Powrót ^.^
Witam ponownie~! Wstawiam Wam coś nowego co miało być w środe per czwartek. Miało być w środę ale LovelyxAsuna nie poprawiła tego. A w czwartek Ja czyli Kimie nie miałam internetu (Minuta ciszy dla mnie -.- ) Ale odzyskałam Internety i wstawiam ten oto Pamiętnik ^.^ O czym jest?? O przyjaźni pomiędzy wampirami a wilkiem :) Jutro albo w niedzielę wstawie coś extra ;)Bye, bye i miłego czytania *.* #Kimie #LovelyxAsuna
Anglia, rok 1773
Uważam,
że sen jest rzeczą świętą. Uspokaja zmysły i relaksuje. Zwłaszcza po
całodniowym bieganiu po lesie i zabijaniu jakichś typków. Plus wypiciu kilku
lampek wina. Spałem sobie smacznie, gdy nagle poczułem rękę na mojej głowie.
Ktoś zaczął drapać mnie po niej, zwłaszcza za uchem. Było to tak przyjemne, że
aż zacząłem cicho mruczeć. Jednak po chwili zastanowiłem się, kto niby może
mnie drapać. Przecież mieszkałem sam. Otworzyłem leniwie oczy i ujrzałem blond
włosego diabła. Patrzał się na mnie uśmiechnięty od ucha do ucha.
-Jeśli
ci życie miłe to jak najszybciej zabieraj tą rękę i won stąd.- Wręcz
zawarczałem ze wściekłości. Lecz ten idiota nie zważał na moje słowa i dalej
mnie drapał.
-Ale
dlaczego? Przecież ci się podoba. Nawet mruczałeś milutko.- Na te słowa zaśmiał
się pod nosem.
-Gdybyś
był seksowną laską i w dodatku nagą, nie marudziłbym.- Powiedziałem z wrednym
uśmieszkiem.
-A
ty tylko o jednym. Mógłbyś być bardziej uczuciowy.- Przestał mnie drapać i
wtulił twarz w poduszkę.
-Ale
ja jestem uczuciowy. Zwłaszcza, gdy rzucam czymś ostrym w ciebie.- Stwierdziłem
i uśmiechnąłem się słodko. Obaj zaczęliśmy się śmiać.
-No
dobra. Koniec żartów.- Stwierdził Jason i wstał z łóżka.- Wstawaj leniu
śmierdzący.-Patrzałem się chwilę na niego, by po chwili cały schować się pod
kołdrą. Lecz on nie zamierzał mi dać spokoju i chciał mi ją zabrać. Siłowaliśmy
się tak, dobre kilka minut. Jason wykorzystał moment, gdy chciałem poprawić uścisk
i wyrwał mi kołdrę z rąk. Leżałem tak nagi. Jedną z zalet mieszkania samemu
jest to, że nie trzeba zakładać piżamki. Leżąc tak stwierdziłem, iż jest trochę
chłodno i jednak przydałaby się ta kołdra. Usiadłem i spojrzałem na tego
wrednego stwora.
-Nie
dasz mi spokoju?- Mimo iż znałem odpowiedź wolałem się upewnić.
-Nie.-
Uśmiechnął się szeroko z kołdrą na ramionach. Westchnąłem ciężko i wstałem, od
razu kierując się do łazienki. Po jako takiej toalecie i ubraniu się wróciłem
do pokoju. Jason jednak na coś się przydał. Zaścielił łóżko i zrobił śniadanie.
Składało się ono z maślanych ciasteczek, owoców i herbaty. Siedział na jednym z
krzeseł na tarasie. Oczywiście jako szlachcic miałem przytulny mały pałacyk.
Jason również taki miał ale w innym miejscu. Przysiadłem się do niego i
zacząłem jeść.
-A
gdzie Jonathan?- Spytałem w połowie śniadania. Zawsze chodzili razem. Czyżby
zapomniał o swoim braciszku? Jason nic nie powiedział tylko dalej popijał swoją
herbatę. Zirytowałem się tym nieco i chciałem ponownie spytać, gdy nagle
poczułem coś na głowie. Spojrzałem w górę i zauważyłem uśmiechniętego Joniego z
jakimś pudełkiem.
-Tęskniliście?-
Zapytał dosiadając się do nas.
-Gdzie
ty byłeś?- Spytałem dmuchając w herbatę.
-Jak
to gdzie?!- Spytał zdziwiony i otworzył pudełko.- W cukierni.- Stwierdził z
uśmiechem. W środku znajdował się średniej wielkości torcik. Cały oblany był
czekoladą a na wierzchu ozdobiony truskawkami.
-Dla
Joniego dzień bez słodyczy to dzień stracony.- Stwierdziłem z uśmiechem. Nie
pamiętam takiego dnia, w którym nie jadłby on czegoś słodkiego.
-A
żebyś wiedział.- Powiedział i ukroił dla każdego po kawałku. Muszę przyznać, że
Joni ma oko do ciast. Po tej słodkości wyszliśmy na miasto. Chciałem ubrać moją
czarną perukę, ale Jason mi ją gdzieś schował - Jeśli jej nie spalił. Szliśmy i
pozdrawialiśmy piękne damy i ważnych dżentelmenów. Poszliśmy do naszej fabryki
porcelany. Trzeba sprawdzić jak się kręci biznes.
(Podkreślnik
oznacza język francuski)
-Dzień
dobry James.- Przywitał się Jason z kierownikiem.
-Dzień
dobry państwo Jaucourt (żokur), panie Ishikawa- Ukłonił się starszy
mężczyzna.
-Jak
idzie produkcja?- Zapytał Jason.
-Bardzo
dobrze. Wszystko idzie zgodnie z planem. Za kilka dni można zawieźć porcelanę
dla hrabiny Reynolds- Powiedział z uśmiechem.
-A
co z porcelaną dla hrabiego Gleyra?- Dopytałem.
-Spokojnie.
Będzie na czas.- James zawsze wywiązywał się ze swojej pracy. U niego wszystko
musiało chodzić jak w zegarku.
-Dziękujemy
za ciężką pracę James.- Powiedział Jonathan i skłonił się lekko.
-Nie
ma za co dziękować. Pracować z panami to czysta przyjemność a zarazem
zaszczyt.- Uśmiechnął się jeszcze szerzej i również skłonił.
-Do
widzenia i miłej pracy.- Powiedział Jason i uśmiechnął się życzliwie do
niego. On tylko przytaknął i wrócił do pracy. My natomiast udaliśmy się na
obiad do hrabiego Riedela (ridela) i jego żony. Obiad minął w doborowym
towarzystwie przy anegdotkach i flirtowaniu z córką hrabiego - Anną. Następnie
chłopcy poszli szukać pożywienia a ja udałem się do lasu na krótki bieg. Na
szczęście nikogo nie spotkałem. Wróciłem do domu a po godzinie przyszli
bliźniacy. Przy szklance dobrego rumu zaczęliśmy dyskutować. Zrobiliśmy nawet
wojnę na poduszki. Wygrałby Jonathan gdyby nie to, że Jason go wrobił -
Powiedział, że ciasto się pali. Joni zeskoczył z łóżka i jak poparzony pobiegł
do kuchni. My na jego reakcję zaczęliśmy się głośno śmiać. Po chwili przyszedł
z obrażoną miną lecz sam zaczął się śmiać z własnej głupoty. Zasnęliśmy razem,
wymęczeni rozmową, kilkoma wojnami na poduszki i gonitwą po całym domu.
Rano
było mi tak wygodnie. Stwierdziłem, że nie wstaję dzisiaj z łóżka. Chciałem
ponownie udać się do krainy Morfeusza, gdy jedna rzecz mnie zdziwiła. Dlaczego
moja poduszka jest taka ciepła i się rusza? Otworzyłem oczy i ukazał mi się
bardzo dziwny widok. Przytulałem się do Jasona, który spał na plecach a po
drugiej jego stronie wtulony był Joni. Znając siebie powinienem ich zwalić z
łóżka i pójść dalej spać. Lecz było mi tak milutko, że bardziej wtuliłem się w
niego i mając gdzieś jak to mogło wyglądać, zasnąłem. Nawet później nie
wkurzałem się na to, że z nimi spałem. Nawet udało mi się nastraszyć Joniego.
On wstał a ja z Jasonem nadal leżeliśmy w łóżku. W pewnym momencie położyłem
się na Jasonie i mocno wtuliłem. Powiedziałem przy tym „Od teraz Jason jest
moją osobistą podusią, więc musisz znaleźć sobie inną”. Powiedziawszy to,
cmoknąłem Jasona w nos. Jonathanowi opadła najpierw szczęka. Jason natomiast
zrozumiał iluzję i przytulił mnie mocniej. Po chwili jednak, Joni wlazł na
łóżko, odkleił mnie od Jasona a sam się na niego położył. Przytulił się mocno
do niego i spojrzał na mnie z mordem w oczach mówiąc „On jest moją podusią i
nikogo innego”. Ja i Jason zaczęliśmy się głośno śmiać z jego zachowania. Ten dzień jednak spędziliśmy aktywnie goniąc
się po lesie. Później poszliśmy do bliźniaków. Tam porzucaliśmy się nożami w
kuchni. Po tej walce kuchnia wyglądała okropnie ale warto było. Jestem
ciekaw czy za kilkadziesiąt lat nadal będziemy robić to samo? Znamy się już
trochę i z uśmiechem mogę stwierdzić, że nawet za 200 lat będziemy
przyjaciółmi. Oh My God! Zmieniam się w optymistę. Trzeba zabić kilku durniów
aby powrócić do normalności. I ewentualnie pójść na partyjkę bilarda.
Oczywiście z tymi dwoma najlepszymi diabłami :D.
Mam nadzieję, że się podobało ^.^
P.S. Jeśli macie jakieś pytania lub prośby lub coś wam sie podoba/niepodoba piszcie w komentarzach :)
to znowu ja ^^
OdpowiedzUsuńtak świątecznie nadrabiam chociaż troszkę zaległości ;)
kurcze jaka sympatyczna notka :D to określenie jakoś najbardziej mi do tego pasuje :)
miło się czytało :)
niby takie zwyczajne, a jakoś tak bardzo fajnie ;D
w ogóle mam słabość do pamiętników <3
przydałoby się może, żebym do "Dziennika Kazumiego" wróciła :P
a co do powyższego.. znowu się zabrałam za czytanie czegoś starszego, ale co tam ;) mam nadzieję, że komentarz nie przepadnie, bo naprawdę ci się należy i to więcej niż jeden ;)
weny życzę i pozdrawiam :*
Święta- czas na nadrabianie zaległości xp
UsuńCieszę się, że się podobało ^.^
Też lubię pamiętniki :*
Tak, masz powrócić do DK ^w^
Komentarz nie przepadł. Został przeczytany i nawet skomentowany :p
Dziękuję za wene i pozdrawiam~! ^^
#Kimie
Hej,
OdpowiedzUsuńpowróciła z czytaniem :) choć nie wiem jak to dalej będzie mam bardzo mało czasu...
super, z pokazaniem ich w wcześniejszym wydaniu :) jak tak mógł wrobić Jonathana, ta przyjaźn jest wielka...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Ohayo~! ^w^
UsuńBardzo się cieszę, że powróciłaś z czytaniem ^^
I mam nadzieje, że będziesz miała więcej czasu aby częściej tu wpadać ;)
Dziękuje ślicznie za wenę i za komentarz :*
Również pozdrawiam~! :3
#Kimie
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńświetny rozdział, to wcześniejsze wydanie super... ale no jak tak mógł wrobić Jonathana? przyjaźn jest wielka jak widać...
weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga