Jak tam po weekendzie?? Mam nadzieję, że dobrze :D I tak oto na rozweselenie tego tygodnia nowy rozdział ^.^ Plus pojawi się coś dodatkowego ale nie wiem kiedy dokładnie :P Więc jak coś wchodźcie i sprawdzajcie o.-
Do zobaczenia później i miłego czytania :*
P.S. Zostawi ktoś tu komentarz??? Tak na zachętę *.* #Kimie
Drugi dzień w Japonii. Dzień rozpoczęty rozwaleniem
budzika. Będę musiał się przyzwyczaić do porannych pobudek. Aktualnie
jestem w szkole. Trwa właśnie fizyka. Zasypiam na siedząco. Jonathan co chwila
stuka mnie, abym nie spał. Za to Jason chichra się na ten widok. Po dzwonku
poczłapałem się z bliźniakami na dach. Przerwa obiadowa. Dla mnie drzemka.
Weszliśmy na dach. Reszta już na nas czekała. Ja usiadłem, oparłem głowę o stół
i przymknąłem oczy.
-Coś się stało Kiyoshi-san?- Spytała się mnie Megumi.
Najwidoczniej nie wyglądałem najlepiej, bo zauważyłem, że się o mnie martwi.
-Nic
mi nie jest. Tylko się nie wyspałem. Ale dzięki za troskę.- Mówiąc to uniosłem
głowę aby na nią patrzeć, po czym się uśmiechnąłem.
-Kiyoshi-san~!
Nie ma spania! Teraz jest czas na jedzenie i opowieści.- Stwierdziła Yuko. Jest
ona bardzo energiczną dziewczyną. I uwielbia słodycze.
-Yuko-chi~!
Proszę~! Daj mi pospać. Opowiem coś później.- Czasami trzeba udawać głupiego.
-Nie~!
Teraz jemy i rozmawiamy. Po szkole możesz iść spać.- Niechętnie uniosłem swoją
głowę ze stołu. Wziąłem plecak aby wyciągnąć swoje obento. Zaraz....gdzie
ono się podziało?!
-Coś
się stało?- Teraz zapytał się Jason.
-Zapomniałem
swojego obento.- Powiedziałem odkładając swój plecak. A tak naprawdę pewnie
zapomnieli mi go włożyć.
-Proszę.-
Powiedziała Megumi dając mi jakieś pudełko. Otworzyłem je a w środku było
obento.
-Dlaczego
masz dwa obento?- Chyba aż tyle nie je?!
-Moja
mama pomyliła plecaki i dała mi również obento brata. Ale możesz je zjeść. On
pewnie kupi coś sobie w stołówce.- Powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Dziękuję,
Megi-chan.- Powiedziałem uśmiechając się szeroko. Zjadłem je za jednym
zamachem.
-Widać
byłeś bardzo głodny.- Skwitowała Megi.
-Wczorajsza
wyprowadzka tak mnie wykończyła, że nie miałem czasu aby coś zjeść. Jeszcze raz
dziękuję Megumi-chan.- I uśmiech.
-Nie
ma za co.- Powiedziała z lekkim uśmiechem obracając się do mnie bokiem (siedziała
obok mnie). Również zjadła już swoje obento i teraz patrzała w niebo. Postanowiłem
skorzystać z okazji i położyłem się na ławce, głowę opierając na jej nogach.
Trochę się zdziwiła na ten gest.
-C-Co
robisz?- Spytała speszona.
-Chcę
się trochę zdrzemnąć.- Powiedziałem i obróciłem się na bok, patrząc na płot.
Zamknąłem oczy. Potrzebowałem tej odrobiny snu. Poczułem jak Megumi przeczesuje
moje włosy. Było to przyjemne uczucie. A gdy podrapała mnie za uchem.....
-Mrrrrr.-
Jestem wilkiem i uwielbiam pieszczoty. Zwłaszcza drapanie za uchem. Ona na ten
gest zaśmiała się ale nie zaprzestała głaskania i drapania. Reszta też trochę
się zaśmiała ale po chwili pochłonęła ich rozmowa. Mruczałem co chwilę z
przyjemności. Mógłbym tak leżeć i być drapanym za uszkiem przez kilka godzin.
Lecz ten przeklęty dzwonek musiał dać o sobie znać.
-Wstawaj
leniu. Pora iść na lekcje.- Jeszcze chwilkę, mamusiu Jasonie. Niechętnie
podniosłem się do siadu.
-Dziękuję
za drapanko.- Powiedziałem i dałem całusa w policzek Megumi. Ona na to się
zarumieniła i spuściła wzrok. Ja za to wstałem, przewiesiłem plecak przez ramię
i ruszyłem na lekcję.
Gdy
rozbrzmiał ostatni dzwonek, myślałem, że nie dojdę do domu. Tak mi się chciało
spać, że wpadłem na Jasona. Pożegnałem się ze znajomymi i ruszyłem do siebie.
Na szczęście zdążyłem na autobus. Później chwila spacerku i już jestem w
obozie. Każdy zaczął mnie witać i pytać jak minął pierwszy dzień.
-Spokojnie,
spokojnie. Po pierwsze, to witajcie. Po drugie było dobrze. Po trzecie, gdzie
jest moje obento?- No co? Ktoś musi ponieść karę. Nagle podeszła do mnie
Arisa.
-To ja. Przepraszam ale to tak jakoś wyszło.- Powiedziała
ze spuszczoną głową.
-Spójrz
na mnie.- Zrobiła to.
-Wybaczę
ci ten jeden wybryk. Ale następnym razem będzie kara.- Uśmiechnąłem się słabo i
przytuliłem ją.
-A
teraz wybaczcie, ale przez nocne zabawy się nie wyspałem. Wara mnie budzić.-
Powiedziałem i zacząłem iść w stronę domku.
-Tak
jest.- Usłyszałem odpowiedź zanim wszedłem. Rzuciłem plecak w kąt. Następnie
szybki prysznic, przebranie się w wygodne ciuchy (czyli czarne dresowe
spodnie i czarny podkoszulek) i łóżeczko.
Od
razu gdy się położyłem, zasnąłem.
Obudził
mnie jakiś hałas. Co za nieszczęśnik mnie budzi? Wstałem wkurzony i
spojrzałem przez okno, co się dzieje. Jakaś banda męczyła moją watahę. Moi
chcieli aby sobie poszli, ale im najwyraźniej życie niemiłe. Wyszedłem jak
stałem, po drodze biorąc swój miecz. Gdy intruzi mnie zobaczyli, uśmiechnęli
się szyderczo. Ustałem jakieś 3 metry od nich.
-Czego
chcecie?- Spytałem bez ogródek.
-Więc
to ty jesteś wodzem tych patałachów. Mnie przysyła Ikemoto-sensei. Jestem z
jego watahy. Na zwiady do ciebie. I ostrzeżenie cię.- Co on pieprzy?!-
Albo mu się przychylisz albo cię zniszczy. Więc wybieraj.- Patrzył na mnie z
wrednym uśmieszkiem. Jego ludzie stali jakiś metr od niego. Więc przyszli po
to aby pozwiedzać? Bez mojej zgody?! I na dodatek mnie obudzić?!! Spojrzałem
na niego wściekłym spojrzeniem.
-Więc
przychodzisz tutaj, przerywasz mój sen, by powiedzieć mi, że mam być sługą
twego pana?!- Pokiwał głową.- To więc jest moja odpowiedź.- Jak stałem
zamachnąłem się i odciąłem mu głowę. Krew polała się dokoła, ciało padło na ziemię.
Głowa poturlała się w moją stronę. Podniosłem ją za włosy i podszedłem do
reszty przerażonych kumpli bezgłowego.
-Dajcie
to swojemu szefowi. I powiedźcie, że jeśli jeszcze raz ktoś z jego bandy
przyjdzie z jakimiś pierdołami, to odeślę go w kawałkach. A teraz.....WON Z
MOJEGO TERENU!!- Na szczęście nie musiałem drugi raz powtarzać. Wzięli
„prezent” i z podkulonymi ogonami uciekli.
-Zawińcie
to w worek i wsadźcie do śmietnika. Jak będą chcieli resztę to przyjdą.-
Powiedziałem kierując się w stronę domku.- A! Kolacja ma być za dwie godziny.-
Wszedłem do domku i od razu skierowałem się do łóżka. Nastawiłem sobie budzik, aby
nie przespać kolacji. Na szczęście nikt już się nie pojawił. Zaraz po kolacji
zasnąłem. Muszę trochę odespać.
Po
południu wybrałem się z moją dziewczyną na spacer do parku. Po drodze zjedliśmy
lody i kupiliśmy picie. Przysiedliśmy pod jednym drzewem. Ona była oparta do
mnie plecami a ja przytulałem ją do siebie. Siedzieliśmy w ciszy, napawając się
świeżym powietrzem.
-Jason.
A co mówiłeś o mnie swojemu bratu??- Hee?!
-A
co tak nagle o to pytasz?- Trochę to dziwne.
-No
bo teraz mi się przypomniało, jak przywitałeś mnie z nim. Wiem, że mówiłeś coś
o moich oczach i rumieńcu- No bo oczka masz przecudne a w połączeniu z
rumieńcem wyglądasz bosko.
-Może mu coś mówiłem, ale nie powiem ci co dokładnie.- To
co powiedziane między mną a Jonim zostaje tajemnicą na zawsze.
-Ale
dlaczego?!- Spytała z żalem obracając się do mnie twarzą.
-A
dlatego! To tajemnica.- Powiedziałem uśmiechając się szeroko.
-Foch~!-
Stwierdziła do mnie Mari i obróciła tyłem, krzyżując ręce na piersi. Aż tak
jej na tym zależy?
-Ach tak?! To zobaczymy ile wytrzymasz!- Mówiąc to
zacząłem ją gilgotać. Śmiała się, nie mogąc wypowiedzieć ani słowa.
-Prze......Jas.....Proszę!-
Na chwilę przestałem.
-Nadal
masz na mnie focha?- Spytałem z uśmiechem. Ona na to obróciła się do mnie
przodem i delikatnie pocałowała w usta.- Przyjmuję to jako nie.- Powiedziałem i
pocałowałem ją, tym razem dłużej.
No
co za wredny. Muszę pamiętać, że jak strzelam na niego focha to trzeba uciekać.
No i mamy pocałunek.....Który to już będzie skradziony przez Jasona?
Przestałam liczyć po 67. Ta małpa uwielbia mi dawać buziaki. Raz, gdy zauważył,
że jest mi smutno dawał mi buziaki bez liku. W policzek, czoło, nosek, skroń,
usta...I nie przeszkadza mi to. Wtedy czuję jak bardzo mnie kocha. Teraz
ponownie mnie przytulał a ja opowiadałam mu o jednym anime. Z dnia na dzień
znamy się coraz bardziej. Wiem na przykład, że uwielbia koty. Dlatego czasami
mówi tak na mnie^^. Heh, co miłość robi z człowieka. Nagle zobaczyłam tego
faceta, który zrobił nam zdjęcie podczas pierwszej randki.
-Jason.
-Hmmm??- Inteligentne zainteresowanie.
-A
co się stało ze zdjęciem z naszej pierwszej randki?- Nawet go nie widziałam.
-Noszę
je przy sobie w portfelu.- Odpowiedział, dając mi całusa w policzek.
-A mogę je zobaczyć? Bo wcześniej nie widziałam.- Mam nadzieję,
że dobrze wyszłam. Jason wyciągnął portfel i pokazał mi zdjęcie. Naprawdę
wyglądaliśmy pięknie. Jak prawdziwa para. Chociaż wtedy nią jeszcze nie
byliśmy. Dopiero po jakichś kilku godzinach.
-Ten
fotograf wywróżył nam szczęście z jednego zdjęcia.-Stweirdziłam dając buziaka
mojemu chłopakowi.
-Prawda.
Trzeba będzie mu chyba za to podziękować.- Stwierdził, również dając buziaka.
Jason schował portfel i ruszyliśmy do domu. Jak zwykle mnie odprowadził, dał
jeszcze kilka buziaków na dobranoc i poszedł. I tak pewnie będziemy do
siebie pisać SMS-y. Raz pisaliśmy do 3 w nocy. I tak zawsze przy tym robię
miny, jakby miał to zobaczyć. Ciekawe co bym robiła, gdyby Jason nie
przeprowadził się do Japonii i by nie przyszedł do tej szkoły?? Nieważne.
Ważne, że jestem z nim szczęśliwa.
-Wszyscy
w weekend wychodzimy!- Obwieścił nam Jonathan podczas długiej przerwy. Swoim
wielkim wejściem spowodował zatrzymanie naszych czynności: jedzenia obento
przez Shunsuke, Kiyoshiego i mnie, plecenia warkoczyków Yuko przez Megumi,
szeptaniu Jasona mi do ucha (Przez to nie mogłam normalnie jeść obento i
musiałam go karmić).
-He?!- Tylko tyle zdołało wyjść przez gardło Shuna.
-No
normalnie. Nasza paczka się powiększyła, więc trzeba gdzieś się razem wybrać.
Co wy na to?- Spytał z uśmiechem Joni.
-Ja
nie mogę, bo jadę na zawody.- Powiedział Shun ze smutną miną.- Ale innym razem
na pewno pójdę.- Dopowiedział z uśmiechem.
-Ja idę~!- Krzyknęła radośnie Yuko.
-Ja
też chętnie pójdę.- Powiedziała Megi.
-Czemu
nie.- Dodał Kiyoshi dalej jedząc.
-I
ja pójdę.- Co mi szkodzi :p
-Jak
bym powiedział, że nie idę to i tak byś mnie męczył dopóki bym nie poszedł.-
Wszyscy na to się zaśmiali.- Ale z chęcią pójdę. Tam gdzie mój Kotek, tam i
ja.-Dodał, dając mi buziaki i przy okazji podkradając mi jedzenie z obento.
-Więc
umówione. Wychodzimy w sobotę. A co do godziny to się jeszcze zgadamy.-
Powiedział ostatnie zdanie na ten temat i usiadł z nami. Ja z dziewczynami
umówiłam się potajemnie na zakupy po szkole. W końcu trzeba jakoś wyglądać.
Jason zakazał Joniemu spać z nim - bo jak twierdzi - znowu zaśpi. My tylko się śmialiśmy z fochniętej
miny Joniego. Gdy szliśmy na lekcję, Kiyoshi zabrał Yuko lizaka przez co
spóźnili się na lekcję. Po lekcjach Shun pobiegł na trening a my do kawiarni (Kiyoshi
musiał odpłacić się za lizaka). Przez cały dzień każdy był zadowolony.
I coś dla fanów Durarary! ^.^
Słodziachne~! Co nie?! *.* Do zobaczenia raz jeszcze :)

Hej,
OdpowiedzUsuńczyżby to przypadkowo Megumi mu wpadła w oko? Kiyoshi pokazał się z dobrej strony jako przywódca... aż bym chciała go dla siebie :)
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Witam Serdecznie~! ^^
UsuńNic nie zdradzę~! :p Przekonasz się w następnym rozdziale (jak się nie mylę xp)
Mine też by chciała go dla siebie :p Ale te Kiyoshi popularny~! ^^
Dziękuje ślicznie~! ^w^
Również Cię pozdrawiam Basiu i życzę czasu na czytanie i komentowanie~! ;)
#Kimie
Hejka, hejka,
OdpowiedzUsuńwspaniały rozdział, czyżby to Megumi wpadła mu w oko? och Kiyoshi pokazał się z dobrej strony jako przywódca...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniały rozdział, och czyżby to Megumi wpadła mu w oko? no i Kiyoshi pokazał się jako dobry przywódca...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Iza