poniedziałek, 22 września 2014

Twin blood- rozdział 8

Ohayo~!
Jak tam po weekendzie?? Mam nadzieję, że dobrze :D I tak oto na rozweselenie tego tygodnia nowy rozdział ^.^ Plus pojawi się coś dodatkowego ale nie wiem kiedy dokładnie :P Więc jak coś wchodźcie i sprawdzajcie o.- 
Do zobaczenia  później i miłego czytania :*

P.S.  Zostawi ktoś tu komentarz??? Tak na zachętę *.*    #Kimie

Drugi dzień w Japonii. Dzień rozpoczęty rozwaleniem budzika. Będę musiał się przyzwyczaić do porannych pobudek. Aktualnie jestem w szkole. Trwa właśnie fizyka. Zasypiam na siedząco. Jonathan co chwila stuka mnie, abym nie spał. Za to Jason chichra się na ten widok. Po dzwonku poczłapałem się z bliźniakami na dach. Przerwa obiadowa. Dla mnie drzemka. Weszliśmy na dach. Reszta już na nas czekała. Ja usiadłem, oparłem głowę o stół i przymknąłem oczy.
-Coś się stało Kiyoshi-san?- Spytała się mnie Megumi. Najwidoczniej nie wyglądałem najlepiej, bo zauważyłem, że się o mnie martwi.
-Nic mi nie jest. Tylko się nie wyspałem. Ale dzięki za troskę.- Mówiąc to uniosłem głowę aby na nią patrzeć, po czym się uśmiechnąłem.
-Kiyoshi-san~! Nie ma spania! Teraz jest czas na jedzenie i opowieści.- Stwierdziła Yuko. Jest ona bardzo energiczną dziewczyną. I uwielbia słodycze.
-Yuko-chi~! Proszę~! Daj mi pospać. Opowiem coś później.- Czasami trzeba udawać głupiego.
-Nie~! Teraz jemy i rozmawiamy. Po szkole możesz iść spać.- Niechętnie uniosłem swoją głowę ze stołu. Wziąłem plecak aby wyciągnąć swoje obento. Zaraz....gdzie ono się podziało?!
-Coś się stało?- Teraz zapytał się Jason.
-Zapomniałem swojego obento.- Powiedziałem odkładając swój plecak. A tak naprawdę pewnie zapomnieli mi go włożyć.
-Proszę.- Powiedziała Megumi dając mi jakieś pudełko. Otworzyłem je a w środku było obento.
-Dlaczego masz dwa obento?- Chyba aż tyle nie je?!
-Moja mama pomyliła plecaki i dała mi również obento brata. Ale możesz je zjeść. On pewnie kupi coś sobie w stołówce.- Powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Dziękuję, Megi-chan.- Powiedziałem uśmiechając się szeroko. Zjadłem je za jednym zamachem.
-Widać byłeś bardzo głodny.- Skwitowała Megi.
-Wczorajsza wyprowadzka tak mnie wykończyła, że nie miałem czasu aby coś zjeść. Jeszcze raz dziękuję Megumi-chan.- I uśmiech.
-Nie ma za co.- Powiedziała z lekkim uśmiechem obracając się do mnie bokiem (siedziała obok mnie). Również zjadła już swoje obento i teraz patrzała w niebo. Postanowiłem skorzystać z okazji i położyłem się na ławce, głowę opierając na jej nogach. Trochę się zdziwiła na ten gest.
-C-Co robisz?- Spytała speszona.
-Chcę się trochę zdrzemnąć.- Powiedziałem i obróciłem się na bok, patrząc na płot. Zamknąłem oczy. Potrzebowałem tej odrobiny snu. Poczułem jak Megumi przeczesuje moje włosy. Było to przyjemne uczucie. A gdy podrapała mnie za uchem.....
-Mrrrrr.- Jestem wilkiem i uwielbiam pieszczoty. Zwłaszcza drapanie za uchem. Ona na ten gest zaśmiała się ale nie zaprzestała głaskania i drapania. Reszta też trochę się zaśmiała ale po chwili pochłonęła ich rozmowa. Mruczałem co chwilę z przyjemności. Mógłbym tak leżeć i być drapanym za uszkiem przez kilka godzin. Lecz ten przeklęty dzwonek musiał dać o sobie znać.
-Wstawaj leniu. Pora iść na lekcje.- Jeszcze chwilkę, mamusiu Jasonie. Niechętnie podniosłem się do siadu.
-Dziękuję za drapanko.- Powiedziałem i dałem całusa w policzek Megumi. Ona na to się zarumieniła i spuściła wzrok. Ja za to wstałem, przewiesiłem plecak przez ramię i ruszyłem na lekcję.

Gdy rozbrzmiał ostatni dzwonek, myślałem, że nie dojdę do domu. Tak mi się chciało spać, że wpadłem na Jasona. Pożegnałem się ze znajomymi i ruszyłem do siebie. Na szczęście zdążyłem na autobus. Później chwila spacerku i już jestem w obozie. Każdy zaczął mnie witać i pytać jak minął pierwszy dzień.
-Spokojnie, spokojnie. Po pierwsze, to witajcie. Po drugie było dobrze. Po trzecie, gdzie jest moje obento?- No co? Ktoś musi ponieść karę. Nagle podeszła do mnie Arisa.
-To ja. Przepraszam ale to tak jakoś wyszło.- Powiedziała ze spuszczoną głową.
-Spójrz na mnie.- Zrobiła to.
-Wybaczę ci ten jeden wybryk. Ale następnym razem będzie kara.- Uśmiechnąłem się słabo i przytuliłem ją.
-A teraz wybaczcie, ale przez nocne zabawy się nie wyspałem. Wara mnie budzić.- Powiedziałem i zacząłem iść w stronę domku.
-Tak jest.- Usłyszałem odpowiedź zanim wszedłem. Rzuciłem plecak w kąt. Następnie szybki prysznic, przebranie się w wygodne ciuchy (czyli czarne dresowe spodnie i czarny podkoszulek) i łóżeczko.
Od razu gdy się położyłem, zasnąłem.

Obudził mnie jakiś hałas. Co za nieszczęśnik mnie budzi? Wstałem wkurzony i spojrzałem przez okno, co się dzieje. Jakaś banda męczyła moją watahę. Moi chcieli aby sobie poszli, ale im najwyraźniej życie niemiłe. Wyszedłem jak stałem, po drodze biorąc swój miecz. Gdy intruzi mnie zobaczyli, uśmiechnęli się szyderczo. Ustałem jakieś 3 metry od nich.
-Czego chcecie?- Spytałem bez ogródek.
-Więc to ty jesteś wodzem tych patałachów. Mnie przysyła Ikemoto-sensei. Jestem z jego watahy. Na zwiady do ciebie. I ostrzeżenie cię.- Co on pieprzy?!- Albo mu się przychylisz albo cię zniszczy. Więc wybieraj.- Patrzył na mnie z wrednym uśmieszkiem. Jego ludzie stali jakiś metr od niego. Więc przyszli po to aby pozwiedzać? Bez mojej zgody?! I na dodatek mnie obudzić?!! Spojrzałem na niego wściekłym spojrzeniem.
-Więc przychodzisz tutaj, przerywasz mój sen, by powiedzieć mi, że mam być sługą twego pana?!- Pokiwał głową.- To więc jest moja odpowiedź.- Jak stałem zamachnąłem się i odciąłem mu głowę. Krew polała się dokoła, ciało padło na ziemię. Głowa poturlała się w moją stronę. Podniosłem ją za włosy i podszedłem do reszty przerażonych kumpli bezgłowego.
-Dajcie to swojemu szefowi. I powiedźcie, że jeśli jeszcze raz ktoś z jego bandy przyjdzie z jakimiś pierdołami, to odeślę go w kawałkach. A teraz.....WON Z MOJEGO TERENU!!- Na szczęście nie musiałem drugi raz powtarzać. Wzięli „prezent” i z podkulonymi ogonami uciekli.
-Zawińcie to w worek i wsadźcie do śmietnika. Jak będą chcieli resztę to przyjdą.- Powiedziałem kierując się w stronę domku.- A! Kolacja ma być za dwie godziny.- Wszedłem do domku i od razu skierowałem się do łóżka. Nastawiłem sobie budzik, aby nie przespać kolacji. Na szczęście nikt już się nie pojawił. Zaraz po kolacji zasnąłem. Muszę trochę odespać.


Po południu wybrałem się z moją dziewczyną na spacer do parku. Po drodze zjedliśmy lody i kupiliśmy picie. Przysiedliśmy pod jednym drzewem. Ona była oparta do mnie plecami a ja przytulałem ją do siebie. Siedzieliśmy w ciszy, napawając się świeżym powietrzem.
-Jason. A co mówiłeś o mnie swojemu bratu??- Hee?!
-A co tak nagle o to pytasz?- Trochę to dziwne.
-No bo teraz mi się przypomniało, jak przywitałeś mnie z nim. Wiem, że mówiłeś coś o moich oczach i rumieńcu- No bo oczka masz przecudne a w połączeniu z rumieńcem wyglądasz bosko.
-Może mu coś mówiłem, ale nie powiem ci co dokładnie.- To co powiedziane między mną a Jonim zostaje tajemnicą na zawsze.
-Ale dlaczego?!- Spytała z żalem obracając się do mnie twarzą.
-A dlatego! To tajemnica.- Powiedziałem uśmiechając się szeroko.
-Foch~!- Stwierdziła do mnie Mari i obróciła tyłem, krzyżując ręce na piersi. Aż tak jej na tym zależy?
-Ach tak?! To zobaczymy ile wytrzymasz!- Mówiąc to zacząłem ją gilgotać. Śmiała się, nie mogąc wypowiedzieć ani słowa.
-Prze......Jas.....Proszę!- Na chwilę przestałem.
-Nadal masz na mnie focha?- Spytałem z uśmiechem. Ona na to obróciła się do mnie przodem i delikatnie pocałowała w usta.- Przyjmuję to jako nie.- Powiedziałem i pocałowałem ją, tym razem dłużej.


No co za wredny. Muszę pamiętać, że jak strzelam na niego focha to trzeba uciekać. No i mamy pocałunek.....Który to już będzie skradziony przez Jasona? Przestałam liczyć po 67. Ta małpa uwielbia mi dawać buziaki. Raz, gdy zauważył, że jest mi smutno dawał mi buziaki bez liku. W policzek, czoło, nosek, skroń, usta...I nie przeszkadza mi to. Wtedy czuję jak bardzo mnie kocha. Teraz ponownie mnie przytulał a ja opowiadałam mu o jednym anime. Z dnia na dzień znamy się coraz bardziej. Wiem na przykład, że uwielbia koty. Dlatego czasami mówi tak na mnie^^. Heh, co miłość robi z człowieka. Nagle zobaczyłam tego faceta, który zrobił nam zdjęcie podczas pierwszej randki.
-Jason.
-Hmmm??- Inteligentne zainteresowanie.
-A co się stało ze zdjęciem z naszej pierwszej randki?- Nawet go nie widziałam.
-Noszę je przy sobie w portfelu.- Odpowiedział, dając mi całusa w policzek.
-A mogę je zobaczyć? Bo wcześniej nie widziałam.- Mam nadzieję, że dobrze wyszłam. Jason wyciągnął portfel i pokazał mi zdjęcie. Naprawdę wyglądaliśmy pięknie. Jak prawdziwa para. Chociaż wtedy nią jeszcze nie byliśmy. Dopiero po jakichś kilku godzinach.
-Ten fotograf wywróżył nam szczęście z jednego zdjęcia.-Stweirdziłam dając buziaka mojemu chłopakowi.
-Prawda. Trzeba będzie mu chyba za to podziękować.- Stwierdził, również dając buziaka. Jason schował portfel i ruszyliśmy do domu. Jak zwykle mnie odprowadził, dał jeszcze kilka buziaków na dobranoc i poszedł. I tak pewnie będziemy do siebie pisać SMS-y. Raz pisaliśmy do 3 w nocy. I tak zawsze przy tym robię miny, jakby miał to zobaczyć. Ciekawe co bym robiła, gdyby Jason nie przeprowadził się do Japonii i by nie przyszedł do tej szkoły?? Nieważne. Ważne, że jestem z nim szczęśliwa.


-Wszyscy w weekend wychodzimy!- Obwieścił nam Jonathan podczas długiej przerwy. Swoim wielkim wejściem spowodował zatrzymanie naszych czynności: jedzenia obento przez Shunsuke, Kiyoshiego i mnie, plecenia warkoczyków Yuko przez Megumi, szeptaniu Jasona mi do ucha (Przez to nie mogłam normalnie jeść obento i musiałam go karmić).
-He?!- Tylko tyle zdołało wyjść przez gardło Shuna.
-No normalnie. Nasza paczka się powiększyła, więc trzeba gdzieś się razem wybrać. Co wy na to?- Spytał z uśmiechem Joni.
-Ja nie mogę, bo jadę na zawody.- Powiedział Shun ze smutną miną.- Ale innym razem na pewno pójdę.- Dopowiedział z uśmiechem.
-Ja idę~!- Krzyknęła radośnie Yuko.
-Ja też chętnie pójdę.- Powiedziała Megi.
-Czemu nie.- Dodał Kiyoshi dalej jedząc.
-I ja pójdę.- Co mi szkodzi :p
-Jak bym powiedział, że nie idę to i tak byś mnie męczył dopóki bym nie poszedł.- Wszyscy na to się zaśmiali.- Ale z chęcią pójdę. Tam gdzie mój Kotek, tam i ja.-Dodał, dając mi buziaki i przy okazji podkradając mi jedzenie z obento.

-Więc umówione. Wychodzimy w sobotę. A co do godziny to się jeszcze zgadamy.- Powiedział ostatnie zdanie na ten temat i usiadł z nami. Ja z dziewczynami umówiłam się potajemnie na zakupy po szkole. W końcu trzeba jakoś wyglądać. Jason zakazał Joniemu spać z nim - bo jak twierdzi - znowu  zaśpi. My tylko się śmialiśmy z fochniętej miny Joniego. Gdy szliśmy na lekcję, Kiyoshi zabrał Yuko lizaka przez co spóźnili się na lekcję. Po lekcjach Shun pobiegł na trening a my do kawiarni (Kiyoshi musiał odpłacić się za lizaka). Przez cały dzień każdy był zadowolony. 

I coś dla fanów Durarary! ^.^
Słodziachne~! Co nie?! *.*       Do zobaczenia raz jeszcze :)

4 komentarze:

  1. Hej,
    czyżby to przypadkowo Megumi mu wpadła w oko? Kiyoshi pokazał się z dobrej strony jako przywódca... aż bym chciała go dla siebie :)
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Serdecznie~! ^^
      Nic nie zdradzę~! :p Przekonasz się w następnym rozdziale (jak się nie mylę xp)
      Mine też by chciała go dla siebie :p Ale te Kiyoshi popularny~! ^^
      Dziękuje ślicznie~! ^w^
      Również Cię pozdrawiam Basiu i życzę czasu na czytanie i komentowanie~! ;)
      #Kimie

      Usuń
  2. Hejka, hejka,
    wspaniały rozdział, czyżby to Megumi wpadła mu w oko? och Kiyoshi pokazał się z dobrej strony jako przywódca...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejeczka,
    wspaniały rozdział, och czyżby to Megumi wpadła mu w oko? no i Kiyoshi pokazał się jako dobry przywódca...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Iza

    OdpowiedzUsuń