sobota, 26 grudnia 2015

Kocie święta- Nijimura x Haizaki

Wokół było biało i puchato. Światełka i ozdoby świąteczne zdobiły sklepy, lampy, domki i mieszkania. W powietrzu było czuć korzenną przyprawę i pomarańcze. Miasto mimo późnej pory dalej tętniło życiem. Każdy uśmiechał się i życzył sobie nawzajem Wesołych Świąt. Święta było czuć w powietrzu. Nijimure zaś był wkurzony. I to mało powiedziane, że wkurzony. Tydzień temu jeszcze się cieszył ze świat, z całej tej atmosfery. Dzisiaj zaś przeklinał samego siebie. Dzisiaj Wigilia, a on dopiero co wraca do domu, gdzie miał już być o 17, a jest 21. Dlaczego dopiero teraz wracał?! Przez pracę. Miał po prostu iść do pracy, oddać raport, życzyć Wesołych Świąt i wyjść. Jego plan spalił się po oddaniu cholernego raportu. Wesoły szef zaciągnął go na jakiś gówniane przyjęcie świąteczne i postawił przed ważnymi klientami. Przez 3 godziny zagadywał gości i dopiero teraz udało mu się stamtąd uciec. Jedno go martwiło- reakcja Haizakiego. Byli ze sobą od dwóch lat ale to miały być ich pierwsze wspólne święta. Zatrzymał się przed drzwiami, odetchnął i dopiero wszedł. Wszędzie było ciemno i cicho i tylko z salonu dochodziło nikłe światło. Zdjął płaszcz i buty i powoli wszedł do salonu. W rogu świeciła się choinka, na stole była przygotowana kokacja dla dwóch osób. Świece już dawno się roztopiły, a kolacja wystygła. Nijimura rozejrzał się po salonie i zauważył coś przykrytego kocykiem na kanapie. To coś podniosło się zanim podszedł. Haizaki otarł oczy dłońmi, wstał i ruszył na korytarz prowadzący do kuchni. Niji podszedł do niego.
-Haizaki....- Dotknął jego ramienia. Shougo przestraszył się, ni to pisnął ni krzyknął, wyrwał się i pobiegł do kuchni. Dopiero po dłuższej chwili, gdy Niji go zawołał wyjrzał zza framugi. Westchnął i podszedł do niego.
-Musisz mnie tak straszyć?! Omal co zawału nie dostałem.- Powiedział nadąsany.
-Przepraszam.- Haizaki uśmiechnął się lekko lecz uśmiech szybko zamienił się w złość.
-A wiesz w ogóle która jest godzina?!!- Zapytał z sykiem.- 21!! Czekałem, a ty nawet nie raczyłeś się odezwać!!- Haizaki zaplutł ręce na piersi i spojrzał na niego spod przymrużonych oczu. Nijimura westchnął i spojrzał na niego przepraszająco.
-Wiem,wiem. I bardzo cię za to przepraszam. Obiecałem, że spędzimy te święta razem i nie dotrzymałem obietnicy.- Haizaki spuścił wzrok ze smutną miną.- Ale dzień się jeszcze nie skończył, jesteśmy razem, więc nie wszystko stracone.- Shougo spojrzał na niego zaskoczony.
-Serio?!- Zapytał z nadzieją. Shuuzo przytaknał z uśmiechem.
-Mam dla ciebie prezent.- Nijimura poszedł po swoją torbę i wyciągnął z niej pudełeczko.- Wesołych Świąt Shougo- Wyciągnął w jego stronę prezent z uśmiechem. Haizaki niepewnie wziął pudełko. W końcu mógł wszystkiego się spodziewać po byłym kapitanie, zwłaszcza wibratora, kajdanek albo nowego lubrykantu. Rozwinął papier i otworzył pudełko. W środku znajdował się srebrny naszyjnik z małym błękitnym kryształkiem.
-Łał~!- Nijimura widział, że jego chłopak jest oczarowany prezentem. Wyciągnął naszyjnik z pudełka i zapiął mu na szyi, całując go w czoło.
-Ja.....też mam dla ciebie prezent. Ale..... Poczekaj!- Haizaki szybko popędził na górę. Niji zaśmiał się pod nosem i usiadł na kanapie. Otworzył wino i nalał sobie do kieliszka. Po chwili usłyszał kroki, a jak spojrzał na wejście do salonu to aż się zakrztusił. Haizaki stał ubrany w szare kocie uszka, czerwoną halke zakończoną futerkiem, zakolanówki w biało-czerwone paski. Podszedł do Shuuzo i usiadł na nim okrakiem, zakładając mu na głowę czapkę Mikołaja.
-Skoro Mikołaj tak ciężko pracował to teraz zapewne ma ochotę pobawić się ze swoim kotkiem.- Powiedział i przegryzł wargę, ocierając się o niego. Nijimura patrzył na niego zszokowany. Haizaki zaśmiał się i pocałował go krótko.- Nie tylko ty masz sprośne myśli. To jak?! Zajmiesz się swoim koteczkiem?- Spojrzał się na niego zadziornie. Niji złapał go za pośladki i przybliżył do siebie.
-Kotek już może zacząć miauczeć.- Powiedział po czym wpił się w jego usta. Kot może i ma humorki ale jego potrzeby trzeba zaspokajać.

Daj łapkę~!- Akashi x Kuroko

Czerwonowłosy chłopak siedział przy kominku i popijając herbatę rozmyślał o świętach Bożego Narodzenia, które miałybyć już jutro. Jego ojciec wyjechał i miał wrócić dopiero w nowym roku. W tym roku jednak go to nie smuciło, wręcz przeciwnie- bardzo się z tego cieszył. Te święta zamierzał spędzić z ukochaną osobą. Na samą myśl uśmiechnął się lekko. Tak, te święta miałybyć wspaniałe.
Wieczorem czekał na przystanku na swojego chłopaka, który zjawił się już po 10 minutach. Niebieskie włosy przykryte nausznikami, niebieskie duże oczy, niebieski szalik, czarną kurtkę, i ciepłe buty. Widząc czerwonowłosego uśmiechnął się, po czym podszedł do niego.
-Witaj Akashi. Wesołych Świąt.
-Wesołych Świąt Tetsuya.- Akashi również uśmiechnął się na jego widok.- To co?! Idziemy?!- Kuroko przytaknał, więc ruszyli do domu kapitana Rakuzan. Po drodze rozmawiali o tym co robili przed świętami. Gdy byli w połowie drogi Kuroko zauważył, że Akashi nie ma rękawiczek i trze ręce z zimna. Wpadł wtedy na pomysł. Ściągnął lewą rękawiczkę i wyciągnął w jego stronę. Akashi najpierw się zdziwił lecz już po chwili uśmiechnął i wziął rękawiczkę.
-Chociaż w jedną dłoń będzie mi ciepło.- Powiedział, po czym ruszył dalej lecz zatrzymał się widząc, że Kuroko nie idzie.- Stało się coś?- Zapytał nie wiedząc o co chodzi. Kuroko podkręcił głową i wyciągnął do niego lewą dłoń.
-Daj łapkę~!- Uśmiechnął się szeroko. Akashi zaśmiał się lecz złapał jego dłoń i poszli dalej. Nie obchodzili ich ludzie, którzy dziwnie się na nich patrzyli. Było zimno, więc mogli trzymać się za ręce. Akashi jednak nie opuszczał dłoni Kuroko przez całe świata. Tylko czasami, np, gdy dawał mu prezent. Bardzo osobisty prezent, który bardzo Akashiego zadowolił. ;)

Choinka- Midorima x Takao

100 post~! ^w^ Pora świętować~! :3
Wieczór zapowiadał się przyjemnie. Na zewnątrz nie było bardzo zimno, śnieg lekko prószył, świąteczne światełka dawały przyjemny klimat. Młody student wracał właśnie ze swoich ostatnich zajęć w tym roku. Wesołym krokiem, nucąc sobie pod nosem "Last Christmas" szedł do swojego mieszkania. Wbiegł po schodach i z impetem otworzył drzwi, z hukiem je zamykając.
-Shin-chan~! Wróciłem~!- Krzyknął od progu, ściągając kurtkę i buty. Po chwili w korytarzu pojawił się wysoki chłopak o zielonych włosach i tego samego koloru oczach.
-Witaj w domu. Mógłbyś chociaż raz normalnie wejść, a nie trzaskać drzwiami i krzyczeć od progu.- Spojrzał na niego nieco zmęczony.
-Daj spokój Shin-chan~! Jak się cieszę to tak mam.- Uśmiechnął się szeroko, po czym podszedł do niego z niewinną minką. Midorima westchnął, pochylił się i pocałował go krótko. Takao na ten gest od razu rozweselił się jeszcze bardziej.
-Zmęczony?- Zapytał Midorima obejmując Takao w pasie. Są sami, więc nie musiał się powstrzymywać.
-Do ubierania choinki ani trochę~!- Takao zaśmiał się i wręcz podskoczył z radości. Już nie mógł się doczekać ubierania choinki z Shin-chanem. Midorima uśmiechnął się nieco, po czym złapał go za rękę i poprowadził do salonu. Takao widząc choinkę uśmiechnął się szeroko i w kilku susach już przy niej był. Obejrzał ją z każdej strony i klasnął w dłonie.
-No to weźmy się za ubieranie~!- I tak powoli zaczęli ozdabiać choinkę. Najpierw światełka, które nieźle im się poplątały. Następnie bombki w różnych kolorach. Gdy przyszła kolej na łańcuchy Takao wpadł na pomysł. Oplutł się kilkoma i krzyknął "Złap mnie~!" zaczął uciekać. Midorima od razu za nim pognał, dwa razy omal się nie wywracając lecz w końcu go złapał. Takao śmiał się i próbował ściągnąć te łańcuchy. Chciał już prosić Shintarou o pomoc lecz jego usta zostały zamknięte przez pocałunek. Mruknął zadowolony, obejmując jego szyję. Chyba przez to ubieranie choinki tak się podniecił. Pociągnął Midorime na kanapę, rozbierając się po drodze. Tak więc po dłuższej chwili było słychać tylko jęki i pomrukiwania.
-Shin-chan~.
-Tak?!
-Ty dokończ ubieranie swojego klona, a ja się zdrzemne. Coś zielonego mnie wykończyło.- I tak choinka została kompletnie ubrana następnego dnia, gdyż Midorima nie zostawi nagiego Takao na kanapie.