środa, 3 stycznia 2018

Boy or Girl- Rozdział 3

Ohayo~! ^w^ 
Jak samopoczucie w nowym roku? :D 
U mnie bardzo dobrze~! Naprawdę, mogę być z siebie dumna ^^
 Dzisiaj wstawiam rozdział Boy or Girl, bo dawno nie było plus będzie tylko jeszcze jeden rozdział, więc możliwe, że niebawem pokaże się ostatni ^^ 
Tak ogółem to mam już napisany kolejny rozdział z Ferajny i do tego kończę rozdział z Amnezji :D Ja nie wiem, czy mnie coś strzeliło czy "Nowy Rok, Nowa Wena" ale pisanie idzie mi bardzo dobrze ^w^ Ogółem to chcę pokończyć opowiadania aby zacząć nowe i powrócić do Twin Blood oraz Danse Macabre. Ale przy tym chcę wstawić kilka one-shotów z nowymi postaciami, więc mam nadzieję, że ta wena będzie się mnie trzymać i często będę wstawiać tu te wszystkie cosie ^^ 
Tak więc liczę na Was i na wasze cudne komentarze <3 
I jak ktoś ma jakieś zamówienie to niech śmiało pisze ;) Tylko proszę w etykiecie SPAM abym później nie zapomniała, gdzie to pisaliście :D 
Już nie przedłużam, bo chcę dokończyć dzisiaj rozdział ^^ 
Miłego czytania~! :3 
#Kimie


Gdy się obudziłem przez chwilę myślałem, że to wszystko mi się po prostu przyśniło. Że gdy spotkam Aomine popołudniu będzie on normalnym facetem, a moja myśl, że zamienił się w kobietę będzie tylko senną marą, z której będziemy się śmiać. Jednak tak się nie stało. I uświadomiłem to sobie rano, gdyż nogi poniosły mnie w innym kierunku i zobaczyłem Ao idącą do szkoły. I tak, to jednak była kobieta. Mimo wszystko uśmiechnąłem się na jej widok, po czym niezauważony poszedłem do szkoły.

Tuż przed treningiem postanowiłem do niej napisać. Zastanawiałem się przez wszystkie lekcje, czy to zrobić. Chociaż sam Kuroko stwierdził, że powinienem się z nią spotkać sam na sam. Przez chwilę jeszcze myślałem gdzie ją zabrać, jednak moje mieszkanie wydawało się najlepsze, gdyż tam na pewno nikt nam nie przeszkodzi. Nie żebym myślał o jakiś zboczonych rzeczach~! Westchnąłem ciężko i napisałem w końcu tego SMSa.

Do: Aomine
Od: Kagami
Temat: Spotkanie.
Treść: Hej. Jesteś wolna dziś po południu? Może się spotkamy?

A~! Napisałem to~! I wysłałem~! Oby jednak się udało. O, jest odpowiedź.

Do: Kagami
Od: Aomine
Temat: Re: Spotkanie.
Treść: Czemu nie. I tak zamierzałam urwać się z treningu. To gdzie się spotykamy?

Aż nie mogłem uwierzyć, że się udało. Od razu napisałem, że na boisku, który znajduje się blisko mojego domu. Gdy napisała "Ok" to od razu poszedłem na trening. Nieco się w sumie denerwowałem ale to przecież Aomine, więc wszystko na pewno dobrze pójdzie.
-Spotykasz się z nią?- Usłyszałem obok siebie i omal co nie dostałem zawału serca. Zapomniałem, że Kuroko idzie tuż obok.
-Tak, po treningu u mnie.- Mruknąłem, a Tetsu spojrzał się na mnie jakoś dziwnie.- Oj! To nie to co myślisz~! Po prostu nie chcę na nikogo wpaść, bo wtedy z rozmowy nici.- Dlaczego ja mu się do cholery tłumaczę~??!
-Rozumiem. Plus wiesz przecież, że Aomine nie pamięta faktu, iż jesteście parą. I.....Powodzenia.- Kuroko wyciągnął w moją stronę zaciśniętą pięść.
-Taa, dzięki.- Od razu przybiłem z nim żółwika.
-Woof~!- Usłyszałem wtem szczeknięcie Nigou, więc od razu odsunąłem się od Kuroko.
-Od kiedy...?- Spytałem, patrząc w dół, gdzie Nigou szedł wesołym krokiem obok Tetsu.
-Od początku.- Odpowiedział Tetsu, po czym wziął psiaka na ręce, a ten zaczął go lizać po policzku. Westchnąłem tylko i ruszyłem przodem. Miałem nadzieję, że im szybciej zacznie się trening tym szybciej się skończy i tym szybciej spotkam się z Aomine.

Na treningu o dziwo czas naprawdę jakby przyspieszył i już gnałem na boisko, gdzie czekała już na mnie Ao.
-No nareszcie~! Co tak długo?- Spytała, patrząc na mnie nieco wkurzona.
-Trening miałem przecież. To że ty nie poszłaś nie znaczy, że i ja nie miałem na niego iść.- Mruknąłem.
-Heh~! Dobra. To gdzie idziemy? Bo mi się dzisiaj nie chce grać.- Ziewnęła,nadal siedząc sobie na ławce.
-Może do mnie? Zrobię nam coś dobrego i pogramy albo obejrzymy coś.
-Dobra.- Wzruszyła tylko ramionami, po czym wstała i razem udaliśmy się do mnie.
-Tak w ogóle to byłaś na treningu chociaż trochę czy nie?- Spytałem, gdy weszliśmy już do mieszkania.
-Nie, nie byłam. Satsu chciała mnie tam zaciągnąć ale jej to nie wyszło. A Wakamatsu o dziwno nie chciał się dzisiaj ze mną o to wykłócać. Chociaż ostatnio to tylko na siebie wrzeszczymy, więc trochę odpoczynku na pewno nam nie zaszkodzi.- Aomine rzuciła torbę w kąt, po czym wzięła sobie puszkę coli z lodówki i rozsiadła się na kanapie.- Co ugotujesz?
-A na co masz ochotę?- Spytałem, podciągając rękawy i zakładając fartuch.
-Obojętnie. I tak wszystko co robisz jest dobre.- Uśmiechnęła się lekko znad puszki.
-Może być curry?- Spytałem, zaglądając do lodówki.
-Mhm. Tylko nie rób tak ostrego jak ostatnio. Jeszcze spalisz mi moje kubki smakowe.- Gdy to powiedziała omal nie wypuściłem z rąk mięsa. Zdziwiłem się, że pamięta o takim czymś. Trochę to dziwne, że nie pamięta nas jako pary.
Otrząsnąłem się i wziąłem się za gotowanie.
-Pomóc ci?- Spytała nagle. Zauważyłem, że położyła się na kanapie patrząc na mnie.
-Nie musisz.- Mruknąłem.- No jeżeli bardzo chcesz.- Powiedziałem. Aomine rzadko mi pomagał. Zazwyczaj robił to, gdy nie było nic ciekawego w telewizji. I tak teraz Ao weszła do kuchni i ustała obok mnie.
-Co mam robić?- Spytała, patrząc się na wszystkie rozłożone rzeczy.
-Możesz pokroić warzywa.- Wskazałem jej głową. Ao od razu wzięła się za obieranie i krojenie.
-Ile ty tej papryczki kroisz?!- Krzyknęła nagle. Spojrzałem na swoją deskę i zauważyłem, że pokroiłem z 8 ostrych papryczek.
-Oh, sorki. Spokojnie, nie dodam wszystkiego.- Przełożyłem papryczkę do miseczki i wziąłem się za przygotowanie ryżu.
-Coś ty dzisiaj taki zamyślony?- Spytała wtem, opierając się o blat.- Może źle się czujesz?- Spytała i nim zdążyłem zareagować podeszła i położyła swoją dłoń na moim czole.- Nie masz gorączki.- Mruknęła.
-Wszystko w porządku~! Może troszkę się po prostu nie wyspałem.- Uśmiechnąłem się lekko.- Naprawdę nie masz się o co martwić.
-To na pewno brak snu? A może za dużo trenujesz? Jak twoje nogi?
-Tak, na pewno. Z nogami w porządku, Riko mnie pilnuje.
-Chwile, skoro nie jesteś przed żadnym ważnym meczem to dlaczego nie możesz spać?- Ao spojrzała na mnie uważnie.
-Eeee.... Miałem koszmary~! Dlatego nie spałem za dobrze.
-Koszmary? A co ci się śniło?
-N-Nie pamiętam~! Jak się obudziłem to od razu zapomniałem~!- Przecież nie powiem, o jego zamianie w dziewczynę~!
-Ach tak.... Może napij się melisy przed pójściem do łóżka to nie będziesz ich miał.- Powiedziała, sama się nad tym zastanawiając.
-Tak sądzisz? To dzisiaj tak zrobię, a jutro ci powiem, czy pomogło. Okey?
-Yo.- Uśmiechnęła się lekko.- To ty dalej gotuj, a ja zobaczę, czy może jest coś ciekawego w telewizji.- Poklepała mnie po ramieniu, po czym poszła do salonu i rzuciła się na kanapę. Uśmiechnąłem się tylko pod nosem i wziąłem się za robienie obiadu.
Jakieś pół godziny później zasiedliśmy do stołu.
-Pycha~!- Powiedziała Ao, zajadając się curry.- Nie ma to jak domowe żarełko.
-To następnym razem zrobię burgery.
-Mhm.- Mruknęła tylko Ao, zajadając się curry. Kagami w pewnym momencie zauważył, że ma trochę ryżu na policzku.
-Ubrudziłaś się.
-Hm? Gdzie?- Ao zaczęła wycierać swoją brodę.
-Nie tu, Tu.- Kagami wyciągnął rękę i wytarł jej policzek. Przez chwilę zapatrzył się w te ciemnoniebieskie oczy.- Już.- Mruknął, odsuwając rękę.
-Dzięki.- Ao uśmiechnęła się promiennie, wracając do jedzenia.- A~! Papryczka~!- Krzyknęła i pognała do kuchni po mleko. Kagami uśmiechnął się tylko szeroko, sam biorą cię sa swoją porcję. Cieszył się, że chociaż zachowanie Aomine się nie zmieniło. Może czasem wkurzał się, że jest leniwy i beztroski mimo to uwielbiał go całego.
Po obiedzie rozsiedli się na kanapie, oglądając jakiś film. Kagami chciał pogadać z Ao ale nie wiedział jak zacząć rozmowę plus nie był pewny czy mówić o jego przemianie w kobietę. Postanowił jednak zadać jej kilka pytań aby sprawdzić jak wiele pamięta z ich relacji.
-A....- Zaczął lecz wtem zobaczył, że Aomine zasnęła z głową na jego udzie. Spiął się lecz po chwili odprężył i zaczął przeczesywać jej włosy. Jak zawsze były mięciutkie tylko tym razem o wiele dłuższe. Przyjrzał się również jej twarzy. Zgrabny, lekko zadarty nosek, długie rzęsy, czerwone, pełne usta, zgrabna szyja, wysportowane, teraz zgrabne ciało. Aomine nawet w kobiecej wersji wyglądał świetnie.
Kagami wziął rękę z jej włosów i chciał sięgnąć koc lecz wtem Ao poruszyła się, zamruczała coś pod nosem i otworzyła oczy.
-Przysnęło mi się. Długo spałam?- Spytała, przeciągając się.
-Jakieś pół godziny.- Powiedział Kagami. Ao usiadła i ziewnęła głośno.
-Już nieco późno, będę się zbierać.- Powiedziała, patrząc na Kagamiego.
-A, tak. Odprowadzić cię?- Spytał wstając z kanapy i idąc za nią na przedpokój.
-Jakbym miała się po drodze zgubić.- Ao pokazała mu język, ubierając adidasy i bluzę.- Widzimy się jutro? Pogramy może w parku?
-Pewnie. Ale teraz bez zakładów.
-I tak obiecałeś mi burgery.- Ao uśmiechnęła się szeroko.- Narka.- Pomachała mi, po czym wyszła. Westchnąłem i poszedłem do salonu. Usiadłem na kanapie, chwilę zastanawiając się nad tym wszystkim. Może i Ao mnie nie pamięta, a bardziej nie pamięta mnie jako swojego chłopaka ale mimo wszystko postaram się ją w sobie rozkochać. Albo Aomine przemieni się z powrotem w faceta chociaż nadal nie było wiadomo, jak to się stało.

Następnego dnia po szkole i treningu udałem się wraz z Kuroko do parku, gdzie umówiłem się z Ao. O dziwo czekał tam na nas Kise wraz z Midorimą i Takao.
-Czy to przypadek, że oni tu są?- Spytałem Kuroko, jednak wiedziałem, że Midorima nie przepada za Kise.
-Nie, ja ich zaprosiłem. Pomyślałem, że Ao lepiej będzie się czuć w znajomym towarzystwie i może dzięki temu przypomni sobie kim naprawdę jest.- Powiedział Kuroko. Przez myśl mi przeszło, że chce bronić Ao, chociaż nie wiedziałem przed czym dokładnie.
-Kurokocchi~!- Kise prawie rzucił się na niego, jednak zatrzymałem go.- Hej Kagamicchi~!- Kise uśmiechnął się szeroko.
-Witaj Kise-kun, Midorima-kun i Takao-kun.- Przywitał się Kuroko.
-Siemka.- Przywitał się Takao, a Midorima patrzył na nas tylko uważnie.
-Yo. He? Co tu robi ta blond ciota i glonojad?- Spytała Ao, wchodząc na boisko.
-Aominecchi jesteś okrutna~!- Fuknął na nią Kise.
-Wygraj ze mną chociaż raz one on one to może zacznę inaczej cię nazywać.- Ao uśmiechnęła się lekko, co Kise odwzajemnił chociaż czuło się między nimi aurę rywalizacji.
-To jak będziemy grać? Mecz czy one on one?- Spytałem.
-Tak w sumie to nie chce mi się grać. Nadal jest gorąco niczym w piekle.- Mruknęła Ao.
-Mały mecz nam nie zaszkodzi.- Skomentowałam Kise.
-Dobra ale ty nie będziesz w razem w drużynie z Kise. Ja, Kagami i Kuroko kontra ty, Midorima i Takao.- Zdecydowała Ao.
-He~?! Ale dlaczego~?! Ja chcę być z Kurokocchim w drużynie~!- Buntował się Kise, przytulając się do niebieskowłosego.
-Kise-kun prze.....- Kuroko wtem zamilkł, patrząc na wejście na boisko.
-He? Co jest Kurokocchi?- Spytał Kise, zdziwiony jego zachowaniem. Spojrzałem w stronę, w którą gapił się Tetsu i znieruchomiałem. W naszą stronę szedł Aomine. Ale to nie mógł być on~!! Przecież stoi tutaj z nami~!!!
-A ty co tu robisz?- Spytał Aomine Ao, która uśmiechała się szeroko.
-Wrabiam twoich znajomych.- Odpowiedziała.
-He? Wrabiasz?
-No, myślą, żę ja to ty.- Powiedziała ze śmiechem. Że co~?!
-A-Ale przecież to jest Aominecchi~!- Kise wskazał na Ao.- Mówiłaś, że jesteś Aomine~!- Upierał się Kise.
-Bo jestem Aomine ale nikt nie pytał się o moje imię. No później się pytaliście ale wtedy zdałam sobie sprawę, że bierzecie mnie za Daikiego, więc postanowiłam sobie nieco zażartować.- Ao uśmiechnęła się szeroko.
-Chwila to kim w końcu jesteś?- Spytał się pogubiony, tak samo jak my, Takao.
-Kimie Aomine. Jestem siostrą bliźniaczką Daikiego.- Powiedziała, a nam opadła szczęka. To są bliźniaki~??! Dlaczego ja nic o tym nie wiem~?!!!
-Oni na serio ci uwierzyli?- Spytał Aomine, po czy zaczął się śmiać.
-Też mnie to nieco zdziwiło i nawet myślałam, że Tetsu mnie wkopie ale tak o dziwo się nie stało.- Po tym co powiedziała Ao, znaczy Kimie, wszyscy spojrzeli się na Kuroko.- To było zaraz w pierwszej klasie gimnazjum, Daiki przedstawił nas sobie raz po treningu, gdy poszliście d Maji.- Wyjaśniła Kimie. Kuroko jak zwykle zachowywał pokerową twarz ale widać jednak było, że całkowicie o tym zapomniał.
-To dlatego dobrze odpowiedziałaś na wszystkie moje pytania.- Mruknął tylko.
-Mhm. W końcu ja i Daiki wiemy o sobie wszystko i wszystko sobie mówimy.- Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-Jestem z ciebie dumny, naprawdę.- Powiedział Aomine, miziając Kimie po głowie.
-Kise jak to jest przegrać z dziewczyną?- Spytał wtem Kuroko.
-Co? Przegrałeś z Kimie? Kiepski jesteś blondasku.- Zaśmiał się Aomine.
-A-Ale..... Kagami też przegrał~!- Obronił się Kise, wskazując na mnie.
-Był pewnie zbyt zszokowany, więc....- Powiedział Aomine.
-To nie fair~!- Jęknął Kise.
-To może ja i Daiki, kontra ty i Kagami?- Spytała Ao.
-Dobra!- Powiedział Kise. Nie miałem większego wyboru aby się nie zgodzić.

Po jakiś dwóch godzinach gry- kiedy to przegraliśmy z Aomine i ten wygrał również z Midorimą- na boisku zostałem tylko z Daikimi i Kimie. Midorima i Takao szybko się ulotnili, Kise poszedł odprowadzić kawałek Kuroko. Chwilę przyglądałem się Daikiemu i Kimie i zdecydowanie byli jak dwie krople wody, z wyjątkiem oczywiście płci.
-Kagami.- Zaczęła Kimie, podchodząc do mnie.- Sorki, że cię okłamywałam. Na początku chciałam powiedzieć prawdę ale jakoś nie mogłam się powstrzymać aby nieco zażartować.- Uśmiechnęła się przepraszająco.
-Wybaczam. W sumie to fajnie było.- Uśmiechnąłem się lekko.- Chwila, coś mi tu nie pasuje. Przecież pisałem do ciebie.- Wskazałem na Daikeigo.
-Akurat wtedy to ja miałam Daikiego telefon, bo bateria mu wcześniej padła i dał mi abym mu nieco podładowała. A później tego SMSa usunęłam, więc się nie zorientował.- Wytłumaczyła Kimie.
-A, więc to tak.
-Naprawdę sorki. Dam ci nieco spokoju abyś mógł spędzić trochę czasu z Dai-chanem.- Powiedziała z uśmiechem.
-Dzie....- Wtem wpadła mi do głowy myśl "Czy Kimie wie, że chodzę z jej bratem?".
-Ona wie.- Powiedział Aomine, zarzucając rękę na moje ramiona.
-He?! O..... I nie przeszkadza.... ci to?- Wskazałem na mnie i na Daikiego, patrząc niepewnie na Kimie.
-Ależ skąd~! Skoro mój brat jest szczęśliwy to i ja jestem. Zaopiekuj się nim dobrze, Kagami.- Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-Dobrze. Chociaż i tak to już robię, zwłaszcza go dokarmiając.- Mruknąłem.
-Ej, moja wina, że tak dobrze gotujesz?- Bronił się Aomine.
-Zgadzam się z bratem. Jesteś dobrym kucharzem Kagami. Właśnie, a kiedy mam przyjść na moje obiecane burgery?
-Burgery? Ej, ja też chce. Zwłaszcza te z krewetkami w tempurze.
-Heh~! Dobra to idziemy do mnie. I tak mam wszystko przygotowane.- Mruknąłem ruszając w stronę mieszkania.
-Kagami.- Usłyszałem, a po chwili Aomine pojawił się obok mnie.- A gdzie mój buziak na przywitanie?- Uśmiechnął się lekko. Już chciałem dać mu tego buziaka lecz przypomniałem sobie o Kimie.
-Nie teraz.- Mruknąłem, odwracając od niego wzrok.
-Kagami.- Aomine przysunął się niebezpiecznie blisko mnie, więc próbowałem go odsunąć.
-Nie teraz Aho~!- Warknąłem na niego.
-Nii-san~! Nie molestuj Kagamiego, bo nam żarcia nie da.- Powiedziała Kimie, wchodząc między mnie a Daikiego.
-Tak myślisz?- Zastanowił się nad tym Aomine. Westchnąłem głośno, kręcąc z niedowierzaniem głową. Wcześniej miałem swojego Aomine, a teraz mam jego i jego siostrę, do tego to bliźniacy o takim samych charakterze i zachowaniu. Dlaczego ja się w coś takiego wpakowałem? Ano tak, kocham jednak tego dupka, a jego siostra jest w sumie naprawdę fajną dziewczyną.
-Kimie, jak będziesz trzymać tego zboczeńca ode mnie z daleka to upiekę ci ciasto i całe będzie dla ciebie.- Powiedziałem z lekkim uśmiechem.
-Serio?!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Ej ale dlaczego~?!- Oburzył się Aomine.
-Bo do mnie nie pisałeś i się nie odzywałeś. Obrażony jestem.- Mruknąłem.
-Ale to nie moja wina no~! Plus jakbym się z tobą zobaczył to jeszcze nie chciałbym od ciebie odchodzić i co wtedy? Smuteczek, nikt mnie nie lubi.- Aomine strzelił focha, co mnie nieźle rozbawiło. Ale jego słowa były rozczulające.- Właśnie~! Bym zapomniał. Myślałem aby dać ci je dopiero na urodziny ale znaj moje dobre serce.- Aomine wręczył mi reklamówkę. Zajrzałem do środka, wyciągając karton w którym znajdowały się nowiutkie buty i to te, o których niedawno mówiliśmy.
-Co? Ale....- Spojrzałem na niego zaskoczony.
-Przez ostatnie treningi i zostanie wice-kapitanem nie miałem dla ciebie czasu, więc postanowiłem ci to nieco wynagrodzić.- Mruknął. Doszło do mnie, że on cały czas o mnie myślał.
-O~! Kagami jak słodko się rumienisz~!- Usłyszałem wtem Kimie, więc szybko odwróciłem głowę w drugą stronę.
-He? Serio?- Aomine wychylił się aby na mnie spojrzeć. Odwróciłem się, zasłaniając Kimie oczy, po czym pocałowałem Daikiego szybko.
-Dzięki.- Mruknąłem, nie patrząc na niego. Panowała między nami chwila ciszy
-Siostra możesz iść do domu?- Spytał się wtem Aomine.
-Zapomnij. Nie dobierzesz się do niego. Nie odpuszczę sobie całej blachy ciasta.- Odpowiedziała stanowczo Kimie.
-Ale Siostra no~!
-Spadaj~!- Ci zaczęli się kłócić, a ja spaliłem się ze wstydu. Muszę później pogadać z Aomine aby nie mówił jednak wszystkiego swojej siostrze. Plus doszedłem do wniosku, że mimo iż Kimie jest kobietą to najwidoczniej tak samo jak jej brat nie wstydzi się mówić o tych rzeczach. Mam nadzieje, że mają chociaż trochę przyzwoitości i nie będą o tych rzeczach rozmawiać przy mnie. A na razie trzeba zamknąć ich jadaczki burgerami.





niedziela, 31 grudnia 2017

Tęczowa Ferajna- Rozdział 10

Ohayo~! ^w^ 
Witam Was bardzo milutko w ostatni dzień w tym roku :D 
Już myślałam, że w tym roku już nic nie napiszę ale wena jednak się udzieliła i udało mi się dokończyć rozdział z Ferajny :3 (Żelki są bardzo pomocne :p) 
Ogółem to nie będę przedłużać, bo dzisiaj przecież Sylwester ;) 

Życzę Wam Szczęśliwego Nowego 2018 Roku~! <3
Oby wasze postanowienia się spełniły i oby ten Nowy Rok był lepszy od starego ^w^ 

Życzę Wam jeszcze mile spędzonego Sylwestra, czy to pod kocykiem z herbatką, czy z przyjaciółką, czy z rodziną, czy na imprezie ^^ 

Już nie przedłużam ;)
Miłego czytania Kochani~! :*
Do zobaczenia w Nowym Roku ;)
#Kimie
#Tęczusie


Wtorek dla Sozo nastał zdecydowanie za wcześnie. Chociaż sama siebie mogła winić, bo siedziała do późna i przeglądała zdjęcia oraz przypominając sobie co nieco na zajęcia z chemii. Dochodziły do tego SMSy pisane z Uruhą.
-Dzień dobry.- Przywitał ją rano jej tata z uśmiechem.
-Bry.- Mruknęła Ryo ziewając i siadając przy stole aby zjeść śniadanie.
-Znowu siedziałaś do późna?- Spytał ją tata z uśmiechem.
-Chciałam sobie wszystko na dzisiaj przygotować. Nie wiedziałam, że zajmie mi to tyle czasu.- Sozo zaczęła powoli jeść swoje śniadanie, oczywiście nie wspominając o SMSach do późna z chłopakiem.
-Tylko się za bardzo nie przemęczaj. Dzisiaj chyba masz zajęcia dodatkowe, co nie?
-Wiem~! Tak, więc zapewne wrócę późno. Mama przygotowała mi bento?
-Właśnie nie, więc dam ci pieniądze abyś kupiła coś sobie.- Jej tata spojrzał na nią przepraszająco.
-To wyjdę wcześniej to już sobie po drodze kupię.- Sozo uśmiechnęła się lekko.- Dziękuje za posiłek.- Wstała od stołu, po czym wzięła swoją torbę i ruszyła na przedpokój aby ubrać buty.
-Będę szedł później do sklepu. Co byś zjadła na kolację?- Spytał ją ojciec, idąc za nią z kubkiem kawy.
-Obojętnie.- Ryo uśmiechnęła się do niego. Już chciała ubierać buty, gdy nagle zadzwonił jej telefon.- Moshi, moshi~?
-Hejka Ryo-chan~!- Usłyszała w słuchawce głos kolorowowłosej.- Wiesz mam...... Dai-chan nie wyjadaj ośmiorniczek z mojego bento~!...... Sorki. Chciałam się.... Dai-chan no~! Tato~!.... Heh~! Co ja.... A tak~! Chciałam się zapytać czy masz..... Dai-chan nawet do moich płatków musiałeś się przykleić?....Tak, będę je jadła..... Jak jesteś głodny to zrób sobie kanapkę zwłaszcza, że masz dzisiaj trening..... Tak idziesz i nie rób tej miny.... - Ryo chan zaśmiała się z bojowego nastawienia przyjaciółki
-To o co chciałaś się zapytać?
-He? Ach tak~! Masz mój zeszyt od geografii? Bo mam tam notatki dla Hikaru, a u siebie nie mogę ich znaleźć.
-Poczekaj, zerknę.- Sozo zaczęła szperać w swojej torbie.- Mam i tak są. Na szczęście je spakowałam.
-Dziękuje~! To ja się rozłączam zanim Daiki zje moje śniada..... Dai-chan~! Za karę masz mi zrobić kanapkę.- Fuknęła na niego Kimie.- Widzimy się.- Powiedziała jeszcze i się rozłączyła. Sozo zaśmiała się, chowając telefon do torby.
-Nawet ja słyszałem Kimie. Skąd w niej dzisiaj tyle energii z rana?- Zaczął się zastanawiać Hisashi.
-Raz na jakiś czas zdarza się jej.- Sozo uśmiechnęła się do niego szeroko.
-Może cię dzisiaj tą energią zarazi.- Tatko uśmiechnął się do niej.- Proszę, na drugie śniadanko. A co do kolacji to co sądzisz aby po niej zrobić sobie podwieczorek?- Spytał, dając jej pieniądze.
-Dziękuje.- Ryo od razu je schowała.- Hmmm.... Myślę, że to świetny pomysł. Kawałek ciasta nam na pewno nie zaszkodzi.- Sozo puściła mu oczko.
-W całości się z tobą zgadzam.
-To ja już wychodzę.- Powiedziała Ryo, biorąc torbę.
-Miłego dnia.- Pomachała jeszcze tacie i wyszła, od razu zakładając słuchawki aby posłuchać głosu swojego kuzyna, czyli aby posłuchać The GazettE. Nie przeleciało jednak nawet pół piosenki, gdy ktoś do niej zadzwonił. Już myślała, że to Kimie znowu jej przerywa w posłuchaniu solówek ale najpierw jednak postanowiła się upewnić.
-Halo?
-Dzień dobry Króliczku.- Usłyszała głos swojego chłopaka.
-A, to ty Uru~!- Uśmiechnęła się mimowolnie.- Wiesz myślałam.... Tak w ogóle to wiedz, że przerwałeś mi słuchanie świetnej piosenki i to tuż przed cudną solówką.- Fuknęła na niego.
-Naprawdę? To przepraszam. Aż taka świetna ta solówka?
-Tak. I to zagrana przez niezłego przystojniaka.
-Ach tak? A to solówka jest świetna czy to przez jego wygląd?
-Świetnie wygląda i ma wielki talent~! (Dop.Aut. Nie~! Kimie wcale nie pomyślała o czym zboczonym~! XD To tylko te Aosiowe geny~! XD)
-Ej~! Ale mam nadzieję, że o mnie mówisz, a nie o Aoim.- Na te słowa Ryo zaczęła się śmiać.
-Oczywiście, że o tobie~! Aoi w sumie też jest świetny, no ale to ty jesteś moim chłopakiem.
-To dobrze, bo poczułem się nieco zazdrosny przez chwilę. Ale skoro to mnie wychwalasz to możesz kontynuować.
-Lepiej nie, bo na próbie się nie skupisz i jeszcze wpadniesz w samouwielbienie. A jak o mnie zapomnisz?- Droczyła się z nim dalej Sozo.
-A tak cudownej osobie nigdy nie zapomnę.- Ryo na te słowa zarumieniła się mocno.
-To miłe. A tak w ogóle to dlaczego dzwonisz?
-Chciałem ci po prostu życzyć miłego dnia. I pomyślałem przy tym, że masz może trochę czasu zanim dojdziesz do szkoły, więc postanowiłem zadzwonić zamiast napisać.
-A ty przypadkiem nie jesteś już na próbie?
-Nie, Kai przełożył ją nam na dziesiątą, bo Aoi chciał coś rano załatwić.
-To mogłeś sobie pospać.
-Wiesz, o dziwo jakoś nie mogłem. Może to przez to, że chciałem z tobą pogadać, a może strach przed tym, że spóźnię się na próbę i Kai mnie zabije.
-Jak już to wolę tą pierwszą wersję. Ach~! Szkoda, że nie możemy się dzisiaj spotkać.
-Dlaczego? Ja mam dzisiaj czas.
-A ja mam dzisiaj zajęcia dodatkowe i pewnie późno wrócę.
-Hmmm.... A jutro?
-Jutro..... Jutro to też mam ale z fotografii, więc pewnie szybko wyjdę.
-To jutro się spotkamy. Jutro próba w sumie nie powinna trwać długo, więc będziemy mieli dla siebie trochę czasu.
-To super.- Sozo uśmiechnęła się szeroko. Wtem....
-Buu~!- Ktoś krzyknął za nią i złapał ją za talię.
-A~!- Sozo krzyknęła i omal nie upuściła telefonu.
-Ryo-chan? Halo??- Ryo chciała odpowiedzieć lecz ktoś zabrał jej telefon.
-To porwanie. Żądam okupu w wysokości twóch paczek żelek.- Powiedziała Kimie, uśmiechając się szeroko.
-Kimie-chan~!- Fuknęła na nią Sozo, zarazem westchnęła z ulgą, bo to była Kimie, a nie jakiś złodziej.
-Aż tyle? Ale skoro o Ryo-chan chodzi to zgadzam się. Gdzie umawiamy się na wymianę?- Zapytał się Uru grając poważnego lecz tak naprawdę rozbawionego tą sytuacją.
-Jutro, niedaleko jej domu. Tylko nie próbuj kantować.- Powiedziała śmiertelnie poważnie Kimie.
-Zrozumiałem. To teraz już życzę Wam miłego dnia. Do zobaczenia~!
-Pa, pa~!- Kimie z szerokim uśmiechem rozłączyła się i oddała Sozo telefon.- Miłego dnia Ryo-chan~!
-Kimie~!- Jęknęła Ryo.- Musiałaś nam przerywać?
-Wiesz, tak się szczerzyłaś, że nie mogłam się powstrzymać. Ciesz się, że powiedziałam porwanie, a nie coś zboczonego.- Kimie pokazała jej język i zaczęła iść w stronę szkoły.
-Heh~! Ja nie zabieram ci telefonu, gdy rozmawiasz z Akashim.- Sozo dogoniła ją z niezadowoloną miną.
-Bo ja zazwyczaj rozmawiałam z Sei-chanem na żywo, a jak rozmawiamy przez telefon to wieczorami.- Kimie uśmiechnęła się do niej promiennie.
-I chyba rano dzwonił, skoro jesteś taka pełna energii.
-Skąd wiedziałaś~?!
-Serio??
-Mhm~! Odbieram rano telefon i słyszę "Good Morning My Princess".- Kimie uśmiechnęła się jeszcze szerzej i prawie że zapiszczała ze szczęścia.
-To niech lepiej tak codziennie nie dzwoni, bo jeszcze pracuś się z ciebie zrobi.
-Plus czasami śpię z Dai-chanem. Co by było, gdyby to on odebrał telefon?- Zmartwiła się Kimie, a Sozo zaśmiała.
-Na pewno nie ucieszyłby się z takiej pobudki.
-A o czym to tak w ogóle gadałaś z Uru-chanem~??- Kimie szturchnęła ją z uśmieszkiem.
-A chciał się po prostu przywitać, no i umówiliśmy się na jutro.- Ryo zarumieniła się leciutk na wspomnienie słów chłopaka.
-Miłość rośnie wokół nas~!- Zanuciła Kimie.- Chociaż to nie fair, że ja jutro nie mogę się spotkać z Sei-chanem.- Kimie zrobiła podkówkę.
-Po pierwsze to ty już się z nim dłużej spotykasz, a po drugie pewnie przyjedzie na weekend. Albo pogadajcie przez skype'a.
-Hmmm..... W sumie to się nie pytałam, czy przyjedzie. Dobra, napiszę do niego wieczorem, czy będzie miał czas pogadać. Teraz w sumie skupmy się na lekcjach i tych notatkach, co mam dla Hikaru. Znaczy ty masz.
-A Daiki zrobił ci kanapkę?- Spytała Sozo, wyciągając zeszyt i podając go Kimie.
-Zrobił i sam ją zjadł. Za to ja podkradłam mu co nieco z jego bento. I oczywiście wygnałam go na trening.
-Skąd wiesz, że pójdzie?
-Satsu.
-No tak. A późniejszą wtyczką będzie Akina.
-Iza-nii na pewno jest ze mnie dumny~!
-A właśnie. Walnęłaś go ode mnie?
-Jakoś mi się zapomniało~!
-Pewnie cię czymś przekupił, że zapomniałaś.
-Pomógł mi w lekcjach. Chcesz przepisać zadanie z japońskiego?
-...... Nie, chcę w sumie tylko sprawdzić.
-Ohayo Ryo-chan~! Kimie-chan~!- Usłyszały i od razu się odwróciły.
-Ohayo Mine-chan~!- Odpowiedziała jej z uśmiechem Kimie.
-Ohayo.- Powiedziała Ryo i ziewnęła.
-A to dziwne~! Kimie pełna energii, a Sozo zmęczona.
-O dziwo wczoraj udało mi się wcześniej położyć, za to Ryo-chan nie.
-Zaczytałam się po prostu. Ale widzę, że ty Mine również pełna energii.
-Kilka SMSów od Kise i już jest dzień lepszy~!
-A ja myślałam, że to przez zajęcia klubowe.
-Hejo.- Wtem podeszła do nich Akina, ziewając głośno.
-I kolejny śpioch.- Zaśmiała się Kimie.
-Spokojnie, na siatkówce będę w pełni żywa.
-Tylko wyżywaj się na piłce, nie na mnie.- Mruknęła Mine.
-Pewnie szybciej Kaori da nam wycisk. Ciekawe co przygotowała z trenerką.- Zaczęła się zastanawiać Akina.
-Wiecie, macie wygrać, więc jakieś porządne treningi.- Powiedziała Kimie.
-Ciekawe czy uda mi się wyjść z sali o własnych siłach.- Mruknęła Akina, na co wszystkie się zaśmiały.
-Dobra, chodźmy lepiej już do szkoły, bo jak się spóźnimy to ja nie chcę być przepytywana.- Zaproponowała Ryo.
-A wiesz, że mamy dzisiaj test?
-Jaki test?!- Sozo spojrzała na nią przerażona.
-Żaden. Sprawdzam twoją czujność.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Musisz tak straszyć~?- Fuknęła na nią Sozo w akompaniamencie śmiechu Akiny i Mine. I tak wesoło rozmawiając dotarły do szkoły i udały się na lekcje.

Akinie i Mine lekcje szybko minęły i nim się obejrzały już przebierały się w szatni.
-Ohayo~!- Do szatni weszła uśmiechnięta Hoshi.
-Hej.- Mruknęła Akina, która właśnie wiązała adidasy.
-Hejo~!- Powiedziała Mine, która właśnie ubierała bluzkę.
-Już nie mogę się doczekać treningu~! Zwłaszcza, że sporo ćwiczyłam.- Hoshi pełna energii szybko zaczęła się przebierać.
-Hoshi-chan~! Tylko nie nakręcaj Kaoru~! Bo znowu na mnie będzie fukać, że za wolno wam wystawiam.- Jęknęła Akina.
-Wiesz, dzisiaj może da nam nieco spokoju, bo są Świeżaki, więc pewnie dalej będzie ich sprawdzać.- Westchnęła Hoshi.
-To nam ty bardziej nie da spokoju. Ktoś w końcu musi nauczyć Świeżaków jak grać.- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Ohayo.- Tym razem do pokoju weszła Mei.
-Mei-chan~!- Hoshi rzuciła się jej na szyję.
-Hoshi-kun nie widziałyśmy się jakieś pięć minut.- Zaśmiała się Mei.
-Skoro nie chcesz się przytulać to nie.- Fuknęła na nią Hoshi, odklejając się od niej.
-Ja mogę cię przytulić~!- Zaproponowała Mine.
-Mine-chan~!- Hoshi od razu skorzystała z okazji i wtuliła się w blondynkę.
-O~! Widzę, że jesteście pełne energii.- Powiedziała Kaori, wchodząc do szatni wraz z ziewającą Tsukiko.
-To Mine i Hoshi mają ochotę na dodatkowy trening.- Akina wskazała na dziewczyny z uśmiechem.
-Wcale nie~!- Odpowiedziały razem, przy akompaniamencie śmiechu reszty.
-Dodatkowego treningu nie będzie ale za to zagramy kilka meczy. Pasuje to wam?
-Nam tak ale oby Świeżaczki nam nie padły.- Zaśmiała się Akina.
-Są dość nakręceni, więc będzie ciekawie.
-Koniec gadania, pora na trening~!- Powiedziała wesoło Hoshi.
-Mine liczę na dobre wystawy.- Akina poklepała ją po plecach.
-To ty się za bardzo nie nakręcaj.- Mruknęła Mine.- Bo w siatkę wpadniesz.- Mruknęła pod nosem, powstrzymując śmiech.
-Słyszałam to, więc uważaj, bo na koniec to ty w niej wylądujesz.- Akina z chytrym uśmieszkiem zaczęła ją łaskotać.
-Nie, przestań~!- Mine z trudem udało się od niej odejść, a gdy to już zrobiła to od razu wyszła z szatni.
-Skoro macie tyle energii to idżcie się już rozgrzewać.- Powiedziała wesoło Kaori, popychając Akinę i Mei w stronę drzwi.- Ty też Tsukiko.- Powiedziała do brunetki, która próbowała się schować.
-Jak trening to trening~!- Akina wzruszyła ramionami, po czym wszystkie razem ruszyły na salę gimnastyczną.

Sozo w tym czasie weszła do sali chemicznej.
-Ohayo~!- Przywitała się od razu.
-Ohayo~!- Przywitała ją Izumi, która układała model jednego z pierwiastków.
-Spóźniłam się?- Spytała się Ryo, odkładając torbę i podchodząc do szatynki.
-Nie, nie~! To ze mnie taka ciapa i to zwaliłam.- Westchnęła, przyczepiając kulki na odpowiednie miejsce.
-Dobrze, że to model, a nie jakaś próbka.
-No~!
-Hejo~!- Do sali wszedł wesołym krokiem Mio.
-Hejka.- Odpowiedziały dziewczyny.
-Coś taki wesoły?- Spytała podejrzliwie Ryo.
-Słyszałem, że ma być jakiś fajny eksperyment do wykonania i możliwe, że to ja go dostanę.
-Tylko to nie znaczy, że będziesz wszystko ze sobą mieszał jak jakiś alchemik.- Ryo zaśmiała się z jego niezadowolonej miny.
-Ohayo.- Do sali wszedł Souta i Itsuki.- Widzę, że wszyscy już prawię są.- Stwierdził Souta.
-Noa mówiła, że dzisiaj jej nie będzie, bo ma dyżur w bibliotece ale jak dzisiaj jest coś ważnego to może przyjść na chwilkę.- Powiedziała Izumi.
-Nie, dzisiaj nic aż tak ważnego nie będzie. Profesor ma dzisiaj wykłady na uczelni, a ja muszę się udać do przewodniczącego.- Souta odłożył torbę z westchnięciem.
-Do przewodniczącego? Po co?- Spytał Itsuki.
-Omówić sprawę z festiwalem. I coś jeszcze ale nie wiem co, bo profesor po prostu powiedział, że mam iść. Sozo oni są dzisiaj?- Spojrzał na nią.
-Są, są. Wiadomo, nowy rok, więc nowi uczniowie.
-A tak, tak. Co do nowych to pojawią się na następnych zajęciach, kiedy będzie profesor. Dzisiaj tylko będziecie rozwiązywać zadania, a na koniec zrobimy jakiś łatwy eksperyment.- Souta uśmiechnął się promiennie.
-Okey~!- Odpowiedzieli chórkiem.
-To tu macie zadania, jest napisane które dla kogo, a ja idę do pokoju rady uczniowskiej. Postaram się szybko wrócić ale nie wiem ile będą mnie tam trzymać.
-Jak będzie dużo osób to krótko.- Zaśmiała się Ryo.
-Oby~! To idę.- Souta uśmiechnął się, po czym wyszedł z sali, a reszta wzięła się za zadania.
-Na pewno dał nam odpowiednie zadania?- Spytał Mio po pięciu minutach.
-Jak się nie uczyłeś i nic sobie nie powtórzyłeś to wydaje ci się to trudne.- Powiedziała Izumi.- Chociaż mi też te zadania wydają się nieco ciężkie.
-Nam dał już chyba jakieś licealne, bo nie kojarzę niektórych rzeczy.- Mruknęła Ryo znad swojej kartki.
-To może poczekamy na Soute?- Zaproponował Itsuki.
-Nie, zróbmy ile się da. Chociaż lepiej najpierw przeczytać wszystkie i zrobić te najłatwiejsze.- Westchnęła głośno Izumi, przeglądając zadania.
-A jak nie będzie nam wychodzić to Izumi "przypadkiem" znowu strąci któryś z modeli i będziemy sprzątać.- Ryo uśmiechnęła się do szatynki promiennie.
-Ty...... Ja nie wiem, czy to ty jesteś taka zła czy to wina Kimie.
-Bardziej tego, że jestem dzisiaj zbyt leniwa.
-To idziemy spać~!- Itsuki odsunął od siebie zadania, położył głowę na stole i zaczął głośno chrapać, przy śmiechu reszty.
-Itsuki~! Za chwilę wykupią twoje ulubione bułki~!- Krzyknął Mio.
-Co? Bułeczki?!
-Nie, zadania. Weźmy się lepiej za nie, bo inaczej będziemy tu siedzieć do późna.- Ryo podsunęła mu kartkę.
-Dlaczego ja?- Zaczął jęczeć Itsuki.- Ryo-chan~!
-Nie, nie zrobię tego za ciebie.
-Kobiety to zło. Stwierdzam, iż jestem gejem. Mio-chan~!
-Spadaj, sam nie wiem.
-..... To ja poczekam na...
-Itsuki~!
-Dobra no~!- Istuki przysunął kartkę i zaczął czytać.- To jest jakiś horror, nie zadanie.- Zaczął znowu jęczeć, przy akompaniamencie śmiechu reszty.

Tymczasem w pokoju rady uczniowskiej.
-Ekhm~! A może tak weźmiecie się do pracy?- Spytał się Kazuhiko, skarbnik.
-Za chwilę.- Mruknął Hikaru, zajadając się ciastem.- Mmm~! Dobre. Spróbuj Kimie.
-A które?- Spytała Kimie znad filiżanki herbaty.
-To z białą czekoladą.
-Mmm~! Pycha.- Kimie oblizała się, po czym wzięła kolejny kęs
-Weźcie się do pracy, a nie podwieczorek sobie urządzacie!- Krzykął na nich Kazuhiko.
-Ale to jest część pracy.- Powiedziała spokojnie Kimie.
-He?
-Te ciasta są z klubu. Mają się zmarnować?
-Heh~! Gdyby Akashi-san tu był....
-To i tak by tak było.- Dokończył Kimie z uśmiechem.
-Co? Nieprawda. On nie robił sobie podwieczorków.
-Robił, robił. Jeszcze to ja robiłam mu herbatkę. W sumie to nie byłeś wtedy skarbnikiem to nie wiesz.
-A-Ale to nie my jesteśmy od smakowania.
-To nie moja wina, że to tu przynieśli. To Hikaru tak działa na dziewczyny~!- Kimie uśmiechnęła się promiennie do przewodniczącego.
-A co do pracy to nie mamy jeszcze skompletowanych wszystkich dokumentów, więc nie ma jej aż tyle.- Hikaru wzruszył ramionami, po czym napił się herbaty.
-Jednak jest sprawa.... Kimie-kun możesz nie używać telefonu?
-Ale to ważna sprawa.
-Jaka?
-...... Mój brat jednak poszedł na trening.- Kimie z uśmiechem schowała telefon.- A co do festiwalu, to też nic nie możemy zdziałać, bo jeszcze trzeba sprawdzić jak z zawodami, a nie wiemy jak prezentują się składy.
-Dokładnie~! Więc lepiej Kazu-chan pomóż mi z tymi papierami, a nie się lenisz~!- Zaśmiał się Ryuu.
-Jestem od ciebie starszy.- Mruknął Kazuhiko.
-Ale tylko zrzędzisz zamiast pracować.- Powiedział Ryuu, na co Kimie i Hikaru parsknęli śmiechem.
-Jeśli to są teczki senpaiów to daj je tu, my je sprawdzimy.- Kimie poklepała miejsce obok siebie.
-Tylko nie zabieraj teczki Akashiego.- Mruknął Hikaru z uśmiehem.
-Już znam ją na pamięć, więc mi nie potrzebna.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Przepraszam~!- Usłyszeli głos zza drzwi, które chwilę później otworzyły się i wszedł przez nie Souta Takabe.- Przeszkadzam?
-Nie, nie~! Wchodź Sou-chan~! Raz dwa ci powiemy co mamy do powiedzenia i będziesz mógł wrócić do reszty.- Kimie z uśmiechem wskazała krzesło przed sobą.
-I to nie dlatego, że przerywasz nam podwieczorek~!- Powiedział Hikaru, biorąc sobie kolejny kawałek ciasta.
-To ja tak tylko na chwilkę i szybko znikam.- Souta zaśmiał się, siadając na krześle.
-Jak cała reszta przyjdzie w piątek to ich pozabijam.- Mruknęła Kimie z niezadowoloną miną.
-Tak przed weekendem?
-Właśnie dlatego~!
-A~! No tak~! Zawsze możemy obchód zrobić.
-W sumie dobra myśl, bo większość i tak przychodzi tylko dać papierki, a ze sprawdzaniem będzie łatwiej. Ale teraz pogadajmy sobie z Soutą~!
-O ważnych sprawach.
-Oczywiście, że o ważnych. Nie chcę siedzieć tu za długo.- Kimie napiła się herbatki, po czym zaczęła tłumaczyć wszystko Soucie.

Akina i Mine po treningu były wykończone lecz szczęśliwe. Wygrały mecz z pierwszakami i nie musiały na koniec sprzątać.
-Nie wiem co bardziej mnie boli- ręce czy nogi.- Akina westchnęła głośno, wychodząc z Mine ze szkoły.
-Mnie tam wszystko boli, więc nie robi mi to różnicy.- Zaśmiała się krótko Mine.- Ale fajnie było~! Zwłaszcza, że Świeżaki dają radę.
-Taa~! Chociaż nie zapomnę miny Hoshi, gdy Kaoru chwaliła jedną dziewczynę, że może być świetnym Libero.- Akina zaśmiała się na to wspomnienie.
-Kiedy jej powiemy, że zastąpi ją dopiero, gdy ta skończy szkołę?
-Później, bo może wtedy Hoshi będzie bardziej uważać na meczach.
-Ej, ale ty wtedy też zapatrzałaś się na tego chłopaka.
-Wcale nie~!
-A tak~!- Mine zaśmiała się, a Akina fuknęła tylko na nią.
-Na szczęście już do domku~! Głodna jestem i zmęczona i nie chcę nawet myśleć co mamy zadane.
-Może Kimie i Ryo dadzą nam później ściągnąć~?!
-A jak mają inny materiał?
-To i tak nam pomogą, przekupimy je ciasteczkami.
-To ciebie łatwo przekupić ciasteczkami.
-A kto nie lubi ciasteczek?
-Mine...... Dobra, zróbmy tak. Zróbmy chociaż te zadania na pierwsze lekcje, a z resztą pomogą nam dziewczyny, więc ty przyniesiesz ciasteczka.- Zdecydowała Akina.
-Jej~!- Mine uśmiechnęła się szeroko.- Hej, a czy to nie Aomine?- Spytała wtem, wskazując go palcem. Akina zerknęła w tamtą stronę i rzeczywiście, stał tam Daiki.- Przyszedł po ciebie?
-Chyba nie, nie umawialiśmy się.- Mruknęła Akina, szczęśliwa jednak na widok swojego chłopaka.
-A czy to nie Kimie-chan?- Spytała Mine, widząc tęczowowłosą obok Aomine.
Wyszła ze sklepu, uśmiechając się do niego, po czym wzięła go pod rękę i ruszyli w przeciwną stronę. Widać było, że coś jedli. Gdy Aomine zjadł spojrzał na nią, a ta najpierw odsunęła rękę z bułeczką, jednak po chwili przysunęła mu do ust,a  ten odgryzł duży kawałek. Kimie zaśmiała się tylko i zjadła resztę. Dziewczyny zauważyły jeszcze, jak Kimie przytula się do jego boku, a Aomine kładzie rękę na jej ramiona, po czym zniknęli za rogiem.
-....... Co to było?- Mruknęła Mine, nieco zszokowana tym widokiem.
-Nie wiem.- Mruknęła Akina, nadal patrząc na miejsce, gdzie zniknęli.
-Kimie chyba mówiła, że go nie zna, co nie?
-......- Akina nie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi i nie dopuszczała do siebie myśli, że Aomine ją zdradza.
-Zadzwonisz do niego?
-Nie. Jutro pogadam z Kimie.- Mruknęła tylko Akina.
-Oj nie smuć się tak~! To na pewno da się jakoś wytłumaczyć. Bo nie sądzę, żeby on cię zdradzał.
-Wiem Mine. Więc zostawmy to na jutro, bo dzisiaj nie mam na to kompletnie sił.- Akina westchnęła, po czym razem ruszyły do domów. Akinę kusiło aby zadzwonić do Aomine i się z nim spotkać, jednak wolała najpierw spytać Kimie o co w tym wszystkim chodzi. Gdy wróciła do domu zjadła obiad, a następnie wzięła się za lekcje aby odgonić niechciane myśli.

Sozo siedziała w swoim pokoju, gdy zadzwonił jej telefon.
-Halo?
-Hejka Ryo.- Usłyszała głos Uruhy.
-Hej. Już po próbie?- Ryo z uśmiechem od razu rozsiadła się na łóżku, zostawiając notatki z historii.
-W sumie to dzisiaj skończyliśmy wcześniej ale musiałem zrobić zakupy, no i nie chciałem ci przeszkadzać. Zapomniałem się zapytać o której mniej więcej kończysz.
-Dzisiaj nie byłam długo, bo tylko zadania rozwiązywaliśmy. Następnym razem napiszę ci SMSa. A jak było na próbie?
-Okey. A dobrze, chociaż zaciąłem się struną.
-Oj, musiało boleć.
-Trochę i na szczęście to mały palec. A jutro na którą się umawiamy? Bo ja mam wolne.
-Hmm.... Tak myślę, że tak na czwartą popołudniu, bo jednak chcę się jeszcze przebrać.
-Właśnie. Ja mam przynosić te żelki?- Na to pytanie Ryo zaśmiała się.
-Sama nie wiem. Zapytam się jutro Kimie, bo to pewnie zależy czy uda jej się wyjść wcześniej. Chociaż pewnie żelków sobie nie odpuści.
-W razie co to mam, więc jak nie jutro to pewnie później w studiu się do nich dobierze. A co teraz porabiasz?
-Zanim zadzwoniłeś to czytałam notatki z historii.
-Masz jutro sprawdzian? Jak tak to nie będę przeszkadzał.
-Nie, nie~! Tak tylko sobie przypominam, na wypadek, gdybym była pytana. A ty co robisz?
-Zjadłem, posprzątałem nieco i odpoczywam. I zastanawiam się czy włączyć sobie film, chociaż czuję, że mogę przy nim zasnąć.
-To włącz go sobie w łóżku to przynajmniej rano nie będą cię plecy boleć.
-A myślałem, że do mnie zadzwonisz i mnie obudzisz.
-O ile sama nie zasnę to mogę.
-Chociaż ty masz jutro szkołę, a ja wolne, więc lepiej znajdę sobie inne zajęcie albo włączę sobie budzik. Przecież nie mogę się spóźnić na naszą randkę, co nie?
-Zaspałbyś?!
-Już kilka razy budziłem się o piętnastej, a szedłem wcześniej spać.- Ryo zaśmiała się z niego.
Rozmawiali tak z dobrą godzinę, dopóki Sozo nie stwierdziła, że musi sobie wszystko na jutro przygotować. Niechętnie się z nim pożegnała, po czym wróciła do zadań domowych. Miała nadzieję, że jutrzejsze lekcje szybko miną i szybko spotka się Kouyou.

Kimie siedziała przy biurku i czekała aż jej chłopak pokaże się na Skypie, co chwilę później się stało.
-Ohayo Sei-chan~!- Uśmiechnęła się do niego promiennie.
-Ohayo Kimie. Jak ci minął dzień?
-Dobrze. Na szczęście nie musiałam do późna siedzieć w szkole. Szkoda tylko, że nie możemy się w tygodniu spotkać.- Kimie zrobiła smutną minkę.
-Też bardzo bym chciał się z tobą spotkać ale treningi trwają do późna, a mam jeszcze dodatkowe zajęcia i naukę. Ale na pewno przyjadę w sobotę.
-Właśnie chciałam się o to zapytać. To pójdziemy do nowej kawiarni, którą otworzyli niedaleko. Właśnie, dziękuję za pobudkę. Jutro też do mnie zadzwonisz?
-Ależ proszę. A od pobudki nie jest budzik?- Akashi uśmiechnął się lekko.
-Może i jest ale telefon od ciebie jest o wiele lepszym budzikiem. I dzień jest jakiś taki lepszy~! - Kimie uśmiechnęła się uroczo.
-Skoro tak to zadzwonię, jednak nie pogadamy długo, bo mam rano trening.
-Już masz poranne treningi?
-Tylko jutro, bo w następnym tygodniu mamy mecz towarzyski.
-Pamiętaj, że nie masz się przemęczać.
-Ty pamiętaj, że masz iść wcześniej spać.- Kimie mruknęła na to coś pod nosem.
-Skoro tak to już muszę kończyć, bo od jutra zaczynamy obchody. Mam nadzieję, że łatwo nam to pójdzie.
-Dasz sobie radę. Mi bardzo w tym pomagałaś.
-Wiem ale idę z Hikaru, więc może dojść do tego odganianie dziewczyn.
-Więcej pracy jest z festiwalem, więc teraz na pewno szybko to załatwicie.
-Im szybciej tym szybciej nastanie weekend i tym szybciej się spotkamy. Będę trzymać się tej myśli.
-To dobrze. Skoro tak to do jutra Skarbie.- Akashi posłał jej czarujący uśmiech.
-Papa Skarbie~!- Kimie wysłała mu buziaka. Akashi zrobił to samo, na co Kimie uśmiechnęła się szeroko. Pomachali jeszcze sobie po czym się rozłączyli. Kimie opadła na krzesło i głośno westchnęła.
-Kimie~!- Usłyszała głos zza drzwi, a po chwili do jej pokoju zajrzał Daiki.- Chodź, kolacja już gotowa.
-Idę~! Co tam mama zrobiła?- Spytała, wstając i wychodząc z pokoju.
-Jak się nie mylę to jakaś zapiekanka.- Daiki ziewnął głośno.
-Tak cię ten trening wymęczył?
-Żebyś wiedziała. Spanie na ławce jest męczące.
-Dai-chan~!
-Żartuję.- Daiki poczochrał jej włosy.- Poćwiczyłem trochę, bo Imayoshi się uparł.
-To jutro też pójdziesz?
-Jeszcze nie wiem. Zależy, czy Akina ma trening. Chociaż może na chwilę się zjawię.
-Zapewne ma, więc ty też pójdź i wtedy spotkacie się po szkole. Ale teraz jedzonko~! Mmm~! Ładnie pachnie. Tato~! Nie ma podkradania~!- Kimie fuknęła na niego widząc, że próbuje już coś podkraść.
-Własnemu ojcu nie pozwalasz?
-A nie wiesz tato, że najpierw kobiety dostają swoje porcje?!
-I że za podkradanie nie dostaniesz deseru?- Mama Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-To szybko zasiadajmy do stołu, bo jestem głodny jak wilk. I nasze dzieciaczki chyba też.- Pan Aomine przerzucił swoją córkę przez ramię i ruszył z nią do stołu.
-Ale ja nie chcę być zjedzona~!- Zaśmiała się Kimie.
I tak w wesołych nastrojach zasiedli do stołu i miło spędzili ze sobą wieczór.


Ja tu jeszcze tak na króciutko~! ^^ 
Takie krótkie informacje dotyczące Ferajny ^^

Klub Siatkówki:
-Kaori Hayashi- Kapitan
-Hoshi Morimoto- Libero
-Akina Hyuga- As
-Mine Izuki- Rozgrywająca
-Mei Taniguchi- Atak
-Tsukiko Anzai- Atak

Zapomniałam Was się wcześniej spytać, na jakich pozycjach chcecie grać, więc tak Was sama przydzieliłam :p Mam nadzieję, że Wam to pasuje ^^ 

Przypominam, że można pisać swoje pomysły do rozdziałów (komentarz albo mail) 
I jak to, że można się przyłączyć, do czego bardzo zachęcam ;) 

To teraz miłego komentowania ;) 
#Kimie





środa, 20 grudnia 2017

My Love- Rozdział 1

Ohayo~! ^w^
Dzisiaj tu wyjątkowo krótko, wszystkie wiadomości na koniec rozdziału ;)
Miłego czytania~! :*
#Kimie


Kimie
Nie ma to jak sen. Błogi sen w mięciutkim, cieplutkim łóżku. Zwłaszcza po ciężkim dniu, kiedy i ciało i umysł odpoczywają. Ten stan jest cudowny~!
-Kimie, pora wstawać.- Dlatego wstawanie to bardzo ciężka czynność. No w sumie dla mnie.
-Mmmm.... Jeszcze pięć minut.- Mruknęłam przykrywając się kołdrą i obracając na drugi bok.
-Pobudka Pani Akashi.- Usłyszałam i mimowolnie się uśmiechnęłam. Obróciłam się na plecy i jeszcze zanim otworzyłam oczy zostałam pocałowana. Uśmiechnęłam się szerzej i otworzyłam oczy, patrząc na osobę, która siedziała obok mnie i pochylała się nade mną.
-Mężu, możesz mnie tak codziennie budzić. Ale pięć minut później.- Powiedziałam, po czym przytuliłam się do niego.
-Jakbym robił to pięć minut później to i tak chciałabyś jeszcze pięć minut.- Stwierdził, kładąc się z powrotem.
-Nie moja wina To ty jesteś tu mega wygodną poduszko-przytulanką.- Zaśmiałam się i wtuliłam bardziej w jego klatkę piersiową.- Tak w ogóle to dlaczego nie masz na sobie koszulki? Nie, żeby mi to przeszkadzało~!
-Niech pomyślę..... Może dlatego, że ktoś mi ją zabrał?!- Spojrzał na mnie wymowie.
-A ja myślałam, że to moja koszulka. Jednak wracając do tematu to jeszcze pięć minut.
-To zostały jeszcze z dwie.
-Sei-chan~!
-Tak?
-Zostajemy dzisiaj w łóżku.
-Nie
-Dlaczego?
-Bo wtedy jeszcze przez tydzień cię z niego nie wypuszczę.
-Mi to pasuje. I tak twierdzę, że nasz miesiąc miodowy trwał zdecydowanie za krótko.
-Już od miesiąca mi to powtarzasz, czyli od momentu, w którym to z niego wróciliśmy.
-Bo wtedy przez miesiąc miałam cię tylko dla siebie. Chyba, że to ty miałeś mnie już dość.
-Jak dla mnie to nasz miesiąc miodowy mógłby i z rok trwać ale twoi rodzice pewnie byliby bardzo zmartwieni. Przecież dobrze wiesz, że jesteś moim oczkiem w głowie i kocham cię najmocniej na świecie.
-...... I ty teraz każesz mi wyjść z łóżka?- Fuknęłam na niego, na co ten uśmiechnął się lekko.
-Tak. Abym nie miał wyrzutów sumienia, że zostawiam swoją półnagą żonę w łóżku.- Powiedział na co się zaśmiałam.
-No skoro tak~!- Z wielką niechęcią odsunęłam się od niego i usiadłam, przeciągając się.- Ach~! Tak w ogóle to dzień dobry Sei-chan~!- Uśmiechnęłam się po czym skradłam mu buziaka.
-Dzień dobry Słońce.- Również mnie pocałował, po czym wstał i podniósł mnie jak księżniczkę i ruszył do łazienki.
-Chyba mówiłeś, że nie mamy czasu.
-Bo nie mamy. Mam tuż po śniadaniu ważne spotkanie. Więc nie kuś mnie, bo jeszcze śniadania nie dostaniesz.- Powiedział, po czym postawił mnie na ziemi, a następnie namiętnie pocałował.
-Jak ja mam nie kusić to i ty tego nie rób.
-To twoja wina, za dobrze wyglądasz w moich koszulach.- Zlustrował mnie wzrokiem z uśmieszkiem.
-To lepiej zamknij oczy, bo przebrać się muszę.- Pocałowałam go jeszcze w policzek, po czym ruszyłam do garderoby.
-Więc ja wezmę lepiej prysznic.
-Jak ja wtedy zęby umyję?! Pamiętaj chociaż drzwi zamknąć~!- Krzyknęłam, przeglądając przy tym ciuchy.
-A po co?
-Żeby mi się nie zachciało do ciebie dołączyć~!
-Też Cię Kocham.
-Ej, odczep się od mojego argumentu~!- Fuknęłam na niego z uśmiechem, po czym zostawiając wybrane już ciuchy wróciłam do łazienki.

W międzyczasie opowiem nieco o sobie.

Mam na imię Kimie Akashi, mam 22 lata i od dwóch miesięcy jestem mega szczęśliwą mężatką. Mojego męża poznałam w liceum. Ja byłam w pierwszej, a on w trzeciej klasie. Pewnego dnia po prostu na siebie wpadliśmy i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Pamiętam jak znajomi mi mówili, że ta miłość skończy się, gdy tylko Seijuro pójdzie na studia, jednak tak się nie stało. Nadal się spotykaliśmy, a nasza miłość kwitła. W sumie to podrywali mnie faceci, jednak żaden nie był tak wspaniały jak właśnie Akashi. Więc jak rok temu Seijuro spytał, czy zostanę jego żoną to nie było innej odpowiedzi niż "Tak~!". I tak już ze sobą mieszkaliśmy, więc nawet sobie nie wyobrażałam innego scenariusza. Więc był ślub, wesele i cudowny miesiąc miodowy, po którym- na moje nieszczęście- musieliśmy wrócić do obowiązków. Tak, zdecydowanie chciałabym spędzić więcej czasu z Sei-chanem ale jednak trzeba chodzić do pracy. Już nawet się zastanawiam co to będzie jak Sei-chan będzie musiał pojechać w jakąś podróż służbową. Chyba zrobię poduszkę z nim aby móc jakoś zasnąć.
-Kimie.- Usłyszałam i ocknęłam się z letargu.
-He?!
-Malujesz się czy nie?- Sei zaśmiał się, a ja dopiero teraz zauważyłam, że stoję z tuszem do rzęs przed lustrem i nic nie robię.
-A, tak.
-To ja idę zrobić nam kawę i coś na śniadanie.
-Poproszę tosta z dżemem.- Wysłałam mu buziaka i wzięłam się za makijaż. Po tym uczesałam się, przebrałam i ruszyłam do kuchni.- Dużo masz dzisiaj pracy?- Spytałam, biorąc od razu kubek kawy w łapki i upijając łyk. O tak~! Nie ma to jak kawa~!
-Tylko dwa spotkania i górę papierkowej roboty ale myślę, że zdołam się wyrobić do piątej.
-Skoro tak to przygotuję coś dobrego na kolację. Kończę dzisiaj wcześniej, więc zrobię zakupy. Masz ochotę na coś konkretnego?
-Nie, uwielbiam wszystko co ugotujesz.
-Lizus.- Zaśmiałam się, po czym wzięłam się za tosta.

Po śniadaniu Seijuro podwiózł mnie do pracy.
-Obiadu nie zjemy razem. Mam wtedy zaplanowane spotkanie.
-Nie szkodzi. I tak miałam pogadać z Mami. To do wieczora.- Pocałowałam go, po czym wyszłam z auta i ruszyłam w stronę budynku firmy. Tak w ogóle to pracuję jako grafik, więc tak w sumie to mam luźną pracę o ile nie goni mnie termin. Weszłam do budynku, od razu kierując się do winy i wjeżdżając na 4 piętro, a następnie kierując się do swojego biurka.
-Dzień dobry~!- Usłyszałam od razu Shinabu, który jak zwykle od rana był pełen energii.
-Hej Shina-chan~!- Odpowiedziałam z uśmiechem, kładąc torebkę na biurku.
-Nie mów tak na mnie~! Jak już to Shinabu-san albo Shina-san.
-Jesteś ode mnie starszy tylko miesiąc, więc nie.- Zaśmiałam się z jego niezadowolonej miny i usiadłam na krześle, włączając komputer.- Przypomnę ci, że ja wychodzę dzisiaj szybciej, więc wyślij mi później wiadomość o nowym projekcie.
-Co do tego to jeszcze nie wiadomo, czy dzisiaj pojawi się już ten projekt, bo szef mówił, że tamta firma jeszcze nie odpowiedziała.
-Oby dali odpowiedź jak najszybciej, bo im większe opóźnienie tym my dłużej będziemy siedzieć w pracy.
-Szef już chyba do nich dzwonił ale co i jak to nie wiem.
-Poczekamy, zobaczymy. A teraz pora wziąć się za pracę.- Westchnęłam i usiadłam wygodniej, sprawdzając najpierw pocztę.

Akashi
Czas w pracy dłużył mi się niesamowicie. Gdy zerknąłem na zegarek i zobaczyłem, że jest dopiero dziesiąta westchnąłem ciężko.
-Ale dzisiaj wzdychasz~! Coś się stało?- Zapytał mnie mój sekretarz Nijimura, który jest również moim przyjacielem.
-Nie, nic.- Mruknąłem, wracając do papierkowej roboty.
-Ja wiem, że najchętniej to byś spędził czas ze swoją żoną ale musisz być cierpliwy.- Poklepał mnie z uśmiechem po ramieniu.
-Wróć do pracy.- Mruknąłem, skupiając się na papierach.
-Mnie nie oszukasz~! Gapisz się na zegarek tak, jakbyś chciał spojrzeniem przesunąć wskazówki.
-.....
-Właśnie, co do twojej żony. Dlaczego Kimie się tu nie zatrudni?
-Nie rozmawialiśmy o tym. Plus Kimie lubi tam pracować, a tu pewnie dużo osób zaczęło by mówić, że zdobyła tą pracę tylko dlatego, że jest moją żoną. Oczywiście mi to by nie przeszkadzało ale wiesz jaka Kimie jest uparta.
-Taa~! Nawet ciężką pracą, gdyby dostała awans to i tak wszyscy twierdzili by, że to i tak dzięki tobie. Chociaż z drugiej strony jakby od razu dostała wysokie stanowisko to reszta nie miałaby nic do gadania. Kimie zawsze podchodzi do swojej pracy na poważnie.
-Jak ci tak bardzo zależy to mogę z nią o tym pogadać.
-A tobie nie zależy?- Nijimura spojrzał na mnie zdziwiony.
-I tak byśmy się często nie widzieli. Biuro projektowe jest trzy piętra niżej.
-Do tego ty masz mnóstwo papierkowej pracy, jeszcze spotkania i w ogóle.... Chociaż możesz się jej mimo wszystko spytać czy by nie zmieniła firmy.
-Nie, bo jeszcze ty zamiast pracować będziesz chodził do niej aby pogadać.- Uśmiechnął się lekko, na jego niezadowoloną minę.
-Nie to nie. Idę do siebie. Za chwilę przyniosę ci papiery, które będziesz potrzebował do następnego spotkania.- Przytaknąłem tylko głową, nie patrząc na niego. Gdy wyszedł odłożyłem pióro i opadłem na krzesło. Wziąłem telefon i napisałem szybkiego SMSa do Kimie. Przeciągnąłem się jeszcze i wróciłem do pracy z nadzieją, że czas przyspieszy i szybciej znajdę się w domu. Szkoda, że nie mogę wziąć urlopu, bo naprawdę nie mam ochoty wypełniać tych wszystkich papierków. Co też moja żona ze mną zrobiła?
Zaśmiałam się cicho i wtem usłyszałem:
-Papużko pracuj, a nie wyobrażasz sobie coś dziwnego.- Powiedział Nijimura. Spojrzałem na niego groźnie lecz ten po prostu położył teczkę i herbatę na biurku i wyszedł z uśmiechem. Naprawdę muszę się skupić na pracy.

Kimie
Szłam korytarzem, gdy nagle o dziwo zrobiło mi się niedobrze. Szybko popędziłam do łazienki, zwarając śniadanie. Zjadłam coś nieświeżego? Chociaż wczoraj też tak miałam. Podeszłam do umywalki i opłukałam usta. Co się ze mną dzieje? Czyżby łapała mnie grypa? Nie, nie jestem osobą, która często choruje. Plus mamy wrzesień, jeszcze lato, więc nie ma mowy abym się przeziębiła.
Chciałam wyjść z łazienki, gdy nagle mnie olśniło. I był tylko jeden sposób abym mogła się przekonać, czy mam rację.
Podeszłam do swojego biurka, wzięłam swoją torebkę, pożegnałam się z Shinabu i wyszłam z budynku, od razu kierując się w stronę najbliższej apteki po test ciążowy.
Tak, test ciążowy.
Wiadomo, jestem mężatką, więc to normalne. Chociaż byłam co do tego niepewna, bo z Sei-chanem byliśmy ostrożni ale nie zaszkodzi sprawdzić.
Weszłam do pobliskiej kawiarni i od razu skierowałam swoje kroki do łazienki, zamykając się w kabinie. Szybko przeczytałam instrukcję, po czym zrobiłam test i czekałam. Że też trzeba czekać aż 10 minut~! Niecierpliwie co chwilę zerkałam na telefon, prawie że odliczając sekundy.
W końcu~!
Zerknęłam na test- dwie kreski. Czyli..... Jestem w ciąży? Chociaż czy mogę wierzyć testowi?! Trzeba się przekonać w stu procentach~!
Wyszłam z kawiarni, od razu wybierając numer do znajomego lekarza.
-Słucham?
-Hejka Shin-chan~! Słuchaj, potrzebuję pilnie do ciebie przyjść. Masz teraz czas?
-Coś się stało?
-Nie będę o tym rozmawiać przez telefon. Shin-chan to pilne~!
-Heh. Hmmm...... Za chwilę mam pacjentkę ale po niej mam już przerwę, więc możesz przyjść.
-Dziękuje~! Będę za jakieś piętnaście minut, może mniej. To do zobaczenia~!- Rozłączyłam się, po czym szybko zatrzymałam taksówkę. I tak po dziesięciu już minutach byłam u Midorimy. Jest on znajomym Seijuro i jest od niego starszy o dwa lata. Jest młodym lekarzem ale naprawdę świetnym.
-Hejka Takao~! Doktorek u siebie?
-O, hej Kimie. Tak, tak, już na ciebie czeka.- Uśmiechnął się promiennie, wracając do kart pacjentów. Ruszyłam więc od razu do jego gabinetu. Zapukałam krótko i weszłam, nie czekając na odpowiedź.
-Dzień dobry Panie Doktorze~!- Uśmiechnęłam się szeroko, zamykając drzwi i siadając na krześle.
-Hej Kimie. To co cię do mnie tak pilnie sprowadza?- Midorima poprawił swoje okulary, patrząc na mnie poważnie. Wyciągnęłam test z torebki i położyłam go na biurku. Midorima widząc to aż się nieco zdziwił.
-Chcę się upewnić.- Mruknęłam, siedząc niecierpliwie.
-Dobrze. To zrobię ci USG, a po tym pobiorę krew do badań.- Odłożył test po czym wskazał mi łóżko.- Połóż się, rozepnij bluzkę i opuść nieco spódniczkę.- Jak powiedział tak zrobiłam. Myśląc o tym, że mogę być w ciąży aż trzęsły mi się ręce.
Midorima usiadł na krzesełku włączając maszynę, po czym nałożył trochę żelu na mój brzuch i zaczął jeździć po nim tą kuleczką.
-I?- Mruknęłam zniecierpliwiona, patrząc to na niego to na brzuch. Shin-chan jednak dłuższą chwilę się nie odzywał.
-Kimie...
-Tak?
-Gratuluję.- Powiedział z uśmiechem. Obrócił ekran w moją stronę i wskazał mi mały punkt.- To jest twoje dziecko. Może być to z siódmy, ósmy tydzień.- Gapiłam się na ten punkcik i aż nie mogłam uwierzyć. Jestem w ciąży. Będę miała dziecko. Z Sei-chanem zostaniemy rodzicami. Dopiero po dłuższej chwili dotarło to do mnie.
-O mój..... Jestem w ciąży~!- Pisnęłam z radości, uśmiechając się szeroko. Zostanę mamusią~!
-Jak chcesz mogę zostać twoim lekarzem prowadzącym.- Powiedział Midorima, wycierając mój brzuch. Ja tylko przytaknęłam.
-Będę mamusią~!- Z tego szczęścia rzuciłam mu się na szyję. Midorima westchnął tylko.
-Tak, tak. Ubierz się, a ja wypełnię papiery.- Przytaknęłam, odklejając się od niego. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Będę miała dziecko~! Ciekawe czy to będzie chłopczyk czy dziewczynka? Mam nadzieję, że nie bliźniaki. Chociaż..... Nieważne~! Najważniejsze aby wyrosło zdrowe.
Gdy już się ogarnęłam to usiadłam, jednak przez tą radość nie mogłam wysiedzieć.
-Tylko nikomu ani słowa.- Przecież to oczywiste, że najpierw muszę powiedzieć Akashiemu, później rodzicom, a następnie Daikiemu i reszcie.
-Obowiązuje mnie tajemnica lekarska. Ale Takao na pewno sam o tym przeczyta.
-To doklej mu tam kartkę aby nie wypaplał. Później już będzie mógł mówić komu chce.
-Spróbuję powstrzymać go chociaż na trzy dni.- Midorima uśmiechnął się lekko.- A tu masz swoją kartę i datę następnej wizyty. Gdy będą już wyniki z krwi i coś będzie nie tak to do ciebie zadzwonię. I jeszcze masz tu zdjęcie na pamiątkę.- Podał mi kartę oraz zdjęcie USG. Aż zapiszczałam widząc tą małą Fasolkę.
-Dziękuje~! Później też zadzwonię i zaproszę cię do nas na kolację.
-Proszę. Z miłą chęcią przyjdę. Ale teraz pobiorę ci jeszcze krew i dopiero wtedy będziesz mogła iść. I pamiętaj, że jakby coś się działo to dzwoń.- Midorima wstał i podszedł do jakieś szafki.
-Dobrze~!- Przytaknęłam nadal z uśmiechem patrząc się na zdjęcie. Już nie mogę się doczekać aby powiedzieć Sei-chanowi o ciąży.

Po wizycie u Midorimy poszłam do sklepu po zakupy, a następnie wróciłam do domu. Znowu zerknęłam na zdjęcie i popiszczałam trochę z radości. No co~?! Musiałam się jakoś uspokoić~! Ale pora się ogarnąć~! Zwłaszcza, że jak jak mam powiedzieć o tym Sei-chanowi?! Tak normalnie powiedzieć, że zostanie tatusiem?? Nieee~! To musi być coś oryginalnego. Hmmm...... Wiem~! Sei-chan przecież zawsze jak wraca to idzie do swojego gabinetu, gdzie odkłada teczkę i wtedy zazwyczaj sprawdza pocztę. Więc....
Podeszłam do komody, z której wyciągnęłam kolorową kartkę, pisaki i taśmę oraz kopertę. Położyłam to wszystko na stoliku i wzięłam się do pracy. Na małej kolorowej kartce napisałam "Zostaniemy rodzicami~!", robiąc jeszcze strzałkę w górę. Na górze większej kartki przykleiłam taśmą zdjęcie USG, a na dole kartkę z wiadomością. Wzięłam kopertę, na której zrobiłam znak zapytania, po czym włożyłam do niej kartkę. Następnie poszłam do gabinetu Sei-chana, list kładąc pod resztą listów. Mam nadzieję, że to zadziała. A teraz pora iść robić kolację~!
Ruszyłam do kuchni lecz wtem zaczął dzwonić mój telefon. Szybko wyciągnęłam go z torebki i odebrałam, nie patrząc kto dzwoni.
-Halo?
-No hejka Kimie. Gdzie jesteś? Gdzie pójdziemy jeść?- Usłyszałam głos Mami.
-Oj.- Tak, kompletnie zapomniałam, że miałam się z nią spotkać.- Sorki Mami-chan ale coś mi wypadło~! Możemy to przełożyć na jutro?
-He~?! Serio~?! To szkoda~! Ale skoro tak to pojutrze się spotkamy, bo jutro muszę dłużej zostać w kawiarni, więc nici z pogaduszek.
-Dobrze~! To jutro ci napiszę, gdzie się spotkamy. Ok?!
-Ok~! Miłego dnia Kimie-chan~!- Wyśpiewała.
-Wzajemnie~! Papa~!- Z uśmiechem rozłączyłam się i poszłam w końcu do kuchni. Trzeba wziąć się za gotowanie i uspokoić się na tyla aby od razu nie wypaplać tej cudownej nowiny Sei-chanowi.

Akashi
Nareszcie mogłem wrócić do domu. Czas w pracy naprawdę mi się dzisiaj dłużył. Pożegnałem się z Nijimurą i pojechałem do domu.
-Wróciłem.- Otworzyłem drzwi i od razu ściągnąłem buty.
-Witaj w domu Skarbie~!- Kimie z uśmiechem podeszła do mnie i od razu się do mnie przytuliła. Objąłem ją jedną ręką w pasie, całując ją w policzek.
-Jak ci minął dzień?- Spytałem, idąc z nią do salonu.
-Dobrze. Dzisiaj wyjątkowo spokojnie.- Uśmiechnęła się uroczo do mnie.- Kolację mam już prawie gotową, więc idź się przebrać.- Odsunęła się ode mnie, następnie popychając mnie w stronę garderoby. Przytaknąłem tylko i patrzyłem jak idzie do kuchni.
-Czy mówiłem ci już, że uroczo wyglądasz w tym fartuszku?
-Tak, bo to ty mi go kupiłeś.- Puściła mi oczko i po czym zaczęła zaglądać do garnków. Z uśmiechem poszedłem się przebrać w wygodniejsze ciuchy, po czym skierowałem się do gabinetu aby odłożyć torbę i sprawdzić pocztę, czy aby nie dostałem jakieś ważnej wiadomości- chociaż to zazwyczaj są rachunki.
Położyłem torbę na biurku i wziąłem listy, przeglądając je. Jak zwykle rachunki, jakieś zaproszenia, itp. Jednak ostatni list był dziwny i nie podpisany oraz widniał na nim znak zapytania. Odłożyłem resztę listów, a tą kopertę otworzyłem, wyciągając jakąś kartkę.

Kimie
Gdy Seijuro przyszedł do domu od razu miałam ochotę rzucić mu się na szyję i powiedzieć, że jestem w ciąży lecz musiałam być cierpliwa. Na moje szczęście niczego się nie domyślił, a jak wszedł do gabinetu to powstrzymywałam szeroki uśmiech. Poszłam do salonu i czekałam na jego reakcję.
Wtem wyszedł powoli z pokoju w ręce nadal trzymając kartkę i patrząc na nią ze zmarszczonymi brwiami.
-Kimie, czy to prawda?- Spytał się, zerkając na mnie.
-Mhm. Dzisiaj się dowiedziałam.- Mruknęłam, nieco niepewnie.- Cieszysz się, że.....- Nie dokończyłam, gdyż nagle zostałam podniesiona i okręcona kilka razy.- Sei-chan co ty......- Wtem postawił mnie na ziemi i pocałował.
-Jesteś w ciąży~!- Prawie że krzyknął. Uśmiechał się przy tym szeroko i aż promieniał radością.- O Boże, zostanę tatą~!- Przytulił mnie mocno, całując mnie w czółko.
-Tak Sei-chan, zostaniesz tatusiem.- Uśmiechnęłam się szeroko, po czym zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam delikatnie w usta.
-Kocham Cię najmocniej na świecie.- Ponownie mnie przytulił.
-Ja ciebie też. Ale mnie nie duś~!- Zaśmiałam się. Seijuro poluźnił uścisk lecz nada mnie obejmował.
-Mam cudowną żonę, która nosi teraz pod swoim sercem nasz największy skarb.- Powiedział całując mnie w policzek, a ja aż się zarumieniłam.
I ta chwila trwała by dłużej lecz przypomniałam sobie o kolacji.
-Patelnia~!- Krzyknęłam, odklejając się od niego i pędząc do kuchni. Na szczęście nic się nie spaliło. Wtem Sei-chan przytulił się do mnie od tyłu, nadal trzymając kartkę w ręce.
-Tak się cieszę.- Wymamrotał mi do ucha.
-Ja też.- Uśmiechnęłam się szeroko, biorąc od niego kartkę.- Jak myślisz, to chłopiec czy dziewczynka?- Spytałam patrząc na naszego Okruszka.
-Dla mnie to nie ważne. Niech rośnie jak najszybciej, bo już nie mogę się doczekać aby wziąć je na ręce.
-Oj, daj mu czas~! Ma chyba z 8 tygodni dopiero~! Więc musisz poczekać z jakieś 32 tygodnie i zobaczysz go lub ją.- Zaśmiałam się, całując go w policzek.

Akashi
Omal nie zemdlałem, gdy zobaczyłem jaka wiadomość kryła się w kopercie. A jak Kimie potwierdziła, że jest w ciąży to oszalałem ze szczęścia. Zostanę tatą~! Kiedyś myślałem, że spokojnie na to zareaguję ale teraz mam ochotę wykrzyczeć to całemu światu. Serce waliło mi jak oszalałe, a uśmiech nie schodził mi z twarzy.
-Kocham Cię. Jesteś po prostu cudowna.- Mocniej przytuliłem Kimie, całując ją w policzek.
-Wiesz, też masz w tym swój udział.- Obróciła się w moją stronę, wtulając się we mnie.- Jestem pewna, że będziesz cudownym tatą.
-A ty cudowną mamą.- Cmoknąłem ją w nos.- To jemy? Bo inaczej nam wystygnie.
-Ach tak~!- Kimie odwróciła się w stronę kuchenki.- Ale chwilka~!- Podeszła do lodówki, przyczepiając do niej kartkę.- Idealnie~!- Uśmiechnęła się szeroko. Musiałem się z nią zgodzić.

Po kolacji usiedliśmy na kanapie z herbatą. Kimie od razu się we mnie wtuliła, a ja odruchowo zacząłem drapać ją po plecach.
-Trzeba będzie powiedzieć rodzicom.- Mruknęła Kimie.
-Jutro będzie okazja. Ojciec zaprosił nas na obiad.
-A moi rodzice?
-To może pójdziemy do nich na kolację? O ile chcesz im powiedzieć już jutro.
-Muszę im powiedzieć już jutro, zanim dowiedzą się od kogoś innego. Jutro kończę coś koło trzeciej, więc przejdę się do Daikiego. A tobie będzie jutro pasowało?
-Ojciec nie będzie miał nic przeciwko jak wyjdę wcześniej.
-No tak, pewnie sam będzie bujał w obłokach, myśląc o przyszłym wnuku lub wnuczce.
-I musisz powiedzieć jeszcze szefowi. Najlepiej jakbyś od razu poszła na macierzyński.
-Oj Sei-chan, nie przesadzaj. W pracy nie noszę ciężarów, mogę pracować ile się da.
-Ale masz dość stresującą pracę. Plus jak zacznie ci się robić niedobrze to szef pewnie sam każe ci iść do domu.
-Mmmm.- Mruknęła coś pod nosem.
-Co?
-Już wczoraj wymiotowałam i dzisiaj. W sumie to muszę się mamy spytać jak u niej to wyglądało. Jeśli naprawdę będę się źle czuć to wezmę urlop, a jak nie to pracuję dalej.
-Ale masz powiedzieć szefowi i to już jutro. I jak on zdecyduje, że idziesz na urlop to idziesz na urlop i to bez dyskusji.
-Sei-chan jestem w ciąży, a to nie jest choroba. Plus co ja będe robić w domu? Zanudzę się na śmierć~!
-Hmmm.... To może u mnie popracujesz?
-He?
-Wiesz, że lubisz swoją pracę ale może na okres ciąży będziesz pracować jako moja sekretarka?
-Wiem Sei-chan, że dzięki temu będę mogła mieć luźne godziny pracy i że będziemy razem ale nie chcę. Już wolę iść na jakąś ugodę z szefem. Może będę mogła pracować w domu nad jakimś długoterminowym projektem czy coś. Plus pewnie bardziej skupiałbyś się na mnie niż na pracy. A jak już mi brzuch urośnie to zrezygnuje z pracy i będę po prostu leżeć i pachnieć~!- Zaśmiała się, po czym usiadła i sięgnęła po kubek.
-Dobrze. I tak jak ci brzuszek urośnie to będę ci wysyłał mnóstwo wiadomości.
-Nie musisz się już na zapas martwić. Wszystko będzie dobrze. Obiecuję nie robić nic niebezpiecznego. Pewnie będę odwiedzać znajomych, skoro będę miała tyle wolnego czasu.- Odłożyła kubek, kładąc się z powrotem.- Właśnie Sei-chan. Nie myślisz, że pospieszyliśmy się z dzieckiem? Tak zaraz po ślubie?
-Będę cię pilnował.- Spojrzałem na nią z uśmiechem.- Hmmm..... Myślę, że nie. Zwłaszcza, że jesteśmy po ślubie. Jesteśmy ze sobą już dość długo, więc to normalne, że chcemy aby nasza rodzina się powiększyła.
-Chyba masz rację. Więc może pomyślimy już nad imieniem?- Zapytała z uśmiechem.
-Przecież nie wiemy czy to chłopiec czy dziewczynka.
-Ale imię możemy wybrać~!
-Pomyślimy o tym później. Nie wiem jak ty ale ja mam ochotę na długą kąpiel. Ten dzień był w sumie nieco męczący.
-Kąpiel? Hmmmm..... Ja...- Kimie nie dokończyła tylko nagle zerwała się z kanapy i pognała do łazienki.

Kimie
Jak będę się tak czuła w pracy to pewnie szybko wrócę do domu i szybko z niego nie wyjdę.
-Wszystko w porządku?- Sei-chan zajrzał po chwili, gdy opłukałam sobie już usta i umyłam ręce.
-Tak, to przecież normalne. Ale wiesz, jak chyba dzisiaj zrezygnuję z kąpieli i wezmę prysznic. Jakoś nie czuję się najlepiej.
-Skoro tak to połóż się dzisiaj wcześniej. Pewnie to przez te dzisiejsze emocje.- Seijuro objął mnie w pasie z uśmiechem.
-Pewnie tak. To chcesz mi umyć plecki?-Uśmiechnęłam się niewinnie, podwijając już jego koszulkę.
-Bardzo chętnie.

Po orzeźwiającym prysznicu ja położyłam się w łóżku, a Sei-chan poszedł jeszcze na chwilę do gabinetu. Leżałam tak i miziałam się po brzuchu. Pewnie z tydzień będę przeżywać ta wiadomość o ciąży.
-Na razie nic nie poczujesz.- Usłyszałam. Sei-chan przyszedł już do sypialni, uśmiechając się do mnie.
-Wiem~! Ale nie mogę się już doczekać momentu, kiedy będę miała taki okrągły brzuszek. Chociaż wtedy pewnie będę tęsknić za płaskim.- Seijuro położył się, głowę kładąc na moim brzuchu.
-Też już nie mogę się tego doczekać.- Przytulił się do mojego brzucha z uśmiechem. To było mega rozczulające~! Chyba już nie zaczęły mi się wahania nastrojów, co nie?
-Trzeba będzie kupić dodatkową szafę na te wszystkie ubranka. Jak myślisz kto nam więcej kupi: twój tata czy mój?
-Ja kupię najwięcej. Tobie też kupię. Chociaż nie wiem, czy takie przylegające czy takie odsłaniające brzuszek.
-Takie i takie. Więc trzeba jednak z dwie szafy kupić.- Albo powiększyć garderobę. Dział "Przyszła mamusia" oraz "Okruszek".
Seijuro spojrzał na mnie z uśmiechem, po czym pocałował mój brzuch.
-Już teraz bardzo mocno cię kochamy, więc rośnij zdrowo nasz Okruszku.- Dostanę tu za chwilę cukrzycy. Mój mąż jest po prostu cudowny.
-Awww~! To było słodkie~! Ale ja też chcę buziaka~!- Wyciągnęłam do niego ręce. Akashi podciągnął się, po czym pocałował mnie i mocno do siebie przytulił.
-Jutro możemy zostać w łóżku.- Wymamrotał.
-O nie, nie~! Jutro idziesz grzecznie do pracy, po tym jemy obiad z twoim ojcem, następnie kolacja z moimi rodzicami. Jak już to ja zostanę w łóżku jeśli będę się źle czuła.
-A mogę jutro powiedzieć Nijimurze? Bo i tak pewnie nie wytrzymam.
-Skoro tak to możesz. Ale tylko jemu. Nie wygadaj się reszcie pracownikom.
-Będę grzeczny.
-To teraz idziemy już spać, bo jutro mamy dużo rzeczy do zrobienia. Już nie mogę się doczekać reakcji naszych znajomych.- Położyłam się wygodniej, po czym Sei-chan przykrył nas kołdrą.
-Na pewno będą się cieszyć. Pewnie się zaczną kłócić o to kto będzie najlepszym wujkiem i ciocią.
-Mhm.- Mruknęłam tylko odpływając w krainę snów, gdzie widziałam już malutkie, urocze dziecko w kołysce. 


Witam Was ponownie~!  :D
To nowe opowiadanie pojawiło się specjalnie dzisiaj, gdyż dzisiaj są urodziny mego męża Akashiego~! ^w^

Happy Birthday My Dear Sei-chan~! :*
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Na prezent jak sam wiesz musisz poczekać :D
Akashi: Na taki prezent warto ^^
Kise: Kimie-chan zostanie mamusią~! ^w^ 
Nijimura: Akashi w końcu dostał to czego chciał :D
Takao: Czyli Kimie się poddała i uległa XD 
Ja: Ciekawe czy będzie Akashi Junior czy Księżniczka Kimie ^w^
Kuroo: Nieważne co, Akashi i tak pęka z dumy ;)
Nagisa: A gdzie Aomine? o.O
Kuroko: Pewnie już poszedł pić ze szczęścia, że wujkiem zostanie :) 
Nijimura: To ja pójdę go poszukać~! :D 
Himuro: Kimie, a ty wytrzymasz tyle czasu bez kawy? :D 
Ja: Spokojnie~! Znalazłam już taką bez kofeiny ale spróbuję też tej dla kobiet w ciąży. Ewentualnie przerzucę się na kwaśne soki ^^ 
Noya: I wszyscy damy z siebie wszystko aby niczego ci nie brakowało~! :D
Ja: Dziękuje~! :* Liczę na Was~! ^^


Tak w ogóle to przepraszam, że nic ostatnio nie wstawiam ale czas leci (jeszcze tego czasu brak), a wena też jest mega kapryśna -.- Teraz postaram się jakoś to nadrobić, więc zaglądajcie tu czy czegoś nie wstawiłam ;) Oczywiście na pewno powiadomię was o tym na G+ oraz na Fanpaga'u ;)

Zapraszam oczywiście na drugiego bloga :D

Jak i do komentowania i składania zamówień ;) 

A teraz życzę Wam już słodkich snów i miłego dnia~! :D
Do zobaczenia niebawem~! ^^
#Kimie