Co u Was słychać w ten Wielkanocny dzień? I ile zjedliście już słodyczy? :p
Krótko mówiąc mam tu dla was Wielkanocnego one- shota i życzenia......
Kolorowych jajeczek,
rozczochranych owieczek,
rozkicanych króliczków,
pyszności w koszyczku,
a przede wszystkim
mokrego ubrania
w dniu wielkiego lania!
rozczochranych owieczek,
rozkicanych króliczków,
pyszności w koszyczku,
a przede wszystkim
mokrego ubrania
w dniu wielkiego lania!
Kimie & Asuna
Enjoy~!
Wielkanoc. Święto, podczas którego idziemy z koszyczkiem
do kościoła, a następnego dnia w rodzinnym gronie zasiadamy do śniadania. Na
stole same pyszności, m.in. żurek, biała kiełbasa, sałatka jarzynowa, jajka. Po
śniadaniu dzieci szukają prezentów od zajączka. Dzień, który spędzamy w gronie
rodzinnym z uśmiechem na ustach. Również i następnego dnia jest bardzo wesoło,
gdyż Śmingus- Dyngus daje mnóstwo radości. Nie było to jednak fajne święto dla
Mikado, 17 letniego licealisty. Był on typem buntownika. Włosy przemalował w
wieku 15 lat na blond, a rok później pofarbował końcówki na zielono. Wtedy
również zrobił sobie 4 kolczyki w prawym i w lewym uchu oraz jeden w nosie.
Często malował się oraz nosił soczewki, gdyż- jak stwierdził- nie podobają mu
się jego naturalny kolor oczu, czyli brąz. Prawie zawsze nosił czarne ubrania,
dodając akcenty w kolorze czerwieni, błękitu, zieleni czy złocie. Dziewczyny
szalały za nim za jego buntowniczy wygląd i zachowanie. Nie wiedziały jednak co
skrywa się za tym ciemnym charakterem. Mikado był taki przez swoją rodzinę,
której szczerze nienawidził. Od małego jego rodzice się nim nie interesowali. W
końcu pochodził z bogatej rodziny, dlatego każde święta i urodziny spędzał ze
służbą. Na początku mu to nie przeszkadzało. Lecz z czasem zaczęło mu brakować
tego domowego ciepła. Z tego powodu zaczął się buntować. Chciał w ten sposób
zwrócić na siebie uwagę rodziców, jednak na darmo. Gdy lokaj powiedział im, co
zrobił rodzice powiedzieli „Dojrzewa. W końcu jest nastolatkiem. Niedługo mu
przejdzie”. Po usłyszeniu tego naprawdę się wkurzył. Zaczął sypiać z każdym kto
tego chciał. Nie obchodziło go nawet czy to kobieta czy mężczyzna. Chciał po
prostu zapomnieć...
Mikado
spacerował sobie po parku. „Właśnie dzisiaj jest Wielkanoc” pomyślał i zaśmiał
się pod nosem. „Powinienem jeść właśnie śniadanie”, zaśmiał się ponownie.
Nienawidził tego święta, jak wszystkich innych. W parku nikogo nie było, więc
miał błogą ciszę. Wyciągnął telefon i zaczął przeglądać kontakty. Mimo wszystko
nie chciał być sam ale również nie chciał wracać do domu. Już chciał zadzwonić
do jednego ze swoich kochanków, gdy nagle coś puknął. Spojrzał w dół. „Koszyk?!
Co tu do cholery robi koszyk?! Ktoś go wyrzucił czy zgubił?! Zastanawiał się.
Kucnął aby go podnieś i nagle coś zauważył. Kilka metrów przed nim leżało
jajko, a do niego przyklejona była jakaś karteczka. Wziął koszyk i ukucnął
przed jajkiem, biorąc je de ręki.
„Witaj drogi przechodniu.
Czy pomożesz mi w pewnej
sprawie?
Otóż jestem zajączkiem
Wielkanocnym. Idąc tą dróżką zostałem napadnięty i porwany. Mimo to zdążyłem
napisać ten list. Zgubiłem swój koszyk i jajka. Czy pomożesz mi je pozbierać i
mnie uratować?
Niczym Jaś po drodze
zostawiałem małe jajeczka abyś mnie odnalazł. Proszę pomóż mi. Gdy nie zostanę
uwolniony to dzieci nie dostaną prezentów i będą bardzo smutne :(
Liczę na ciebie~! Gdy mnie
uratujesz to niczym Wróżka spełnię twoje życzenie. :)
Powodzenia!!”
Puchaty Zajączek
Mikado
stał tak przez chwilę, zastanawiając się. „Ten zajączek jest chyba pojebany.”-
to była jego pierwsza myśl po przeczytaniu listu. „Z drugiej strony to może być
jakaś napalona laska. I może czeka na mnie w jakimś hoteliku przebrana za
króliczka playboya?!”- ta myśl bardzo go usatysfakcjonowała. Włożył jajko do
koszyczka i ruszył w poszukiwaniu następnych. Dość szybko znajdował kolejne
jajka. Każde jajko było inaczej pomalowane. Niektóre miały jakieś na nich
wzorki, a inne namalowane buźki. Mikado zaśmiał się, gdy znalazł jajko,
pomalowaną w kolorach tęczy. Wszedł do lasku. Przez myśl mu przeszło, że nie
będzie tu tak łatwo znaleźć tych jajek, jednak pomylił się. Małych jajeczek
było coraz więcej. Po kilkunastu minutach wyszedł z lasku, wchodząc do jakiegoś
ogrodu. Doszedł do brzozy, przy której było jajko ze znakiem zapytania. Zaczął
się rozglądać ale nikogo nie zauważył. Dopiero po chwili ujrzał, że drzewo jest
obwiązane linami. Poszedł na drugą stronę drzewa i ujrzał dziewczynę. Była
chyba w jego wieku. Na brązowych włosach miała opaskę z króliczymi uszami. Była
ubrana w żółtą zwiewną sukienkę na ramiączkach. Zamiast zwykłych butów miała
kapcie w kształcie króliczych łap. Mikado chwilę przyglądał się dziewczynie.
„Skąd ja ją kojarzę??”, zastanawiał się. Dopiero głośne „Mmm” go trochę
ocknęło. Nie wiedzieć dlaczego dziewczyna miała zakneblowane usta. Mikado
odłożył koszyk i podszedł do niej, delikatnie ściągając go. Nie odsunął się
jednak, nadal uważnie się jej przyglądając. Dziewczyna odetchnęła i spojrzała w
jego oczy. Stali tak, wpatrzeni w siebie.
-Skądś
cię kojarzę ale nie mogę sobie przypomnieć skąd.- Mikado nadal był lekko
zszokowany tą sytuacją.
-Ja
natomiast dobrze cię pamiętam, Mikado.- Powiedziała dziewczyna, uśmiechając się
delikatnie.
-Jak
masz na imię?- Mikado był już trochę zdezorientowany tą sytuacją. Co się ze
mną dzieje?! Dlaczego przy tej dziewczynie jestem taki spokojny??!
-Michi.-
Po usłyszeniu tego Mikado aż otworzył szeroko oczy z szoku. Michi? To nie
możliwe! Kim jest Michi? Michi była jego sąsiadką, gdy byli dziećmi. Często
się razem bawili. Dobrze pamięta jeden dzień. Wielkanoc. Po śniadaniu razem z
Michi szukali prezentów po ogrodzie. Gdy znaleźli już wszystkie usiedli w
altanie aby je rozpakować. Po rozpakowaniu prezentów i zjedzeniu kilku babeczek
Michi dała mu prezent. Mikado zawstydził się trochę, gdyż nie miał nic dla
niej. Michi to nie przeszkadzało i kazała mu otworzyć. W pudełeczku znajdował
się srebrny łańcuszek z wisiorkiem w kształcie królika z połową jajka. „Zobacz
Mikado. Ja mam druga połówkę” powiedziała radośnie dziewczynka, pokazując mu
swój. Chłopiec uśmiechnął się szeroko. „To jest na znak naszej przyjaźni”.-
powiedział szczęśliwy. Uważał ten dzień za najszczęśliwszy w życiu. Więc
dlaczego teraz go nienawidzi? Otóż następnego dnia, gdy wyszedł aby pobawić się
z Michi okazało się, że się wyprowadziła. Nikt nie chciał mu powiedzieć, gdzie
dokładnie. Od tamtego momentu zaczął nienawidzić tego święta. Co roku
przypominało mu się, że stracił wtedy przyjaciółkę na zawsze.
-Co
ty tu robisz?- Z jego oczy zaczęły płynąć łzy. Nie mógł ich powstrzymać. Tak bardzo się za nią stęsknił, a
jednocześnie był a nią zły za to, że odeszła bez słowa.
-Przyjechałam
cię zobaczyć. Moi rodzice się rozwiedli i zostałam pod opieką matki.
Przeprowadziłyśmy się tu jakiś tydzień temu. Właśnie wtedy po raz pierwszy cię
ujrzałam po tylu latach. Nie mogłam uwierzyć, że tak się zmieniłeś. Chciałam z
tobą porozmawiać, więc poszłam do twojego domu. Jednak ciebie akurat wtedy tam
nie było. Mimo to weszłam i porozmawiałam z twoim lokajem. Opowiedział mi
trochę o tobie. Nie wiedziałam, że aż tak to przeżyłeś. Ja sama powinnam ci
wtedy powiedzieć o przeprowadzce ale z jakiegoś powodu nie mogłam tego zrobić.
Nie chciałam cię zranić. Chciałam ci zostawić swój nowy adres ale nikt nie
chciał mi go podać. To tak jakby chcieli, abyśmy się ze sobą nie kontaktowali.-
Po policzku popłynęła jej łza.- Przez cały ten czas myślałam o tobie. Co u
ciebie słychać? Czy jesteś zdrowy? Wiele razy chciałam przyjechać i ponownie
cię przytulić ale nie miałam jak. Ja...- Mikado zasłonił jej usta dłonią aby
przestała mówić. Dziewczyna nie mogła odczytać z jego twarzy żadnych emocji. Po
chwili chłopak westchnął głośno.
-Ja
również myślałem o tobie ten cały czas. Sam nie wiedziałem na kogo mam być zły.
Zacząłem się buntować i odsuwać od rodziny. Bardzo ale to bardzo chciałem cię
zobaczyć. Spójrz.- Mikado wyciągnął zza koszulki wisiorek z zajączkiem.- Od
tamtego momentu mam go cały czas przy sobie. Michi, Kocham Cię. Może to wydawać
się absurdalne ale to prawda. Byłaś i jesteś moją pierwszą miłością.- Chłopak
spojrzał się na jej zszokowaną twarz. Dłoń z jej ust przesunął na policzek,
delikatnie go gładząc.
-Mikado.
Kocham Cię......Kocham, kocham.- Michi łzy zaczęły lecieć po policzkach. Nie
mogła chyba w to uwierzyć. Mikado natomiast zaśmiał się pod nosem.
-Ty
bekso...- Dziewczyna nic nie odpowiedziała, gdyż usta Mikado delikatnie
połączyły się z jej. Zamknęła oczy i rozkoszowała się tą chwilą. Mikado oderwał
się od jej warg, lecz nadal pozostawał blisko.
-I
nie próbuj mi uciekać, bo tym razem cię złapię i nigdy nie wypuszczę.-
Uśmiechnął się promiennie. Był to pierwszy szczery uśmiech od kilku lat. Michi
zaśmiała się krótko.
-Nie
zamierzam nigdy uciekać. W końcu skradłeś mój pocałunek i moje serce.-
Powiedziała, rumieniąc się lekko.
-Michi,
czy to był twój pierwszy.....
-Cicho.-
Ucięła mu, rumieniąc się po koniuszki uszu. Mikado uśmiechnął się na to i
cmoknął ją w nosek.
-Jesteś
przesłodka, mój Zajączku.- Uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-A
mógłbyś mnie rozwiązać? Chcę cię w końcu przytulić.- Powiedziała Michi, robiąc
słodką minkę. Mikado zaśmiał się tylko i odwiązał ją. Gdy to zrobił Michi
rzuciła mu się na szyję, mocno go przytulając. Mikado odwzajemnił uścisk, a po
chwili ponownie pocałował swoją dziewczynę. Od tego momentu, Wielkanoc stała
się jego ulubionym świętem. Zwłaszcza, że teraz spędza je ze swoim słodkim
zajączkiem.


Hej,
OdpowiedzUsuńcudowne spotjanie po latach, odzyskanie szczęście i miłość...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia