piątek, 26 września 2014

Pamiętnik cz.1

Powrót ^.^

Witam ponownie~! Wstawiam Wam coś nowego co miało być w środe per czwartek. Miało być w środę ale LovelyxAsuna nie poprawiła tego. A w czwartek Ja czyli Kimie nie miałam internetu (Minuta ciszy dla mnie -.- ) Ale odzyskałam Internety i wstawiam ten oto Pamiętnik ^.^  O czym jest?? O przyjaźni pomiędzy wampirami a wilkiem :) Jutro albo w niedzielę wstawie coś extra ;)
Bye, bye i miłego czytania *.*       #Kimie    #LovelyxAsuna


                                          Anglia, rok 1773

Uważam, że sen jest rzeczą świętą. Uspokaja zmysły i relaksuje. Zwłaszcza po całodniowym bieganiu po lesie i zabijaniu jakichś typków. Plus wypiciu kilku lampek wina. Spałem sobie smacznie, gdy nagle poczułem rękę na mojej głowie. Ktoś zaczął drapać mnie po niej, zwłaszcza za uchem. Było to tak przyjemne, że aż zacząłem cicho mruczeć. Jednak po chwili zastanowiłem się, kto niby może mnie drapać. Przecież mieszkałem sam. Otworzyłem leniwie oczy i ujrzałem blond włosego diabła. Patrzał się na mnie uśmiechnięty od ucha do ucha.
-Jeśli ci życie miłe to jak najszybciej zabieraj tą rękę i won stąd.- Wręcz zawarczałem ze wściekłości. Lecz ten idiota nie zważał na moje słowa i dalej mnie drapał.
-Ale dlaczego? Przecież ci się podoba. Nawet mruczałeś milutko.- Na te słowa zaśmiał się pod nosem.
-Gdybyś był seksowną laską i w dodatku nagą, nie marudziłbym.- Powiedziałem z wrednym uśmieszkiem.
-A ty tylko o jednym. Mógłbyś być bardziej uczuciowy.- Przestał mnie drapać i wtulił twarz w poduszkę.
-Ale ja jestem uczuciowy. Zwłaszcza, gdy rzucam czymś ostrym w ciebie.- Stwierdziłem i uśmiechnąłem się słodko. Obaj zaczęliśmy się śmiać.
-No dobra. Koniec żartów.- Stwierdził Jason i wstał z łóżka.- Wstawaj leniu śmierdzący.-Patrzałem się chwilę na niego, by po chwili cały schować się pod kołdrą. Lecz on nie zamierzał mi dać spokoju i chciał mi ją zabrać. Siłowaliśmy się tak, dobre kilka minut. Jason wykorzystał moment, gdy chciałem poprawić uścisk i wyrwał mi kołdrę z rąk. Leżałem tak nagi. Jedną z zalet mieszkania samemu jest to, że nie trzeba zakładać piżamki. Leżąc tak stwierdziłem, iż jest trochę chłodno i jednak przydałaby się ta kołdra. Usiadłem i spojrzałem na tego wrednego stwora.
-Nie dasz mi spokoju?- Mimo iż znałem odpowiedź wolałem się upewnić.
-Nie.- Uśmiechnął się szeroko z kołdrą na ramionach. Westchnąłem ciężko i wstałem, od razu kierując się do łazienki. Po jako takiej toalecie i ubraniu się wróciłem do pokoju. Jason jednak na coś się przydał. Zaścielił łóżko i zrobił śniadanie. Składało się ono z maślanych ciasteczek, owoców i herbaty. Siedział na jednym z krzeseł na tarasie. Oczywiście jako szlachcic miałem przytulny mały pałacyk. Jason również taki miał ale w innym miejscu. Przysiadłem się do niego i zacząłem jeść.
-A gdzie Jonathan?- Spytałem w połowie śniadania. Zawsze chodzili razem. Czyżby zapomniał o swoim braciszku? Jason nic nie powiedział tylko dalej popijał swoją herbatę. Zirytowałem się tym nieco i chciałem ponownie spytać, gdy nagle poczułem coś na głowie. Spojrzałem w górę i zauważyłem uśmiechniętego Joniego z jakimś pudełkiem.
-Tęskniliście?- Zapytał dosiadając się do nas.
-Gdzie ty byłeś?- Spytałem dmuchając w herbatę.
-Jak to gdzie?!- Spytał zdziwiony i otworzył pudełko.- W cukierni.- Stwierdził z uśmiechem. W środku znajdował się średniej wielkości torcik. Cały oblany był czekoladą a na wierzchu ozdobiony truskawkami.
-Dla Joniego dzień bez słodyczy to dzień stracony.- Stwierdziłem z uśmiechem. Nie pamiętam takiego dnia, w którym nie jadłby on czegoś słodkiego.
-A żebyś wiedział.- Powiedział i ukroił dla każdego po kawałku. Muszę przyznać, że Joni ma oko do ciast. Po tej słodkości wyszliśmy na miasto. Chciałem ubrać moją czarną perukę, ale Jason mi ją gdzieś schował - Jeśli jej nie spalił. Szliśmy i pozdrawialiśmy piękne damy i ważnych dżentelmenów. Poszliśmy do naszej fabryki porcelany. Trzeba sprawdzić jak się kręci biznes.
(Podkreślnik oznacza język francuski)
-Dzień dobry James.- Przywitał się Jason z kierownikiem.
-Dzień dobry państwo Jaucourt (żokur), panie Ishikawa- Ukłonił się starszy mężczyzna.
-Jak idzie produkcja?- Zapytał Jason.
-Bardzo dobrze. Wszystko idzie zgodnie z planem. Za kilka dni można zawieźć porcelanę dla hrabiny Reynolds- Powiedział z uśmiechem.
-A co z porcelaną dla hrabiego Gleyra?- Dopytałem.
-Spokojnie. Będzie na czas.- James zawsze wywiązywał się ze swojej pracy. U niego wszystko musiało chodzić jak w zegarku.
-Dziękujemy za ciężką pracę James.- Powiedział Jonathan i skłonił się lekko.
-Nie ma za co dziękować. Pracować z panami to czysta przyjemność a zarazem zaszczyt.- Uśmiechnął się jeszcze szerzej i również skłonił.
-Do widzenia i miłej pracy.- Powiedział Jason i uśmiechnął się życzliwie do niego. On tylko przytaknął i wrócił do pracy. My natomiast udaliśmy się na obiad do hrabiego Riedela (ridela) i jego żony. Obiad minął w doborowym towarzystwie przy anegdotkach i flirtowaniu z córką hrabiego - Anną. Następnie chłopcy poszli szukać pożywienia a ja udałem się do lasu na krótki bieg. Na szczęście nikogo nie spotkałem. Wróciłem do domu a po godzinie przyszli bliźniacy. Przy szklance dobrego rumu zaczęliśmy dyskutować. Zrobiliśmy nawet wojnę na poduszki. Wygrałby Jonathan gdyby nie to, że Jason go wrobił - Powiedział, że ciasto się pali. Joni zeskoczył z łóżka i jak poparzony pobiegł do kuchni. My na jego reakcję zaczęliśmy się głośno śmiać. Po chwili przyszedł z obrażoną miną lecz sam zaczął się śmiać z własnej głupoty. Zasnęliśmy razem, wymęczeni rozmową, kilkoma wojnami na poduszki i gonitwą po całym domu.


Rano było mi tak wygodnie. Stwierdziłem, że nie wstaję dzisiaj z łóżka. Chciałem ponownie udać się do krainy Morfeusza, gdy jedna rzecz mnie zdziwiła. Dlaczego moja poduszka jest taka ciepła i się rusza? Otworzyłem oczy i ukazał mi się bardzo dziwny widok. Przytulałem się do Jasona, który spał na plecach a po drugiej jego stronie wtulony był Joni. Znając siebie powinienem ich zwalić z łóżka i pójść dalej spać. Lecz było mi tak milutko, że bardziej wtuliłem się w niego i mając gdzieś jak to mogło wyglądać, zasnąłem. Nawet później nie wkurzałem się na to, że z nimi spałem. Nawet udało mi się nastraszyć Joniego. On wstał a ja z Jasonem nadal leżeliśmy w łóżku. W pewnym momencie położyłem się na Jasonie i mocno wtuliłem. Powiedziałem przy tym „Od teraz Jason jest moją osobistą podusią, więc musisz znaleźć sobie inną”. Powiedziawszy to, cmoknąłem Jasona w nos. Jonathanowi opadła najpierw szczęka. Jason natomiast zrozumiał iluzję i przytulił mnie mocniej. Po chwili jednak, Joni wlazł na łóżko, odkleił mnie od Jasona a sam się na niego położył. Przytulił się mocno do niego i spojrzał na mnie z mordem w oczach mówiąc „On jest moją podusią i nikogo innego”. Ja i Jason zaczęliśmy się głośno śmiać z jego zachowania.  Ten dzień jednak spędziliśmy aktywnie goniąc się po lesie. Później poszliśmy do bliźniaków. Tam porzucaliśmy się nożami w kuchni. Po tej walce kuchnia wyglądała okropnie ale warto było. Jestem ciekaw czy za kilkadziesiąt lat nadal będziemy robić to samo? Znamy się już trochę i z uśmiechem mogę stwierdzić, że nawet za 200 lat będziemy przyjaciółmi. Oh My God! Zmieniam się w optymistę. Trzeba zabić kilku durniów aby powrócić do normalności. I ewentualnie pójść na partyjkę bilarda. Oczywiście z tymi dwoma najlepszymi diabłami :D.

Mam nadzieję, że się podobało ^.^
P.S. Jeśli macie jakieś pytania lub prośby lub coś wam sie podoba/niepodoba piszcie w komentarzach :)

5 komentarzy:

  1. to znowu ja ^^
    tak świątecznie nadrabiam chociaż troszkę zaległości ;)
    kurcze jaka sympatyczna notka :D to określenie jakoś najbardziej mi do tego pasuje :)
    miło się czytało :)
    niby takie zwyczajne, a jakoś tak bardzo fajnie ;D
    w ogóle mam słabość do pamiętników <3
    przydałoby się może, żebym do "Dziennika Kazumiego" wróciła :P
    a co do powyższego.. znowu się zabrałam za czytanie czegoś starszego, ale co tam ;) mam nadzieję, że komentarz nie przepadnie, bo naprawdę ci się należy i to więcej niż jeden ;)
    weny życzę i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta- czas na nadrabianie zaległości xp
      Cieszę się, że się podobało ^.^
      Też lubię pamiętniki :*
      Tak, masz powrócić do DK ^w^
      Komentarz nie przepadł. Został przeczytany i nawet skomentowany :p
      Dziękuję za wene i pozdrawiam~! ^^
      #Kimie

      Usuń
  2. Hej,
    powróciła z czytaniem :) choć nie wiem jak to dalej będzie mam bardzo mało czasu...
    super, z pokazaniem ich w wcześniejszym wydaniu :) jak tak mógł wrobić Jonathana, ta przyjaźn jest wielka...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohayo~! ^w^
      Bardzo się cieszę, że powróciłaś z czytaniem ^^
      I mam nadzieje, że będziesz miała więcej czasu aby częściej tu wpadać ;)
      Dziękuje ślicznie za wenę i za komentarz :*
      Również pozdrawiam~! :3
      #Kimie

      Usuń
  3. Hejeczka,
    świetny rozdział, to wcześniejsze wydanie super... ale no jak tak mógł wrobić Jonathana? przyjaźn jest wielka jak widać...
    weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń