy kazaliśmy
Megi ubrać się w strój kotka i stwierdziliśmy, że powinna go
kupić. Gdy spytała się dlaczego to odpowiedziałyśmy „Gdy
Kiyoshi cię zobaczy to cię pożre w całości.” Oczywiście krył
się tu czysty podtekst, który Megi dobrze zrozumiała pokazując
niezły rumieniec na twarzy. Odburknęła, że mamy nieczyste myśli
w głowie i poszła się przebrać. Megi odegrała się Yuko mówiąc
jej, że powinna oblać się czekoladą, a Joni zrobi co trzeba. Yuko
była wręcz cała czerwona na twarzy i aż nie mogła zjeść swojej
mufinki. Mi się odegrały, gdy przymierzałam jedną sukienkę. Była
ona rozpinana z przodu na całej długości. Gdy przyglądałam się
w lustrze Yuko powiedziała „Kup ją. Ubierz. Idź do Jasona.
Rozepnij ją, gdy będziecie sami, a pod spodem nie miej nic.”
Mimowolnie się zasłoniłam, a one zaczęły się śmiać. Wychodząc
ze sklepu miałam rumieńce na twarzy i tą sukienkę w ręce. Po
obejrzeniu już kilkunastu sklepów postanowiłyśmy zrobić sobie
przerwę i iść do naszej ulubionej kawiarni. Szliśmy przez miasto
rozmawiając.
-Mari
rozumiem, że planujesz jakiś romantyczny wieczór skoro kupiłaś
tą sukienkę.- Yuko wyszczerzyła się do mnie niewinnie.
-Nie,
nic nie planuję. Za to ty uważaj, bo raz skapnie ci czekolada o tą
małą odrobiną zostaniesz zjedzona przez Joniego.- Zaśmiałyśmy
się razem. I teraz kto tu jest bardziej zboczony: mężczyźni czy
kobiety?
-Ej!
Czy to nie Kiyoshi?- Yuko wskazała go palcem i miała rację.
Kiyoshi stał jakieś 7 metrów od nas oparty o murek, sprawdzając
coś na telefonie. Megi od razu go widząc rozpromieniła się i
wręcz chciała do niego biec sprintem. Już chciałam go zawołać
lecz powstrzymałam się. Z budynku wyszła jakaś młoda kobieta z
pokaźnym brzuszkiem i podeszła do niego. On od razu schował
telefon do kieszeni i odepchnął się od ściany. My natomiast
spojrzałyśmy po sobie porozumiewawczo i dyskretnie podeszłyśmy
bliżej. Nie zdążyłyśmy nic podsłuchać, gdyż przeszli na drugą
stronę do parku.
-Mam
pomysł!- Yuko przeszła szybko na drugą stronę. Tam za drzewem
założyła kapelusik i okulary oraz bluzę, którą kupiła.
-Wy
idźcie za mną w odstępie 3 metrów, a ja będę szła tuż za
nimi. Włączę dyktafon i wszystko spróbuję nagrać.- Już się
nawet nie zapytałam, dlaczego nosi przy sobie taki bardziej podsłuch
tylko pokiwałam głową na zgodę. Yuko popędziła za Kiyoshim i
nieznajomą dziewczyną w ciąży, a ja z Megi szłyśmy powoli za
nimi. Po jakiś 3 minutach przyszła Yuko i pociągnęła nas na
ławkę.
-I
co? Nagrałaś coś?- Spytała już niecierpliwa Megi.
-Spokojnie.
Usiedli na ławce, więc podsunęłam tam dyktafon. Siedzą tam.-
Wskazała nam palcem.- Więc możemy słuchać i patrzeć.-
Uśmiechnęła się krótko, po czym wcisnęła „Głośno mówiący”.
-I
jak? Z maluchem wszystko w porządku?
=W
jak najlepszym. Chłopczyk rozwija się prawidłowo. Chcesz zobaczyć
zdjęcia?- Kiyoshi pokiwał głową, że chce.
-Jaki
on już duży! Ile moja mama by dała za moje takie zdjęcie.-
Usłyszeliśmy śmiech dziewczyny.
=Na
pewno ucieszy się, gdy pokażemy jej to.- Dziewczyna poklepała go
po ramieniu i schowała zdjęcie do torebki.
-Ucieszy,
a po tym będzie wspominać jaki to ja malutki byłem, gdy się
urodziłem, bla, bla, bla. Ewakuacja na miejscu.- Dziewczyna zaśmiała
się, a Kiyoshi uśmiechnął.
=Jeśli
nasz synuś będzie wyglądał jak ty to ma przechlapane. Babcia
pomyli go jeszcze ze swoim synusiem.- Obaj się zaśmiali, a nas
zmroziło.
-Jeśli
tylko nie będzie miał białych włosów to będzie spokój. Chociaż
z drugiej strony jak babcia go tak pokocha to nie będzie problemów
z opieką, gdy my będziemy zajęci.
=Masz
rację. Albo gdy będziemy wyczerpani nocnym chodzeniem do maluszka.-
Dziewczyna pogłaskała swój brzuch.- Daj rękę!- Kiyoshi podał
jej dłoń, a ona przyłożyła ją do swojego brzucha.
-Oho~!
Jak myślisz: piłkarz czy biegacz?
=Przystojny
wilczur.- Uśmiechnęła się do niego szeroko.
-To
to ja wiem. Geny przecież robią swoje.- Kiyoshi uśmiechnął się
zadziornie.
=A
no racja, racja. Albo po prostu śpieszy mu się do wyjścia.
-Młody
poczekaj jeszcze trochę! Cyca będziesz miał 24 godziny na dobę,
więc nie musisz się martwić.- Dziewczyna uderzyła go w ramię, a
Kiyoshi się zaśmiał.
=Jesteś
niemożliwy.
-Znasz
mnie. Przecież to ja.- Szeroki uśmiech.
=Taa.
Kochany tatuś.- Zaśmiała się, po czym pocałowała go w policzek.
-A
to za co?
=A
tak po prostu. Kobiece humorki ciążowe.
-Lepsze
to niż okresowe.- Dziewczyna tym razem uderzyła go w głowę na co
Kiyoshi się zaśmiał.
=Wredotus
pospolitus.- Kiyoshi się śmiał, a ona niedowierzająco kiwała
głową na boki.
-No
dobra. To co? Idziemy do sklepu? W ogóle to jest coś nam potrzebne?
=Chłopaki
robili wczoraj zakupy, więc nie sądzę.- Chwile siedzieli w ciszy,
jakby się nad tym zastanawiając.
-Chodź.-
Kiyoshi wstał i rozciągnął się.- Kupię ci czekolady. Duuużo
czekolady.
=Jej~!-
Dziewczyna uniosła ręce w górę w oznace radości.- Poczekaj
chwilę, bo jednak z tym brzuchem ciężko się wstaje.- Wstała
powoli poprawiając swój strój.
-Mi
się nigdzie nie spieszy. A później to mogę cię nawet zanieść
do domu.- Kiyoshi podszedł do niej i odgarnął jej kosmyk włosów
z czoła.
=To
kupujemy czekoladę, a po tym ty zanosisz mnie do domu. No bardziej
nas.- Dziewczyna złapała się ręki Kiyoshiego i tak poszli w
kierunku sklepów. Nic więcej już nie było słychać. Spojrzałam
na Megi, której mina zrzedła. Yuko w tym czasie podreptała po
dyktafon. Po tym udaliśmy się powoli w drogę powrotną.
-Myślicie,
że to prawda?- Spytałam. Byłam jakby niepewna tego.
-Przecież
sama słyszałaś. Powiedział „nasz synuś”. Czyli jego i tej
dziewczyny, która prawdopodobnie jest wilczycą z jego stada.- Yuko
najwyraźniej wkurzyła postawa Kiyoshiego.
-Megi
trzymasz się jakoś?- Spytałam się głaszcząc ją pocieszająco
po ramieniu.
-Taa.
Jakoś.- Westchnęła głośno i dalej szła wpatrzona w chodnik.
-Co
teraz zrobisz?- Spytała się Yuko.
-Nie
wiem. Nadal jestem zszokowana tym co widziałam i słyszałam.
Najpierw chcę to przemyśleć.- Megi przetarła pierwsze łzy.
Widząc to od razu się do niej przytuliłyśmy. Słałybyśmy tak
dłużej lecz rozbrzmiał mój telefon. Był to Jason. Chwilę z nim
porozmawiałam.
-Coś
się stało?- Spytała cicho Megi.
-Nie~!
Po prostu chłopaki się nudzą, bo wręcz nikogo z klanu nie ma i
pytał się czy przyjdziemy.- Tu spojrzałam na Yuko, a ona na Megi.
-Nie
przejmujcie się mną. Idźcie. Jak coś to będę dzwonić.-
Uśmiechnęła się lekko.
-Na
pewno?- Spojrzałam na nią niepewnie. Ona pokiwała potwierdzająco
głową. Przytuliłyśmy się ostatni raz, po czym Meg udała się do
domu, a my do chłopaków. Yuko najwyraźniej nie chciała pokazywać,
że coś się stało, bo gdy tylko znalazłyśmy się u nich to z
uśmiechem na twarzy w podskokach podeszła do Joniego. Ci od razu
udali się na górę, gdyż Yuko chciała się pochwalić swoimi
„zdobyczami”. Ja natomiast usiadłam obok Jasona na kanapie
przytulając się do jego boku. Siedzieliśmy tak, a Jason opowiadał
o dzisiejszej inspekcji. Ja słuchałam i w myślach trzymałam
kciuki z Megumi.
Od
razu udałam się do swojego pokoju rzucając się na łóżko.
Przytuliłam się do poduszki, kładąc się w pozycji embrionalnej.
Nie wiedziałam co mam zrobić. Jednego dnia przytulam się z
Kiyoshim, całujemy się, a następnego dowiaduje się, że zostanie
ojcem. Miałam totalny mętlik w głowie. Mówił, że mnie kocha, że
chcę się ze mną ożenić, a mnie zdradza. Leżałam tak i
rozmyślałam dopóki nie zadzwonił telefon. Odebrałam nie patrząc
kto dzwoni, gdyż myślałam, że to Mari albo Yuko.
-Halo?
=Część
Skarbie. Co tam? Porabiasz coś ciekawego?- Aż lekko podskoczyłam,
gdy usłyszałam jego głos.
-Hej.
A nic ciekawego. Jestem już w domu i się nudzę.- Moje serce waliło
jak oszalałe.
=To
może przejdziemy się gdzieś? Pogoda dopisuje więc warto
skorzystać. Co ty na to?- Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Moje
myśli błądziły z jednego rozwiązania na drugie. Minęła
kilkanaście sekund, a dla mnie godzin, gdy podjęłam decyzję.
-Pewnie.
To podejdź po mnie. Dobrze?
=Pewnie.
To za chwilkę będę. Do zobaczenia.- Odetchnęłam głośno, gdy
usłyszałam koniec rozmowy. Zeszłam do kuchni i nalałam sobie
szklankę wody. Nie wiedziałam kiedy zrobiło mi się sucho w
gardle. Odetchnęłam jeszcze kilka razy, po czym wyszłam z domu.
Gdy tylko przeszłam przez bramkę zauważyłam Kiyoshiego.
-Cześć
Megi.- Podszedł do mnie z uśmiechem przytulając mnie i całując w
czoło.- Jak zakupy? Kupiłaś coś sobie?- Stałam tak ze spuszczoną
głową prawie go nie słuchając.- Megi?! Hej~! Stało się coś?-
Kiyoshi schylił się aby zobaczyć moją twarz.
-Zerwijmy.-
Powiedziałam w miarę głośno. Zapadał cisza.
-Co?-
Nie mogłam mu spojrzeć w oczy. To i tak już za bardzo bolało.
-To
koniec.- Powiedziałam i uciekłam do domu.
-Hej!
Megi! Dlaczego koniec?!! Megi!!- Zamknęłam za sobą drzwi i
pobiegłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i dopiero wtedy
emocje puściły. Rozpłakałam się tuląc do siebie poduszkę. Nie
mogłabym tak. Kocham go ale nie mogę z nim być. Przytuliłam się
mocniej do poduszki płacząc dalej.
W
jednej chwili mój świat runął. Nie wiem co się stało. Nie wiem,
dlaczego ze mną zerwała. Przecież w szkole było wszystko w
porządku .Co się stało przed ten czas, że postanowiła ze mną
zerwać? Smutny i zły postanowiłem iść do chłopaków. Nie
chciałem wracać do watahy, gdyż mogłoby to się źle skończyć.
Siedziałam
wraz z Jasonem i Runim w salonie miło sobie rozmawiając. Rune
wrócił jakieś 10 minut temu i dosiadł się do nas. Przy okazji
Jason mógł się dowiedzieć, czy coś ciekawego się dzieje w
klanie. Ja natomiast mogłam się rozkoszować ciastem
marchewkowo-orzechowym, którym poczęstował nas Runi. Ciekawa
jestem gdzie nauczył się tak piec. Nagle drzwi trzasnęły i do
salonu wszedł wściekły Kiyoshi.
-Siemka
Kiyoshi. Co tam?- Zapytał wesoło Jason. Kiyoshi westchnął i oparł
się o oparcie fotela.
-Mam
dla was wiadomość. Od dzisiaj jestem singlem. Dziękuje za uwagę.-
Wściekły wszedł do kuchni, a mnie zamurowało. Zerwali?
-Czekaj,
czekaj! Jak to singlem?- Spytał się zszokowany Jason.
-No
normalnie. Dzwonię do Megi z pytaniem, czy się spotkamy. Ona się
zgadza, więc idę pod jej dom. Tam ni z tego ni z owego mówi mi, że
powinniśmy zerwać. Przez chwilę myślałem, że się
przesłyszałem. Lecz słyszę jeszcze, że to koniec i Megi ucieka
do domu. Tak więc ponownie jestem singlem.- Kiyoshi nalał sobie do
szklanki whisky i od razu ją wypił. My natomiast siedzieliśmy
zszokowani w salonie.
-Ale
dlaczego zerwaliście? Przecież w szkole wszystko było dobrze?-
Jason również nie dowierzał, że zerwali.
-A
bo ja wiem?!! Rano całuję moją dziewczynę, a po południu jestem
już singlem!!- Runi podszedł do niego i zaczął masować jego
ramiona. Widać było, że jest mu go żal.
-To
ty do tego doprowadziłeś.- Palnęłam zanim ugryzłam się w język.
Wszystkie spojrzenia padły od razu na mnie.
-Jak
niby?- Spytał się o dziwo spokojnie Kiyoshi. Chwilę się
zastanawiałam, czy powiedzieć. Postanowiłam być jednak uczciwa.
-Widzieliśmy
cię dzisiaj z dziewczyną w ciąży. Trochę nas to zastanowiło,
więc postanowiłyśmy cię śledzić. No i dowiedziałyśmy się, że
zostaniesz ojcem. Więc jak sądzisz jak mogła na to zareagować
Megi, gdy to usłyszała? Zdradziłeś ją i zamierzałeś to
ukryć?!- Kiyoshi schował twarz w dłoniach, a Runi z uśmiechem
poklepał go po plecach, co mnie nieco zdziwiło.
-Więc
to o to chodzi?!! Matko! Ja jej to muszę wytłumaczyć! Trzymajcie
kciuki!- Kiyoshi szybko wybiegł z willi. Nie wiedziałam o co w tym
wszystkim chodzi.
-Ktoś
mi to wytłumaczy?- Spojrzałam się na chłopaków, którzy
uśmiechali się do siebie.
-Trochę
musimy sprostować waszą teorię.- Powiedział Runi, po czym napił
się herbaty, a ja zamieniłam się w słuch.
Leżałam
i wypłakiwałam się w poduszkę. Nie miałam nawet siły aby
zadzwonić do Mari i Yuko aby powiedzieć, że zerwałam z Kiyoshim.
Miałam ochotę leżeć tu i nie wychodzić z pokoju przez minimum
miesiąc. A z domu tym bardziej. Wtuliłam się bardziej w poduszkę
próbując chociaż trochę zapomnieć.
-Megumi?!-
Uniosłam się szybko patrząc w okno. Na parapecie siedział Kiyoshi
z niepewną miną.
-Co.....Co
tu r-robisz?- Gardło miałam ściśnięte, oczy załzawione,
czerwone policzki, a moje serce waliło jak oszalałe.
-Chciałem
ci coś wytłumaczyć.- Powiedział spokojnie i wszedł do środka.
Podszedł do mojego łóżka i usiadł na brzegu. Miałam ochotę
przytulić się do niego i zostać w jego ramionach już na zawsze.
-Co
niby?- Usiadłam w pozycji embrionalnej tuląc do siebie poduszkę i
wycierając szybko łzy.
-Sytuację
z dzieckiem.- Na jego słowa wzdrygnęłam się, a moje łzy ponownie
chciały wypłynąć ale powstrzymałam je.- Nie zdradziłem cię. To
nie moje dziecko.- Od razu przypomniały mi się jego słowa i tej
dziewczyny. Kilka łez popłynęło mi po policzkach.
-Ja
słyszałam co innego.- Wymamrotała spuszczając głowę. To bolało
i to bardzo.
-Ta
dziewczyna to Chiyo. Jest moją podopieczną. Wpadła z jakimś
chłopakiem z imprezy. Na początku była cała roztrzęsiona ale
teraz jest już wszystko w porządku. A co do ojca dziecka to ja będę
zapisany w papierach ale to tylko dlatego, że tamten chłopak jest
młody i nie chcemy aby miał kłopoty. Plus nie wiem nawet, czy
będzie chciał wychowywać to dziecko czy nie. Razem z Chiyo
zdecydowaliśmy, że po porodzie z nim porozmawiamy. A z tym, że
dziecko miałoby być podobne do mnie to tylko żarty. Z Chiyo znam
się już długi czas i robi za taką mamusię w klanie. Zazwyczaj
pilnuje najmłodszych pod moją nieobecność. Mogę cię do niej
zaprowadzić i powie ci dokładnie to samo. Możesz nawet chłopaków
się spytać, bo oni o tym wiedzą.- Moje serce zaczęło szybciej
bić, a myśli wirowały. Ojciec zastępczy? Po prostu pomoc?!
-To
dlaczego nie powiedziałeś mi tego wcześniej?- Spojrzałam się na
niego ze smutnym uśmiechem.
-Sam
nie wiem. Chociaż w ten dzień kiedy dowiedziałem się o jej ciąży
do obozu przyszedł mój ojciec. Byłem tak zszokowany, a później
wściekły i smutny, że mogło mi to wylecieć z głowy. Megumi.-
Kiyoshi przybliżył się i złapał mnie za dłoń.- Nie zdradziłem
cię. To ciebie Kocham i nikogo innego. To z tobą chcę mieć
dzieci. Przecież wiele razy ci to mówiłem, pamiętasz?!- Najpierw
patrzałam się na nasze splecione dłonie. Dopiero po jego słowach
spojrzałam na niego. Mówił prawdę. Widziałam to w jego złotych
oczach. Łzy ponownie zaczęły płynąć po moich policzkach. Te
jednak były ze szczęścia, a nie ze smutku. Odłożyłam poduszkę
i przysunęłam się do niego. Kiyoshi od razu mnie objął całując
w czoło.
Ja
tylko mogłam się mocno do niego przytulić i płakać w jego ramię.
-Cii~.
Już dobrze. Jestem tu i nigdy cię nie zostawię.- Podniosłam głowę
i pocałowałam go delikatnie w usta.
-Ja
też cię Kocham. I na zawsze zostanę przy tobie.- Wyszeptałam
jakby ktoś nas podsłuchiwał. Kiyoshi uśmiechnął się delikatnie
i pocałował mnie. Nie wiedziałam, że przez tak krótki czas mogę
się za tym stęsknić.
-Wiesz
co? Brakuje tylko pierścionka i mielibyśmy zaręczyny.- Przez
chwilę patrzałam się na niego zaskoczona, po chwili jednak
uderzyłam go w ramię i ponownie się przytuliłam z rumieńcem na
twarzy. Usłyszałam śmiech Kiyoshiego.
-Jeszcze
nie możesz mi się oświadczyć.- Powiedziałam odklejając się od
niego, biorąc chusteczki z szafki.
-Dlaczego?-
Spytał zdziwiony.
-Musisz
najpierw poznać moich rodziców, a ja twoich. No bardziej twoją
mamę, bo ojca już znam.- Wytarłam policzki i ponownie się do
niego przytuliłam.
-Są
twoi rodzice? To od razu się przedstawię, po tym pójdziemy do
moich i zaręczyny gotowe.- Nie musiałam na niego patrzeć żeby
wiedzieć, że szeroko się teraz uśmiecha. Westchnęłam i
spojrzałam się na niego.
-Ja
chcę mieć piękne zaręczyny, a nie takie szybkie. Więc bez
pierścionka i bukietu kwiatów oraz garnituru nie masz na co
liczyć.- Kiyoshi patrzał na mnie chwilę zszokowany, po czym zaczął
się śmiać. Co w tym takiego śmiesznego?
-No
dobrze, dobrze. Więc za rok na zakończeniu szkoły oczekuj, że
oświadczę ci się przed całą szkołą.- Na jego słowa spaliłam
buraka. Gdyby on to zrobił to bym tam zapłonęła ze wstydu i
szczęścia zarazem.
-Głupek.-
Odwróciłam wzrok próbując ukryć zażenowanie.
-Ale
twój.- Kiyoshi złapał mnie za podbródek obracając moją głowę
w jego stronę, po czym wpił się w moje usta. Westchnęłam dając
ponieść się chwili. Poczułam dłonie na swojej tali, które
przyciągnęły mnie bliżej niego. Zarzuciłam ręce na jego szyję,
wplatając dłonie w jego włosy. Jak zawsze były one miękkie i
gęste. Opadliśmy na łóżko nie przerywając pocałunku. Po chwili
jednak odsunęłam go od siebie.
-Kiyoshi
nie możemy. Seks na zgodzę jest nie wskazany. Plus ja
no....wiesz......- Spaliłam buraka patrząc się na niego niepewnie.
Kiyoshi zaś uśmiechnął i pocałował w policzki.
-Wiem,
wiem. Ale wiedz, że pewnego dnia lub wieczoru sprawię ci taką
przyjemność, że poczujesz się niczym w niebie.- Na jego słowa
wzięłam poduszkę i przykryłam nią twarz.
-Kiyoshi
nie mów takich rzeczy, bo przez ciebie uszy mi się rozpuszczą, a
twarz spłonie.- Wymamrotałam jednak wiedział, że usłyszał, gdyż
zaśmiał się krótko.
-Mogę
nie mówić za to mogę to uczynić.
-Kiyoshi!!-
Kiyoshi wybuchnął salwą śmiechu, a ja próbowałam unormować
szybkie bicie serca. Po chwili poczułam jak Kiyoshi zabiera
delikatnie poduszkę z mojej twarzy i całuje w czoło.
-Jesteś
przeurocza, gdy się rumienisz.- Uśmiechał się delikatnie głaszczą
mój policzek.
-A
ty gdy się śmiejesz.- Wymamrotałam, po czym uśmiechnęłam się.
Usiadłam i ponownie się do niego przytuliłam.
-Czy
księżniczka pójdzie ze mną na spacer i lody w ten piękny dzień?-
Wymamrotałam krótkie „Tak.’. Odsunęłam się od niego i
poszłam do łazienki się ogarnąć. Przecież z rozmytym makijażem
nie pójdę.
-Skarbie
a co sobie kupiłaś? Może ubierzesz się w nowe ubrania i mi się
pokażesz? Ale TYLKO w tym co kupiłaś.- Usłyszałam i chwilę się
zastanowiłam. Przypomniałam sobie, że kupiłam tunikę,
zakolanówki, kapelusik i bransoletki. A skoro tylko to, to pewnie
bielizny nie mogłam mieć ubranej. Wyszłam z łazienki cała
czerwona.
-Nie.
Skoro tylko to co kupiłam to nie.- Kiyoshi uśmiechnął się
zadziornie, a ja miałam ochotę walnąć go w ten zboczony łeb.
Powstrzymałam się jednak, wzięłam cichy na przebranie i pognałam
do łazienki. Ubrałam nową tunikę, która była w kolorowe paski,
do tego białe legginsy ¾ i buty na koturnie. Włosy spięłam
klamrą i wpięłam kilka spinek. Do tego malutkie kolczyki w
motylki, gdyż pasowały do naszyjnika. Tak weszłam do pokoju i
zaśmiałam się z miny Kiyoshiego.
-Łał~!
Wyglądasz przepięknie. Ja chyba zaraz pójdę przebrać się w
garnitur, do jubiler i kwiaciarni i.....- Nie dokończył, gdyż
uderzyłam go poduszką. Ten zaśmiał się tylko, złapał mnie za
rękę ciągnąc do siebie i całując.- No dobra. Chodź moja piękna
przyszła żono.- Pociągnął mnie za rękę, a ja tylko burknęłam,
że nie powinien tak mówić mimo iż miło się tego słuchało.
Udaliśmy się powolnym krokiem w stronę lodziarni szczęśliwi
trzymając się za ręce.
Ubierałam
w miarę szybko nowo zakupione rzeczy, czyli jasnożółtą bluzkę
bez rękawów ani ramiączek, czerwono-białe zakolanówki (Wyglądały
jak lizaki, dlatego je kupiłam.), słomiany kapelusik z jasnoróżową
wstążką i białymi kwiatami, tęczowy pasek, kilkanaście
bransoletek z różnymi motywami i pierścionek z mufinką. Tak
ubrana wyszłam z łazienki- oczywiście mając na sobie jeszcze moją
dżinsową spódniczkę- pokazując się swojemu chłopakowi, który
siedział sobie wygodnie na łóżku, czekając na mnie.
-I
jak wyglądam~?- Obróciłam się wokół własnej osi, robiąc na
końcu „Ta-dam~!”. Joni przyglądał mi się chwilę z uwagą, po
czym uśmiechnął się szeroko.
-Wyglądasz
przepięknie~!- Podskoczyłam ze szczęścia, po czym zrobiłam
poważną minę i chodziłam od łóżka do drzwi niczym modelka na
wybiegu.
-Moim
marzeniem było zostać modelką.- Powiedziałam z powagą i tuż po
chwili roześmiałam się głośno.
-No
wiesz nadajesz się na modelkę. Ale wiedz, że będę wtedy bardzo
zazdrosny i nie pozwalałbym abyś pozowała w bieliźnie.-
Uśmiechnął się zadziornie, na co zarumieniłam się lekko.
Podeszłam do niego siadając mu na kolanie i obejmując lekko jego
szyję.
-Nie
chcę być modelką. Zostanę cukiernikiem i będę codziennie piekła
dla ciebie jakieś słodkie ciacho~!- Joni na to uśmiechnął się
szeroko i objął mnie w pasie.
-Ale
ty jesteś moim najsłodszym ciasteczkiem.- Ponownie się
zarumieniłam. Joni przybliżył się i musnął wręcz moje usta,
całując po chwili delikatnie i z każdą chwilą sprawiając, że
ten pocałunek stawał się namiętniejszy. Objęłam mocniej jego
szyję, a on zaczął gładzić moje plecy. Położył mnie na łóżko,
zwisając nade mną. Czułam jego dłonie sunące po mojej tali i
udach. Mruknęłam w jego usta. Chciałam na chwilę oderwać się od
jego ust i coś powiedzieć lecz, gdy tylko otworzyłam usta on
wtargnął do nich językiem. Jęknęłam z przyjemności ściskając
dłonie na jego koszulce. Po chwili Joni przerwał pocałunek i
zszedł z nimi na moją szyję i dekolt. Zsunął ramiączko od
stanika z mojego ramienia i złożył tam kilka delikatnych
pocałunków. Podsunął moją bluzkę troszkę do góry całując
moje żebra i brzuch. Sapnęłam i westchnęłam zarazem, gdyż było
to bardzo przyjemne. Po tym powrócił do całowania mojej szyi.
Pisnęłam, gdy ugryzł mnie trochę poniżej ucha. Tuż po tym wpił
się ponownie w moje usta, czasami je kąsając. Gdy pocałował mnie
ostatni raz i spojrzał na mnie mógł się przyjrzeć moim
zarumienionym policzkom, lekko przymkniętym oczom i soczyście
czerwonym ustom.
-Wyglądasz
teraz przecudownie.- Wyszeptał po czym pocałował mnie w nosek.
Chwilę mu się przyglądałam. Jego blond włosy jak zwykle mieniły
się różnymi odcieniami, jakby były farbowane. W jego niebieskich
niczym morze oczach widziałam iskierki radości i miłości. Na jego
lekko różowych ustach dalej gościł lekki uśmiech. Uśmiechnęłam
się na ten widok słodko kładąc dłonie na jego policzkach i
składając pocałunek na jego ustach.
-A
ty Joniś jesteś jak zawsze baaardzo przystojny~!- Zaskoczyło go to
lecz już po chwili uśmiechnął się szeroko, pocałował mnie w
czółko i położył głowę na moim brzuchu, oplatając mnie rękoma
w talii. Od razu zaczęłam bawić się jego włosami. Były one
gęste i mięciutkie w dotyku.
-Niedługo
będziemy musieli zejść na dół.- Powiedziałam. Byłam ciekawa,
czy Mari coś wie o Megumi.
-Zejdziemy
na dół, gdy usłyszymy głos Runiego i słowo „Podwieczorek.”-
Zaśmiałam się pod nosem na stwierdzenie mojego chłopaka.
Leżeliśmy tak i czasami odezwaliśmy się do siebie szeptem.
Siedziałem
i rozmawiałem z Jasonem i Mari, gdy poczułem wibracje w kieszeni.
Szybko wyciągnąłem telefon myśląc, że to Isey lecz okazała się
to wiadomość od Kiyoshiego.
Od:
Kiyoshi
Do:
Rune
Temat:
<3 <3 <3
Treść:
^.^
Patrzałem
się chwilę lekko zdumiony tą wiadomością.
-Coś
się stało Runi?- Spytał Jason widząc moją minę.
-Jak
myślisz, serduszka wysłane przez Kiyoshiego oznaczają, że mnie
kocha, czy to, że jego miłość powróciła?- Zapytałem, a na ich
twarzach zagościł uśmiech.
-Bardziej
był strzelał na to drugie.- Odpowiedział lekko rozbawiony Jason, a
ja w tym czasie dostałem kolejną wiadomość. Było to zdjęcie, na
którym Kiyoshi przytula się uśmiechnięty do pleców Megumi, która
trzyma lizaka w kształcie serca. Mimowolnie uśmiechnąłem się na
ten widok, po chwili wstając i pokazując je Jasonowi i Mariko.
-No
to nie spodziewajmy się, że dzisiaj nasze gołąbki tu przyjdą.-
Stwierdził Jason, a ja ponownie zasiadłem na fotelu. Gdy tylko
usiadłem telefon zawibrował ponownie. Myślałem już, że to
Kiyoshi śle mi więcej serduszek lecz się pomyliłem.
Od:
Pan Uroczy
Do:
Rune
Temat:
Spotkanie w parku :)
Treść:
Czy Pan Piekarz ma czas i przyjdzie do Pana Uroczego, który
aktualnie przebywa w parku i pójdzie z nim na mrożoną kawę i
czekoladowego mufinka?! (*-*)
Musiałem
powstrzymać się od uśmiechu w towarzystwie, jednak mentalnie
szeroko się uśmiechałem. Dzięki niemu mogłem zostawić zakochaną
parkę i spotkać się z tym diabełkiem.
Od:
Rune
Do:
Pan Uroczy
Temat:
Bardzo chętnie. ^^
Treść:
Spędzę z Panem Uroczym to miłe popołudnie jeżeli zgodzi się na
spacerek po okolicy. ;)
Spojrzałem
się na Jasona i Mari lecz ci byli zajęci sobą, czyli Jason szeptał
coś Mari do ucha, a ta rumieniła się lekko.
Od:
Pan Uroczy
Do:
Rune
Temat:
Kicam z radości~! ^^
Treść:
Pan Uroczy oczekuje Pana w cieniu drzewka za 15 minut. :D Do
zobaczenia niedługo~! ^-^
Wsunąłem
telefon do kieszeni i wstałem. Dopiero wtedy zakochani przypomnieli
sobie o moim istnieniu. Jason już chciał coś powiedzieć lecz
przeszkodziłem mu.
-Nie
przeszkadzajcie sobie. Ja idę na spacerek. Do zobaczenia zapewne
dopiero jutro.- Pomachałem im jeszcze i już po chwili byłem na
świeżym powietrzu, kierując się w stronę parku.



Hejcia! M-moje ukochane opowiadanie!!! *.* :D <3
OdpowiedzUsuńTak... Jak nigdy nie.wierzyłam w te piątki trzynastego i czarne koty, tak w ten piątek uwierzyłam xD To była masakra ;p
Mój wilczeeeeeeekkk!!! :D
To teraz powiem to prosto z mostu... Mine nie lubi zakupów! Możecie mnie zabić, ale ja ich po prostu nienawidzę! :/ Ja jestem po prostu dziwna ;-; xD
Oj, Kiyoshi, namieszałeś ;-; Jednak wierzę, że to naprawisz, a później przyjdziesz do mnie ze swoją dziewczyną. Ale i tak jesteś MÓJ!
He he kocham ich. Jason i Joni <3 Tak bardzo Jonathan. Obmacujesz Yuko :o No nie wiem co jej rodzice na to powiedzą xD
No i brawo, Wilczku! Jesteście nadal razem!!! :D
(wiesz, ja też mam whisky w domciu xD)
Ja tam wolę tą pierwszą opcję od Runiego xD Chociaż ta pierwsza i prawdziwa też jest oki!
Już my wiemy co Jason szeptał Mariko.
Miłej zabawy, Runi, Isey! ;)
Miłego wieczorku życzę! ;)
Pozdrawiam i weny! :*
Chociaż ta druga* xD Nie umiem liczyć :/ :D
UsuńHejo~! ^^
UsuńBardzo mnie to cieszy ^w^
A mój piątek był spokojny xp
Ja mam do zakupów mieszane uczucia :p Albo raczej mam tak, że lubią kupować sobie coś nowego, jednak nie lubię przymierzać xp Zwłaszcza jak są jeszcze długie kolejki i jest się ubranym na cebulkę x.x
To może lepiej aby przyszedł sam?? xp
Bliźniacy są boscy *.*
Oj, to sie chyba do ciebie wybiorę :p
Kiyoshi x Rune- chyba pora napisać z nimi jakiegoś shota ^^
Dziękuje i wajemnie~! :**
Bajo~! <3
#Kimie