sobota, 25 października 2014

Twin Blood- rozdział 13

Ohayo~nyan! ^.^
Z tej strony wasza Kimie :*
Oraz LovelyxAsuna ^.^
Kolejny rozdział TB, a niespodzianki nadal brak:/ Za co serdecznie przepraszam :p
Kimi chodzą zboczone rzeczy po głowie, dlatego nie ma czasu :p
Ty też w tym uczestniczysz :D
Bo to jest takie faaaajne~! ^.^ Plus to jest pisane dla Was :* 
.Dobra. Skończmy tą rozmowę, bo zejdzie na niewłaściwy tor...
Jaki??? o.O
Bananowy~! xD
Enjoy


Aktualnie jest sobota. Właśnie siedzę z Yuko i Megumi w kawiarni. Wcześniej przez jakieś 2 godziny chodziłyśmy po sklepach. Jak zwykle rozmawiałyśmy o różnych fajnych i głupich rzeczach.
-Mari-chan, dobrze ci się układa z Jasonem?- Spytała mnie Yuko.
-Tak, wszystko w porządku. Czemu pytasz?- Zaskoczyła mnie trochę tym pytaniem.
-A nie, nic.- Widziałam, że coś przede mną ukrywa.
-No powiedz. Widzę, że coś cię dręczy.- Nawet Megi zrobiła jakąś taką niepewną minę.
-No bo......- Zaczęła Yuko.
-No bo co?- Nie mogę już wytrzymać tej niepewności.
-No bo widzieliśmy Jasona z jakąś dziewczyną.- Powiedziała na wdechu Megumi. Że co?
-To mogła być przecież kuzynka albo ktoś inny z rodziny. A skąd wiecie, że to był Jason? Przecież mógł to być Jonathan. Są bardzo do siebie podobni.- Nie wiem dlaczego się tak tym martwią?
-No nie wiem czy kuzynka mówi do swojego kuzyna „Aleś ty kochany Jason-chan” albo „Chodźmy do mnie. Mieszkam sama”.- Powiedziała Yuko, mówiąc wypowiedzi bardziej piskliwym głosem. Ale to mnie bardzo zmartwiło. Czy Jason mnie zdradza? A może mnie już nie kocha? Nie wiedziałam, co na ten temat myśleć.
-Jesteście na 100 procent pewne, że to był on, i ona tak do niego mówiła?!- Trzeba się upewnić
-Tak. Na pewno.- Potwierdziła Yuko ze smutną miną.
-A może go pośledzimy?- Wpadła na pomysł Megi.
-Co? Mam śledzić własnego chłopaka?- Wydawało mi się to głupie.
-No tak! Wtedy zobaczymy, czy naprawdę cię zdradza. Napisz do niego, że nie możecie się dzisiaj spotkać. A tak naprawdę poczekamy aż wyjdzie z domu i zobaczymy gdzie pójdzie, co będzie robił i z kim.- Nie jestem do końca tego pewna.
-To dobry pomysł. Dalej Mari-chi. Pisz i działamy.- Powiedziała z ekscytacją Yuko.
-Nie wiem czy to dobry pomysł.- A jak mnie zobaczy? Co sobie wtedy o mnie pomyśli?!
-Chcemy po prostu abyś była szczęśliwa. Wiemy, że Jason to fajny facet, ale jeśli cię zdradza to nie warto z nim być. Uwierz nam.-Megumi miała rację. Lepiej poznać prawdę niż się oszukiwać.
-No dobrze. Niech będzie. Ale najpierw się przebierzmy aby Jason nas nie rozpoznał.- Powiedziałam trochę z rezygnacją.
-To chodźmy.- Powiedziała Yuko i poszłyśmy do niej. Przebrałyśmy się i wyruszyłyśmy na śledztwo.

Czatowałyśmy pod jego domem jakieś 3 godziny zanim wyszedł. Najpierw poszedł do sklepu. Tam kupił gumy do żucia i picie. Następnie udał się na spacer do parku. Po drodze słuchał muzyki. Yuko o mało nie zaczęła piszczeć, gdy usłyszała, że Jason słucha zespołu U-Kiss.
Po spacerku poszedł do pizzerni. Tam spotkał się z jakimś chłopakiem. Miał on ciemnoczerwone włosy i brązowe oczy (wiecie o kogo chodzi?! ;*). Był wzrostu Jasona. Nie wyglądał na milutkiego lecz uśmiechał się czasami. Chyba rozmawiali o czymś przyjemnym.
Po spotkaniu każdy udał się w inną stronę. Jason ponownie poszedł do parku. Tam usiadł przy fontannie. Po jakichś 10 minutach przyszedł Jonathan. Usiadł koło niego i o czymś rozmawiali. Obaj patrzeli w jakiś punkt naprzeciw siebie. Później Joni poklepał go po plecach. Jakby go w czymś dopingował. Jednak aby rozweselić swojego brata, rzucił się na niego. Zaczęłam się cicho śmiać z dziewczynami. To było zabawne a zarazem słodkie. Zwłaszcza, gdy Joni usiadł mu na kolanach i dał buziaka w policzek. Po tym wstał i poszedł. Jason siedział dalej na ławce. Lecz nie trwało to długo. Podeszła do niego jakaś blond włosa dziewczyna. Muszę przyznać, że była bardzo ładna. Czarna, długa sukienka na ramiączkach, bordowe bolerko, włosy rozpuszczone, makijaż podkreślający jej brązowe oczy (Juri :P).
Usiadła obok niego. Wyglądała jak dama. Rozmawiali. Chciałyśmy podejść bliżej ale się nie dało. Czasami się do siebie uśmiechali. Po jakichś 13 minutach wstali. Uśmiechali się do siebie. On złapał jej rękę i pocałował jej wierzch. Ukłonił się delikatnie. Ona na to dała mu całusa w policzek, wycierając jeszcze ślad po szmince i poszła. Jason również. Widać było, że idzie do domu. A ja? Ja nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Wprawdzie spotkał się z nią. Ale nadal miałam mętlik w głowie. Czy to była zdrada? A może to jego jakaś koleżanka  z Francji? A może była dziewczyna? Z moich myśli wyrwała mnie Megumi. Powiedziała, że ona i Yuko wracają już do domu. Ja powiedziałam, że idę się jeszcze przejść. Pożegnałyśmy się a ja usiadłam na ławce. Dosłownie jeden wielki mętlik. I co ja mam zrobić? Nagle dostałam SMS`a. Od Jasona!

„Cześć Skarbie. Jesteś zajęta? Bo chciałbym się z Tobą spotkać. To bardzo ważne. Jeśli masz czas, bądź za 20 minut pod naszym drzewem. Czekam....”  Jason

Przeczytałam tego SMS`a z cztery razy. Dobra. Pójdę. Jeśli on nie chce już ze mną.......To na pewno zaboli. Kocham go i nie chcę z nim zrywać. Ale chcę to od niego usłyszeć. Że mnie już nie.....Huuu. Odpisałam mu, że będę.

Gdy już byłam na miejscu, on tam na mnie czekał. Uśmiechnął się do mnie delikatnie. Proszę, nie uśmiechaj się do mnie, gdy chcesz ze mną zerwać. Podeszłam do niego.
-Hej.- Powiedziałam krótko.
-Hej. Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem ci w czymś ważnym.- Jego głos był....wesoły?!
-Nie, nie. Wprawdzie to się nudziłam.- Przecież mu nie powiem, że śledziłam go jakieś 2 godziny.- O czym chciałeś porozmawiać?!
-Właśnie. Bo ja muszę ci coś powiedzieć.- Jego głos zmienił się na poważny.- Ja jestem całkowicie inny. Długo się nad tym zastanawiałem, czy ci powiedzieć. Ale zrozumiałem, że nie mogę cię ciągle oszukiwać. Nie chcę mieć przed tobą tajemnic. Nie wiem jak na to zareagujesz ale ja to muszę powiedzieć.- Spojrzał mi prosto w oczy. Czułam, jak moje serce bije coraz mocniej, jakby zaraz miało pęknąć. Pewnie pęknie, gdy Jason powie, że z nami koniec. Patrzałam w jego piękne błękitne oczy, czekając co powie.- Mariko, ja..........jestem wampirem.- Powiedział. Zaraz, zaraz....co on powiedział?! Że jest wampirem?!!
-Hee?!- Bardzo mądra odpowiedź Mari.- Jak to......- Nie musiał już nic więcej mówić. Widziałam, jak błękit jego oczu zamienia się w krwistą czerwień. Jak spomiędzy rozchylonych warg widać kły. Dosłownie mnie zatkało. Więc on chciał mi powiedzieć, że jest wampirem?! A więc nie chce ze mną zerwać?! Lecz w tej chwili nie wiedziałam czy czułam ulgę czy strach czy mętlik. Mój chłopak nie chciał ze mną zerwać, tylko powiedzieć mi, że jest wampirem. Patrzałam na  niego w lekkim szoku. Miałam gulę w gardle. Nie wiedziałam co powiedzieć. Jason wziął w swoje dłonie moją twarz. Nadal patrzeliśmy sobie w oczy.
-Rozumiem, że jesteś w szoku. Nie na co dzień dziewczyna dowiaduje się od swojego chłopaka, że jest wampirem. Dlatego dam ci czas do namysłu. Spotkajmy się tu za 3 dni o tej samej porze. Zrozumiem każdą twoją decyzję. Ale pamiętaj jedno. Że cię kocham. I to się nie zmieni.- Po tych słowach pocałował mnie w czoło i poszedł. A ja stałam tam jak kołek. Poszłam do domu i położyłam się na łóżku, patrząc w sufit. Rozmyślałam. Mój mętlik jeszcze bardziej się powiększył. Nie wiedziałam co zrobić w takiej sytuacji. Postanowiłam się z tym przespać a później poszukać jakichś informacji o wampirach. Nie wiem dlaczego, ale musiałam. Może żeby o tym tak bardzo nie myśleć?


Powiedziałem jej. W końcu wyznałem jej prawdę. Ale najbardziej martwiła mnie jej odpowiedź. Rozmawiałem z Doktorkiem, Willem, Kiyoshim, Jonim i Juri. Każdy mnie wspierał. Każdy twierdził, że to dobra decyzja. Juri dlatego, że chciała ją poznać. Will dlatego, że chciał zobaczyć, co za dziewczyna zawróciła mi w głowie. Właśnie teraz leżałem na łóżku po kąpieli. Leżałem na brzuchu, przykryty cały kołdrą z twarzą w poduszce. Po jakichś 10 minutach rozmyślań poczułem, jak coś siada mi na tyłku. Postanowiłem się obrócić na plecki i wyjrzeć, kto mi przeszkadza w rozmyślaniu. Obróciwszy się i odsłonięciu górnej części ciała ujrzałem swojego braciszka siedzącego mi okrakiem na biodrach. Widać było, że się o mnie martwi.
-Nie martw się tak Onii-chan. Wszystko będzie dobrze.- Powiedział z lekkim uśmiechem.
-Sam nie wiem. Kocham Mariko i chcę z nią być. Ale jak ona już mnie nie chce? Nie zdziwiłbym się. Bo kto by pokochał takiego potwora jak ja?- Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. To bolało. I to strasznie. Kocham ją tak mocno. Nie chcę mówić „Żegnaj”.
-Braciszku...- Powiedział Joni, ścierając mi kciukiem łzę z policzka. Przytulił się do mojego torsu. Ja również objąłem go w pasie aby przytulić.- Nie smuć się. I nie jesteś potworem. Dla mnie jesteś najwspanialszy. I wiesz co? Kocham Cię. Kocham Cię Jason. I nigdy nie opuszczę.- Poczułem na swoim torsie łzy Jonathana.
-Ja Ciebie też kocham Jonathan. I również cię nie opuszczę.- Przytuliłem go do siebie mocniej, potem drapiąc uspokajająco po plecach. Nie mieliśmy na początku łatwego życia. Dlatego cieszę się, gdy widzę uśmiech swojego braciszka. Zasnęliśmy nadal do siebie przytuleni.

Nie jest to jakaś wolna piosenka ale tu pasuje :)

Nie było jej następnego dnia w szkole. Martwiłem się i to strasznie. Nawet dziewczyny z Fan Clubu dały dzisiaj spokój, widząc mnie przybitego. Opowiedziałem Kiyoshiemu wszystko. Tylko trochę mnie pocieszył. Powiedział mi, że: „To jej decyzja. I musisz to zrozumieć. Dobrze będzie, gdy jednak dalej będziecie razem. Ale jeśli nie będzie chciała dalej z tobą chodzić, przyjmij to do serca. Wiem, że mimo to jej nie skrzywdzisz i będziesz ją chronił przed złem tego świata. I wiem, że będziesz miał złamane serce, które szybko się nie zszyje. I nawet prawdopodobnie nie będziesz miał nikogo późnej. Ale zrozumiem to. I użyczę ci swój rękaw na łzy. Życie będzie się toczyło dalej. Ty będziesz żył a ona się zestarzeje i pewnego dnia umrze. A ty będziesz wspominał jej uśmiech i różowe oczy, które kojarzą ci się z wiosną. Nadal będziesz kochał tę porę roku, bo będzie ci o niej przypominać. Pamiętaj też o drugiej stronie medalu. Bo ona może nadal cię kochać. I wtedy razem będziecie przeżywać każdą wiosnę i inne pory roku. Nieważne jaką decyzje podejmie, ja nadal będę twoim przyjacielem. Na dobre i na złe. Na zawsze”. Usłyszeć takie słowa z ust Kiyoshiego graniczy z cudem. Ma on ciężki charakter. Również nie miał lekko w życiu. Patrzy na wszystko realistycznie. Ale cieszę się, że jest moim przyjacielem. I niech reszta sobie mówi, że wilk z wampirem prowadzą między sobą wojny. Ja tam wiem swoje. Nie poddam się. Chcę żyć dalej. Przeżywać wzloty i upadki. Śmiać się i płakać. Widzieć życie i śmierć. I może pewnego dnia zasnąć już na wieki. Lecz na razie chcę żyć chwilą.

Mariko nie było kolejny dzień i następny. Zaczynałem się trochę martwić. W końcu jest ona nadal moją dziewczyną. Przez te 3 dni Kiyoshi i Jonathan robili wszystko, abym tak nie myślał o Mari. Chodziliśmy do kina, biegaliśmy po lesie, graliśmy w karty, gry planszowe, torturowaliśmy Joniego (bo oszukiwał :p). Miałem ich 24 godziny na dobę. Joni nawet w nocy czekał aż pierwszy zasnę. Przez co raz gadaliśmy do 4 w nocy. Mimo to myślałem o niej. Siedziałem na krześle w kuchni, patrząc beznamiętnie na kubek z herbatą. Nagle poczułem wibracje w kieszeni. SMS. Ciekawe od kogo? Pewnie od Joniego lub Kiyoshiego. Omal nie spadłem z krzesła, gdy zobaczyłem, że SMS był od Mariko.

„Hej Jason. Możemy się spotkać? Tak za 10 minut przy drzewie? Odpisz. Mariko”


Odpisałem z prędkością światła, że tak. Wręcz biegłem na miejsce naszego spotkania. Przez to byłem o wiele wcześniej. Ale to nic. Muszę w końcu poznać jej decyzję.

2 komentarze:

  1. Hej,
    no i cudownie, wyznał prawdę o tym kim jest tak naprawdę,  jaką podjęła decyzję? Kiyoshi ty też za niedługo powinieneś wyznać kim jesteś...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejeczka,
    wspaniały rozdział, wyznał prawdę o tym kim jest tak naprawdę, q jaką podjęła decyzję? Kiyoshi ty też powinieneś wyznać kim jesteś...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń