Ohayo~! ^w^
Przybywam z małym opóźnieniem~! :p
Miało być to na Walentynki ale się nie wyrobiłam :p
Ale tak to jest, jak w piątek dopiero się ogarnie, że Walentynki we wtorek, weekend spędzi na lenistwie i dopiero w niedzielę przed snem się stwierdzi, że zamiast pisać jakąś miniaturkę napisze się Ferajnę :p A w poniedziałek mogłam pisać dopiero po południu, a we wtorek jeszcze później, bo wyszłam jeszcze z przyjaciółką na miasto ^^ Ano i nie da się tego skrócić, plus nawet nie mam serca pisać tego krótkiego xp Zwłaszcza, że mnie wciągnęło~! ^^
Dlatego mam nadzieję, że mi wybaczycie to spóźnienie i ogółem długie przekładanie kolejnego rozdziału -.-
(Dopiero wczoraj się zorientowałam, że ostatni rozdział wstawiłam w lipcu ;-; )
Przepraszam, przepraszam, przepraszam~! >.<
Obiecuję poprawę ^^
Ogółem po tym chce jeszcze nieco komentarze nadrobić (przepraszam cię droga Akino) i dopiero wtedy wezmę się za pisanie jakiegoś rozdziału. Chociaż myślę, że po tym pojawi się Epilog Baby Buu~! ale kiedy dokładnie to nie wiem :p
Naprawdę, proszę o wielką cierpliwość ^^
Co do nowych opowiadań to na razie żadne się nie pojawi, gdyż chcę najpierw nieco skończyć (zwłaszcza BB, Amnezję, LBP i BoG) Oczywiście jakieś shoty się pojawią ale kiedy to nie wiem, bo naprawdę czasami mam zastój plus wiadomo, nie ma się całego dnia na pisanie :p
Mam jeszcze nadzieję, że coraz więcej osób zacznie komentować, bo to naprawdę pomaga ^^ Dzięki temu wiem, że ktoś w ogóle czyta te moje beznadziejne teksty i mam dzięki temu jakąś motywację ^^
Ano i mam jeszcze jedną prośbę do osób tu występujących- i również do tych co chcą dołączyć- ale to znajdziecie pod rozdziałem ;)
Przypomnę jeszcze o dialogu napisanym przeze mnie i Ryo-chan na Sylwestra (znajdziecie go na blogu Ryo-chan ^^)
Nie przedłużam już i serdecznie zapraszam do czytania~! ^w^
Mam nadzieje, że mimo wszystko miło spędziliście Walentynki :3
Enjoy/Dobranoc/Miłego dnia :*
#Kimie
Kimie obróciła się na drugi bok, gdy promienie słońca zaczęły świecić jej w oczy. Wyciągnęła rękę spod kołdry i sięgnęła po telefon aby sprawdzić, która godzina. Widząc, że jest dopiero 8 chciała się jeszcze zdrzemnąć lecz wtem przypomniała sobie, że dzisiaj jest sobota. Usiadła, przeciągając się i uśmiechając szeroko. Chyba pierwszy raz wstała bez marudzenia, co ją trochę zszokowało. Zwalając to na miłość wstała, śmiejąc się z samej siebie, po czym wzięła przygotowane wczoraj ubrania i pognała do łazienki. W końcu musi przepięknie wyglądać dla swojego chłopaka. Wzięła szybki prysznic, umyła włosy, po czym wysuszyła je i skręciła lekko. Umalowała się delikatnie, podkreślając jednak oczy czarną kredką. Gdy już była gotowa zeszła na dół.
-Ohayo~!- Powiedziała radośnie do rodzinki.
-Dzień dobry Skarbie. Już się zacząłem zastanawiać, czy przypadkiem nie zasnęłaś w łazience.- Powiedział z uśmiechem jej ojciec, Yoshiki.
-Bardzo śmieszne.- Powiedziała Kimie, po czym podeszła do taty dając mu buziaka w policzek i tuląc go mocno.
-Ma nowy ekspres, więc to niemożliwe żeby nie zeszła.- Powiedział Daiki, wcinając płatki. Kimi z szerokim uśmiechem przytuliła go, po czym podeszła do mamy i ją również przytuliła.
-Nie była wcale tak długo.- Powiedziała Mayumi, jej mama.
-Nie wiem po co córcia tak tam długo siedzisz. Jak dla mnie jesteś przepiękna.- Tatuś puścił jej oczko znad swojej kawy.
-Ja tam długo nie siedzę. To czas szybciej leci, gdy wchodzę do łazienki.- Kimie uśmiechnęła się szeroko, po czym napiła się kawy.
-Widzę, że gdzieś się wybierasz.- Mayumi spojrzała na nią z lekkim uśmiechem.
-Oczywiście~!
-A gdzie?- Zapytał się Yoshiki, czytając gazetę.
-Z Sei-chanem na randkę.- Powiedziała otwierając lodówkę i wyciągając swój ulubiony serek.
-A gdzie dokładnie?- Dopytywał się jej tata.
-Nie wiem, robi mi niespodziankę.- Kimie uśmiechnęła się znad swojego serka, a tatuś spojrzał na nią uważnie. Lubił Akashiego jednak nie ufał mu w 100 procentach. W końcu tu chodziło o jego małą ukochaną córeczkę. Mayumi widząc minę swojego męża przewróciła oczami. Kimie dopiła kawę, zjadła serek, po czym poszła do swojego pokoju po torebkę i sweterek. W kwietniu wieczory nie są jeszcze takie ciepłe.
-To ja idę~! Wrócę zapewne wieczorem ale zostawcie mi coś z obiadu lub kolacji.- Powiedziała Kimie, ubierając buty.
-Baw się dobrze Skarbie~!- Krzyknęła jej mama, wysyłając jej całusa.
-I nie wracaj zbyt późno~! I uważaj na siebie~!- Krzyknął Yoshiki.
-Tak, tak~! To pa~!- Krzyknęła jeszcze i wyszła z domu. Pod domem już czekał Akashi. Z uśmiechem podeszła do niego.
-Ohayo~!- Powiedziała i mocno się do niego przytuliła.- Czuję się jakbyśmy się z miesiąc nie widzieli.- Stwierdziła Kimie dalej w niego wtulona.
-Cóż, w końcu teraz nie widzimy się codziennie.- Akashi objął ją i pocałował w policzek.- Ja też się za tobą stęskniłem ale może już wsiądziemy do auta, zanim twój tata zacznie nas podglądać.- Kimie parsknęła śmiechem na jego słowa i odsunęła się nieco.
-No tak, masz rację.
-Ale zanim wsiądziemy muszę powiedzieć, że prześlicznie wyglądasz.- Akashi uśmiechnął się do niej lekko.
- Dziękuje~!- Kimie zarumieniła się lekko. Akashi otworzył jej drzwi. Wsiedli, po czym ruszyli w drogę.
-Powiedz mi dlaczego jedziemy samochodem? Mogliśmy przecież jechać pociągiem, w weekendy nie ma aż takich tłumów.- Spytała kolorowowłosa.
-Wiem ale tak nie będziemy musieli jeszcze jechać autobusem. Plus tak będzie szybciej.- Kimie westchnęła. Wiedziała, że Akashi to panicz i nawet jakby poprosiła to mogliby przelecieć się nad miastem helikopterem ale ona wolała, gdy Akashi był zwykłym, prostym uczniem.
-Plus gdybyśmy jechali pociągiem to musiałbym zabijać każdego faceta wzrokiem, bo na pewno by się na ciebie gapili.- Kimie na jego słowa parsknęła śmiechem.
-No tak, no tak. I jeszcze wtedy nie mógłbyś się tak uśmiechać, więc jednak dobrze, że jedziemy samochodem- Przytaknęła. Akashi złapał ją za rękę i ucałował jej wierzch.
-I tutaj jesteśmy tylko my.- Uśmiechnął się do niej zadziornie, na co Kimie zarumieniła się siarczyście. I naprawdę już się cieszyła, że są w samochodzie, bo inaczej to by jakieś dziewczyny zaczęły piszczeć na ten widok i jeszcze próbowały poderwać jej chłopaka. O nie, tak jest najlepiej.
Po drodze rozmawiali o tym co robili, gdy się nie widzieli. Chociaż to Kimie powiedziała Akashiemu o randce Ryo z Uru oraz Daikiego z Akiną i Kise z Mine.
-Mam nadzieję, że Daiki w końcu będzie miał dziewczynę i przy tym da nam więcej spokoju.- Skomentował Akashi.
-Wiesz, jak zacznę go zmuszać do treningów to jest duża szansa, że będziemy się mniej widzieć. Ale wiesz, to Daiki, on tak łatwo nam nie odpuści.- Kimie zaśmiała się z niezadowolonej miny swojego chłopaka.
-W sumie to musimy się tak pomęczyć tylko rok.
-A nie sądzisz, że jak pójdę do Rakuzan to jeszcze bardziej będzie się wtrącał??
-Nie będzie miał jak, bo w sumie to kawał drogi. Będzie mógł jedynie marudzić ci przez telefon.
-Albo będzie mnie często odwiedzał. Chociaż wiesz, że jeszcze sama nie wiem, czy pójdę do tego akademika. W sumie to jeszcze czas do tego.
-Wiem, że jeszcze czas ale to oczywiste, że pójdziesz do Rakuzan. Chyba mnie nie zostawisz samego?
-Ja już teraz najchętniej bym poszła~! Pewnie dziewczyny nie mogą odkleić od ciebie wzorku.- Kimie spojrzała na niego z nutą zazdrości.
-Możliwe, mnie to nie obchodzi. Mam swoją kochaną dziewczynę i inne mnie nie obchodzą.- Uśmiechnął się do niej.
-I tak ma być~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Paniczu.- Odezwał się kierowca.
-Już dojeżdżamy, więc załóż to.- Akashi wyciągnął z kieszeni czarną przepaskę.
-Ale dlaczego~~??- Kimie patrzyła się to na opaskę to na niego.
-Bo to ma być niespodzianka.- Powiedział, po czym zawiązał jej opaskę. Kimie złapała się jego ręki aby przypadkiem w coś nie uderzyć. Po dłuższej chwili auto się zatrzymało. Akashi odpiął sobie i Kimie pasy, po czym wyszedł i pomógł Kimie.
-Chodź.- Złapał ją za rękę i szli jakieś 5 minut.
-Sei-chan no~! Już~??!- Kimie zaczęła się niecierpliwić.
-Już.- Akashi rozwiązał jej opaskę. Kimie chwilę przyzwyczajała się do światła, po czym się rozejrzała i ją zszokowało. Wokół niej było pełno kwiatów- od różnych odcieni różu po fiolety.
-Jak tu pięknie~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko i nadal z podziwem oglądała pola kwiatów.
-To się cieszę.- Akashi objął ją od tyłu i pocałował w policzek.- Chodź, przejdziemy się.- Złapał ją za rękę i ruszyli ścieżką, podziwiając kwiaty.
-Naprawdę świetna niespodzianka.- Kimie uśmiech nie schodził z ust.
-A teraz ustaw się.- Powiedział Akashi i wyciągnął aparat. Kimie ustawiła się, a Akashi zrobił jej zdjęcie.
-Teraz razem~!- Powiedziała. Poprosili przechodzącą parę aby im zrobili zdjęcie. A oni odwdzięczyli się tym samym. Tak chodzili ścieżką, robiąc sobie co jakiś czas zdjęcia.
-Chodź, pójdziemy odpocząć.- Powiedział Akashi, po czym poszli na trawę, gdzie zrobili sobie piknik.
-Już wiem dlaczego wziąłeś samochód- aby nie nosić koszyka piknikowego.- Zaśmiała się Kimie, jednak chętnie usiadła na kocyku.
-Bo gdybyś go zobaczyła to nie byłoby niespodzianki.- Akashi usiadł obok niej i wyciągnął jedzenie z koszyka.
-Ale tu naprawdę pięknie~! Tak cicho i spokojnie.- Kimie oparła się o swojego chłopaka, wpatrzona w pola kwiatów.
-W końcu należy nam się odpoczynek po ciężkim tygodniu.- Akashi objął ją w pasie.
-I niebawem nie będziemy mieli wolnego tygodnia. W końcu zawody letnie szybko nadejdą, a ty wtedy będziesz miał więcej treningów. Do tego przed tym są testy.- Powiedziała nieco smutno Kimie.- Do tego odległość. Na pewno nie będziemy mogli się spotykać codziennie, a jak już to tylko na krótko. I...- Nie dokończyła, gdyż Akashi pocałował ją nagle namiętnie.
-Przestań tak mówić.- Powiedział, gdy się od siebie odkleili. - Na pewno damy radę. Będzie ciężko, zwłaszcza teraz, gdy nie chodzimy do tej samej szkoły ale na pewno będziemy się spotykać. A po zawodach są wakacje, więc na pewno się gdzieś razem wybierzemy.- Powiedział Akashi, patrząc Kimie w oczy.
-Sei-chan.....
-Tak?
-Jak pocałujesz mnie tak jeszcze raz to już o tym nie wspomnę.- Kimie zarumieniła się lekko. A Akashi uśmiechnął i jeszcze raz pocałował swoją dziewczynę.
-Teraz jestem spokojna.- Kimie przytuliła się do niego.
-Skoro tak to może coś zjemy?- Czerwonowłosy pocałował ją w czółko.
-Yhm~!- Przytaknęła Kimie, odklejając się od niego i biorąc sobie kanapkę. I tak jedli, rozmawiając na luźne tematy.
-Przejdziemy się jeszcze?- Zapytała Kimie, gdy napiła się soku.
-Później. Teraz jeszcze odpoczywamy.- Powiedział Akashi, po czym położył się, głowę kładąc na jej udach. Kimie uśmiechnęła się i zaczęła miziać go po głowie. Uwielbiała po prostu jego włosy.
-No tak, Pan Kapitan zmęczony.- Zaśmiała się Kimie.
-Zwłaszcza tymi, którzy chcieli dostać się do drużyny.- Akashi westchnął.
-Oj tam~! Ja wiem, że dasz radę~! Dałeś sobie radę z Daikim i Kise w jednej drużynie to reszta to dla ciebie pikuś~!- Kimie zaśmiała się, przypominając sobie pewien trening. Kise wtedy zaczął od niedawna z nimi trenować. Od początku wręcz chodził za Daikim i wiecznie chciał z nim grać one on one. Chociaż, gdy grali razem to często się kłócili. I właśnie tak był wtedy. Akashi próbował ich oddzielić ale ci go najwyraźniej nie słyszeli i na dodatek uderzyli go piłką. W ramach kary mieli dodatkowy trening plus musieli jeszcze sprzątać salę i składzik. Obaj mieli po tym dość i zaczęli się ze sobą jako-tako dogadywać aby nie wkurzyć Akashiego.
-Jak ty mnie dobrze znasz.- Powiedział Akashi i uśmiechnął się lekko.
-W końcu jestem twoją dziewczyną.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
Po tym jeszcze dobrą godzinę leżakowali na kocyku, po czym poszli się ponownie przejść i porobić więcej zdjęć. Kupili jeszcze kilka pamiątek, po czym trzeba było wracać. Jednak zamiast do domu pojechali jeszcze do restauracji, a po tym zrobili sobie długi spacer aż do domu kolorowowłosej.
-To była naprawdę świetna niespodzianka. Dziękuje.- Kimie cmoknęła swojego chłopaka w usta.
-Dla ciebie wszystko.- Uśmiechnął się Akashi, obejmując ją w pasie.
-A może wejdziesz na trochę??- Kimie wskazała głową drzwi. Akashi pokręcił jednak przecząco głową.
-Nie, muszę już wracać. Mam trochę zadań do zrobienia.- Kimie zrobiła niezadowoloną minę.- Ale jak dzisiaj je zrobię to jutro mogę wpaść na podwieczorek.- Cmoknął ją w nos.
-Skoro tak~!- Kimie od razu się rozpromieniła.- Przynajmniej zdążę pogadać sobie z Ryo-chan i wycisnąć od Dai-chana nieco informacji o jego randce.
-To widzimy się jutro.- Powiedział Akashi, po czym pocałował Kimie krótko.
-Mhm~! Ale ja chcę jeszcze jednego buziak.- Uśmiechnęła się słodko. Akashi pocałował ją raz jeszcze.
-Ale teraz już idź do domu, bo cię jeszcze nie puszczę.- Uśmiechnął się figlarnie.
-Chętnie bym na to przystała ale tatuś jeszcze nie jest gotowy na moje odejście.- Zaśmiała się Kimie. Przytuliła się mocno do czerwonowłosego, dała mu jeszcze szybkiego buziaka, po czym wkicała na schodki.- To do jutra Sei-chan~!
-Do jutra Skarbie. Napiszę do ciebie później.- Kimie puściła do niego buziaka, po czym z uśmiechem weszła do domu. Oczywiście jeszcze przez oczko patrzała jak jej chłopak sobie idzie.
-Wróciłam~!- Dopiero wtedy oznajmiła swój powrót. Zdjęła buty i poszła do salonu.
-Witaj w domu.- Przywitał ją tata.
-I jak randka?- Zapytała jej mama.
-Cuuudownie~! Ale zdjęcia pokażę ci później. Idę do siebie aby popisać nieco z Sei-chanem.- Powiedziała Kimie, wchodząc na schody.
-Przecież dwie minuty temu się widzieliście.- Powiedział jej tata.
-Tacy zakochani i tacy stęsknieni~!- Krzyknęła Kimie.- Zawołajcie mnie na kolację~!.- Krzyknęła jeszcze, po czym zamknęła się w swoim pokoju.
-Heh~!- Westchnął Yoshiki.
-Oj nie wzdychaj tak. Chyba najważniejsze jest to, że jest szczęśliwa.- Powiedziała z uśmiechem Mayumi. Jej mąż przytaknął tylko lekko, wracając do oglądania filmu.
Ryo-chan właśnie jadła śniadanie. Nie mogła jakoś zasnąć ale pozwoliła sobie poleżeć prawie do dziewiątej aby przypadkiem nie ziewać na randce. Na samą myśl uśmiechnęła się, po czym napiła herbaty. Po tym wstała i umyła talerzyk oraz kubek i poszła najpierw do pokoju po ciuchy, a następnie do łazienki. Tak, nadal łaziła sobie w piżamie po domu. Jednak była już dziesiąta, a nie chciała się jednak spóźnić. Gdy się umyła i wyprostowała włosy, zaczęła się zastanawiać, jak się umalować. Myślała aby napisać do Kimie ale ta pewnie już jest na randce z Akashim, więc nie chciała jej przeszkadzać. Zdecydowała się więc na delikatny makijaż- bo w końcu na koncert nie idzie tylko na randkę. Założyła jeszcze kolczyki, po czym poprawiła jeszcze fryzurę i obejrzała się w lustrze. Stwierdziła, że w sumie wygląda uroczo, jednak dzięki kilku ciemnym dodatkom nie wyglądała jak jakaś małolata. Zerknęła na zegarek i stwierdziła, że ma jeszcze niecałe pół godziny zanim przyjedzie Uruha. Posprzątała więc nieco aby nie siedzieć bezczynnie. "Ruki byłby ze mnie dumny"- pomyślała ze śmiechem.
-Doooobry~!- Usłyszała wtem. To jej tata, Takuji, który właśnie wstał i ziewając wszedł do kuchni.
-Cześć tatko~!- Sozo uśmiechnęła się lekko.- Wyspałeś się?
-Niezbyt. Ale trzeba się w końcu ogarnąć, zrobić zakupy i obiad i w ogóle.- Mruknął, wstawiając wodę na kawę.
-Wiesz, nie musisz się spieszyć, bo ja wychodzę.- Powiedziała nieco niepewnie.
-Tak? A gdzie?- Jej tatko nieco się ożywił.
-A wychodzę z Kimie na miasto.- Jakoś nie mogła powiedzieć, że idzie na randkę. Zwłaszcza, że tatuś chyba nie byłby zbytnio zadowolony wiedząc, że to przyjaciel Rukiego.
-Skoro tak. Ale i tak muszę zrobić zakupy i coś do jedzenia, bo wieczorem chcę nieco popracować, a ty nie możesz wszystkiego robić sama.- Uśmiechnął się do niej lekko.
-Tylko pamiętaj aby zrobić sobie listę, bo znowu czegoś zapomnisz.- Sozo zaśmiała się z niezadowolonej miny tatusia. Wtem zadzwonił jej telefon- to Uruha, który zapewne już podjechał.
-To Kimie. Jest już niedaleko, więc ja już pójdę.- Uśmiechnęła się i wzięła torbę.- Pa tato~!- Cmoknęła go w policzek i pobiegła do drzwi, ubierając szybko buty.
-Pa Skarbie~! Nie wracaj tylko zbyt późno~!- Krzyknął jeszcze.
-Dobrze~!- Powiedziała po czym wyszła. Uru już na nią czekał, więc od razu weszła do samochodu.- Hejka~!- Przywitała się, uśmiechając się szeroko.
-Hej~! Świetnie wyglądasz.- Kouyou spojrzał na nią z lekkim uśmiechem.
-Dzięki.- Ryo-chan zarumieniła się lekko, po czym zapięła pasy i ruszyli w drogę.- Odpocząłeś?- Zapytała, przypominając sobie, że wczoraj długo siedzieli w studio.
-Tak, chociaż powiem ci, że byłem naprawdę zmęczony. Reita to nawet na koniec już marudził, a Ruki nie miał sił wstać z kanapy.- Uśmiechnął się na to wspomnienie.
-No to Kai was wymęczył. A dzisiaj macie próbę?
-Nie, Kai na szczęście dał nam wolny weekend. Coś tam mówił, że chce wypróbować nowy przepis.
-I pewnie miał dość marudzenia Rukiego.- Zaśmiała się Sozo.
-Chyba nas wszystkich miał dość, bo gdybyśmy ładnie ćwiczyli to tak długo nam by to nie zeszło.- Zaśmiał się Uru.- I już jesteśmy.- Powiedział, parkując. Wyszli i skierowali się w stronę kina, po czym sprawdzili co leci najszybciej.- Komedia romantyczna, film akcji czy horror?
-Jest jeszcze animacja dla dzieci.- Powiedziała Ryo-chan, śmiejąc się.
-Wiesz, nie ma z nami Ruksa, więc po co mamy iść.- Zaśmiali się oboje.
-No tak, no tak. W takim razie.... film akcji. Lepiej obejrzeć coś ciekawego.
-A dlaczego nie horror?- Zapytał Kouyou.- I dlaczego nie komedia romantyczna?
-Wiesz, jakoś czuję, że ten horror jest naprawdę straszny, więc nie chcę mieć później koszmarów. A po co mi komedia romantyczna, skoro zapewne jutro Kimie opowie mi o swojej randce z Akashim?! Ja ten ich romantyzm słyszę na co dzień.- Zaśmiała się.
-Ale nie komedię.
-Komedię mam na co dzień, zwłaszcza gdy Kimie marudzi na brak kofeiny. Plus mój kuzyn też dostarcza mi wiele rozrywki.- Uśmiechnęła się szeroko.
-W sumie racja.- Stwierdził Uruha, po czym poszedł kupić bilety.- W sumie mamy jeszcze dwadzieścia minut do seansu, więc może kupimy popcorn i usiądziemy sobie w sali? Wiesz, rozmawiać tam nie zabraniają.- Powiedział i ruszył po popcorn.
-Czemu nie?! Przynajmniej nie będziemy stali jak kołki.- Ryo-chan poszła za nim. Kupili po dużej paczce popcornu i dwie duże cole, po czym poszli na salę.
-Wiesz, na razie połóżmy popcorn z boku, bo inaczej nie dotrwa do filmu.- Zaśmiała się Ryo-chan.
-O tak. Raz musiałem szybko iść kupować nowy, bo cały zjadłem w czasie reklam.- Zaśmiał się, po czym położył popcorn na siedzeniu obok. Na razie nie zapowiadało się, że będą tłumy, więc możliwe, że nawet cały rząd będą mieli wolny.- A właśnie, jak tam w szkole? Chyba aż tak bardzo nie męczą?
-Na razie nie ale wiadomo, ostatnia klasa, więc mnóstwo powtórek. A wiadomo, po drodze jeszcze festiwal, egzaminy i tak dalej. Plus dodatkowe zajęcia.
-Dasz radę. Wiesz, jak coś służymy pomocą~!- Uru ukłonił się lekko.
-Tak, jak będę miała problemy z angielskim to na pewno zgłoszę się do Reity.- Razem parsknęli śmiechem.- Chociaż Lider jest dobry z matmy, więc przynajmniej mam pretekst aby chodzić do was na próby.
-A Ruki w sumie dobry z japońskiego, więc możesz przychodzić kiedy chcesz. Kimie chyba będzie miała gorzej.
-No jeśli chodzi o Akashiego to na pewno będzie im ciężko. A co do nauki to problemów nie ma, bo często wtedy idzie do Izayi.
-Powiem szczerze, że znam już Kimie w sumie dość długo ale ani razu nie widziałem tego jej brata.- Przyznał szczerze Uru.
-W sumie to nie wiem jakie ma stosunki z Miyavim ale on to taka zapracowana osóbka, więc rzadko kogoś odwiedza. Zazwyczaj Kimie się z nim umawia albo czasem spotkają się przypadkowo na mieście.
-Jednak ma z nim dobry kontakt. A ty masz za kuzyna takie wstręciucha Rukiego.- Zaśmiał się Kouyou.
-Wiesz, gdyby nie był moim kuzynem to byś mnie nie poznał.
-Jakie nie poznał?! A przez Meeva to co?
-W sumie racja ale nie widzielibyśmy się tak często.
-No tak. Boziu, ja pamiętam jak ty byłaś małą dziewczynką.- Powiedział Uru z szerokim uśmiechem.
-Weź przestań~!- Ryo-chan zarumieniła się lekko.- Dlaczego ja wtedy musiałam być u Rukiego?
-Ale byłaś taka słodka~! Teraz też oczywiście jesteś ale wtedy... te kiteczki....
-Oj zamknij się~!- Powiedziała rozbawiona Ryo-chan i dźgnęła go w żebra.
-Oj, nie złość się~! W końcu teraz mogę powiedzieć, że wyrosłaś na piękną kobietę.- Uruha spojrzał na nią poważnie. Ryo-chan zarumieniła się pod wpływem jego uśmiechu.
-Dziękuję... Ekhm~! Film się zaczyna.- Powiedziała widząc, że gasną światła. W duchu dziękowała, że film się zaczyna. Seans był naprawdę ciekawy i działo się w nim sporo akcji. Ryo-chan jakoś po 40 minutach filmu próbowała się nie śmiać, gdy Uru wyszedł na chwilę i wrócił z nachosami, bo skoczył mu się popcorn.
-Naprawdę świetny film.- Stwierdziła Ryo-chan, gdy wychodzili z sali. Przeciągnęła się, gdyż nieco zdrętwiała.
-Trochę mnie dziwi, że tak mało osób było.- Powiedział Uru z zastanowieniem.
-Najwidoczniej więcej osób poszło na tą komedię romantyczną, bo chyba jakiś znany aktor tam gra.
-Znany i przystojny.- Przytaknął Uru. Wyszli z kina i Ryo-chan skierowała się w stronę samochodu lecz Kouyou ją zatrzymał.
-Co?
-W drugą stronę. Bez obiadu cię nie puszczę.- Powiedział, ciągnąc ją do siebie.
-Ale naprawdę nie trzeba~!- Powiedziała Sozo lecz podeszła do niego.
-Trzeba, trzeba. Dziś sobota, więc można się nieco poszwendać po mieście. Niedaleko jest fajna knajpka.- Uruha uśmiechnął się zachęcająco.
-Skoro tak~!- Ryo zrównała z nim kroku i ruszyli do knajpki. Gdy tam dotarli zamówili jedzenie i pogrążyli się w rozmowie na temat obejrzanego filmu i jeszcze kilku innych. Gdy zjedli zamówili sobie jeszcze deser, gdyż naprawdę miło im się rozmawiało.
-I dlatego już nigdy więcej nie obejrzę z Kimie żadnego horroru.- Zakończyła swoją opowieść Sozo, a Kouyou zwijał się wręcz ze śmiechu.
-Punkt dla Kimie, nie ma co~! Jak ja chciałbym to zobaczyć~!- Zaśmiał się ponownie.
-Naprawdę się ciesze, że Kimie tak się śmiała, że nie mogła zrobić zdjęcia.
-Ale wiesz, ja bym ci czegoś takiego nie zrobił.- Uru uśmiechnął się szeroko.
-Mam nadzieję. Bo gdybyś zrobił tak jak Kimie to bym się na ciebie obraziła i nie odzywała przez dobry miesiąc.- Ryo pogroziła mu palcem.
-Skoro tak to dziękuje, nie skorzystam. Nie rozmawiać z tobą to grzech.- Stwierdził Uru i przytaknął nawet głową. Po tym postanowili się przejść, gdyż pogoda była naprawdę piękna i aż żal byłoby z niej nie skorzystać. Rozmawiali i od czasu do czasu się zaczepiali. Po tym wrócili z powrotem do samochodu i Uruha podwiózł Ryo-chan do domu.
-Naprawdę świetnie się bawiłam. Dobrze, że mnie zaciągnąłeś do tej knajpki.- Powiedziała Ryo, odpinając pasy.
-Inaczej byś spędziła popołudnie nad książkami. A tak miałaś miłe popołudnie spędzone z moją skromną osobą.- Uruha próbował powiedzieć to poważnie lecz na końcu się zaśmiał.
-Mówi mi to gitarzysta w sumie dość znanego zespołu. Aż dziw, że żadna fanka cię nie zaczepiła.
-Jak widać miałem szczęście. Bo w sumie głupio bym się czuł, gdyby ktoś przerwał naszą randkę.- Stwierdził, a Ryo zarumieniła się lekko na słowo "randka". Siedzieli tak w ciszy i patrzeli sobie w oczy.
-Ehmm....- Odchrząknęła Ryo-chan.- To do zobaczenia.- Powiedziała niepewnie.
-Mhm.- Przytaknął Uruha, po czym pochylił się i złączył czule ich usta. Sozo oddała pocałunek, czują jak się czerwieni i jak wali jej serce. Gdy się od siebie odsunęli, jeszcze chwilę patrzyli na siebie.- Do zobaczenia.- Powiedział Kouyou.
-Mhm.- Przytaknęła Ryo, po czym wyszła z samochodu lecz zamiast iść prosto do drzwi obeszła auto. Uruha widząc to opuścił szybę.
-Coś się stało?- Zapytał lecz Ryo zamiast odpowiedzieć cmoknęła go po prostu w policzek.
-Dziękuje.- Powiedziała i uśmiechnęła się słodko, po czym ruszyła w stronę drzwi. Zanim weszła zauważyła jeszcze szeroki uśmiech Uruhy. Gdy zamknęła za sobą drzwi oparła się o nie i westchnęła głośno, po czym uśmiechnęła szeroko.
-Wróciłam~!- Krzyknęła zdejmując buty i ruszając prosto do swojego pokoju.
-Witaj w domu.- Powiedział jej ojciec, nie odrywając wzroku z ekranu laptopa.
-Jadłam na mieście, więc nie jestem głodna.- Powiedziała tylko Ryo-chan i zamknęła się w swoim pokoju. Miała ochotę skakać ze szczęścia lecz powstrzymała się i rzuciła się po prostu na łóżko. Uśmiech nie schodził z jej twarzy. Już nie mogła się doczekać aby wszystko opowiedzieć Kimie. Jednak jak na razie postanowiła się przebrać i coś porobić, dopóki Kimie nie napisze do niej. Chociaż ciężko było, gdyż dalej myślała o pocałunku z Uruhą, na co lekko się rumieniła. Tak, ten dzień był wspaniały.
Akina wstała rano, gdyż nie wiedziała o której przyjdzie Aomine. Oczywiście spodziewała się, że będzie coś koło 11, gdyż na pewno nie był rannym ptaszkiem. Gdy się malowała dostała od niego SMSa, że o 13 mają się spotkać obok sklepu. Akina odetchnęła, gdyż nie musiała się spieszyć. Plus gdyby jej brat zobaczył Aomine pod drzwiami, który do tego czeka na nią to zapewne nie wypuściłby jej z domu. Gdy się już umalowała, uczesała i ubrała poszła do kuchni na śniadanie. Wzięła swoje ulubione płatki, zalała mlekiem i poszła usiąść w salonie. Wiedziała, że jej mama tego nie lubi ale Akinie tak był najwygodniej. Zwłaszcza, że leciał ciekawy program. Napisała jeszcze do Mine aby sprawdzić, czy za bardzo się nie stresuje. Gdy jej odpisała Akina przez jakieś dziesięć minut próbowała się rozczytać o co jej chodzi. Gdy jako tako zrozumiała to stwierdziła, że Mine jest mega podekscytowana, więc postanowiła jej nie przeszkadzać. Życzyła jej jeszcze miłej randki, po czym siedziała sobie dalej i oglądała jakiś serial kryminalny.
-Czeeeść~!- Powiedział Junpei, wchodząc do salonu i przysiadając się.- Ty już na nogach?- Spytał, widząc siostrę w pełnej gotowości.
-A czemu nie? Plus wychodzę za jakąś godzinę.- Mruknęła, skupiając się na serialu i na tym aby się nie zarumienić. I nie wypaplać, że idzie z Daikim Aomine na randkę.
-A o której wrócisz?
-Nie wiem, a co?
-Bo mama zapewne będzie się pytała. Wiesz, czy kolację dla ciebie też szykować.
-Hmmm.... Zapewne wtedy już wrócę, więc tak. Chociaż poproś ją, żeby zrobiła jakąś zapiekanką czy coś z kurczakiem, bo ostatnio często ryba była.- Junpei przytaknął tylko i razem w ciszy oglądali serial. Akina stwierdziła, że aktor Yuhei Hanejima świetnie pasuje w roli policjanta. I nim się obejrzała, a już było przed 13.Wstała, ubrała buty i życząc jeszcze bratu miłego popołudnia wyszła. Po drodze poprawiła jeszcze bluzkę i włosy oraz sprawdziła czy się przypadkiem gdzieś nie ubrudziła. Wzięła jeszcze głęboki oddech aby się nieco uspokoić. Gdy była już niedaleko zauważyła go. Stał oparty o ścianę.I najwidoczniej było mu naprawdę ciepło, gdyż bluzę zawiązał na biodrach. Dzięki temu i obcisłej bluzce można było zauważyć jaki jest wysportowany. Akina otrząsnęła się i przestała się patrzeć na jego absy.
-Hejka.- Powiedziała z uśmiechem, podchodząc do niego.
-Yo.- Aomine odepchnął się od ściany i spojrzał na nią od stóp do głów.- Bardzo ślicznie wyglądasz.- Uśmiechnął się do niej zawadiacko, na co Akina się zarumieniła lekko.
-Dziękuje za komplement.
-To teraz idziemy.- Powiedział Aomine i ruszył przed siebie. Akina szybko go dogoniła.
-A gdzie mnie zabierasz?- Zapytała, poprawiając torebkę.
-A co? Nie chcesz mieś niespodzianki?
-Wiesz, lubię niespodzianki ale jednak chciałabym wiedzieć gdzie mnie zabierasz.- Powiedziała i spojrzała na niego.
-Heh....- Aomine westchną i chwilę się nie odzywał.- Do wesołego miasteczka.- Powiedział i spojrzał na nią, oczekując jakieś reakcji.
-Fajnie. Dawno w żadnym nie byłam.- Uśmiechnęła się szeroko. Aomine zaś parsknął śmiechem.
-Mam nadzieję, że nie boisz się iść na rollercoastera- Spojrzał na nią wyzywająco.
-Nie boję się ale lepiej nie dawaj mi przed tym waty cukrowej, bo będzie nieprzyjemnie.
-Dobra, nakarmię cię później.- Powiedział wyraźnie zadowolony Aomine.
-A co to ja? Dziecko?- Prychnęła na niego.
-Oczywiście, że nie Kocico. Po prostu wiem, gdzie niedaleko jest fajna knajpka z dobrym jedzonkiem.
-Tylko pamiętaj Kotku, że jestem dziewczyną i nie jem tyle mięsa co ty zapewne.
-Dobrze, że jesz mięso. To jest plus. Ale nie musisz się martwić, to nie jest grill-bar. W sumie to jakoś niedawno odkryłem tą knajpkę ale wiem, że jedzenie mają naprawdę dobre.
-Liczę, że masz dobre kubki smakowe.- Zaśmiała się Akina.
-Nie zawiedziesz się. A tak w ogóle to co u ciebie?- Aomine przeszedł na inny temat niż jedzenie.
-Jeśli chodzi o szkołę to dobrze. W sumie sam wiesz jak to w szkole. A ci jak idą treningi?
-Spokojnie. W sumie to trochę nudno. A w Teiko coś się zmieniło? Ktoś za mną tęskni?- Zapytał z szerokim uśmiechem.
-Wiesz, mówić to o tobie mówią, bo wszyscy są ciekawi jak to będzie na letnich zawodach. A cz ktoś tęskni to nie wiem. Chociaż jest mniej pisku dziewczyn niż było.
-Jak to nie wiesz?! Przecież zapewne ty sama za mną tęsknisz.- Aomine szturchnął ja lekko.
-A po co mam tęsknić, skoro nawet wtedy się nie znaliśmy~?- Akina również go szturchnęła z uśmiechem.
-Właśnie się zastanawiam, dlaczego cię nie poznałem. Taką piękna dziewczynę i to w dodatku z takimi walorami.- Aomine spojrzał w dół na jej biust. Akina zarumieniła się, zasłaniając dekolt, na co Daiki się uśmiechnął.
-Może dlatego, że za bardzo byłeś zajęty na treningach? Plus Satsuki chyba ma większe ode mnie.- Wymamrotała, chociaż sama nie wiedziała tego dokładnie.
-Satsu ma rozmiar F. Ale i tak ona jest dla mnie jak kuzynka, bo w sumie znamy się od dziecka. I dodajmy tu fakt, że ona szaleje za Tetsu.
-Satsuki i Kuroko?- Akina nieco się zdziwiła. W sumie widziała ich kilka razy razem ale wiadomo, Satsuki była ich menadżerką
-W sumie to nie wiem czy są razem ale wiem, że ona uważa go za swojego chłopaka.
-To dlaczego poszła z tobą do jednej szkoły, a nie z Kuroko?
-A bo ja wiem?! Ja jej nie rozumiem. I tak większość czasu mi marudzi.- Prychnął Aomine.
-A byliście parą czy coś?- Dopytała się z ciekawości.
-Hmmm..... Chyba nie.
-Jak to chyba nie??!
-No raz czy tam nawet dwa się pocałowaliśmy ale nic poza tym. Jak mówiłem znamy się od dzieciństwa i może dlatego ze sobą nie chodziliśmy.- Stwierdził Aomine i wzruszył ramionami. Akina uśmiechnęła się lekko na te słowa.
-To może poszła za tobą, bo nadal uważa cię za dzieciaka?- Zapytała się Akina i zaczęła się śmiać, widząc oburzoną minę Aomine.
-Ja niańki nie potrzebuje.- Powiedział stanowczo.- No chyba, że byłabyś nią ty to chętnie.- Uśmiechnął się szeroko.
-Co jeszcze? Może jeszcze miałabym cię karmić piersią??!
-Oczywiście.- Aomine wyszczerzył się, a Akina dźgnęła go w żebra.
-Zapomnij. Jesteś już za duży.
-A chodzi ci o mój wzrost czy...
-Ahomine!- Przerwała mu Akina i uderzyła go w ramię. Aomine zaśmiał się głośno.
-Ślicznie się rumienisz.- Powiedział, nadal się śmiejąc.
-Już mi to mówiłeś.- Burknęła zawstydzona Akina.
-Ale jak powtarzam to się rumienisz jeszcze bardziej.- Puścił jej oczko.- Już jesteśmy.- Powiedział, gdy doszli wesołego miasteczka. Było w sumie dość dużo ludzi, jednak tłoku nie był i dało się w miarę normalnie iść.- To co, idziemy na największego od razu czy zaczynamy od najmniejszych?- Zapytał przystając.
-Lepiej zacznijmy od najmniejszych. Nie chcę swojemu żołądkowi robić rewolucji.- Powiedziała Akina. I tak zaczęli chodzić od jednej do drugiej atrakcji, świetnie się przy tym bawiąc. Oczywiście na największym rollercoasterze byli trzy raz pod rząd, przez co nieco zakręciło się im w głowach.
-Boże~! Dlaczego byliśmy trzy razy~?!- Jęknęła Akina ze śmiechem.
-Ale fajnie było~!- Zaśmiał się Aomine.
-Jednak teraz przerwa, co nie?! W sumie to zgłodniałam.- Stwierdziła, gdy wszystko przestało się kręcić jej przed oczami.
-To może chodźmy na jakieś lody, pochodzimy jeszcze trochę i pójdziemy wtedy do knajpki.- Zaproponował Aomine.
-Spoko.- Akina uśmiechnęła się i poszła z nim na poszukiwanie lodów. Po zjedzeniu ich poszli do sali luster, do domu strachów- gdzie Akina uczepiła się Aomine, po czym jak coś złapało ją za kostkę- i jeszcze nieco pograli. Daiki wygrał nawet dla niej maskotkę. Nieco zmęczeni i szczęśliwi poszli do knajpki. Okazało się, że serwują tam najróżniejsze pierożki robione na parze. Zamówili kilka po czym się nimi zajadali, przyjemnie sobie rozmawiając. Gdy już zjedli ruszyli powolnym krokiem ku domu Akiny.
-Czuję się przyjemnie zmęczona.- Stwierdziła Akina z uśmiechem.
-Bo miałaś świetną zabawę i się najadłaś.- Zaśmiał się Aomine.
-Ale ja nie zjadłam aż tyle pierożków~!
-Oczywiście, że nie tyle co ja ale tych jednych to nawet nie dałaś mi spróbować.- Zaśmiał się Aomine.
-Powiem ci, że dobre były.- Powiedziała i się roześmiała.
-Fajnie wiedzieć.- Aomine pokręcił niedowierzająco głową.
-Ale z drugiej strony odstąpiłam ci te z wołowiną czy czymś tam.
-No dobra, niech będzie. Nie obrażę się za to na ciebie.- Zaśmiali się ze swojego zachowania.
-Dziękuje za bardzo miłe popołudnie.- Powiedziała Akina, gdy byli już niedaleko jej domu.
-Ależ proszę. I tak to nie było jedyne takie popołudnie.
-He~?- Akina spojrzała na niego zdziwiona, nie rozumiejąc jego słów.
-No co?- Przystali.- To chyba nie była nasza jedyna randka, co nie?- Aomine spojrzał na nią z lekkim uśmiechem. Akina zaś zarumieniła się, nie wiedząc co powiedzieć.
-Eeee.....To...- Nie powiedziała nic więcej, gdyż Daiki pochylił się i złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Akina stała tak zszokowana, a jej myśli krzyczały "Aomine właśnie cię pocałował~!!!".
-Akina zostaniesz moją dziewczyną?- Zapytał prosto z mostu Aomine.
-Ale...Ale my byliśmy dopiero na pierwszej randce.- Wymamrotała. Chociaż bardzo chciała zostać jego dziewczyną.
-No to co?! Pójdziemy na kolejną randkę i kolejną i wtedy się lepiej poznamy. I naprawdę mi się podobasz Akina.- Aomine wyciągnął rękę i pogłaskał ją po czerwonym policzku.
-Ja.... Chętnie.- Akina uśmiechnęła się.- Bo ty mi też się...podobasz.- Mruknęła, nieco tymi słowami zawstydzona.
-To widzimy się jutro?- Zapytał Daiki z uśmiechem.
-Niestety nie. Mam lekcje do odrobienia plus na poniedziałek mam sprawdzian z matematyki.- Powiedziała tym faktem niezadowolona.
-Skoro tak.... Ale będziesz miała czas aby chociaż nieco ze sobą popisać?
-Pewnie.- Akina uśmiechnęła się.
-To napiszę do ciebie jutro po obiedzie. Może zdołam jeszcze wyrwać cię na jakiś spacer.- Akina uśmiechnęła się zadowolona.- To do zobaczenia.- Powiedział Aomine i cmoknął ją jeszcze raz w usta.
-Tak, do zobaczenia.- Akina przemogła się i cmoknęła go w policzek. Oczywiście musiała ustać na palcach i pociągnąć go za koszulkę aby dosięgnąć. Daiki uśmiechnął się na tego gest, po czym jeszcze sobie pomachali. Akina z wielkim uśmiechem weszła do domu. "Jestem dziewczyną Aomine!!", krzyczał jej umysł i tańczył sobie sambę. Poszła do swojego pokoju i omal nie pisnęła z radości. Już się nie mogła doczekać miny Mine jak jej powie. Na razie postanowiła się nieco uspokoić aby przypadkiem ze szczęścia nie rzucić się bratu na szyję czy nie odtańczyć tańca radości w kuchni.
Mine wstała wcześnie, gdyż była zbyt podekscytowana randką z Kise aby spać czy chociażby się lenić. Podśpiewując sobie pod nosem jakąś piosenkę, w piżamce poszła do kuchni aby zjeść pożywne śniadanie. Oczywiście wiedziała, że nie może liczyć zbytnio na swoje zdolności kulinarne ale za to nich nie robi lepszych kanapek i herbaty niż Mine~! (Przepraszam, jeśli uraziłam :p #Kimie). Także przyszykowała sobie kanapeczki i zaparzyła herbatkę, po czym ze smakiem wszystko zjadła. Następnie wkicała na kanapę aby obejrzeć odcinek jednego serialu, który naprawdę jej się podobał. I to nie dlatego, że grał tam chłopak o blond włosach. Gdy odcinek już się skończył dalej w wesołym humorze poszła do łazienki. Spędziła tam godzinę, gdyż chciała przy Kise naprawdę dobrze wyglądać. Chociaż i tak dobre dziesięć minut stała pod prysznicem i sobie śpiewała. Ano i po tym musiała ogarnąć swoją poranną szopę na głowie, co poszło jej nadzwyczaj szybko. Gdy się lekko podmalowała i ubrała, poszła jeszcze do pokoju aby sprawdzić czy nie ma żadnych SMSów. Jakoś odpisała do Akiny i po tym wymieniła torebkę na inną, gdyż tamta jakoś nagle jej nie pasowała. Po tym czas jej szybko zleciał- zdążyła posprzątać nieco swój pokój- i już ubierała buty. Wtedy zauważyła jak jej brat w końcu wychodzi z pokoju.
-Cześć Shun-chan~! Jak coś to ja wychodzę i wrócę zapewne wieczorem. Tylko nie zjedz moich serków. Miłego dnia Shunii~!- Krzyknęła wesoło Mine, po czym wyszła.
-Mówiłem ci, nie nazywaj mnie Shun-chan ani Shunii.- Mruknął Shun w drzwi. Mine zaś wesolutkim krokiem z szerokim uśmiechem poszła na stację. Usiadła na ławce i czekała na blondyna.
-Ohayo Mine-chan~!- Usłyszała wtem za sobą. Odwróciła się zaskoczona.
-Ohayo Kise~!- Omal nie krzyknęła.
-Cześć, cześć. Wiesz Mine, ma do ciebie prośbę.- Powiedział Kise nieco zmieszany.
-Jaką?
-Wiesz, możesz mowić na mnei inaczej niż Kise? Wiesz, nie chcę aby jakieś fanki przeszkadzały nam w randce.- Uśmiechnął się niewinnie.
-Hmmm.... Dobrze Ki-chan~!- Mine uśmiechnęła się do niego promiennie.
-Dziękuje. Naprawdę ślicznie wyglądasz Mine-chin~!- Powiedział, gdy Mine ustała obok niego.
-Dziękuje~!- Mineś zarumieniła się lekko.- To idziemy?
-Pewnie~!- Ruszyli powolnym krokiem.- Miło spędziłaś wczorajsze popołudnie?
-W sumie tak. Z Yukio zjedliśmy ciasto, nieco się powygłupialiśmy ale w sumie musiał iść szybko do domu, bo był zmęczony po treningu, a jeszcze miał lekcje do zrobienia. W sumie to ja też miałam. A ty odpocząłeś?
-Można tak powiedzieć. Menadżer mnie odwiedził i omówiliśmy nieco przyszłe sesje i takie tam. A po tym na szczęście nie miałem już żadnych obowiązków, więc poszedłem spać.
-Trochę mnie dziwi, że dajesz sobie radę. Wiesz... szkoła, treningi, modeling.- Mine naprawdę dziwiło, że Kise mimo wszystko miał tyle energii
-W sumie to już od małego jestem modelem, więc się przyzwyczaiłem. Plus to nie są jakieś wielkie sesje. Nadal się zastanawiam, czy po liceum ciągnąc to dalej.- Powiedział z zastanowieniem.
-Wiesz, zawsze możesz i studiować i się uczyć. A jak jednak nie będziesz chciał już pozować to skupisz się na wybranym drugim zawodzie.
-Też tak myślałem ale czasami nie wiem, czy podołam. W końcu to studia.
-A gdzie chciałbyś pracować?- Zapytała szczerze ciekawa, gdyż nie było tego w żadnym wywiadzie.
-Chciałbym zostać pilotem. Dobrze radze sobie z językami obcymi plus chciałbym zwiedzić nieco świata.- Powiedział z uśmiechem.- A ty Mine-chan? Masz już jakieś plany?
-Na razie sama nie wiem ale ja mam to szczęście, że dopiero w drugiej klasie liceum mam wybrać sobie przyszły zawód. Ale skoro tak to albo zostanę menadżerką albo stewardessą.- Uśmiechnęła się.
-Wiesz, jakoś bardziej pasujesz mi na cukiernika, bo jesteś słodziutka.- Kise puścił jej oczko.
-Gdybym jeszcze potrafiła piec~!- Zaśmiała się Mine.- Ale tak w sumie to jeszcze nie wiem. Ale jakbym już zdecydowała to na pewno ci powiem.
-Trzymam za słowo~! A tak przy okazji to już doszliśmy.- Powiedział Kise. Mine spojrzała się na budynek przed sobą, który okazał się oceanarium.
-Rybki~!- Krzyknęła wesoło.- A będą delfinki?- Zapytała Kise.
-Pewnie tak. Chodź, sprawdzimy~!- Pociągnął ją w stronę wejścia. Kupili bilety i zaczęli chodzić po oceanarium oglądając najróżniejsze ryby, ssaki, wodne stworzenia i rośliny, opowiadając sobie przy tym różne śmieszne historie.
-Ki-chan patrz~! Za chwile będzie pokaz delfinów~!- Wskazała Mine na plakat. Czym prędzej poszli na widownię aby to obejrzeć. Naprawdę świetnie się bawili, nawet wtedy, gdy jeden z delfinków ich ochlapał.
-One były takie śliczne~!- Mine nadal była zachwycona pokazem.
-Racja, racja~~!- Przytaknął Kise, chowając telefon do kieszeni.
-Gdzie teraz idziemy?- Zapytała Mine. Kise chciał odpowiedzieć lecz wtem blondynce zaburczało w brzuchu.
-Pfff~!- Zaśmiał się blondyn.- W tym wypadku to idziemy coś zjeść. Na co masz ochotę?- Zapytał, kierując się do wyjścia.
-Głupi brzuch.- Powiedział zawstydzona Mine.- Hmmm..... Mam ochotę na.... naleśniki~!- Krzyknęła Mine.
-To idziemy~!- Zawtórował jej Kise i śmiejąc się ruszyli do wyjścia. Na szczęście szybko znaleźli budkę z naleśnikami, bo Mine była naprawdę głodna.
-Nie jadłaś śniadania?- Zapytał Kise znad swojego naleśnika.
-Jadłam~! Ale najwyraźniej mojemu żołądkowi było mało.- Parsknęła Mine, po czym ugryzła naleśnika. Po naleśnikach przeszli się po parku, a następnie poszli na ścianę wspinaczkową. Mine niestety przegrała z Kise, który był szybszy i jako pierwszy dotarł na szczyt. Nadal nie mieli dość, więc udali się jeszcze do parku rozrywki aby poskakać na trampolinach i pozjeżdżać z dmuchanej zjeżdżalni.
-Ja mam dość~!- Stwierdził Kise, gdy zmęczeni i radości wyszli z budynku.
-Ale fajnie było~! Chociaż od tego skakania to chyba będę mieć zakwasy.- Stwierdziła Mine, patrząc na swoje nogi.
-To dobrze, że jutro niedziela, bo inaczej jeszcze do szkoły byś nie doszła.- Kise uśmiechnął się lekko. Zaczęli dyskutować na temat innych sportów i kontuzji jakich się kiedyś nabawili. W sumie to Mine zazwyczaj miała właśnie zakwasy, a Kise najczęściej miał jakieś otarcia przez swoją nieuwagę.
-He~? Już dochodzimy do stacji?- Powiedziała nieco zdziwiona Mine.
-Jak chcesz to mogę cię odprowadzić do domu. Tylko powiedz gdzie, bo nie wiem.- Zaproponował Kise.
-No to chociaż kawałek~!- Powiedziała z zadowoleniem i skręciła w prawo Dopiero teraz się zorientowała, że trzymają się za ręce.- Ale szalony dzień~!- Stwierdziła po chwili.
-Naprawdę świetnie się bawiłem. W sumie to dawno nigdzie nie wychodziłem, gdyż nie miałem czasu, więc niezły odpoczynek od szkoły i pracy.- Westchnął Kise.
-Ja też świetnie się bawiłam~! Zwłaszcza, że miałam wspaniałe towarzystwo~!
-I na szczęście żadna fanka mnie nie rozpoznała~!- Kise odetchnął z ulgą.- Hej Mine...
-Hmmm??- Spojrzała na niego Kise zatrzymał się, po czym położył dłoń na jej policzku i pocałował ją. Mine najpierw zszokowało lecz po chwili oddała delikatnie pocałunek.
-Wiesz..... mam pytanie.- Zaczął nieco niepewnie.- Czy podobam ci się tylko jako model?- Zapytał, patrząc jej prosto w oczy.
-Oczywiście, że nie~! Wiesz, interesuję się twoją karierą i naprawdę chciałam cie poznać ale wcale nie myślałam, że idę na randkę z modelem tylko po prostu z tobą.- Powiedział Mine na jednym tchu i rumieńcem na twarzy.
-Bo ja cię lubię Mine-chan.-Przyznał Kise, uśmiechając się lekko.
-Ja też cię lubię Ki-chan.- Mine uśmiechnęła się słodko.
-Więc zostaniesz moją dziewczyną?- Zapytał, przybliżając się do niej.
-Dzie.....- Mine zacięła się na chwile.- Oczywiście~!- Uśmiechnęła się szeroko, po czym w niego wtuliła.
-To się cieszę.- Kise odwzajemnił uścisk.
-Ale wiesz, że musimy to ukrywać!?- Powiedziała Mine, gdy odkleiła się- niechętnie- od blondyna.
-Dlaczego??
-Po pierwsze twoje fanki. A po drugie mój kuzyn.
-Ano tak. Boże~! Kasamatsu-senpai mnie zabije, gdy się dowie~!- Kise jęknął przerażony.
-Później jakoś łagodnie mu o tym powiemy.- Zaśmiała się Mine. Ale teraz już muszę iść, bo obiecałam nie wracać zbyt późno.
-Dobrze, dobrze. Napiszę do ciebie, gdy już wrócę. Dobrze?
-Mhm~!
-To do zobaczenia.- Kise pochylił się i cmoknął ją w policzek.
-Pa Ki-chan mój chłopaku~!- Zaśmiała się Mine, po czym przytuliła się do niego szybko i machając mu ruszyła do siebie. Chociaż teraz miała ochotę poskakać ale się powstrzymała i grzecznie wróciła do domu. Ale gdy weszła do swojego pokoju to położyła się na podłodze i westchnęła z uśmiechem. Jej mózg stał się papką. Po prostu czuła jak motylki w jej brzuchu sobie fruwają, a uśmiech nie schodził z twarzy.
-Błagam, niech mnie ktoś uszczypnie.- Powiedziała z uśmiechem i myślą, że od jakiś dwudziestu minut jest dziewczyną Kise Ryouty. Życie jest piękne~!
Moje kochane~! ^w^
Wiadomo, że w japońskich szkołach są przeróżne kluby jak np. szanowny klub koszykówki ;p
I tu mam do was prośbę abyście napisały do jakiego klubu chcecie należeć ^^
Bo wiadomo, że każdy uczeń do jakiegoś musi się zapisać. A mi to będzie potrzebne do następnych rozdziałów :D
Ano i jak jeszcze macie jakieś pomysły to piszcie śmiało~! ^^
(Np. jakąś sytuację z jednym z bohaterów, czy coś w tym stylu)
Z góry dziękuje~! :*






