sobota, 30 stycznia 2016

Gorączka- Aomine x Kagami

Ohayo~! ^w^
Witam po raz n'ty z telefonu~! :p
Tak, Kimie dalej nie ma Internetu na komputerze, który na dodatek jej się popsuł -.- Módlcie się aby się naprawił, gdyż na nim jest nowe opowiadanie =.=
Eto, chciałam wcześniej coś napisać. Ale jak w sobotę wstawiłam "Info", tak w niedzielę zmarł mój wujek ;_; ;_; Bardzo go lubiłam, więc nadal jest mi nieco smutno ;_; Więc nie miałam chęci aby coś pisać......
Ale zabrałam się w sobie i napisałam takiego cosia z Aomine i Kagamim w roli głównej~! ^.^
Mam wielką nadzieję, że w weekend już będę mogła normalnie wstawić posta z komputera. Nie lubię zbytnio pisać na telefonie-.-
I obiecuję, że zrekompensuje wam moją nieobecność~! :3 Na pewno wstawię wtedy rozdział z "Twin Blood", "Danse Macabre" i "Baby Buu~!" *.* Pojawią się dwa nowe cosie. :3 I zapewne jeszcze jakiś one-shot ^.^
Także jeśli ktoś nie przeczytał rozdziałów to niech zacznie ;)
I Dziękuje Wam Serdecznie~! ^w^
Za to, że tu wchodzicie. I komentujecie. :3
Przypomnę jeszcze o ankiecie~! :)
Miłego dnia moi kochani~! <3
I miłego czytania~! ^.^
#Kimie
P.S. Rozdział dedykuje Akinie Aomine~! Dla ciebie twój ukochany zboczeniec~! ^.^






Plany są bardzo zmienne. Mój plan na dzisiaj miał być taki:
1. Iść do szkoły.
2. Zdrzemnąć się na dachu.
3. Iść na trening przez marudzącą Satsu, która śmie grozić mi spaleniem mojej kochanej gazetki.
4. Zjeść coś na mieście.
5. Wrócić do domu i poedukować się nieco.
6. Wziąć prysznic, obejrzeć film i pójść spać.
Tak to miało wyglądać.Jednak tylko 3 pierwsze punkty się sprawdziły. Po treningu napisał do mnie czterobrwiowy łakomczuch z zapytaniem, czy bym z nim zagrał. Chciałem go olać lecz bestia to przewidziała i czekał na mnie pod szkołą. Chciałem go zignorować ale słysząc "obiad" musiałem skapitulować. Mój chłopak jednak świetnie gotuje. To aż grzech odmówić. Tak więc poszedłem za nim na boisko- każdy moment na pooglądanie jego tyłka trzeba wykorzystać- i zaczęliśmy grać. Jak zawsze punkty przestały mieć znaczenie. Po trzech godzinach grania zmęczeni ale szczęśliwi poszliśmy do domu. Oczywiście do domu Kagamiego. On poszedł do kuchni robić żarcie, a ja w tym czasie wziąłem prysznic i ubrałem świeże ciuchy. Już nie raz u niego byłem, więc mam tu co nieco plus mamy podobne rozmiary. Tak więc odświeżony podszedłem do mojego Tygryska, obejmując go od tyłu w pasie.
-Długo jeszcze?!- Zapytałem patrząc jak miesza smacznie wyglądającą i pachnącą potrawę.
-Jeszcze chwila. Aż taki głodny jesteś?!- Zapytał z uśmiechem.
-Po takiej grze z tobą można porządnie zgłodnieć. Wyjątkiem jest tylko gra wstępna.- Powiedziałem, po czym cmoknąłem go w szyję. Kagami zarumienił się i burknął coś pod nosem. Uśmiechnąłem się zadowolony i usiadłem na krześle. Już po chwili w ciszy zaspakajaliśmy nasz głód. Po obiadku położyłem się na kanapie. Kagami zmywał naczynia i robił sobie listę zakupów. W telewizji leciał jakiś film przygodowy. Z nudów go oglądając stwierdziłem, że jest mi gorąco, mimo iż byłem ubrany w koszulkę z krótkim rękawem i dresowe spodnie. Przecież na zewnątrz nie jest tak zimno, a teraz czuję się jakby był środek lata.
-Spać ci się chce?- Usłyszałem nad sobą. Nawet się nie zorientowałem kiedy Kagami skończył zmywać i podszedł do mnie z miską chipsów.
-Nie. Po prostu mi nudno.- Oderwałem wzrok od ekranu i spojrzałem na Kagamiego. Usiadł on obok mnie kładąc tą miskę na stole.
-Film nie ciekawy?!- Zapytał z lekkim uśmiechem.
-Mam tu coś, a raczej kogoś ciekawszego.- Wymruczałem ciągnąc go za koszulkę do siebie i całując go w usta. Nie protestował i nawet chciał więcej! Usiadł na moich biodrach przyklejając się do mnie i ocierając o strategiczne miejsce. I to rozumiem! Gdyby tylko głowa przestała mi tak pulsować. Kagami oderwał się ode mnie, patrząc jakoś dziwnie.
-Coś się stało?- Zapytał mrużąc oczy podejrzliwie.
-Nie, nic.- Odpowiedziałem od razu. Kagami zamiast kontynuować przyłożył rękę do mojego czoła.
-Ahomine~! Ty masz gorączkę!- Wykrzyczał spanikowany. Zanim zdołałem coś powiedzieć on wstał ze mnie i pognał do kuchni.
-Ale mi nic nie jest~!- Zawyłem. No jak on może mnie tak zostawiać?! Ja tu kurwa mam potrzebę~~~! Kagami wrócił z termometrem, wkładając mi go od razu do ust.
-Cicho bądź.- Burknął i wrócił do kuchni. Westchnąłem i czekałem. Jeszcze mi się nieco zimno zrobiło.
-Kagami~~! To piszczy~!!- Zawyłem. Nie miałem nawet siły aby sprawdzić wynik. Kagami przyszedł i zabrał termometr z moich ust.
-39.4 stopni. Migiem do łóżka! Za chwilę przyniosę ci jakieś tabletki.- Westchnął i mruczał coś pod nosem.
-Kagami?!
-Tak?
-Nie mam siły. Zostanę na kanapie.- Usłyszałem jego westchnienie. Przymknąłem oczy. Ten ból głowy jest nieznośny. Po dłuższej chwili Kagami okrył mnie kocem i dał jakieś tabletki. Nie miałem nawet siły aby się sprzeczać. Obróciłem się na bok, przegrywając po brodę. Zimno~~! Wtem poczułem rękę na mojej głowie, która miło miziała.
-To dziwne, że tak nagle dostałeś gorączki.- Usłyszałem jak zza mgły.
-A myślisz, że mnie to nie dziwi. Ja choruje raz na ruski rok.- Wymamrotałem wtulając się w poduszkę. Mimo bólu głowy zasnąłem.
Gdy się obudziłem nie czułem obok siebie ciepła. Mruknąłem niezadowolony i obróciłem się na plecy.
-Już wstałeś?!- Usłyszałem niedaleko siebie. Kiwnąłem tylko głową na tak, powoli otwierając oczy.
-Długo spałem?- Zapytałem zanim termometr wylądował w moich ustach.
-Godzinę.- Kagami usiadł obok mnie i zaczął ponownie miziać mnie po głowie.
-Miał~~!- Zamiałczałem z zadowoleniem, na co on się zaśmiał.
-Mimo......- Wziął termometr.- 38.5 stopnia gorączki masz dobry humor.
-Bo już mnie tak głowa nie boli.- Wymamrotałem.
-Jesteś głodny? A może pić ci się chce?? Jest ci zimno??!- Kagami zalał mnie pytaniami. Nie wiedziałem, że on taki troskliwy.
-Nie, nie jestem głodny. Ale napił bym się czegoś. I zimno.- Odpowiedziałem po kolei.
-To poczekaj. Zrobię ci herbaty i przyniosę dodatkowy koc.- Już chciał wstać lecz złapałem go za rękę.- Aomine co.....- Nie dokończył, gdyż pociągnąłem go tak, że leżał na mnie.
-Zimno mi. A ten sposób ogrzewania jest bardzo ciekawy.- Wymruczałem obejmując go w pasie i całując w czoło.
-Aomine! Jesteś chory, więc z seksu nici!- Wykrzyczał i wyszarpał się z moich objęć idąc do kuchni.
-Ale ja chciałem się tylko poprzytulać. Jednak twoja propozycja jest zaiste ciekawa. Plus to tylko gorączka, a nie katar czy kaszel.- Powiedziałem zadowoly, widząc jego rumieńce. Mruknął coś pod nosem i brzmiało to coś w stylu "Zboczony kretyn z nadwyżką testosteronu.". Zaśmiałem się, po czym usiadłem powoli.
-Co robisz?- Zapytał od razu Kagami.
-Idę do łóżka puki mam siły.- Powiedziałem wstając i powoli zmierzając do sypialni. Położyłem się na łóżku wręcz z ulgą. Kanapa nie jest zbytnio wygodna do spania. Po jakiś pięciu minutach przyszedł Kagami z dwoma kubkami herbaty i jakimiś maślanymi ciasteczkami. Położył to wszystko na szafce obok łóżka, a sam przysiadł na łóżku.
-Lepiej??
-Nie.- Kagami spojrzał na mnie zdziwiony. Ja za to uśmiechnąłem się i poklepałem miejsce obok siebie. Westchnął ciężko lecz położył się obok i wtulił w mój tors. Z nudów zacząłem przeczesywać jego włosy, na co uśmiechnął się.
-Jak myślisz jutro będziesz już zdrowy?- Zapytał spoglądając na mnie.
-Oczywiście. Gorączka szybko mi mija. Ale jutro odpuścimy sobie nasze one on one, bo może mi się jeszcze pogorszyć.- Powiedziałem całkiem szczerze. Raz tak miałem to oprócz gorączki gardło mnie bolało. Myślałem, że płuca sobie wykaszle!...... No może trochę przesadzam ale nie było fajnie kaszleć co 5 sekund. Chwilę tak leżeliśmy, gdy nagle Kagami podniósł się i wpił się w moje usta. Przez pierwsze 10 sekund byłem zszokowany lecz po tym od razu zacząłem oddawać pocałunki. Oderwaliśmy się od siebie, gdy zabrakło nam powietrza. Już chciałem coś powiedzieć lecz działania Kagamiego mu na to nie pozwoliły. Złożył kilka pocałunków na mojej szyi, po czym zsunął się nieco całując mój brzuch i masując moje krocze. Przez chwilę patrzyłem na niego zaskoczony.
-Kagami co ty robisz?!- Zapytałem w końcu. Nie, że mi się nie podobało! Po prostu zdziwiło mnie, że wcześniej mi zabraniał, a teraz sam chce. Kagami zaprzestał całowania mojego brzucha lecz ręka nadal masował moje krocze.
-Zaniennik.- Powiedział z uśmiechem, po cczym zsunął moje spodnie wraz z bokserkami do kostek.
-Jaki zamiennik?!- Spojrzałem się na niego zdziwiony.
-Wiesz nie powinieneś się przemęczać, więc zrobię ci tą przyjemność. W końcu przerwaliśmy na kanapie. A jak wyzdrowiejesz to zrobimy to normalnie.- Powiedział i zarumienił się nieco. Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie podmienili mi chłopaka. Tylko przez chwilę, gdyż usta i język Kagamiego na moim penisie skutecznie odwróciły moją uwagę. Westchnąłem czując tą przyjemność. Kagami wiedział, że nie lubię się droczyć w takich sprawach, więc prawie od razu wziął go całego do ust poruszając głową w górę i w dół, a dłonią masując jądra. Stęknąłem z przyjemności. Wyciągnąłem rękę wplątując ją w jego włosy. Czułem jak wszystko kumuluje się w jednym miejscu. Z głośnym stęknięciem doszedłem w jego ustach. Nie miałem siły aby go uprzedzić. Kagami wysunął mojego penisa ze swoich ust i połknął to co miał w ustach. Nie zdarzył nic powiedzieć, gdyż przyciągnąłem go do siebie całując zachłannie.
-Uznam to za odpowiedź, że się podobało.- Powiedział Kagami, gdy się od siebie oderwaliśmy.
-I to bardzo Tygrysku.- Wypiliśmy herbatę, po czym położyliśmy się wtuleni w siebie i pi chwili spaliśmy słodko.
Dwa dni później Kagami się rozchorował. Miał gorączkę, katar i okropny kaszel. Tak to jest jak biega się w deszczu i się porządnie nie wysuszy. Tak więc musiałem przełożyć nasz gorący wieczór i opiekować się Tygryskiem. W końcu on się mną opiekował mimo głupiej gorączki. I tak po dobrym tygodniu, gdy Kagami powrócił do żywych ja odbiłem sobie podwójnie w łóżku. W końcu hormony szaleją, więc trzeba je w przyjemny sposób normować. ;)
Prośba~~~!!!!!
Czy moglibyście polecić mojego bloga~~?? O.o Bardzo ładnie prooooszę~! *.*
Z góry Dziękuję~~! :* :* :*

sobota, 23 stycznia 2016

Info~!

Ohayo Wilczurki~! ^.^
Mam dla was kilka informacji~~~!
Nie, nie zawieszam bloga!!
Po prostu chcę was nieco powiadomić o blogu i w ogóle. :)
1. Nie wiem kiedy będę mieć normalnie Internet. ;_; Nadal mam tylko na telefonie- i tak szybko się ten Internet kończy. Możliwe, że dopiero za tydzień będę mieć. Nie wiem dokładnie. Mam nadzieję, że przed Walentynkami już będę mieć. ^^
2. Twin Blood. To opowiadanie będzie dalej kontynuowane. :3 Napisałam sobie plan wydarzeń- na całą kartkę A4, 18 punktów. =.= Ale na razie rozdziały będą dodawane raz na miesiąc, może częściej.
3. Danse Macabre. Do końca zostały 3 rozdziały, które są już napisane. Co dalej to później napiszę ;)
4. Baby Buu~! Seria, którą bardzo polubiliście~! ^w^ Oczywiście to trwa dalej. Prawdopodobnie będą jeszcze 4 rozdziały. Nie wiem. Nie mam na to planu. Po prostu będzie trwać do narodzin Fasolki~! :3
5. Coś nowego. Zaczęłam pisać nowe krótkie opowiadanie Ale na komputerze :p Więc musicie poczekać. Powiem tylko, że paring z Kuroko no Basket. ^.^
6. One-shoty i Miniaturki. Na razie nic nie napisałam. -.- Ale mam kilka pomysłów, więc możliwe, że niedługo coś wstawię.
I to by było na tyle. :3
Jeśli chcecie jakiegoś one-shota z konkretnym paringiem piszcie w Backstage. ^.^
I głosujcie w Ankiecie~! :D
I przepraszam, że się tu tak nie udzielam. ;_; Chciałam często coś dodawać ale ten brak Internetu mnie dobija -.- A na telefonie się ciężko pisze x.x
Także przepraszam i dziękuję za to, że tu zaglądacie~! :3
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
#Kimie

środa, 6 stycznia 2016

Baby Buu~!- Rozdział 4

Ohayo~! ^.^
Witam po raz pierwszy w nowym roku. Co tam u was ciekawego słychać?? U mnie narazie powolutku :3 Co do opowiadań to musicie poczekać jeszcze z 2 tygodnie ;_; Dopiero wtedy odzyskam Internet. Rozdziały mam na komputerze, więc ciężko je przenieść na telefon, a zwłaszcza na bloggera. Plus telefon mi się psuje, więc nie spodziewajcie się czegoś wielkiego teraz. =.=
Koniec smutnych wiadomości~! >.< Macie tu na weekend dalsze losy Kise, Aomine i Maleństwa~! *.*
Do zobaczenia niebawem Wilczurki~! ^w^
#Kimie
Minął już miesiąc od powiadomienia wszystkich o mojej ciąży. Ale ten czas szybko leci~! Aominecchi chodził do pracy, a ja siedziałem w domu. Nie miałem co robić?! Wręcz przeciwnie! Miałem sesje zdjęciowe, wywiady i tym podobne. Ale to wszystko zostało przesunięte na kolejny miesiąc. Dlaczego?! Ano ciąża na popoczątku nie jest taka kolorowa, jak mogłoby się wydawać. Byłem w 7 tygodniu ciąży, a czułem się okropnie. Często mnie mdliło, bolał mnie brzuch, budziłem się w nocy aby iść do toalety. Czułem się cały czas zmęczony i nie miałem na nic siły. Aomine raz nawet wziął tydzień wolnego aby się mną zaopiekować. Trochę mi było z tym źle. Zwłaszcza, że nie robiłem kompletnie nic. Nawet obiadu nie mogłem ugotować, bo mnie mdliło. Ja jadłem delikatne rzeczy typu krakersy, suszone owoce i jogurty. Do tego brałem tabletki. Naprawdę po tym miesiącu byłem zmęczony.
Mama Aomine przychodziła i nieco mi doradzała. W końcu w ciąży była. Często przychodził Kuroko z Kagamim. Dwa razy nawet odwiedził mnie Midorima z Takao oraz Murasakibara z Himuro. A Akashi przychodził przez cały tydzień. Bardzo mnie tym zaskoczył, a zwłaszcza prezentem w postaci herbaty. Powiedział, że jest dobra na mdłości i bóle brzucha i miał całkowitą rację. Przyszedł nawet Kasamatsu. Był jednak zmieszany, gdyż nie wiedział jak się zachować. Zarzuciłem więc temat koszykówki, więc szybko się zrelaksował i traktował mnie normalnie. No prawie, bo poczułem się źle i pognałem do łazienki, a on się nieco przestraszył. Mimo wszystko i tak cieszyłem się, że jestem w ciąży. Może teraz nie jest najlepiej ale później będzie wręcz wspaniale.
Leżałem na kanapie w salonie oglądając telewizję. Czułem się dzisiaj o wiele lepiej. Tylko rano miałem lekkie mdłości, a po za tym spokojnie. Aomine robił sobie kanapki, a dla mnie herbatę. Przez ten miesiąc zrobił się bardzo troskliwy i często mnie wyręcza.
-Oi Kise~!- Odezwał się Aomine z kuchni.
-Tak~??- Odkrzyknąłem poprawiając się na kanapie.
-Mam pytanie.- Wszedł do salonu kładząc kanapki i herbatę na stoliku.-Urosną ci piersi??- Spojrzał na mnie z zaciekawieniem, a ja spaliłem buraka. Dlaczego musiał zadać to pytanie??! Ano tak, przecież jest zboczeńcem, który kiedyś codziennie oglądał pół nagie dziewczyny z rozmiarem biustu F. Odwróciłem głowę zawstydzony.
-Urosną.- Wręcz wyszeptałem ale on i tak to usłyszał, gdyż jak się odwróciłem w jego stronę uśmiechał się szeroko.- Ale nie będą duże. Co najwyżej prawdopodobnie do rozmiaru B. A teraz zejć mi z oczu.- Odwróciłem się do niego tyłem. A już myślałem, że o dziecko się spyta, a on tylko o cyckach.
-Oi Kise~! Nie obrażaj się.- Usiadł na kanapie, na co prychnąłem.- Tak się tylko zapytałem. Wiesz u kobiet to normalne, że w czasie ciąży rosną piersi. A ja byłem ciekawy, czy tobie jako facetowi też urosną. Będziesz przecież karmił nasze dziecko.- Zaczął miziać mnie po boku.- No może trochę mnie ciekawi, jak będziesz z nimi wyglądał. I nawet będę chciał ich dotknąć. Ale to będziesz ty, a nie jakaś inna kobieta. Już zapomniałeś, że cię kocham i tutaj rośnie nasze Maleństwo?!- Wskazał na mój brzuch. Chwilę leżałem w ciszy, po czym spojrzałem się na Aomine z wielkim burakiem na twarzy.
-Musisz mnie tak zawstydzać??- Wręcz wypiszczałem. Aomine uśmiechnął się krzywo i pogłaskał mnie po policzku.
-Ślicznie się rumienisz Ryouta.- Poczułem jak moje policzki wręcz palą. Aominecchi pochylił się i złączył nasze usta w czułym pocałunku. No tak. Może i Aominecchi jest zboczeńcem ale moim kochanym zboczeńcem.
Kilka dni później razem z Aominecchim pojechaliśmy do lekarza. Miałem mieć robione pierwsze USG od potwierdzenia mojej ciąży. Nieco się stresowałem ale myśl, że zobaczę nasze Maleństwo uspokajała mnie i czułem szczęście. Chwilę czekaliśmy w poczekalni. Nie było dużo osób. Moją uwagę przykuła kobieta prawdopodobnie już w 7 miesiącu ciąży. Myśl, że również będę miał taki brzuch nieco mnie bawiła. Aomine szarpnął mnie za rękę. Nadeszła nasza kolej. Doktor widząc mnie uśmiechnął się miło, co odwzajemniłem. Aomine był nieco zdezorientowany.
-Dzień dobry panie Ryouta. Witam również przyszłego tatusia. Jak się dzisiaj czujemy?-  Zapytał wskazując nam krzesła.
-Dzień dobry. O wiele lepiej niż przez ostatni miesiąc.- Usiedliśmy, a lekarz pisał coś chwilę.
-No dobrze. To zapraszam na łóżko. Zobaczmy co słychać u Maluszka.- Na jego słowa uśmiechnąłem się szeroko i przeniosłem na łóżko. Aomine usiadł obok mnie na krzesełku. Lekarz usiadł po drugiej stronie. Podwinął moją koszulkę i nieco opuścił moje spodnie, po czym nałożył trochę żelu i przyłożył tą kulkę do mojego brzucha. Już po chwili było widać jakiś kształt na ekranie.
-A oto wasze dziecko.- Doktor przekręcił monitor i wskazał małą kulkę w niewyraźnym kształcie dziecka.- Jest dopiero rozmiaru ziarnka fasoli i zaczyna się rozwijać. O! A tu widać jak bije mu serduszko.- Wskazał na maleńki punkcik. I może i jest taki maleńki ale uroczy. Spojrzałem się na Aomine. Patrzył się na ekran i uśmiechał się lekko.
-Kiedy poznamy płeć dziecka?- Zapytał Aominecchi.
-Dopiero za trzy miesiące. Dajmy dziecku spokojnie rosnąć.- Uśmiechnął się i podał mi chusteczki abym się wytarł. Po tym dopowiedział nieco i dał zdjęcie Maleństwa. Podziękowaliśmy, po czym wróciliśmy do domu. Zdjęcie z USG przyczepiłem na lodówkę. Na jego widok od razu się uśmiechałem. No bo jak nie uśmiechać się na to małe życie??
Po obiedzie przyszedł Akashi, Murasakibara, Midorima, Kuroko, Kagami oraz Takao. Ten ostatni ledwo co wszedł, a już pytał o dziecko.
-Takaocchi może najpierw wejdziesz?- Zaśmiałem się, po czym wszyscy udaliśmy się do salonu. Było ciepło, więc Aomine przyniósł lemoniadę i oczywiście jakieś przekąski.
-To co u ciebie i dziecka?- Zapytał Kagami. Już chciałem odpowiedzieć lecz pisk Takao mi na to nie pozwolił. Wbiegł wręcz do salonu trzymając zdjęcie z lodówki.
-Kto chce zobaczyć dzidziusia~?!!- Krzyknął wesoło dająca pierwszej osobie najbliżej, czyli Akashiemu zdjęcie. Po dłużej chwili już każdy widział małą fasolkę.
-Ale to małe~!- Powiedział Kagami z uśmiechem.
-Wygląda jak cukierek~! Taki malutki i słodki~!- Zaśmiałem się z tego stwierdzenia ale w 100 procentach zgadzałem się z Murasakibaracchim.
-To dlatego dzisiaj tak promieniejesz Kise-kun.- Stwierdził Kurokocchi i nawet leciutko się uśmiechnął patrząc na zdjęcie.
-Dobra. Koniec patrzenia. Bo jeszcze się podrze i to nie wy będziecie musieli słuchać jego lamentowania.- Aomine zabrał zdjęcie i poszedł przyczepić je na lodówkę.
-Aominecchi~! Lepiej się przyznaj jak się cieszyłeś na USG~!- Próbowałem zrobić dziubek lecz uśmiech dzisiaj stanowczo nie chce opuścić mojej twarzy.
-Ależ oczywiście, że się cieszyłem.- Aomine podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy.- W końcu jest to Mały, a zarazem Wielki dowód naszej miłości.- Na jego słowa zarumieniłem się po czubki uszu. I musiał to jeszcze mówić przy wszystkich?!! Odburknąłem coś niewyraźnie, za co i tak zostałem pocałowany w policzek.
-Shin-chan~! Zróbmy sobie dzidziusia~!- Krzyknął radośnie Takao tuląc się do Midorimy. Ten na jego słowa wyprostował się i zarumienił lekko.
-Takao dziecko nie jest zabawką. I to jest poważna decyzja.- Było widać, że jest zakłopotany tą sytuacją. Na jego szczęście Kagami podjął inny temat niż dzieci i ciąża. Siedzieliśmy do późnego wieczora rozmawiając na najróżniejsze tematy. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że nie mogę grać w koszykówkę. W końcu nie mogę się przemęczać. Nieco mnie to zasmuciło lecz Kagami i Aomine obiecali, że gdy urodzę i będę się dobrze czuł to zagramy. Musiałem być cierpliwy. Gdy wszyscy już wyszli poczułem się naprawdę zmęczony. Aominecchi zaniósł mnie do łóżka i rozebrał do bokserek. Oczywiście sam też do nich się rozebrał. Położył się obok mnie, a ja od razu się w niego wtuliłem. Z lekkim uśmiechem na ustach zasnąłem i śniłem o dziecku, które rozwija się pod moim sercem. I albo jestem przewrażliwiony albo słyszałem bicie tego małego serduszka.