piątek, 24 lipca 2015

"Na dobranoc"- Jason i Jonathan z Twin Blood

Dzień dobry~! ^^
Nie wiem jak się mówi, gdy jest 7 minut po północy. O.o
Nastał piątek, weekendu początek i oczywiście obiecanej miniaturki.
Więc można sobie przed snem poczytać albo zostawić do rana. :)
I nie myślcie, że tak czatowałam na ten dzień.
Kimie po prostu lubi siedzieć sobie do 2 w nocy i czytać/oglądać/grać.
Tak więc życzę miłego weekendu i do zobaczenia w poniedziałek~! :p
Good night and enjoy~! ^^

Ten dzień był dla bliźniaków naprawdę męczących. Wstali o 6 rano aby po 7 zjawić się w prywatnej szkole. Na pierwszej lekcji mieli sprawdzian z matematyki, a na trzeciej sprawdzian z łaciny. Ostatnią lekcją były w-fy, na której grali w koszykówkę. Po szkole wrócili do domu, po czym przebrani i najedzeni poszli do pałacyku, w którym mieszkali członkowie klanu. Po wypiciu krwi i rozmowie z Niko na temat jakieś dziwnej choroby poszli grupką do Kiyoshiego. Po drodze zwerbowali Louisa i jego małą grupkę elfów- w której był tylko jeden facet. Gdy już dotarli wszyscy byli gotowi. Ruszyli na polanę za górami, za którą po 20 minutach marszu odbyła się walka. Był to spór terytorialny z klanem wampirów. Bliźniacy dowiedzieli się o przekupstwie watahy wilków aby im pomogli, dlatego oni również zwerbowali Kiyoshiego i jego bandę oraz do pomocy Louisa. Walka była zażarta lecz wygrali, wychodząc tylko z kilkoma zadrapaniami. Po tym odbyła się mała impreza na uczczenie zwycięstwa. O 23 przypomniało im się, że mają do napisania referat na jutro. Tak więc bliźniacy musieli wrócić do domu. Kiyoshi również lecz on pociągnął za sobą Runiego, który miał mu pomóc. Znając ich to skopiują swoje prace, a potem oczarują historyczkę. Bliźniacy jednak musieli napisać pracę od zera, co zajęło im dwie godziny. Przekąsili coś szybko w ramach kolacji i poszli wziąć szybki prysznic. Jason wykapał się pierwszy, więc w samych bokserkach rzucił się na łóżko.
-Dość. Nie idę do szkoły. Na mnie czeka emerytura i szczęśliwe życie staruszka.- Wymamrotał lecz mimo to Joni go usłyszał i zaśmiał się za drzwiami od łazienki.
-Mamy nauczkę. Następnym razem zróbmy to od razu to będziemy mieć później spokój.- Wykrzyczał Joni.
-Mam pomysł. Zgadamy się z Runim, Louisem i Kiyoshim i gdy nauczycielka będzie chciała zadać nam jakiś referat to ją wspólnie oczarujemy.- Jason aż uśmiechnął się na swój pomysł, po czym wślizgnął się pod kołdrę, półleżąc w oczekiwaniu na brata.
-Lepiej nie. Bo będzie bujać w obłokach przez miesiąc jak nie dłużej.- Obaj zaśmiali się z tej perspektywy.- Jason?
-Tak?- Jason ziewnął głośno, trąc oczy.
-Możesz już iść spać. Ja za chwilę wyjdę.- Powiedział nieśmiało Joni. Coś było nie tak.
-Wychodź i to już. Jeśli teraz nie wyjdziesz to nie pozwolę ci ze mną spać.- Jason usłyszał jęk niezadowolenia ze strony brata, na co kącik jego ust uniósł się w górę.
-Tylko się nie śmiej.- Jasona trochę zdziwiły jego słowa ale postanowił poczekać aż wyjdzie i dowiedzieć się o co mu chodzi. Joni zgasił światło i niepewnie wszedł do pokoju. Na pierwszy rzut oka wyglądał normalnie. Tak samo jak swój brat, ubrany tylko w bokserki. Jednak to właśnie one przyciągnęły wzrok Jasona, który widząc to wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
-Ej~! Nie miałeś się śmiać.- Powiedział naburmuszony Joni.
-Prze.....Prze.....Przepraszam! Hahaha!- Jason aż kulił się pod wpływem śmiechu.
-To nie jest śmieszne!
-Jest! Hahaha!
-Wcale, że nie!
-A wcale, że tak!
-Nie!
-Tak!
-Nie!
-Tak!
-Idiota!
-Ale twój brat i to bliźniak.- Jason uśmiechnął się do brata, który stał na środku pokoju z naburmuszoną miną. Co wywołało u Jasona salwę śmiechu? Bokserki jego braciszka. Byłyby to zwykłe czarne bokserki z czerwoną gumką, gdyby nie napis „Bite me” („Ugryź mnie”).
-Normalne bokserki. Nie ma tu nic zabawnego.
-Jeśli tak uważasz to dokupię ci do nich koszulkę z takim samym napisem.- Jason zaśmiał się pod nosem na prychnięcie Joniego.
-Nieważne. Idziemy spać.- Joni szybkim krokiem dotarł na łóżko i zakopał się wręcz pod kołdrą. Jason jednak postanowił się trochę pobawić przed snem. Obrócił Joniego na plecy i przytrzymał jego ręce nad jego głową, po czym wgryzł się w jego szyję. Joni pisnął zaskoczony.
-Głupi~! Przestań!- Krzyknął Joni próbując wyrwać się z uścisku.
-Nie~. I powiedz mi mój drogi braciszku, czy tam też powinienem ugryźć?- Spojrzał się na jego bokserki.

-Ani mi się waż.- Po tym stoczyli niezłą bitwę, po której obaj byli pogryzieni. Joni jednak był tym przegranym, gdyż Jason ugryzł go blisko jego krocza. Następnego dnia Joni nie odzywał się do brata. Dopiero po lunchu zaczął z nim rozmawiać. Dlaczego? Bo właśnie wtedy Kiyoshi powiedział mu „Ciesz się, że to był Jason. Pomyśl jakby Runi to zrobił”. Joni na samą myśl się wzdrygnął i przykleił do brata na cały dzień. Przed snem Jason wynagrodził mu te ugryzienia w postaci gorącej czekolady z piankami. 

3 komentarze:

  1. O boże moje reakcje były wiadomo jakie i ta scena z bokesrkami kyyaa >\\\< chcę wiecej :**
    Duużo weny a i jeszcze chciałam podziękować za mile spędzony czas na czytaniu twoich opowiadań jesteś najlepsza kochana :*** <3
    ~Julia N.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze to wpadłam na ten pomysł całkiem przypadkiem i napisałam go w jakąś godzinę :p I na pewno będzie więcej podobnych miniaturek ;)
    Nie ma za co, Kimie poleca się na przyszłe rozdziały, one-shoty i miniaturki ;) I już mogę powiedzieć, że szykuje coś wielkiego, więc szykuj chusteczki ^^ :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    wspaniały tekst, biedny Joni, a może Jason powinien dostać bokserki z jakimś napisem...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń