Ohayo~! ^w^
Przybyłam~! :D Szybko, co nie~~?! ^^
Ale jest okazja~! Dzisiaj są urodziny Shougo~! :3
Happy Birthday dear Shougo~! <3
Mój syneczku drogi życzę ci wszystkiego co najlepsze, zdrowia, szczęścia, sukcesów w koszykówce, miłości (z Nijimi oczywiście) i spełnienia marzeń~! :*
Z tej oto okazji napisałam miniaturkę :D Coś miłego na wieczór ^^
I nie będę się długo rozpisywać, bo nie ma po co :p
Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego dla Haizakczka~! <3
A Wam miłego czytania ;)
Miłego wieczoru :*
#Kimie
Haizaki spał sobie smacznie, przykryty po sam czubek głowy mięciutką niebieską kołdrą. Po chwili obrócił się na plecy i ziewnął głośno, przeciągając się. Spojrzał na zegarek- 9:15. Usiadł i zerknął za okno. Było dość pochmurno i prawdopodobnie w nocy padało. Co się dziwić, w końcu to jesień. Haizaki wzruszył ramionami, po czym zakopał się pod kołdrą. Nie chciało mu się wstawać. Tu było mu cieplutko, milutko i przyjemnie. Dopiero jak zgłodnieje to wyjdzie z łóżka. Na szczęście zrobił wcześniej zakupy i nie będzie musiał wychodzić. Ułożył się w wygodnej pozycji na prawym boku i prawie już zasypiał, gdy zadzwonił jego telefon. Chciał go zignorować lecz dzwonił niemiłosiernie. Klnąc pod nosem usiadł i wziął telefon, odbierając.
-Czego?!- Warknął do telefonu.
-Shougo co ty taki zły od rana? Skończyły się twoje ulubione płatki?- Usłyszał dobrze znany głos.
-Kimie.....- Mruknął, po czym westchnął, uspokajając się.- Nie, nieważne. Chciałaś coś?
-A po co innego miałabym dzwonić?? Jakbym chciała pogadać to bym zadzwoniła po południu, mając pewność, że nie śpisz.
-A skąd wiedziałaś, że teraz odbiorę?
-Bo masz wkurzający dzwonek.- Powiedziała Kimie, śmiejąc się krótko.
-No dobra, to o co chodzi?
-O Nigou. Tetsu zostawił go wczoraj u siebie w domu, bo nie mógł go zabrać do Kagamiego. A dzisiaj się okazało, że ma gorączkę i nie jest w stanie wrócić. Chciałabym abyś poszedł tam i go nakarmił, a potem wyszedł na spacer, bo musi się wybiegać i przyszedł wtedy do mnie z nim.
-A dlaczego ja? Nie może tego zrobić ktoś inny?!
-Wszyscy są zajęci. Kise z Daikim poszli do Rukiego i Reity. Shin-chan z Takao pojechali do onsen, jak się nie mylę. Mukkun i Muro-chin są na jakimś festiwalu i nie obierają telefonu. Ja z Sei-chanem jestem u jego ojca. A Uru, Aoi i Ryo-chan są u Kaolu. Mine jeszcze nie wróciła od rodzinki, a Akina jest u lekarza. Więc zostałeś ty~!
-Eeee......- Haizaki zmieszał się nieco, gdyż Kimie mówiła tak szybko, że połowy nie zrozumiał.- A ten debil??
-Niji nie odbiera telefonu. Chociaż mówił coś, że ma jakąś sprawę do załatwienia.
-A Kagami?
-Przecież dobrze wiesz, że on się boi psów. Plus ktoś musi pilnować Kuroko.
-Heh~! No dobrze. Ej~! Ale skoro ty jesteś u Pana Akashiego to tam mam ci przyprowadzić Nigou??
-Nie. Z Sei-chanem będziemy w domu o 17, więc do tego czasu musisz się psiakiem zaopiekować.
-Heh~!- Westchnął Haizaki cierpiętniczo.
-Jest 9:40, więc tak o 11 musisz tam być. Kluczyk jest pod doniczką z różami. Nakarmisz go, a potem na spacer.
-Dobra..... Czekaj! Przecież od jego domu do was to.... Muszę przejść całe miasto~?!!
-No tak. Oj, dasz radę. To nie jest tak daleko. Przynajmniej Nigou porządnie pospaceruje. I tak możesz posiedzieć u niego z godzinę albo dwie. U nas bądź najlepiej okolo 18. Dobrze~??!
-Dobrze, dobrze.
-Dziękuje~!- Kimie posłała mu buziaka.- To widzimy się później.- Powiedziała i się rozłączyła. Haizaki westchnął niczym męczennik i powoli wstał. Skierował swoje kroki do łazienki. Rozebrał się i wszedł pod prysznic. Musiał się jakoś obudzić, a prysznic zawsze go orzeźwiał. Następnie umył zęby, ubrał się i zszedł do kuchni aby zjeść śniadanie. Wyjął płatki i wsypując je do miski próbował dodzwonić się do Nijimury. Ten jednak nie odbierał, na co prychnął wkurzony. I tak mu coś nie pasowało. Nijimura miałby nagle dać mu spokój?? Chyba w snach. Zwłaszcza, że dostałby od niego SMSa albo przyszedłby z samego rana. Chociaż i tak się wczoraj dziwił, że nie został na noc. Jak sobie przypomina to Akashi miał do niego jakąś sprawę. W sumie mógłby zadzwonić do Kimie i dowiedzieć się o co chodziło. Z drugiej jednak strony po co miał to wiedzieć?? Zignorował tą ciekawską stronę i zalał płatki mlekiem. Zjadł, napił się jeszcze soku, po czym ubrał się ciepło i wyszedł. Wzdrygnął się, czując jednak chłód. Wcisnął dłonie w kieszenie kurtki i poszedł na autobus. Nie chciało mu się iść. Akurat, gdy doszedł do przystanku przyjechał autobus, więc kupił bilet i wszedł. Na szczęście nie była to 7 rano, kiedy jest tu mega ciasno. Po dziesięciu minutach wyszedł i skierował się do domu Kuroko. Gdy już tam dotarł wziął kluczyk spod doniczki i wszedł. Nigou przywitał go radośnie.
-Hej, hej. Matko, aleś ty urósł.- Haizaki pogłaskał go po głowie i grzbiecie. Teraz sięgał mu już ponad kolana. Chociaż co się dziwić, w końcu to malamut. I pomyśleć, że był taki malutki. Haizaki najpierw założył mu obrożę i zapiął smycz, wychodząc z nim na chwilę na spacer. Szczęśliwy pies najpierw nieco pobiegł, po czym załatwił swoje potrzeby, więc wrócili do domu. Haizaiki nałożył mu karmy mokrej i suchej oraz nalał wody. Sam wyszperał sobie paczkę chipsów i puszkę coli, po czym usiadł na kanapie i włączył jakiś teleturniej. Nigou, gdy zjadł położył się obok niego, kładąc łeb na jego nogach. Haizaki podrapał go za uchem, po czym dalej oglądał.
Czas szybko leciał i nim się obejrzał już musiał wychodzić z Nigou do Kimie. Na szczęście dobrze znał miasto i wiedział jak w miarę szybko do niej dotrze. Na jego jednak nieszczęście pies był pełen energii i musiał w parku przed dobre pół godziny rzucać mu patyk. Po tym musiał go mocno trzymać, bo zobaczył: suczkę, kota, wiewiórkę, motylka i rowerzystę. Zastanawiał się jak Kuroko daje sobie z nim radę. Zwłaszcza, że pies ważył chyba tyle co on.
Mimo skrótów
-Jestem!- Krzyknął wchodząc. Opiął Nigou smycz, który od razu gdzieś pobiegł. Sam ściągnął buty oraz kurtkę, czapkę i szalik.- Halo~!- Krzyknął lecz odpowiedziała mu cisza. Widział samochód Akashiego, więc na pewno wrócili. Plus drzwi były otwarte.- Jest tu ktoś?- Powiedział i wszedł do salonu.
-NIESPODZIANKA~~!!- Krzyknęli zebrani, a Haizaki zdębiał. Przecież dzisiaj jest 2 listopada~! Jego urodziny~! Zakrył dłonią oczy i uśmiechnął się głupio. Jak mógł zapomnieć??
-Wszystkiego Najlepszego Shougo~!- Kimie podeszła i mocno go uściskała.
-Ty spryciulo jedna. Tak mnie okłamać~?- Powiedział Haizaki niby z wyrzutem, jednak uśmiech wszystko niszczył.
-Dla dobra sprawy czasem trzeba. I tak omal się nie roześmiałam, gdy Takao wieszał ozdoby i tańczył przy tym.- Zaśmiała się na samo wspomnienie.
-Haizakicchi~!- Kise prawie że się na niego rzucił i uściskał mocno. Właśnie w tym momencie wszedł Nigou i zaszczekał wesoło, na co Kagami się wzdrygnął.
-Najlepszego~!- Teraz podeszła do niego Akina wraz z Daikim. I co było dziwne Daiki poklepał go przyjaźnie po plecach.
-Ha-i-za-ki-cchi~!- Mine rzuciła się na niego niczym Kise i mocno wyściskała, dając przy tym pluszowego, różowego misia. Nieco dziwny prezent ale w sumie miły.
-Sto lat~!- Ryo-chan również go uściskała.- Prezent masz tam. Nie chce mi się teraz go szukać.- Sozo wskazała na stół pełen prezentów.
-Niespodzianka~!- Haizaki usłyszał nagle za sobą i ktoś objął go w pasie. Odwrócił głowę w tamtą stronę i został lekko pocałowany.
-Niji~!- Krzyknął nieco zawstydzony.
-A kto inny~!?- Szatyn uśmiechnął się szeroko.- No Solenizancie~! Ruszaj swoje zgrabne nóżki, bo tort czeka.- Powiedział i niby przypadkiem poklepał go po tyłku. Haizaki pomruczał coś pod nosem i ruszył w stronę tortu. Zdmuchnął świeczki, po czym każdy dostał po kawałku słodyczy. Następnie reszta złożyła mu życzenia i impreza rozpoczęła się na dobre. Każdy świetnie się bawił tańcząc, jedząc, pijąc i śpiewając.
Około północy Solenizant został porwany przez Nijimure i zaciągnięty do jednej z sypialni na górze.
-Niji!- Wrzasnął na niego Haizaki, gdy ten popchnął go na łóżko.
-No co?- Zapytał szatyn, ściągając marynarkę.
-Nie możesz mi dzisiaj odpuścić?? Jestem nieco zmęczony.- Wymamrotał Haizaki, jednak patrzył na niego hardo.
-Ale ja chciałem ci dać prezent. I to bardzo przyjemny prezent.- Wymruczał Souzo z perwersyjnym uśmieszkiem ściągając koszulę. Haizaki przełknął gulę, nie wiedząc co powiedzieć.
-A-Ale...- Kolejne słowa zostały stłumione przez delikatny lecz stanowczy pocałunek. Nijimura przewrócił Haizakiego na plecy, a jego dłonie wślizgnęły się pod jego koszulkę.
-Souzo....- Wysapał Shougo, patrząc na niego spod wpół przymkniętych powiek.
-Ciii~! Będę dzisiaj bardzo delikatny.- Wyszeptał Nijimura, po czym ponownie go pocałował....
Haziaki spał sobie smacznie pod ciepłą, mięciutką kołderką, wtulony w Nijimure. Gdy się obudził przez chwilę nie wiedział gdzie jest. Jednak widząc obok siebie szatyna od razu przypomniał sobie wszystko. Od niespodzianki po namiętny prezent od Nijimury. Zarumienił się na te ostatnie chwile. Uśmiechnął się zarazem, gdy przypomniał sobie co mówił Nijimura zanim zasnął. Wtulił się w jego bok, na co szatyn objął go w pasie.
-Też Cię Kocham.- Wymamrotał, po czym ponownie udał się do krainy snów.
-Czego?!- Warknął do telefonu.
-Shougo co ty taki zły od rana? Skończyły się twoje ulubione płatki?- Usłyszał dobrze znany głos.
-Kimie.....- Mruknął, po czym westchnął, uspokajając się.- Nie, nieważne. Chciałaś coś?
-A po co innego miałabym dzwonić?? Jakbym chciała pogadać to bym zadzwoniła po południu, mając pewność, że nie śpisz.
-A skąd wiedziałaś, że teraz odbiorę?
-Bo masz wkurzający dzwonek.- Powiedziała Kimie, śmiejąc się krótko.
-No dobra, to o co chodzi?
-O Nigou. Tetsu zostawił go wczoraj u siebie w domu, bo nie mógł go zabrać do Kagamiego. A dzisiaj się okazało, że ma gorączkę i nie jest w stanie wrócić. Chciałabym abyś poszedł tam i go nakarmił, a potem wyszedł na spacer, bo musi się wybiegać i przyszedł wtedy do mnie z nim.
-A dlaczego ja? Nie może tego zrobić ktoś inny?!
-Wszyscy są zajęci. Kise z Daikim poszli do Rukiego i Reity. Shin-chan z Takao pojechali do onsen, jak się nie mylę. Mukkun i Muro-chin są na jakimś festiwalu i nie obierają telefonu. Ja z Sei-chanem jestem u jego ojca. A Uru, Aoi i Ryo-chan są u Kaolu. Mine jeszcze nie wróciła od rodzinki, a Akina jest u lekarza. Więc zostałeś ty~!
-Eeee......- Haizaki zmieszał się nieco, gdyż Kimie mówiła tak szybko, że połowy nie zrozumiał.- A ten debil??
-Niji nie odbiera telefonu. Chociaż mówił coś, że ma jakąś sprawę do załatwienia.
-A Kagami?
-Przecież dobrze wiesz, że on się boi psów. Plus ktoś musi pilnować Kuroko.
-Heh~! No dobrze. Ej~! Ale skoro ty jesteś u Pana Akashiego to tam mam ci przyprowadzić Nigou??
-Nie. Z Sei-chanem będziemy w domu o 17, więc do tego czasu musisz się psiakiem zaopiekować.
-Heh~!- Westchnął Haizaki cierpiętniczo.
-Jest 9:40, więc tak o 11 musisz tam być. Kluczyk jest pod doniczką z różami. Nakarmisz go, a potem na spacer.
-Dobra..... Czekaj! Przecież od jego domu do was to.... Muszę przejść całe miasto~?!!
-No tak. Oj, dasz radę. To nie jest tak daleko. Przynajmniej Nigou porządnie pospaceruje. I tak możesz posiedzieć u niego z godzinę albo dwie. U nas bądź najlepiej okolo 18. Dobrze~??!
-Dobrze, dobrze.
-Dziękuje~!- Kimie posłała mu buziaka.- To widzimy się później.- Powiedziała i się rozłączyła. Haizaki westchnął niczym męczennik i powoli wstał. Skierował swoje kroki do łazienki. Rozebrał się i wszedł pod prysznic. Musiał się jakoś obudzić, a prysznic zawsze go orzeźwiał. Następnie umył zęby, ubrał się i zszedł do kuchni aby zjeść śniadanie. Wyjął płatki i wsypując je do miski próbował dodzwonić się do Nijimury. Ten jednak nie odbierał, na co prychnął wkurzony. I tak mu coś nie pasowało. Nijimura miałby nagle dać mu spokój?? Chyba w snach. Zwłaszcza, że dostałby od niego SMSa albo przyszedłby z samego rana. Chociaż i tak się wczoraj dziwił, że nie został na noc. Jak sobie przypomina to Akashi miał do niego jakąś sprawę. W sumie mógłby zadzwonić do Kimie i dowiedzieć się o co chodziło. Z drugiej jednak strony po co miał to wiedzieć?? Zignorował tą ciekawską stronę i zalał płatki mlekiem. Zjadł, napił się jeszcze soku, po czym ubrał się ciepło i wyszedł. Wzdrygnął się, czując jednak chłód. Wcisnął dłonie w kieszenie kurtki i poszedł na autobus. Nie chciało mu się iść. Akurat, gdy doszedł do przystanku przyjechał autobus, więc kupił bilet i wszedł. Na szczęście nie była to 7 rano, kiedy jest tu mega ciasno. Po dziesięciu minutach wyszedł i skierował się do domu Kuroko. Gdy już tam dotarł wziął kluczyk spod doniczki i wszedł. Nigou przywitał go radośnie.
-Hej, hej. Matko, aleś ty urósł.- Haizaki pogłaskał go po głowie i grzbiecie. Teraz sięgał mu już ponad kolana. Chociaż co się dziwić, w końcu to malamut. I pomyśleć, że był taki malutki. Haizaki najpierw założył mu obrożę i zapiął smycz, wychodząc z nim na chwilę na spacer. Szczęśliwy pies najpierw nieco pobiegł, po czym załatwił swoje potrzeby, więc wrócili do domu. Haizaiki nałożył mu karmy mokrej i suchej oraz nalał wody. Sam wyszperał sobie paczkę chipsów i puszkę coli, po czym usiadł na kanapie i włączył jakiś teleturniej. Nigou, gdy zjadł położył się obok niego, kładąc łeb na jego nogach. Haizaki podrapał go za uchem, po czym dalej oglądał.
Czas szybko leciał i nim się obejrzał już musiał wychodzić z Nigou do Kimie. Na szczęście dobrze znał miasto i wiedział jak w miarę szybko do niej dotrze. Na jego jednak nieszczęście pies był pełen energii i musiał w parku przed dobre pół godziny rzucać mu patyk. Po tym musiał go mocno trzymać, bo zobaczył: suczkę, kota, wiewiórkę, motylka i rowerzystę. Zastanawiał się jak Kuroko daje sobie z nim radę. Zwłaszcza, że pies ważył chyba tyle co on.
Mimo skrótów
-Jestem!- Krzyknął wchodząc. Opiął Nigou smycz, który od razu gdzieś pobiegł. Sam ściągnął buty oraz kurtkę, czapkę i szalik.- Halo~!- Krzyknął lecz odpowiedziała mu cisza. Widział samochód Akashiego, więc na pewno wrócili. Plus drzwi były otwarte.- Jest tu ktoś?- Powiedział i wszedł do salonu.
-NIESPODZIANKA~~!!- Krzyknęli zebrani, a Haizaki zdębiał. Przecież dzisiaj jest 2 listopada~! Jego urodziny~! Zakrył dłonią oczy i uśmiechnął się głupio. Jak mógł zapomnieć??
-Wszystkiego Najlepszego Shougo~!- Kimie podeszła i mocno go uściskała.
-Ty spryciulo jedna. Tak mnie okłamać~?- Powiedział Haizaki niby z wyrzutem, jednak uśmiech wszystko niszczył.
-Dla dobra sprawy czasem trzeba. I tak omal się nie roześmiałam, gdy Takao wieszał ozdoby i tańczył przy tym.- Zaśmiała się na samo wspomnienie.
-Haizakicchi~!- Kise prawie że się na niego rzucił i uściskał mocno. Właśnie w tym momencie wszedł Nigou i zaszczekał wesoło, na co Kagami się wzdrygnął.
-Najlepszego~!- Teraz podeszła do niego Akina wraz z Daikim. I co było dziwne Daiki poklepał go przyjaźnie po plecach.
-Ha-i-za-ki-cchi~!- Mine rzuciła się na niego niczym Kise i mocno wyściskała, dając przy tym pluszowego, różowego misia. Nieco dziwny prezent ale w sumie miły.
-Sto lat~!- Ryo-chan również go uściskała.- Prezent masz tam. Nie chce mi się teraz go szukać.- Sozo wskazała na stół pełen prezentów.
-Niespodzianka~!- Haizaki usłyszał nagle za sobą i ktoś objął go w pasie. Odwrócił głowę w tamtą stronę i został lekko pocałowany.
-Niji~!- Krzyknął nieco zawstydzony.
-A kto inny~!?- Szatyn uśmiechnął się szeroko.- No Solenizancie~! Ruszaj swoje zgrabne nóżki, bo tort czeka.- Powiedział i niby przypadkiem poklepał go po tyłku. Haizaki pomruczał coś pod nosem i ruszył w stronę tortu. Zdmuchnął świeczki, po czym każdy dostał po kawałku słodyczy. Następnie reszta złożyła mu życzenia i impreza rozpoczęła się na dobre. Każdy świetnie się bawił tańcząc, jedząc, pijąc i śpiewając.
Około północy Solenizant został porwany przez Nijimure i zaciągnięty do jednej z sypialni na górze.
-Niji!- Wrzasnął na niego Haizaki, gdy ten popchnął go na łóżko.
-No co?- Zapytał szatyn, ściągając marynarkę.
-Nie możesz mi dzisiaj odpuścić?? Jestem nieco zmęczony.- Wymamrotał Haizaki, jednak patrzył na niego hardo.
-Ale ja chciałem ci dać prezent. I to bardzo przyjemny prezent.- Wymruczał Souzo z perwersyjnym uśmieszkiem ściągając koszulę. Haizaki przełknął gulę, nie wiedząc co powiedzieć.
-A-Ale...- Kolejne słowa zostały stłumione przez delikatny lecz stanowczy pocałunek. Nijimura przewrócił Haizakiego na plecy, a jego dłonie wślizgnęły się pod jego koszulkę.
-Souzo....- Wysapał Shougo, patrząc na niego spod wpół przymkniętych powiek.
-Ciii~! Będę dzisiaj bardzo delikatny.- Wyszeptał Nijimura, po czym ponownie go pocałował....
Haziaki spał sobie smacznie pod ciepłą, mięciutką kołderką, wtulony w Nijimure. Gdy się obudził przez chwilę nie wiedział gdzie jest. Jednak widząc obok siebie szatyna od razu przypomniał sobie wszystko. Od niespodzianki po namiętny prezent od Nijimury. Zarumienił się na te ostatnie chwile. Uśmiechnął się zarazem, gdy przypomniał sobie co mówił Nijimura zanim zasnął. Wtulił się w jego bok, na co szatyn objął go w pasie.
-Też Cię Kocham.- Wymamrotał, po czym ponownie udał się do krainy snów.





Kimie, szalejesz ostatnio xD :D
OdpowiedzUsuńDrugi post w tak krótkim odstępie czasowym??? A ja jeszcze poprzedniego nie skomentowałam >.<"
gomene, jutro postaram się te dwa skomentować ;)
A teraz idę spać ^^ Muszę się wyspać na spr z histori...
I Aho się niecierpliwi... ^^"
Dobranoc! <3 ;*
Jedna rzecz mnie tylko zastanawia.. Czemu byłam u lekarza?? xD Może to tylko wymówka była... ;P
UsuńWena się w końcu przebudziła~! ^w^ Więc trzeba korzystać ;)
UsuńNie moja wina, że odstęp od Halloween do urodzin Haizaczka jest taki krótki :p
Dobrze, więc czekam na twój szanowny komentarz droga bratowo~! :3
Oj ten mój braciszek~! ^w^
Słodkich snów~! :*
Tak, to była wymówka ^^ Tak naprawdę to byłaś w kuchni i pomagałaś Kagamiemu gotować ^^
#Kimie
Ohayooo~
OdpowiedzUsuńZ tej strony Alfons. Jak Szanownej Pannie wiadomo jestem w zastępstwie. Panna Mine coś tam krzyczy, że jej się podoba itd, itp... Ale mniejsza o to.
Obiecuję, iż wrócę tu jutro. Muszę dbać o cerę 😜
~Alfons 😘
Witam Cię Alfonsie~! ^^
UsuńMineś też witam, gdziekolwiek jest :p
Skoro tak, to do zobaczenia jutro ^^
Masz tu ciasteczka dla Mineś :3 Żeby było jej radośnie~! ^w^
Paa~! <3
#Kimie
Panna Mine jest na strychu. Serdecznie dziękuję za ciasteczka, bo byłem tak łaskawy, że sam ich nie zjadłem, tylko rzeczywiście jej dałem.
UsuńAle możemy przejść już do komentowania Twego twora.
Łaaa... Pan Haizaki wie co dobre. :o Kiedy się różnościłem u Mine w łóżku, to było zimno, ale na szczęście miałem ze sobą mój kocyk. I wysłałem Kszysztofffa po nową, cieplutką kołderkę ^^ Ale mniejsza o to.
Hyhy, Hai-chan nie złość się tak...
Wkurzający dzwonek... Kiedy Mine była jeszcze nie porwana, to na lekcji nagle przyszło jej duuuuużo wiadomości... 😐 Chyba niezbyt się z tego powodu cieszyła 😜
Mine nie wróciła od rodzinki? Raczej ze strychu ;p Aczkolwiek gdy to pisałaś, jeszcze była w domu ;)
Haizaki będzie opiekunką pieskaa! ^^
NIESPODZIANKAAA, SHOGO! 😁😁😁
"-Ha-i-za-ki-cchi~!- Mine rzuciła się na niego niczym Kise i mocno wyściskała, dając przy tym pluszowego, różowego misia. Nieco dziwny prezent ale w sumie miły." <--- Mine krzyczy, że kocha Cię za ten moment. Mówiłem, że ma nieszczelny sufit. >.>
Hyhyhyhyyhyhyhy, co tam się dalej działo, Panie i Panowieee... ;p
😍
Nooo... Tak więc droga Kimie, duuużo weny, czasu i co tam jeszcze potrzebne. Sam próbuje coś napisać, lecz nie idzie... 😐
~Alfons :3 💖
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJestem!!! ^_^
OdpowiedzUsuńi my się bardzo cieszymy Kimiś, że już jesteś z powrotem ^-^
już ledwo nadążam, za tymi urodzinowymi imprezami XD
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO SHOUGO!!! :D
szczęścia, miłości, sukcesów w koszykówce i nie tylko no i spełnienia marzeń :D
Już się z gazeciakami zbieramy do Was ^^
dobra, pora na miniaturkę, bo miałam ją przeczytać jakąś godzinę temu ;P
mięciutka kołdra po sam czubek głowy - Haizaki wie, co dobre ^^ ja od wczoraj do kołdry dorzuciłam sobie kocyk... i dzisiaj jak na zawołanie padał u mnie deszcz ze śniegiem ;P
Kimie-chan! :D
rozwalił mnie tekst z wkurzającym dzwonkiem XD aż mi sie przypomniało, że swój na smsy miałam zmienić ;D
ohhh.... nagłe, nieoczekiwane obowiązki wzywają (czy może impreza niespodzianka? ;D)
Kise i Ruki... czyżby spotkanie młodych mam? ^^
ooo Kaolu... no czeeeść ;)
I prawie cały dzień z psiakiem....chociaż ja to bym chętnie :3 głaskanie piesków i kotków jest 10/10 ^^
wooo duży już <3
hahahaha XD i już widzę jak Nigou biega za ... za wszystkim po parku, ciągnąć za sobą, latajacego za nim Kuroko XD
niespodzianka! ^^ Ryo-wróżka przewidziała oczywistość ^^
no ale jak mogłoby być bez niespodziewanej imprezy urodzinowej? :)
stos prezentów... i będzie później radosne rozpakowywanie ^^
aby nikt inny :D
Haizaki.. no przecież prezencik ;)
awwwwww "Uśmiechnął się zarazem, gdy przypomniał sobie co mówił Nijimura zanim zasnął. Wtulił się w jego bok, na co szatyn objął go w pasie.
-Też Cię Kocham.- Wymamrotał, po czym ponownie udał się do krainy snów. kocham te ostatnie 2,5 linijki <3
zasłodziłaś mnie i teraz nie wiem, co dopisać >..<
bardzo sympatyczna, przyjemna miniaturka z cudownym zakończeniem :*
duuużo weny i, żeby czasu nie brakowało, bo my tu na ferajnę i resztę czekamy :)
ściskam i pozdrawiam :* <3
Witam~! ^^
UsuńPonownie :p
Przybyłam niczym błyskawica~! ^^
Gdyby tak pisać na każde urodziny to możnaby się nie wyrobić xp
Haizaki krzyczy, że dziękuje za życzenia~! ^w^
A ja chciałam ją skomentować godzinę temu xp
No ja wczoraj zamiast kocyka to miałam kota :3 Jednak nie dawał tyle ciepełka co kocy ale był równie mięciutki ^w^
Już śnieg~?? o.O Oj, pora wybrać się po nowe rękawiczki ^^
Ja raz ustawiłam sobie nowy dzwonek, a później jak dzwonił to myślałam, że to z telewizji xp
My wiemy, że szykujemy niespodziankę ale Solenizant nic nie musi wiedzieć :D
Oczywiście~! ^^ A jakże by inaczej~?! :D
No pora do fryzjera, co nie?! :3
To przyjdź do mnie~! Masz do wyboru psa, kota i królika ^^ Chociaż kot jest najbardziej chętny do zabawy ^^
Albo Tetsu puszcza go ze smyczy, a później tylko woła :p Chociaż twoja wersja jest fajniejsza XD
Potomkini wróżbity Macieja~! XD
Takie są najlepsze~! :D
A później pełno tego papieru, rozerwanego na strzępy~! xp
Taki erotyczny ;)
No musiało być uroczo :3
Zapomniałam dopisać, że można dostać cukrzycy XD
Dziękuje ślicznie i cieplutko~! :3 Postaram się jak najmocniej~! :D
Tulimy~! :3
Do zobaczenia~! :*
#Kimie