Cieszyłabym się bardziej, gdyby ktoś zostawił jakiś komentarz :)
Miłego czytania i tygodnia #Kimie #LovelyxAsuna
P.S. W weekend możliwe ponownie bedzie jakaś niespodzianka -.o
I nadeszła sobota! Wstałam z łóżka chybcikiem. W piżamie
zjadłam śniadanie. Potem poszłam wziąć prysznic. Umyłam włosy i z pomocą Iseya
ładnie je ułożyłam. Ubrałam czarne legginsy, błękitną tunikę krzywo obciętą na
dole, czarny pasek z klamrą w kształcie motyla, białe bolerko i botki na niskim
obcasie. Trochę się umalowałam i wyszłam z domu. Z dziewczynami miałam się
spotkać o 11:30 koło piekarni. Gdy przyszłam, czekała już tam Yuko. Miała na
sobie krótkie różowe spodenki, czarne zakolanówki, różowo-czarne trampki,
zieloną bluzkę z opadającym z ramienia rękawem. Do tego kolorowa bluza przewiązana
w pasie. Zrobiła sobie dwie kitki i lekki makijaż.
-Cześć
Mari-chi~!- Widać nie tylko ja od rana mam dobry humor.
-Hej Yuko.- Przywitałam ją. Po chwili doszła do nas
Megumi. Miała na sobie białą zwiewną sukienkę z czerwonym paskiem i kokardką.
Do tego czarna skórzana kurtka i buty na koturnie. Na rozpuszczonych włosach
miała opaskę z czerwonym kwiatkiem.
-Cześć
Megi-san~!- Powiedziałam razem z Yuko.
-Cześć.
Więc, idziemy?- Spytała.
-Tak.-
Powiedziała Yuko i ruszyła przodem. Ja jako pierwsza ujrzałam chłopaków. Jason
i Jonathan byli podobnie ubrani. Czarne spodnie, białe adidasy do kostki,
bluzki z krótkim rękawem z nadrukiem- Jason niebieską a Joni zieloną. Jason do
tego miał czarną skórzaną kurtkę a Joni szary kardigan. Za to Kiyoshi miał na
sobie czerwone jeansy, białe trampki, bluzkę w czarno-białe paski i skórzaną
kurtkę. Włosy postawił trochę na żel. Wyglądał jak buntownik. Gdy Jason mnie
zobaczył, szczęka mu opadła. Zaśmiałam się na to pod nosem. Podbiegłam do niego
i dałam całusa.
-Wyglądasz
dosłownie obłędnie.- Powiedział i kazał mi się kręcić w kółko.
-Widzę
Yuko-chan, że jest ci ciepło. Ale powiem, że ślicznie wyglądasz.- Komplementował
ją Joni.
-Dziękuje
Joni-chi. Ty też dobrze wyglądasz.- Powiedziała ze szczerym uśmiechem i aż
podskakiwała w miejscu.
-O
mój Boże!- Spojrzałam na Kiyoshiego, który wydawał się być w szoku.- Megi-san
wyglądasz bosko.- Stwierdził z zachwytem. Megi aż się cała zarumieniła.
-D-D-Dziękuję
Kiyoshi-kun.- Podziękowała nadal z wielkim rumieńcem. Aż mi się przypomniała
moja pierwsza randka z Jasonem. Ja też rumieniłam się nienaturalnie często.
Mogę stwierdzić, iż to nasze spotkanie wygląda trochę jak potrójna randka.
Chociaż nie wiem co jest między Jonathanem a Yuko ale widać, że między Megumi a
Kiyoshim coś iskrzy. Na te myśli przytuliłam się do swojego chłopaka.
-Dobra.
Ruszajmy.- Powiedział Joni z uśmiechem.
-A
gdzie w ogóle idziemy?- Spytałam. Lubię niespodzianki ale dzisiaj chciałam
wiedzieć gdzie nas zabierają.
-Jak
to gdzie? Do cyrku i wesołego miasteczka~!- Stwierdził uradowany. Yuko aż
zapiszczała z radości. Wszyscy więc ruszyliśmy na dobrą zabawę.
Ten
dzień był wspaniały. Bawiliśmy się na całego. Najpierw poszliśmy na wszystkie
karuzele i roller coastery jakie były w wesołym miasteczku. Na niektórych
byliśmy kilka razy. Na największej Kiyoshi kazał nam krzyczeć najgłośniej jak
się da. I tak zrobiliśmy! Nasze krzyki łączyły się ze śmiechem. Byliśmy nawet
na karuzeli dla dzieci (taka z konikami). Chłopacy udawali, że się
ścigają. Oczywiście Jason nie mógł mi odpuścić domu strachów. Wskoczyłam na
niego, gdy ktoś mnie dotknął. Okazało się, że tym kimś był Joni. Megumi
trzymała się ramienia Kiyoshiego. Gdy wyszliśmy z domu strachów zaczęłam gonić
Jonathana. Zrezygnowałam po 2 minutach. Jason powiedział, że on mu wymierzy
karę. Potem poszliśmy coś zjeść. Było sushi, Hot-Dogi na patyku (Kiyoshi
zjadł jednego Yuko, a drugim został nakarmiony przez Megi), wata cukrowa i
lody. Później chodziliśmy po różnych stoiskach. Jason wygrał dla mnie duże,
pluszowe serce. Zaś Jonathan dał Yuko w prezencie złotą rybkę. Megumi zaś
dostała dużego, różowego królika od Kiyoshiego. Później poszliśmy do cyrku.
Były akrobacje w powietrzu, clauny, pokazy psów, konie, tygrysy, połykacze
ognia i żonglerzy. Po cyrku poszliśmy usiąść koło fontanny. Kiyoshi postanowił
poleżeć i ponownie oparł swoją głowę o kolana Megumi. A ona znowu drapała go za
uchem. Przez ten czas Kiyoshi zmienił się w kotka. Później pochodziliśmy
jeszcze trochę po wesołym miasteczku, kończąc na diabelskim młynie. Wracając,
nasze buzie nie mogły się zamknąć. Joni niósł na plecach Yuko, bo aż padła z
dzisiejszych wrażeń.
Ja
byłam niesiona przez Jasona, ale dlatego iż miałam lenia i nie chciało mi się
iść. Później ja, Yuko i bliźniaki poszliśmy w jedną stronę a Megumi z Kiyoshim
w drugą. Chłopcy najpierw odprowadzili mnie ( Joni z Yuko musieli trochę
poczekać, gdyż mi i Jasonowi zachciało się buziaków^^). Odprowadzili półprzytomną
Yuko i sami wrócili do siebie. Nie pisałam z Jasonem do późna, gdyż sam był
wyczerpany. Powiedział mi, że Joni nie zdążył się przebrać a już spał. Ja sama
szybko się umyłam i ubrałam. Zasnęłam wraz z momentem dotknięcia poduszki.
Jakoś tak ta piosenka pasuje mi do ich wypadu do wesołego
miasteczka :D
Dzień
był bardzo przyjemny. Cieszyłam się, że mogłam go spędzić z moimi przyjaciółmi.
Gdy Kiyoshi powiedział, że wyglądam jak bogini, nie mogłam się nie zawstydzić i
zarumienić. Nikomu uśmiech nie schodził z twarzy. Gdy byliśmy w domu strachów
nie mogłam nie trzymać się rękawa Kiyoshiego. Dobrze, że nie zostałam
przestraszona tak jak Mari, bo bym pewnie jeszcze zemdlała. Cyrk i wszystkie
inne atrakcje były wspaniałe. Gdy Kiyoshi po raz drugi położył głowę na mych
kolanach, nie wstydziłam się. Znowu drapałam go za uchem na co on mruczał jak
kot. Gdyby naprawdę nim był, byłby bardzo śliczny. Cieszyłam się, że dostałam
tego królika od Kiyoshiego. Był bardzo uroczy. Na diabelskim młynie byłam wraz
z Kiyoshim. Nie rozmawialiśmy. Ja patrzałam na widoki za oknem. Zauważyłam
kątem oka, że mi się przygląda. Musiałam się powstrzymać, aby się nie zarumienić.
Powrót też był bardzo przyjemny. Kiyoshi odprowadził mnie pod sam dom. Po
drodze trochę rozmawialiśmy.
-To
już tutaj.- Powiedziałam, gdy doszliśmy.
-Co?!
Tak szybko?! Szkoda. Chętnie bym sobie jeszcze z tobą porozmawiał.- Powiedział
z uśmiechem.- Chociaż możesz być zmęczona i marzysz o miękkim łóżeczku.- Aż się
rozmarzył na tę myśl.
-Ja
też chętnie bym z tobą jeszcze porozmawiała. Ale ten dzień był pełen wrażeń,
przez co czuję już lekkie zmęczenie.- Ale kąpieli sobie nie odmówię.-
Więc, dobranoc Kiyoshi-kun.- Dodałam z uśmiechem.
-Dobranoc Megi-san.- Powiedział i przybliżył się do mnie
by pocałować mnie w policzek. Jednak szybko się nie odsunął. Spojrzał mi w oczy
i chwilę potem jego usta zetknęły się z moimi. Był to bardzo delikatny
pocałunek. Jak za dotknięciem skrzydeł motyla. Odsunął swe wargi od moich i
szepnął jeszcze do ucha:- Słodkich snów.- Po czym odsunął się, uśmiechnął,
puścił oczko i poszedł. Stałam tam jakieś 5 minut, przypominając sobie jak się
chodzi. Weszłam do domu, nalałam wody do wanny, rozebrałam się i położyłam w
niej. Ten pocałunek, jego twarz i głos nie mogły wyjść mi z głowy. Nawet, gdy
położyłam się do łóżka. Zasnęłam z myślą następnego spotkania z nim.
Wiedziałem,
że autobusy już nie kursują o tej porze, więc postanowiłem się przejść. Gdy
wszedłem do lasu, od razu zamieniłem się w wilka. Biegnąc sobie truchcikiem
cały czas myślałem o dzisiejszym dniu. Gdy zobaczyłem Megumi.......dosłownie
zbierałem szczękę z podłogi i zachciało mi się wyć. Wyglądała cudownie. Zabawa
też była przednia. Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu, gdy Mari wskoczyła na
Jasona, gdy jego braciszek ją przestraszył. I wczepionej w moje ramię Megi.
Oraz obrażonej minki Yuko, gdy zjadłem jej Hot-Doga. I uśmiechu Megi, gdy dałem
jej różowego zajączka. I ponownego drapania za uszkiem. Mógłbym tak być przez
nią drapany codziennie, nawet po kilka godzin. Dobrze, że na końcu poszliśmy na
diabelski młyn. Przynajmniej można było trochę odetchnąć. Megi patrzała na
widok za oknem, ja patrzałem na nią. Na jej delikatne rysy twarzy, mały nosek,
uszka, malinowe usta, Gładką skórę, czarne włosy okalające jej twarz. Była
bardzo piękna. I jak mogliście się już domyśleć- TAK, podobała mi się. Nic na
to nie poradzę. A gdy ją pocałowałem......heh, chyba zaczynam mięknąć przez nią.
Widziałem jak stała, gdy już odszedłem. Widać zszokowałem ją tym. Ale nie
mogłem się powstrzymać by tego nie zrobić. Przez moje myślenie doszedłem już do
obozu. I usłyszałem jakiś nieznajomy głos. Zobaczyłem zza krzaków. Jakiś
skurwiel i jego paczka dręczyli moją rodzinkę. Słyszałem jak się pyta: „Gdzie
jest wasz szefunciu?”. Ja mu pokażę szefuncia. Wyszedłem zza krzaków
nadal w postaci wilka warcząc na nich. Wszyscy od razu odwrócili się w moją
stronę.
-No,
no, no. Jeszcze jakiś łamaga. Jeśli nic nie wiesz to spadaj. Ja mam tu interes
do załatwienia.- Powiedział do mnie z pogardą i odwrócił twarz do innych.
-Ja
ci dam łamagę, skurwielu.- Powiedziałem już w ludzkiej postaci.- Jeśli nie
wiesz do kogo się odzywasz to lepiej zamknij mordę kundlu.- Zadziałało, gdyż od
razu się spojrzał na mnie. Osoba, stojąca najbliżej niego powiedziała cicho
„Wodzu”. Spojrzał na nią kątem oka i się uśmiechnął.
-A
więc to ty jesteś wodzem. W końcu nas zaszczyciłeś swoją osobą. Ja jestem
Ikemoto. Wódz watahy Black Wolf. Może o mnie słyszałeś?
Odciąłeś nawet jednemu z moich głowę.- Powiedział z dumą.
-Ikemoto?
Aaaa Ikemoto!- Uśmiechnął się na te słowa.- Ikemoto jebnij se w oko. I wynoś
się stąd. Jeśli przyszedłeś po resztę ciała twojego człowieka to moi ludzie ci
je dadzą.- Powiedziałem z pogardą. Na jego twarzy widniał grymas.
-Ale
z ciebie żartowniś. Nie do końca po to tu przyszedłem. Chciałbym z tobą
walczyć. Przegrany musi zrobić to, co zechce zwycięzca. I co ty na to?-
Powiedział z uśmieszkiem. Ja już mu ten uśmieszek z gęby wyrwę.
-No
dobrze. Niech tak będzie.- Każdy się odsunął, dając nam miejsce do walki. Po
chwili dostałem swój miecz. Najpierw krążyliśmy w kółko, lustrując siebie
wzrokiem.
-Jeśli
myślisz, że wygrasz to się grubo mylisz. Jak dotąd nikt jeszcze ze mną nie
wygrał. Więc masz marne szanse chłoptasiu.- Powiedział, uśmiechając się
szyderczo.
-Zamknij
lepiej ten swój ryj. Wkurwiasz mnie tylko tą swoją paplaniną.- Powiedziałem i
rozpocząłem walkę. Wzrok wszystkich był skierowany na nas. Odpieraliśmy każdy
cios przeciwnika. Osądziłem, iż musiał on walczyć z jakimiś słabiakami. Po jakichś
dwóch minutach „zabawy” jak dla mnie skaleczyłem go w bok i wbiłem ostrze w
dłoń. Krzyknął z bólu i zwinął się na ziemi. Jego ludzie byli w szoku. Nie
spodziewali się najwidoczniej, że ich wódz może przegrać. On za to nadal leżał
na ziemi, zwijając się z bólu.
-A
teraz mnie posłuchaj. Opuścisz moje terytorium migiem. I masz mi się już nigdy
więcej nie pokazywać na oczy. Bo gdy cię zobaczę albo kogoś z twoich,
wypatroszę jak kurczaka. Ciebie mógłbym teraz, lecz okażę ci litość. Zabieraj
zwłoki, swoich ludzi i siebie. Zrozumiałeś?- Wręcz wysyczałem mu te słowa do
ucha. Powiedział ciche „Tak”. Jednym ruchem wyciągnąłem ostrze z jego dłoni.
Ponownie krzyknął z bólu. Dwóch chłopaków podbiegło do niego i go podniosło.
Inni zaś wzięli zwłoki swojego kumpla. Skłonili się i uciekli gdzie pieprz
rośnie. Dobrze, że miałem jeszcze dobry humor.
-Witaj
z powrotem Ojcze.- Powiedziała jedna dziewczyna cicho, stojąc za mną o krok.
Spojrzałem na nią najpierw wściekłym spojrzeniem. Lecz po chwili uśmiechnąłem
się i przytuliłem do siebie.
-Witaj
Emiko.- Powiedziałem, głaszcząc ją po plecach. Ona jeszcze bardziej się we mnie
wtuliła.
Emiko Iwahara
„12”
lat
27.11.2002r.
Wzrost:
1,60
Kraj:
Japonia
Rude
włosy, ciemno brązowe oczy
Hobby:
spacery, książki, zielarstwo,
-Powiedz innym, że kto chce może spać dzisiaj w dużej sypialni. Dobrze? A teraz idź i powiedz. Sama też już się przebierz.- Powiedziałem spokojnym głosem. Ona tylko pokiwała głową i pobiegła do reszty. Tak dla wyjaśnienia. Duża sypialnia to po prostu duży pokój pełen poduszek, materaców, kocy i kołder. Wilki lubią spać razem. Poszedłem do swojego domu, wziąłem prysznic i przebrałem w moją piżamkę (Ta czarna, pamiętacie?!). Potem poszedłem do dużej sypialni. Gdy tam wszedłem było tam jakieś 20 osób. Od razu spojrzeli w moją stronę. Ja się tylko na to lekko uśmiechnąłem i zamieniłem w wilka. Podszedłem do jednego z materacy. Wskoczyłem na niego i położyłem się. Po chwili z wielką poduszką podeszła do mnie Emiko. Była przebrana w piżamkę - zakolanówki w paski, luźną kremową koszulę nocną. Położyła się tuż obok mnie. Podniosłem się i zębami przykryłem ją kocem. Potem ułożyłem z powrotem obok niej. Od razu się we mnie wtuliła. Inni położyli się jak najbliżej mnie. Tak wspólnie zasnęliśmy.
-Powiedz innym, że kto chce może spać dzisiaj w dużej sypialni. Dobrze? A teraz idź i powiedz. Sama też już się przebierz.- Powiedziałem spokojnym głosem. Ona tylko pokiwała głową i pobiegła do reszty. Tak dla wyjaśnienia. Duża sypialnia to po prostu duży pokój pełen poduszek, materaców, kocy i kołder. Wilki lubią spać razem. Poszedłem do swojego domu, wziąłem prysznic i przebrałem w moją piżamkę (Ta czarna, pamiętacie?!). Potem poszedłem do dużej sypialni. Gdy tam wszedłem było tam jakieś 20 osób. Od razu spojrzeli w moją stronę. Ja się tylko na to lekko uśmiechnąłem i zamieniłem w wilka. Podszedłem do jednego z materacy. Wskoczyłem na niego i położyłem się. Po chwili z wielką poduszką podeszła do mnie Emiko. Była przebrana w piżamkę - zakolanówki w paski, luźną kremową koszulę nocną. Położyła się tuż obok mnie. Podniosłem się i zębami przykryłem ją kocem. Potem ułożyłem z powrotem obok niej. Od razu się we mnie wtuliła. Inni położyli się jak najbliżej mnie. Tak wspólnie zasnęliśmy.
Kiyoshi
jako wilk. (mniej więcej ;p)


Hej,
OdpowiedzUsuńwyjście wspaniałe, a Kayoshi jako przywódca watachy jest wspaniały, ciekawe jak dziewczyny zareagują jak się dowiedzą kim oni są...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hejo~! ^^
UsuńTak, Kiyoshi robi furorę :D
A tego dowiesz się w kolejnych rozdziałach ;)
Dziękuje i życzę miłego czytania~! :3
#Kimie
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńcudnie, a to wyjście, Kayoshi jako przywódca watachy wypada wspaniale, ciekawe jak dziewczyny zareagują jak się dowiedzą kim oni są... ;)
weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga