Jeszcze raz Happy Nem Year~! ^.^
Następnego
dnia od razu powiedziałem Kiyoshiemu i Louisowi o powrocie Rivery. Powiedzieli,
że również będą patrolować i obserwować teren. Przez to, że on powrócił muszę
być bardziej czujny. Nie chcę aby Mari się o tym dowiedziała. Dla mnie od teraz
dni stają się niespokojne i pełne niebezpieczeństw czyhających w cieniu.
Z
dziewczynami umówiłam się na Babski Wieczór. No bo trzeba między sobą opowiedzieć
jak nam się układa z naszymi chłopakami. Oraz poplotkować o innych związkach i
zdradach jakie dzieją się w naszej szkole. Dzisiaj wyjątkowo mamy lekcję z
panią Kanegawą zamiast chemii.
-Witajcie.-
Przywitała nas miło.
-Dzień
dobry, Sensei - Powitaliśmy ją chórem.
-Dobrze,
że mamy ze sobą dzisiaj lekcję, ponieważ dołącza do nas nowy uczeń. Mam
nadzieję, że dołączy do nas jeszcze jakaś uczennica bo jak na razie doszło 4
chłopaków. No nic. Przywitajcie go miło. Możesz wejść.- Powiem, że nie
spodziewałam się, że ktoś jeszcze dołączy do naszej klasy. Na słowa
nauczycielki wszedł do klasy nowy uczeń i ustał przed całą klasą. Miał on
czarne włosy i takiego samego koloru oczy. Nie wyglądał na zadowolonego.
-Przedstaw
się klasie.- Powiedziała miło nauczycielka.
-Nazywam
się Rune de la Regence (reżąs). Miło was poznać.- Powiedział i skłonił się.
Przez klasę przeszły piski oraz szepty.
-Miło
cię poznać Rune-san. Proszę usiądź na jakimś wolnym miejscu.- Powiedziała nadal
miło pani Kanegawa. Rune usiadł za Jonim i Kiyoshim. Reszta lekcji minęła
spokojnie.
Na
długiej przerwie od razu poszliśmy na stołówkę. Dopiero wtedy skapnęłam się, że
chłopaków z nami nie ma. Shun mówił, że ma spotkanie klubowe. A reszta?
Zjawili się po jakichś 7 minutach z nowym uczniem.
-Dziewczyny. Poznajcie Rune. Runi to jest Megumi, Mariko
i Yuko.- Przedstawił nas Jason.
-Miło
was poznać.- Po raz pierwszy widziałam jak się uśmiecha. I muszę powiedzieć, że
powinien to robić częściej.
-Nam
również miło cię poznać Rune-kun.- Powiedziała Yuko. On za to dobrze się nam
przyglądał. Jestem brudna czy co?
-Ta
z różowymi oczami to twoja dziewczyna Jason, co nie?!- Aż mnie zatkał, gdy to
powiedział.
-Tak.-
Stwierdził z uśmiechem Jason.
-Yuko
to dziewczyna Joniego a Megumi Kiyoshiego.- On jest jakimś jasnowidzem czy
co?! A może Jason powiedział jak wyglądamy i w ogóle?! -Nic mi o was nie
mówił. Wczoraj dowiedziałem się, że Jason ma dziewczynę ale nie mówił jak
wyglądasz.- On chyba na serio jest jasnowidzem.
-Jesteś
bardzo bystry Runi.- Powiedział Jason i klepnął go w plecy.
-Bo to ja. A teraz będziemy tu tak stać czy usiądziemy i
coś zjemy?!- Po tych słowach usiedli i wszyscy zabraliśmy się za jedzenie. I
historia znowu się powtarza. Bo oczywiście chłopacy znają się z Francji. Czy
wszyscy jego kumple nagle stęsknili się za nim i przeprowadzają się do
Japonii?! Myślałam, że ta przerwa obędzie się bez żadnych „gości” lecz się
myliłam. Umeko musiała przywitać nowego ucznia. Podeszła do naszego stolika ze
sztucznym uśmiechem.
-Witaj Rune. Ja jestem Umeko. Miło cię poznać. Moim zadaniem
jest oprowadzić cię po szkole.- Powiedziała uśmiechnięta i puściła mu oczko.
-Sorki,
ale ja z dziwkami się nie umawiam oraz nie muszę płacić aby przespać się z
dziewczyną. A teraz z łaski swojej odejdź stąd jak najdalej bo przez twoje
perfumy prześmierdnie mi jedzenie.- Dosłownie szczęka mi opadła. Odkąd Jason
przyszedł do naszej szkoły reputacja Umeko maleje. A co na to Umeko??
Stała jak wryta nie mogąc wydusić z siebie żadnego słowa.- Mówię w jakimś innym
języku, że nie zrozumiałaś?!- Dopiero wtedy ocknęła się i zrobiła wściekłą
minę.
-Jak
śmiesz mnie tak nazywać?! Nie jestem żadną dziwką. Masz mnie przeprosić i
odwołać te słowa!- Gdyby nie było tu tylu ludzi Umeko pewnie by tego nie
powiedziała tylko zaśmiała się z tego i dalej próbowała go poderwać.
-Nie
będę odwoływać czegoś co jest prawdą. Pewnie szantażujesz tych wszystkich
chłopaków, z którymi się przespałaś. Albo umawiasz się ze starszymi i bierzesz
od nich kasę. Mnie to nie interesuje. To twoje życie. Ale do mnie się nie
zbliżaj. Nie interesują mnie takie dziewczyny. A teraz spadaj.- Muszę przyznać,
że Rune jest nieuprzejmy dla Umeko. Ale mi się to podoba, że ją tyra, dlatego
nic nie mówię.
-To
jakie cię interesują? Takie cnotki niewydymki typu Mariko, Megumi i Yuko?!-
Mówiąc to wskazała na nas. Po tych słowach Kiyoshi obrócił się w jej stronę.
-Lepiej
cofnij te słowa.- Aż mi ciarki przeszły po plecach. Po chwili Jason i Jonathan
również patrzeli na nią bykiem. Najwidoczniej nie chciała z nimi zadzierać i
poszła sobie.
-Jest
tu może jakaś dziewczyna w szkole co jej wręcz nienawidzi?! Może uda się ją
namówić aby pobiła Umeko.- Stwierdził Rune.
-Po
czym ją tak oceniłeś Rune-kun?- Spytała się Yuko.
-Po
wyglądzie i ogólnym zachowaniu. Tak już mam, że potrafię ocenić ludzi po
wyglądzie i pierwszym wrażeniu.- Powiedział na spokojnie Rune.
-Kiyoshi,
spokojnie.- Powiedział do niego Louis.
-Jak
mam być spokojny kiedy ktoś tak nazywa moją dziewczynę?! Gdyby Umeko nie była
dziewczyną już dawno bym ją pobił.- W to nie wątpię.
-Kiyoshi
spokojnie.- Powiedział Jason i od razu Kiyoshi się uspokoił. Widać, że są
przyjaciółmi. Skoro Jason jednym słowem potrafi go uspokoić. Reszta dnia była
spokojna. Dowiedzieliśmy się, że odbędzie się wycieczka w góry. Organizują ją,
pani Kanegawa z panem Tamuro. Już nie mogę się doczekać. Mimo iż nie wyjeżdżamy
gdzieś daleko to i tak spędzenie wspólnie czasu to miła perspektywa. Już nie
mogę się doczekać ^.^
Minęły
jakieś dwa tygodnie. Dzisiaj jedziemy na wycieczkę w góry z naszą klasą.
Kiyoshi na nią nie jedzie bo chyba się rozchorował. Za to reszta się wybiera.
Zrobiło się trochę zimniej ale to nic. Wszyscy właśnie jedziemy autobusem do
obozu. Spędzimy tam dwie noce. Gdy dojechaliśmy na miejsce był już wieczór.
Wszyscy wybrali sobie pokoje (oczywiście chłopcy i dziewczyny osobno -.-). Potem
zjedliśmy kolację i poszliśmy spać aby „Mieć siły na wielką przygodę”
jak stwierdził pan Tamuro. Bez większego marudzenia poszliśmy spać.
Następnego
dnia rano przy jedzeniu śniadania pan Tamuro powiedział nam co będziemy dzisiaj
robić.
-Zjedźcie
śniadanie i ubierzcie się ciepło. Dzisiaj idziemy pochodzić po górach i
okolicy. Weźmiemy ze sobą prowiant bo obiad zjemy w drodze. Wrócimy na kolację.
To wszystko. Spotykamy się za 20 minut na placu.- Wszyscy krzyknęliśmy chórem,
że zrozumieliśmy i po 20 minutach wszyscy byliśmy zwarci i gotowi do wycieczki.
Najpierw długo szliśmy przez las. Potem poszliśmy górami aż trafiliśmy na
polanę. Tam zrobiliśmy postój. Była ciepła herbata, kanapki i owoce.
-Pięknie
tu.- Stwierdziła Megumi. Naszą grupką siedzieliśmy na kocu.
-Prawda.
Można by było nawet przyjechać kiedy indziej i spać pod namiotami.- Stwierdził
Jason.
-Tylko
najpierw upewnij się, że nie ma tu wilków to ja się piszę.- Powiedział Lou co
wywołało u nas śmiech.
-Jak
już to przyjechać tu, gdy będzie cieplej bo teraz noce są dość zimne. Jeśli
chodzi o wilki to nie są one agresywne, gdy ich nie denerwujesz.- Powiedział
Shun i się z nim zgodziliśmy.
-Ciekawe
co u Kiyoshiego. Pewnie mu nudno tak samemu siedzieć w domu.- Powiedziałam.
Nawet nie wiem co dokładnie mu dolega.
-Rozmawiałem
z nim przed wycieczką. I jakoś nie obchodziło go to, że jest chory.- Stwierdził
Jason.
-Dlaczego?-
Spytałam się. Przecież, gdy jest się chorym to robi się tak, aby jak
najszybciej wyzdrowieć.
-Powiedział
mi „Ty się o mnie nie martw. Masz przypilnować mojej dziewczyny aby nic jej się
nie stało. Zapłacisz za to, gdy się jej
coś stanie”. Mniej więcej tak to było.- Powiedział Jason z uśmiechem. Chłopacy
zaczęli się śmiać, ja byłam przerażona, Yuko zachwycona a Megi zawstydzona.
-To
na pewno mógł powiedzieć tylko Kiyoshi.- Stwierdził Joni i dalej się śmiał.
-Nie
martw się, Mariko. Już nie raz walczyłem z Kiyoshim więc nic mi się nie
stanie.- Powiedział z uśmiechem Jason.
-Walczyłeś
z Kiyoshim-kunem?- Spytała się Yuko.
-Tak
ale to takie przyjacielskie walki.- Odpowiedział.
-Tylko
przyjacielskie. To, że gonili się z kosami to nic.- Powiedział Joni na co Louis
zaczął się jeszcze bardziej śmiać.
-Z-Z
kosami?! I to ma być przyjacielskie!- Jacy przyjaciele gonią się z kosami?!
-Może
się z nimi goniliśmy ale nic sobie nie robimy. To tak dla zabawy.- Uspokoił
mnie tym Jason lecz nie na długo.
-Nigdy
nie zapomnę jak rzucaliście w siebie nożami. To było wręcz piękne.- Powiedział
Joni z uśmiechem. Szok nad szokami.
-C-C-C......CO!-
Aż nie mogłam w to uwierzyć.
-Pamiętam
to. Po tym wszędzie były powbijane noże.- Powiedział Jason nie przejmując się
mną. Czy ci faceci nie mają czegoś lepszego do roboty?!- Nie martw się
Skarbie. Zawsze z Kiyoshim uważamy na siebie aby się nie zranić.- Powiedział Jason
i objął mnie ramieniem.
-Tylko nie róbcie tego przy mnie.- Powiedziała prawie do
końca uspokojona.
-Nie
bój się. Seksu jeszcze nie uprawialiśmy.- Na te słowa Yuko wypluła swoje picie,
a Joni z Louisem zaczęli się śmiać wniebogłosy.
-Sorki
Mari, ale to tak zabrzmiało jakbyś nie chciała widzieć ich razem w intymnej
sytuacji.- Powiedział Joni nadal się śmiejąc.
-Mnie
bardziej zastanawia to „jeszcze” w twojej wypowiedzi.- Na te słowa aż
zdębiałam. Przecież Jason powiedział „Seksu jeszcze nie uprawialiśmy”. Czy
oni są kochankami i zamierzają „to” zrobić?!!
-Szybciej się pobijemy niż to zrobimy.- Stwierdził Jason
czym mnie bardzo uspokoił.
-Ufff~!-
Aż odetchnęłam z ulgą. Jason tylko się na to uśmiechnął i dał mi buziaka w
policzek. Spojrzałam po wszystkich i mój wzrok spoczął na Yuko. Patrzała ona na
Jasona z jakimś dziwnym blaskiem w oczach. O co jej.......O nie.
-Yaay~!
To by było cudowne! Dwóch przystojniaków razem jako kochankowie~!- Wykrzyknęła
z ekscytacją Yuko. - Nie dziwcie się jej zachowaniu. Jest maniaczką yaoi (boyxboy).
-Przykro
mi Yuko, ale to nigdy się między mną a Kiyoshim nie stanie.- Powiedział z
powagą Jason. Yuko najwidoczniej zdziwiły jego słowa. Pewnie już miała jakieś
fascynacje. Jason nagle usiadł koło swojego brata i złapał go za podbródek tak,
aby na niego spojrzał.- Bo mam już kogoś lepszego.- Powiedział z uśmieszkiem.
Wręcz wszystkich zamurowało.
-Jason.
Nie tutaj. Oni nie mogą się dowiedzieć.- Powiedział Joni i zauważyłam rumieńce
na jego policzkach. Że co?!!
-Dlaczego nie?! Po co mamy to tak długo skrywać.-
Powiedział Jason i jakoś tak przybliżył swoją twarz do jego.
-Jason...-
Szepnął Joni z przymkniętymi powiekami. Owinął ręce wokół jego szyi. Reszta
nadal było zamurowana tym widokiem. Przecież oni są braćmi!!
-Uuuuwwaaa~!
To takie kawaii~!- Krzyknęła nagle uradowana Yuko.
Nagle
usłyszeliśmy śmiechy. To Jason i Joni
zaczęli się śmiać. Co się stało?
-Wasze
miny są bezcenne.- Stwierdził Jason i odsunął się trochę od brata.- Pewnie
chcecie wiedzieć o co chodzi?- Zapytał się. Wszyscy zgodnie pokiwaliśmy
głowami.
-Otóż zazwyczaj wtryniam się do łóżka Jasona i robię
sobie z niego podusię.- Powiedział z uśmiechem Jonathan.
-Jakoś
ostatnio to codziennie ci się to zdarza.- Powiedział Jason, ale nadal był
uśmiechnięty.
-Dosłownie zawału idzie przez was dostać.- Stwierdziła
Megumi z ulgą.
-Ale
dlaczego to robisz Joni?- Spytałam się, gdy już odzyskałam mowę.
-Nie
lubię najwidoczniej spać sam. Od dzieciństwa właziłem do jego wyra i spaliśmy
razem. Jakoś się do tego przyzwyczaiłem. I na dodatek Jason jest taki cieplutki
^.^- Dla innych może wydawać się to dziwne jednak ja uważam, że to słodkie.
Zwłaszcza, że Joni czasami zachowuje się jak dziecko i to Jason gra rolę
starszego brata.
-Dobra!
Zbieramy się!- Usłyszeliśmy donośny głos pana Tamuro. Pozbieraliśmy swoje
rzeczy i ruszyliśmy w dalszą wędrówkę. Po drodze nie obeszło się bez rozmów.
Gdy było dość późno zaczęliśmy iść z powrotem do obozu. Jednak nie było dobrze.
Dlaczego? Otóż zgubiliśmy się a zmrok zapadał coraz szybciej. Zatrzymaliśmy
się na chwilę w lesie aby ogarnąć sytuację.
-Czy
wszyscy są?- Zapytała pani Kanegawa.
-Tak.- Krzyknęliśmy chórem.
-To
dobrze. A teraz słuchajcie uważnie. Musimy trzymać się razem i jakoś odnaleźć
drogę powrotną. Teraz chwilę odpoczniemy. Jeśli ktoś jest głodny to można
zjeść. Siadajcie blisko nas i się nie oddalajcie.- Powiedział pan Tamuro. Mam
nadzieję, że szybko znajdziemy drogę powrotną, bo jest coraz ciemniej i
zimniej. Nagle usłyszeliśmy łamanie gałęzi. Ktoś lub coś zbliża się w naszą
stronę. Jest coraz bliżej, co słychać przez łamane gałęzie. Nagle zaświeciło
się światło na co wszystkie dziewczyny zaczęły krzyczeć a ja wtuliłam się
bardziej w Jasona.
-Co
wy tu robicie?- Usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. Światło latarki skierował w
dół, dlatego mogłam się mu przyjrzeć. Na twarzy miał maseczkę (taką lekarską) a
na sobie czarne futro.
-Możesz
nam pomóc?- Spytała się przerażona pani Kanegawa. Jason za to odkleił mnie od
siebie i podszedł do nieznajomego.
-Co
ty tu robisz?- Spytał się go.
-Nie
widać?! Aktualnie stoję.- Powiedział nieznajomy ochrypniętym głosem.
-
Jesteś chory i masz leżeć w łóżku a nie łazić po lesie.- Stwierdził do niego
Jason.
-Jason.
Kto to jest?- Spytałam się trochę przestraszona.
-Nie
poznajesz Kiyoshiego!?- Usłyszałam za sobą Joniego.
-Kiyoshi?-
Spytała zdziwiona Megumi.
-A
kto inny?- Spytał zdziwiony.
-Kiyoshi,
znasz te tereny? Możesz nam chociaż powiedzieć jak możemy dojść do obozu?-
Zapytał się go pan Tamuro.
-Nieźle
się oddaliliście od waszego obozu. Zanim tam dojdziecie będzie ranek. Chodźcie
lepiej ze mną. Mieszkam niedaleko i miejsca do spania się znajdą.- Zaproponował
Kiyoshi nauczycielowi.
-No
dobrze. Jeśli nie jest to problem to prowadź.- Kiyoshi tylko obrócił się do nas
tyłem i ruszył przed siebie. My oczywiście szliśmy obok niego. Megumi chciała
się do niego przytulić ale Kiyoshi stwierdził, że nie chce aby się
rozchorowała. Po jakichś 50 minutach marszu byliśmy u niego w domu. Chociaż
bardziej w obozie. Każdy wręcz zachwycał się tym miejscem.
-Możecie
zająć te dwa domki. Akurat są wolne. Rano pokażę wam gdzie jest stołówka i te
inne.- Powiedział do nas Kiyoshi.
-Dziękujemy
ci Kiyoshi. A gdzie twoi rodzice? Chyba musisz się ich spytać, czy możemy tu
zostać.- Zapytał się go pan Tamuro.
-Wyjechali.
Wrócą za jakiś tydzień. I nie martwcie się. Ja tu zarządzam, gdy ich nie ma
więc jest dobrze.- Powiedział i jakby się uśmiechnął.
-Rodzice
muszą być dumni z takiego syna.- Powiedział z uśmiechem pan Tamuro. Po chwili
zobaczył, że ktoś chowa się za Kiyoshim.- Kto to jest?- Spytał się nauczyciel i
wskazał palcem tą osobę. Kiyoshi na
jego pytanie obrócił głowę w tył.
-Emiko.
Co ty tu robisz? Przepraszam. To moja siostra Emiko.- Powiedział Kiyoshi do
nauczyciela. Emiko na jego słowa wbiegła do jednego z domku.
-Przepraszam
pana, ale muszę się teraz zaopiekować tym idiotą więc niech pan zaopiekuje się
resztą grupy.- Powiedział Jason i przewiesił sobie Kiyoshiego jak worek
kartofli.
-Puść
mnie debilu! Potrafię sam chodzić.- Krzyczał na niego Kiyoshi ale ten nic sobie
z tego nie robił. Wraz z Jonim, Louisem i Runim weszli do domku, do którego
poszła Emiko. My za to udaliśmy się do dwóch wskazanych przez Kiyoshiego
domków. Każdy się przebrał i szybko poszliśmy spać.















