Ohayo~! ^.^
Witam po raz pierwszy w nowym roku. Co tam u was ciekawego słychać?? U mnie narazie powolutku :3 Co do opowiadań to musicie poczekać jeszcze z 2 tygodnie ;_; Dopiero wtedy odzyskam Internet. Rozdziały mam na komputerze, więc ciężko je przenieść na telefon, a zwłaszcza na bloggera. Plus telefon mi się psuje, więc nie spodziewajcie się czegoś wielkiego teraz. =.=
Witam po raz pierwszy w nowym roku. Co tam u was ciekawego słychać?? U mnie narazie powolutku :3 Co do opowiadań to musicie poczekać jeszcze z 2 tygodnie ;_; Dopiero wtedy odzyskam Internet. Rozdziały mam na komputerze, więc ciężko je przenieść na telefon, a zwłaszcza na bloggera. Plus telefon mi się psuje, więc nie spodziewajcie się czegoś wielkiego teraz. =.=
Koniec smutnych wiadomości~! >.< Macie tu na weekend dalsze losy Kise, Aomine i Maleństwa~! *.*
Do zobaczenia niebawem Wilczurki~! ^w^
#Kimie
#Kimie
Minął już miesiąc od powiadomienia wszystkich o mojej ciąży. Ale ten czas szybko leci~! Aominecchi chodził do pracy, a ja siedziałem w domu. Nie miałem co robić?! Wręcz przeciwnie! Miałem sesje zdjęciowe, wywiady i tym podobne. Ale to wszystko zostało przesunięte na kolejny miesiąc. Dlaczego?! Ano ciąża na popoczątku nie jest taka kolorowa, jak mogłoby się wydawać. Byłem w 7 tygodniu ciąży, a czułem się okropnie. Często mnie mdliło, bolał mnie brzuch, budziłem się w nocy aby iść do toalety. Czułem się cały czas zmęczony i nie miałem na nic siły. Aomine raz nawet wziął tydzień wolnego aby się mną zaopiekować. Trochę mi było z tym źle. Zwłaszcza, że nie robiłem kompletnie nic. Nawet obiadu nie mogłem ugotować, bo mnie mdliło. Ja jadłem delikatne rzeczy typu krakersy, suszone owoce i jogurty. Do tego brałem tabletki. Naprawdę po tym miesiącu byłem zmęczony.
Mama Aomine przychodziła i nieco mi doradzała. W końcu w ciąży była. Często przychodził Kuroko z Kagamim. Dwa razy nawet odwiedził mnie Midorima z Takao oraz Murasakibara z Himuro. A Akashi przychodził przez cały tydzień. Bardzo mnie tym zaskoczył, a zwłaszcza prezentem w postaci herbaty. Powiedział, że jest dobra na mdłości i bóle brzucha i miał całkowitą rację. Przyszedł nawet Kasamatsu. Był jednak zmieszany, gdyż nie wiedział jak się zachować. Zarzuciłem więc temat koszykówki, więc szybko się zrelaksował i traktował mnie normalnie. No prawie, bo poczułem się źle i pognałem do łazienki, a on się nieco przestraszył. Mimo wszystko i tak cieszyłem się, że jestem w ciąży. Może teraz nie jest najlepiej ale później będzie wręcz wspaniale.
Leżałem na kanapie w salonie oglądając telewizję. Czułem się dzisiaj o wiele lepiej. Tylko rano miałem lekkie mdłości, a po za tym spokojnie. Aomine robił sobie kanapki, a dla mnie herbatę. Przez ten miesiąc zrobił się bardzo troskliwy i często mnie wyręcza.
-Oi Kise~!- Odezwał się Aomine z kuchni.
-Tak~??- Odkrzyknąłem poprawiając się na kanapie.
-Mam pytanie.- Wszedł do salonu kładząc kanapki i herbatę na stoliku.-Urosną ci piersi??- Spojrzał na mnie z zaciekawieniem, a ja spaliłem buraka. Dlaczego musiał zadać to pytanie??! Ano tak, przecież jest zboczeńcem, który kiedyś codziennie oglądał pół nagie dziewczyny z rozmiarem biustu F. Odwróciłem głowę zawstydzony.
-Urosną.- Wręcz wyszeptałem ale on i tak to usłyszał, gdyż jak się odwróciłem w jego stronę uśmiechał się szeroko.- Ale nie będą duże. Co najwyżej prawdopodobnie do rozmiaru B. A teraz zejć mi z oczu.- Odwróciłem się do niego tyłem. A już myślałem, że o dziecko się spyta, a on tylko o cyckach.
-Oi Kise~! Nie obrażaj się.- Usiadł na kanapie, na co prychnąłem.- Tak się tylko zapytałem. Wiesz u kobiet to normalne, że w czasie ciąży rosną piersi. A ja byłem ciekawy, czy tobie jako facetowi też urosną. Będziesz przecież karmił nasze dziecko.- Zaczął miziać mnie po boku.- No może trochę mnie ciekawi, jak będziesz z nimi wyglądał. I nawet będę chciał ich dotknąć. Ale to będziesz ty, a nie jakaś inna kobieta. Już zapomniałeś, że cię kocham i tutaj rośnie nasze Maleństwo?!- Wskazał na mój brzuch. Chwilę leżałem w ciszy, po czym spojrzałem się na Aomine z wielkim burakiem na twarzy.
-Musisz mnie tak zawstydzać??- Wręcz wypiszczałem. Aomine uśmiechnął się krzywo i pogłaskał mnie po policzku.
-Ślicznie się rumienisz Ryouta.- Poczułem jak moje policzki wręcz palą. Aominecchi pochylił się i złączył nasze usta w czułym pocałunku. No tak. Może i Aominecchi jest zboczeńcem ale moim kochanym zboczeńcem.
-Oi Kise~!- Odezwał się Aomine z kuchni.
-Tak~??- Odkrzyknąłem poprawiając się na kanapie.
-Mam pytanie.- Wszedł do salonu kładząc kanapki i herbatę na stoliku.-Urosną ci piersi??- Spojrzał na mnie z zaciekawieniem, a ja spaliłem buraka. Dlaczego musiał zadać to pytanie??! Ano tak, przecież jest zboczeńcem, który kiedyś codziennie oglądał pół nagie dziewczyny z rozmiarem biustu F. Odwróciłem głowę zawstydzony.
-Urosną.- Wręcz wyszeptałem ale on i tak to usłyszał, gdyż jak się odwróciłem w jego stronę uśmiechał się szeroko.- Ale nie będą duże. Co najwyżej prawdopodobnie do rozmiaru B. A teraz zejć mi z oczu.- Odwróciłem się do niego tyłem. A już myślałem, że o dziecko się spyta, a on tylko o cyckach.
-Oi Kise~! Nie obrażaj się.- Usiadł na kanapie, na co prychnąłem.- Tak się tylko zapytałem. Wiesz u kobiet to normalne, że w czasie ciąży rosną piersi. A ja byłem ciekawy, czy tobie jako facetowi też urosną. Będziesz przecież karmił nasze dziecko.- Zaczął miziać mnie po boku.- No może trochę mnie ciekawi, jak będziesz z nimi wyglądał. I nawet będę chciał ich dotknąć. Ale to będziesz ty, a nie jakaś inna kobieta. Już zapomniałeś, że cię kocham i tutaj rośnie nasze Maleństwo?!- Wskazał na mój brzuch. Chwilę leżałem w ciszy, po czym spojrzałem się na Aomine z wielkim burakiem na twarzy.
-Musisz mnie tak zawstydzać??- Wręcz wypiszczałem. Aomine uśmiechnął się krzywo i pogłaskał mnie po policzku.
-Ślicznie się rumienisz Ryouta.- Poczułem jak moje policzki wręcz palą. Aominecchi pochylił się i złączył nasze usta w czułym pocałunku. No tak. Może i Aominecchi jest zboczeńcem ale moim kochanym zboczeńcem.
Kilka dni później razem z Aominecchim pojechaliśmy do lekarza. Miałem mieć robione pierwsze USG od potwierdzenia mojej ciąży. Nieco się stresowałem ale myśl, że zobaczę nasze Maleństwo uspokajała mnie i czułem szczęście. Chwilę czekaliśmy w poczekalni. Nie było dużo osób. Moją uwagę przykuła kobieta prawdopodobnie już w 7 miesiącu ciąży. Myśl, że również będę miał taki brzuch nieco mnie bawiła. Aomine szarpnął mnie za rękę. Nadeszła nasza kolej. Doktor widząc mnie uśmiechnął się miło, co odwzajemniłem. Aomine był nieco zdezorientowany.
-Dzień dobry panie Ryouta. Witam również przyszłego tatusia. Jak się dzisiaj czujemy?- Zapytał wskazując nam krzesła.
-Dzień dobry. O wiele lepiej niż przez ostatni miesiąc.- Usiedliśmy, a lekarz pisał coś chwilę.
-No dobrze. To zapraszam na łóżko. Zobaczmy co słychać u Maluszka.- Na jego słowa uśmiechnąłem się szeroko i przeniosłem na łóżko. Aomine usiadł obok mnie na krzesełku. Lekarz usiadł po drugiej stronie. Podwinął moją koszulkę i nieco opuścił moje spodnie, po czym nałożył trochę żelu i przyłożył tą kulkę do mojego brzucha. Już po chwili było widać jakiś kształt na ekranie.
-A oto wasze dziecko.- Doktor przekręcił monitor i wskazał małą kulkę w niewyraźnym kształcie dziecka.- Jest dopiero rozmiaru ziarnka fasoli i zaczyna się rozwijać. O! A tu widać jak bije mu serduszko.- Wskazał na maleńki punkcik. I może i jest taki maleńki ale uroczy. Spojrzałem się na Aomine. Patrzył się na ekran i uśmiechał się lekko.
-Kiedy poznamy płeć dziecka?- Zapytał Aominecchi.
-Dopiero za trzy miesiące. Dajmy dziecku spokojnie rosnąć.- Uśmiechnął się i podał mi chusteczki abym się wytarł. Po tym dopowiedział nieco i dał zdjęcie Maleństwa. Podziękowaliśmy, po czym wróciliśmy do domu. Zdjęcie z USG przyczepiłem na lodówkę. Na jego widok od razu się uśmiechałem. No bo jak nie uśmiechać się na to małe życie??
-Dzień dobry panie Ryouta. Witam również przyszłego tatusia. Jak się dzisiaj czujemy?- Zapytał wskazując nam krzesła.
-Dzień dobry. O wiele lepiej niż przez ostatni miesiąc.- Usiedliśmy, a lekarz pisał coś chwilę.
-No dobrze. To zapraszam na łóżko. Zobaczmy co słychać u Maluszka.- Na jego słowa uśmiechnąłem się szeroko i przeniosłem na łóżko. Aomine usiadł obok mnie na krzesełku. Lekarz usiadł po drugiej stronie. Podwinął moją koszulkę i nieco opuścił moje spodnie, po czym nałożył trochę żelu i przyłożył tą kulkę do mojego brzucha. Już po chwili było widać jakiś kształt na ekranie.
-A oto wasze dziecko.- Doktor przekręcił monitor i wskazał małą kulkę w niewyraźnym kształcie dziecka.- Jest dopiero rozmiaru ziarnka fasoli i zaczyna się rozwijać. O! A tu widać jak bije mu serduszko.- Wskazał na maleńki punkcik. I może i jest taki maleńki ale uroczy. Spojrzałem się na Aomine. Patrzył się na ekran i uśmiechał się lekko.
-Kiedy poznamy płeć dziecka?- Zapytał Aominecchi.
-Dopiero za trzy miesiące. Dajmy dziecku spokojnie rosnąć.- Uśmiechnął się i podał mi chusteczki abym się wytarł. Po tym dopowiedział nieco i dał zdjęcie Maleństwa. Podziękowaliśmy, po czym wróciliśmy do domu. Zdjęcie z USG przyczepiłem na lodówkę. Na jego widok od razu się uśmiechałem. No bo jak nie uśmiechać się na to małe życie??
Po obiedzie przyszedł Akashi, Murasakibara, Midorima, Kuroko, Kagami oraz Takao. Ten ostatni ledwo co wszedł, a już pytał o dziecko.
-Takaocchi może najpierw wejdziesz?- Zaśmiałem się, po czym wszyscy udaliśmy się do salonu. Było ciepło, więc Aomine przyniósł lemoniadę i oczywiście jakieś przekąski.
-To co u ciebie i dziecka?- Zapytał Kagami. Już chciałem odpowiedzieć lecz pisk Takao mi na to nie pozwolił. Wbiegł wręcz do salonu trzymając zdjęcie z lodówki.
-Kto chce zobaczyć dzidziusia~?!!- Krzyknął wesoło dająca pierwszej osobie najbliżej, czyli Akashiemu zdjęcie. Po dłużej chwili już każdy widział małą fasolkę.
-Ale to małe~!- Powiedział Kagami z uśmiechem.
-Wygląda jak cukierek~! Taki malutki i słodki~!- Zaśmiałem się z tego stwierdzenia ale w 100 procentach zgadzałem się z Murasakibaracchim.
-To dlatego dzisiaj tak promieniejesz Kise-kun.- Stwierdził Kurokocchi i nawet leciutko się uśmiechnął patrząc na zdjęcie.
-Dobra. Koniec patrzenia. Bo jeszcze się podrze i to nie wy będziecie musieli słuchać jego lamentowania.- Aomine zabrał zdjęcie i poszedł przyczepić je na lodówkę.
-Aominecchi~! Lepiej się przyznaj jak się cieszyłeś na USG~!- Próbowałem zrobić dziubek lecz uśmiech dzisiaj stanowczo nie chce opuścić mojej twarzy.
-Ależ oczywiście, że się cieszyłem.- Aomine podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy.- W końcu jest to Mały, a zarazem Wielki dowód naszej miłości.- Na jego słowa zarumieniłem się po czubki uszu. I musiał to jeszcze mówić przy wszystkich?!! Odburknąłem coś niewyraźnie, za co i tak zostałem pocałowany w policzek.
-Shin-chan~! Zróbmy sobie dzidziusia~!- Krzyknął radośnie Takao tuląc się do Midorimy. Ten na jego słowa wyprostował się i zarumienił lekko.
-Takao dziecko nie jest zabawką. I to jest poważna decyzja.- Było widać, że jest zakłopotany tą sytuacją. Na jego szczęście Kagami podjął inny temat niż dzieci i ciąża. Siedzieliśmy do późnego wieczora rozmawiając na najróżniejsze tematy. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że nie mogę grać w koszykówkę. W końcu nie mogę się przemęczać. Nieco mnie to zasmuciło lecz Kagami i Aomine obiecali, że gdy urodzę i będę się dobrze czuł to zagramy. Musiałem być cierpliwy. Gdy wszyscy już wyszli poczułem się naprawdę zmęczony. Aominecchi zaniósł mnie do łóżka i rozebrał do bokserek. Oczywiście sam też do nich się rozebrał. Położył się obok mnie, a ja od razu się w niego wtuliłem. Z lekkim uśmiechem na ustach zasnąłem i śniłem o dziecku, które rozwija się pod moim sercem. I albo jestem przewrażliwiony albo słyszałem bicie tego małego serduszka.
-Takaocchi może najpierw wejdziesz?- Zaśmiałem się, po czym wszyscy udaliśmy się do salonu. Było ciepło, więc Aomine przyniósł lemoniadę i oczywiście jakieś przekąski.
-To co u ciebie i dziecka?- Zapytał Kagami. Już chciałem odpowiedzieć lecz pisk Takao mi na to nie pozwolił. Wbiegł wręcz do salonu trzymając zdjęcie z lodówki.
-Kto chce zobaczyć dzidziusia~?!!- Krzyknął wesoło dająca pierwszej osobie najbliżej, czyli Akashiemu zdjęcie. Po dłużej chwili już każdy widział małą fasolkę.
-Ale to małe~!- Powiedział Kagami z uśmiechem.
-Wygląda jak cukierek~! Taki malutki i słodki~!- Zaśmiałem się z tego stwierdzenia ale w 100 procentach zgadzałem się z Murasakibaracchim.
-To dlatego dzisiaj tak promieniejesz Kise-kun.- Stwierdził Kurokocchi i nawet leciutko się uśmiechnął patrząc na zdjęcie.
-Dobra. Koniec patrzenia. Bo jeszcze się podrze i to nie wy będziecie musieli słuchać jego lamentowania.- Aomine zabrał zdjęcie i poszedł przyczepić je na lodówkę.
-Aominecchi~! Lepiej się przyznaj jak się cieszyłeś na USG~!- Próbowałem zrobić dziubek lecz uśmiech dzisiaj stanowczo nie chce opuścić mojej twarzy.
-Ależ oczywiście, że się cieszyłem.- Aomine podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy.- W końcu jest to Mały, a zarazem Wielki dowód naszej miłości.- Na jego słowa zarumieniłem się po czubki uszu. I musiał to jeszcze mówić przy wszystkich?!! Odburknąłem coś niewyraźnie, za co i tak zostałem pocałowany w policzek.
-Shin-chan~! Zróbmy sobie dzidziusia~!- Krzyknął radośnie Takao tuląc się do Midorimy. Ten na jego słowa wyprostował się i zarumienił lekko.
-Takao dziecko nie jest zabawką. I to jest poważna decyzja.- Było widać, że jest zakłopotany tą sytuacją. Na jego szczęście Kagami podjął inny temat niż dzieci i ciąża. Siedzieliśmy do późnego wieczora rozmawiając na najróżniejsze tematy. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że nie mogę grać w koszykówkę. W końcu nie mogę się przemęczać. Nieco mnie to zasmuciło lecz Kagami i Aomine obiecali, że gdy urodzę i będę się dobrze czuł to zagramy. Musiałem być cierpliwy. Gdy wszyscy już wyszli poczułem się naprawdę zmęczony. Aominecchi zaniósł mnie do łóżka i rozebrał do bokserek. Oczywiście sam też do nich się rozebrał. Położył się obok mnie, a ja od razu się w niego wtuliłem. Z lekkim uśmiechem na ustach zasnąłem i śniłem o dziecku, które rozwija się pod moim sercem. I albo jestem przewrażliwiony albo słyszałem bicie tego małego serduszka.