Dzień festiwalu~! Aktualnie jesteśmy już przebrane w
nasze stroje. Już zaczęłyśmy naszą prace. I muszę stwierdzić, iż wyglądam w tym
stroju świetnie. Jest bardzo fajnie. Nasi klienci są bardzo mili i przyjaźnie
nastawieni. Od rana nie widziałam chłopaków. Raz tylko Shunsuke przebiegnął mi
przed nosem. Mam nadzieję, że chociaż wpadną na chwilę.....
Po około 3 godzinach
Nadal pracujemy. Raz przyszedł pan od fizyki i był wręcz
zauroczony naszym zapałem i uprzejmością.
-Czy
ja też zostanę obsłużony?- Aż podskoczyłam, gdy Jason powiedział mi te słowa do
ucha. Zjawił się za mną tak znienacka. Obróciłam się do niego przodem i wręcz
zamarłam. Był on przebrany za.....
-Kotek?!-
Aż uśmiechnęłam się.
-No
co?! Nie podobam ci się?- Spytał z maślanymi oczkami.
-Podobasz.
Jesteś bardzo słodziutki ^.^.- Powiedziałam i pogłaskałam go po głowie.
-Twój
kotek jest bardzo głodny.- Stwierdził Jason i zaczął dawać mi buziaki.
-No
dobrze. Siadaj a ja za chwilę ci coś podam.- Usiadł grzecznie i czekał na
jedzenie. Przyniosłam mu kawałek tarty truskawkowo-jagodowej i gorącą
czekoladę.
-Mari.
Jestem zazdrosny.- Powiedział, gdy usiadłam naprzeciwko niego.
-Dlaczego?-
Przecież nie jestem tu jedyną dziewczyną.
-Bo
w tym stroju wyglądasz naprawdę uroczo i seksownie a przychodzi tu pewnie dużo
chłopaków. I nie mogę przeboleć, że patrzą się na moją śliczną dziewczynę.- Ja
go chyba zabiję za te teksty. Przez nie robię się czerwona jak burak.
-A
co ja mam powiedzieć?! Mój super przystojny chłopak, wyglądający bardzo słodko
z tymi uszkami i uśmiecha się do tych wszystkich dziewczyn. I jak myślisz jak
się czuję?- Aż przestał jeść. Szybko pogryzł i połknął kęs ciasta. Złapał mnie
za rękę i trochę przybliżył.
-Skarbie.
To dla mnie wielka tortura uśmiechać się do tych dziewczyn. I nie bój się.
Wynagrodzę ci to po festynie.- I co ja mam o tym myśleć. Jednak uśmiechnęłam
się na jego słowa i cmoknęłam go w nosek.
-Ja
też chcę ciacho.- Stwierdził Joni stojący tuz obok nas. Również był ubrany za
kotka. Przysunął sobie krzesło i usiadł koło brata.
-Joni~!
Wyglądasz tak sweet~!- Stwierdziła Yuko i rzuciła się na szyję swojemu
chłopakowi.
-Ty
też Yuko~!- To są dwa wariaty. Yuko od razu podała swojemu chłopakowi
ciastko i picie. Gadaliśmy tak chwilę. Lecz nagle przez naszą kawiarenkę
przeszedł pisk dziewczyn. Zobaczyłam na drzwi by zobaczyć, kto wywołał taki
pisk. Okazał się nim być Kiyoshi. Ale wcale nie wyglądał jak ten Kiyoshi,
którego znam. Również był przebrany za kota. Lecz muszę przyznać, że wyglądał
fantastycznie. Może to przez to, że miał na sobie futrzaną kamizelkę oraz
opaski na rękach z futerkiem. Miał również ogon i wąsy. Do tego cały ubrany
był na biało, co dawało fajny kontrast
z jego oczami. Wszedł do środka i usiadł z nami.
-O
matko! Kiyoshi to naprawdę ty?- Zapytała się Yuko.
-Tak
to ja.- Odpowiedział jej z uśmiechem. W tym czasie podeszła do nas Megi. Ona
patrzała się na niego a on na nią. Megumi po chwili przybliżyła się do
Kiyoshiego i.........zaczęła go drapać za uchem. Zdziwiło go to na początku
lecz po chwili zaczął się do niej łasić, prosząc o więcej. Megi tylko śmiała
się z jego zachowania.
-Megi.
Wiedz, że zostaniesz za chwilę przeze mnie porwana.- Powiedział Kiyoshi, gdy ta
przestała go drapać.
-Dlaczego?-
Spytała się. Też jestem tego ciekawa.
-Albo
cię porywam albo zabijam wszystkich facetów, którzy na ciebie spojrzą.-
Spojrzał się na innych z mordem w oczach. Ale z niego zazdrośnik.
-Nie
martw się. Gdy do nich podchodzę od razu mówię, że mam chłopaka.- Na jej słowa
wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Po tym pogadałyśmy jeszcze chwilę z chłopakami i
wrócili oni do swojej pracy.
Właśnie
stoimy całą naszą grupką na placu szkoły. Nasza praca już się skończyła więc
możemy iść na jakieś atrakcje albo po prostu odpocząć. Jak na razie to po
prostu stoimy i gadamy. Nagle coś przykuło moją uwagę a raczej ktoś. Była nią
młoda dziewczyna. Miała ona rude, długie włosy i brązowe oczy. Była ubrana w
czarne legginsy, czerwono-czarną sukienkę z falbankami i długimi rękawami.
Stała przy bramie szkoły a wokół niej stało kilka osób. Widać było, że jest tym
faktem przerażona. Nagle spojrzała w moją stronę. Po chwili minęła tych ludzi i
biegła w naszą stronę. Podbiegła i.......przytuliła się do Kiyoshiego. Nie powiem,
ale trochę mnie to zdziwiło. Na początku Kiyoshi również nie wiedział, kto się
do niego tuli. Wszyscy aż zamilkli, gdy ta dziewczynka to zrobiła. Najwyraźniej
Kiyoshi znał ją bo uśmiechnął się i pogłaskał ją po głowie.
-Co
tu robisz Emi?- Spytał się jej. Wiec ma na imię Emiko. Dziewczynka nic
nie odpowiedziała tylko bardziej wtuliła się w niego i wręcz się za nim
schowała.- Nie chowaj się. Zobacz kto tu jest.- Dziewczynka na jego słowa
wyjrzała zza niego i spojrzała na nas. Uśmiechnęła się i podbiegła do Jasona by
go przytulić. On jakby wiedział, że to zrobi dlatego przed tym kucnął.
-Cześć
Emiko.- Powitał ją z uśmiechem.
-A
ze mną się nie przywitasz?- Spytał się Joni. Emiko spojrzała na niego i również
podeszła do niego, by się przywitać.
-Jaka
ona słodka~!- Stwierdziła Yuko i najwidoczniej również chciała się przywitać z
Emi. Ona zaś przestraszyła się i szybko schowała się za Kiyoshim.
-Nie
bój się. Nic ci nie zrobi.- Powiedział do niej z uśmiechem Kiyoshi. Muszę
przyznać, że wyglądał wtedy inaczej. Był taki bardziej....troskliwy?
-Cześć!
Jak masz na imię?- Spytała się Megi i ukucnęła niedaleko niej. Emi patrzała się
na nią chwilę. Jednak wyszła zza Kiyoshiego i ustała przed nią.
-Nazywam
się Emiko.- Powiedziała dziewczynka cichutko.
-Miło
cię poznać Emi-chi. Ja nazywam się Megumi.- Przywitała się Megi. Ta scena
wyglądała nawet słodko.
-Miło
cię poznać Megi-san.- Powiedziała cicho Emi. I nawet się do niej uśmiechnęła.
-A
przywitasz się z innymi?- Spytał się jej Kiyoshi i ukucnął za nią.
-Nie.-
Powiedziała i ponownie przytuliła się do niego. Kiyoshi wziął ją na ręce.
-Ale
z ciebie uparciuch. Ale jak nie chcesz to nie będę cię zmuszał.- Zadziwiał mnie
taki Kiyoshi. Mógłby być taki częściej.
-A
tak w ogóle to kto to jest?- Spytał się Shun. Właśnie. Wiemy, że ma na imię
Emiko i zna Kiyoshiego.
-Moja
siostra.- Powiedział Kiyoshi. Nawet nie są do siebie podobni ale nie wnikam.
-Chcę
iść do domu.- Powiedziała Emiko.
-No
dobrze. Sorki ale ja już idę. Życzę miłej zabawy.- Powiedział Kiyoshi i poszedł
z Emiko na rękach do domu.
-Na
razie-!- Zdołaliśmy jeszcze za nim krzyknąć.
-Ale
Kiyoshi ma słodka siostrę. Może nie jest do niego podobna wyglądem ale pewnie
ma podobny charakter.- Skomentowała Yuko. Może gdyby lepiej ją poznać okazało
by się to prawdą. Chociaż to, że nie chciała nas poznać można porównać do
charakteru Kiyoshiego.
Po
tym pochodziliśmy po kilku stoiskach. Następnie Shun i Lou odprowadzili Megi do
domu. Yuko z Jonim tez gdzieś poszli. Za to ja z Jasonem wybraliśmy się na
spacer po parku. Usiedliśmy na ławce i rozmawialiśmy na temat dzisiejszego
dnia.
-Muszę
przyznać, że Kiyoshi ma uroczą siostrę.- Powiedziałam w pewnej chwili.
-To
nie jest jego siostra.- Powiedział Jason co mnie bardzo zdziwiło.
-Jak to nie jest to jego siostra?! Więc kto?- To było dziwne.
Przecież tak ją nam przedstawił.
-To
jego córeczka.- Na te słowa szczęka opadła mi do podłogi.
-C-Có-Córeczka?!
Ale jak to?- Kiyoshi ma córkę?!
-To
nie jest taka prawdziwa córka. Znalazł ją raz w lesie samą podczas ulewy i zaopiekował się nią. Miała wtedy
jakieś 7 miesięcy. Dlatego Kiyoshi traktuje ją bardziej jak córkę a nie
siostrę.- Wytłumaczył mi Jason. -Muszę przyznać, że nadal wydaje mi się to
skomplikowane.
-Przecież
nie mógł przy wszystkich powiedzieć, że to jego córka.
Pomyśl
jak by zareagowała Megi.- Ach tak! Muszę przyznać, że ja też nie
chciałabym usłyszeć od swojego chłopaka, że ma córkę.
-Przez
to można powiedzieć, że Kiyoshi jest bardzo dojrzały. Pewnie nie było mu łatwo
się nią opiekować.- Stwierdziłam.
-Nie łatwo zwłaszcza jak ma jeszcze 50 wychowanków.-
Powiedział Jason a mi ponownie opadła szczęka.
-J-Jak
to 50?!- Czy on żartuje czy mówi serio??
-Tak
to. Przecież wataha nie składa się z 5 osób. Jego liczy już ponad 50. Ale
traktuje ich bardziej jak siostry i bracia. Emi jest takim wyjątkiem. Więc
reszta ma przechlapane, gdy staje się jej coś pod jego nieobecność.- Dobra.
Przyznaję się, że myślałam, że wataha to jakieś małe grono wilków. Więc cieszę
się, że mam to teraz wytłumaczone.
-A
już raz coś takiego się zdarzyło?- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła ale
kto pyta ten nie błądzi więc mam wytłumaczenie.
-Tak.
Ja z Kiyoshim byliśmy wtedy na wycieczce. Mieliśmy wrócić po 3 dniach. Wtedy
kilka osób z jego watahy wzięło Emiko i poszli się powspinać. Na wspinaczce Emi
złamała rękę. Jak Kiyoshi to zobaczył to mało powiedziane, że był wściekły.
Dobrze, że przy tym byłem bo możliwe, że któryś z nich nie uszedłby z życiem.
Dał im porządną karę, dlatego od tamtego momentu wszyscy pilnują Emiko aby nie
podpaść.- Przez tą historię nie wiem czy nie powinnam się zacząć bać
Kiyoshiego. Chociaż mam Jasona, który potrafi go uspokoić więc jest OK.
-To
dobrze, że jest taki opiekuńczy wobec swojej przybranej córki. Przynajmniej
jego dzieci będą czuły się bezpiecznie.- Tylko przyszli teściowie będą się
go bać, dodałam w myślach.
-Prawda. Nasze dzieci również będą z nami bezpieczne.-
Powiedział Jason. Dopiero po kilku minutach doszło do mnie co powiedział.
-Że
co?!!- D-D-Dzieci z Jasonem?!
-Ale
masz szybki czas reakcji.- Zaśmiał się Jason za co dostał z łokcia w żebra.- No
ale wiesz, tak się może zdarzyć czyż nie?!- Na samą myśl dostałam rumieńców.
-T-Ty
tak nie idź d-daleko w p-przyszłość.- Powiedziałam próbując się nie jąkać.
Jason tylko zaśmiał się pod nosem i mocniej mnie przytulił. Po tym pospacerowaliśmy
jeszcze trochę i poszliśmy do domu. Muszę przyznać, że mam lekki mętlik w
głowie. Nigdy nie myślałam o tym aby mieć dzieci z Jasonem. Nie tak, że nie
chciałabym. Ale jak na razie jestem jego dziewczyną i może być tak, że ze mną
zerwie. Chociaż gdy tak mówi o tych dzieciach......Czekaj! Przecież dzieci
są.........I najpierw trzeba..........Nie! Nie! Nie!!! Aktualnie złapałam
największego możliwego buraka ever. Jak na razie te myśli schowam na później.
Zamiast
iść do domu poszedłem do willi. Oczywiście z Jonim. I w głowie nadal miałem
reakcję Mari, gdy powiedziałem jej o wspólnych dzieciach. Ciekawe czy teraz
nad tym rozmyśla? No nic. Jak na razie mam ochotę pogadać z kumplami i może
nawet napić się czegoś mocniejszego. Bo przecież tak naprawdę nie mam 17
lat. Mimo iż doszliśmy tak ok.21 to nikt nie spał.
-Jak
miło was widzieć.- Powiedział na przywitanie Niko.
-Ciebie tez Doktorku. Jakieś nowe wiadomości?- Trzeba być
obeznanym.
-Tak
i to nie najlepsze.- Dlaczego nie mógł powiedzieć „Wszystko w porządku.
Możecie się opierdalać”.
-Co
się stało?- Spytałem i usiedliśmy wszyscy w salonie.
-Rivera
powrócił.- Powiedział Will. Na te słowa wszystkie mięśnie mi się spięły. Tylko
nie ON.
-Skąd
wiecie, że to prawda?- Może to po prostu jakaś płotka.
-To prawda. Jeden klan już został wymordowany. Byłem tam.
Zauważyłem jego specyficzny znak na jednej kobiecie. Najwidoczniej zdążył się
jeszcze napoić.- Powiedział Rune.
Rune
de la Regence (reżąs)
“17”
lat
02.02.1997r.
Wzrost:
1,79
Kraj:
Szwecja, Francja
Czarne
włosy, czarne oczy
Hobby:
prawo, sztuki walki, fotografia, modeling
-Witaj
Rune. Serio tam byłeś?- Mógłby chociaż mnie pocieszyć.
-Witaj.
Tak. I wiem, że się na to wkurzyłeś. Ale spokojnie. Jak na razie wystarczy
obserwować teren. Ewentualnie zabić jakichś ludzi. Dopóki nic nam nie zagraża
jest dobrze.- Powiedział Rune i usiadł z nami.
-Może
nam nie. Ale ja się bardziej o kogoś innego martwię.- Rune na moje słowa zrobił
zdziwioną minę.
-Chodzi
o jego dziewczynę. Nie jest wampirzycą lub inną istotą tylko normalnym
człowiekiem. Więc jeśli ktoś z jego ludzi zauważy, że Jason ma dziewczynę to
mogą ją porwać albo zabić.- Wytłumaczył mu Niko.
-Aaaa!
Ale lepiej nie mów jej na razie o tym. Niech się tym nie zamartwia - Rune ma
rację. Jak na razie pozostaje mi wzmocnić swoją czujność i zapewnić
bezpieczeństwo Mari jak i innym.
-Powiadomię
o tym fakcie Kiyoshiego i Louisa. Niech też lepiej będą się mieli na baczność.
Rivera może zakumplować się z innymi naszymi wrogami. A to będzie już masakra.-
Już nawet nie chcę myśleć co może się wtedy stać.
-Dobra,
dobra. Nie panikujmy tak od razu. On na pewno teraz nie zaatakuje. Pewnie
dopiero, gdy zbierze niezłą armię, ruszy na nas. Tylko nie wiemy jaki ma powód
aby nas atakować.- Powiedział Will. To prawda. Wcześniej prowadziliśmy kilka
walk. Ale zawsze je wygrywaliśmy. Może chce się zrewanżować? Mam tylko
nadzieję, że nikt nie ucierpi, zwłaszcza ktoś bliski.


Hej,
OdpowiedzUsuńoch Jasoon już dzieci planuje, skąd się wzięła Emi tam? i kim jest Rivera...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hej~! ^^
UsuńJuż trochę latek ma to planuje XD Ano przyszła, bo się stęskniła :3 Rivera to zły wampir, o którym będzie nieco więcej w kolejnych rozdziałach ;)
Dziękuje ślicznie~! :*
Ciebie również pozdrawiam Basiu~! :*
#Kimie