Dzień dobry~! ^^
Nie wiem jak się mówi, gdy jest 7 minut po północy. O.o
Nastał piątek, weekendu początek i oczywiście obiecanej miniaturki.
Więc można sobie przed snem poczytać albo zostawić do rana. :)
I nie myślcie, że tak czatowałam na ten dzień.
Kimie po prostu lubi siedzieć sobie do 2 w nocy i czytać/oglądać/grać.
Tak więc życzę miłego weekendu i do zobaczenia w poniedziałek~! :p
Good night and enjoy~! ^^
Ten dzień był dla bliźniaków naprawdę męczących. Wstali o
6 rano aby po 7 zjawić się w prywatnej szkole. Na pierwszej lekcji mieli
sprawdzian z matematyki, a na trzeciej sprawdzian z łaciny. Ostatnią lekcją
były w-fy, na której grali w koszykówkę. Po szkole wrócili do domu, po czym
przebrani i najedzeni poszli do pałacyku, w którym mieszkali członkowie klanu.
Po wypiciu krwi i rozmowie z Niko na temat jakieś dziwnej choroby poszli grupką
do Kiyoshiego. Po drodze zwerbowali Louisa i jego małą grupkę elfów- w której
był tylko jeden facet. Gdy już dotarli wszyscy byli gotowi. Ruszyli na polanę
za górami, za którą po 20 minutach marszu odbyła się walka. Był to spór
terytorialny z klanem wampirów. Bliźniacy dowiedzieli się o przekupstwie watahy
wilków aby im pomogli, dlatego oni również zwerbowali Kiyoshiego i jego bandę
oraz do pomocy Louisa. Walka była zażarta lecz wygrali, wychodząc tylko z
kilkoma zadrapaniami. Po tym odbyła się mała impreza na uczczenie zwycięstwa. O
23 przypomniało im się, że mają do napisania referat na jutro. Tak więc
bliźniacy musieli wrócić do domu. Kiyoshi również lecz on pociągnął za sobą
Runiego, który miał mu pomóc. Znając ich to skopiują swoje prace, a potem
oczarują historyczkę. Bliźniacy jednak musieli napisać pracę od zera, co zajęło
im dwie godziny. Przekąsili coś szybko w ramach kolacji i poszli wziąć szybki
prysznic. Jason wykapał się pierwszy, więc w samych bokserkach rzucił się na
łóżko.
-Dość.
Nie idę do szkoły. Na mnie czeka emerytura i szczęśliwe życie staruszka.-
Wymamrotał lecz mimo to Joni go usłyszał i zaśmiał się za drzwiami od łazienki.
-Mamy
nauczkę. Następnym razem zróbmy to od razu to będziemy mieć później spokój.-
Wykrzyczał Joni.
-Mam
pomysł. Zgadamy się z Runim, Louisem i Kiyoshim i gdy nauczycielka będzie
chciała zadać nam jakiś referat to ją wspólnie oczarujemy.- Jason aż uśmiechnął
się na swój pomysł, po czym wślizgnął się pod kołdrę, półleżąc w oczekiwaniu na
brata.
-Lepiej
nie. Bo będzie bujać w obłokach przez miesiąc jak nie dłużej.- Obaj zaśmiali
się z tej perspektywy.- Jason?
-Tak?-
Jason ziewnął głośno, trąc oczy.
-Możesz
już iść spać. Ja za chwilę wyjdę.- Powiedział nieśmiało Joni. Coś było nie tak.
-Wychodź
i to już. Jeśli teraz nie wyjdziesz to nie pozwolę ci ze mną spać.- Jason
usłyszał jęk niezadowolenia ze strony brata, na co kącik jego ust uniósł się w
górę.
-Tylko
się nie śmiej.- Jasona trochę zdziwiły jego słowa ale postanowił poczekać aż
wyjdzie i dowiedzieć się o co mu chodzi. Joni zgasił światło i niepewnie wszedł
do pokoju. Na pierwszy rzut oka wyglądał normalnie. Tak samo jak swój brat,
ubrany tylko w bokserki. Jednak to właśnie one przyciągnęły wzrok Jasona, który
widząc to wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
-Ej~!
Nie miałeś się śmiać.- Powiedział naburmuszony Joni.
-Prze.....Prze.....Przepraszam!
Hahaha!- Jason aż kulił się pod wpływem śmiechu.
-To
nie jest śmieszne!
-Jest!
Hahaha!
-Wcale,
że nie!
-A
wcale, że tak!
-Nie!
-Tak!
-Nie!
-Tak!
-Idiota!
-Ale
twój brat i to bliźniak.- Jason uśmiechnął się do brata, który stał na środku
pokoju z naburmuszoną miną. Co wywołało u Jasona salwę śmiechu? Bokserki jego
braciszka. Byłyby to zwykłe czarne bokserki z czerwoną gumką, gdyby nie napis
„Bite me” („Ugryź mnie”).
-Normalne
bokserki. Nie ma tu nic zabawnego.
-Jeśli
tak uważasz to dokupię ci do nich koszulkę z takim samym napisem.- Jason
zaśmiał się pod nosem na prychnięcie Joniego.
-Nieważne.
Idziemy spać.- Joni szybkim krokiem dotarł na łóżko i zakopał się wręcz pod
kołdrą. Jason jednak postanowił się trochę pobawić przed snem. Obrócił Joniego
na plecy i przytrzymał jego ręce nad jego głową, po czym wgryzł się w jego
szyję. Joni pisnął zaskoczony.
-Głupi~!
Przestań!- Krzyknął Joni próbując wyrwać się z uścisku.
-Nie~.
I powiedz mi mój drogi braciszku, czy tam też powinienem ugryźć?- Spojrzał się
na jego bokserki.
-Ani
mi się waż.- Po tym stoczyli niezłą bitwę, po której obaj byli pogryzieni. Joni
jednak był tym przegranym, gdyż Jason ugryzł go blisko jego krocza. Następnego
dnia Joni nie odzywał się do brata. Dopiero po lunchu zaczął z nim rozmawiać.
Dlaczego? Bo właśnie wtedy Kiyoshi powiedział mu „Ciesz się, że to był
Jason. Pomyśl jakby Runi to zrobił”. Joni na samą myśl się wzdrygnął i
przykleił do brata na cały dzień. Przed snem Jason wynagrodził mu te ugryzienia
w postaci gorącej czekolady z piankami.
O boże moje reakcje były wiadomo jakie i ta scena z bokesrkami kyyaa >\\\< chcę wiecej :**
OdpowiedzUsuńDuużo weny a i jeszcze chciałam podziękować za mile spędzony czas na czytaniu twoich opowiadań jesteś najlepsza kochana :*** <3
~Julia N.
Szczerze to wpadłam na ten pomysł całkiem przypadkiem i napisałam go w jakąś godzinę :p I na pewno będzie więcej podobnych miniaturek ;)
OdpowiedzUsuńNie ma za co, Kimie poleca się na przyszłe rozdziały, one-shoty i miniaturki ;) I już mogę powiedzieć, że szykuje coś wielkiego, więc szykuj chusteczki ^^ :*
Hej,
OdpowiedzUsuńwspaniały tekst, biedny Joni, a może Jason powinien dostać bokserki z jakimś napisem...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia