Ohayo~!!! ^.^
Witam po majowym weekendzie~! :)
Przepraszam z góry, że nic nie wstawiłam ale wyjechałam i nie miałam jak czegoś wstawić.
<kłaniam się nisko> -.-
Jak widzicie w tytule jest "end?". Tak, to ostatni rozdział <wyciera łezkę>
ALE to nie koniec!!!!
Już powstaje 2 SEZON!!!!! <Weee~!!!> :3
Nie wiem jeszcze kiedy będzie wstawiony 1 rozdział TB2, gdyż moja kochana
becia Asuncia ma maturę. :/
Więc możliwe, że dopiero pod koniec maja będzie ciąg dalszy.
Ale nie martwcie się!!! Kimie bierze się do roboty nad niespodzianką~! ;)
Tak więc powodzenia dla maturzystów!!
I miłego czytania ;)
2
miesiące później
Kiyoshi
był jakiś dziwny. Cały czas jakby zamyślony. Widać było, że coś go dręczy.
Czasami widziałam jak rozmawiał z Jasonem, Jonathanem i Runim. Wszyscy jakby go
podnosili na duchu.
-Kiyoshi?!
Kiyoshi!- Wręcz krzyknęłam do niego. Właśnie siedzieliśmy naszą bandą na dachu.
Jest już o wiele cieplej, dlatego tu siedzimy.
-Co?!
Och, przepraszam Skarbie. Zamyśliłem się.- Powiedział i przytulił mnie od tyłu.
Usadowił się tak już wcześniej i myślałam, że zasnął.
-Oj,
głuptas z ciebie. Jak chcesz pogadać to powiedz.- Powiedziałam, drapiąc go po
głowie.
-Yhym....-
Wymruczał wręcz, bardziej się do mnie wtulając. Składał na mojej szyi krótkie
pocałunki, gdy nagle ugryzł mnie lekko w łączenie szyi z ramieniem. Aż
przeszedł mnie dreszcz. Kiyoshi najwyraźniej to poczuł, gdyż oderwał się na
chwile od mojej szyi.- Hmmm....- Po chwili ponownie mnie tam ugryzł. Gryzł mnie
po szyi i ramieniu, wywołując u mnie przyjemne dreszcze.
-Kiyoshi~!
Przestań!- Próbowałam się wyrwać lecz Kiyoshi przylepił się do mnie jak rzep.
Dopiero po chwili przestał, całując mnie w policzek.
-Podobało
się?- Zapytał z chytrym uśmieszkiem.
-Głupek.-
Uderzyłam go lekko z łokcia w brzuch.- Podobało.- Powiedziałam cicho, cała się
rumieniąc. Kątem oka zauważyłam, jak Kiyoshi uśmiecha się na swoje małe
zwycięstwo. Ponownie się we mnie wtulił. Obróciłam lekko głowę i dałam mu
buziaka w policzek. Chwilę się na mnie patrzał.
-Musi
być po równo.- Stwierdził z uśmiechem. Oboje zaczęliśmy się śmiać.
Najwidoczniej przez taki mały gest go pocieszyłam.
Co
u mnie i Jasona?? Bardzo dobrze. Ten wredny i zboczony wampir nadal jest ze mną. Dlaczego
wredny? Bo często robi jakieś psoty. Raz np. przytulił się do Louisa i nie
chciał go puścić. Powiedział, że nie wypieścił go wczoraj dostatecznie. Mi
szczęka opadła a Yuko była w swoim żywiole. Na szczęście okazało się to
nieprawdą. Lecz przez to zaczęłam się poważnie zastanawiać nad orientacją
swojego chłopaka. A dlaczego zboczony? No więc.....Otóż jakiś czas temu
przesiadywałam z nim w jego pokoju w willi. Leżeliśmy sobie na łóżku i
rozmawialiśmy. Później zaczął mnie łaskotać. Na moje szczęście nie trwało to
długo. Leżeliśmy na boku, patrząc na siebie. W pewnym momencie Jason najpierw
pocałował mnie krótko, lecz po chwili wpił się w moje usta. Całowaliśmy się
namiętnie z języczkiem. Jason popchnął mnie do tyłu, rękę wkładając pod moją
bluzkę. Zaczął mnie głaskać i drapać po plecach, co wywoływało przyjemne
dreszcze. Lecz największym zaskoczeniem dla mnie było, gdy Jason złapał mnie za
pośladek i zaczął go ściskać. Było to przyjemne, więc w pewnym momencie
jęknęłam cicho. Jason całował mnie nie tylko w usta. Składał pocałunki na mojej
szyi. Nawet malinkę mi zrobił. Nie trwało to nazbyt długo i do niczego więcej
nie doszło. Ale i tak było przyjemnie. Aż na samo wspomnienie zrobiłam się
czerwona. Od czasu choroby Jasona wiele się zdarzyło. Swoje urodziny
obchodził Kiyoshi, Rune i Shunsuke. Mieliśmy egzaminy. Chłopaki czasami
walczyli z bandą tego Rivery. Pamiętam jak raz byłam w willi a oni wrócili z
takiej walki. Jason w postaci wampira miał poszarpane ubranie, na dodatek
ubrudzone krwią. Ten widok nie tylko przyprawiał o dreszcze strachu co
zachwytu. No bo jednak musiałam przyznać, że wyglądał bosko. Wracając do
teraz.... Cieszyłam się, że nasza ekipa ponownie jest razem. Raz tylko
martwiłam się o Kiyoshiego, bo był taki nie w sosie. Jason chyba wie o co
chodzi, ale nie chciał powiedzieć. Uszanowałam to i nie dopytywałam się. Dni
mijały nam spokojnie. Chociaż nie spodziewałam się tego, co stało się
później......
Właśnie
mieliśmy wf-y z panem Tamuro. Tylko nie kazał nam się przebierać. Stwierdził,
że jest tak piękna pogoda, że jeśli chcemy to możemy w coś pograć lub po prostu
pogadać. My dziewczyny siedziałyśmy na ławce i rozmawiałyśmy z panem Tamuro.
Niektórzy chłopacy grali w siatkówkę a niektórzy po prostu się wygłupiali lub
leniuchowali. W pewnym momencie zainteresowały nas poczynania chłopaków. Jason,
Joni, Kiyoshi, Rune i Louis zaczęli rzucać się na materace, po czym nawet na
siebie. Zauważyłam, jak Kiyoshi mówi coś na ucho Jasonowi, po czym on
przytakuje i się uśmiecha. Nagle Kiyoshi złapał Jasona za nadgarstek i zaczął
uciekać, krzycząc przy tym „Porwanie!”. Na początku nie wiedziałam o co chodzi
lecz po chwili się przekonałam. Jonathan zaczął ich gonić, krzycząc na
Kiyoshiego, że ma oddać mu brata. Wszystkie wraz z panem Tamuro zaczęłyśmy się
śmiać. W końcu Joni ich dogonił i rzucił się na Kiyoshiego. Gdy ten upadł wstał
szybko i przytulił się do brata. Zrobili kilka takich scenek. Ta lekcja była
naszą ostatnią, więc mogliśmy wracać do domu. Szliśmy całą klasą przez szkolne
zewnętrzne boisko, gdy nagle usłyszeliśmy głos.
-No,
no, no. Kogo ja tu widzę. Witam szanownych panów.- Usłyszeliśmy za sobą.
Chłopacy natychmiast się zatrzymali i obrócili. Wszyscy patrzeli na
nieznajomego i bandę za nim. Nieznajomy miał blond włosy i okulary na nosie.
Był ubrany cały na czarno. Po chwili jednak zdjął okulary i ukazały się
czerwone oczy. Zauważyłam jak wyraz twarzy chłopaków się zmienia. Stali się
bardziej poważni i wściekli.
-Zabierz
wszystkich do szkoły.- Wyszeptał do mnie Jason. Nie kłócąc się z nim zagoniłam
wszystkich do budynku szkoły. Weszłam do pierwszej sali i zamknęłam drzwi.
Wszyscy zadawali pytania, nie wiedząc o co chodzi. Niestety z tego
pomieszczenia był widok na boisko. Podeszłam do okna i wypatrywałam całej
sytuacji. W drodze do sali skapnęłam się, kim jest ten facet- Rivera.
-Mari,
co tu się dzieje?!- Zapytała się mnie zmartwiona Megumi.
-Właśnie.
Nagle wszystkich wpychasz do sali, zostawiając tam Jasona, Joniego, Kiyoshiego,
Louisa i Runiego.- Powiedziała z pretensją Yuko.
-Nie
wiem co się dzieje.- Skłamałam.- Jason kazał mi tak zrobić, to tak zrobiłam.- O
nic na szczęście się nie pytały, tylko również zaczęły obserwować.
Patrzałem
na niego z pogardą. Nie spodziewałem się, że teraz się ukaże i zechce walki.
-Co
ty tu robisz Rivera?!- Zapytałem z pogardą.
-Jakie
głupie pytania zadajesz blondasku. To chyba jasne po co tu jestem. Po zemstę
oczywiście.- Odpowiedział z uśmieszkiem. Kiyoshi z tej złości zaczął warczeć na
niego.- Oooo! I nasz szanowny kundel się znalazł. Kogoś ze sobą
przyprowadziłem. Na pewno bardzo dobrze się znacie.- Powiedział Rivera a z
tłumu wyszedł jakiś facet. Miał na sobie szare futro i spodnie, a jego gołą,
wysportowaną klatę zdobiły tatuaże. Kiyoshi spojrzał na niego z chęcią mordu.
-Takiego
kundla załatwię w 10 minut.- Stwierdził z głupawym uśmiechem.
-Takiego
łachudrę sprzątnę w 5 minut z posiekaniem go na drobne kawałki.- Wysyczał wręcz
Kiyoshi. Tamtemu uśmieszek zszedł z twarzy i pojawił się grymas niezadowolenia.
Po chwili przyszła nasza ekipa. Ta walka była pomiędzy zjednoczonymi wampirami,
wilkami i elfami a zjednoczonymi idiotami pragnącymi zemsty i zadośćuczynienia.
Obserwowaliśmy siebie wzrokiem.
-Tym
razem zostanie z ciebie tylko pył.- Stwierdził Rivera.
-To
się jeszcze okaże.- Rzuciłem się z kłami i mieczem na Riverę. Kiyoshi zamienił
się w wilka i rzucił się z kłami i pazurami na tego faceta. Reszta rzuciła się
na przeciwnika. Tak rozpoczęła się walka na śmierć i życie wieczne.
Patrzałam
na to wszystko z tej sali tak samo jak inni. Mimo takiej odległości wszystko
było doskonale widać. Jak Kiyoshi i inni zamieniają się w wilki. Jak elfy
latają i wymachują mieczem. Kły i czerwone oczy wampirów. Widziałam zdziwienie
dziewczyn jak i reszty na to widowisko. Krew lała się wszędzie. Widziałam jak
Rune ucina jednemu głowę a drugiego przepoławia na pół. Jak Jason walczy z
Riverą. Muszę przyznać, że Rivera jest straszny jako wampir. Kilka razy
próbował ugryźć Jasona ale bez skutku. Jak Joniemu dzięki swojemu refleksowi
udaje się ujść przed śmiercią. Kolejne ciała padały na ziemię. Kątem oka
zauważyłam szok na twarzach osób z mojej klasy.
-C-C-Co
t-t-tam s-s-s-się dzieje?- Powiedział jąkając się pan Tamuro. Nie mogłam mu
odpowiedzieć na to pytanie tak samo jak reszta. Mimo, iż ja tylko wiedziałam o
co dokładnie chodzi. Z niecierpliwością i wielką obawą o życie swojego chłopaka
jak i całej reszty czekałam na koniec tej walki.
Co
za skurwiel z tego Rivery. Chciał mnie ugryźć ale nie zdołał. Nie ma tak łatwo.
-Poddaj
się Jason. Mogę ewentualnie zastanowić się nad lżejszą karą, jeśli złożysz
pokłon u moich stóp.- Powiedział z pogardą.
-Ani
mi się śni staruchu.- Rozzłościłem go ostatnim słowem. Walczyliśmy tak,
próbując zabić tego drugiego. Walczyliśmy na całym polu walki, zabijając
czasami innych. Na szczęście były to osoby z jego bandy a nie mojej. W pewnym
momencie zranił mnie w nogę. Skuliłem się z bólu. Ustał nade mną z uśmiechem
satysfakcji.
-I
widzisz jak kończy się nieposłuszeństwo blondasku. Zapamiętaj to sobie w drugim
życiu.- Powiedział i zamachnął się. Wykorzystałem tą okazję. Szybko się
obróciłem i przeciąłem mu tętnicę szyjną. Upuścił miecz i upadł na kolana. Ustałem
przed nim cały zdyszany.
-W
swoim drugim życiu nie gadaj tyle, tylko po prostu zabijaj. Żegnaj, Rivera.-
Powiedziawszy ostatnie słowa wbiłem mu miecz prosto w serce. Wydał z siebie
ostatnie jęki i padł. Ta walka już jest przesądzona. Tym razem braterstwo
różnych ras wygrało z niegodziwością.
Widziałam
jak Rivera rani Jasona w nogę. Serce zaczęło mi bić wtedy mocniej. Gdy on
zamachnął się na Jasona, ten przeciął mu tętnicę, by po chwili wbić mu
miecz w serce. Ucieszyłam się w duchu
na wygraną. Walka powoli się kończyła. Mnóstwo krwi i ciał leżało naokoło.
Niektóre parowały, odchodząc w zapomnienie. Jedna grupa już się cieszyła z
wygranej.
-Co
tu się stało?- Spytała cicho Yuko z szokiem nadal wymalowanym na twarzy. Megumi
również nadal nie mogła uwierzyć w to co widzi. Pewnie tuż po tym wszystko
będziemy im tłumaczyć. W klasie zaczął się robić rumor. Wszyscy zaczęli
rozmawiać o zaistniałej sytuacji. Dopiero teraz zauważyłam, że kilka osób
zemdlało. Ponownie spojrzałam się na pole bitwy. Ostatnim momentem, który
zauważyłam było padające ciało Kiyoshiego na ziemię...........
Ciąg dalszy
nastąpi.......
Jakie są wasze wrażenia po pierwszej serii?
Czekam na wasze komentarze ;)
droga autorko witam, trafiłam właśnie tutaj w weekend, cóż chwilowo przeczytałam tak tylko kilka zdań (brak czasu) ale opowiadanie mnie już zdążyło bardzo zainteresować, więc w najbliższym czasie zacznę czytać i możesz być pewna, ze każdy tekst skomentuję...
OdpowiedzUsuńDużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Dziękuję za wenę ^.^ Bardzo się przyda ;)
UsuńI oczywiście mam nadzieję, że opowiadanie, jak i inne cosie ci sie spodobają :D
Ściskam #Kimie :*
Hej,
OdpowiedzUsuńno i doszło do walki... ale zastanawia mnie jedno skąd wziął się tam Tamuto jak i reszta klasy... wydawało mi się, że tylko ich paczka szła...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia