wtorek, 31 stycznia 2017

Happy Birthday Kuroko~!

Ohayo~! ^w^
Po pierwsze to jestem nieco zszokowana, że już wstawiam trzeci post pod rząd xp 
Brawa dla mnie, nie ma co :D <Dumna z siebie>
Ale przejdźmy do rzeczy, bo dzisiaj przecież urodziny Kuroko~! :3

Happy Birthday Dear Tetsu~! 
<3 <3 <3 <3 <3 

Mój syneczku kochany życzę Ci samych wygranych meczy, dużo shake'ów waniliowych, wielkiej miłości (z Kagamim, bo Aomine zajęty xp), najlepszych przyjaciół, więcej uśmiechu, spełnienia marzeń i ogółem wszystkiego co najlepsze~! :3

Wszystkiego Najlepszego ode mnie, Akashiego i całej reszty zgrai :D

Oczywiście nie mogło zabraknąć urodzinowej miniaturki dla naszego Cienia ^^

Co do postów to nie wiem kiedy się pojawię :p 
Isoshi chyba ma mnie dość, tak go męczyć dzień po dniu xp
Chociaż mam nadzieję, że pojawię się jeszcze w tym tygodniu ^w^
Postaram się napisać w końcu kolejny rozdział Ferajny- pół strony już mam, zawsze coś ;)

 Przypomnę jeszcze o Sylwestrowym shocie by Kimie i Ryo-chan :3
Znajdziecie go tutaj ---> [LINK]

Jeszcze raz
Wszystkiego Najlepszego Tetsu~! :*
A Wam życzę miłego czytania i słodkich snów :3
#Kimie


Niebieskowłosy chłopak spał zakopany pod kołdrą. Obok niego spał jego pies. Spaliby tak dłużej, gdyby ktoś nie zaczął się kłócić, a po chwili dzieci nie zaczęły płakać. Kuroko usiadł i przetarł zaspane oczy. Jak zawsze miał szope na głowie, mimo iż nie wiercił się bardzo. Nigou zszedł z łóżka i przeciągnął się, po czym szczeknął wesoło. Kuroko wstał i poszedł sprawdzić co się dzieje. Szybko znalazł miejsce hałasu. Okazało się, że to Aomine kłócił się o coś z Kagamim, na co Seiji i Yuichi się rozpłakali. Kise kołysał jednego Malucha, a drugim zajął się Haizaki. Kuroko westchnął- wiedział, że sobie nie pośpi, gdyż jego pokój był blisko pokoju dzieci. Poszedł więc na górę i wszedł do pokoju Kimie. Nie było jej tam lecz zastał Akashiego.

-Witaj Tetsuya. Coś się stało?- Zapytał Akashi, który siedział wygodnie na łóżku i czytał książkę. Kuroko bez słowa podszedł do łóżka, wszedł na nie, po czy przytulił się do Akashiego. Ten uśmiechnął się tylko lekko i przykrył go czerwonym kocykiem. Niebieskowłosy już przysypiał, gdy wtem weszła Kimie.

-Sei-chan~! Mam herbatkę~!- Powiedziała wesoło. Dopiero jak podeszła bliżej zobaczyła Kuroko pod kocykiem.- Tetsu-chan? A co ty tu robisz?- Odłożyła herbatkę na stolik i usiadła obok.

-Chce się jeszcze przespać. Aomine-kun i Kagami-kun się kłócą i nie dają mi spać.- Powiedział sennie.

-Skoro tak to śpij ale tylko godzinkę.- Kimie pomiziała go po głowie, po czym wyszła cicho, mówiąc coś pod nosem o zamordowaniu dwóch idiotów. Po tym Kuroko zasnął.



Obudził go Nigou, liżąc go po nosie. Wstał, przeciągając się. Akashiego ani Kimie nie było w pokoju. Postanowił najpierw udać się do swojego pokoju aby się przebrać. Nigou podążył za nim. Kuroko pogłaskał go po głowie. Był już tak duży, nie musiał się schylać. Kuroko dość szybko się oporządził i zszedł na późne śniadanie. W kuchni zastał Kise, który karmił Yuichiego. Seiji spał sobie smacznie w wózku.

-Witaj Kise-kun.- Powiedział spokojnie.

-Waaa~! Kurokocchi~! Gdzie byłeś~?- Kise na początku nieco się przestraszył, jednak teraz uśmiechał się szeroko.

-Spałem u Kimie w pokoju.- Powiedział, biorąc sobie naleśniki. Wstawił jeszcze wodę na herbatę.- Herbaty?

-Chętnie~! A dlaczego spałeś u Kimie?- Zapytał się Kise, wycierając małemu buzię od mleka, po czym położył go w wózku.

-Bo przez kłótnię nie mogłem spać.- Kuroko postawił miskę z jedzeniem Nigou, który od razu się do niej dobrał.

-A~! Przepraszamy. Tak jakoś wyszło.- Kise spojrzał na niego skruszony.

-Przecież to nie twoja wina.- Kuroko usiadł przed nim, podając mu przy tym herbatę.- Gdzie jest Aomine-kun?

-Kimie coś tam chciała i go zaciągnęła. A Kagamicchi jak się nie mylę miał iść po coś do Ryo-chan.- Kuroko przytaknął tylko i wziął się za śniadanie. Kise przy tym cały czas mówił, jednak Tetsu to nie przeszkadzało. Po jakiś 15 minutach do kuchni Miyavi.

-Kuroko~! Dobrze, że jesteś. Idziesz ze mną.- Powiedział kolorowowłosy i zanim Kuroko zdołał coś powiedzieć złapał go za rękę i pociągnął do wyjścia. Następnie weszli do samochodu i pojechali- jak się okazało- do Rukiego i Reity.

-O, już jesteście.- W drzwiach przywitał ich Reita z Reiko na rękach.

-Oczywiście~!- Meev uśmiechnął się szeroko.

-Po co tu przyjechaliśmy?- Zapytał Kuroko. Zazwyczaj to Aomine z Kise przyjeżdżają do chłopaków aby dzieciaki nieco się pobawiły.

-Ruki chciał iść na zakupy, a nie miał z kim.- Wyjaśnił szybko Reita.

-To dlaczego nie poszedł z Kise? Ja mogłem wtedy popilnować Maluchów.

-Z dwójką nie dałbyś rady. Zwłaszcza, że Aomine nie ma. Plus Kise mówił, że Maluchy są dzisiaj jakieś bardzo marudne.- Powiedział Miyavi, biorąc Harusia na ręce.

-A dlaczego ja mam iść? Nie, żebym miał coś przeciwko.- Wyjaśnił i spojrzał na Rukiego. Ten spojrzał się na Miyaviego krytycznie.

-A dlaczego nie?- Uśmiechnął się szeroko.

-Miyavi-kun, czy to dlatego, że ja i Ruki jesteśmy tego samego wzrostu?- Kuroko wyglądał na spokojnego, jednak spojrzenie miał niczym Akashi.

-Nieee~~!- Powiedział Miyavi, jednak tak jakoś schował się za Reitę. Kuroko z Rukim westchnęli tylko.

-To my idziemy. Pa moje Słodziaki~!- Cmoknął Reiko i Harusia w noski, a Reicie dał krótkiego buziaka. Wyszli i pojechali do centrum handlowego.



……Tymczasem w domu Kimie……

-Dai-chan weź wyżej powieś ten napis~! I nieco w prawo. Niji kazałam ci tylko przynieść alkohol, a nie go kosztować. Mukkun nie jedz tych precli~! Idź lepiej pomóż Kaiowi w kuchni.- Kimie stała na środku pokoju i każdemu rozkazywała. Po chwili zadzwonił jej telefon.- Moshi, moshi~!

-Cześć siostrzyczko~! Melduję, że Solenizant pojechał na zakupy~!

-To dobrze. Domyślał się czegoś?

-Chyba nie. Jednak wkurzył się nieco, by myślał, że idzie z Rukim na zakupy tylko dlatego, że są takiego samego wzrostu.

-Musiałeś denerwować mojego synka?! Heh~! No dobra. Ale zbierajcie się i przyjeżdżajcie. I zajedź po drodze po Ryo-chan.

-A Uru?

-Przyjedzie z Aoim.

-Łeee~!

-Meev ty marudo, zobaczycie się za jakiś 20 minut~!

-Oj, już zazdrosnym i stęsknionym nie można być. Usycham z miłości~!- Dramatyzował Meev.

-Meev przestać i weź mi pomóż ubrać dzieciaki.- Kimie usłyszała w słuchawce głos Reity.

-Słyszysz braciszku. Więc się ruszaj. Do zobaczenia na imprezie.- Rozłączyła się, kręcąc z rozbawieniem głową.- Levi~! Weź tu ich przypilnuj~!- Krzyknęła, po czym poszła na górę.



Ruki z Kuroko po godzinie wychodzili z galerii. W sumie nie kupili wiele. Kuroko dał się namówić na skórzane spodnie- chociaż nadal nie wiedział co w nich fajnego ale Ruki przekonał go, że świetnie w nich wygląda. Niebieskowłosy nie zdziwił się, gdy pojechali do domu, gdyż Reita z Miyavim na pewno tu przyjechali. Jak to raz stwierdził basista „Tyle tu wujków, że można przynajmniej nieco odespać.”. Gdy weszli od razu przywitał ich Nigou, która omal nie przewrócił Kuroko z radości.

-Nie wiem jak ty Kuroko ale mi się chce strasznie pić.- Powiedział Ruki, odwieszając kurtkę.

-Zobaczę, czy Kagami-kun jest w kuchni to zrobi nam gorącą czekoladę.- Powiedział Kuroko i wszedł do salonu.

-NIESPODZIANKA~!!!- Krzyknęli wszyscy zebrani, a Nigou zaszczekał. Kuroko uśmiechnął się lekko, gdyż naprawdę zapomniał o swoich urodzinach.

-Tetsu~!- Kimie uścisnęła go mocno, po czym pocałowała w policzek.- Najlepszego~!

-Sto lat~!- Następna była Mineś z Kise. Wyściskali go prawie do utraty tchu.

-Yo Tetsu~! Najlepszego!- Aomine przybił z nim żółwika.

-Najlepszego~!- Akina oczywiście też musiała go przytulić.

-Naj~Naj~Najlepszego~!- Ryo-chan również go wyściskała i nawet pocałowała w policzek, na co usłyszała prychnięcie Uruhy.

-Najlepszego!- Kagami również przybił z nim żółwika i przytulił go. Chciażł go pocałować ale nieco się wstydził. Pomógł mu w tym Meev, który pchnął go lekko. Kuroko nieco się zawstydził ale szybko doszedł do siebie.

-Kuroko~! Mordko ty moja~!- Nijimura aż go podniósł i mocno uścisnął.

-Niji Uru zaczyna polewać bez ciebie.- Powiedział Haizaki, na co Nijimura szybko puścił Solenizanta i pobiegł do barku. Po nim każdy składał mu życzenia i wręcz każdy go ściskał. Później był tort i shake specjalnie dla Solenizanta. Z którego to Kuroko chyba najbardziej się ucieszył, bo aż pocałował Kagamiego. Później oczywiście była impreza urodzinowa. Każdy świetnie się bawił.



Kuroko około godziny 22 wyszedł po cichu do kuchni. Był już w sumie nieco zmęczony ale jako Solenizant nie chciał zostawiać gości. Plus Nijimura się na niego uparł i już teraz czuł, że będzie miał kaca.

-Tetsu wszystko w porządku?- Zapytał Kagami, który właśnie wszedł do kuchni.

-Tak. Po prostu musiałem odetchnąć.- Uśmiechnął się lekko. Kagami podszedł do niego i posadził go na blacie.

-Czuć od ciebie alkohol. Może wypiłeś za dużo?

-Możliwe. Nijimura dopilnował abym nie miał pustej szklanki.

-Spokojnie. Teraz z Uruhą wzięli się za rozpijanie innych.

-To dobrze.- Kuroko uśmiechnął się lekko. Po chwili przyciągnął bliżej Kagamiego i pocałował go. Kagami pogłębił pocałunek. Całowaliby się tak dłużej, gdyby ktoś im nie przerwał.

-Wiecie….- Zaczęła Kimie, opierając się o framugę z uśmiechem. Kagami odkleił się od Kuroko niczym oparzony.- Każdy może tu wejść, więc jak już idźcie na górę. Każdy jest już teraz nieco podpity, więc nie zauważą, że was nie ma. Słodkich snów~!- Puściła im oczko po czym wyszła.

-Kagami, idziemy na górę?- Zapytał Kuroko, patrząc na niego z błyskiem w oku. Kagami od razu wziął go na ręce i najciszej jak mógł zaniósł na górę. Potem cicho już nie byli…



……Następnego dnia……



Kagami szybkim krokiem poszedł na górę, zapukał i nie czekając na zaproszenie wszedł do pokoju.

-Kimie! Widziałaś Tetsu?- Zapytał nieco zdyszany. Kimie podniosła głowę z poduszki.

-Mhm~!- Mruknęła i przytaknęła, po czym wskazała miejsce obok siebie.

-Dlaczego on tu jest?- Spytał nieco zdziwiony Kagami.

-Przyszedł i powiedział, że ciebie nie było, a dzieciaki obok tak zaczęły płakać, że nie szło spać. I tyle.- Powiedziała Kimie, po czym położyła się z powrotem i przytuliła do siebie niebieskowłosego.

-Ale….- Zaczął Kagami.

-Czego jeszcze?- Akashi wychylił się zza kołdry i spojrzał na niego wściekły.

-Nic, nic~! Słodkich snów!- Kagami wyszedł w mgnieniu oka. Akashi westchnął, po czym przytulił się do Kimie.



-Gdzie Tetsu?- Zapytał Aomine Kagamiego, gdy ten wszedł do ich pokoju. Właśnie bujał na rękach Seijiego aby usnął.

-Śpi razem z Kimie i Akashim. Zastanawiam się jakim cudem go nie wyrzucili.- Powiedział z zastanowieniem Kagami.

-Bo Tetsu to ich kochany synek??!- Sarknął Aomine.

-Taki to ma dobrze.- Westchnął.

-Nie wiem czy sobie zdajesz z tego sprawę Kagamicchi ale jeśli zranisz w jakiś sposób Kurokochiego to Kimie i Akashi cię zabiją.- Powiedział Kise z lekkim rozbawieniem.

-Ale mam teściów~!- Kagami aż usiadł.

-Jak ja się cieszę, że Kimie to moja siostra.- Powiedział Aomine, po czym znowu zaczął uspokajać Seijiego.

Tetsu zaś spał sobie w najlepsze, niczym się nie przejmując.













poniedziałek, 30 stycznia 2017

Happy Birthday Akina~!

Ohayo~! ^w^
Jak obiecałam tak jestem~! :D
Imprezowania ciąg dalszy, gdyż dzisiaj urodziny obchodzi
Akina Aomine~! :3

<3 Happy Birthday Dear Akina~! <3
Życzę ci zdrowia, szczęścia, radości z życia, jak najwięcej Daikiego- najlepiej bez koszulki, yaoi, multum weny- pomysłów- czasu, jak najwięcej czytelników, samych sukcesów, najlepszych przyjaciół i spełnienia marzeń~! :D
Najlepsze życzenia wraz z uściskami i całusami składam ci ja- twoja szwagierka, wraz z Akashim i całą resztą Tęczowych ludków :3

Prezentu nie mogło zabraknąć, czyli shot specjalnie dla ciebie ;)
Mam nadzieję, że się spodoba ^^

Przypomnę, że widzimy się jeszcze jutro :D
A dla naszej Solenizantki jeszcze raz 
Wszystkiego Najlepszego~! <3
Miłego czytania :*
#Kimie



Akina nie chciała otwierać oczu. Było jej wygodnie, miło i ciepło. Do tego dalej miała w głowie przyjemny sen. Zdecydowała jednak, że sprawdzi chociaż która jest godzina aby znowu nie wstać w południe. Nadal z zamkniętymi oczami zaczęła szukać telefonu. Czując jednak coś twardego otworzyła oczy. Tym czymś twardym okazało się ramie Daikiego, który dalej spał sobie smacznie. Dziewczyna uśmiechnęła się tylko i sięgnęła telefon- dochodziła 10. Odłożyła telefon i zastanawiała się, czy iść dalej spać czy jednak wstać. Po jakiś pięciu minutach doszła do wniosku, że robi się głodna i wypadałoby zjeść jakieś śniadanko. W tym właśnie momencie Aomine postanowił zmienić pozycję, robiąc sobie z Akiny przytulankę, czyli objął ją w tali i przytulił do jej pleców. Akina uśmiechnęła się na jego zachowanie.

-Oj Ao~!- Szturchnęła go ramieniem, jednak ten mruknął coś pod nosem i spał dalej.- Pobudka~!- Powiedziała głośno, znowu go szturchając.

-Cicho, jest jeszcze wcześnie.- Mruknął niezadowolony.

-Ao jest prawie dziesiąta.

-No to co? I tak nie mamy dzisiaj nic do roboty.

-Ale ja głodna jestem no~!- Jęknęła niezadowolona i jakoś obróciła się do niego przodem.

-Nie możesz poczekać z godzinkę~??- Daiki niechętnie otworzył oczy.

-A wiesz, że głodna kobieta to zła kobieta?!- Zapytała z uśmiechem.

-Bardziej mi znane „Nie odzywaj się do mnie przed poranną kawą” ale to też ujdzie.- Uśmiechnął się kącikiem ust.

-Skoro to wiesz to wstawaj.

-Czekaj….Ja mam ci zrobić śniadanie?- Aomine spojrzał na nią jak na ufoludka.

-A dlaczego nie? Swojej żonce nie zrobisz?- Uśmiechnęła się uroczo.

-Czy ja wiem…- Zaczął się z nią droczyć.

-Mogę zadzwonić po Taigę ale wiedz, że wtedy masz zakaz wchodzenia do sypialni przez miesiąc.- Uśmiechnęła się szeroko na niezadowoloną minę swego męża.

-To już wolę zrobić sam to śniadanie. Nie dotykać twego ciałka przez tak długi czas to grzech.- Z uśmiechem zjechał dłońmi na jej pośladki.

-Dobra, dobra ale teraz won do kuchni Zboczeńcu~!- Akina próbowała go od siebie odsunąć.

-Przypomnę ci,  ze jestem twoim mężem. Więc mi wolno.- Powiedział, po czym ją pocałował.

-Daiki, won do kuchni.- Powiedziała Akina stanowczo, jednak rumieniec na jej policzkach sprawił, że wyglądała po prostu uroczo.

-Jeszcze jeden buziak i idę.- Aomine uśmiechnął się szeroko. Akina westchnęła i przytaknęła krótko. Daiki pocałował ją długo i namiętnie.

-Ahomine~!- Warknęła na niego po pocałunku.

-No co?- Daiki cmoknął ja jeszcze w policzek, po czym poszedł grzecznie do kuchni. Akina westchnęła ciężko. Leżała jeszcze chwile, następnie wstała i poszła leniwym krokiem do kuchni. Daiki właśnie robił kanapki. Akina wyciągnęła sobie sok jabłkowy i usiadła na krześle.

-Pójdziemy gdzieś dzisiaj?- Zapytała po chwili.

-Po co? Zimno jest.- Stwierdził Daiki. Akina spojrzała się na niego krytycznie. Aż miała ochotę przypomnieć mu, że dzisiaj są jej urodziny.

-To co? Możemy iść do kina, jakieś knajpki, może nawet na lodowisko.- Zaczęła wymieniać.

-W kinie ostatnio byliśmy, w knajpce taż, a na lodowisko nie pójdziemy, bo zapewne jest tam tyle osób ile sardynek w puszce.- Oznajmił Aomine, po czym przysunął jej talerz z kanapkami. Akina westchnęła głośno. Albo ten idiota zapomniał albo coś zaplanował. Właśnie! Zapewne Kimie szykuje jej przyjęcie~!

-To może chociaż pójdziemy do Kimie? Przynajmniej nie musielibyśmy robić obiadu.- Zaproponowała, po czym wzięła kanapkę.

-Czemu nie? W sumie już tydzień mnie nie było. Kise zapewne na mnie naszczeka, że nie opiekuje się dziećmi.

-Oj, nie marudź. Zjedzmy, ubierzmy się i idziemy.- Uśmiechnęła się do niego. Aomine przytaknął tylko, podając jej herbatę.



Tak jak Akina powiedziała, tak się stało. Zjedli, ubrali się, Akina umalowała się nieco, po czym poszli do Kimie. Gdy weszli do domu Akina popędziła do salonu, spodziewając się jakieś niespodzianki. Zdziwiła się, gdy ujrzała Kimie, która leżała sobie na kanapie z głową na kolanach Akashiego i czytała książkę. Oprócz nich w salonie był Izaya, który pił sobie kawę i chyba pisał SMSy.

-Przyszedł brat marnotrawny~!- Zaśmiała się Kimie siadając i odkładając książkę.- I moja kochana bratowa.

-No wiesz co siostra.- Mruknął Daiki niezadowolony i usiadł sobie na fotelu.

-Hej.- Akina podeszła jakby nigdy nic do Kimie i przytuliła ją, po czym usiadła obok niej.- Aż dziw, że zastaliśmy was w domu.

-A co mieliśmy robić? Plus czasami trzeba sobie zrobić taki leniwy dzień.- Kimie uśmiechnęła się lekko.

-W sumie racja. A gdzie reszta?

-Wszyscy w sumie są. No Shizuo poszedł do Kasuki, Shin-chan wraz z Takao pojechali na zakupy, bo lodówka wręcz pusta. A tak to wszyscy są i się lenią.

-To dlatego Izaya tu siedzi.- Daiki spojrzał się na brata.

-Bo po co mam siedzieć samemu?- Izaya uśmiechnął się, po czym napił się kawy.

-Właśnie. Chcecie coś do picia?- Zapytała Kimie.

-Ja w sumie napiłabym się soku.- Powiedziała Akina po chwili zastanowienia.

-Dai-chan~!- Kimie uśmiechnęła się słodko do brata.

-Heh~! Dlaczego ja~?- Zamarudził, jednak poszedł do kuchni i wrócił po chwili z dwoma szklankami soku. Właśnie wtedy wszedł Kise z Maluchami.

-Jesteś Aominecchi~! Więc bierz jednego Łobuza.- Kise uśmiechnął się promiennie.

-Ani chwili odpoczynku.- Mruknął Aomine lecz wziął Seijiego.- Już się za tatusiem stęskniłem?

-Iiiiaaa~!- Pisnął Maluch i uśmiechnął się.

-To chyba znaczyło „Tak”.- Zaśmiała się Akina i wzięła Yuichiego na ręce aby Kise mógł nieco odpocząć.

-Oż ty Brzdącu. Tatuś cię zje~!- Daiki pogilgotał go w szyję, na co Maluch zapiszczał głośno.

-A gdzie Mine?- Zapytała Akina, siadając obok Kimie.

-Szczerze to nie wiem. Rano w sumie była dość leniwa, a jak dostała SMSa to szybko się ubrała i wyszła.

-Zapewne poleciała do Kiyoshiego. W sumie dawno się nie widzieli.- Kimie oparła się o Akashiego.

-Mam nadzieję, że chociaż na obiad wróci.- Westchnął Kise.

-Siemka.- Powiedział Kagami, wchodząc do salonu.

-Hejo~!- Akina uśmiechnęła się do niego promiennie. Nie mogła iść się przywitać, bo właśnie Yuichi ciągnął ją za włosy.

-Miło cię widzieć Kagami. Zapewne idziesz do kuchni aby przyszykować obiad.- Kimie uśmiechnęła się do niego szeroko.

-A mogę się sprzeciwić?- Zapytał się Kagami.

-A chcesz?- Akashi spojrzał na niego.

-Jak coś jestem w kuchni.- Taiga wyszedł z prędkością światła.



Po tym miło sobie rozmawiali, bawiąc przy tym Maluchy. Akina nadal zastanawiała się, czy to możliwe, że zapomnieli o jej urodzinach. Zwłaszcza, że każdy kto wchodził do salonu nie złożył jej życzeń. Akina chciała im nawet o tym przypomnieć lecz doszła do wniosku, że byłoby to trochę niegrzeczne.



Po obiedzie i małym podwieczorku Akina wraz z Daikim wracali do domu. Akina była nieco smutna, że nikt nie złożył jej życzeń. A może Ao zaplanował coś na wieczór? Byli w połowie drogi, gdy Aomine dostał SMSa.

-To od Kise. Chce abym kupił pieluchy, bo do jutra nie wystarczą. Dlaczego nie wspomniał o tym wcześniej?! Idziesz ze mną?- Granatowowłosy spojrzał na nią.

-Czemu nie?! I tak nie mam co robić w domu.- Stwierdziła i ruszyła z Aomine do sklepu, a potem z powrotem do Kimie. Gdy weszli Daiki poszedł na górę aby zostawić zakupy. Akina postanowiła pójść do salonu aby powiedzieć, że przynieśli zakupy. Miała nadzieję, że Kise nadal tam jest.

-To my~! Mamy już…- Zdążyła tylko powiedzieć.

-NIESPODZIANKA~!!!- Krzyknęli wszyscy zebrani. Akina stała zszokowana w drzwiach. Ale jak?! Przecież siedzieli w salonie. Kiedy to wszystko przygotowali??!

-Ziemia do Akiny~!- Daiki pomachał jej ręką przed nosem.

-Jak?- Zapytała się nadal nieco zszokowana.

-Kimie ma swoje sposoby.- Zaśmiał się.- A tak poza tym Wszystkiego Najlepszego Skarbie.- Powiedział, po czym ją pocałował.

-Dziękuje.- Akina uśmiechnęła się szeroko.

-Kochana moja bratowo~! Najlepszego~!- Kimie wyściskała ją.

-Dziękuje~! Powiedz chociaż jak to zrobiłaś.

-Normalnie. Wszystko wczoraj przygotowałam. A jak wyszliście to zaczęliśmy wszystko wieszać, po czym Kise napisał do Daikiego. Wiesz, jak jest tyle osób to powieszenie dekoracji i postawienie wszystkiego na stół zajmuje bardzo mało czas.

-Aki-chan~!- Akina nie zdołała nic powiedzieć, gdyż Mine rzuciła się je na szyję.- Sto latek~!

-Dziękuje~!- Akina zaśmiała się.

-Najlepszego Akina~!- Ryo-chan również ją przytuliła.

-Najlepszego siostra~!- Kagami z Himuro jakoś się zgrali i jakoś obaj na raz ją przytulili, co wyszło nieco śmiesznie. Akina podziękowała im ślicznie. Po tym każdy podchodził i składał jej życzenia. Prezenty oczywiście były na stole w rogu sali. Już lepiej nie mówić ile ich było. Oczywiście był wielki tort, śpiewanie „Sto lat~!”, a po tym impreza, czyli tańce, śpiewy, jedzonko no i alkohol.

-Akina~!- Nijimura uśmiechnął się szeroko, podając jej drinka.

-Chyba trzeźwo z tego nie wyjdę.- Stwierdziła patrząc na szklankę.

-Wiesz, po procentach robisz się bardziej chętna.- Wyszeptał jej do ucha Aomine.

-Ahomine~!- Akina zaczerwieniła się i odwróciła od niego.

-Uważaj braciszku, bo zamiast do ciebie dobierze się do kogoś innego.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.

-Kimie~!- Fuknęła na nią Akina. Nie zdążyła nic jej zrobić, gdyż ta pociągnęła Akashiego na parkiet.

I tak bawili się do bardzo późna….



Akina obudziła się następnego dnia coś koło godziny 12. Na swoje szczęście nie miała kaca, gdyż Nijimura postanowił upić Haizakiego, dając jej tym spokój. Przeciągnęła się i wtuliła bardziej w Daikiego. Leżała tak chwilę, po czym spojrzała na swoją lewą rękę, na której błyszczał pierścionek.

-Widzę, że się podoba.- Mruknął Aomine, budząc się i patrząc na jej uśmiech.

-Bardzo. Dziękuje.- Akina podciągnęła się i dała mu buziaka.

-Pamiętaj, że jeszcze śliczną bieliznę ci kupiłem.- Uśmiechnął się szeroko.

-Wiem, wiem. Ale to chyba bardziej dla siebie.- Sarknęła.

-To dla ciebie, a nie dla mnie. Bo jak ją kupowałem i sobie wyobraziłem, jak moja Bogini będzie w tym wyglądać to omal mi nie staną na środku sklepu.-Powiedział z rozmarzoną miną.

-Ahomine~!- Akina zawstydziła się po same czubki uszu.

-Też Cię Kocham.- Daiki pocałował ją w czerwony policzek.

-Co ja się dziwię? Przecież ożeniłam się ze zboczeńcem.

-Jak już to z bardzo seksownym i zajebistym mężczyzną.

-Tak, tak~!- Akina uśmiechnęła się i ułożyła wygodniej w jego ramionach.- Kimie nie będzie miała nam za złe, jeśli jeszcze pośpimy?

-Ależ skąd. Pewnie sama jeszcze śpi.

-W takim razie dobranoc.- Akina zamknęła oczy. Po chwili poczuła jeszcze jak Aomine poprawia kołdrę i obejmuje ją mocniej. Tak, to były bardzo fajne urodziny.