Ohayo Koteczki~! ^w^
W końcu skończyłam rozdział~! :D Brawa dla mnie~! :D
Chciałam szybko go napisać ale nie wyszło, gdyż się rozpisałam :p W sumie to nie wiem ile stron wyszło, gdyż piszę na bloggerze ale na pewnie jest dłuugie~! XD
Macie co czytać moi mili~! :3
I tak się nieco wystraszyłam, gdyż wczoraj blogger mi się zbuntował i myślałam, że część tekstu pójdzie się kochać -.- Jednak o dziwo jakoś się zapisało, więc dzisiaj mogłam dokończyć ^^
I już z góry mówię, że następny pokaże się Epilog z Baby Buu~! ^w^
Który zacznę pisać już jutro ;)
Przypomnę, że jeśli ktoś chce tu wystąpić to niech to śmiało napisze w komentarzu~! ;)
Trzeba napisać następujące dane:
-Imię i nazwisko
-Wygląd
-Data urodzin
-Rodzeństwo (Można być spokrewnionym z kimś z KnB bądź Gazetto)
-Kuzyn/kuzynka (Można, nie trzeba)
-Chłopak (Dla przypomnienia- Akashi, Aomine, Kise i Uruha są zajęci)
-Klub (Siatkówka, plastyka, zajęcia z gotowania itp.)
-Cechy charakteru (Dla mego ułatwienia)
Przypomnę, że można podać jakieś prawdziwe dane, można też się wykreować ;)
Ano i mam kolejną prośbę pod rozdziałem ^^
Nie przedłużam i zapraszam do czytania i komentowania~! :D
Komentarze bardzo zachęcają Autorkę do pisania~! :3
Miłego czytania~!:*
#Kimie
PS. Kocham Was za wszystkie te cudne komentarze~! <3
*BIG HUG*
Sozo uwielbiała niedzielę. Dlaczego? Ano dlatego, że mogła długo spać. A gdy już wstawała to mogła się lenić ile dusza zapragnie. O ile nie miała mieć w poniedziałek żadnego sprawdzianu. Tak więc spała sobie smacznie, śniąc o przystojnym gitarzyście, który właśnie pochylał się aby ją pocałować i ...... zadzwonił telefon. Sozo obudziła się, słysząc melodyjkę. Sięgnęła niechętnie po telefon i odebrała połączenie, nie patrząc nawet kto dzwoni.
-Halo?- Mruknęła sennie, obracając się na plecki.
-Hejo Ryo-chan~!- Usłyszała w słuchawce wesoły głosik.
-Kimie no~! Przecież jest...- Spojrzenie na zegarek.- ... krótko po dziewiątej~! To dla ciebie za wcześnie, zwłaszcza w niedzielę.- Jęknęła niezadowolona z faktu, że kolorowowłosa przerwała jej przyjemny sen.
-Wiem no~! Ale przypomniało mi się, że do ciebie wczoraj nie zadzwoniłam, a jestem bardzo ciekawa twojej wczorajszej randki z Uru.- Powiedziała wesolutko.
-Tak wcześnie rano?- Spytała się Ryo-chan i uśmiechnęła się lekko na wspomnienie randki.
-Przypomniałoby mi się później lecz moje Kochanie do mnie zadzwoniło.- Sozo widziała ten rozanielony wyraz twarzy Kimie.- I dzwonię spytać, czy przyjdziesz pogadać, czy będziemy paplać przez telefon. Bo Sei-chan przychodzi na obiadek i podwieczorek, więc ewentualnie wieczorem będę miała czas. O ile Meev nie zadzwoni.
-Skoro już mnie obudziłaś to przyjdę. W końcu muszę skosztować kawki z nowego ekspresu.- Zaśmiała się Ryo-chan.
-I może jeszcze załapiesz się na gofry, bo mam zamiar nieco tatusiowi pomarudzić o nie. To za ile mniej więcej będziesz?
-Za jakąś dobrą godzinę? Nie wiem, muszę najpierw z łóżka wstać, a powiem ci, że jest mi tak cieplutko i mięciutko, że żal mi wstawać.
-No wiesz co~?? Ja mam tu świetne newsy~! I jeszcze mały upominek dla ciebie~!
-Kimie wredna małpo, musisz wykorzystywać moją ciekawość~??
-Tak~!- Powiedziała melodyjnie Kimie
-Heh~! To powoli wstaję ale i tak będę dopiero za jakąś godzinę.- Westchnęła ciężko.
-Dobrze~! Ja i tak jeszcze w piżamce leżę.
-A ja myślałam, że już kawę pijesz.
-Nie tylko u ciebie łóżko ma większe przyciąganie.- Zaśmiały się obie.- Ale i tak pora wstawać. Przed kawusią lepiej się marudzi. Także do zobaczenia Skarbie~!- Krzyknęła wręcz Kimie i przesłała jej buziaki.
-Paaa~!- Zaśmiała się Ryo-chan i rozłączyła się. Westchnęła z uśmiechem, postanawiając poleżeć sobie jeszcze z 10 minut. Wtem telefon ponownie zadzwonił.
-Zapomniałaś czegoś?- Spytała myśląc, że to Kimie.
-No jednego zapomniałem.- Usłyszała w słuchawce głos Uruhy.
-Uru~! Przepraszam. Myślałam, że to Kimie znowu dzwoni.- Powiedziała za skruchą, rumieniąc się ze wstydu.
-Nie szkodzi~! Chociaż nieco żałuję, że to nie ja cię obudziłem. A tak w ogóle to dzień dobry. Jak się spało?- Zapytał, a Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko.
-Dzień dobry. Bardzo dobrze. A tobie?
-Również dobrze, dziękuje.
-Więc mówiłeś, że czegoś zapomniałeś.- Powiedziała z zaciekawieniem Ryo-chan. Jakoś nic jej nie przychodziło do głowy, co to takiego może być.
-Zapomniałem się ciebie zapytać, czy pójdziesz dzisiaj ze mną na jakiś spacerek, zahaczając przy tym o sklep muzyczny. Jakimś dziwnym trafem mam tylko dwie kostki. I struna mi pękła.- Powiedział ze smutkiem.
-Skoro tak to bardzo chętnie.- Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko i omal nie skakała ze szczęścia.- Ale może tak po obiedzie czy coś? Bo przed obiadem będę jeszcze u Kimie.
-To może podejdę po ciebie i wybierzemy się na jakiś obiad? No chyba, że musisz zjeść go w domu.
-Chyba nie. Mama coś mówiła, że chcieli iść do jakiś znajomych, więc ja powiem, że zjem u Kimie.
-To świetnie~! To napisz mi jej adres i o której mniej więcej mam być.
-Dobrze~! To do zobaczenia~!
-Do zobaczenia Ryo-chan~!- Powiedział Uru wesoło i się rozłączył. Sozo rozbudzona i mega szczęśliwa wstała z łóżka i otworzyła szafę, szukając jakiś fajnych ciuchów. Na szczęście pogoda była słoneczna, idealna wręcz na spacer. Sozo pokręciła głową z szerokim uśmiechem. Ten dzień zapowiada się wyśmienicie.
Kimie nadal w piżamie i z szopą na głowie zeszła powoli na dół do kuchni.
-O~! Dzień dobry Skarbie.- Powiedziała jej mama.
-Nasz śpioszek tak wcześnie wstał?- Powiedział jej tata, który siedział i jadł kanapki. Kimie przez chwilę nic nie mówiła tylko się na nich patrzyła, po czym uśmiechnęła się szeroko.
-Tatusiu~!- Powiedziała słodziutko, podchodząc do taty i siadając na jego kolanach.
-Tak Skarbie?- Tatuś objął ją aby nie spadła.
-Zrobisz gofry~??
-Gofry? Na śniadanie? A nie możesz zjeść czegoś innego?
-Ale tatusiu~! Ja mam ochotę na gofry~! A tatuś robi najlepsze gofry na świecie~!- Kimie uśmiechnęła się słodziutko. Wiedziała, że tatuś się zgodzi.
-Heh... No dobrze.- Yoshiki uśmiechnął się do swojej córki.
-Jej~!- Kimie cmoknęła tatusia w policzek, po czym wesolutka zeszła z jego kolan.- Właśnie~! Ryo-chan będzie za jakąś godzinkę. A Sei-chan przyjdzie na obiad? Może mamuś, co nie?- Kimie podeszła do mamy.
-Oczywiście.- Mayumi uśmiechnęła się do niej.- Gulasz może być?
-Taaak~!- Kimie aż się oblizała.- To ja idę obudzić Daikiego.- Kimie z szerokim uśmiechem pokicała na górę.
-Heh~!- Yoshiki westchnął ciężko.
-Co tak wdychasz? Przecież lubisz Sozo.- Mayumi spojrzała się na swojego męża znad kubka.
-Sozo lubię. Ale nie mogę powiedzieć tego samego co do Akashiego.- Powiedział i wstał aby wyciągnąć wszystkie składniki do gofrów.
-Nie wiem, co widzisz złego w naszym przyszłym zięciu.- Powiedziała Mayumi z uśmiechem.
-Mayumi!- Yoshiki spojrzał na nią z przerażeniem.
-Hahaha~! Też Cię Kocham.- Powiedziała Mayumi, po czym cmoknęła swojego męża w policzek.
Tymczasem Kimie weszła do pokoju brata.
-Dai-chan~!- Powiedziała głośno. Podeszła do łóżka i wślizgnęła się pod kołdrę.- Dai-chan wstajemy~!- Krzyknęła tuż przy jego uchu. Daiki pomruczał coś pod nosem, jednak spał dalej.- Dai-chan~!!- Krzyknęła znowu, szturchając go w żebra.
-Siostra....- Powiedział Daiki i spojrzał się na nią groźnie.
-Ups~!- Kimie chciała uciec lecz nie zdążyła. Daiki złapał jej ręce, po czym zaczął ją łaskotać.- Hahaha~! Stop~! Hahaha~! Dai...Dai-chan~! Hahaha~! Pomocy~!- Krzyczała i śmiała się. Po jakiś pięciu minutach Daiki przestał i położył się obok.
-Wredziol~!- Kimie szturchnęła go łokciem.- Ał, moje żebra~!- Jęknęła niezadowolona.
-Nie trzeba było mnie budzić.
-Chciałam cię powiadomić, że tatuś robi gofry, za godzinę przyjdzie Ryo-chan, a na obiad Sei-chan.- Powiedziała Kimie, robiąc sobie z jego ramienia poduszkę.
-Przecież byłaś z nim wczoraj na randce. Już się stęskniłaś?
-Tak~!
-Heh~! I myśl, że będę go mniej widział poszła się kochać.
-Wiesz, po obiadku możesz iść na spacer ze swoją dziewczyną.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Ciekawa propozycja.- Mruknął Daiki, uśmiechając się kącikiem ust.- Nie idziesz się szykować?
-Oj tam, długo mi to nie zajmie. Ale w sumie już pójdę aby załapać się na pierwsze gofry.- Kimie cmoknęła brata w policzek, po czym skierowała się do łazienki.
Tymczasem Mine właśnie wyszła z łazienki ubrana i uczesana, jednak co chwilę ziewała.
-Doooooobry~!- Powiedziała z ziewnięciem. Z prawie że zamkniętymi oczami podeszła do lodówki aby wyciągnąć swój ulubiony serek.
-Dzień dobry. Umówiłaś się z kimś, że tak wcześnie wstałaś?- Zapytała jej mama Akiko.
-W sumie to chyba z Akiną ale jakoś tak tego nie pamiętam, więc mam zamiar do niej zadzwonić. Ale po śniadaniu.- Przytaknęła głową na swoje własne słowa, po czym usiadła w salonie na kanapie obok Shuna.
-A pomożesz mi zrobić obiad?- Zapytała jej mama.
-Mhm~!- Wymruczała Mineś.- Shunii~! Weź przełącz na drugi kanał, bo tam teraz leci mój serial~!- Mineś szturchnęła go łokciem.
-Eh~!- Westchnął ciężko Shun i przełączył na serial.- Ale nie mów na mnie Shunii.- Mruknął.
-Dobrze Shunii~!- Mine uśmiechnęła się do niego szeroko, po czym skupiła się na serialu. Po jakiś dwudziestu minutach do salonu wszedł jej tata.
-Dzień dobry. O, mój promyczek już nie śpi?- Zapytał się z uśmiechem Toshio.
-Cii tato~!- Mine machnęła na niego ręką, zbyt skupiona na serialu.
-Przykro mi Skarbie, serial ważniejszy.- Zaśmiała się jego żona.
-Heh~! Nie mogę się mierzyć z młodym, przystojnym aktorem.- Toshio pokręcił z rozbawieniem głową, po czym ruszył do kuchni aby zrobić sobie kawę.
-Coś mówiłeś tato?- Spytała się Mine, gdy serial się skończył.
-Już nie ważne.- Zaśmiał się jej tata i dalej czytał ciekawy artykuł w gazecie.
-To ja idę do swojego pokoju.- Mruknęła Mine. Poszła jednak najpierw do kuchni po soczek.
-Tylko przyjdź za jakąś godzinę to mi pomożesz.- Przypomniała jej mama.
-Dooobrze~!- Mine uśmiechnęła się szeroko, po czym ruszyła do swojego pokoju. Usiadła na krześle z telefonem i wybrała numer do Akiny.
-Halo?- Usłyszała senny głos brunetki.
-Hejo Aki-chan~! Śpisz?- Zapytała wesolutko Mine.
-Spałam.- Mruknęła.
-Jak ty tak możesz długo spać~?
-Normalnie. Jutro muszę wcześnie wstać.- Powiedziała Akina, po czym ziewnęła.- Chciałaś coś?
-Chciałam się spytać, czy się umawiałyśmy? Bo jakoś nie pamiętam.
-Nie, nawet wczoraj nie rozmawiałyśmy. Najwyraźniej po naszych randkach zapomniałyśmy.
-Iiiii~!- Mine pisnęła nagle.
-Mine oszczędź mój słuch~!- Jęknęła Akina.
-Przepraszam. Właśnie doszło do mnie ponownie, że zostałam dziewczyną Kise.- Uśmiechnęła się głupio.
-Co?
-Nooo..... Kise się wczoraj mnie spytał czy zostanę jego dziewczyną.....i się zgodziłam.- Mruknęła zawstydzona.
-To gratulacje~! - Akina aż zagwizdała.
-Dziękuje~!
-Mineś co robisz?- Zapytała nagle Akina.
-Eeee.....Siedzę?- Powiedziała niepewnie.
-To dobrze, bo jak ci powiem, że zostałam dziewczyną Aomine to...
-Aaaaa~!- Mine pisnęła głośno, omal nie skacząc ze szczęście.
-Moje bębenki~~.- Jęknęła Akina.
-Dlaczego ty to mi dopiero dzisiaj mówisz~??!
-A ty to samo~!
-No w sumie racja.... To spotkajmy się po południu czy coś.
-Nie mogę.
-Dlaczego~??!
-Bo prawdopodobnie idę wtedy z Aomine na spacer.- Akina aż się uśmiechnęła.
-Skoro tak..... To ja mam czekać do jutra~??- Jęknęła niezadowolona Mine.
-Heh~! Wiesz, nie będziemy jakoś specjalnie długo na tym spacerze, więc po nim mogę do ciebie przyjść.- Zaproponowała Akina.
-Okej~! To napisz czy coś dobra?
-Dobrze. A teraz dobranoc.- Mruknęła Akina i się rozłączyła. Mine zaśmiała się, po czym rzuciła na łóżko. Najchętniej to by sobie poskakała po pokoju z radosnymi okrzykami ale rodzice w domu, więc nie ma rady. Postanowiła więc, że sobie tak poleży i się uspokoi aby móc później pomóc mamie. Wtem jednak dostała SMSa.
Od: Ki-chan
Do: Mine
Temat: Ohayo Mine-chin~! (^-^)
Treść: Co porabiasz?? :3
I tyle było z uspokajania się. Mine z szerokim uśmiechem wzięła się za pisanie ze swoim chłopakiem. "Czy to nie jest piękne?"- spytała samą siebie w myślach.
Akina po telefonie od Mine postanowiła jednak w końcu wstać. Bardzo chętnie przeleżałaby całą niedzielę lecz przypomniało jej się, że nie zrobiła zadania z japońskiego i, że jutro ma historię, z której może być pytania. Niechętnie wstała, ubrała się, uczesała i nieco podmalowała, po czym ruszyła do kuchni. I w drzwiach zderzyła się z czymś, co okazało się jej bratem.
-O. Cześć.- Mruknęła, wymijając go.
-A już się zastanawiałem, czy cię nie obudzić.- Powiedział Junpei i cofnął się do kuchni, opierając się o blat.
-A po co? Jest niedziela. W sumie to obiadu nie chciałabym przegapić.- Powiedziała z zastanowieniem Akina, wstawiając wode na herbatę, po czym zaglądając do lodówki, czy jest mleko.- Kto wypił mleko? Z czym ja płatki zjem?- Powiedziała nieco zła.
-Abyś nie przespała całego dnia. A na mleko musisz poczekać, mama jakąś godzinę temu wyszła do sklepu.
-Godzinę temu? I jeszcze nie wróciła? Ja chcę moje mleczko~!- Akina zrobiła smutną minkę, w stronę brata, na co ten się zaśmiał.
-Nie patrz się na mnie, magikiem nie jestem.- Junpei podniósł ręce w obronnym geście.
-Dobra, postaram się nieco wytrzymać. A jak tam treningi?- Zapytała, wlewając gorącą już wodę do kubka.
-W sumie to dobrze.
-Szczegóły braciszku, szczegóły. Co u Taigi? I jak wasze złoto?
-Złoto?
-No Kuroko.- Zaśmiała się Akina.
-Kagami dalej nakręcony, a Kuroko chyba w sumie też ale po nim tego nie widać. Dalej nie mogę się przyzwyczaić do jego znikania.
-Znikania?
-Wczoraj stał obok mnie z pięć minut. Zorientowałem się dopiero, gdy się odezwał.- Akina zaśmiała się na jego słowa.- Jednak muszę przyznać, że Kagami zaczyna się nieźle dogadywać z Kuroko. Może jeszcze wygramy letnie zawody...- Powiedział z nieco rozmarzoną miną.
-Ziemia do Junpeia~! Przypomnę ci o Pokoleniu Cudów, które na pewno cięzko trenuje ze swoimi nowymi drużynami.
-Wiesz co~! Nie wierzysz w swojego brata?- Spytał się z żalem.
-Wierzę ale nadal pamiętam co było rok temu.- Akina spojrzała się na niego wymownie.
-A jak wygramy letnie zawody?
-To w podskokach pójdę do świątyni i podziękuje wszystkim Bogom.- Akina uśmiechnęła się do niego szeroko. Junpei pokręcił z niedowierzaniem głową.
-Wróciłam~!- Usłyszeli, a po chwili do kuchni weszła ich mama Kaori.
-Witaj w domu.- Powiedział Junpei.
-Mleczko~!- Akina wzięła szybko jedną z siatek i wyciągnęła upragniony napój.
-A patrzałaś czy są płatki?- Zapytała jej mama. Akina otworzyła szeroko oczy i szybko zajrzała do szafki. Odetchnęła z ulgą, widząc swoje płatki na miejscu.
-Mamuś, nie strasz.- Mruknęła Akina, po czym wzięła płatki i miskę.
-Spokojnie i tak kupiłam ci kolejną paczkę.- Mama dała jej pstryczka w nos.
-Idę się pouczyć.- Powiedział Junpei i wyszedł z kuchni.
-A ja idę do salonu. Rezerwuję telewizor na jakieś trzy godzinki.- Powiedziała Akina, zabierając płatki, sok jabłkowy i cukierki.
-A kiedy się pouczysz?- Zapytała jej mama.
-Później. Muszę się na to najpierw mentalnie przygotować.- Krzyknęła Akina, po czym usiadła wygodnie na kanapie i po znalezieniu fajnego filmu zaczęła jeść. Na razie nie miała żadnych wiadomości od Aomine, więc mogła się polenić. A pouczy się wieczorem z Mine, która zapewne kompletnie zapomniała o zadaniu domowym.
Ryo-chan po ogarnięciu się i powiedzeniu rodzicom, że na śniadanie i obiad idzie do Kimie, ruszyła do wspomnianej kolorowowłosej. W sumie to nawet szybko jej to poszło, co ją nieco zdziwiło, gdyż zrobienie idealnej kreski eyelinerem jest trudne tak dzisiaj udało jej się to za pierwszym razem. Uśmiechając się lekko zapukała do drzwi, a po chwili otworzyła je mama Kimie.
-O, witaj Ryo-chan~!- Powitała ją z uśmiechem, wpuszczając ją do środka.
-Dzień dobry ciociu~!- Sozo uśmiechnęła się szeroko, wchodząc do środka. Ściągnęła buty i skierowała się do kuchni, skąd unosiły się piękne zapachy.- Dzień dobry wujku.- Uśmiechnęła się do pana Aomine.
-Witaj Ryo. Czy skusisz się na gofra?- Zapytał, wyciągając gotowe gofry z gofrownicy.
-Bardzo chętnie.- Powiedziała, podchodzą do Kimie, który właśnie zajadała ze smakiem.
-Hejo~!- Powiedziała po chwili Kimie.- Siadaj i wcinaj. A ja zrobię kawki.- Kimie wzięła kęs gofra, po czym wstała i podeszła do ekspresu.
-Jedz, bo Kimie jeszcze zwinie ci sprzed nosa.- Powiedział z rozbawieniem Daiki.
-Ja zjadłam cztery, ty już siedem. Kto tu jest większym łakomczuchem?- Kimie jak na siostrę przystało pokazała mu język.
-Kimie czy ty głodowałaś, że tyle już zjadłaś?- Zaśmiała się Ryo-chan, biorąc sobie dwa gofry i smarując je nutellą.
-Chyba brakowała mi cukru.
-Nie zasłodziłaś się z Akashim?- Zapytała figlarnie.
-Sei-chana nigdy dość~!- Kimie posłała jej szeroki uśmiech, po czym dała jej kawkę, którą zrobiła również sobie. Ryo-chan omal się nie zakrztusiła widzą minę jej ojca.
-Właśnie Skarbie. Może już teraz pójdziecie sobie poplotkować do pokoju, bo przypomnę ci, że chciałaś upiec ciasto.- Powiedziała jej mama, wycierając przy okazji policzek Kimie z czekolady.
-W sumie racja. Zwłaszcza, że z jakąś godzinę będzie się piec, a ma być po obiedzie.- Stwierdziła Kimie, po czym położyła na talerz kilka gofrów, wzięła nutellę i swoją kawę.- Ryo-chan bierz kawusię i idziemy.- Sozo zaśmiała się z jej obrzarstwa, jednak grzecznie podążyła za nią.
-I kto tu jest większym łakomczuchem?- Zapytał się Daiki.
-Nadal ty braciszku~!- Krzyknęła Kimie. Po chwili znalazły się już w pokoju kolorowowłosej.
-To opowiadaj o swojej randce z Uruhą~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-A może ty najpierw opowiesz o swojej z Akashim?- Zaproponowała Ryo.
-Pierwsze randki mają pierwszeństwo. No dalej, dalej~! Już nie proszę o skrót do momentu pocałunku.
-Kimie~! Skąd wiesz?- Ryo-chan zarumieniła się siarczyście.
-Pocałował cię~?! Ale mam wyczucie~! To mi tu migiem opowiadaj~!- Kimie klasnęła w dłonie i wygodniej umościła się na łóżku.
-Ty wredna ty~!- Ryo-chan próbowała spojrzeć na nią groźnie, jednak przez rumieńce jej nie wyszło. Westchnęła tylko, po czym napiła się kawy i zaczęła opowiadać. Oczywiście ze szczegółami. Gdy doszła do momentu pocałunku znowu się zarumieniła po czubki uszu.
-I dzisiaj idziemy na obiad, a po tym na spacer, zahaczając przy tym sklep muzyczny.- Zakończyła Sozo.
-Ryo-chan~! Ja już widzę ciebie i Uru na ślubnym kobiercu~!- Powiedziała szczęśliwa Kimie.
-Kimie~!! Ja nawet z nim jeszcze nie chodzę.
-Jeszcze~!- Podkreśliła Kimie, na co Ryo pomamrotała coś pod nosem.
-To może ty opowiedz teraz o swojej randce z Akashim..
-Nie wystarczy ci słowo CUDOWNIE~!?
-Nie.- Parsknęła Sozo. Tak więc Kimie zaczęła opowiadać, pokazując jej przy tym zdjęcia i dając drobną pamiątkę z wycieczki.
-Naprawdę zostałabym z nim tam dłużej ale się nie dało.- Kimie zrobiła podkówkę.
-Przecież się widujecie. No może nie codziennie jak kiedyś ale mimo odległości jesteście ze sobą.
-Wytrzymać rok. Aż rok~! A później witaj Rakuzan~! Witaj Sei-chan~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko na samą myśl.
-Właśnie. Myślałam aby iść do jakiegoś innego liceum.- Stwierdziła Ryo.
-Co? Chcesz mnie zostawić na pastwę losu?- Powiedziała poważnie Kimie, na co Sozo parsknęła śmiechem.
-Przecież będziesz miała Akashiego.
-No wiem ale to jest bardziej skomplikowane niż się wydaje. Myślałam aby zamieszkać w akademiku ale nie wiem czy rodzice się zgodzą. A jak będziesz ze mną jest na to większa szansa.
-Dlaczego mieliby się nie zgodzić?
-Pewnie myślą, że zamiast się uczyć będę spędzała czas z Akashim. I wiadomo młodzi, hormony szaleją, nie chcą za szybko dziadkami zostać- Kimie uśmiechnęła się szeroko, a Sozo pokręciła niedowierzająco głową.
-Czyli ja mam być zapewnieniem, że będziesz grzeczna?
-Tak~! Chociaż jak teraz myślę to chcesz zostać w Tokio ze względu na Uru.
-Kimiś, przypomnę ci, że on nie jest nawet moim chłopakiem.
-A ja przypomnę ci słowo JESZCZE. A jak nie dla niego to dla Rukiego.
-Dobra, zobaczymy jak to będzie. Mam jeszcze czas.- Powiedziała Ryo, biorąc sobie gofra.
-Skarbie powiem ci, że za jakiś miesiąc trzeba będzie napisać gdzie chcemy iść do liceum. Dać ostateczną decyzję.
-Więc przez ten miesiąc się dobrze zastanowię i dam ci znać.
-.....
-Co?
-Zastanawiam się czym cię zaszantażować. Może poproszę Izayę aby porwał Uru...- Zastanawiała się głośno Kimie.
-Kimie~!- Sozo uderzyła ją poduszką, na co kolorowowłosa się zaśmiała.
-No co~?! Jak nie prośbą to groźbą, co nie~?!
-Tak się zastanawiam czy to wpływ Akashiego czy może Izayi.
-Prawdopodobnie pół na pół. W sumie Izaya zaczął.
-Nieważne kto zaczął ale na razie się wstrzymaj i grzecznie czekaj.
-Postaram się ale nie licz na cud. W sumie to mam jeszcze jeden pomysł.... w sumie dwa....o i jeszcze trzeci....
-Nie rozpędzaj się. Może pójdziemy już do kuchni to ci pomogę przy tym cieście?
-Już~?!
-Powiem ci, że zapewne za jakieś dwie godziny przychodzi twój ukochany, a ja wychodzę z Uru.
-Oj, to trzeba wypić jeszcze jedną kawkę. Idziemy~!- Kimie wstała z łóżka, ciągnąc za sobą Ryo.
-Żadnej kawy. W sumie ciepło jest to zrobimy lemoniadę.
-W sumie to mam lody, więc możemy zrobić shake'i.
-I to jest dobra decyzja.- Sozo uśmiechnęła się, po czym ruszyła w stronę lodówki. Kimie zaś najpierw pomarudziła mamie, że nie pozwalając jej kawy pić, po czym zaczęła wyciągać składniki na ciasto. Przy czym dalej marudziła, gdyż jej mama zgadzała się z Sozo. Powiedziała, że poskarży się Izayi, gdyż tylko on jedyny ją rozumie. Wtedy Ryo przypomniała jej o Akashim, więc zaczęły w końcu robić to ciasto.
Akina leżała na kanapie oglądając jakąś komedię, gdy zawibrował jej telefon. Spojrzała na wyświetlacz i uśmiechnęła się lekko, po czym odblokowała telefon aby przeczytać SMSa.
Od: Aomine
Do: Akina
Temat: Witaj Ślicznotko ;)
Treść: Co tam moja dziewczyna porabia?
Akina uśmiechnęła się szeroko i zaczęła odpisywać.
Od: Akina
Do: Aomine
Tamat: Już nie Kociak? :p
Treść: Nic ciekawego. A ty?
Od: Aomine
Do: Akina
Temat: Śliczny Marudny Kociak :D
Treść: A leżę i piszę do dziewczyny aby dowiedzieć się czy da się skusić na spacer ;)
Od: Akina
Do: Aomine
Temat: Hahaha :p
Treść: I jak? Da się skusić?
Od: Aomine
Do: Akina
Temat: Taka prawda :D
Treść: Musisz mi powiedzieć, bo jak dobrze pamiętam to ty jesteś moją dziewczyną :p Więc jak? Spacer po obiadku? Zahaczając przy tym o jakąś lodziarnię?
Od: Akina
Do: Aomine
Temat: :*
Treść: No dobrze. Odłożę naukę na nieco później. To o której?
Od: Aomine
Do: Akina
Temat: :*
Treść: Lepiej się spotkać z takim mega przystojnym mną niż się uczyć :D O 14 przy sklepie ;) Tylko nie każ mi za długo czekać.
Od: Akina
Do: Aomine
Treść: Hahaha~! Tak, masz rację :D To do zobaczenia. A znasz takie powiedzenie "Jak kocha to poczeka"?
Od: Aomine
Do: Akina
Treść: Znam. Ale wiesz, w tym czasie to mogę się rozmyślić co do tych lodów :p
Od: Akina
Do: Aomine
Treść: Wredziol~! :p
Akina z uśmiechem odłożyła telefon, po czym przełączyła na powtórkę jakiegoś kryminalnego serialu. Rozłożyła się wygodnie i czekała na obiadzik, a następnie na spacer z Ao i plotkowanie z Mine. Gdyby nie lekcje, ten dzień byłby piękny.
Mine naprawdę świetnie pisało się z Kise. Chciała się z nim spotkać, jednak blondyn nie mógł, gdyż z samego rana miał trening. Zwłaszcza, że nie jest w Tokio. Kise rozweselił ją pisząc jej, że we wtorek będzie w Tokyo na sesji, więc po niej się spotkają. Mine chwile się zastanawiała z czego bardziej się cieszy: ze spotkania z chłopakiem, czy późniejszych fotek. Przed obiadem Mine wpadła na pomysł aby napisać do Kimie i Sozo, czy one mają może czas.
Od: Mine
Do: Ryo-chan
Temat: Ohayo Ryo-chan~! ^w^
Treść: Piszę aby zapytać czy masz może czas popołudniu? :3
Od: Ryo-chan
Do: Mine
Temat: Ohayo Mine-chan~! ^^
Treść: Przykro mi ale nie mam. Umówiłam się już z kuzynem, a później muszę się nieco pouczyć :)
Od: Mine
Do: Ryo-chan
Treść: Nie szkodzi ^^ Miłego popołudnia więc życzę~! :D
Ryo podziękowała jej ślicznie. Mine westchnęła nieco niezadowolona ale została jej jeszcze Kimie~!
Od: Mine
Do: Kimie-chan
Temat: Ohayo Kimie-chan~! ^^
Treść: Masz może wolne popołudnie aby się spotkać?? :3
Od: Kimie-chan
Do: Mine
Temat: Ohayo Mine-chan~! ^w^
Treść: No niestety nie :p Rodzinka przyjeżdża, nie ma jak się wyrwać -.-
Od: Mine
Do: Kimie-chan
Treść: Skoro tak to nie przeszkadzam ;)
Mine westchnęła ciężko. Wszyscy zajęci~! Po zastanowieniu się zdecydowała, że po obiedzie pójdzie do sąsiadki i pobawi się z jej córką. Albo weźmie ją na plac zabaw. Z tą decyzją ruszyła do kuchni, gdyż mama znowu ją wołała.
Sozo po pomocy Kimie przy cieście, wypiciu shake'a i usłyszeniu jeszcze newsów od Kimie dotyczących Akiny i Mine, napisała do Uru. Niedługo miał przyjść Akashi, więc wolała już się ulotnić. Nie dlatego, że go nie lubiła. Po prostu Kimie jeszcze mogła go poprosić aby ją nieco nastraszył, a tego nie chciała.
-No wiesz co~? Ja miałabym wykorzystywać mojego chłopaka do niecnych celów?- Spytała Kimie, opierając się o ścianę, gdy Ryo ubierała buty.
-Wykorzystasz kogo się da abym tylko poszła z tobą do Rakuzan.- Powiedziała z uśmiechem.
-Jak ty mnie dobrze znasz~!- Kimie uśmiechnęła się do niej szeroko.- Pamiętaj, że wieczorem oczekuję raportu ze spacerku.
-Oczywiście. Przy okazji napiszesz mi te odpowiedzi z matematyki?- Ryo uśmiechnęła się słodko, zakładając sweterek.
-Dla sprawdzenia?
-Mhm~!- Przytaknę Ryo, jednak prawda była taka, że zrobiła tylko dwa przykłady z 30.
-To ruszaj do swej miłości~!- Kimie klepnęła ją w tyłek.
-Kimie ty zboczeńcu~!- Fuknęła na nią Ryo, otwierając drzwi.
-Też Cię Kocham.- Kimie posłała jej buziaka.- Witaj nieznajomy~!- Powiedziała widząc Uru, który już czekał na Ryo.
-Witaj nieznajomo~!- Uru uśmiechnął się do niej.- Cześć Ryo. Idziemy?- Zapytał blondynkę.
-Tak. Do zobaczeni Kimiś~!- Ryo pomachała jej.
-Pa Skarbie~!- Kimie posłała jej całuska z uśmiechem.
-Uważaj, bo Akashi będzie zazdrosny.- Ryo-chan wskazała za siebie, idąc w lewo. Kimie zerknęła w prawo i widząc samochód uśmiechnęła się. Sozo szybko się ewakuowała z Uru.
-Jakieś spotkanie z teściami?- Zapytał z rozbawieniem Kouyou.
-Nie, już wcześniej poznali Akashiego. Jak już to rodzinny obiadek.
-Właśnie. Co pierwsze: obiad czy sklep muzyczny?
-Hmmm.....Obiad. W sklepie zapewne nieco będziemy.
-Dlaczego?
-Już widzę, że wchodzisz i kupujesz kostki i strunę. Pewnie jeszcze z pół godziny będziesz oglądał gitary.- Zaśmiała się Sozo.
-No nic nie poradzę.- Uru zrobił minę niewiniątka.- To jeszcze jedno pytanie: sushi czy pizza?
-Sushi~!- Sozo aż się oblizała.
-To idziemy, bo w sumie już się głodny robię.- Powiedział Kouyou i ruszyli w drogę, rozmawiając na różne tematy.
Tymczasem Kimie stała oparta o framugę drzwi wejściowych i uśmiechała się na widok swojego chłopaka.
-Nie wiedziałem, że aż będziesz na mnie czekała w drzwiach.- Powiedział Akashi uśmiechając się lekko i podchodząc do kolorowowłosej.
-Ja nie czekałam, bo wiem, że przychodzisz punktualnie.- Zaśmiała się pod noskiem.
-Muszę zapamiętać aby raz przyjść przed czasem. A tak poza tym to witaj Skarbie.- Powiedział Akashi i cmoknął ją krótko w usta, a następnie w czółko.- Proszę, to dla ciebie.- Daj jej czerwoną różyczkę.
-Witaj Skarbie. Dziękuje ślicznie.- Kimie wzięła różyczkę, po czym cmoknęła go w policzek.- Wchodź, za chwilę obiad będzie.- Weszli razem do środka, po czym skierowali się do kuchni, gdzie mama Kimie szykowała obiad, a jej tata pomagał, chociaż bardziej próbował coś podkraść.
-Dzień dobry.- Powiedział Akashi.
-Dzień dobry Akashi~!- Przywitała go ciepło Mayumi, odciągając swojego męża od garnka z gulaszem.
-Dzień dobry.- Powiedział Yoshiki, siadając na krześle z niezadowoloną miną.
-Proszę, to dla Pani.- Powiedział Akashi, dając mamie Kimie różową różyczkę.
-Och dziękuje~! Naprawdę nie trzeba było.- Mayumi wzięła wazonik i włożyła do niego kwiatka.- Za chwilkę będzie obiad. Skarbie, zawołaj Daikiego.- Zwróciła się do córki.
-Dooobrze~!- Kimie włożyła kwiatka do wazoniku.- Dai-chan~! Obiad~!- Krzyknęła.
-Miałaś iść po niego.- Mayumi spojrzała na nią z lekkim uśmiechem.
-Powiedziałaś "Zawołaj", nie "Idź".- Kimie uśmiechnęła się słodko, po czym przytuliła do Akashiego.
-Siostra ciebie to i nawet przez słuchawki słychać.- Stwierdził Daiki, wchodząc do kuchni.- Yo Akashi.- Przywitał się krótko z czerwonowłosym.
-Witaj Daiki.
-No dobrze, siadajcie już do stołu.- Pogoniła ich Mayumi. Ruszyli do stołu. Akashi odsunął nawet Kimie krzesło.
-Dziękuje Sei-chan.- Uśmiechnęła się. Gdy już usiedli Mayumi nałożyła każdemu porcję, po czym zaczęli jeść. Po obiedzie Daiki wyszedł na spacer, Yoshiki zmywał naczynia, a Kimie z Akashim i Mayumi rozsiedli się w salonie z herbatą i ciastem.
-Jak Ci idzie w szkole Akashi?- Zapytała mama Kimie.
-Bardzo dobrze. Zostałem kapitanem drużyny koszykarskiej oraz przewodniczącym rady uczniowskiej szkoły.
-Zostałeś przewodniczącym i nic mi nie powiedziałeś?- Kimie szturchnęła go.
-Myślałem, że wiesz.
-Najwidoczniej nie słuchałam dobrze Izayi. Ale nic. Gratuluję~!- Kimie cmoknęła go w policzek.
-Dziękuje.
-To wielkie gratulacje. Ale teraz zapewne masz sporo pracy.- Powiedziała Mayumi.
-Teraz jest nieco więcej w radzie. Jednak daję sobie radę, gdyż kapitanem już byłem, więc to dla mnie nie problem.
-Dochodzi do tego jeszcze nauka.
-Z tym nie mam problemów. Zawsze robię sobie notatki, więc po treningu nie muszę się za wiele uczyć.- Powiedział Akashi. Rozmawiali jeszcze chwilę o szkole, po czym Kimie zaciągnęła Akashiego na górę mówiąc, że niby potrzebuje pomocy w jednym zadaniu- rodzice jednak nie wiedzieli, że ma już wszystkie zrobione. Kimie kazała usiąść Akashiemu na łóżku, po czym sama usiadła obok niego, przytulając się do jego boku.
-Heh~!- Westchnęła głośno.
-Coś się stało?- Zapytał Akashi, łapiąc ją za rękę.
-Przewodniczący, kapitan, pilny uczeń. Szkoła zabiera mi faceta.- Stwierdziła smutno Kimie.- Wiem Sei-chan, że o tym rozmawialiśmy ale wtedy nie powiedziałeś, że jesteś jeszcze przewodniczącym. Pewnie niebawem będziemy mogli tylko do siebie telefonować.- Mruknęła niezadowolona i nieco smutna.
-Oj Skarbie.- Akashi wziął ją na swoje kolana.- Wiem, że to wiele ale naprawdę nic na to nie poradzimy. Zapewne będziemy mogli się tylko spotykać w weekendy ale obiecuję nadrobimy to w wakacje.
-W wakacje na dwa tygodnie jedziesz z drużyną na obóz.- Przypomniała mu Kimie.
-To pojedziesz ze mną. Co ty na to?
-Rodzice na pewno się nie zgodzą. Pewnie będę mogła jechać tylko z Daikim.
-Już nie bądź taka pesymistyczna. Pamiętasz jak to było przed moim zakończeniem gimnazjum. Przyrzekliśmy sobie, że wytrzymamy tą rozłąkę i będziemy się spotykać, gdy tylko będziemy mieli więcej czasu.- Akashi spojrzał w jej oczy, po czym pogłaskał ją po policzku.
-Heh~! Wiem. Pamiętam. Ale sądziłam, że będziemy mieli tego czasu więcej. A tak pozostają nam weekendy. Chociaż tuż przed Interhigh to zapewne się nie spotkamy, bo treningi będziesz miał jeszcze w soboty.
-Tuż przed na pewno się spotkamy.
-Bo będę chciała ci życzyć szczęścia?!
-Nie, bo muszę ci obiecać, że wygram dla ciebie ten mecz.- Akashi uśmiechnął się, widząc rumieńce na jej policzkach.- Damy radę. Rok szybko zleci i nim się obejrzysz będziesz już miała na sobie mundurek Liceum Rakuzan.
-Właśnie, musisz przekonać Ryo-chan aby ze mną poszła, bo zaczęła się zastanawiać, czy nie wybrać innego liceum.
-To ją przekup, a wtedy na pewno się zgodzi. Jak to nie zadziała to ja wkroczę.
-W sumie mam pomysł ale musiałabym przedzwonić do Meeva.
-To później. Teraz pokaż to zadanie.- Stwierdził Akashi.
-Pfff~! Hahaha~! Skarbie to była wymówka~! Wszystko mam już zrobione.- Kimie uśmiechnęła się do niego szeroko.
-Wiec, że miałem dobre chęci.
-Oczywiście~! Ale teraz lepiej mnie pocałuj, zanim tatuś nie zacznie czegoś dziwnego podejrzewać.- Kimie uśmiechnęła się do niego słodko, a po chwili poczuła usta czerwonowłosego na swoich. Obejmując jego szyję stwierdziła, że mogłaby codziennie spędzać tak popołudnie.
Akina przez chwilę myślała, że źle spojrzała na zegarek i przyszła wcześniej, gdyż nie zauważyła Aomine. Gdy była już blisko wyszedł on jedna ze sklepu z dwoma puszkami Pepsi.
-Jednak przyszłaś punktualnie.- Aomine uśmiechnął się krzywo.
-Miałam odmówić sobie deseru?- Akina uśmiechnęła się lekko.
-A może to ja zostanę twoim deserem?- Aomine pochylił się do niej z uśmieszkiem. Akina zarumieniła się, jednak nie odwróciła wzroku.
-Nie, wolę lody.
-Ja też.- Aomine uśmiechnął się szeroko.
-Baka~!- Akina pacła go w głowę i minę go, idąc w stronę parku.
-Oj, nie fochaj się~!- Zaśmiał się Aomine, szybko ją doganiając.- A gdzie mój buziak na powitanie?- Zapytał, ponownie się nad nią schylając.
-Nie ma.- Akina pokazała mu język i chciała iść dalej, lecz Ao złapał ją za tył bluzki i pociągnął do siebie, po czym złożył krótki pocałunek na jej ustach.
-A jest.- Powiedział Daiki z zadowolonym uśmieszkiem. Akina zarumieniła się i fuknęła na niego, jednak złapała go za rękę i razem powoli ruszyli w stronę parku. Po chwili jednak Ao puścił jej rękę i włożył ją do kieszeni. Akina wywróciła oczami, łapiąc go za ramię.
-Nie lubisz chodzić za rękę?- Zapytała.
-W sumie to nie wiem. Tak po prostu jest mi wygodniej i jestem do tego przyzwyczajony. Chyba ci to nie przeszkadza?
-Nie, mi to w sumie obojętne.- Powiedziała Akina, wzruszając ramionami. Aomine przytaknął, dopił napój i rzucił puszkę za siebie, idealnie trafiając do kosza na śmieci.- Za trzy punkty~!- Powiedziała z rozbawieniem Akina.- A gdzie dla mnie piciu?- Spytała, robiąc słodką minkę.
-Za buziaka.- Powiedział Ao, wyjmując drugą puszkę z kieszeni bluzy. Akina chwilę się zastanawiała, po czym pociągnęła g za bluzę i dała buziaka.
-Nie za dużo tych buziaków?- Zapytała, otwierając puszkę.
-Dlaczego niby?
-Wiesz, jesteśmy parą od wczoraj.
-To co? Uwierz mi, niektóre pary potrafią po godzinie zacząć się obściskiwać.
-Mówisz o sobie?- Zapytała, zanim ugryzła się w język.
-Nie, ja nie robię tego nigdy na pierwszej randce. Ewentualnie na drugiej.- Powiedział Ao, po czym uszczypnął ją w tyłek.
-Aho~!- Fuknęła na niego Akina.- Zboczeniec no.- Mruknęła, idąc kawałek przed nim. Szli tak chwilę w ciszy.- Dlaczego nic nie mówisz?- Zapytała, biorąc łyk napoju.
-Podziwiam widoki.- Mruknął Ao. Akina rozejrzała się i nic oprócz ludzi nie widziała. Zerknęła na niego przez ramię i dopiero wtedy zorientowała się, że patrzy na jej tyłek.
-Ahomine~!- Zrównała z nim krok, patrząc na niego zła. Ao roześmiał się głośno.
-Trochę późno się zorientowałaś. Tak przy okazji to masz świetny tyłek. Ćwiczysz coś?- Ao uśmiechnął się do niej zabójczo.
-Ty...... Gram w siatkówkę.- Mruknęła, skupiając się na drodze.
-To pogramy, gdy nadejdzie lato.
-Dlaczego dopiero w lato?
-Bo wtedy najczęściej dziewczyny grają w bikini.- Ao aż się rozmarzył. Akina sprowadziła go na ziemię kopniakiem w łydkę.- Ał~! No wiesz co.- Daiki pomasował bolące miejsce.
-Wiesz, odechciewa mi się tego spaceru.- Powiedziała Akina, wyrzucając pustą puszkę do kosza.
-Oj nie fochaj się.- Ao objął ją ramieniem.- Tak tylko mówię. Chociaż nie powiem ale chciałbym cię zobaczyć w bikini. Może się przejdziemy na basen?
-Nie. Masz karę, musisz czekać do lata.- Akina pokazała mu język, będąc już w nieco lepszym humorze.
-Ranisz mnie. Chodź, kupimy lody, a później pójdziemy do salonu gier.
-Mieliśmy iść na spacer.
-Nie chcesz małej rywalizacji? Plus kto wybrać ma jedno życzenie.- Ao uśmiechnął się do niej zachęcająco.
-Szykuj się na porażkę.- Akina uśmiechnęła się wyzywająco, po ciągając go do najbliższej lodziarni.
Po zjedzeniu lodów ruszyli do salonu gier. Chwilę się kłócili, jaką grę wybrać, jednak w końcu wybrali. I ku uciesze Akiny, Ao przegrał. I to nie dlatego, że zapatrzył się na jej biust. Akina szczęśliwa, kazała mu się schylić, po czym wskoczyła mu na plecy.
-Teraz masz mnie nieść. Będę ci mówić gdzie.- Ao westchnął, jednak posłusznie jak na przegranego zaczął iść w wskazany kierunek.
-Ale mi życzenie. Dla mnie jesteś leciutka.- Powiedział Daiki.
-Więc możesz mnie nieść. Plus dzięki temu nie możesz patrzeć ani na mój biust ani na tyłek.- Powiedziała z uśmiechem. Ao przystanął.
-Wredna jesteś Kocico.- Spojrzał na nią, po czym zaczął iść dalej.
-Jakbyś tego nie wiedział.- Akina cmoknęła go w policzek. Szli tak i rozmawiali o różnych grach i przy okazji serialach.
-Dobra~! Możesz mnie już puścić.- Powiedziała Akina, po czym zeszła z jego pleców. Ao przeciągnął się aż mu strzykło w plecach.
-Wyszedł trochę taki spacer jednoosobowy.- Mruknął Ao.
-Następnym razem wybiorę coś innego.
-Następnym razem to przegrasz i to ja wezmę sobie nagrodę.- Ao uśmiechnął się.
-Już powiem, że nie możesz wybrać macania mojego biustu i tyłka.- Zastrzegła AKina, na co Daiki parsknął śmiechem.
-Heh~! To już zacznę się zastanawiać nadnę się zastanawiać nad życzeniem. A teraz już idę, bo w sumie to się nie wyspałem.
-No tak, musisz mieć siły na trening. A kiedy się spotkamy?
-Napiszę do ciebie. Ale w sumie jutro zapewne nie będzie z tym problemów.
-Dobrze~! To do zobaczenia.- Akina pociągnęła go za bluzę, jednak go nie pocałowała. Czekała aż granatowowłosy to zrobi, co oczywiście uczynił. Cmoknął ją jeszcze w policzek, po czym ruszył w stronę domu. Akina stała tak chwilę, uśmiechając się głupio.
-Jej~!- Usłyszała wtem pisk za sobą. Odwróciła się i ujrzała Mine.
-Co?
-To było takie słodkie~! Świetna z was para.- Mine uśmiechnęła się szeroko, a Akina zarumieniła, nieco tym faktem zawstydzona.
-Dobra. Teraz lepiej mykaj do domu po zeszyt z japońskiego i historii i idziemy do mnie.- Zarządziła Akina.
-A po co mi to~??
-Jako przykrywka plus na pewno zapomniałaś o zadaniu z japońskiego. A z historii wiesz, że może pytać.
-No tak.... Zwalam to wszystko na Kise. A teraz poczekaj chwileczkę~!- Powiedziała Mine, po czym popędziła do swojego domu. Akina zaśmiała się i grzecznie poczekała na blondynkę, po czym udały się do domu Hyugi.Tam powiedziały, że idą się uczyć, co po części było prawdą, jednak najpierw Mine opowiedziała o swojej randce z Kise- przy czym Akina musiała ją kilkanaście razy uciszać, gdyż była za głośno, po czym AKina powiedziała o swojej randce z Aomine- ponowne uciszanie Mine- i dzisiejszym spacerze. Następnie grzecznie zrobiły zadanie, pouczyły się nieco na historię. Gdy zrobiło się już nieco późno Mine poszła do domu, zaś Akina zjadła kolację i uczyła się dalej historii. Jednak cały czas myślała o miłym popołudniu z Aomine.
Ryo z Uru po zjedzeniu sushi- przy czym nawzajem je sobie podkradali- udali się do sklepu muzycznego. Kouyou oczywiście zamiast iść poszukać kostek ruszył w stronę gitar.
-A nie mówiłam~?!- Powiedziała idąca za nim Sozo, śmiejąc się.
-Uznajmy to za zboczenie zawodowe.- Uru uśmiechnął się promiennie, po czym zaczął przyglądać gitarom.
-Czyli Ruki jak przychodzi do sklepu muzycznego pierwsze co ogląda mikrofony. Boże, jak to dziwnie brzmi.- Sozo zaśmiała się, odganiając dziwne myśli.
-Nie, Ruki zawsze objedzie cały sklep. Zapewne, bo jak wchodzi załóżmy do butiku to patrzy nawet na damskie obuwie.- Stwierdził Uru, biorąc jedną gitarę do ręki.
-Mogłam mu jednak kupić jakieś szpilki na urodziny.- Stwierdziła Ryo-chan, na co Uru się roześmiał.
-Pewnie by cię za to zabił. Skąd wiesz, może szuka jakiś ładnych butów dla ciebie.
-Tylko jakoś jeszcze żadnych mi nie kupił~!- Ryo pokręciła głową.- No dobra, dość o moim uroczym kuzynie. I już ci powiem, że masz gitarę i to w sumie całkiem podobną.- Powiedziała Ryo przyglądając się trzymanym przez niego elektryku.
-Wiem, w sumie to kolor mi się podoba. Ale nie, kolejną gitarę sprawię sobie kiedy indziej.- Powiedział, odkładając instrument.- Chodź, poszukamy kostek zanim mnie weźmie na granie.- Uru pchnął ją lekko.
-Ja nie mam nic przeciwko~! W końcu świetnie grasz. Chociaż granie w sklepie nie jest najlepszym pomysłem. Fanki szybko by się zebrały.- Ryo rozejrzała się, po czym ruszyła w lewo.
-Przyjdziesz na próbę to ci pogram.- Stwierdził Uru, po czym zaczął przyglądać się kostką. Dość szybko wybrał sobie już cztery.
-Jaka śliczna~!- Stwierdziła Ryo, biorąc czarną kostkę z fioletową różą.
-Biorę.- Kouyou zabrał jej kostkę sprzed nosa.
-Ale nie musisz~!- Ryo poszła za nim, gdyż ten kierował się już do kasy. Strunę wziął już po drodze.
-Mi się podoba. Plus miło, że coś dla mnie wybrałaś.- Uru uśmiechnął się zabójczo, czym zamknął usta Sozo, która stała z rumieńcami i czekała aż ten zapłaci za zakupy.
-Wiesz co?- Zaczęła Sozo, gdy Uru był już blisko niej.- Jesteś za przystojny.- Stwierdziła, po czym obróciła się i wyszła ze sklepu. Kouyou szybko ją dogonił.
-A ty zbyt śliczna.- Szepnął jej do ucha, na co Ryo spaliła buraka. "On to robi specjalnie~!"- pomyślała. Szli powoli, rozmawiając o muzyce, ciuchach i innych zespołach. Jakoś droga do domu Ryo wydała się dość krótka. Przystanęli niedaleko.
-Dlaczego czas tak szybko leci? Ja nie chcę do szkoły~!- Jęknęła niezadowolona Ryo.
-To może się zamienimy? Ja pójdę za ciebie do szkoły, a ty za mnie na próbę.
-......Jednak wolę szkołę. Przynajmniej nie dostanę pałeczkami.
-Oj, pewnie Kai będzie na nas wkurzony. W poniedziałki jesteśmy wyjątkowo leniwi.
-To chyba sobie jednak odpuszczę odwiedziny.
-Przyjść możesz~! Kai przynajmniej od nas odpocznie i my odpoczniemy~!
-Przyznaj się. Chcesz żebym przyszła abyście mogli poleniuchować~!
-Masz nas.- Powiedział ze skruchą Uru.- Jednak ja chcę żebyś przyszła, bo po prostu chcę cię zobaczyć.- Ryo na jego słowa zarumieniła się. Kouyou położył dłoń na jej policzku, po czym ją pocałował. Stali i chwilę patrzyli sobie w oczy.- Heh~!- Westchnął Uru.
-Co jest?- Zapytała od razu Ryo.
-Bardzo bym chciał abyś została moją dziewczyną ale pewnie jestem dla ciebie za stary.- Powiedział ze smutnym uśmiechem.
-Za stary? Ty jeszcze dzieciak jesteś.- Powiedział Ryo, na co Uru parsknął śmiechem.- Plus.... Bardzo mi się podobasz i...... Chętnie zostanę twoją dziewczyną.- Wymamrotała zawstydzona. Kouyou chwilę się jej przyglądał, po czym ponownie posmakował jej warg.
-To zostaniesz moją dziewczyną?
-Bardzo chętnie.- Ryo uśmiechnęła się promiennie.- Tylko pamiętaj ani słowa Rukiemu.
-Jak on się dowie to lepiej ucieknijmy na jakąś dziką wyspę aby nas za szybko nie znalazł.- Oboje parsknęli śmiechem.- To do zobaczenia jutro?
-Mhm. Do jutra.- Ryo uśmiechnęła się, po czym pokonała dzielące ich centymetry i złączyła swoje usta z jego. Uru cmoknął ją jeszcze w nosek, po czym ruszył w swoją stronę. Sozo pomachała mu jeszcze, następnie weszła do domu, szybko udając się do swojego pokoju. Usiadła na podłodze, mając ochotę krzyczeć ze szczęścia. Odetchnęła kilka razy i postanowiła, że czymś się zajmie aby nie myśleć o jego miękkich wargach i.... "Ryo opanuj się~!"- krzyknęła na siebie w myślach. Wstała z podłogi i wzięła się za naukę, a raczej za zadanie z matematyki.
Był już późny wieczór, gdy siedziała na łóżku i czytała mangę, gdy zadzwonił jej telefon.
-Halo?
-Dlaczego ja nie miałam jeszcze od ciebie telefonu? Halo~! Proszę mi tu zdawać raport~!- Usłyszała w słuchawce głos kolorowowłosej.
-Nie ma niczego zdawać. Zjedliśmy sushi, byliśmy w sklepie, po czym odprowadził mnie do domu.- Ryo-chan musiała się naprawdę skupić aby się nie wygadać. Chciała dopiero jutro powiedzieć Kimie o tym, że Uru został jej chłopakiem.
-Jak możesz mnie tak okłamywać?
-Ja cię nie okłamuję.- Sozo nie da się naprać drugi raz.
-Powiem ci coś Ryo-chan. Izaya waz widział, a nawet słyszał i już wiem od dobrych dwóch godzin.- Powiedziała poważnie Kimei, lecz Sozo widziała wręcz ten szeroki uśmiech.
-..... Zabiję twojego brata.- Mruknęła.
-Możesz próbować.- Zaśmiała się Kimie.- No ale gratulacje~! Dalej, opowiadaj mi jak to było.
-Heh~! Gdy doszliśmy do mojego domu...- I tak Sozo opowiedziała Kimie zdarzenie z popołudnia. Cały czas miała rumieńce na policzkach i miała ochotę piszczeć.
-Kyaaa~! Jakie to romantyczne~! I zabawne zarazem.- Kimie aż podskakiwała na łóżku.
-Nie musisz mi mówić. Ja nie wiem jak ja się tam jutro pojawię. Przecież jak tylko na niego spojrzę to spalę buraka~!
-Nie martw się, pójdę z tobą~! Znowu zacznę denerwować Rukiego to nie zauważą twoich rumieńców. Jednak będziesz musiała się szybko ogarną, bo jeszcze pomyślą, że masz gorączkę.
-Chyba miłosną.- Mruknęła Ryo.
-Ano i długo tam z tobą nie będę, bo umówiłam się z Izayą. Muszę mu ładnie podziękować za tak cenne informacje.
-Weź go tam walnij porządnie ode mnie.- Mruknęła Ryo. Gdzie on był, że ich nawet słyszał??!
-Hahaha~! Zastanowię się. Ale teraz już kończę, bo obiecałam Sei-chanowi iść wcześniej spać, a mam jeszcze dwa odcinki anime do obejrzenia.
-Ja znam te twoje dwa odcinki. Ale skoro tak to miłego oglądania~!
-Dziękuje ślicznie~! Dobranoc Ryo-chan~! Niech ci się przyśni twój chłopak~!
-Dziękuje i wzajemnie. Paaa~!- Ryo rozłączyła się z uśmiechem. W sumie to dobrze, że się wygadała, bo pewnie by nie zasnęła. Wtem dostała SMSa.
Od: Kaczuszka
Do: Ryo
Temat: Słodkich snów~! :*
Treść: Będę jutro na ciebie czekał ;)
Ryo wtuliła się w poduszkę z szerokim uśmiechem. I jak ona ma jutro się pokazać w szkole?! Westchnęła i próbowała dokończyć mangę lecz myślami była gdzie indziej. Oj, chyba się jednak nie wyśpi.
W sumie to ni to prośba ni kilka słów do Was moje drogie Panie~! :3
(I do osób zainteresowanych)
Jeśli macie pomysły na jakąś scenę, bądź chcecie aby coś się pojawiło (np. kłótnia z bratem, jakiś były chłopak, wypadek, itp.) to piszcie śmiało w komentarzu, bądź na mojego maila, jeśli chcecie zrobić reszcie niespodziankę ;)
Wiem, że ja to piszę ale wy tu występujecie, więc che aby to opowiadanie było wspólne :3
Także piszcie śmiało, nie krępujcie się :D
Tu macie mojego maila:
KimieKikui@wp.pl
W Temacie wpiszcie "Tęczowa Ferajna" abym przypadkiem nie usunęła :p
To tyle~!
Jeszcze raz Dziękuje~! :*
#Kimie



