Witam wszystkie wilczurki~! ^.^
Kimie jako tako powróciła, a jej mózg wszedł na właściwe tory. :p
Tak więc parę informacji na początek:
1. Rozdziały z TB będą wstawiane ale znacznie rzadziej, gdyż chcę się teraz skupić na DM.
2. Rozdziały z DM będą wstawiane raz na tydzień- oczywiście jak nic mi nie wypadnie i będę wiedziała co napisać. >.<
3. Co do one-shotów i miniaturek to mam zaplanowane jakieś 4 ale kiedy je napiszę to jeszcze nie wiadomo, gdyż jak powyżej Kimie skupia się na DM.
4. Mogą wystąpić opóźnienia, gdyż jak już wielu wiadomo szkoła się zbliża, więc Kimie czasami będzie musiała się pouczyć zamiast pisać jakieś sexy. ;)
5. Co myślicie o konkursie??? o.O
Ogółem to już od kilku dni się zastanawiam i nie daje mi to spokoju. Zasady byłyby proste, więc nie ma co się martwić. Po prawej będzie ankieta na ten temat, więc jeśli wypadnie pozytywnie to Kimie zbierze się w sobie i napisze szczegóły. ^^
I to by było na tyle. Rozdział trochę krótszy od poprzednich ale tak samo ciekawy. :)
Życzę miłych ostatnich dni wakacji i do zobaczenia prawdopodobnie we wrześniu. ^^
Enjoy~! #Kimie :*
Do
końca dnia przesiedziałam w bibliotece czytając o aniołach i niebu. Doszłam
jednak do wniosku, że on nie może być aniołem. Na pewno nie takim jak z
książek. Był zbyt piękny jak na anioła. Tamte były wręcz brzydkie wobec niego.
Plus patrząc na jego charakter to na pewno nie był aniołkiem. Przecież anioł
nie pragnie śmierci. Przed pójściem spać spojrzałam się na ogrody i cmentarz.
Go jednak nie zauważyłam. Zastanowiło mnie co on robi, gdy go tu nie ma. Czy
śpi, czy chodzi alejkami, czy patrzy w księżyc? Nie warto pytać się go o takie
rzeczy, gdyż zapewne nie odpowie albo powie coś dla żartu. Zasnęłam z dziwnym
poczuciem, że coś mi umyka.
Następnego
dnia po lekcjach udałam się wraz z rodzicami do cioci Dity. Jest ona siostrą
mojej mamy. Jest miła i przyjemnie się z nią rozmawia ale jedynym jej minusem
jest próżność. Uwielbia wydawać pieniądze na drogie suknie, biżuterię, bale i
inne tego typu rzeczy. Oczywiście wyszła za mąż za bogatego pana dzięki któremu
prowadzi życie na wysokim poziomie. Ciocia ma córkę i syna. Dziesięcioletniego
Silo i sześcioletnią Katie. Katia jest blondwłosą dziewczynką o brązowych
oczach, a Silo szatynem o niebieskich oczach. Silo jest jednak zazwyczaj
spokojny i opanowany oraz rzadko się uśmiecha w przeciwieństwu do swojej siostry,
która biegała zawsze roześmiana. Ciocia jak zawsze przywitała nas ciepło.
Ojciec poszedł wraz z jej mężem do gabinetu aby porozmawiać o „ważnych”
sprawach, a my usiadłyśmy na tarasie. Katie biegała wesoło po ogrodzie
zbierając kwiaty, a Silo gdzieś zniknął. Ciocia powiedziała, że pewnie siedzi
sobie w dalszej części ogrodu albo jest u siebie w pokoju. Nie doszukiwałam się
tego i przysłuchiwałam rozmowie mamy z ciocią.
-Mamy
zamiar wyprawić duży bal dla naszej kochanej córeczki. Niedługo skończy już
sześć lat, więc trzeba to uczcić. Krawiec już szyje dla niej piękną suknię.
Jeden hrabia pytał się o nią. Ma on 18-letniego syna. Coś czuję, że moja mała
księżniczka już w tak młodym wieku będzie miała narzeczonego.- Ciocia jak
zwykle się tym ekscytowała. Nie mogłam zrozumieć jak matka może wybierać córce
męża w wieku sześciu lat. Chociaż Katie pewnie słucha swojej mamy, więc
prawdopodobnie będzie jak ona. W tym momencie pojawił się Silo. Wyszedł on zza
drzewka w ogrodzie. Szedł w naszą stronę trzymając coś w dłoni. Widać było, że
jest tym bardzo zafascynowany.
-O!
Silo się odnalazł.- Powiedziała wesoło mama. Wiem, że nie lubi spraw weselnych
i typ podobnych, gdy w grę nie wchodzi miłość.
-Co
tam masz synku?- Spytała ciocia. Silo podszedł i położył na stole figurkę.
Papierowy żuraw w kolorze czerwieni.-Skąd to masz?- Ciocia patrzyła się na to
podejrzliwie.
-Od
tego pana, który mnie odwiedza.- Powiedział spokojnie chłopczyk. Ciekawa byłam
o jakiego pana chodzi.
-Silo
nie gadaj głupot. I nie kłam.- Ciocia spojrzała się na niego pouczająco. Silo
zrobił wściekłą minę biorąc figurkę w dłonie.
-Nie
gadam głupot i nie kłamię! Ty mi po prostu nie wierzysz!- Wykrzyczał i pobiegł
do ogrodu siadając na jednej z drewnianych ławek. Ciocia nic nie zrobiła tylko
westchnęła głośno.
-Jakie
ja mam z nim problemy.- Napiła się herbaty przymykają oczy.
-Co
się dzieje?- Spytała zmartwiona mama.
-Od
jakiegoś już czasu stał się jakiś dziwny. Idzie w jakiś zakątek ogrodu, a po
tym wraca i mówi, że rozmawiał z pewnym panem. Kilka razy już przeszukiwano
teren ale nikogo nie było. Po pewnym czasie zaczął przynosić różne rzeczy.
Figurki, owoce. Ale od niedawna jest jeszcze gorzej.- Ciocia wyglądała jakby
miała się zaraz rozpłakać. Coraz bardziej mnie to ciekawiło.
-Co
oprócz tego?- Zapytałam udając lekkie zmartwienie.
-Pewnej
nocy usłyszałam jakiś hałas. Nie mogłam przez niego spać, więc wraz z mężem
poszliśmy sprawdzić co jest jego źródłem. Dochodził on z kuchni. Gdy tam
weszliśmy to ja omal nie zemdlałam. Silo stał z siekierą, którą uderzał w
wielki kawał mięsa. Rączki całe miał we krwi. Podeszłam do niego, przykucnęłam
i spytałam się co robi. Odpowiedział, że uczy się ćwiartować , gdyż później
będzie mu tu potrzebne do dzielenia ludzkich ciał na kawałki i chowania ich.
Byłam przerażona. Następnej nocy ponownie znaleźliśmy go w kuchni lecz tym
razem siedział przy piecu. Zapytałam go co robi. Odpowiedział, że sprawdza w
jakim tempie spali się ludzie ciało. Na szczęście był to ponownie jakiś kawał
mięsa. Kilka dni później powiedział, że biskup go dziwnie dotykał. Powiedziałam
mu wtedy, że po prostu cię głaskał i to nie jest dziwne. On powiedział, że wie
jak było i powinna spotkać go jakaś kara. Gdy wrócił z ogrodu, przed snem
powiedział mi, że pan obiecał zabić biskupa za taki grzech. Ja byłam cała
roztrzęsiona, gdy biskup zmarł. Nie wiem co robić. Raz poszłam za nim ale
nikogo nie widziałam.- Ostatnia wiadomości mi wystarczyła aby wiedzieć o kogo
tu chodzi. Wstałam i powiedziałam, że idę się przejść, a moja mama w tym czasie
uspokoi jakoś swoją siostrę. Ja natomiast podeszłam do kuzyna.
-Cześć
Silo. Słuchaj ja ci wierzę. Może mi przedstawisz tego pana co dał ci tą piękną
figurkę?- Zapytałam z uśmiechem. Silo patrzał na mnie chwilę zszokowany, po
chwili uśmiechnął się i pokazując, że mam być cicho złapał za rękę i
poprowadził w głąb ogrodu. Szliśmy chwilę ścieżką, po tym skręciliśmy w prawo
za świerkiem, ponownie prosto, lekko w lewo i znowu prosto. Tam przy dużym
drzewie rozpoznałam już trochę znaną mi postać. Pan Zagadka opierał się
wygodnie o drzewo z przymkniętymi oczami. Więc również tu przychodzi.
-Proszę
pana przyprowadziłem swoja kuzynkę. Ona mi wierzy.- Silo aż się rozradował.
Puścił moją dłoń i podbiegł do niego kucając tuż obok. Pan Zagadka otworzył
oczy i skierował swój wzrok na mnie.
-Panna
Marudna tu zawitała. Heh~. I nici z miłego i cichego popołudnia.- Westchnął
ciężko, odwracając wzrok.
-Pan
zna moją kuzynkę?- Spytał z zaciekawieniem maluch.
-Ja
znam wszystkich Silo. Ale nie wszystkich lubię.- Powiedział z uśmiechem co mnie
trochę zaskoczyło.
-A
mnie pan lubi?- Silo patrzał na niego swoimi niebieskimi oczami w oczekiwaniu.
-Ależ
oczywiście~! Jesteś moim ulubieńcem.- Chłopiec uśmiechnął się szeroko, po czym
usiadł mu między nogami opierając się o jego klatkę piersiową. Przykucnęłam przed
nimi przyglądając się jakże uroczej i zaskakującej scenie. Wyglądali teraz jak
ojciec z synem. Lecz Silo był uroczy, a Pan Zagadka już nie.
-A
moją kuzynkę pan lubi?- Spytał Silo obracając głowę w jego stronę. Nie powiem
ale ciekawiło mnie to.
-Nie,
bo jest zbyt głośna i marudna oraz nie jest tak urocza jak ty.- Powiedział z
uśmiechem, a mi wręcz opadłam szczęka.
Chociaż czego miałam się spodziewać po tym psychopacie z obsesją ciszy?!
-Ale
jest ona bardzo miła, więc mam nadzieję, że z czasem pan ją chociaż odrobinkę
polubi.- Powiedział Silo ze smutna minką i nadzieją w oczach, na co miałam
ochotę go mocno przytulić. Ten chłopak jest po prostu przeuroczy i bardzo
pomocny i oby taki pozostał. Pan Zagadka obrócił go w swoją stronę i położył
dłonie na jego policzkach tak, aby spojrzał mu w oczy.
-Silo
twoja kuzynka Liliane jest piękną i miłą dziewczyną, która zasługuje na
wszystko co najlepsze. I może odrobinkę ją lubię, gdyż jest pocieszna ale nie
mogę mówić tego na poważnie, bo jestem mężczyzną, a ona ma narzeczonego. Jej
przeznaczeniem jest spędzić z nim życie aż do śmierci, a ja muszę znaleźć inną
pannę tak samo piękną i miłą, która zechciałaby ze mną być.- Jego głos był
poważny, a na twarzy gościł lekki uśmiech. Przez jego słowa poczułam miłe
ciepło na policzkach oraz sercu. Nie wiem, czy mówił prawdę ale miło jest
usłyszeć takie słowa z jego ust, z których częściej słychać mrożący krew w
żyłach śmiech albo jakieś dyrdymały. Byliśmy chwilę w takiej ciszy, jakby każdy
zastanawiał się nad sensem tych słów. Silo nagle przytulił się do Pana Zagadki,
co jego samego to zaskoczyło.
-Przez
takie słowa naprawdę bardzo pana lubię.- Ledwo co usłyszałam słowa Silo, gdyż
wymruczał je w jego rękaw. Na twarzy zagościł mi lekki uśmiech widząc
zdezorientowanie na twarzy Psycholka. Uśmiechnął się jednak kącikiem ust
odwzajemniając uścisk Silo.
-Ja
ciebie też bardzo lubię Silo.- Pan Zagadka poklepał go po plecach, a po chwili
Silo odkleił się od niego, ponownie opierając się o jego tors. Nie powiem ale
ta scenka była przeurocza. Mimo iż ta wredota brała w tym udział wraz z moim
kochanym kuzynem. Silo nagle obrócił się lekko w jego stronę i wyciągnął z
płaszcza jego sztylet.
-Co
to jest?- Spytał chłopczyk trzymając sztylet w dłoniach. Mi natomiast przeszedł
zimny dreszcz przez kręgosłup, gdyż dobrze wiedziałam po co mu ten sztylet. Pan
Zagadka jednak nie zdenerwował się ani zaskoczył ani przejął tą sytuacją. Na
jego ustach dalej gościł lekki uśmiech.
-To
jest sztylet. Służy mi do obrony przed złymi ludźmi.- To ty tu jesteś zły i to
do szpiku kości i sam powinieneś wbić sobie ten sztylet w serce. Zamiast tego
używasz go do zabijania bezbronnych ludzi.
-A
często go pan używa?- Silo patrzał z zaciekawieniem to na sztylet to na niego.
-Rzadko.
Mam najwidoczniej szczęście i złe rzeczy mnie się nie trzymają.- Miałam ochotę
parsknąć śmiechem na to jawne kłamstwo. To ty tu jesteś złem, przy którym
trzeba mieć szczęście aby przeżyć.
-To
jest pan bardzo odważny skoro nie boi się pan bronić przez zbirami.- Silo
zrzęda trochę minka. Pan Zagadka złapał go za brodę tak, aby ten spojrzał na
niego.
-Silo
teraz jesteś jeszcze mały i masz osoby, które cię chronią. I tak prawdopodobnie
będzie przez całe życie. Jednak jeśli chcesz być tak samo silny i odważny jak
ja musisz ćwiczyć. Dzięki ćwiczeniom, gdy dorośniesz możesz być nawet taki jak
ja.- Silo słuchał się go coraz bardziej zafascynowany. Mi jednak nie podobała
się jego fascynacja do Pana Zagadki.
-Będę
ćwiczył i uczył się aby być taki jak pan.- Silo aż dumnie wypiął pierś do
przodu. On uśmiechnął się jakoś tak złowieszczo.
-Bardzo
dobra decyzja. Powiem ci, że jak już dorośniesz i będziesz taki silny to
podaruję ci taki sztylet.- Wskazał na swój sztylet, którego rączka była
zdobiona jakimiś ciemnymi kamieniami.
-Dziękuje!-
Wykrzyknął chłopiec radośnie rzucając się mu na szyję. O dziwo nie skaleczył go
sztyletem, który nadal trzymał w dłoni. Silo z szerokim uśmiechem na ustach
usiadł spowrotem, po chwili oddając mu sztylet, który od razu został schowany.
-I
zapamiętaj Silo. Nie możesz powiedzieć tego nikomu. Zwłaszcza swoim rodzicom.
To pozostanie tajemnicą między nami. Dobrze?- Pan Zagadka przyłożył palec
wskazujący do swoich ust, przymykając jedno oko.
-Dobrze.
Nikomu nic nie powiem.- Silo zrobił to samo co on.
-To
teraz idź i pozrywaj kilka kwiatków dla swojej mamy w ramach przeprosin. Nie
wolno krzyczeć na kogoś bez powodu. Idź, a ja chwile porozmawiam z twoją
kuzynką.- Silo pokiwał tylko głową na zgodę, wstał i odszedł kawałek dalej.
Myśląc, że to tylko przykrywka wstałam i zamierzałam iść za nim ale dłoń na
moim ramieniu mnie powstrzymała. Pan Zagadka pociągnął mnie mocno i już po
chwili stałam oparta o drzewo. Jedną ręka przytrzymał moje ręce na moją głową.
Spojrzałam się na niego z lekkim przerażeniem. Jego oczy wręcz mnie świdrowały,
a usta były wykrzywione w dziwnym grymasie.
-A
teraz masz mnie ładnie wysłuchać. Gdy wrócisz do stoliczka powiesz swojej
ciociuni, że nikogo tu nie ma i, że Silo sam przynosi tu jakieś rzeczy, a
niektóre sam robi. I, że tym panem jest najprawdopodobniej kotek, który
przychodzi tu a chłopiec go głaszcze i karmi. A co do nocnych wypraw to
prawdopodobnie lunatykował i jeśli się to nie powtórzyło to już się nie
powtórzy. A jak jeszcze będzie niedowierzać to powiesz, że pewnie chciał tylko
zwrócić na siebie uwagę. Zrozumiałaś pierwszą część??- Pokiwałam tylko głowa,
że rozumiem. Już teraz czułam gulę w gardle.- To teraz druga część. Masz
zapomnieć albo zachować tylko dla siebie to co widziałaś i słyszałaś. I nie
masz pytać się Silo o cokolwiek związanego ze mną. Jeśli piśniesz chociaż
słówko albo zadasz mu krótkie pytanie to zobaczysz co to jest prawdziwy ból.- Z
samego jego spojrzenia wiał chłód tak samo jak ze słów. Na dodatek poczułam
sztylet przy swojej szyi. Patrzałam się na niego kompletnie przerażona, aż kilka
łez popłynęło po moich policzkach.- Nie zabiję cię, bo śmierć byłaby dla ciebie
ukojeniem. Będę cię ciął powoli, sypiąc po tym sól na twe rany. Może pozostaną
po tym jakieś blizny ale ty będziesz musiała z nimi żyć i boku osoby, której
wcale nie kochasz.- Już od samych słów poczułam ból. Oderwałam wzrok od jego
oczu i spojrzał w dół. On ostrzem podwijał moją sukienkę do góry. Szarpnęłam
się ale nic to nie dało. Usłyszałam jego krótki śmiech przy uchu.- Czyżbyś
zapomniała, co mówiłem ci w nocy?- Poczułam jego zimne dłonie na swoim
biodrze.- Wiesz jednak powinienem poprawić swoje słowa. Zacznij być
ostrożniejsza, bo pewnego dnia nim się zorientujesz, a będziesz leżeć martwa na
zimnej posadce ALBO łkać w ciemnym kącie zgwałcona niczym pani lekkich obyczajów.
Więc zapamiętaj dobrze te słowa albo, gdy znowu będziesz nieuważna napiszę ci
je na twoim ciele tym sztyletem. Zrozumiałaś?- Wręcz wysyczał mi do ucha. Ja
pokiwałam tylko potwierdzająco głową.- Nie odciąłem ci jeszcze języka, więc mów
albo stanie się coś dla ciebie niezbyt miłego.- Poczułam jak gładzi wewnętrzną
stronę moich ud. Zadrżałam i ponownie spojrzałam na jego twarz. Patrzał na mnie
przenikliwie z wyższością, a na twarzy gościł nikły uśmiech.
-T-T-Ta.....Tak.-
Wymamrotałam z szybko bijącym sercem.
-Co
powiedziałaś? Bo niedosłyszałem.- Po tych słowach uścisnął mocno mój pośladek.
Pisnęłam, a kilka łez ponownie poleciało po moich policzkach.
-T-Tak.-
Powiedziałam trochę głośniej niż wcześniej. Przez chwilę myślałam, że już mi
odpuści.
-Tak
co?- Wręcz warknął i włożył szybko dwa palce do mojej dziurki. Jęknęłam z bólu,
a nogi wręcz się pode mną uginały. Trzęsłam się ze strachu i bólu, gdyż nie
było to przyjemne.- Masz odpowiadać całymi zdaniami, a nie mówić krótkie
„Tak.”- Staliśmy tak, a ja nie mogłam nic powiedzieć, gdyż on poruszał tymi
palcami wewnątrz mnie. Odetchnęłam kilka razy, po czym podniosłam głowę i
spojrzałam na niego. Patrzył na mnie z dziwną satysfakcją. Chciałam powiedzieć
to jedno zdanie i mieć już spokój ale głos ugrzązł mi w gardle. Poczułam jak
wyciąga swoje palce z mojej dziurki, przejeżdża chwilę po moim kroczu, po czym
ponownie mocno je wkłada i mocno porusza. Zagryzłam wargi aby nie krzyknąć.
Bolało i to bardzo. Jednak momentami było przyjemnie, za co karałam się w
myślach. Odetchnęłam kilka razy, ponownie spojrzałam na niego.
-Zrozumiałam
twoje słowa.....i zapamiętam je oraz....będę bardziej u-uważała na
s-swoje....życie.- Jak to go nie przekona to ja się poddaje. Jednak po krótkiej
chwili poczułam jak wyjmuje palce. Spojrzałam się na niego lekko zszokowana, a
on patrzał na mnie z uśmieszkiem.
-Jak
chcesz to potrafisz.- Puścił mnie, a ja od razu osunęłam się na ziemię.-
Ogarnij się szybko i idź do rodzinki.- Powiedział ze śmiechem. Miałam ochotę
walnąć go za to wszystko. Wtem pojawił się Silo z niedużym bukietem kwiatów.
-Już
uzbierałem. Możemy wracać.- Powiedział z uśmiechem. Zauważyłam jak Pan Zagadka
kuca przy nim i szepce coś do ucha. Na koniec chłopiec tylko przytaknął i
uśmiechnął się. Ja wstałam, zebrałam się w sobie i podeszłam do Silo.
-Chodź
Silo. Pewnie na nas czekają.- Powiedziałam wyciągając rękę w jego stronę.
Chłopiec przytaknął i złapał mnie za nią.
-Do
zobaczenia panu~!- Powiedział wesoło i już po chwili byłam ciągnięta w stronę
tarasu. Obejrzałam się jeszcze i zauważyłam jak Pan Zagadka oblizuje palce
patrząc na mnie uważnie. Odwróciłam szybko wzrok rumieniąc się. Obleje go
gorącą herbatą za to co mi zrobił. Szybko dotarłam wraz z Silo na taras, gdzie
moja mama i ciocia żwawo o czymś dyskutowały. Silo wyrwał mi się i pobiegł do
swojej mamy.
-Mamo~!-
Krzyknął i szybko był już przed nią.
-Co
się stało synku?- Ciocia od razu zwróciła całą uwagę na niego.
-To
dla ciebie.- Wyciągnął ręce w których trzymał kwiaty.- Przepraszam, że tak
krzyczałem. Już nie będę.- Ta scenka była przeurocza. Ciocia chwile patrzała
się zszokowana, nie wiedząc co powiedzieć. Po chwili uśmiechnęła się i wzięła
od chłopca kwiaty.
-Dziękuje
Silo. I mamusia nie jest na ciebie zła.- Przytuliła do siebie synka z wyraźną
ulgą na twarzy.
-To
ja pójdę pobawić się z siostrzyczką.- Powiedział radośnie i już po chwili
biegał wesoło wraz z sześciolatką. Ja zaś przysiadłam się obok mamy. Ciocia
nadal patrzała na niego niedowierzając.
-Coś
tam się stało?- Spytała się mnie. Uśmiechnęłam się sztucznie, przypominając
sobie jego słowa.
-Nic
takiego. I nikogo tam nie ma. Silo znosi sobie kilka rzeczy, a niektóre sam
robi. Oprócz niego jest tam czarny kotek, a Silo go głaszcze i daje trochę
jedzenia. Nikogo tam nie ma.- Czułam się obserwowana ale nie rozglądałam się
aby nie wzbudzić podejrzeń.
-A
te nocne wyprawy?- Spytała nadal niepewna ciocia.
-Pewnie
lunatykował i nie pamięta tego co robił. Ciociu Silo pewnie chciał zwrócić na
siebie uwagę. Teraz więcej uwagi poświęciliście Katie, bo będzie miała
urodziny. Silo najwidoczniej potrzebuje uwagi tak jak jego siostra.- Ciocia
chwilę jakby się zastanawiała nad sensem tych słów, po czym spojrzała na swoje
dzieci i się uśmiechnęła.
-Masz
rację. Tak się przejęłam tymi urodzinami, że zapomniałam o Silo. Będę go teraz
ze sobą częściej zabierała, więc będę go miała na oku wręcz cały czas.-
Uśmiechnęła się i klasnęła w ręce, a ja w myślach odetchnęłam z ulgą.
Porozmawiałyśmy jeszcze tak trochę, po czym wczesnym wieczorem już byłam w
domu. Oczywiście ponownie poszłam do ogrodu ale go nigdzie nie widziałam. Za to
w altanie na siedzeniu była biało-czerwona róża. Nie wiem co mogła oznaczać ale
wzięłam ją i udałam się do biblioteki. Pora porządnie się zastanowić czym tak
naprawdę jest ten psychol.
OMFG kyaa *o* to było zajebiste, chyba sie w nim zakochałam xdd ale nie bede odbijać partnera Liliane :D Dzisiaj w sprawdzałam w ciągu dnia czy jest już rozdział chyba ponad 15 razy xd i nagle ... JESTTT !!!! taka podescytowana to chyba nigdy w życiu nie byłam xd. Rozdział doskonały niczym uniki Izayi przed znakami drogowymi xd (Shizaya coś co również kocham bo kto nie kocha YAOI xd) Do następnego rozdziału to ja chyba umre xd, a tak wogóle to chyba za często używam ,,xd" ale co tam kto yaoistce zabroni :D
OdpowiedzUsuńI ta scena gdy Silo poszedł po kwiaty no po prostu cód, miód i seksy xd
Kimie, duuuużo weny i komentarzy bo tym leniwym czytelnikom chyba trzeba lanie spuścić xd
~Julia N.
Pan Zagadka taki tajemniczy, a zarazem taki seksy~! *.* A tak pozostaje ci skrycie się w nim kochać. ;) >.<
UsuńSprawdzałaś ponad 15 razy?!! o.O Nie spodziewałam się, chociaż też znam to uczucie oczekiwania na kolejny rozdział. ;)
"Rozdział doskonały niczym uniki Izayi przed znakami drogowymi"- Przed wstawieniem rozdziału oglądałam sobie obrazki z Izayą i Shizusiem :p Heheszki~! :D No i oczywiście też wielkie love do Shizayi <3
Julcia nie umieraj~! Kimie ma w planach jeszcze dużo seksów~! ^^
Cud, miód i pornosy, jakby powiedział to Aomine. :p
Za wenę jak zwykle dziękuję, a na leniwych czytelników nic nie poradzę. >.<
Serdecznie pozdrawiam i ściskam~! #Kimie <3
Hejka,
OdpowiedzUsuńwspaniale, ten nasz Pan Zagadka, do małego to tak inaczej się prezentuje, milej zachowuje jest zupełnie inny...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia