niedziela, 9 października 2016

Happy Birthday Mukkun~!

Ohayo~! ^w^
Dzisiaj kolejny wyjątkowy dzień~! :D 
Dzisiaj świętuje nasz wielkolud Murasakibara~! :3

Happy Birthday Dear Atsushi~! <3

Mnóstwo słodkości i dobrego jedzonka na co dzień, wygranych meczy, dużo paringów, kochanych fanek i spełnienia marzeń~! <3

Chcę wam jeszcze powiedzieć, że nie wiem jak będzie z rozdziałami -.-
( Sorki, że teraz)
Możliwe, że dopiero na weekend się coś pojawi. Naprawdę bardzo was za to przepraszam. Jak będę miała czas w tygodniu to wezmę się za Ferajnę, gdyż LBP nadal nie mogę skończyć ^^
Więc jak macie jakieś pomysły na shota to piszcie~! ^^
(Dodał, że można składać zamówienia z Shingeki no Kyojin :D Levi mój kochanku~! <3)

W oczekiwaniu na rozdziały zapraszam na fanpage'a~! :D
A na rozpoczęcie tygodnia macie miniaturkę na urodzinki Mukkuna~! :3
Życzę Wam miłego poniedziałku i czytania~! ^w^
Do zobaczenia niebawem~! :*
#Kimie

PS. Komentarze też nadrobię w wolnym czasie ;)

Fioletowowłosy chłopak wszedł do kuchni, głośno ziewając. Była sobota, jednak nie dane mu było pospać, gdyż czekał go trening. Na początku nie chciał przychodzić, jednak Himuro jakoś go przekonał. Już nawet nie pamięta jak. Niechętnie więc wstało o 8 rano aby się ogarnąć. Umył zęby, zjadł śniadanie, przebrał się, spakował rzeczy na trening i wyszedł omal nie zderzając się z Himuro.
-O, Atsushi.- Powiedział Himuro ściągając słuchawki.- Sorki, nie usłyszałem jak wychodzisz.- Uśmiechnął się lekko, po czym wyłączył muzykę i schował telefon wraz ze słuchawkami.
-Nie szkodzi. Idziemy?- Zapytał nie do końca obudzony Mrasakibara. Aż pozazdrościł wszystkim, którzy dalej sobie smacznie śpią w mięciutkich łóżkach.
-Yhm.- Przytaknął tylko Himuro i ruszyli w stronę sklepu. Tak, sklepu. W sobotę szkolny sklepik jest zamknięty, a Murasakibara bez słodyczy i innych przekąsek nie pójdzie na trening. I tak każdy się dziwił, gdzie on to wszystko mieści i że mu się zęby nie psują. Tak więc po jakiś 10 minutach byli w sklepie, a po pięciu wyszli z reklamówką przekąsek.
-Nadal mnie zadziwiasz z tym jedzeniem.- Powiedział rozbawiony Himuro. Murasakibara spojrzał na niego, po czym na zawarrtość reklamówki, znowu na niego, po czym wyciągnął batonika i mu go dał.
-Proszę.
-Dziękuje Atsushi.- Himuro przyjął słodycz z szerokim uśmiechem. Żadko się zdarza, że Murasakibara daje komuś swoje słodycze. Można policzyć te osoby na jednej ręce. Akashiemu dał kilka razy cukierki wiśniowe- po pierwsze dlatego, że je lubi, a po drugie z sympati. Kuroko po jednym meczu dał ciasteczka maślane- wtedy Tetsuya omal nie zemdlał i Atsushi stwierdził, że zapewne jest głodny. Aomine dał paczkę chipsów- było to po tym jak razem udali się na wagary i najedli się hamburgerów. I Himuro daje batoniki albo lizaki od czasu do czasu, bo go po prostu lubi.
Po 15 minutach- w których to część słodyczy była ju zjedzona- byli już w szatni. Przebrali się, po czym weszli na salę i zaczęli się rogrzewać. Następnie kapitan, czyli Himuro, który został nim po odejściu Okamury, rozkazał ćwieczenia. Murasakibara i tak stwierdził, że nawet jemu nie chce się dzisiaj ćwiczyć. Inaczej trening byłby o wiele cięży, a teraz ćwiczą, bo jest trening.
-Atsushi, będziemy grali mecz.- Powiedział Himuro, po czym napił się wody.
-Nie chce mi się Muro-chin~!- Zamarudził fioletowowłosy.
-Ile zdobędziesz punktów tyle kupię ci lizaków.- Himuro uśmiechnął się do niego, po czym zwrócił się do pierwszaków. Murasakibara nie mógł odmówić, zwłaszcza, że zdobycie 50 punktów to nie takie trudne zadanie.

Po wygraniu meczu pierwszego składu trening się zakończył. Możliwe ze względu na tego, że Murasakibara przewiesił sobie Himuro przez ramię i poszedł z nim do szatni, bo już nie mógł doczekać się tych lizaków, a miało ich być aż 57! Także kapitan nie miał wyboru, więc trenig skończył się godzinę wcześniej. Jednak i tak zanim się ogarnęli, i zanim Himuro sprawdził, czy posprzątali salę minęła godzina.
-Muro-chin~!- Zawył Murasakibara zniecierpliwiony. Zjadł już wszystkie swoje przekąski i był głodny, a przynajmniej zjadłby już połowę lizaków przed obiadem.
-Aleś ty niecierpliwy~!- Zaśmiał się Himuro, po czym ruszyli do mieszkania szatyna.
-Dlaczego idziemy do ciebie?- Spytał, patrząc jak omijają sklep.
-Bo mam lizaki w domu. Wczoraj kupiłem ich całą reklamówkę.- Powiedział z uśmiechem, na co Atsushiemu poleciała ślinka. Może jak ładnie poprosi to dostanie więcej?? Rozmawiając o ostatnim meczu doszli do domu Himuro. Weszli ściągneli buty oraz kurtki, po czym udali się do salonu, gdzie o dziwo było strasznie ciemno.
-Muro-chin zapominiałeś odłsonić okna~!- Powiedział Murasakibara zapalając światł. Gdy to zrobił...
-NIESPODZIANKA~!!!!- ....ujrzał swoich znajmoych. Stał tak zszokowany nie mogąc wypowiedzieć ani słowa.
-WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO~!- I dopiero wtedy doszło do Murasakibary, że dzisiaj dziewiąty października- jego urodziny. Spojrzał na Himuro, który uśmiechał się do niego szeroko.
-Wszystkiego Najlepszego Atsushi.- Jako pierwszy podszedł do niego Akashi i z lekkim uśmiechem wręczył mu preznent.
-Aka-chin~!- Murasakibara złapał czerwonowłosego w pasie i podniósł, tuląc do siebie mocno.
-Oj Mukkun~! Dusisz mi chłopaka~!- Powiedziała ze śmiechem Kimie. Gdy już Murasakibara go puścił, złożyła solenizantowi życzenia, jak reszta: Aomine, Akina, Kagami, Kise, Mine, Kuroko, Sozo, Midorima, Satsuki, Nijimura, Haizaki, Okamura i cała reszta.
-Mukkun~!- Kimie wraz z Sozo złapały Murasakibarę za ręce i pociągnęły do stołu, gdize stał sześciopiętrowy tort, który ozdobiony był M&Msami. Atsushiego po prostu zatkało.
-Wraz z Ryo-chan, Akiną i Mine go dla ciebie zrobiłyśmy~!- Powiedziała wesoło Kimie.
-Dziękuje~!- Murasakibara uściskał je wszystkie na raz. Oczywiście pierwszy, największy kawałek dostał Solenizant, a gdy reszta dostała już po kawałku tortu reszte zdjał Murasakibara. Ich mała impreza trwała w najlepsze. Oczywiście było dużo jedzenia i słodkości. Tylko Himuro, Kimie, Aomine, Akina, Mine i Sozo wiedzieli, że to zasługa Akashiego, który pogroził Kagamiemu. Więc ten bez sprzeciwów- gdyż Akashi cały czas go pilnował- musiał zrobić jedzenie na imprezę. Dziewczyny oczywiście pomogły- Kimie rówież groziła Kagamiemu, Mine i Sozo godzinę obierały marchewkę, gdyż rozgadały się na temat muzyki, a Akina przeganiała patelnią Aomine z kuchni, który chciał co nieco podkraść.
Impreza skończyła się przed północą. Podpici goście- nikt nie mógł sprzeciwić się Nijimurze i nie wypić z nim co nieco- w wesołych humorach pożegnali się z Solenizantem i Himuro i udali się do swoich domów. Znaczy Haizaki wziął Nijimurę do siebie, Kimie zniknęła z oczu brata wraz z Akashim, na jej szczęście Akina kazała się odprowadzić i było wiadomo, że Aomine zostanie u niej. Nikt nic nie powiedział, gdy Kise wraz z Mine odjechali taxówką, chociaż z dwie osoby chciały rzucić jakiś sprśny tekst. Spity Kuroko został zabrany przez Kagamiego, a śpiewający radośnie Takao- który wypił tyle samo co Nijimura- uczepił się Midorimy i głośno oświadczył, że idzie jęczeć mu słodko do uszka, gdy ten będzie go posówał. Twarz Midorimy przybrała kolor włosów Akashiego i na jego szczęście nikt się tym zbytnio nie przejął.

Tymczasem Himuro i Murasakibara siedzieli na kanapie i zbierali siły na sprzątanie.
-Muro-chin~! Nie chce mi się sprzątać~!- Jęknął Murasakibara, zajadając się lizakami.
-W sumie możemy jutro posprzątać, jednak wypadałoby chociaż naczynia pomyć.- Powiedział z zastanowieniem Himuro.
-Nawet tego mi się nie chce.- Mruknął Atsushi.
-Właśnie. Nie dałem ci jeszcze prezentu.- Stwierdził Himuro, na co Murasakibara się nieco ożywił. Tatsuya ściągnął bluzkę i spodnie, po czym wziął ze stolika sos czekoladowy i się nim nieco polał.
-P-Pasuje taki prezent?- Zapytał nieco niepewnie. Murasakibara niczym w transie wstał i podszedł do niego, po czym objął go lekko i zaczął zlizywać sos.
-Mmmm.....Słodki.- Wymruczał, po czym pocałował zachłannie Himuro. Nie przerywając pocałunku podniósł go i zaniósł do sypialni. W salonie było za dużo śmieci. Gdy go położył sam ściągnął swoje ciuchy, zostając jeszcze w bokserkach.
-Zawsze chciałem sprawdzić, czy Muro-chin jest słodki.- Powiedział, po czym ponownie zaczął go lizać po szyi...

...Następnego dnia...

Murasakibara obudził się jako pierwszy. Usiadł i spojrzał na Himuro, który spał wtulony w poduszkę. Jego ciało było pokryte malinkami, które mu zrobił. Aż uśmiechnął się na ten widok. Wtem usłyszał dźwięk SMS, który przyszedł do szatyna. Zaciekawiony zerknął od kogo to.

Od: Kimie
Do: Himuro
Temat: Prezent
Treść: Ohayo Muro-chin~! ^^ Chciałam się tylko dowiedzieć, czy Atsushi jest zadowolony z prezentu od ciebie :3

Murasakibara chwilę się zastanawiał lecz postanowił odpisać.

Od: Himuro
Do: Kimie
Temat: Prezent
Treść: Ohayo Kimie-chan~! Tu Murasakibara. Mogę ci tylko zdradzić, że Muro-chin jest słodszy od waszego tortu. I nawet nieco smaczniejszy. Mam nadzieję, że się za to nie obrazisz. Pozdrów ode mnie Aka-china~! :3

Wysłał, po czym odłożył telefon i przytulił się do Himuro, na co ten obrócił się w jego stronę, mrucząc coś o lizakach. Tak, to były bardzo słodkie urodziny~!











sobota, 1 października 2016

Pantera- Aomine x Kagami

Ohayo~! ^w^
Ja żyję~! :3
Przepraszam Was bardzo za moją miesięczną nieobecność -.- Ale tak jakoś się złożyło, że z nadejściem września zabrakło czasu na pisanie ;-; Jak udało mi się późnym wieczorem przysiąść przy komputerze to mogłam tylko posprawdzać strony i wejść na fanpage'a, bo za bardzo chciało mi się spać =_= Dlatego przepraszam, że nie piszę komentarzy na waszych blogach, bo po postu nie było czasu ;-; Mogłam tylko przeczytać wasze dzieła. A pisanie krótkich komentarzy to nie moja działka :p Ja muszę się rozpisać na 2 strony, bo wiem jak to lubicie ^^ 
Mam nadzieję, że nadal mnie chociaż trochę lubicie i czekaliście na moje twory :3
Obiecuję poprawę~! :D Jutro zabieram się za LBP, którego ma napisane z jakieś dwie strony, więc 
albo jutro albo w niedzielę się pojawi ;)

A dzisiaj z okazji Dnia Chłopaka one-shot~! ^w^
Najlepszego Drodzy Chłopcy~! :D
Bądźcie dalej przystojni, zajebiści i kochani~! <3

Z dedykacją dla Akiny Aomine~! ^w^
To za spóźnione komentarze :3
Jest AoKaga i są seksy, więc mam nadzieję, że ci się spodoba :D

Jak ktoś chce jakiegoś one-shota to proszę pisać w zakładce "Pytania i zamówienia" ;)
Chociaż można również tutaj ale później mogę zapomnieć gdzie mi o tym pisaliście :p

Zaproszę Was jeszcze na Fanpage~! <Link w profilu>
Życzę Wam miłego czytania~!
#Kimie

Wracałem powolnym krokiem z treningu. Riko mimo piątku nas nie oszczędziła i dała niezły wycisk. A może właśnie dlatego, że piątek? Nieważne. Najważniejsze, że w końcu mogłem wrócić do domu, w którym miałem nadzieję spotkać Aomine per mojego chłopaka. Zapewne nic nie ugotował i pewnie się leni na kanapie ale to w końcu Aomine. Może jednak był tak miły i kupił dla mnie kilka burgerów?? Kurde, aż się głodny zrobiłem. Dobra, jeszcze tylko do sklepu, po piciu i do domku. Nareszcie w domu.
-Wróciłem!- Krzyknąłem jak zwykle od progu, jednak nie usłyszałem odpowiedzi. Zapewne Ao ucina sobie drzemkę. Westchnąłem i chciałem wejść do pokoju, gdy wtem z sypialni wyszła pantera. Co to wielkie kocisko tu robi?!! Jak to jest jakiś durny pomysł Ahomine to go uduszę!!! O ile przeżyję. Odsunąłem się do drzwi i chciałem wyjść lecz kot zawarczał. Stałem niczym posąg, ograniczając nawet oddychanie. Pantera podeszła powoli do mnie i wtem..... zaczęła się do mnie łasić.
-He?!- Ukucnąłem i niepewnie pogłaskałem kota po głowie. Zamruczał zadowolony, co było jeszcze dziwniejsze.
-Oswojony jesteś?- Spytałem, a Pantera mruknęła niezadowolona. Pozostało jednak pytanie skąd się wzięła. Wstałem i powoli udałem się do salonu. Kot podążył za mną. Usiadł obok szafki i czekał. Podszedłem nie wiedząc co zrobić. Spojrzałem na szafkę. Oprócz wazonu były tam dwie ramki ze zdjęciami. Jedno było z Ameryki z Himuro, a drugie z Aomine, które zrobił nam Kuroko. Chwila!!
-Aomine?- Spojrzałem niepewnie na Panterę. Kot pochylił się i polizał mnie po policzku.- Aomine! Jakim cudem stałeś się kotem?!- Wydarłem się, na co kot spojrzał na mnie jak na idiotę.- Ano tak, nie możesz mówić.- Aomine pacnął ogonem kilka razy w podłogę.- Jedno pacnięcie tak, dwa nie?- Zaproponowałem, na co pacnął raz.
-Czy to się stało dzisiaj rano?
Dwa pacnięcia.
-Po południu?
Jedno pacnięcie.
-Gdy spałeś?
Jedno pacnięcie.
-Wiesz jak to się mogło stać?
Dwa pacnięcia.
-Heh~! I co teraz??
Kilka pacnięć.
-Ci zapewne to nie przeszkadza.- Mruknąłem niezadowolony. Aomine warknął wściekle, wstał, po czym wskoczył na kanapę i się na niej położył. Jeszcze focha strzelił~! No pięknie.
-Aomine.- Podszedłem do niego, ukucnąłem, po czym zacząłem miziać za uchem, na co mruknął zadowolony.- Skoro jesteś kotem to masz zakaz wychodzenia z domu. W oknie i na balkonie też się nie pokazuj.- Aomine mruknął jakby niezadowolony.- Jutro pomyślimy jak to odkręcić. Teraz jestem zbyt zmęczony i głodny.- Ziewnąłem szeroko. Najchętniej od razu położyłbym się do łóżka, jednak aż ściskało mnie w żołądku z głodu. Aomine zszedł z kanapy i poszedł do kuchni, próbując otworzyć lodówkę.
-Głodny jesteś?- Zapytałem podchodząc i otwierając lodówkę. Tam zobaczyłem pełno hamburgerów, na co się uśmiechnąłem.- Dzięki.- Pomiziałem go po głowie.- Też chcesz?- Spytałem, wyciągając jedzenie z lodówki. Aomine pacnął dwa razy, co oznaczało nie. Najwyraźniej jadł już wcześniej. Zjadłem, posprzątałem po sobie, po czym przebrałem się w wygodniejsze ciuchy i położyłem w łóżku. Było mi bardzo wygodnie, lecz po chwili Pantera wskoczyła na mnie, a lekki to on nie jest.
-Aomine!- Warknąłem na niego. Ten położył się obok, a bardziej rozwalił się obok mnie tak, że ledwo dla mnie miejsca było. Chciałem coś powiedzieć lecz wtem zostałem polizany po policzku. Spojrzałem na Aomine, który przyglądał mi się z zaciekawieniem. Westchnąłem, po czym ułożyłem się tak aby jemu i mi było wygodnie. Gdyby nie to, że jest takim dużym kotem to bym się do niego przytulił.- Dobranoc.- Mruknąłem, zamknąłem oczy i niemal od razu zasnąłem.

Obudziłem się czując ciężar na nogach i brzuchu. Przeciągnąłem się i otworzyłem oczy. Aomine nadal w formie kota leżał na moich nogach, głowę mając na moim brzuchu.
-Oj Aomine! Rusz się, gnieciesz mnie.- Szturchnąłem go nieco. Aomine mruknął, podniósł łeb, ziewnął, po czym spojrzał na mnie niezadowolony, że się go budzi. Wtem zaczął lizać mnie po brzuchu, co strasznie łaskotało.- Aomine~! Prze-Przestań~!- Posłuchał się lecz zamiast ze mnie zejść abym mógł wstać podniósł się i zaczął lizać po policzku.- Tak, tak, dzień dobry.- Odsunąłem go jakoś od siebie, pogłaskałem z uśmiechem i wstałem. Zauważyłem, że Aomine idzie za mną. Wszedłem do kuchni, otwierając lodówkę i zastanawiając się, co zrobić na śniadanie.
-Jajecznica?- Spojrzałem na Aomine, a ten pacnął raz w podłogę. Po jakiś 15 minutach jedzenie było gotowe. Porcję Aomine położyłem na stoliku przed telewizorem, gdyż na pewno nie zje z podłogi plus i tak musi poczekać aż nieco przestygnie. Głód jednak zwyciężył i szybko wziął się za jedzenie. Gdy już pozmywałem naczynia, usiadłem na kanapie i z zastanowieniem przyglądałem się Aomine. Jako Pantera prezentował się świetnie. Jak na dzikiego kota przystało. Spojrzał na mnie z zaciekawieniem, machając ogonem.
-Mieliśmy pograć ale przez twoją zmianę nici z gry. A nie mam zamiaru spędzić popołudnia na głaskaniu wielkiego kota.- Mruknąłem niezadowolony. Aomine prychnął obrażony, zszedł z kanapy i poszedł do łazienki. Nie, ja nie chciałem go obrazić. Chociaż teraz mam nieco spokoju. Poszedłem do sypialni i położyłem się. Wprawdzie bolą mnie nieco nogi po wczorajszym treningu, więc powinienem odpocząć aby Riko na mnie nie nawrzeszczała. No i muszę zrobić obiad, a jakoś mi się nie chce. Westchnął i przymknąłem oczy, rozkoszując się ciszą.

Nie wiem jak długo leżałem. Możliwe, że z 20 minut, może z godzinę. I nawet mi się nieco przysnęło. Lecz wtem poczułem jak Pantera znowu liże mnie po brzuchu. Chciałem go odepchnąć lecz trzymał mnie za nadgarstki.... Zaraz?! To przecież niemożliwe! Otworzyłem szybko oczy i mnie zatkało. Aomine nie był już Panterą. No nie do końca. Zostały mu uszy, ogon, długie pazury i szorstki język.
-Jakim cudem taki jesteś~?!- Wydarłem się, a ten skrzywił się niezadowolony.
-A bo ja wiem?! Gdy poszedłem do łazienki chciałem wziąć prysznic ale nie miałem jak odkręcić wody. Więc się położyłem i mi się przysnęło. A jak się obudziłem to już taki byłem. Pasuje??- Powiedział, po czym zaczął lizać mnie po szyi.
-Aomine! Prze....- Nie zdążyłem dokończyć, gdyż pocałował mnie nagle i gwałtownie. Poczułem jego szorstki język na swoim i aż zadrżałem. Muszę mu się sprzeciwić!
-Aomineeeee~!- Jęknąłem, gdy ścisnął dłoń na moim członku. Naprawdę chciałem mu się sprzeciwić. Ale pod wpływem tego dzikiego wzroku pełnego pożądania po prostu wymiękłem. Chciałem aby mnie pożarł. Jak na razie zdarł ze mnie koszulkę i gryzł, całował i lizał moją klatkę piersiową.
-Nie-e~!- Wyjąkałem, gdy polizał mnie po sutku. Uczucie to było nieco dziwne i podniecające zarazem. Aomine nie posłuchał mnie i na dodatek mnie ugryzł, na co pisnąłem zaskoczony. Następnie zszedł niżej, drapiąc mnie po żebrach. On chce chyba abym oszalała z rozkoszy.
-A~!- Jęknąłem głośno, wyginając się w łuk. Jego język na moim członku był niesamowity. Nieco drażniący, co spowodowało, że szybko stałem się twardy.
-Kagami.- Wymruczał do mojego ucha, pieszcząc je swoim oddechem.- Przygotuj się dla mnie.- Powiedział namiętnie, liżąc po tym moje ucho.- Nie chcę cię skrzywdzić, a wiesz, że mam długie pazurki.- Na potwierdzenie przejechał nimi po moich udach, na co wypchnąłem biodra ku niemu. Jak w amoku sięgnąłem po żel, wylałem nieco na palce, po czym włożyłem jeden do swojej dziurki. Czułem jak palą mnie policzki z zawstydzenia i rozkoszy. Do tego Aomine przyglądał mi się uważnie. Dołożyłem drugi palec, jednak nadal nie czułem tej rozkoszy. Gdy Aomine mnie przygotowuje jest o niebo lepiej, gdyż jego palce są dłuższe.
-A-Aomine~!- Wyjąkałem.- Z-Zrób to w k-końcu. Chcę... Chcę cię w sobie poczuć.- Spojrzałem na niego i zauważyłem ten dziki błysk. Odwrócił mnie na brzuch, podnosząc moje biodra i wchodząc do samego końca.
-Aaaaa~!- Jęknąłem głośno. Mimo iż nieco bolało, gdyż nie za dobrze się przygotowałem to i tak czułem większą rozkosz. Zadrżałem, gdy ponownie poczułem jego oddech na swoim uchu.
-Kagami..... Będę cię pieprzył do nieprzytomności.- Wymruczał, a ja omal nie doszedłem od samych jego słów. Aomine zaczął się poruszać dość szybko. Jęczałem i drżałem z rozkoszy, ściskając dłonie na prześcieradle. Aomine nagle złapał mojego penisa i ścisnął, przez co doszedłem z głośnym jękiem. Ten nie przejął tym się i dalej się poruszał. Po orgazmie byłem bardziej wrażliwy, przez co odczuwałem to wszystko dwa razy mocniej. Każdy jego dotyk palił moją skórę. Do tego jego celne trafienia w ten punkt sprawiały, że robiło mi się ciemno przed oczami. Poczułem wtem jak jego gorące nasienie rozlewa się we mnie, przez co sam doszedłem. Aomine nie wyszedł jednak i po chwili znowu zaczął się poruszać.
-A.....Ao....Aomine.....- Wyjąkałem. Już nawet nie wiem co chciałem powiedzieć. Poczułem kolejną falę przyjemności, gdy zaczął ściskać moje sutki i podgryzać kark. Jęknąłem głośno, na co on mruknął zadowolony. Po chwili złapał mnie za biodra i zaczął się szybko poruszać. Ja już nie jęczałem tylko krzyczałem z rozkoszy. Doszliśmy wręcz w tym samym momencie, opadając po tym na łóżko. Aomine wyszedł ze mnie i zanim zasnąłem poczułem jak całuje mnie w czoło.

Gdy się obudziłem od razu poczułem ból w dolnych partiach ciała. Tak się kończy niepanowanie nad sobą. Spojrzałem na Aomine, który spał obok.
-Oj, Aomine!- Krzyknąłem, szturchając go.
-Mmmm. Czego chcesz?- Mruknął niezadowolony, z zamkniętymi oczami.
-Poinformować cię, że wróciłeś do normalności.- Na moje słowa od razu otworzył oczy. Kocie atrybuty zniknęły.- Na szczęście stało się to szybko.
-Najwidoczniej seks jest dobry na wszystko.- Uśmiechnął się wymownie. Głupek.
-Więc teraz ruszysz się po jakiś obiad, bo ja w tym stanie nic nie ugotuję.- Mruknąłem niezadowolony. I nici z grania.
-Dobra, nie denerwuj się Tygrysie.- Pocałował mnie namiętnie, po czym wstał. A ja zawstydzony wtuliłem się w poduszkę. O nie, dopiero jak ten zboczeniec wyjdzie to wstanę aby wziąć prysznic. Pantery chyba mają jakiś związek z królikami, bo uwielbiają się pieprzyć. Jednak ta Pantera nie jest taka zła~! Pierwszy raz Aomine idzie po coś bez marudzenia. Chociaż jak zacznie marudzić to nie wiem jak ale zamienię się w Tygrysa i ugryzę go w ten seksowny tyłek~! Matko, psychika mi przez niego siada.





A to moja Pantera xp A tak naprawę to mój prezent urodzinowy- Kiko :3