środa, 13 września 2017

Baby Buu~!- Epilog

Ohayo~! ^^
Przybywam z zakończeniem Baby Buu~! ^w^ 
Ogółem to już dawno miałam to zaczęte ale jakoś nie mogłam skończyć ale wzięłam się i jakoś bardzo szybko mi to poszło :D Najwidoczniej dobra passa do mnie powraca ;) 
Mimo, że to już Epilog to pokażą się jeszcze z 2 może 3 dodatki ;) 
 I kochane dzieciaczki będą pokazywać się w dialogach~! :D <3 

Co do następnych postów to będzie to zapewne Ferajna, której też co nieco mam zapisane, więc powinno mi to pójść szybko ^^ Zwłaszcza, że wiem, jak jej wyczekujecie :*
A po tym pewnie pojawi się jakiś one-shot z kimś nowym ^w^

Przypomnę jeszcze o nowym blogu --> [KLIK]
I oczywiście fanpage'u --> [KLIK]

A teraz już nie przedłużam i życzę Wam miłego czytania~! :*
Pa, pa~! <3
#Kimie


~~~~Rok później~~~~

-No Yuichi~! Jeszcze jedna łyżeczka za mamusię~! Powiedz ślicznie "A~!"..... Brawo~!- Powiedziałem z uśmiechem, karmiąc Yuichiego musem owocowym.
-Jaaaa~!- Pisnął wtem Seiji, który siedział sobie w chodziku.
-Tak Skarbeńku. Tatuś za chwilę wróci ze sklepu z twoimi chrupkami. Musisz jeszcze chwileczkę zaczekać.- Spojrzałem na niego, na co on się uśmiechnął, po czym zaczął bawić się samochodzikiem.
-Maa~!- Krzyknął Yuichi, wyciągając ręce w moją stronę.
-A Yuichi jeszcze głodny~?? To teraz łyżeczka za tatusia~!- Wziąłem trochę musu na łyżeczkę i nakarmiłem go. Yui zaczął jeść, próbując przy tym wziąć miseczkę z moich rąk.
-Nie, nie, nie~! Mamusia nakarmi, bo inaczej Yuichi połowę wywali na podłogę, a drugą połową ubrudzi sobie śpioszki. A wiesz jakie śliczne masz śpioszki~?? To są twoje ulubione w króliczki~!- Powiedziałem, miziając go po brzuchu. Ten spojrzał na siebie, po czym się zaśmiał. Wtem usłyszałem brzdęk kluczy i otwieranie się drzwi.
-Tata~!- Pisnął radośnie Seiji i zaczął skakać w chodziku.
-Cześć przystojniaku~!- Usłyszałem Aomine.- Tatuś już wrócił i ma twoje ulubione chrupki~! I jeszcze twój ulubiony soczek malinowy~!- Aomine ściągnął buty, po czym wziął Seijiego na ręce, dając mu buziaka w policzek.
-Witaj w domu~!- Zaśmiałem się, gdy Seiji schował się za swoją pieluszką.
-Wróciłem.- Daiki podszedł do mnie i cmoknął mnie w usta.- A kto tu je musik~? Yuichi je musik~?- Zapytał z uśmiechem, odkładając siatkę na blat w kuchni. Yuichi zaśmiał się, wesoło gaworząc.
-Tak się cieszysz, że jesz musik~?! No to kolejna łyżeczka~! Za kogo teraz? Za braciszka.- Dałem mu kolejną łyżeczkę.
-Co Seiji? Chcesz sobie pochodzić~? To trochę poraczkuj, a tatuś wszystko pochowa i może coś upichci.- Aomine położył Seijiego na dywanie w salonie, po czym wrócił do kuchni. Seiji zaś od razu zaczął raczkować.- I co Yuichi? Smakuje musik?- Zapytał Aomine. Podszedł i objął mnie od tyłu, patrząc na Malucha.
-Daaa~!- Krzyknął wesolutko blondynek.
-To teraz tatuś da~!- Ao wziął ode mnie łyżeczkę i nakarmił go.- Ale mu smakuje.
-Bo jest owocowy. Do tego z groszku trzeba coś dodać, bo inaczej znowu wyląduje na podłodze.
-Spróbujemy z marchewką. Bo jak się nie mylę to Seiji jadł taki mus u Tetsu i mu smakowało. A co mamusia zje~?- Zapytał się, miziając mnie po brzuchu i całując w policzek.
-W sumie to jakąś zupę. Może miso z tofu?
-Jak są wszystkie składniki to zrobię.
-Chociaż w sumie za jakieś pół godziny mają przyjść Kagami i Kuroko z Miko, więc może to on ugotuje nam zupę.
-A co? Moja ci nie smakuje?
-Smakuje ale Seiji jest jakoś tak dzisiaj bardzo stęskniony za tatusiem.- Zaśmiałem się, karmiąc Yuichiego.
-A ja myślałem, że to ty się za mną stęskniłeś~!- Mruknął, całując mnie w szyję.
-Wiesz, jeśli dzieci pójdą wieczorem grzecznie spać to zaproszę cię do wspólnej kąpieli.- Mruknąłem całując go krótko.
-O~! Mamusia ma chcicę~! Tatuś lubi.- Przytulił mnie, po czym ugryzł w ucho.
-Daiki sio~! Nie przy dzieciach~! I mówię ci przecież, że wieczorem.- Fuknąłem na niego.
-Wiem przecież~! Już poprzytulać się nie można.- Powiedział niby smutny.
-Przytulać się możesz tylko mnie nie gryź i nie macaj.- Pokazałem mu język.- I przypomnę ci, że miałeś pochować zakupy.
-Tak, tak~!- Pocałował mnie jeszcze krótko, po czym zaczął wyciągać wszystko z reklamówek.
-Buuuu~!- Powiedział Yuichi, robiąc dzióbek.
-Yuichi też chce buziaka~?- Zaśmiałem się, po czym cmoknął go.- Ale słodki buziak~!- Powiedziałem, wycierając mu brodę z musu.
-Kise patrz!- Powiedział nagle Aomine. Spojrzałem się w stronę salonu. Seiji chodził! I to bez żadnego podparcia~!
-Łaaa~! Brawo Kochanie~!- Uśmiechnąłem się szeroko. Seiji ustał i spojrzał najpierw na mnie, po tym na Aomine.
-No chodź do tatusia Łobudzie~!- Aomine ukucnął niedaleko i wyciągnął ręce. Seiji uśmiechnął się i podszedł do niego. Ao od razu wziął go na ręce.- Ale zdolny jesteś~! Piąteczka!- Tatuś i synek przybili sobie piątkę.
-A od mamusi masz buziaka~!- Powiedziałem, podchodząc do nich i całując go w policzek.- Aleś nas zaskoczył~!- Zaśmiałem się. Wtem odezwał się Yuichi. Odwróciłem się w jego stronę. I zauważyłem, że już zdążył wywrócić miseczkę i się ubrudzić.- Yuichi~! A co mamusia mówiła~?- Podszedłem i wziąłem go na ręce.- I ubrudziłeś swoje śpioszki.- On na moje słowa zaśmiał się.
-To mamusia pójdzie teraz przebrać Yuichiego, a Seiji pomoże. A tatuś zacznie pichcić. I posprząta.- Spojrzał się na brudną podłogę. Poszliśmy do ich pokoju. Ao posadził Seijiego na podłodze przy klockach, a ja położyłem Yuichiego na przewijaku.
-Tylko nie za długo, bo za chwilę gości będziemy mieć.- Przypomniał Aomine, po czym zszedł na dół. Seiji zaczął się grzecznie bawić klockami, więc na spokojnie mogłem przebrać Yuichiego.

W ogóle pewnie Was interesuje co się działo przez ten rok. To zacznę od początku...

Następnego dnia po urodzeniu bliźniaków mieliśmy duże odwiedziny. Jako pierwsi przyszli Kagami z Kuroko. Tetsu kilka razy pytał się, jak się czuję. Kagami zaś pogratulował nam i nawet potrzymał Yuichiego na rękach- bo Seiji się rozpłakał i uspokoił się dopiero na rękach Aomine. Po tym przyszli Nijimura, Haizaki, Akashi i Furihata. Wtedy Nijimura stwierdził, że dziadkiem został- bo nas uważa za swoich synów- na co zaczął płakać. Chociaż chwilę płakał, a po tym zaczął się śmiać.Haizaki zaś przyniósł małe misie dla bliźniaków. Furihata w sumie to się aż wzruszył i jakoś wybełkotał gratulacje. A co do Akashiego to okazało się, że musi mieć jakieś super mocne, bo gdy tylko wziął na ręce płaczącego Yuichiego to ten od razu przestał płakać. A po chwili już spał sobie smacznie. Nadal nie mogę pojąć jak to się stało. Pod wieczór ponownie odwiedzili nas rodzice. Mama Aomine zaczęła uczyć swojego syna jak przewijać dziecko i poszło mu nawet dobrze. Rodzice nie byli długo, gdyż pora odwiedzin już się kończyła, a chcieli abym sobie odpoczął. Aominecchi został, bo już wczoraj dołożyli łóżko do mojego pokoju.

Ogółem w szpitalu spędziłem dobry tydzień, bo na początku ciężko mi się chodziło, plus chcieli sprawdzić czy wszystko w porządku. Aomine nie mógł cały ten czas spać w szpitalu ale i tak przychodził wcześnie rano i wychodził wieczorem. Jak jednak wróciliśmy już z bliźniakami do domu to czułem się mega szczęśliwy widząc moich dwóch synków w ich łóżeczkach. Ale od tego momentu nie mieliśmy łatwo. Zwłaszcza, że bliźniaki były bardzo zgrane i jak jedne chciał jeść to drugi też, jak jeden zaczął płakać to i drugi, i jak jeden był pełen energii o 2 w nocy to drugi też. Jednak pewnego takiego wieczoru mega się rozczuliłem, a było to równo miesiąc po urodzeniu bliźniaków. Razem z Aomine poszliśmy do nich bo zaczęli płakać. Przewinęliśmy ich, nakarmiliśmy i właśnie tuliliśmy do snu. Ja siedziałem w fotelu z Yuichim na klatce piersiowej, a Aomine chodził po pokoju z Seijim na rękach. Wtem spojrzał na Seijiego, po tym na Yuichiego i na mnie. Uśmiechnął się i powiedział "Dziękuje za cudowny miesiąc.", całując po tym Seijiego i Yuichiego w czółko, a mnie w policzek. Miałem łzy w oczach i po prostu mnie zatkało. Gdy odłożyliśmy już Maluchy do łóżeczek i wyszliśmy z ich pokoju to mocno przytuliłem się do Aominecchiego, mówiąc mu jak bardzo go kocham. On odwdzięczył mi się tym samym i po tej słodkiej chwili poszliśmy do łóżka, bo ledwo co staliśmy na nogach.

Gdy nasze Słodziaki miały już 8 tygodni musieliśmy zabrać je na szczepienie. strasznie się tego bałem ale wiedziałem, że to dla ich dobra. O dziwo dzieci się nie rozpłakały. Tylko Yuichi miał łezki w oczach ale po za tym spokojnie. Razem z Daikim byliśmy z nich bardzo dumni. Jednak po tym bliźniaki dostali kolki i nie było to fajne. Na szczęście przyjechała moja mama i ciocia i pomogły nam zwłaszcza przy pracach domowych, gdy my tuliliśmy dzieci. Naprawdę się ucieszyłem widząc jak dzieci smacznie śpią w własnych łóżeczkach, a nie na nas. Zwłaszcza, że po tym były bardzo radosne i często się śmiali. Nie ma to jak rozłożyć się w salonie i się sobie popsocić.

Nasze dzieci rosły jak na drożdżach i coraz częściej zaczęli kręcić się na boki w łóżeczkach. Przy tym też często piszczeli, a jak odpowiadało się tym samym to się śmiali. A najlepszą dla nich zabawą było robienie im "samolotu" przez tatusia. A gdy ten miał już dość to Yuichi i Seiji zaczęli gaworzyć. Wtedy też często zaczęliśmy zabierać ich na spacery lecz na nich zazwyczaj ucinali sobie drzemki. 
Chociaż najbardziej się naśmialiśmy, gdy Seiji i Yuichi mieli cztery miesiące. Usiedliśmy wtedy z nimi przed lustrem. Byli na początku nieźle zszokowani, a po tym zaczęli się śmiać, krzyczeć i robić miny oraz gadać do swoich odbić. Ich gaworzenie było naprawdę słodkie. Wtedy też zauważyłem, że nasze chłopaki coraz lepiej rozpoznają naszych znajomych. Jak ktoś przychodził to nieźle potrafili się "rozgadać". Zwłaszcza jak przychodził Takao czy Kagami. Midorimie zazwyczaj próbowali ściągnąć okulary, a z Murasakibarą zazwyczaj zwiedzali dom. Haizaki się z nimi "kłócił"', zaś Nijimura uwielbiał ich karmić. Jednak Akashi i Kuroko okazali się najlepsi do kładzenia dzieci spać. 
Gdy nadszedł piąty miesiąc nasze dzieciaczki stały się nieco marudne, a zarazem coraz więcej gaworzyli. Później dopiero zauważyłem, że ząbkują. Byłem mega szczęśliwy, gdy wyszły im pierwsze ząbki. Aomine też w sumie był szczęśliwy, jednak przed tym nie obyło się często bez oślinionej koszulki.
W szóstym miesiącu zmieniliśmy już nasz wózek- chociaż mi było bardzo ciężko się go pozbyć. I wtedy też zrezygnowaliśmy już z wanienki i zaczęliśmy ich kąpać normalnie w wannie. Chociaż pierwszy raz zrobiliśmy to z nimi. Było dużo zabawy, a zwłaszcza robienia baniek. A po takiej kąpieli bliźniaki zasnęły w oka mgnieniu. 
Gdy nastał siódmy miesiąc nasze dzieci zrobiły się dość ciekawskie. Coraz lepiej poznawali naszych znajomych- chociaż ja nadal twierdzę, że to pewnie po kolorach włosów. Seijiego ulubionym wujkiem okazał się wtedy Kuroko, bo to u niego na kolanach czuł się najlepiej. Zaś Yuichiego okazał się Akashi. Raz jak Akashicchi go trzymał to dostał od Yuichiego buziaka. Dla mnie to było urocze, jednak Aomine mamrotał coś pod nosem, że tak nie powinien. Bliźniaki uwielbiały swojego tatusia i bardzo go kochali ale ten i tak był zazdrosny o wujków. Seiji i Yuichi i tak uwielbiali się bawić ze wszystkimi, chociaż teraz coraz częściej się podciągali aby pokicać. 
Ósmy miesiąc nastał bardzo szybko, a nasze Maluchy same już potrafiły siedzieć. Był to dla nas dużym ułatwieniem, zwłaszcza przy karmieniu ich musikami czy kaszkami. Chociaż coraz częściej dawaliśmy im to co sami jemy. Nasze Skarbeńka polubiły wtedy zabawę piłką.  Siadaliśmy z nimi w kółeczku i turlaliśmy im piłeczki. Większość zazwyczaj później była ośliniona ale to normalne, skoro wychodziły im kolejne ząbki. 

Zaś w dziewiątym miesiącu pokochali słuchać muzykę. Często gadali przy tym po swojemu, klaskali i kicali przy kanapie. A robienie tego na golasa było chyba ich najlepszą rozrywką. Jednak ten okres był dla mnie trudny, bo musiałem już powoli wracać do pracy. Raz jak miałem wyjść to bliźniaki tak się rozpłakały, że dopiero po 10 minutach się uspokoili. Musiałem z Aominecchim ululać ich do snu i dopiero wtedy wyjść do pracy. Na szczęście jak się obudzili to było lepiej. Chociaż po tym Daiki chciał iść do sklepu i nie zdążył nawet wyjść z domu jak Seiji i Yuichi się rozpłakali. Trzeba było zajmować ich zabawą, a jak to nic nie dawało to wzięcie ich ze sobą było nieuniknione. 

Dziesiąty miesiąc był i dla mnie i dla Aomine niezapomniany. Dlaczego? Ano nasze dwa urwisy powiedziały swoje pierwsze słowo. Bawiliśmy się wtedy z nimi na naszym łóżku. Wtem Seiji wziął zabawkę i dał ją Aomine mówiąc "Tata~!". Było to dla nas wielkim zaskoczeniem, a zarazem radością. Nagle jednak Yuichi krzyknął "Mama!". A po tym obaj na zmianę mówili Mama i Tata. Ja z wrażenia aż się popłakałem, bo naprawdę nie mogłem doczekać się tego momentu. Po Aomine było widać, że jest dumny z synków. Zwłaszcza, że wtedy Maluchy wykazały zainteresowanie koszykówką. Uwielbiali wrzucać piłki do ich zabawkowego kosza (który dostali od Kagamiego.). Wtedy też jednak przez ząbkowanie wszystko gryźli, a zwłaszcza nas. Najlepszym na to sposobem było danie im banana albo mlecznej bułki. Ich dieta bardzo się zmieniła i jedli już w sumie wszystko, chociaż o mleko dalej prosili. Chociaż je dawaliśmy im z kubka niekapka, aby odzwyczaili się od butelki. Co do wyjść to już lepiej znosili rozłąkę ale trzeba się było z nimi ładnie pożegnać- bez "Pa-pa~!" się nie wyszło. 

Z kolejnym miesiącem nasze Łobuzy stały się coraz ciekawsze, przez co musiałem pochować mnóstwo rzeczy. Na szczęście o zabezpieczeniu wszystkiego pomyśleliśmy wcześniej. Maluchy coraz więcej rozumiały ale nadal pozostali dwoma śmieszkami. A najwięcej śmiechu było przy rysowaniu. Rysowali i gadali po swojemu- Mama, Tata, lala, papa, sasu, poko i różne inne słowa. Oczywiście większości nie znaliśmy ale i tak jakoś potrafiliśmy się z nimi dogadać. 

I teraz, gdy już mają dwanaście miesięcy to czuję, jakby ten czas zleciał w tydzień. Moje Maleństwa już nie są takie malutkie i nawet zaczynają chodzić. Chociaż najczęściej jeszcze raczkują, więc trzeba mieć ich cały czas na oku. Zwłaszcza, że nauczyli się wchodzić na schody. Jednak teraz potrafią zająć się zabawą, więc robienie przy nich obiadu czy sprzątanie to nie kłopot. Najgorsze jest jednak to, że i ja i Daiki musimy wrócić już do pracy, więc czeka nas jeszcze szukanie niani. Chociaż z tym zapewne reszta nam pomoże, jednak my myśleliśmy o żłobku, który jest w sumie niedaleko. Zwłaszcza, że jak jest się sławnym modelem to znalezienie niani będzie trudne. A tak to nasze łobuzy będą mieli kontakt z innymi dziećmi. 

Co jeszcze..... A no tak~!

Od dwóch miesięcy jestem już Ryouta Aomine. Tak, z Daikim już się pobraliśmy. Już po narodzinach bliźniaków zaczęliśmy wszystko planować i razem zdecydowaliśmy, że zrobimy to jeszcze przed roczkiem dzieci. Planowanie wszystkiego było naprawdę super ale jak nastał ten dzień to aż nie mogłem uwierzyć, że za chwilę wręcz będę miał męża. Gdy szedłem ubrany w biały smoking z welonem na głowie i bukietem w ręce po czerwonym dywanie to nie mogłem powstrzymać uśmiechu. A jak zobaczyłem Aomine to mnie wręcz zatkało. Tak świetnie wyglądał w czarnym smokingu, że aż czułem się zazdrosny o wszystkie osoby, które się na niego gapią. Doskonale jednak pamiętam, jak złapał mnie za rękę, jak składaliśmy sobie nawzajem przysięgę, jak włożył mi na palec cudny pierścionek, jak urzędnik ogłosił nas mężem i mężem i jak w końcu zostałem pocałowany. Z tego szczęścia aż się wzruszyłem. Po tym były gratulacje, życzenia, no i przyjęcie. Wszystko było cudowne. W sumie to jednak nie wiem do końca, bo nie mogłem oderwać wzorku od mojego męża. Jak to pięknie brzmi~! Ogółem to wręcz wszystko pamiętam- pierwszy taniec, taniec z dziećmi, podziękowania dla rodziców, krojenie tortu, jeszcze więcej tańca. Jednak najlepsza część to była nasza noc poślubna. Tego nie opiszę wam ze szczegółami ale było cudownie. Rozpuszczałem się wręcz w jego ramionach. Do tego mieliśmy to szczęście, że mieliśmy nasz miesiąc miodowy. No dwa tygodnie to były ale zawsze coś W sumie to popłynęliśmy z rodzicami na jedną z japońskich wysp. Było to najlepsze rozwiązanie aby pobyć sami ze sobą jak i z bliźniakami. Zwłaszcza, że rodzice nam wręcz nie przeszkadzali. Ale te dwa tygodnie były naprawdę cudowne, bo nie dość, że odpoczęliśmy to mogliśmy nacieszyć się sobą.  

A tak poza tym to przecież nie tylko ja byłem w ciąży~! 
Jako pierwszy urodził Haizaki. Chłopczyk, któremu dali na imię Takashi zauroczył ich obu. Miał siwe włosy po mamusi i niebieskie oczy po tatusiu. Nijimura nie krył dumy, jak i tego jak bardzo kocha Haizakiego i Takashiego. 
Krótko po nim urodził Takao. Gdy przyjechał do szpitala to Midorima omal nie zemdlał- tak powiedziała jedn z pielęgniarek. I po długim czasie oczekiwania owa pielęgniarka pokazała mu jego córeczkę, Natsuki. Dziewczynka o czarnych włosach i zielonych oczach rozkochała w sobie wszystkich, nie tylko mamusię i tatusia. Takao na widok córeczki bardzo się ucieszył lecz po chwili rozpłakał ze szczęścia. Midorima w sumie też ale mnie bardziej szokował jego szczery, szeroki uśmiech. Ale cóż się dziwić, ojcem został.
A miesiąc później na świat przyszła córka Kagamiego i Kuroko, Mika. Nie ma to jak widok strażaka, który wbiega do szpitala i krzyczy "Gdzie jest dziecko~?!". Oczywiście jak się uspokoił to pielęgniarka zaprowadziła go do pokoju, w którym Kuroko i Mika odpoczywali. Kagami był mega dumny z Kuroko. A Mika, która miała czerwone włosy i niebieskie duże oczy od razu skradła mu serce. Chociaż nie tylko jemu, bo Akashiemu w sumie też. Daiki w sumie stwierdził, że wygląda niczym dziecko Akashiego i Kuroko, a jak będzie miała taki sam charakterek to nadejdzie apokalipsa. Ach~! Mój mąż i jego teorie.
Ale nieco później i Akashi został ojcem słodkiej córki. Chociaż wszyscy spodziewali się, ze to będzie chłopak. Jednak Sayuri zaskoczyła swojego tatusia. Dziewczynka o brązowych włosach i czerwonych oczach zaskarbiła sobie miłość ojca, aż Furihata czuł się zdradzony. Jednak Akashi powiedział mu, że jego też bardzo kocha, co go bardzo ucieszyło. A po tym powiedział, że chce kolejne dziecko, na co się przeraził. Tak, Akashi najwyraźniej wymarzył sobie gromadkę dzieci. 
Niecały miesiąc później na świat przyszedł ostatni urwis, Ryu. Murasakibara chyba pierwszy raz w życiu był tak zestresowany i zmartwiony. Himuro jednak świetnie sobie poradził, a chłopczyk urodził się zdrowy. Murasakibara na widok swojego synka, który miał taki sam kolor włosów jak jego oraz zielone oczy po Himuro, po prostu się rozpłakał i czule pocałował go w czółko mówiąc mu po prostu "Cześć". Wraz z nim rozpłakał się Kagami, który bardzo pokochał Ryu. Himuro zaś był mega szczęśliwy i rozczulony zachowaniem ich obu. 
Jakoś krótko po tym okazało się, że Riko jest w ciąży. Z tej racji razem z Junpeiem zdecydowali się na szybki ślub. Chociaż z drugiej strony to ojciec Riko naciskał, bo nie chciał aby jego córeczka została matką nie będąc mężatką. Riko o dziwo się nie zezłościła- jak to wszyscy myśleli- a naprawdę ucieszyła. Chyba czuła, że Hyuga bardzo się denerwuje i od dłuższego już czasu próbował poprosić ją o rękę. A tak już są szczęśliwym małżeństwem, spodziewającym się dziecka. 

Momoi po tym wszystkim sama zaczęła myśleć o zostaniu mamą i razem z Imayoshim zaczęli starać  się o dziecko. Nie spieszyli się z tym, gdyż najpierw chcieli wszystko sobie poukładać. Cała Momoi- najpierw wszystko sprawdzi, po tym planuje. Aomine już nie może się doczekać aby zostać wujkiem. Liczy w sumie na to, że będzie dziewczynka i będzie taką samą zołzą jak Satsuki. 

I tak minął ten szalony rok. Jak teraz na to wszystko patrzą to aż nie mogę uwierzyć, że to już rok. 
-Ryouta~! Przebrałeś już Yuichiego?- Zapytał Daiki, wchodząc do pokoju.
-Tak, tak~! Nowe śpioszki w kropeczki i krótkie spodenki.- Powiedziałem, biorąc Yuichiego na ręce.
-Najważniejsze, że czysty.- Powiedział Aomine i cmoknął Yuichiego w policzek.- Chodź Seiji~! Wujkowie już idą~!- Wziął Daikiego Junira na ręce, robiąc mu przy okazji samolocik. Zeszliśmy na dół akurat w momencie, gdy ktoś zapukał do drzwi. Razem z Yuichim poszliśmy otworzyć.
-Ku-ku~!- Krzyknął radośnie Yuichi i już wyciągał ręce w stronę Kuroko.
-Witaj Kise. Cześć Yuichi.- Kuroko uśmiechnął się leciutko i od razu ściągnął buty aby wziąć blondynka na ręce.  Po nim wszedł Kagami z małą Miką na rękach.
-Kise położysz małą w pokoju bliźniaków? Zasnęła nam po drodze.- Poprosił cicho Kagami.
-Ależ oczywiście.- Szepnął Kise i wziął Malutką od razu biorąc ją na górę. Gdy wrócił zauważył, że Seiji też chce do wujka Kuroko.
-Seiji ale widzisz, że wujek Tetsu trzyma twojego brata. Was dwóch może nie uradzić~!- Mówił do Seijiego, Daiki. Chłopczyk zrobił smutną minkę i przytulił się do niego.- Oj nie smuć się. Jak wujek usiądzie to posadzę cię obok niego, ok?- Powiedział Aomine. Kurokocchi nie mając wyboru usiadł, a Seiji bardzo chętnie usiadł obok i zaczął gadać po swojemu.
-A mnie to żaden nie przywitał.- Powiedział z uśmiechem Kagami.
-Spokojnie, za chwilę pewnie się do ciebie przykleją.- Zaśmiał się Ao.
-To może w tym czasie pomoże ci w gotowaniu~?- Zaproponowałem z uśmiechem.
-Przychodzę w gości, a muszę gospodarzą gotować.- Sarknął Kagami, jednak ruszył do kuchni.
-Daikicchi już większość zrobił~!
-Ja chętnie bym coś zjadł, bo od śniadania nic nie jadłem.- Powiedział Kuroko, więc Kagami bez marudzenia zaczął rządzić w naszej kuchni. Aomine zaś nalał każdemu lemoniady.
-Banana~!- Krzyknął Seiji.
-Junior głodny?- Zapytał Daiki z uśmiechem, po czym zaczął obierać banana. Pokroił go na kawałki i wrzucił do miseczkę, którą dał Seijiemu. Ten wziął jeden kawałek do ust, drugi dał Yuichiemu, a trzeci Kuroko.
-Ale wujka nie musisz karmić~! Wujek za chwilę będzie jadł~!- Powiedziałem ze śmiechem. Wtem ktoś zadzwonił do drzwi, więc migusiem do nich pognałem. Okazało się, że to Nijimura z Haizakim i Takashim oraz Murasakibara z Himuro i Ryu.
-Hejka~1 Wchodźcie, wchodźcie~!- Powiedziałem, robiąc im miejsce.
-Hejo~! Przynieśliśmy podwieczorek.- Powiedział Nijimura, dają mi pudełko ze słodkościami.
-Dziękuje~! Haizaki daj mi Take to się na spokojnie rozbierzesz.- Powiedziałem, chcąc wziąć od niego Malucha.
-Chętnie ale Taka dzisiaj to niezła maruda i wręcz nie odstępuje mnie na krok.- Westchnął Haizaki, powoli ściągając buty.
-Bo mamusia przecież najważniejsza~!- Powiedziałem ze śmiechem. Wtem usłyszałem płacz z góry.- Oj, to pewnie Mika.
-Ja do niej pójdę.- Powiedział Himuro i pognał na górę.
-Czy mi się zdaje czy Himura chciałby mieć dziewczynkę?- Spytał Nijimura z uśmiechem.
-W sumie to się już nieco zastanawialiśmy nad drugim dzieckiem.- Mruknął Murasakibara.
-Haizkai.....- Zaczął Nijimura.
-Dopóki na palcu nie będę miał obrączki to nawet o tym nie myśl.- Mruknął Haizaki i pognał do salonu.
-Czyli w sumie niedługo.- Powiedział zadowolony Shouzo. No tak, za miesiąc będą mieli ślub. Zaprosiłem ich do salonu, gdy wtem ktoś zapukał, więc ponownie poszedłem otworzyć. Tym razem był to Midorima i Takao z Natsuki i Akashi z Furihatą oraz Sayuri.
-No i mamy komplet~!- Powiedziałem z uśmiechem.
-Ohayo Aomine~!- Powiedział wesoło Takao, a ja się zarumieniłem. Tak, nadal nie mogę przyzwyczaić się do nowego nazwiska i wcale mi nie przeszkadza jak mówią na mnie Kise.
-Ga-ga~!- Gaworzyła wesoło Natsuki. Była małą śmieszką, co widać ma po mamusi.
-A kto ma taką ładną sukieneczkę?- Spytałem Malutką, na co się uśmiechnęła szeroko.- A co u Sayu-chan~?- Spytałem, patrząc na dziewczynkę przytuloną do tatusia.
-Sayu-chan nadal woli spędzać czas z tatusiem.- Powiedział Furihata z uśmiechem. Tak, już od początku mała ciągnęła bardziej do Akashiego, chociaż Koki robił co mógł.
-Bo jak większość czasu spędzam w pracy to później Sayu musi sobie posiedzieć z tatusiem.- Powiedział Akashi, całując małą w czółko. Sayuri uśmiechnęła się lekko, po czym zaczęła wyciągać rączkę w moją stronę.
-Cześć Sayu-chan~!- Uścisnąłem lekko jej rączkę, na co ona ponownie się uśmiechnęła.- Jaka słodka~! Dobra wchodźcie, a nie będziemy stać w korytarzu.- Powiedziałem i ruszyliśmy do salonu. Yuichi siedział obok Kagamiego i patrzył jak ten karmi Mike. Seiji już gadał z Haizakim. O dziwo Takashi siedział na kolanach Nijimury i przysłuchiwał się im. Ryu siedział na kolanach Murasakibary i z zaciekawieniem oglądał misia. Natsuki ożywiła się na rękach Takao i już chciała się bawić. Sayuri najwyraźniej też chciała się bawić, bo patrzyła na wszystkich z zaciekawieniem. Goście się rozsiedli, a ja z Daikim poszliśmy do kuchni po więcej napoi i ciastka.
-Ależ nam się Maluchy rozgadały~!- Skomentowałem z uśmiechem.
-Tak, a za rok to będziemy za nimi latać aby nic sobie nie zrobili.- Skomentował Ao.
-I nim się obejrzymy będziemy prowadzić ich do przedszkola.- Westchnąłem.
-Do tego jeszcze daleko. Jeszcze będziesz się cieszył, że idą do przedszkola.- Skomentował Ao, przytulając się do mnie od tyłu.
-A tobie nie będzie smutno??
-Nie~! Będę się cieszył, że tacy już duzi i dzielnie zaczynają naukę.
-Jak zaczną zmieniać dziewczyny jak rękawiczki to na pewno będą mieli to po tobie.- Powiedziałem ze śmiechem.
-Kto tu jest modelem? Też miałeś mnóstwo fanek. I nasze chłopaki też będą mieli~! Chociaż mam jednak nadzieje, że chociaż jeden później przedstawi nam synową.
-I ja posuwam się za daleko?- Zaśmiałem się.
-Trzeba już myśleć o ich przyszłości~! Ale wiesz co Ryouta?
-Hmmm?- Mruknąłem, zapatrzony na nasze bliźniaki.
-Zawsze możemy postarać się o kolejne. Może tym razem dwie dziewczynki?- Mruknął mi do ucha.
-Aho~!- Fuknąłem na niego, rumieniąc się mocno.- Zapragnąłeś sobie gromadki dzieci~??
-Czemu nie~! Ale wiesz, dziewczynę bardzo bym chciał~! Taką o twoich włosach i moich oczach. Co ty na to?- Zapytał z uśmiechem.
-No może.....- Mruknąłem, uśmiechając się na myśl o takiej uroczej córeczce.
-To może dzisiaj w nocy się postaramy?- Wymruczał mi do ucha.
-Lepiej poczekajmy aż nam dzieci podrosną.
-Zanim się urodzi to akurat podrosną.
-Dai-chan~!- Fuknąłem na niego.- Później.
-Tak, tak~! Kocham Cię Ryouta.- Powiedział, cmokając mnie w policzek.
-Ja ciebie też.- Odpowiedziałem z uśmiechem.- A teraz bierz te napoje i wracamy do gromadki.
-Hai~! Seiji ale nie całuj Taki~! Jak już to daj buzi Miku~!- Powiedział Daiki, widząc co się wyprawia w salonie.
-Seiji bierze przykład z Tatusia~!- Skomentował Takao ze śmiechem.
I tak spędziliśmy miło popołudnie z naszymi kochanymi dziećmi. I naprawdę nie mogę sobie wyobrazić lepszego widoku- mój mąż, nasze dzieci, nasi znajomi i ich dzieciaczki. No może będzie jeszcze lepiej jak zgodzę się na kolejne dziecko..... Ale nad tym się jeszcze zastanowię. Może za rok zrobię Daikiemu niespodziankę na urodziny? Tak, pomyślę jeszcze nad tym. Teraz skupię się na moich trzech Łobuzach, których bardzo kocham.
















4 komentarze:

  1. ledwie skończyłam rano komentować 8 rozdział, a już mam epilog do przeczytania <3
    szczęściara ze mnie :D
    opatulona w koce, z herbatką obok… czy może być lepiej? :D
    czasem tak jest… coś nie idzie, nie idzie, człowiek się zajmie pisaniem czegoś innego, po jakimś czasie wróci i nagle nie wiadomo kiedy przychodzi wena, pomysły i świetnie się pisze ^^
    co do jeszcze kilku dodatków, jestem zdecydowanie na tak! :D co już ci chyba pisałam dzisiaj w ciągu dnia :P w końcu mamy tyle ciężarnych + dwa malutkie słodziaki, że serce boli się z nimi rozstawać
    Ferajna i oneshot z kimś nowym…czekam, czekam ^^
    dobra, czas przejść do części właściwej ^^

    ROK?! O.O ale przecież one się …dopiero co…. dzisiaj rano… ohhh, :3 takie roczne maluchy są chyba najsłodsze… już czuję, że zaraz będzie moje standardowe, przy baby buu – aww <3
    dobra, trzeba czytać! bo wyjdzie więcej pisania niż czytania XD
    awww <3 jakie słodziaki ^w^
    i jak ślicznie już mówią <3
    już się zasłodziłam i rozczuliłam… Kimie-chan, ale w tym rozdziale się uda bez płakania, co? ;)
    aww :3
    Aomine… a masz więcej tego malinowego soczku? ;)
    oj Aomine, wszyscy się stęsknili ;D
    tylko niech rodzice uważają, bo się szybko rodzinka powiększy ;D
    i buziak dla Yuichiego :3 aww ^^
    CHODZI! SAM CHODZI I TO BEZ PODPIERANIA!!! SEIJI CHODZI! … i ciocia się zaraz zacznie wzruszać >..< aww
    bardzo chętnie się dowiemy!!! ^-^
    no ja się nie dziwię, że tyle gości było :D
    słyszałam, że Akashi ma rękę do dzieci, ale to aż tak? ;D chociaż może się po prostu przestraszyły wujka ;D
    i cała rodzinka w komplecie ^^ fajnie, ze Aomine mógł zostać na noc ^^
    nie ma to, jak silne więzi między bliźniakami <3
    miesiąc, awww… Aomine <3 jak słodko <3
    szczepienie.. wow, ciocia też jest bardzo dumna z Seijiego i Yuichiego :D
    a to nie mamusia powinna robić samolot? :D w końcu Kise nie dość, że model to często też się pojawia jako pilot ;)
    jak wujek Akashi spojrzy tym swoim dwukolorowym wzrokiem, to sama też bym się chyba uciszyła XD
    awww, o tak, bańki zawsze bardzo fajne :D
    Yuichi dający Akashiemu buziaka <3 <3 <3 awww ^-^
    oj Aomine :D
    mówią! one mówią!!! <3 <3 <3
    aww ^^
    oj no jak zaczną biegać po całym domku wszędzie, to dopiero będzie pilnowania i wgl :D
    żłobek dobra myś…. zaraz jeszcze… a nie, to już mają pełno przyszywanych kuzynów, to akurat za jakiś czas będą się razem bawić <3 :D
    Ryouta Aomine!!! <3 <3 <3 chociaż w sumie dla mnie dalej Kise będzie Kise XD
    i czemu dopiero teraz o tym mówisz?! szybko proszę mi tu wszystko szczegółowo opisać <3
    „ubrany w biały smoking z welonem na głowie i bukietem w ręce po czerwonym dywanie” ohhh, jak ślicznie <3 <3 <3
    aww <3 <3 <3 piękny ślub ^-^ szczęśliwcy <3 i jeszcze podróż poślubna :D <3
    GRATULACJE!!!
    więcej Maluszków! ;D tylko czekać na żłobek Pokolenia Cudów <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Nie ma to jak widok strażaka, który wbiega do szpitala i krzyczy "Gdzie jest dziecko~?!" hahahaha XD to musiało być piękne :P
      Akashi widzę, z kim by nie był, to marzy o licznym potomstwie :D
      Kagami. a do mnie nie chcesz wpaść? najlepiej w piątek :D przydałby się taki smaczny obiad ^-^
      opiekuńczy Seiji karmiący wszystkich do okoła <3 aww ^w^
      kolejny ślub i więcej dzieci :D no to się nam szykuje porządna gromadka :D
      chłopaki mam nadzieję, że macie duży salon, bo tyle gości się zeszło ;D
      aww <3
      „Seiji ale nie całuj Taki~! Jak już to daj buzi Miku~!” hahahahaha XD :P
      awwww <3 jak słodko ^^
      no i koniec :c
      zdjęcia ze ślubu <3 <3 <3 :D
      i Yuichi z Seijim <3
      i reszta <3
      Kimie-chan, jak zwykle mnie zasłodziłaś do reszty, rozdział cudny, czekam na dodatki <3
      kończe już bo Haru-chan woła, że chce do cioci
      dzięki Siostrzyczko za cudny rozdział i, żeby Isoshi dalej tak dzielnie pracował ^w^ w końcu teraz ma dwa blogi do zapełnienia :D
      słodkich snów w ramionach Akashiego :*

      Usuń
  2. Ja mam tylko takie ale... Mianowicie aby była ciąża musi być komórka jajowa i plemnik czyli X i Y a w 95% przypadków z opka to Y i Y ^^ wiem że to fick, miło się czytało, jednak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem ^^ Na początku chciałam z tego zrobić Omegavers ale z drugiej strony skoro to fick Mpreg to wszystko jest możliwe :p Przy następnym tego opowiadaniu na pewno będzie to już wyjaśnione ;)
      Cieszę się, że się jednak podobało :D
      Pozdrawiam Cię milutko~! :3
      #Kimie

      Usuń