poniedziałek, 4 maja 2015

Twin blood- rozdział 29 end?

Ohayo~!!! ^.^
Witam po majowym weekendzie~! :) 
Przepraszam z góry, że nic nie wstawiłam ale wyjechałam i nie miałam jak czegoś wstawić.
<kłaniam się nisko> -.-
Jak widzicie w tytule jest "end?". Tak, to ostatni rozdział <wyciera łezkę>
ALE to nie koniec!!!!
Już powstaje 2 SEZON!!!!! <Weee~!!!> :3
Nie wiem jeszcze kiedy będzie wstawiony 1 rozdział TB2, gdyż moja kochana
becia Asuncia ma maturę. :/ 
Więc możliwe, że dopiero pod koniec maja będzie ciąg dalszy.
Ale nie martwcie się!!! Kimie bierze się do roboty nad niespodzianką~! ;)
Tak więc powodzenia dla maturzystów!!
I miłego czytania ;)

                                      2 miesiące później
Kiyoshi był jakiś dziwny. Cały czas jakby zamyślony. Widać było, że coś go dręczy. Czasami widziałam jak rozmawiał z Jasonem, Jonathanem i Runim. Wszyscy jakby go podnosili na duchu.
-Kiyoshi?! Kiyoshi!- Wręcz krzyknęłam do niego. Właśnie siedzieliśmy naszą bandą na dachu. Jest już o wiele cieplej, dlatego tu siedzimy.
-Co?! Och, przepraszam Skarbie. Zamyśliłem się.- Powiedział i przytulił mnie od tyłu. Usadowił się tak już wcześniej i myślałam, że zasnął.
-Oj, głuptas z ciebie. Jak chcesz pogadać to powiedz.- Powiedziałam, drapiąc go po głowie.
-Yhym....- Wymruczał wręcz, bardziej się do mnie wtulając. Składał na mojej szyi krótkie pocałunki, gdy nagle ugryzł mnie lekko w łączenie szyi z ramieniem. Aż przeszedł mnie dreszcz. Kiyoshi najwyraźniej to poczuł, gdyż oderwał się na chwile od mojej szyi.- Hmmm....- Po chwili ponownie mnie tam ugryzł. Gryzł mnie po szyi i ramieniu, wywołując u mnie przyjemne dreszcze.
-Kiyoshi~! Przestań!- Próbowałam się wyrwać lecz Kiyoshi przylepił się do mnie jak rzep. Dopiero po chwili przestał, całując mnie w policzek.
-Podobało się?- Zapytał z chytrym uśmieszkiem.
-Głupek.- Uderzyłam go lekko z łokcia w brzuch.- Podobało.- Powiedziałam cicho, cała się rumieniąc. Kątem oka zauważyłam, jak Kiyoshi uśmiecha się na swoje małe zwycięstwo. Ponownie się we mnie wtulił. Obróciłam lekko głowę i dałam mu buziaka w policzek. Chwilę się na mnie patrzał.
-Musi być po równo.- Stwierdził z uśmiechem. Oboje zaczęliśmy się śmiać. Najwidoczniej przez taki mały gest go pocieszyłam.


Co u mnie i Jasona?? Bardzo dobrze. Ten wredny i zboczony wampir nadal jest ze mną. Dlaczego wredny? Bo często robi jakieś psoty. Raz np. przytulił się do Louisa i nie chciał go puścić. Powiedział, że nie wypieścił go wczoraj dostatecznie. Mi szczęka opadła a Yuko była w swoim żywiole. Na szczęście okazało się to nieprawdą. Lecz przez to zaczęłam się poważnie zastanawiać nad orientacją swojego chłopaka. A dlaczego zboczony? No więc.....Otóż jakiś czas temu przesiadywałam z nim w jego pokoju w willi. Leżeliśmy sobie na łóżku i rozmawialiśmy. Później zaczął mnie łaskotać. Na moje szczęście nie trwało to długo. Leżeliśmy na boku, patrząc na siebie. W pewnym momencie Jason najpierw pocałował mnie krótko, lecz po chwili wpił się w moje usta. Całowaliśmy się namiętnie z języczkiem. Jason popchnął mnie do tyłu, rękę wkładając pod moją bluzkę. Zaczął mnie głaskać i drapać po plecach, co wywoływało przyjemne dreszcze. Lecz największym zaskoczeniem dla mnie było, gdy Jason złapał mnie za pośladek i zaczął go ściskać. Było to przyjemne, więc w pewnym momencie jęknęłam cicho. Jason całował mnie nie tylko w usta. Składał pocałunki na mojej szyi. Nawet malinkę mi zrobił. Nie trwało to nazbyt długo i do niczego więcej nie doszło. Ale i tak było przyjemnie. Aż na samo wspomnienie zrobiłam się czerwona. Od czasu choroby Jasona wiele się zdarzyło. Swoje urodziny obchodził Kiyoshi, Rune i Shunsuke. Mieliśmy egzaminy. Chłopaki czasami walczyli z bandą tego Rivery. Pamiętam jak raz byłam w willi a oni wrócili z takiej walki. Jason w postaci wampira miał poszarpane ubranie, na dodatek ubrudzone krwią. Ten widok nie tylko przyprawiał o dreszcze strachu co zachwytu. No bo jednak musiałam przyznać, że wyglądał bosko. Wracając do teraz.... Cieszyłam się, że nasza ekipa ponownie jest razem. Raz tylko martwiłam się o Kiyoshiego, bo był taki nie w sosie. Jason chyba wie o co chodzi, ale nie chciał powiedzieć. Uszanowałam to i nie dopytywałam się. Dni mijały nam spokojnie. Chociaż nie spodziewałam się tego, co stało się później......

Właśnie mieliśmy wf-y z panem Tamuro. Tylko nie kazał nam się przebierać. Stwierdził, że jest tak piękna pogoda, że jeśli chcemy to możemy w coś pograć lub po prostu pogadać. My dziewczyny siedziałyśmy na ławce i rozmawiałyśmy z panem Tamuro. Niektórzy chłopacy grali w siatkówkę a niektórzy po prostu się wygłupiali lub leniuchowali. W pewnym momencie zainteresowały nas poczynania chłopaków. Jason, Joni, Kiyoshi, Rune i Louis zaczęli rzucać się na materace, po czym nawet na siebie. Zauważyłam, jak Kiyoshi mówi coś na ucho Jasonowi, po czym on przytakuje i się uśmiecha. Nagle Kiyoshi złapał Jasona za nadgarstek i zaczął uciekać, krzycząc przy tym „Porwanie!”. Na początku nie wiedziałam o co chodzi lecz po chwili się przekonałam. Jonathan zaczął ich gonić, krzycząc na Kiyoshiego, że ma oddać mu brata. Wszystkie wraz z panem Tamuro zaczęłyśmy się śmiać. W końcu Joni ich dogonił i rzucił się na Kiyoshiego. Gdy ten upadł wstał szybko i przytulił się do brata. Zrobili kilka takich scenek. Ta lekcja była naszą ostatnią, więc mogliśmy wracać do domu. Szliśmy całą klasą przez szkolne zewnętrzne boisko, gdy nagle usłyszeliśmy głos.
-No, no, no. Kogo ja tu widzę. Witam szanownych panów.- Usłyszeliśmy za sobą. Chłopacy natychmiast się zatrzymali i obrócili. Wszyscy patrzeli na nieznajomego i bandę za nim. Nieznajomy miał blond włosy i okulary na nosie. Był ubrany cały na czarno. Po chwili jednak zdjął okulary i ukazały się czerwone oczy. Zauważyłam jak wyraz twarzy chłopaków się zmienia. Stali się bardziej poważni i wściekli.
-Zabierz wszystkich do szkoły.- Wyszeptał do mnie Jason. Nie kłócąc się z nim zagoniłam wszystkich do budynku szkoły. Weszłam do pierwszej sali i zamknęłam drzwi. Wszyscy zadawali pytania, nie wiedząc o co chodzi. Niestety z tego pomieszczenia był widok na boisko. Podeszłam do okna i wypatrywałam całej sytuacji. W drodze do sali skapnęłam się, kim jest ten facet- Rivera.
-Mari, co tu się dzieje?!- Zapytała się mnie zmartwiona Megumi.
-Właśnie. Nagle wszystkich wpychasz do sali, zostawiając tam Jasona, Joniego, Kiyoshiego, Louisa i Runiego.- Powiedziała z pretensją Yuko.
-Nie wiem co się dzieje.- Skłamałam.- Jason kazał mi tak zrobić, to tak zrobiłam.- O nic na szczęście się nie pytały, tylko również zaczęły obserwować.


Patrzałem na niego z pogardą. Nie spodziewałem się, że teraz się ukaże i zechce walki.
-Co ty tu robisz Rivera?!- Zapytałem z pogardą.
-Jakie głupie pytania zadajesz blondasku. To chyba jasne po co tu jestem. Po zemstę oczywiście.- Odpowiedział z uśmieszkiem. Kiyoshi z tej złości zaczął warczeć na niego.- Oooo! I nasz szanowny kundel się znalazł. Kogoś ze sobą przyprowadziłem. Na pewno bardzo dobrze się znacie.- Powiedział Rivera a z tłumu wyszedł jakiś facet. Miał na sobie szare futro i spodnie, a jego gołą, wysportowaną klatę zdobiły tatuaże. Kiyoshi spojrzał na niego z chęcią mordu.
-Takiego kundla załatwię w 10 minut.- Stwierdził z głupawym uśmiechem.
-Takiego łachudrę sprzątnę w 5 minut z posiekaniem go na drobne kawałki.- Wysyczał wręcz Kiyoshi. Tamtemu uśmieszek zszedł z twarzy i pojawił się grymas niezadowolenia. Po chwili przyszła nasza ekipa. Ta walka była pomiędzy zjednoczonymi wampirami, wilkami i elfami a zjednoczonymi idiotami pragnącymi zemsty i zadośćuczynienia. Obserwowaliśmy siebie wzrokiem.
-Tym razem zostanie z ciebie tylko pył.- Stwierdził Rivera.
-To się jeszcze okaże.- Rzuciłem się z kłami i mieczem na Riverę. Kiyoshi zamienił się w wilka i rzucił się z kłami i pazurami na tego faceta. Reszta rzuciła się na przeciwnika. Tak rozpoczęła się walka na śmierć i życie wieczne.


Patrzałam na to wszystko z tej sali tak samo jak inni. Mimo takiej odległości wszystko było doskonale widać. Jak Kiyoshi i inni zamieniają się w wilki. Jak elfy latają i wymachują mieczem. Kły i czerwone oczy wampirów. Widziałam zdziwienie dziewczyn jak i reszty na to widowisko. Krew lała się wszędzie. Widziałam jak Rune ucina jednemu głowę a drugiego przepoławia na pół. Jak Jason walczy z Riverą. Muszę przyznać, że Rivera jest straszny jako wampir. Kilka razy próbował ugryźć Jasona ale bez skutku. Jak Joniemu dzięki swojemu refleksowi udaje się ujść przed śmiercią. Kolejne ciała padały na ziemię. Kątem oka zauważyłam szok na twarzach osób z mojej klasy.
-C-C-Co t-t-tam s-s-s-się dzieje?- Powiedział jąkając się pan Tamuro. Nie mogłam mu odpowiedzieć na to pytanie tak samo jak reszta. Mimo, iż ja tylko wiedziałam o co dokładnie chodzi. Z niecierpliwością i wielką obawą o życie swojego chłopaka jak i całej reszty czekałam na koniec tej walki.


Co za skurwiel z tego Rivery. Chciał mnie ugryźć ale nie zdołał. Nie ma tak łatwo.
-Poddaj się Jason. Mogę ewentualnie zastanowić się nad lżejszą karą, jeśli złożysz pokłon u moich stóp.- Powiedział z pogardą.
-Ani mi się śni staruchu.- Rozzłościłem go ostatnim słowem. Walczyliśmy tak, próbując zabić tego drugiego. Walczyliśmy na całym polu walki, zabijając czasami innych. Na szczęście były to osoby z jego bandy a nie mojej. W pewnym momencie zranił mnie w nogę. Skuliłem się z bólu. Ustał nade mną z uśmiechem satysfakcji.
-I widzisz jak kończy się nieposłuszeństwo blondasku. Zapamiętaj to sobie w drugim życiu.- Powiedział i zamachnął się. Wykorzystałem tą okazję. Szybko się obróciłem i przeciąłem mu tętnicę szyjną. Upuścił miecz i upadł na kolana. Ustałem przed nim cały zdyszany.
-W swoim drugim życiu nie gadaj tyle, tylko po prostu zabijaj. Żegnaj, Rivera.- Powiedziawszy ostatnie słowa wbiłem mu miecz prosto w serce. Wydał z siebie ostatnie jęki i padł. Ta walka już jest przesądzona. Tym razem braterstwo różnych ras wygrało z niegodziwością.


Widziałam jak Rivera rani Jasona w nogę. Serce zaczęło mi bić wtedy mocniej. Gdy on zamachnął się na Jasona, ten przeciął mu tętnicę, by po chwili wbić mu miecz  w serce. Ucieszyłam się w duchu na wygraną. Walka powoli się kończyła. Mnóstwo krwi i ciał leżało naokoło. Niektóre parowały, odchodząc w zapomnienie. Jedna grupa już się cieszyła z wygranej.
-Co tu się stało?- Spytała cicho Yuko z szokiem nadal wymalowanym na twarzy. Megumi również nadal nie mogła uwierzyć w to co widzi. Pewnie tuż po tym wszystko będziemy im tłumaczyć. W klasie zaczął się robić rumor. Wszyscy zaczęli rozmawiać o zaistniałej sytuacji. Dopiero teraz zauważyłam, że kilka osób zemdlało. Ponownie spojrzałam się na pole bitwy. Ostatnim momentem, który zauważyłam było padające ciało Kiyoshiego na ziemię...........




                                 Ciąg dalszy nastąpi.......
Jakie są wasze wrażenia po pierwszej serii?
Czekam na wasze komentarze ;)
Love <3 #Kimie #Asuna

3 komentarze:

  1. droga autorko witam, trafiłam właśnie tutaj w weekend, cóż chwilowo przeczytałam tak tylko kilka zdań (brak czasu) ale opowiadanie mnie już zdążyło bardzo zainteresować, więc w najbliższym czasie zacznę czytać i możesz być pewna, ze każdy tekst skomentuję...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wenę ^.^ Bardzo się przyda ;)
      I oczywiście mam nadzieję, że opowiadanie, jak i inne cosie ci sie spodobają :D
      Ściskam #Kimie :*

      Usuń
  2. Hej,
    no i doszło do walki... ale zastanawia mnie jedno skąd wziął się tam Tamuto jak i reszta klasy... wydawało mi się, że tylko ich paczka szła...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń