Ohayo~!
Witam bardzo serdecznie.
I mam pytanie. Czy u was również mimo lata leje i grzmi??
Lubię deszcz ale trochę słońca by się przydało :p
Mam nadzieję, że się nie gniewacie za brak miniaturki w tamtym tygodniu.
Tak się akurat zdarzyło, że bratanka pilnowałam i w niedzielę nie miałam siły
aby napisać cokolwiek. =.=
Jednak dzisiaj skoczyłam i świeżutki wstawiam. :)
Dzisiaj paring z Kuroko no Basket ^.^
Ostatnio tak sobie czytałam o nich i jakoś tak samo wyszło.
I jest to bardziej one-shot niż miniaturka ale to taki mały szczegół.
Mam dla was fajną wiadomość!!!!
Kimi zabrała się za nowe opowiadanko~! ^.^
Więc niedługo spodziewajcie się go na blogu.
I takie pytanko:
Kto oglądał już pierwsze odcinki Durarary!!x2:Ten i
Junjou Romantica 3??
Ja tak i polecam ślicznie. ^.^
Już nie przedłużam.
Enjoy~! ;)
Wakacje-
ulubiona „pora” roku dla każdego ucznia. Można się odprężyć i nie myśleć o
zadaniach domowych. Jednak dla Pokolenia Cudów wakacji nie ma. Przecież
„trening czyni mistrza” i dla sportowców nie ma odpoczynku. Zwłaszcza jak jest
się najlepszym i chce się takim pozostać. Już w pierwszy dzień wakacji Akashi
nie dał nam chwili przerwy, trzymając nas w sali gimnastycznej przez 5 godzin.
Po treningu każdy leżał na podłodze nie mogąc ruszyć nawet palcem.
–Wstawać!
Nie pora na leżakowanie.- Łypał na nas groźnie w ręce trzymając swoje czerwone
nożyczki.
-Akashi-kun
nikt nie ma już siły na dalszy trening.- Powiedział spokojnym głosem Kuroko,
leżąc na podłodze z zamkniętymi oczami.
-Aka-chin,
jeść~!!- Zawył Murasakibara, któremu Akashi nie pozwolił chociaż na chwilę się
lenić.
-Akashi
jeśli trening będzie jeszcze trwał to nasza blond modelka nie będzie miała siły
pozować.- Aomine mimo zmęczenia uśmiechnął się szeroko do kapitana.
-Wredziol!-
Łypnąłem na niego groźnie z ławki, na której leżałem. Była niewygodna ale byłem
tak zmęczony, że mało mnie to obchodziło. Akashi stał chwilę patrząc na nas
uważnie, przy okazji obracając nożyczkami w dłoni.
-No
dobra. Niech wam będzie. Koniec na dzisiaj. Ale jeśli w poniedziałek któryś z
was się spóźni to powieszę jego flaki w holu głównym.- Jego oczy błysnęły
czystym sadyzmem. Nikt i tak nie podważał jego słów, nie chcąc być
wykastrowanym plastikowym widelcem. Wszyscy wręcz z ulgą wstali kierując się do
szatni. Tylko Aomine musiał zostać na chwilę i posprzątać piłki. Chciał się
sprzeciwić ale widząc minę Akashiego westchnął tylko głośno i zabrał się za
zbieranie piłek z całej sali. Reszta zwinnie udała się do szatni. Ja natomiast
szedłem powoli za nimi. Nie chodzi tu o to, że byłem tak zmęczony, że omal nie
czołgałem się do niej. Po prostu chciałem popatrzeć na Aomine. Dziwne, co nie?!
Dlaczego miałbym patrzeć się na tego granatowo włosego faceta o ciemnej
karnacji. Otóż zakochałem się w nim. Tak, ja Kise Ryouta zakochałem się w
Aomine Daikim, który jest facetem. I ja też nim jestem. Wygląda na to, że
jestem gejem. Odkrycie roku. Wydanie specjalne magazynu „NeXt”. Wywiad za
wywiadem jak to słynny model Kise Ryouta woli mężczyzn i zakochał się w kumplu
z drużyny. Chociaż pociąga mnie tylko Aominecchi. Jest jakaś nazwa na osobę,
którą pociąga tylko jedna osoba? Postronny gej, jednostronny gej, modelowy gej?
No dobra, nie ważne. Ważne, że mam zboczone myśli, gdy tylko widzę go w samych
spodenkach. Chociaż nawet w stroju sportowy jest pociągający zwłaszcza, gdy
kropelki potu wędrują po jego ciele. Albo podczas gry, gdy wymija wszystkich z
uśmiechem i szaleństwem w oczach. Albo gdy......Dobra Kise. Ogarnij się bo ci
jeszcze stanie i to na dodatek przy wszystkich. Niechętnie poszedłem do szatni,
leniwie ściągając strój sportowy i biorąc prysznic. Oczywiście byłem ostatni,
gdyż reszcie o dziwo spieszyło się do domów. Gdy wyszedłem spod prysznica do
szatni wparował Aomine.
-Jakoś
długo ci to zeszło.- Stwierdziłem z próbą nie przejmowania się, że jestem w
samym ręczniku, a tuż przede mną prezentuje się na wpół nagi Aomine.
-Ta
czerwona gnida kazała mi jeszcze ładnie pokładać w składziku. Jakby sam nie
mógł tego zrobić albo kazać Momoi tego ułożyć.- Westchnął zrezygnowany i
poszedł pod prysznic. Powstrzymałem chęć pójścia za nim i spytanie, czy nie
umyć mu plecków i postanowiłem się jednak ubrać. Paradowanie w samym ręczniku
przed Aominecchim jest dla mnie zawstydzające. Po kilku minutach siedziałem na
ławce zawiązując buty, a spod prysznica wrócił Aomine. Musiałem szybko odwrócić
wzrok, gdyż nie wytarł się dokładnie i kropelki wody zdobiły jego umięśnione
ciało. Plus fakt ręcznika na biodrach był dla mnie wynikiem rumieńców na twarzy
i zboczonych myśli.
-Co
będziesz robił w weekend Aominecchi?- Spytałem myśląc o tym jak by to
wyglądało, gdybyśmy mogli go spędzić razem.
-Nie
wiem. Nie mam planów. Moim najbliższym planem jest pójść do domu, nażreć się
mięsa, pooglądać jędrne cycuszki Horikity Mai, przy okazji zwalając sobie ręką.
A po tym zasnąć i spać do południa.- Uśmiechnął się na samą myśl, a ja musiałem
sam siebie skarcić. Przez myśl przeszedł mi Aomine masturbujący się tuz przede
mną. Dobrze, ze miałem na sobie ciasne jeansy.- A ty Kise pewnie masz jakąś
sesję zdjęciową co nie?- Usiadł naprzeciwko mnie zakładając buty.
-Nie,
nie mam. Rzadko kiedy zdarzają się sesje w weekendy.- Zaśmiałem się cicho
widząc jak Aomine źle założył buta. Chwilę patrzałem się na niego w
zastanowieniu ale postanowiłem zaryzykować.- A może wpadłbyś do mnie?- Spytałem
przykrzywiając głowę w bok z głupkowatym uśmiechem.
-Niby
po co? I co mielibyśmy u ciebie robić?- Spytał zza ramienia pakując swoje
ciuchy. W porę ugryzłem się w język, bo bym palną „Byśmy seksili się aż nam
zabraknie sił”. Oj Kise. Ty dobrze wiesz, że nie mógłbyś chodzić po takim dniu,
a mimo to sam takie niemoralne rzeczy proponujesz.
-Kupiłem
sobie ostatnio fajną grę na PS3, mam pełno mięcha w lodówce, które dostałem po
ostatniej sesji w prezencie, a sam tego nie zjem. Muszę przecież dbać o linię.
No i ogólny fakt, że żaden z nas nie ma planów, a razem raźniej.- Nadal
pamiętam jak dali mi reklamówki pełne mięsa. Ledwo co to uniosłem. A gotować
umiem, więc coś pysznego przyrządzić się da. No ale ja wolę kurczaka i sałatkę
do tego.
-Kise.-
Odezwał się po dłuższej chwili Aomine. -Mam dla ciebie radę. Jak chcesz mnie do
siebie zaprosić to mówisz: „Dużo mięcha, fajna gra i wygodne łóżko jutro po
południu. Zrozumiałeś?
-T-Tak.-
Pokiwałem jeszcze głową na potwierdzenie. Słowo „łóżko” jest dla mnie bardzo
dwuznaczne w jego ustach.
-No
więc tak.- Powiedział Aomine zamykając szafkę.
-He?-
Spojrzałem się na niego niezrozumiale. O co mu chodzi z „No więc tak”??
Aominecchi widząc moją minę westchnął głośno i podszedł do mnie. Jego ręka
wylądowała na mojej głowie czochrając moje włosy.
-To
znaczy, że masz się mnie jutro o 13 spodziewać u siebie. Więc na stole ma już
czekać pełno mięcha.- Zaśmiał się i wyszedł, a ja siedziałem chwilę skołowany.
Gdy dotarło do mnie, że Aominecchi odwiedzi mnie jutro ucieszyłem się jak
idiota i cały w skowronkach wróciłem do domu. Po sprawdzeniu lodówki dokupiłem
jeszcze kilka rzeczy i zamarynowałem mięsko. Na mojej twarzy cały czas gościł
uśmiech. Już nie mogę się doczekać.
Wstałem
wcześnie rano aby wszystko przyszykować. Zmieniłem pościel, podłączyłem PS3,
posprzątałem i przyszykowałem jedzenie. Pewnie się zastanawiacie, gdzie moi
rodzice? Otóż mieszkam sam, gdyż mam dzięki temu bliżej do szkoły i na sesje
zdjęciowe. No i często późno wracam ich trochę irytowało. Mi się podoba tak jak
jest. Przynajmniej będę mógł pieprzyć się z Aominecchim kiedy chcę. Uznajmy, że
tamtego zdania nie było. Aominecchi przyszedł trochę przed czasem ale nie
przeszkadzało mi to.
-Hejka~.-
Otworzyłem mu z uśmiechem na ustach.- Wejdź.
-Yo.
Dzięki. Dzień dobry.- Powiedział głośniej wchodząc i od razu zdejmując buty.
-Do
kogo ty to mówisz?
-Do
twoich rodziców.
-Ale
ja mieszkam sam.
-.....
-.....
-I
ja dopiero teraz się o tym dowiaduje.
-Nigdy
nie pytałeś.- Wzruszyłem ramionami.- A to coś zmienia?
-Pewnie.
Wpadał bym do ciebie z niezapowiedzianą wizytą o każdej porze dnia i nocy.-
Uśmiechnął się szeroko i poszedł w głąb mieszkania. Ja stałem tak chwilę
skołowany nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałem. Wyobraźnia działała na
największych obrotach. Potrząsnąłem głową roztrzepując brudne myśli i polazłem
za nim. Aomine stał w kuchni i grzebał w mojej lodówce.
-Jak
już coś tam ciekawego sobie wygrzebiesz to idź do pokoju. Ja za chwilę przyjdę
tylko wyciągnę mięso z piekarnika.- Na potwierdzenie słów założyłem rękawice i
otworzyłem piekarnik. Buchnęła para a wraz z nią pyszny zapach. Aomine ukucnął
obok mnie ze puszką coli i powąchał mięso z daleka.
-Jeśli
to smakuje tak samo jak pachnie to nadajesz się na kucharkę.- Poczochrał moje
włosy i wstał.- Pospiesz się, bo nic od rana nie jadłem.- Rzucił na odchodnym i
zniknął za ścianą. Ja szybko wyciągnąłem mięso nie komentując słowa „kucharka”.
Nałożyłem na dwa talerze ryż i porcję mięsa. Oczywiście porcja Aominecchiego
była o jakieś 3 razy większa od mojej. I tak uzbrojony dodatkowo w pałeczki
ruszyłem do pokoju. Aominecchi siedział na ziemi oparty o moje łóżko i
przeglądał moje gry.
-Jakim
cudem masz grę, która sprzedała się w jakąś godzinę i ciężko ją było później
zdobyć?- Spytał szczerze zdziwiony. Ja podszedłem do niego kładąc talerze na
małym stoliku i siadając naprzeciwko.
-Dostałem
po jednej sesji zdjęciowej za dobrze wykonaną pracę.- Powiedziałem
najnormalniej w świecie.
-To
wiedz, że będę do ciebie często przychodził. Może akurat dostaniesz coś tak
ciekawego jak ta gra, a nie błyszczyk do ust.- Uśmiechnął się wrednie w moją
stronę, odkładając gry.
-Wredziol.
Dla twojej wiadomości nigdy nie dostałem żadnego błyszczyka. Plus co do twoich
planowanych wizyt to mnie często nie ma w domu, bo jak ci już wiadomo mam sesje
zdjęciowe.- Które najchętniej bym odwołał aby spędzić z tobą więcej czasu.
-To
zamieszkam z tobą.- Patrzałem się na niego zszokowany. Moje myśli pofrunęły do
wspólnych poranków, leniwych popołudni i aktywnie spędzonych nocy w łóżku.
-Głupek.
Smacznego.- Zarumieniłem się delikatnie próbując zasłonić to grzywką. Aby już
na mnie nie patrzał zabrałem się za jedzenie.
-Smacznego.-
Po tym nastała trochę niezręczna cisza. Ja błądziłem myślami, a Aominecchi jadł
swoje kochane mięso. Po posiłku- z podwójną dokładką Aominecchiego- dopiero
zaczęliśmy rozmawiać.
-Ale
się nażarłem!- Aominecchi rozwalił się na moim łóżku głaszcząc się po pełnym
brzuchu.
-Wyjadłeś
wręcz ¾ całego mięsa.
-Dobrze
przyrządzonego mięska.
-Cieszę
się, że ci smakowało.- Uśmiechnąłem się i usiadłem na podłodze, opierając się o
łóżko.
-Kise.
-Co?
-Ty
żonko prawie idealna.
-Że
co?!
-Taka
prawda. Dobrze gotujesz, sprzątasz, wykonujesz wszystkie prace domowe, dobrze
wyglądasz. Istna żona.
-Czego
mi brakuje do bycia idealną żoną?
-Dużych
cycków.- Aomine aż się rozmarzył na samą myśl, a ja pokręciłem niedowierzająco
głową. Aominecchiemu tylko trzy rzeczy są potrzebne do szczęścia: mięcho, cycki
i koszykówka. Westchnąłem opierając sobie głowę na łóżku.
-Wiesz
mógłbym zrobić sobie operację i stałbym się idealną kandydatką na żonę.-
Zażartowałem z lekkim uśmiechem.
-Kise.
-Tak?
-Powiedz
mi, gdzie tu jest najbliższy jubiler.
-A
po co ci teraz jubiler?
-Kupię
pierścionek zaręczynowy i ci się oświadczę pod warunkiem, że zrobisz sobie
takie duże cycki.
-.....
-.....
-.....
-.....
-.....
-......
-Jednak
zrezygnuję. Dziękuję za ofertę ale nie.- Aomine zaśmiał się z mojej nadąsanej
miny, po czym poczochrał moje włosy.
-Modelka
niech nie strzela focha, bo ja mam ochotę zlać cię w grze.- Aomine usiadł i
rozciągnął się. Ja tylko prychnąłem, po czym wziąłem grę z zamiarem jej
włączenia. Dopiero wtedy zauważyłem reklamówkę leżąca przy szafie.
-Co
to jest?- Spytałem zerkając do reklamówki.
-Nie
chciałem przychodzić z pustymi rękoma więc kupiłem małe co nieco po drodze.- W
reklamówce znajdowało się 2 opakowania
żelek i jakieś 3 cukierków. Na dodatek moich ulubionych.
-Skąd
wiesz jakie cukierki lubię?- Spytałem przekręcając łepek w bok.
-Kilka
razy widziałem jak się nimi zajadasz. Plus ja też je lubię, więc postanowiłem
je kupić.- Mimowolnie się zarumieniłem. No cóż nie codziennie się dowiaduje, że
obiekt twoich westchnień lubi to samo co ty.
-To
ja idę wsypać żelki i cukierki do miseczek, a ty odpal grę.- Już po chwili
siedzieliśmy przed telewizorem i graliśmy. Śmialiśmy się, popychaliśmy
nawzajem, krzyczeliśmy i wcinaliśmy cukierki. Żelki zostały zjedzone przez
Aominecchiego zanim gra się włączyła. Po skończeniu kolejnego poziomu
postanowiliśmy zrobić sobie krótką przerwę.
-Razem
gra się o wiele lepiej.- Stwierdził Aomine leżąc na podłodze. Najwyraźniej nie
chciało mu się wstawać aby położyć się na łóżku.
-Samemu
nie ma takiej rywalizacji.- Stwierdziłem i już chciałem wziąć ostatniego
cukierka o jabłkowym smaku lecz Aomine był szybszy.
-Oddawaj.
On jest mój.- Wyciągnąłem rękę w jego kierunku.
-Nie.
Ja byłem szybszy. Jest mój.- Po tym włożył cukierka do ust.
-Aominecchi!
-Jeśli
go chcesz to mi go zabierz.- Leżał z zamkniętymi oczami oraz lekkim uśmiechem.
Ja chwilę się zastanawiałem nad zaistniałą sytuacją. Przełknąłem głośno ślinę i
postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę. Pochyliłem się i złączyłem nasze
usta w pocałunku, po chwili wdzierając się językiem aby odebrać cukierek.
Poszło mi o dziwo łatwo ale nie to stanowiło problem. Gdy odsunąłem się od jego
ust ujrzałem zszokowaną twarz Aominecchiego. Na mojej twarzy rozkwitł rumieniec.
Matko! Zrobiłem to! Tylko co teraz?
-No
więc ja....- Przerwałem głuchą ciszę panującą od kilku chwil między nami.-
Lubię cię Aominecchi.- Spuściłem głowę w dół aby nie widział moich rumieńców.
Po chwili poczułem pchnięcie, które powaliło mnie na ziemię. Spodziewałem się
wrzasków i uderzenia ale to co się stało wręcz mnie wmurowało. Aomine zawisł
nade mną chwilę taksując mnie wzrokiem. Następnie pochylił się i złączył nasze
usta. Zadrżałem, gdy jego język zaczął ocierać się o mój własny. Cukierek rozpłynął
się pod wpływem naszej śliny. Gdy Aomine przestał penetrować moje usta mogłem
nabrać powietrza. Było mi gorąco, szumiało w uszach, a moje krocze domagało się
uwagi. Trwaliśmy w takiej pozycji patrząc sobie w oczy.
-Jakoś
to przetrwam.- Powiedział Aomine po chwili.
-He?!
Co przetrwasz?- Powiedziałem lekko zachrypniętym głosem.
-To,
że masz rozmiar SS.
-Rozmiar SS?
-Same
suty.- Aomine uśmiechnął się szeroko widząc moją minę.
-A
co ma mój rozmiar do przetrwania?- Spytałem zbity z tropu.
-To,
że ja też cię lubię Kise. Nie wiem jakim cudem ale lubię.- Patrzałem się na
niego zszokowany. Aominecchi mnie lubi? Dopiero po dłuższej chwili ta wiadomość
do mnie dotarła, a ja miałem ochotę skakać ze szczęścia. Już chciałem coś
powiedzieć lecz wargi Aominecchiego skutecznie mi to uniemożliwiły. Zarzuciłem
ręce na jego szyję przyciągając go do siebie bliżej. Gdy włożyłem rękę pod jego
koszulkę ten od razu przestał mnie całować.
-Oj
nie. Nie dzisiaj.
-Dlaczego?!
-Bo
jest za gorąco.
-Mi
to nie przeszkadza.
-A
mi tak.
-Aominecchi!
-Nie
i już.
-A
jeśli zrobię ci pyszną kolację?
-Hmmm......
-Możesz
też zostać na noc. Ja na jutro nie mam żadnych planów. Zrobi ci wtedy
jajecznicę na śniadanie z bekonem. Co ty na to?
-Kise.
-Tak?
-Gdzie
jest ten jubiler?
-Baka~!-
Walnąłem go w ten głupi łeb, a ten się zaśmiał. Pocałował mnie krótko w usta,
po czym przeturlał na plecy. Wtuliłem się w niego i zacząłem mruczeć niczym
rasowy kot, gdy zaczął drapać mnie po plecach.
-Spedaliła
mnie blond ciota. Świat się wali. Mamo ja nie chce umierać! Jestem zbyt młody i
przystojny na śmierć. Pomocy~!- Zawył jakby się paliło.
-Aominecchi
ty to potrafisz zepsuć chwilę romantyzmu.- Stwierdziłem z głośnym
westchnieniem. Nagle poczułem jak dłonie Aomine zaciskając się na moich
pośladkach, przez co pisnąłem.
-Ryouta
za chwilę będziesz pode mną jęczał, więc to były twoje ostatnie słowa na dziś.-
Zarumieniłem się po same uszy z cichym jękiem. Ponownie zostałem powalony na
plecy i uciszony pocałunkiem. Po kilku minutach z mojej sypialni dochodziły
tylko jęki i westchnienia oraz krzyk, gdy doszedłem w jego ramionach. Na jednym
razie nie poprzestaliśmy, przez co zasnęliśmy dopiero o 4 nad ranem. Rano z
bolącym tyłkiem i na chwiejnych nogach poszedłem zrobić śniadanie. Po nim
ponownie to zrobiliśmy tym razem na blacie kuchennym. Spędziliśmy ze sobą cały
dzień. Bardzo aktywnie, gdyż robiliśmy to gdzie tylko się dało: w łazience, na
kanapie, na dywanie, w korytarzu, przy ścianie itd. Trochę żałowałem tego iż
pozwoliłem mu na te wszystkie rzeczy. Zwłaszcza, że w poniedziałek nie ledwo co
chodziłem o siadaniu nie wspominając. Trening ledwo co przetrwałem. Wręcz
padłem na ziemię z braku sił. Wtedy zdarzyła się rzecz niespodziewana.
Akashicchi uderzył Aominecchiego, po czym kazał Murasakibarze zanieść mnie do
szatni. Jak się później dowiedziałem od Aomine, Akashi nawrzeszczał na niego za
to, że mnie przeforsował. Zakazał mu sypiania ze mną przez tydzień i dał mu
dodatkowe treningi za karę. Skąd on to wiedział tego nigdy się nie dowiemy. Za
to dał wszystkim 2 tygodnie wakacji które wykorzystaliśmy w całości. Wypoczęci,
szczęśliwi i w moim przypadku zakochani powróciliśmy na treningi.

Ohayo!!!
OdpowiedzUsuńAwww <3 Akashi taki zajebisty. Ogólnie to kocham Kuroko no Basket i ten paring też w sumie lubie więc no OMG. Kiedyyy bedzie rozdział z TwinBlood ??? XD Ogólnie duużo weny i pomysłów
POWODZENIA :***
Julia N.
Ohayo~! ^.^
UsuńOgólnie też kocham to anime i ten paring, więc tak ładnie o tym napisałam :p A natępny rozdział Twin Blood już w sobotę ;)
Dziekuje ślicznie za wenę i pomysły *.*
Pozdrawiam~! #Kimie
Już niedziel, gdzie rozdział ja sie pytam?! :** Czekam z niecierpliwością
OdpowiedzUsuń~Julia N.
Ohayo!
OdpowiedzUsuńUwielbiam AoKise, a ten one-shoy był genialny! :D
Słodki, zakochany Kise, jak zwykle zboczony, ale zajebisty AOmine... BOSKO *_*
No tylko czytać więcej takich one-shotów :D *zboczony uśmiech*
Będę częściej wpadać, bądź tego pewna! SPodziewaj się mnie o każdej porze dnia i nocy! XD :D
Weny!! <3 :**
Ohayo~! ^w^
UsuńCieszę się, że się podobało~! :3
Dobrze, zapamiętam~! ^.^
Dziękuję i pozdrawiam~! :*
#Kimie
Hej,
OdpowiedzUsuńświetnie, czasami miałam wrażenie, że Aoime właśnie lubi Kise i go prowokuje do działania...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia