środa, 19 sierpnia 2015

Rozmowy nieprzyzwoite 2


 <Pamiętaj zostawić po sobie ślad. ;) >

Soushi: Chcesz się najpierw ze mną wykąpać czy od razu mam związać cię do łóżka? Tylko weź sobie urlop, bo szybko cię nie wypuszczę. <Sadystyczny uśmiech>

Kaoru: Um....Ja kocham cię. Rób ze mną co chcesz. Jestem cała twoja. Tylko.....bądź delikatny. Kocham Cię. < Z namiętnością>

Soushi: Ja ciebie też kocham. (Popycha cię na łóżko i zawisa nad tobą) A teraz pobudź moje zmysły abym szalał z namiętności.

Kaoru: (Zaczęłam go całować i rozpinać guziki od piżamy. Pokazałam mu moja przepiękną bieliznę.) Soushi, co byś chciał najbardziej zrobić? <Cała czerwona?>

Soushi: Wycałować centymetry po centymetrze twoje ciało. (Całuje cię po szyi, brzuchu, udach), a potem......(Bawi się twoimi majtkami) Sprawię, że będziesz jęczała i błagała o więcej <Sadystyczny uśmiech> A teraz....(Obrócił cię tak, że teraz ty wisisz nad nim. Zacisnął ręce na twojej pupie).......Pobudzaj mnie bardziej Skarbie.

Kaoru: (Weszłam na niego) Soushi, jestem zawstydzona ale....kocham cię, chcę aby namiętność przepełniła całe moje ciało. Chce się z tobą całować i dojść do tego, sam wiesz....do ostatecznego momentu. (Położyłam dłonie na jego klatce piersiowej. Byłam cała czerwona, krew we mnie pulsowała)

Soushi: Powiedz mi konkretnie, czego pragniesz. Przy mnie nie musisz się wstydzić. Kaoru.....<Powiedział cicho i namiętnie>....rozpal moje zmysły. (Wziął twoją rękę i położył na swoim kroczu)

Kaoru: A-Ale ....masz dużego....Ja.....(Po chwili już bardziej odważnie) Powinieneś sam sprawdzić, co mi sprawia największą rozkosz. To mój pierwszy raz......<Zawstydzona>. Zrobię wszystko, co mi każesz. Oddaję się w twoje ręce.

Soushi: (Obraca cię na plecy i ponownie zawisa nad tobą. Jego spojrzenie jest pełne erotyzmu. Ściąga z ciebie wszystko. Całuje, liże i robi malinki na twoje szyi. Jedną ręką maca twoją pierś. Ustami ssie i gryzie twojego sutka. Ręką zjechał pomiędzy twe uda i masuje cię po cipce).

Kaoru: Soushi, jesteś fantastyczny.....<Ledwo oddychając>. Znasz jeszcze jakieś inne sztuczki? <Z błogością w głosie> Może teraz ja powinnam sprawić abyś jeszcze bardziej mnie pokochał? Soushi, może chcesz l-l-loda? (Złapałam go za ramiona i przewróciłam na plecy).

Soushi: Znam ich bardzo wiele <Sadystyczny uśmiech> Jesteś pewna?! Nie chcę cię do niczego zmuszać, w końcu to twój pierwszy raz. Ale jeśli chcesz (Pocałował cię namiętnie, aż zatrzęsły ci się nogi). Spraw, że oszaleję (Patrzał na ciebie, przeszywając cię wzrokiem).

Kaoru: Oczywiście, że chcę. Naucz mnie ale najpierw....(Złapałam go za penisa, a następnie włożyłam go sobie do ust. Stopniowo robiłam to coraz szybciej. W pewnym momencie zaprzestałam. Nie mogłam złapać oddechu, ponieważ jego penis był taki duży, że ledwo się mieścił w moich ustach. Soushi był urzeczony. Miał rumieńce)

Soushi: Kaoru.....(Powiedział seksownie i szybkim ruchem położył cię na plecach. Wpił się w twoje usta. Palcami zaczął masować twoja cipkę, jeden z nich wkładając do dziurki.)

Kaoru: Ach!!! To najlepszy i najpiękniejszy dzień w moim życiu (Cała zadrżałam. Położyłam rękę na jego torsie. Drżała mi cała z zadowolenia. Poczuł to.)

Soushi: (Zaprzestał swoich czynności i położył cię na brzuchu. Zawstydziłaś się jeszcze bardziej, gdyż byłaś do niego wypięta. Najpierw masował twoje pośladki. Po chwili zaczął lizać twoją cipkę. Zajęczałaś głośno.) Podoba się? (Spytał wkładając palec do twojej dziurki).

Kaoru: Soushi, na pewno ci się podobam? Nie wyglądam dziwnie? Ah!!! (Zajęczałam z zadowolenia. Zacisnął jeszcze bardziej ręce na moich pośladkach. Wsunął we mnie znowu swojego penisa.)

Soushi: Wyglądasz cudownie Skarbie. (Mówi seksownym głosem i zaczyna się coraz szybciej poruszać. Pochylił się do przodu całując twój kark. Jedną ręka przytrzymując cię w pasie, drugą bawiąc się twoim sutkiem.) Kaoru......Ach.....Jęcz dla mnie głośno. (Prosi lekko chrapliwym głosem.)

Kaoru: Ach!!! (Zaczęłam jęczeć wniebogłosy. Jego sadystyczny uśmiech mówił, że bardzo mu się to podobało. Wyciągnęłam rękę w jego kierunku.) Soushi, więcej, więcej, jesteś moim jedynym zbawieniem! <Powiedziałam cicho lecz przekonywująco>.

Soushi: Kaoru (Przerwał swoja czynność, obrócił ie. na plecy i szybkim ruchem wszedł ponownie. Od razu zaczął się szybko poruszać. Jęczałaś z przyjemności prosząc o więcej. Doszłaś, krzycząc jego imię. Nie miałaś jednak odpoczynku. Usiadł, przyciągnął cię do siebie i namiętnie całując wziął twoja rękę i położył na swoim kroczu.) To dopiero początek Skarbie. <Chytry uśmieszek> A teraz pobudź mnie ponownie <Oblizał się perwersyjnie>

Kaoru: Soushi! (Krzyknęłam i zaczęłam szybko masować jego penisa. On zaczął liżąc moje sutki.) Soushi, gorąco mi! Jestem cała rozpalona. A ty?! (Spytałam momentalnie siadając i wkładając sobie jego penisa do buzi. Po kilku minutach zaprzestałam) Soushi, jakie zabawy jeszcze znasz?? Powiedz mi! Proszę..... <Jęknęłam z zachwyt>

Soushi: Kaoru (Przyciągnął twoją głowę do swojego krocza. Ponownie zaczęłaś go zadowalać. Doszedł głęboko w twojej buzi. Wstał i pociągnął cię za sobą. Kazał oprzeć się ci o ścianę. Przytrzymał twoje dłonie w górze, palcami bawiąc się twoją łechtaczką. Gryzł cię po szyi, robiąc malinki.)

Kaoru: Ach!!! Tylko nie tam! Soushi, nie!!! (Krzyknęłam podniecona. Był to dla mnie istny raj. On zamiast przestać kontynuował i to bardziej intensywnie. Trzymał moje ręce tak mocno, że nie mogłam ich wyrwać Zadrżałam cała rozpalona). Soushi <Powiedziałam mocno dysząc> , ja też chcę ci zrobić dobrze. Soushi.....(Powiedziałam z uległością w głosie. On nadal mnie pieścił). Soushi.....zimno mi.....w sutki....Ściana jest bardzo zimna.....

Soushi: (Przycisnął cię bardziej do zimnej ściany. Jeszcze chwilę się bawił, by po chwili przestać i ponownie rzucić cię na łóżko. Przypiął cię do łóżka z kajdankami. wyszedł na chwile. Wrócił i usadowił się między twoimi nogami. Przyłożył kostkę lodu do twojej łechtaczki). Krzycz dla mnie z podniecenia. Powiedz, jak bardzo mnie kochasz.

Kaoru: Ach!!! Ach!!! Ach.....!!!! Soushi, co ty robisz? (Zapytałam z bezsilnością) Ale zimne! (Nie mogłam poruszyć rękoma. O był usadowiony między moimi nogami, które drżały z przyjemności. Patrzył na mnie z pożądaniem tek, jakby już wiedział, że panuje nade mną.) Tak, masz rację, kocham cię najmocniej na świecie, podniecasz mnie, doprowadzasz do szaleństwa, panujesz nade mną. Jesteś moim władcą, a nawet i Bogiem Seksu. Dlatego proszę cię, zadowalaj mnie. (Jęknęłam z podnieceia) Doprowadź mnie do szaleństwa. Jestem gotowa na wszystko. (Wziął kostkę lodu i włożył mi ja do dziurki. Zajęczałam jeszcze bardziej.)

Soushi: Ja też cię bardzo kocham Skarbie. I lepiej się przygotuj, bo zamierzam doprowadzić twoje zmysły do szaleństwa. <Chytry uśmieszek> (Włożył w ciebie jeszcze jedna kostkę lodu na co ty krzyknęłaś z rozkoszy. Wszedł w ciebie płynnym ruchem, od razu narzucając szybkie tempo. Krzyczałaś z rozkoszy. Doszłaś krzycząc w niebogłosy. On w ostatnim momencie wyszedł z ciebie i spuścił ci się na piersi i twarz.) Wyglądasz bardzo seksownie Skarbie. (Odpiął ci kajdanki. Usadził cię na swoich nogach od razu w ciebie wchodząc. Przytuliłaś się do niego i jęczałaś do ucha.) Powiedz mi o swoich fantazjach. <Powiedział zmysłowo do twojego ucha>

Kaoru: (Zlizywałam kleistą ciecz z mojej twarzy.) Soushi jesteś genialny. Marze o tym aby być z tobą na zawsze. Chce abyś mnie torturował, używał tylko tobie znanych sposobów, chce abyś eksperymentował na mnie, zaskakiwał tak jak z tymi kajdankami i kostkami lodu. <Zawstydziłam się> A może....rozsmarujesz loda po całym moim ciele i będziesz go zlizywać? Ach!! Soushi!!! Ale głęboko! <Krzyczałam z zachwytu> (Ścisnęłam moje dłonie na jego plecach. Poczuł to i się uśmiechnął.) Jesteś bardzo pewny siebie Kami-sama!!! <Jęknęłam z podniecenia i doszłam>

Soushi: Nie pozwoliłem ci dojść. (Powiedział poważnie. Wysunął się z ciebie i wstał. Wziął cię do łazienki. Przypiął cię kajdankami do karnisza. Wyszedł i wrócił z kremem i 2 średnimi wibratorami. Najpierw umazał twoje ciało kremem i powoli zaczął go zlizywać. Później nawilżył wibratory tym kremem i wsadził w twoje dwie dziurki. Krzyknęłaś, gdyż nie spodziewałaś się drugiego. Włączył wibracje i dalej zaczął zlizywać krem.) Widzę, że się podoba. (Powiedział ci do ucha, macając twoje piersi. Odsunął się i zaczął robić ci zdjęcia.) Wyglądasz nieziemsko Skarbie. (Odłożył aparat i uklęknął przed tobą. Zaczął głębiej wkładać wibratory, liżąc przy tym twoją łechtaczkę.)

Kaoru: Soushi! Jak możesz! <Spytałam podniecona> Ja tak długo nie dam rady. <Powiedziałam ulegle> Nie możesz tak robić, bo znowu dojdę....Soushi! Aach!! Aaaach~!!!! (Już nie miałam siły. Znowu doszłam.) Kochanie jaka karę teraz dostanę? A może ty teraz powinieneś dostać? Co ty na to? Moje sutki są takie sztywne! Soushi!

Soushi: (Wyjął z ciebie wibratory i pocałował namiętnie) Kaoru, pragnę cię. (Odpiął cię i zaniósł do sypialni.) Za karę musisz mnie porządnie zadowolić. Jeśli mi się nie spodoba wyznaczę ci ostrą karę. (Pocałował cię namiętnie, bawiąc się twoimi sutkami.) Spraw abym zajęczał głośno z przyjemności abym prosił cię o więcej. Aby moje myśli oszalały z rozkoszy. <Namiętne spojrzenie>

Kaoru: Ach....Soushi to było genialne. <Zawisłam nad nim> Poczekaj! Zaraz przyjdę! (Powiedziałam z uśmiechem. Przyniosłam z kuchni lody śmietankowe. Zaczęłam je rozprowadzać po całym jego ciele. Cały drżał. Rozsmarowałam je również na czubku jego członka. Krzyknął z podniecenia.) I co Soushi? Jak to oceniasz? (Zaczęłam lizać go po członku. Jęczał z rozkoszy. Następnie kontynuowałam lizanie go po całym ciele. Dyszał ciężko.) A jaką karę bym dostała, gdyby ci się nie spodobało? (Pewna siebie zapomniałam o charakterku mojego sadysty.)

Soushi: To moja słodka tajemnica. (Powiedział z uśmiechem. Obrócił cię i wszedł od razu. Najpierw poruszał się powoli i głęboko, zaczął przyspieszać przy okazji masując twoje piersi. Krzyczałaś z rozkoszy. Doszłaś zaciskając się ciasno na nim. Poruszył się jeszcze kilka razy i również doszedł głęboko w tobie. Opadł na ciebie oddychając ciężko. Wyszedł z ciebie i położył się obok. Od razu się do niego przytuliłaś.) Mam nadzieję, że twój pierwszy i dalsze razy się podobały. <Słodki uśmiech>

Kaoru: Soushi? To już koniec? Wiem, że mnie kochasz i bardzo mi się podobało ale ja chcę więcej. <Smutasek> Czyżbyś się już zaspokoił? Ja.....nie chcę skończyć. (Zdesperowana zawisłam nad nim. Zaczęły mi lecieć łzy.) Czy ty naprawdę chcesz ze mną być Soushi? Może wolisz inną, która będzie się tylko tobie podporządkowywać i uprawiać seks kiedy tylko ty chcesz? (Zaczęłam go uderzać pięściami po klatce piersiowej.)

Soushi: Co?! <Zdziwiony wyraz twarzy> Kocham Cię i chcę być tylko z tobą. I nie chcę mieć kobiety, która będzie mi podporządkowana. Wolę być z taką szalona i nieprzewidywalną jak ty. (Przytrzymał twoje ręce.) Myślałem po prostu, że jesteś już zmęczona. W końcu to był twój pierwszy raz. Ale jeśli mówisz, że nadal nie jesteś zaspokojona....(Zawisł nad tobą od razu w ciebie wchodząc.) Mam nadzieję, że masz jeszcze duuużo sił. <Chytry uśmieszek> (Zaczął się szybko poruszać. Wysmarował cię już roztopionymi lodami i zaczął je zlizywać. Wziął ręką lód i przyłożył do twojej łechtaczki. Krzyczałaś z rozkoszy, zaciskając ręce na pościeli.)

Kaoru: Soushi...Jesteś cudowny. Ach!!! Ale czy ty nie jesteś zmęczony? (Spytałam z zastanowieniem. Nagle rozszerzyły mi się oczy.) Soushi co zrobisz z tymi zdjęciami? Robiłeś mi ich tak dużo, a ty w ogóle nie masz....Soushi jak myślisz zajdę dzisiaj w ciążę? (Spytałam trochę niespokojna.)

Soushi: Nie, nie jestem. (Stwierdził z uśmiechem i wbił się mocniej. Zajęczałaś głośno.) A zdjęcia sobie zachowam. Albo wezmę najseksowniejsze i zrobię z niego foto tapetę. Albo wezmę kilka i wytapetuję nimi całą sypialnię. A co do ciąży to nie wiem ale jak coś to chce chłopczyka. (Uśmiechnął się chytrze i wbił się ponownie. Doszliście w tym samym momencie.)

Kaoru: Soushi ja też chcę chłopczyka. <Uśmiech> Ale co do tych zdjęć.....Proszę, nie pokazuj ich nikomu i nie rób żadnych tapet....To takie zawstydzające. (Powiedziałam cichutko i błagalnie.) Ach!!! Soushi jak głęboko! Aach!!! Ale czy ty byś chciał mnie kiedyś poślubić? A jeżeli tak to jak wyobrażasz sobie noc poślubną i miesiąc miodowy. (Spytałam zawstydzona i cała czerwona na twarzy.)

Soushi: Nad zdjęciami jeszcze się trochę zastanowię. <Chytry uśmieszek> Ślub? Hmmm......Czemu nie. <Uśmiech> Nasza noc poślubna trwałaby do  popołudnia dnia następnego i byłaby bardzo aktywna. A na miesiąc miodowy pojechalibyśmy do jakiegoś ciepłego kraju i zarezerwowali cała wyspę tylko dla siebie. Jedyne dopuszczalne ubranie dla ciebie to bikini i to bardzo skąpe. (Uśmiechnął się po czym obrócił cię na brzuch i wszedł ponownie, macając twoje piersi i całując twój kark.)

Kaoru: Soushi, starczy już. (Powiedziałam milutko, a on spojrzał na mnie z zapytaniem. Nie wiedział co robić.) Podoba mi się ten pomysł z nocą poślubną ale miesiąc miodowy to przesada Soushi. (Powiedziałam i zajęczałam, dochodząc z krzykiem.)

Soushi: (Poruszył się jeszcze kilka razy i doszedł w tobie głęboko. Wyszedł z ciebie i obrócił na plecy, przytrzymując twoje ręce po bokach.) Ja z niczym nie przesadzam. <Poważna mina> (Zaczął całować cię po piersiach, palec wkładając w twoja dziurkę. Wplotłaś palce w jego włosy, jęcząc i wypychając biodra do przodu.)

Emi: A może gumkę chcecie? (Usłyszałaś. Spojrzałaś się w bok i ujrzałaś mnie z wielkim uśmiechem.) Nie chcę wam przeszkadzać ale w salonie jest Aki, Takanori, Yuu, Kouyou, Yutaka, Takahiro i inni. <Szeroki uśmiech>

Kaoru: (Zrobiłam się cała czerwona. Soushi zakrył mnie całym swoim ciałem, po czym ja szybko narzuciłam na nas kołdrę.) Chciałabym skończyć ale nie mogę. <Jęknęłam> Soushi jest tak napalony, że nie może się powstrzymać. (Jęk pod kołdrą.)

Emi: <Śmiech> Nie ma tak dobrze. Jeśli za 5 minut nie przyjdziecie do salonu to wszyscy tu wchodzimy i robimy zdjęcia. <Sadystyczny uśmiech> (Wyszłam z pokoju.)

Soushi: Przykro mi Skarbie ale musimy kończyć. Nie chcę aby ktoś zobaczył cię w takim stanie. (Spojrzał na ciebie smutnie, przytulił i pocałował w policzek.) Ubieramy się? (Spytał bawiąc się twoimi włosami.)

Kaoru: Nie mamy wyjścia. (Pogłaskałam go po policzku, na co on zamruczał. Zaczęłam go ubierać. Nie minęło nawet pięć minut, nie zdążyłam nic ubrać, bo ubierałam mojego ukochanego, a tu niespodziewanie wszedł Yutaka. Yutaka był chwilę zaskoczony tą sytuacją lecz po chwili szeroko się uśmiechnął.)

Yutaka: No, no, no. Tego się nie spodziewałem. (Zasłoniłaś się szybko, chowając się jeszcze za Soushiego.) Macie jeszcze półtorej minuty i wtedy wszyscy tu wchodzą.

Soushi: To wyjdź i daj się Kaoru ubrać. (Mruknął wściekły Soushi. Yutaka wyszedł z sypialni i zaczął głośno odliczać 60 sekund.)

Kaoru: (Założyłam szybko skarpetki. Ze stanikiem było gorzej, tak się denerwowałam z powodu tego odliczania, że nie mogłam go zapiąć. Soushi ze zdenerwowaniem patrzył na drzwi.) Soushi pomóż, szybko! (Krzyknęłam. Zanim zdążył podejść minął limit czasowy i drzwi szeroko się otworzyły. Stali tam chłopcy, którzy patrzyli się w moim kierunku, prócz Akiego oczywiście.)

Soushi: (Emi przecisnęła się przed tłum.)

Emi: No dobra! Nie ma tu na co patrzeć. Wynocha!

Soushi: (Zaczęła pchać wszystkich do salonu. Pociągnęła również mnie zostając z Kaoru sam na sam.)

Emi: A ty kobieto się ubieraj! (Rzuciłam do ciebie i trochę ci pomogłam.)

Soushi: (W salonie.) A teraz nastawiać się na ból. (Stwierdziłem ze złością. Podszedł do mnie Takanori.)

Takanori: Wyluzuj. Wszyscy patrzeli się w inna stronę, a nie na twoją dziewczynę. No może oprócz Takahiro. <Uśmiech>

Soushi: (Odetchnąłem kilka razy, po czym usiadłem na kanapie i czekałem.)

Emi: (Po chwili weszłam z tobą do salonu. Aby cię trochę wkurzyć podbiegłam do Soushiego i wskoczyłam mu na kolana, tuląc mocno. Reszta zaczęła się z tego śmiać, gdyż przed biegiem krzyknęłam „Soushi~nyan per zboczeniec!”)

Kaoru: (Zrobiłam się cała czerwona z zazdrości) Emi ty idiotko! (Nie mogłam nad sobą zapanować.) Złaź z kolan mojego chłopaka. A może.... (Podeszłam do Akiego i go mocno przytuliłam, szepcąc coś do ucha. On skapnął się o co chodzi i zaczął grać przed wami.)

Aki: To może sobie ją na trochę pożyczę. (Rzekł sarkastycznie do Soushiego. Ty zrobiłaś wielkie oczy, a on złapał mnie za ramiona. Patrzył mi się prosto w oczy tak, jakby chciał mnie pocałować.)

Emi: Czemu nie?! Sprawdzę, który z was jest lepszy w łóżku. <Sarkastyczny uśmiech>

Kouyou: No wiecie co?! Wy będziecie pieprzyć się jak króliki, a my co?! (Zapytał z pretensją.)

Emi: (Podeszłam do Kouyou i pocałowałam go.) To każdy po kolei co?! Ty będziesz drugi. <Uśmiech>

Kouyou: Może być. <Uśmiech> (Objął mnie i pocałował.)

Soushi: Hej! Ale ja jestem pierwszy. (Stwierdził i podszedł, obejmując mnie od tyłu i całując po szyi.)

Kaoru: (Napłynęły mi łzy do oczu. Aki by mnie pocałował, gdyby nie to, że go odepchnęłam. Jednak on nie zamierzał odpuścić.)

Aki: Kaoru, nie wyrywaj się, przecież wiem, że tego chcesz. (Zaczął mi powoli zsuwać bluzkę z ramion. Trzymał mnie za ręce tak, że nie mogłam nimi ruszyć. Byłam bezsilna. Aki przyciągnął mnie bliżej siebie i pocałował. Rękę włożył pod moją bluzkę, zaczynając bawić się sutkiem.)

Emi: (Soushi oderwał mnie od Kou i mocno pocałował. Rękę skierowałam na jego krocze.) Poczekaj. (Podbiegłam do Akiego. Przerwałam jego czynność i ciebie i jego pociągnęłam za nadgarstki.) Chodź. (Powiedziałam do Soushiego.) A wy czekajcie. (Stwierdziłam do reszty. Poszliśmy w 4 do sypialni. Chłopaków rzuciłam na łóżko. Usiadłam okrakiem na Soushim i namiętnie wpiłam się w usta Akiego.)

Soushi: Dołączasz?! (Spytał się ciebie z uśmiechem.)

Kaoru: I jeszcze się pytasz? Nie! Oczywiście, że nie ty idioto! (Krzyknęłam do niego z żalem.) Mówiłeś, że mnie kochasz, że chcesz być ze mną, a ty zdradzasz mnie z moja przyjaciółką! Do tego wszystkiego pozwoliłeś Akiemu mnie dotykać i robić co chce! (Wykrzyknęłam na jednym tchu. Spojrzałam się na ciebie.) A ty Emi jak możesz takie rzeczy mmi robić? Nie wstydzisz się?

Aki: (Podszedł do mnie. Wystraszyłam się ogromnie.) Jesteś taka seksowna, gdy się złościsz. Wyluzuj trochę. <Sarkastyczny uśmiech>

Kaoru: Soushi najpierw byłeś wściekły, że widzieli mnie nagą, a teraz ty tak się zachowujesz? (Byłam zrozpaczona. Aki nagle zsunął mi spódniczkę i zaczął wkładać rękę pod moje majtki.) Nieee!!! (Krzyknęłam.) Soushi!!! Pomóż mi!!! (Krzyknęłam resztkami sił.)

Soushi: (Wstał i podszedł do ciebie. Objął cię i wpił w twoje usta. Byłaś tym tak zauroczona, że nie zauważyłaś jak Aki zawiązuje ci opaskę na oczy. Poczułaś jak Soushi kładzie cię na łóżko. Dopiero, gdy usłyszałaś szczęk zamykanych kajdanek odkleiłaś się od niego. Byłaś przypięta do łóżka. Poczułaś jak zakłada ci knebel na usta.) Kaoru, ja cały czas cię Kocham. <Seksowny głos> Wiem, na początku byłem wściekły ale pożądanie bierze górę. Proszę. Nie wściekaj się na to. <Milutki głos> Proszę. (Powiedział ci to do ucha głaskając cię po brzuchu.)

Emi: Kaoru wiem, że kochasz go tak samo jak ja Akiego. Ale czasami trzeba zaszaleć. Spróbować chociaż raz. Kaoru daj się ponieść chwili. (Usłyszałaś przy drugim uchu.)

Aki: Zaszalej, baw się dobrze i ponieś się przyjemności. (Poczułaś jak ktoś wsuwa ci rękę pod spódniczkę i masuje twoja łechtaczkę. Również jak ktoś liże i podgryza twoje sutki, masując je przy tym.)

Kaoru: (Nie mogłam nic powiedzieć. Zacisnęłam dłonie w pięści. Zauważyłam, że nogi mam luźne. Zamachnęłam się nimi i poczułam jak uderzyłam kogoś w twarz. Mogłam wydawać tylko ciche jęki i szarpać rękoma. Ktoś nadal gryzł moje sutki. Mam już dość. Nie chcę takiego czegoś. Nie wiedziałam co się dzieje z Emi. Nie słyszałam jej. Poczułam jak ktoś zdejmuje ze mnie spódniczkę i majtki. Ten ktoś złapał mnie za kostki i rozszerzył moje nogi, zaczynając lizać mnie po łechtaczce. Zajęczałam z rozkoszy. Byłam zła na siebie, że zaczyna mi się to podobać. Usłyszałam jęk Emi. Gdy poczułam paznokcie na piersi domyśliłam się, że to ona. Poczułam również jak ktoś ściąga mi opaskę z oczu. Ujrzałam Akiego pomiędzy swoimi nogami. Tuż obok na brzuchu leżała Emi wypięta do Soushiego, który całował ja po plecach i masował jej cipkę. Nagle poczułam palce w swojej cipce. Jęknęłam głośno, zaczynając się na nie nabijać. Pomyślałam „Kurwa, dlaczego to musi być takie przyjemne.) Ach! Jakie to przyjemne! (Nadal nie mogłam nic zrobić. Nagle Aki odszedł ode mnie. Zajął się Emi. Dotykał jej piesi i lizał namiętnie. Jęczała z zachwytu. Soushi zajął się mną. <Uśmieszek> I tak miało być. Soushi zdjął knebel z moich ust, po czym włożył mi swojego penisa do buzi.)

Soushi: Zrób to po mistrzowsku to się zastanowię co dalej. <Demoniczny uśmieszek>

Kaoru: (Zaczęłam poruszać głową robiąc dobrze swojemu chłopakowi. Po chwili wyciągnęłam go z ust i jęknęłam przeciągle. Zauważyłam i poczułam, że Aki wszedł we mnie. Emi podeszła do Soushiego i przytuliła się do niego od tyłu. Ręką zaczęła go dalej pobudzać, całując po szyi. Soushi obrócił ją i rzucił obok mnie na plecy. Podciągnął wyżej twoje nogi i wszedł w nią. Zajęczała głośno. Ja również jęczałam z każdym pchnięciem Akiego, tracąc zmysły. Poczułam, że Emi odpina mi kajdanki. Soushi zaczął przy okazji całować mnie po szyi. Aki natomiast macał piersi Emi i szczypał jej sutki.) Aki~!!! (Wbiłam swoje paznokcie w jego plecy i doszłam. Zaczął lizać wewnętrzną stronę moich ud i wkładać dwa palce do dziurki..) Aach! Aki! (Jęczałam z rozkoszy.) Poeksperymentuj ze mną więcej. (Spojrzałam się na Soushiego i ciebie. Soushi usiadł na tobie tak, że swoją głowę miał między twoimi nogami, a ty miałaś dostęp do jego członka. On zaczął lizać ci łechtaczkę, a ty ssałaś jego członka.) Aki! Też tak chcę! (Krzyknęłam bez opamiętania. Świat dla mnie przestał istnieć.)

Emi: (Aki wyszedł z ciebie i położył się od razu przyciągając cię do siebie. Obróciłaś się od razu ssąc jego penisa. Ja przerwałam na chwilę swoją czynność i spojrzałam na was. Wyciągnęłam rękę i zaczęłam masować jądra Akiego. Zajęczał z rozkosz. Soushi wstał i pocałował mnie. To samo zrobił Aki. Soushi kazał mi położyć się na tobie. Zrobiłam to. Aki usiadł na twoich biodrach i wszedł we mnie. Soushi natomiast przybliżył się i wszedł ciebie. Obaj zaczęli się poruszać. Obie wpadłyśmy wtedy na pomysł aby bardziej ich pobudzić. Zaczęłyśmy się całować i pieścić sobie nawzajem piersi.)

Soushi: O matko! (Krzyknął zafascynowany.)

Kaoru: (Nagle do pokoju wszedł Takahiro. Podszedł do mnie, odepchnął Soushiego, złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie mocno tuląc. Oniemiałam. Co się dzieje?)

Takahiro: Kaoru zobacz. Przyniosłem ci bieliznę. (Wyciągnął zza siebie czerwona koronkową bieliznę ze wstążeczkami. Założyłam ją. W końcu jakoś wróciłam do rzeczywistości. Było moim błędem kochanie się z Akim. Przecież Soushi w ogóle mnie nie szanuje.) <Do Soushiego> Soushi dobrze ci się dzisiaj kochało z Kaoru. Czemu pytam? Bo to był pierwszy i ostatni raz. Od teraz jest moją dziewczyną. (On stał i wziął mnie tak, że oplotłam go nogami w pasie. Zaczął mnie całować po piersiach, obojczykach, szyi. Jego pocałunki były tak namiętne, że odrzuciłam głowę do tyłu z jękiem. Soushi był w szoku. No co? Jak on mnie nie szanuje to czemu mam z nim być?)

Emi: (Do pokoju wszedł Kouyou. Uśmiechnął się do mnie. Podszedł i przytulił mnie, wpijając się w moje usta.)

Kouyou: (Szepce mi do ucha.) Emi jesteś bardzo piękną i seksowną kobietą. Aki na ciebie nie zasługuje. To ja Cię Kocham i dam ci o wiele więcej szczęścia i miłości niż on Emi....( Zaczął całować mnie po szyi, delikatnie pieszcząc moją cipkę. Zadrżałam i zajęczałam z przyjemności.)

Emi: Kouyou....(To było tak przyjemne, że wyłączyłam myślenie.)

Soushi: (Soushi podszedł do was i objął cię od tyłu. Spojrzał wściekle na Takahiro.) Kaoru to moja dziewczyna, a nie twoja. Kocham ją i szanuje. I wiem, że pewnie jest zła na to co zrobiłem. Ale jej nie opuszczę i nie przestanę jej kochać. Chcę się z nią ożenić i mieć z nią dzieci. Kaoru. (Spojrzał na ciebie z miłością i żalem do samego siebie.) Kochasz mnie nadal? Wybaczysz mi to co zrobiłem? Proszę....ja nadal Cię Kocham....Nie mogę żyć bez ciebie....Kaoru. (Po jego policzku słynęły łzy. Byłaś w totalnym szoku tak samo jak Taka.)

Aki: Hej! Uważaj sobie Kouyou! Nie przeginaj. (Aki wstał z łóżka i odepchnął go od ciebie dając ci nieziemski pocałunek. Byłaś już tak podniecona, że doszłaś.)

Emi: Akiś, przecież sam się zgodziłeś na eksperymenty. (Mruknęłam przeciągle, czekając na jego odpowiedź.)

Kaoru: Soushi czy ty wiesz jak ja się czułam? Fakt, w pewnym momencie mi się podobało ale na szczęście Takahiro mnie jakoś oprzytomniał. (Dałam całusa Tace.) Udowodnij, że mnie kochasz, bo w momencie kiedy pozwoliłeś Akiemu mnie dotknąć straciłam tą pewność.

Emi: (Nie czekając na jego odpowiedź ponownie zaczęłam całować się z Kouyou, ściągając przy tym jego ubranie. Ręką zaczęłam ugniatać jego krocze przez spodnie. Westchnął głośno z aprobatą. Poczułam jak Aki przytulił mnie od tyłu.) Aki. Hej! Co się stało? (Spytałam zdziwiona jego zachowaniem)

Soushi: (Soushi złapał cię za nadgarstek i pociągnął do sąsiedniego pokoju, zamykając za sobą drzwi na klucz. Słyszałaś głos Takahiro za drzwiami. Chciałaś cos powiedzieć ale Soushi uniemożliwił ci to wpijając się w twoje usta i przytulając do siebie mocno.) Nikomu cię nie oddam. Zrobiłem wielki błąd pozwalając Akiemu się z tobą kochać. Ale już nikomu innemu na to nie pozwolę. Kaoru. Zostaniesz moją żoną? (Patrzał ci się prosto w oczy w ręce trzymając pierścionek. Byłaś tym zszokowana.) Pytam się na serio. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Zwariuje bez ciebie. Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię! Ile razy mam ci to powiedzieć abyś uwierzyła?! Co mam zrobić abyś mi przebaczyła?! (Ujrzałaś  łzy w jego oczach, które wyrażały miłość, szczerość i żal.)

Aki: Emi. (Chwila milczenia.) Kocham Cię i nie chcę cię stracić. (Nadal miał głowę opartą na twoich plecach.) Proszę. <Błagalny głos> Zostań ze mną! (Znowu odciągnął cię od Kouyou  i spojrzał ci prosto w oczy. Zaczął kąsać twoje usta.) Bądź tylko moja...(Szepnął ci do ucha. Pocałowałaś go.)

Emi: Kochany jesteś Akiś. <Uśmieszek>

Kaoru: (Zaczęły mi lecieć łzy.) Soushi nie spodziewałam się, że mi to powiesz! (Powiedziałam cicho.) Ale jesteś pewny? Będziesz musiał mnie znosić do końca życia. Jak mnie zdradzisz to ja tego nie zniosę. Pójdę się zabić. (Jęknęłam. Soushi zaczął mnie lizać od szyi w stronę piersi. Spojrzał na mnie namiętnie.)

Soushi: Jestem pewny. <Namiętny głos> Życie z tobą nie jest dla mnie udręką, a największym szczęściem. I na pewno cię już nie zdradzę. A jak to zrobię to sam się zabiję. A teraz pokaże ci jak cię kocham. (Wziął cię na ręce i położył delikatnie na łóżku. Zaczął składać pocałunki na twojej twarzy, szyi, ramionach, piersiach brzuchu.) Chce mieszkać z tobą w domku z dużym ogrodem, gromadką dzieci i jakimś zwierzątkiem. (Spojrzał na ciebie z lekkim uśmiechem, by po chwili namiętnie cię pocałować.)

Emi: Ale co teraz zrobimy?! Obaj jesteście podnieceni, a ja tylko sama jedna. <Niewinny uśmiech> Kaoru zamknęła się z Soushim w drugim pokoju. Więc? (Patrzyłam to na jednego, to na drugiego. Byłam ciekawa ich reakcji. W salonie byli sami faceci, więc muszą się zdecydować.)

Kaoru: Soushi jak ty się zabijesz to i ja to zrobię. Tak, zgadzam się. Ja chcę być twoją ukochaną, twoją niewolnicą. Chcę żebyś był moim panem. Pomysł z dziećmi też się podoba. Ach! Soushi! (Zajęczałam i chwyciłam się za prześcieradło. Sam jego dotyk sprawiał, że cała drżałam z podniecenia. Zaczął mi zdejmować bieliznę.)

Aki: Kouyou zrezygnuj. Chyba nie chcesz aby przez ciebie nasza przyjaźń się rozpadła?! <Złowieszczy uśmiech>

Kouyou: Aki wystarczy, że ustąpisz i będzie w porządku. Ja się nią odpowiednio zatroszczę. <Uśmieszek> (Zanim Kou zdążył cię dotknąć, Aki zbliżył się do niego i wyrzucił go za drzwi. Jego ciuchy poleciały za nim. Aki trzasnął drzwiami i zamknął je na klucz.)

Aki: A teraz Kochanie....<Seksy głos> ...możesz mi wytłumaczyć co to miało wszystko znaczyć? (Szepnął ci do ucha i bez uprzedzenia jedną ręką zaczął ściskać ci pierś, a drugą zaczął masować cipkę. Jęczałaś z rozkoszy, a on czekał na odpowiedź.)

Soushi: (Zdjął z ciebie bieliznę i pociął na małe kawałeczki.) Będziesz nosiła tylko bieliznę ode mnie. (Zaczął całować cię po piersiach.) Tylko ja mogę całować twoje usta i ciało. (Włożył czubek swojego penisa w twoja dziurkę.) Tylko ja mogę sprawić ci przyjemność. (Po tych słowach docisnął swoje biodra i wpił się w twoje usta.)

Emi: Ale co co miało znaczyć?! (Spytałam niewinnie. Złapałam za jego penisa, zaczynając rytmicznie poruszać ręką.) To ty powinieneś się wytłumaczyć, czy było ci przyjemnie z Kaoru?! (Powiedziałam sarkastycznie. Zaczęłam całować i lizać jego sutki.)

Kaoru: Soushi, ta bielizna była taka ładna. <Smutne oczka>

Soushi: Co ty mówisz? Chyba muszę cię trochę ukarać! <Sadystyczny uśmiech> Nie pozwolę byś myślała o kimkolwiek innym niż ja. (Wbił go mocniej.)

Kaoru: Ach!! Soushi, aż przechodzą mnie dreszcze. Proszę! Okaż swoja litość! Aach!! <Jęki rozkoszy>

Aki: Kochanie oczywiście, że nie było mi tak dobrze z nią jak z tobą. To jest chyba oczywiste. (Uśmiechnął się i zarazem zajęczał, gdy przesuwałaś ręką po jego członku.) A tobie tak było dobrze z Soushim? <Sarkazm> Bo z tego co widziałem to ci się bardzo podobało, a tak nie powinno być. (Zabrał twoją rękę i momentalnie położył cię na łóżku i wsunął się w ciebie. Zaczął cię całować po najbardziej czułych punktach.)

Soushi: (Przypiął cię kajdankami i wyszedł z ciebie. Wziął krzesło i usiadł na nim na widoku. Zaczął się dotykać. Szczypał się po sutkach i przesuwał ręką po swoim trzonie. Jęczał przy tym cicho i wzdychał głośno. Patrzał na ciebie seksownie, cały podniecony. Byłaś zachwycona tym widokiem.) Aach! Kaoru. (Oblizał się perwersyjnie. Zrobiło ci się gorąco. Chciałaś się jakoś zaspokoić lecz uniemożliwiały ci to kajdanki.)

Emi: Ach! Aki~! (Przerwałam, nie mogąc się skupić. Odsunęłam go tak, żeby usiadł.) Tylko z tobą jest idealnie. Chcę się kochać z tobą i z nikim innym. To ciebie kocham głuptasie. <Uśmiech> Ale chcę usłyszeć co do mnie tak naprawdę czujesz. Czy masz jakieś plany? Kim tak naprawdę dla ciebie dla ciebie jestem? (Spytałam z powagą. Patrzałam się na niego, wyczekując odpowiedzi.)

Kaoru: Soushi! Proszę, chodź tu. (Od samego patrzenia na niego po udach poleciał mi śluz. On nadal kontynuował jęcząc przy tym. Od tego wszystkiego odchodziłam od zmysłów.)

Aki: Skarbie jesteś dla mnie bardzo ważna. Pytasz się co planuję? <Seksowny głos> Planuję być tylko z tobą, wsiąść z tobą z tobą ślub i przeżyć fantastyczną noc poślubną. Oczywiście zamówimy pokoik dla gości. (Pomyślał o mnie i Soushim.) Tej nocy sprawię, że będziesz uległa, że zrobisz wszystko co ci każę. Będziesz tak rozpalona, że nie będziesz mogła złapać oddechu. (Wyszeptał ci do ucha. Poczułaś jego oddech na swojej szyi i zadrżałaś z podniecenia.) Miesiąc miodowy spędzimy tylko we dwoje. Oczywiście najwięcej czasu spędzimy w pokoju i wiesz co? Będziesz mogła chodzić tylko w stringach, a ozdobą będę malinki na twoim ciele. (Pocałował cię gorąco, po czym przytulił się do siebie.) I chcę mieć z tobą dzieci. Przynajmniej 10. <Sarkastyczny uśmiech> A gdyby jakikolwiek mężczyzna próbował mi ciebie odebrać to bez wahania bym go zabił. Tyle dla mnie znaczysz. (Przytulił cię jeszcze mocniej.) Sprawiasz, że moje serce szaleje, dlatego proszę cię zostań ze mną, dobrze? <Słodka minka>

Soushi: (Wstał i podszedł do ciebie. Usiadł na twoim brzuchu swojego penisa wkładając pomiędzy twoje piersi. Po dłuższej chwili doszedł, wytryskując na twoją twarz. Pochylił się wkładając penisa do twojej buzi, a sam zaczął pieścić twoją cipkę, wkładając do niej wibrator.)

Emi: O matko! (Poleciały mi łzy szczęścia. Przytuliłam się mocniej do niego.) Tak, zostanę z tobą. Ale z ilością dzieci to przesadziłeś. (Powiedziałam z ironią na co on się zaśmiał. Wpiłam się w jego usta.) Aki spraw abym zaszła z tobą w ciąże. Spraw abym oszalała z rozkoszy. Pokaż mi jak bardzo mnie kochasz. Spraw abym błagała o więcej. (Spojrzałam mu w oczy z namiętnością, miłością, prośbą i szaleństwem.)

Kaoru: (Byłam tak zachwycona, że gdy Soushi włożył mi wibrator i go włączył ścisnęłam mocno ustami jego penisa. Zajęczał przeciągle lecz nie zaprzestał swoich czynności. Bawił się mną. Zaczął lekko ciągnąć mnie za łechtaczkę. Uczucie nie do opisania. Zaczęłam coraz mocniej ssać jego członka. Nagle poczułam przypływ bezsilności. Zaczął lizać wewnętrzną stronę moich ud. Nagle wytrysnął z jego członka płyn. Zaczęłam się krztusić. Po chwili zaczęłam się oblizywać.) Soushi zastosuj na mnie bardziej sadystyczne metody, proszę. Nawet jeśli będę mówić, że już nie mam siły, nie przestawaj. <Szepnęłam>

Aki: Oj, Skarbie, aż tak mocno mnie kochasz? (Szepnął ci do ucha. Przytaknęłaś. Położył cię na brzuchu. Zawiązał ci opaskę na oczach. Nie widziałaś co robi. Czekałaś minutę zanim zaczął cokolwiek robić. Podczas tej minuty poszedł do kuchni i wyjął z lodówki butelkę z zimną wodą. Napił się tyle, że jego język zrobił się zimny. Poczułaś na swoich rozgrzanym ciele jego język. To wzbudziło twoje pożądanie. Zaczął cię lizać intensywnie schodząc coraz niżej. Jego zimny język wylądował na twojej łechtaczce. Zaczął nim zataczać kółeczka.)

Soushi: (Soushi na te słowa ugryzł cię mocno w cipkę. Zajęczałaś z bólu i rozkoszy. Zszedł z ciebie i obrócił cię na brzuch. Od razu wszedł w ciebie, przytulając się do twoich pleców.) Masz głośno jęczeć. Jeśli tego nie będziesz robiła lub będziesz się wstrzymywać, nie okażę ci litości. (Wyszeptał poważnie do twojego ucha.) Więc jęcz dla mnie Skarbie aż do braku tchu. (Po tych słowach zaczął się poruszać, mocno się w ciebie wbijając. Szczypał twoje piersi i gryzł twoje plecy.)

Emi: Ach! Aki! (Jęczałam z przyjemności. Zaczęłam się wiercić, prosząc o więcej. Zdjęłam opaskę z oczu, po czym wstałam przerywając jego poczynania. Rzuciłam go na łóżko. Najpierw lizałam jego penisa po całym trzonie. Później wzięłam sam czubek, ssąc go intensywnie. Przy tym masowałam jego jądra.)

Kaoru: Ach! Soushi! (Zaczęłam się wyginać.) Soushi każda chwila spędzona z tobą jest dla mnie rozkoszą! (Wykrzyknęłam, gdy wbił się we mnie najmocniej jak się da.)

Soushi: To za mało, krzycz głośniej! (Byłam oparta rękoma o kołdrę. On nagle mocno mnie popchnął tak, że moja głowa znalazła się na poduszce. Przytrzymał ją tak, że nie mogłam jej podnieść.)

Emi: (Aki nagle podnosząc biodra wsunął mi go mocno do buzi. Zaczął szybciej oddychać. Zajęczałam. Włożyłam dwa palce w jego dziurkę i zaczęłam nimi poruszać. On krzyknął z przyjemności.)

Aki: Kochanie! Aach! Nie możesz tak! (Złapał cię za piersi.)

Soushi: (Wyszedł z ciebie i obrócił cię na plecy. Zarzucił sobie twoje nogi na barki, wchodząc w ciebie. Od razu zarzucił szybkie tempo. Jęczałaś z rozkoszy i bólu.) W takim tempie na pewno szybko zajdziesz w ciążę. <Sarkastyczny uśmiech>

Emi: (Zaczęłam bardziej ssać jego penisa i mocniej wbijać palce w jego dziurkę. Krzyknął, gdy trafiłam w najczulszy punkt. Po krótkiej chwili poczułam słonawy smak. Połknęłam wszystko lecz nie zaprzestałam swojej czynności. Dalej ssałam jego penisa i wkładałam palce w jego dziurkę. Druga ręką zaczęłam szczypać go po sutku.)

Kaoru: .....ciąża? Jeżeli będziesz ze mną do końca życia to nie dbam o nią. (Jęknęłam głośno, gdyż przy ostatnim wbiciu doszedł we mnie.) Wtedy mogę mieć z tobą dużo dzieci. <Uśmiech>

Soushi: To jest problem.

Kaoru: (Zdziwiłam się na jego słowa) Jak to? Przecież mówiłeś, że mnie kochasz.

Soushi: I dlatego jest to problem, bo jak będą dzieci to będziesz miała bardzo mało czasu dla mnie. A tak nie może być. <Perwersyjne spojrzenie> (Nagle wstał, poszedł do kuchni i po niecałej minucie wrócił. Przyniósł jogurt truskawkowy.)

Kaoru: Hej, co będziesz robić? Nie zgadzam się. To jest bardzo zimne! (Spojrzał się na mnie z przymkniętymi oczami.)

Soushi: Czy ja dobrze słyszałem? <Sadystyczne spojrzenie> Nie zgadzasz się? Zapomniałaś już, że jesteś moją słodką ofiarą i nie wolno ci tak mówić do swojego Pana. Zamierzałem ci to rozsmarować na brzuchu ale zmieniłem zdanie. (Podszedł do mnie i rozszerzył moje nogi. Od razu na cipkę położył mi łyżkę jogurtu. Myślałam, że odlecę tak mi było zimno ale podniecenie wzrosło. Zaczął uciskać wejście swoim językiem.)

Aki: (Nagle złapał mnie i zakuł moje ręce w kajdanki tak, że ręce miałam za plecami.) A teraz to ja się tobą pobawię. Wstań. (Wstałam. Złapał mnie za piersi i zaczął je uciskać, jednocześnie masując główka penisa moją cipkę. Następnie wszedł we mnie i zaczął się rytmicznie poruszać.)

Emi: Ach! Aki!! Seks na stojąco jest taki boski. <Jęk> (W tym momencie zaczął gryźć moją szyję.)

Soushi: (Położył ci trochę jogurtu na twoich sutkach. Zaczął go z nich zlizywać. Włożył palce do serka, które od razu znalazły się w twojej dziurce. Zadrżałaś i jęknęłaś głośno. Zaczęłaś nabijać się na jego palce.) O~! Widzę, że komuś się spodobało...<Sarkastyczny uśmiech> (Ponownie wyszedł na chwilę. Wrócił ze śmietankowym lodem. Obrócił cię ponownie na brzuch i podciągnął twoje biodra do góry. Chwilę masował twoją drugą dziurkę, by włożyć do niej loda. Krzyknęłaś i zadrżałaś z zimna.) Mmmm....Z tej strony wyglądasz wybornie. (Zaczął zlizywać topiącego się loda.)

Emi: Ach! Akiś~! (Odchyliłam głowę dając mu większy dostęp do swojej szyi. Przycisnął mnie do ściany. Oplotłam nogami jego biodra. Doszłam po chwili zaciskając się na nim mocno. Aki poruszył się jeszcze kilka razy, barwiąc przy tym mój orgazm i również doszedł.)

Akiś. Możesz mnie odpiąć? Chcę się do ciebie przytulić. <Słodka minka> Plus trochę mi niewygodnie. <Grymas> (Położyłam policzek na jego torsie, składając krótkie pocałunki na jego szyi.)

Kaoru: Soushi podoba ci się taka zabawa? (Spytałam sapiąc.) Soushi wciśnij mi go głębiej. Proszę! <Krzyknęłam> Ja chcę więcej. (Zaczęłam wypinać mocniej pupę w jego kierunku.)

Aki: Emi jak tak bardzo chcesz....Nie dajesz mi wyboru. <Seksy głos>

Emi: (Odpiął mnie po czym rzucił z powrotem na kanapę. Nie mogłam się powstrzymać. Nie czekałam zanim się położył. Złapałam go za rękę i pociągnęłam tak, że jego twarz wylądowała w moich piersiach.) Oj Akiś, nie możesz tak wolno tego robić. <Uśmieszek> Musisz szybko reagować. (Podniosłam jego głowę i dałam mu buziaka. Przyciągnęłam go bliżej siebie i wplotłam palce w jego włosy. Oplotłam nogami jego biodra, ocierając się o niego sugestywnie.)

Soushi: Dostaniesz i to dużo Skarbie. <Sadystyczny uśmiech> (Wyciągnął patyczek, który pozostał od loda. Zgiął bardziej twoje nogi i wsunął się w tą dziurkę. Jęknęłaś głośno.) A teraz krzycz, jęcz i błagaj o więcej. (Zaczął się szybko poruszać, wpijając się w twoje usta.)

Kaoru: (Odwzajemniłam jego gorący pocałunek. Po chwili jednak byłam już kompletnie wykończona.) Soushi skończmy to już na dzisiaj, dobrze? (Powiedziałam odrywając swoje usta od jego.) Jestem już zmęczona...(Dałam mu buziaka w nos.)

Aki: Och Emi, chcesz jeszcze? Nie jesteś zmęczona? (Zapytał odrywając swoje usta od twoich.) Już chyba dosyć tego dobrego co? (Pocałował cię w czoło.)

Soushi: (Uśmiechnął się i wpił w twoje usta. Zaczął się poruszać szybciej. Jęczałaś głośno, dochodząc po chwili. On również doszedł i opadł na ciebie. Wyszedł z ciebie i położył obok, głaszcząc cię po brzuchu.) Teraz będziesz spać do rana. <Uśmieszek>

Emi: No dobrze. Tak tylko się droczę. <Słodki uśmiech> A teraz proszę zanieść mnie na łóżko, przykryć kołderką i położyć obok mnie. (Spojrzałam się na niego spod wpół przymkniętych powiek.)

Kaoru: Soushi to gilgocze! Hahahaha~! Przestań! Hihi~! (Dałam mu buziaka w policzek, po czym przytuliłam się do niego kładąc dłoń na jego torsie.)

Aki: Twoja prośba jest dla mnie rozkazem Kochanie. <Subtelny uśmiech> (Zaniósł mnie na łóżko i zrobił to, o co poprosiłam.) Mam nadzieję, że jesteś z dzisiejszej nocy. (Pocałował mnie w policzek.)

Soushi: Przecież ja nic nie robię. <Uśmieszek> (Przybliżył cię bliżej siebie, tym razem drapiąc cię po plecach.) Jak się czujesz? (Zapytał i pocałował cię w czółko.)

Emi: (Przytuliłam się do niego.) Jestem, jestem. ^.^ Akiiiś~! Kochasz mnie~?! (Spytałam z uśmiechem, palcem kreśląc ślaczki na jego torsie.)

Kaoru: Wspaniale, jesteś cudowny. Może jestem lekko zmęczona ale to przyjemne uczucie. (Spojrzałam mu w oczy.) Dziękuję za to, że jesteś. <Szept>

Aki: Co to za pytanie Skarbie po tym co między nami zaszło? (Szepnął i zaczął cię gładzić po ramionach.) Kocham Cię! Bardzo Cię Kocham. Nie mógłbym żyć bez ciebie.

Soushi: Nie musisz mi za nic dziękować. Kocham Cię i chcę być z tobą i przy tobie. (Zniżył się i położył głowę na twoim brzuchu.) Jak myślisz, tworzy się tam jakiś Junior? (Spytał i złożył kilka pocałunków na twoim brzuchu.)

Emi: Oooh~! Ja ciebie też mocno Kocham~nyan! Jak sądzisz oni nadal czekają w salonie? (Spytałam i spojrzałam się na drzwi.)

Kaoru: <Uśmieszek> Może coś tam się dzieje. Ale nie boję się tego. Sama myśl, że mogę nosić twoje dziecko sprawia mi wielką radość. Wiem, że mnie nie opuścisz. <Szept>

Aki: Jestem pewien, że już dawno zanudzili się na śmierć i sobie poszli. Czemu się tak tym przejmujesz? (Pocałował mnie w czoło.)

Soushi: Jeśli coś tam jest to niech przeradza się w chłopaka. Mogą być też bliźniaki. I może teraz się nie boisz ale to ty będziesz się darła na porodówce „Wyłaź w końcu!” (To jest tekst Kimie ;)- dop.aut.) (Zaśmiał się na własne słowa.)

Emi: A tak tylko pytałam, bo mieli wtedy piękny koncert <uśmiech> Wiesz co? Albo jestem głodna albo jakiś dzidziuś będzie. (Pogłaskałam się po brzuchu.)

Kaoru: Ja też na początku chciałabym chłopczyka, który chroniłby swoją przyszłą młodszą siostrzyczkę. A co do porodu to będę mocno trzymać cię za rękę i dlatego to ty się powinieneś bać mojego uścisku. (Uśmiechnęłam się odważnie.)

Aki: Dzidziuś co? Będzie bardzo utalentowany po mamusi i tatusiu. <Uśmieszek> Nieważne, czy będzie to dziewczynka czy chłopczyk. Będę kochać to dziecko całym swoim sercem. (Pocałował mnie.)

Soushi: Tylko mnie zawiadom albo przyjadę dopiero jak urodzisz. <Wredny uśmieszek> (Podciągnął się wyżej i pocałował cię namiętnie.) Jestem wykończony. (Stwierdził i opadł na ciebie, wtulając się mocno.)

Emi: Ja też będę je bardzo kochać ale chciałabym żeby to był chłopczyk. Byłby „Akiś Junior.” I na pewno będzie bardzo utalentowany. I będzie miał fajnych wujaszków. Jak myślisz, kto powinien zostać chrzestnym i chrzestną dla naszego baby? (Spytałam. Wzięłam jego rękę i położyłam na swoim brzuchu. Głowę oparłam na jego ramieniu.)

Kaoru: Ja też ale....Kocham Cię. (Położyłam swoje ręce na jego piersi i wtuliłam się. Zamknęłam oczy.)

Aki: Hmmm.....Chrzestny co? Coś mi się wydaje, że jeden dzidziuś nie wystarczy. <Promienny uśmiech> Każdy z chłopaków chciałby nim zostać. Hihi~!

Soushi: Dobranoc Robaczku. (Powiedział z uśmiechem i zasnął.)

Emi: Hehe. Masz rację. Będą wybory przez 9 miesięcy. A teraz dobranoc. (Przytuliłam się do niego mocno i zasnęłam.)

Aki: Dobranoc Skarbie. (Dam mi jeszcze buziaka w policzek i również zasnął.)

1 komentarz:

  1. Hej,
    wspaniale, ale mieli sił...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń