piątek, 31 października 2014

Halloween

Buu~!! :p
Witam was w ten dzień popularnie zwany Halloween :o Co do notek to jutro pojawią się dwie :D
A co do dzisiaj to Happy Halloween ^.^ Obchodzicie to święto?? Czy jednak jesteście przeciw?? o.O
Piszcie w komentarzach~! :*
Rozkudłana czarownica,
Wilk wyjący do księżyca, 
Diabeł rodem aż z Tasmanii
I Drakula z Transylwanii.
Wampir wielki jak kanapa,
Wielka Stopa, Czarna Łapa, 
Wilkołaki z jednej paki
I skrzeczące rybo-ptaki.
Paskudne trzy ropuchy
I ryczące wściekłe duchy,
I straszydeł zastęp spory,
I potwory, i upiory,
I ziejące ogniem smoki
Oraz inne obiboki.
Jeśli nie chcesz ich się bać-
Musisz im cukierka dać ;)
Happy Halloween
#Kimie   #LovelyxAsuna

Tak żeby nie było nudno to kilka obrazków ;)

















Good night ^o^

sobota, 25 października 2014

Twin Blood- rozdział 13

Ohayo~nyan! ^.^
Z tej strony wasza Kimie :*
Oraz LovelyxAsuna ^.^
Kolejny rozdział TB, a niespodzianki nadal brak:/ Za co serdecznie przepraszam :p
Kimi chodzą zboczone rzeczy po głowie, dlatego nie ma czasu :p
Ty też w tym uczestniczysz :D
Bo to jest takie faaaajne~! ^.^ Plus to jest pisane dla Was :* 
.Dobra. Skończmy tą rozmowę, bo zejdzie na niewłaściwy tor...
Jaki??? o.O
Bananowy~! xD
Enjoy


Aktualnie jest sobota. Właśnie siedzę z Yuko i Megumi w kawiarni. Wcześniej przez jakieś 2 godziny chodziłyśmy po sklepach. Jak zwykle rozmawiałyśmy o różnych fajnych i głupich rzeczach.
-Mari-chan, dobrze ci się układa z Jasonem?- Spytała mnie Yuko.
-Tak, wszystko w porządku. Czemu pytasz?- Zaskoczyła mnie trochę tym pytaniem.
-A nie, nic.- Widziałam, że coś przede mną ukrywa.
-No powiedz. Widzę, że coś cię dręczy.- Nawet Megi zrobiła jakąś taką niepewną minę.
-No bo......- Zaczęła Yuko.
-No bo co?- Nie mogę już wytrzymać tej niepewności.
-No bo widzieliśmy Jasona z jakąś dziewczyną.- Powiedziała na wdechu Megumi. Że co?
-To mogła być przecież kuzynka albo ktoś inny z rodziny. A skąd wiecie, że to był Jason? Przecież mógł to być Jonathan. Są bardzo do siebie podobni.- Nie wiem dlaczego się tak tym martwią?
-No nie wiem czy kuzynka mówi do swojego kuzyna „Aleś ty kochany Jason-chan” albo „Chodźmy do mnie. Mieszkam sama”.- Powiedziała Yuko, mówiąc wypowiedzi bardziej piskliwym głosem. Ale to mnie bardzo zmartwiło. Czy Jason mnie zdradza? A może mnie już nie kocha? Nie wiedziałam, co na ten temat myśleć.
-Jesteście na 100 procent pewne, że to był on, i ona tak do niego mówiła?!- Trzeba się upewnić
-Tak. Na pewno.- Potwierdziła Yuko ze smutną miną.
-A może go pośledzimy?- Wpadła na pomysł Megi.
-Co? Mam śledzić własnego chłopaka?- Wydawało mi się to głupie.
-No tak! Wtedy zobaczymy, czy naprawdę cię zdradza. Napisz do niego, że nie możecie się dzisiaj spotkać. A tak naprawdę poczekamy aż wyjdzie z domu i zobaczymy gdzie pójdzie, co będzie robił i z kim.- Nie jestem do końca tego pewna.
-To dobry pomysł. Dalej Mari-chi. Pisz i działamy.- Powiedziała z ekscytacją Yuko.
-Nie wiem czy to dobry pomysł.- A jak mnie zobaczy? Co sobie wtedy o mnie pomyśli?!
-Chcemy po prostu abyś była szczęśliwa. Wiemy, że Jason to fajny facet, ale jeśli cię zdradza to nie warto z nim być. Uwierz nam.-Megumi miała rację. Lepiej poznać prawdę niż się oszukiwać.
-No dobrze. Niech będzie. Ale najpierw się przebierzmy aby Jason nas nie rozpoznał.- Powiedziałam trochę z rezygnacją.
-To chodźmy.- Powiedziała Yuko i poszłyśmy do niej. Przebrałyśmy się i wyruszyłyśmy na śledztwo.

Czatowałyśmy pod jego domem jakieś 3 godziny zanim wyszedł. Najpierw poszedł do sklepu. Tam kupił gumy do żucia i picie. Następnie udał się na spacer do parku. Po drodze słuchał muzyki. Yuko o mało nie zaczęła piszczeć, gdy usłyszała, że Jason słucha zespołu U-Kiss.
Po spacerku poszedł do pizzerni. Tam spotkał się z jakimś chłopakiem. Miał on ciemnoczerwone włosy i brązowe oczy (wiecie o kogo chodzi?! ;*). Był wzrostu Jasona. Nie wyglądał na milutkiego lecz uśmiechał się czasami. Chyba rozmawiali o czymś przyjemnym.
Po spotkaniu każdy udał się w inną stronę. Jason ponownie poszedł do parku. Tam usiadł przy fontannie. Po jakichś 10 minutach przyszedł Jonathan. Usiadł koło niego i o czymś rozmawiali. Obaj patrzeli w jakiś punkt naprzeciw siebie. Później Joni poklepał go po plecach. Jakby go w czymś dopingował. Jednak aby rozweselić swojego brata, rzucił się na niego. Zaczęłam się cicho śmiać z dziewczynami. To było zabawne a zarazem słodkie. Zwłaszcza, gdy Joni usiadł mu na kolanach i dał buziaka w policzek. Po tym wstał i poszedł. Jason siedział dalej na ławce. Lecz nie trwało to długo. Podeszła do niego jakaś blond włosa dziewczyna. Muszę przyznać, że była bardzo ładna. Czarna, długa sukienka na ramiączkach, bordowe bolerko, włosy rozpuszczone, makijaż podkreślający jej brązowe oczy (Juri :P).
Usiadła obok niego. Wyglądała jak dama. Rozmawiali. Chciałyśmy podejść bliżej ale się nie dało. Czasami się do siebie uśmiechali. Po jakichś 13 minutach wstali. Uśmiechali się do siebie. On złapał jej rękę i pocałował jej wierzch. Ukłonił się delikatnie. Ona na to dała mu całusa w policzek, wycierając jeszcze ślad po szmince i poszła. Jason również. Widać było, że idzie do domu. A ja? Ja nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć. Wprawdzie spotkał się z nią. Ale nadal miałam mętlik w głowie. Czy to była zdrada? A może to jego jakaś koleżanka  z Francji? A może była dziewczyna? Z moich myśli wyrwała mnie Megumi. Powiedziała, że ona i Yuko wracają już do domu. Ja powiedziałam, że idę się jeszcze przejść. Pożegnałyśmy się a ja usiadłam na ławce. Dosłownie jeden wielki mętlik. I co ja mam zrobić? Nagle dostałam SMS`a. Od Jasona!

„Cześć Skarbie. Jesteś zajęta? Bo chciałbym się z Tobą spotkać. To bardzo ważne. Jeśli masz czas, bądź za 20 minut pod naszym drzewem. Czekam....”  Jason

Przeczytałam tego SMS`a z cztery razy. Dobra. Pójdę. Jeśli on nie chce już ze mną.......To na pewno zaboli. Kocham go i nie chcę z nim zrywać. Ale chcę to od niego usłyszeć. Że mnie już nie.....Huuu. Odpisałam mu, że będę.

Gdy już byłam na miejscu, on tam na mnie czekał. Uśmiechnął się do mnie delikatnie. Proszę, nie uśmiechaj się do mnie, gdy chcesz ze mną zerwać. Podeszłam do niego.
-Hej.- Powiedziałam krótko.
-Hej. Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem ci w czymś ważnym.- Jego głos był....wesoły?!
-Nie, nie. Wprawdzie to się nudziłam.- Przecież mu nie powiem, że śledziłam go jakieś 2 godziny.- O czym chciałeś porozmawiać?!
-Właśnie. Bo ja muszę ci coś powiedzieć.- Jego głos zmienił się na poważny.- Ja jestem całkowicie inny. Długo się nad tym zastanawiałem, czy ci powiedzieć. Ale zrozumiałem, że nie mogę cię ciągle oszukiwać. Nie chcę mieć przed tobą tajemnic. Nie wiem jak na to zareagujesz ale ja to muszę powiedzieć.- Spojrzał mi prosto w oczy. Czułam, jak moje serce bije coraz mocniej, jakby zaraz miało pęknąć. Pewnie pęknie, gdy Jason powie, że z nami koniec. Patrzałam w jego piękne błękitne oczy, czekając co powie.- Mariko, ja..........jestem wampirem.- Powiedział. Zaraz, zaraz....co on powiedział?! Że jest wampirem?!!
-Hee?!- Bardzo mądra odpowiedź Mari.- Jak to......- Nie musiał już nic więcej mówić. Widziałam, jak błękit jego oczu zamienia się w krwistą czerwień. Jak spomiędzy rozchylonych warg widać kły. Dosłownie mnie zatkało. Więc on chciał mi powiedzieć, że jest wampirem?! A więc nie chce ze mną zerwać?! Lecz w tej chwili nie wiedziałam czy czułam ulgę czy strach czy mętlik. Mój chłopak nie chciał ze mną zerwać, tylko powiedzieć mi, że jest wampirem. Patrzałam na  niego w lekkim szoku. Miałam gulę w gardle. Nie wiedziałam co powiedzieć. Jason wziął w swoje dłonie moją twarz. Nadal patrzeliśmy sobie w oczy.
-Rozumiem, że jesteś w szoku. Nie na co dzień dziewczyna dowiaduje się od swojego chłopaka, że jest wampirem. Dlatego dam ci czas do namysłu. Spotkajmy się tu za 3 dni o tej samej porze. Zrozumiem każdą twoją decyzję. Ale pamiętaj jedno. Że cię kocham. I to się nie zmieni.- Po tych słowach pocałował mnie w czoło i poszedł. A ja stałam tam jak kołek. Poszłam do domu i położyłam się na łóżku, patrząc w sufit. Rozmyślałam. Mój mętlik jeszcze bardziej się powiększył. Nie wiedziałam co zrobić w takiej sytuacji. Postanowiłam się z tym przespać a później poszukać jakichś informacji o wampirach. Nie wiem dlaczego, ale musiałam. Może żeby o tym tak bardzo nie myśleć?


Powiedziałem jej. W końcu wyznałem jej prawdę. Ale najbardziej martwiła mnie jej odpowiedź. Rozmawiałem z Doktorkiem, Willem, Kiyoshim, Jonim i Juri. Każdy mnie wspierał. Każdy twierdził, że to dobra decyzja. Juri dlatego, że chciała ją poznać. Will dlatego, że chciał zobaczyć, co za dziewczyna zawróciła mi w głowie. Właśnie teraz leżałem na łóżku po kąpieli. Leżałem na brzuchu, przykryty cały kołdrą z twarzą w poduszce. Po jakichś 10 minutach rozmyślań poczułem, jak coś siada mi na tyłku. Postanowiłem się obrócić na plecki i wyjrzeć, kto mi przeszkadza w rozmyślaniu. Obróciwszy się i odsłonięciu górnej części ciała ujrzałem swojego braciszka siedzącego mi okrakiem na biodrach. Widać było, że się o mnie martwi.
-Nie martw się tak Onii-chan. Wszystko będzie dobrze.- Powiedział z lekkim uśmiechem.
-Sam nie wiem. Kocham Mariko i chcę z nią być. Ale jak ona już mnie nie chce? Nie zdziwiłbym się. Bo kto by pokochał takiego potwora jak ja?- Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. To bolało. I to strasznie. Kocham ją tak mocno. Nie chcę mówić „Żegnaj”.
-Braciszku...- Powiedział Joni, ścierając mi kciukiem łzę z policzka. Przytulił się do mojego torsu. Ja również objąłem go w pasie aby przytulić.- Nie smuć się. I nie jesteś potworem. Dla mnie jesteś najwspanialszy. I wiesz co? Kocham Cię. Kocham Cię Jason. I nigdy nie opuszczę.- Poczułem na swoim torsie łzy Jonathana.
-Ja Ciebie też kocham Jonathan. I również cię nie opuszczę.- Przytuliłem go do siebie mocniej, potem drapiąc uspokajająco po plecach. Nie mieliśmy na początku łatwego życia. Dlatego cieszę się, gdy widzę uśmiech swojego braciszka. Zasnęliśmy nadal do siebie przytuleni.

Nie jest to jakaś wolna piosenka ale tu pasuje :)

Nie było jej następnego dnia w szkole. Martwiłem się i to strasznie. Nawet dziewczyny z Fan Clubu dały dzisiaj spokój, widząc mnie przybitego. Opowiedziałem Kiyoshiemu wszystko. Tylko trochę mnie pocieszył. Powiedział mi, że: „To jej decyzja. I musisz to zrozumieć. Dobrze będzie, gdy jednak dalej będziecie razem. Ale jeśli nie będzie chciała dalej z tobą chodzić, przyjmij to do serca. Wiem, że mimo to jej nie skrzywdzisz i będziesz ją chronił przed złem tego świata. I wiem, że będziesz miał złamane serce, które szybko się nie zszyje. I nawet prawdopodobnie nie będziesz miał nikogo późnej. Ale zrozumiem to. I użyczę ci swój rękaw na łzy. Życie będzie się toczyło dalej. Ty będziesz żył a ona się zestarzeje i pewnego dnia umrze. A ty będziesz wspominał jej uśmiech i różowe oczy, które kojarzą ci się z wiosną. Nadal będziesz kochał tę porę roku, bo będzie ci o niej przypominać. Pamiętaj też o drugiej stronie medalu. Bo ona może nadal cię kochać. I wtedy razem będziecie przeżywać każdą wiosnę i inne pory roku. Nieważne jaką decyzje podejmie, ja nadal będę twoim przyjacielem. Na dobre i na złe. Na zawsze”. Usłyszeć takie słowa z ust Kiyoshiego graniczy z cudem. Ma on ciężki charakter. Również nie miał lekko w życiu. Patrzy na wszystko realistycznie. Ale cieszę się, że jest moim przyjacielem. I niech reszta sobie mówi, że wilk z wampirem prowadzą między sobą wojny. Ja tam wiem swoje. Nie poddam się. Chcę żyć dalej. Przeżywać wzloty i upadki. Śmiać się i płakać. Widzieć życie i śmierć. I może pewnego dnia zasnąć już na wieki. Lecz na razie chcę żyć chwilą.

Mariko nie było kolejny dzień i następny. Zaczynałem się trochę martwić. W końcu jest ona nadal moją dziewczyną. Przez te 3 dni Kiyoshi i Jonathan robili wszystko, abym tak nie myślał o Mari. Chodziliśmy do kina, biegaliśmy po lesie, graliśmy w karty, gry planszowe, torturowaliśmy Joniego (bo oszukiwał :p). Miałem ich 24 godziny na dobę. Joni nawet w nocy czekał aż pierwszy zasnę. Przez co raz gadaliśmy do 4 w nocy. Mimo to myślałem o niej. Siedziałem na krześle w kuchni, patrząc beznamiętnie na kubek z herbatą. Nagle poczułem wibracje w kieszeni. SMS. Ciekawe od kogo? Pewnie od Joniego lub Kiyoshiego. Omal nie spadłem z krzesła, gdy zobaczyłem, że SMS był od Mariko.

„Hej Jason. Możemy się spotkać? Tak za 10 minut przy drzewie? Odpisz. Mariko”


Odpisałem z prędkością światła, że tak. Wręcz biegłem na miejsce naszego spotkania. Przez to byłem o wiele wcześniej. Ale to nic. Muszę w końcu poznać jej decyzję.

niedziela, 19 października 2014

Twin blood- rozdział 12

Ohayo~! ^.^
Takie krótkie wiadomości. Miał być one shot urodzinowy ale nie miałam czasu, wiec okaże się później :p Po drugie niedługo pojawi się wspólna praca moja i LovelyxAsuny :D I....I....I to chyba wszystko. Zapraszam do czytania i komentowania :*
Enjoy    #Kimie


Stałam z Yuko, Jasonem i Jonathanem na placu szkoły. Czekaliśmy na Megumi i Kiyoshiego. Shunsuke nie mógł z nami czekać, bo musiał iść do trenera. Staliśmy i rozmawialiśmy, jak nam minął weekend. Po chwili zobaczyłam Megumi z Kiyoshim którzy....trzymali się za ręce!!
Ja mam zwidy, czy to się dzieje naprawdę?! Szli w naszą stronę uśmiechnięci.
-Cześć wszystkim.- Pierwszy odezwał się Kiyoshi.
-Hej.- Powiedziała wesoła Megi.
-Witam gołąbeczki.- Stwierdził uśmiechnięty Jason.
-Dlaczego trzymacie się za ręce??- Dziękuję Yuko za to pytanie.
-Bo pary chyba tak robią, co nie?!- Powiedział Kiyoshi. Aż mnie wmurowało. Czy oni są razem?
-Opowiemy wszystko na dużej przerwie na dachu. A teraz chodźmy na lekcje.- Powiedziała Megumi i już szła z Kiyoshim w stronę szkoły. Każdy się na nich patrzał. Tak było ze mną i Jasonem, gdy pierwszy raz szliśmy za rękę w szkole. Oby lekcje szybko zleciały do dużej przerwy.

 No i mamy dużą przerwę. Właśnie teraz wszyscy jesteśmy na dachu szkoły i czekamy na wyjaśnienia ze strony Megumi i Kiyoshiego.
-Więc od kiedy jesteście parą?- Spytałam, bo już mnie to dręczyło.
-Od weekendu. W sobotę poszliśmy na randkę. No i...- Megumi aż się zarumieniła.
-No i spytałem Megi o chodzenie i się zgodziła.- Dokończył Kiyoshi.
-Jeszcze raz gratuluję.- Powiedział Jason. Zaraz, zaraz......
-Jak to „jeszcze raz”?- Nie rozumiem. Przecież dopiero teraz powiedzieli, że są parą.
-Normalnie. Spotkałem się z Kiyoshim wczoraj. I od razu było widać, że zdarzyło mu się coś dobrego. I o wszystkim mi powiedział. Wtedy mu pogratulowałem i robię to teraz ponownie.- Że co? Że jak?
-Wiedziałeś o tym i nic mi nie powiedziałeś?!- Własnej dziewczynie nie powiedzieć, że jej przyjaciółka ma chłopaka?! No co za wredziuch!
-Bo to miała być niespodzianka. Plus uważałem, że Megi-chi woli to wam powiedzieć osobiście.- No niech już mu będzie.
-No nic. Cieszę się z twojego szczęścia Megi. Ale po szkole idziemy w trójkę do kawiarni i wszystko opowiadasz ze szczegółami. A chłopacy niech gadają między sobą.- Bo chyba tylko Shun nie wie.
-Prawda Megi-chi~! Nie musiałaś tego przed nami ukrywać tak jak Mari-chi.- Powiedziała z oburzeniem Yuko.
-No wiesz co, Yuko. Nie musisz mi tego wypominać.- Wiem, że nic wcześniej nie powiedziałam ale po prostu byłam tym zbyt podekscytowana aby im powiedzieć.
-Już dobrze, dobrze. A teraz duuużo szczęścia od Yuko dla was~!- Wykrzyczała wręcz Yuko tuląc się do Megumi. Przez to wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Megi-chi, bo będę zazdrosny.- Powiedział Kiyoshi i przysunął do siebie Megi. Ta tylko zaśmiała się pod nosem i przytuliła do swojego chłopaka. Mogę powiedzieć, że słodko razem wyglądają. Jak zwykle na dużej przerwie jedliśmy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Zwłaszcza z Kiyoshiego, gdy Megumi drapała go za uchem. Mruczał i łasił się do swojej dziewczyny prosząc o więcej. Po szkole ja z dziewczynami poszłam do kawiarni. Chłopcy też gdzieś poszli, ale nie powiedzieli gdzie dokładnie. Megi wszystko nam opowiedziała. Rumieniła się przy tym cały czas. Widać było, że jest szczęśliwa.

No i mamy kolejny dzień. Dzisiaj wyjątkowo pierwsza lekcja z panią Kanegawą (Pamiętacie?! Moja wychowawczyni). I stwierdziłam, że lubi nam robić niespodzianki.
-Uwaga! Mam dla was wiadomość. Otóż ponownie do naszej klasy dołącza nowy uczeń. Przyjmijcie go ciepło. Możesz wejść.- Obwieściła z uśmiechem. Drzwi do sali  otworzyły się i wszedł chłopak. Wysoki, blond włosy sięgające ramion, zielone oczy, smukła sylwetka, lekko uśmiechnięty. Wyglądał na miłego. Po sali rozniosły się salwy śmiechu ze strony Jasona, Jonathana i Kiyoshiego. O co znowu im chodzi? Śmiali się, chowając twarze za książkami. Nowo przybyły zdziwił się tą reakcją.
-Dobrze, już! Uspokójcie się. A ty się przedstaw.- Powiedziała do chłopaka.
- Nazywam się Louis Guattari (gatari). Miło was poznać.- Lekko się skłonił i uśmiechnął. Dziewczyny zapiszczały, lecz ich piski zostały stłumione przez śmiech. Chłopacy znowu zaczęli się śmiać.
-Chłopcy. Przestańcie.- Upomniała ich pani Kanegawa. Zamilkli. Po chwili wyłonili swoje twarze zza książek. Były one bardzo poważne. Lecz momentalnie się wyszczerzyli i ponownie zaczęli śmiać.
-Jesteście niemożliwi. Proszę, usiądź koło Naokiego.- Powiedziała nauczycielka, wskazując palcem chłopaka o czarnych włosach z niebieskimi końcówkami. Usiadł na wyznaczone mu miejsce i lekcja się rozpoczęła. Chłopcy jeszcze tylko kilka razy chichrali się pod nosem.

No w końcu duża przerwa. Powiem wam, że lekcja fizyki może być baaardzo męcząca i dłużyć się niemiłosiernie. Siedziałam z dziewczynami i Shunem na dachu. Nie wiem, gdzie wybyli chłopcy. Lecz po jakichś 4 minutach zjawili się z nowym uczniem. Oni się śmiali a nowy robił obrażoną minę. Gdy do nas doszli uspokoili się.
-A więc poznajcie Louisa. Lou (lu), to jest Megumi, Yuko, Mariko i Shunsuke.- Powiedział Jason, wskazując nas po kolei.
-Miło was poznać.- Powiedział Louis, już uśmiechnięty.
-Dobra. A teraz wytłumaczcie się z czego się tak śmialiście na lekcji.- Zastanawiałam się nad tym, lecz nic nie przyszło mi do głowy.
-Z Louisa.- Odpowiedział Kiyoshi.
-A dokładniej?- Na to sama wpadłam.
-Bo to nasz przyjaciel i beznadziejnie wygląda w tym mundurku.- Skwitował Joni i ponownie zaczęli się śmiać.
-No wiecie wy co! Jesteście okrutni.- Powiedział z żalem Lou co wywołało jeszcze większy śmiech u chłopaków.
-No już dobrze. Miło cię poznać Lou.- Musiałam coś powiedzieć aby jakoś zakończyć ich salwę śmiechu.
-Ciebie również Mari-chan.- Powiedział i się uśmiechnął. Na te słowa Jason momentalnie przestał się śmiać. Usiadł koło mnie i objął ramieniem.
-Przykro mi Lou ale to jest moja dziewczyna.- Powiedział z powagą.
-Ale chyba mogę z nią porozmawiać?! No ale życzę wam szczęścia.- Uśmiechnęłam się na to.
-Więc życz jeszcze szczęścia Kiyoshiemu.- Powiedział Joni.
-Dlaczego?- Zdziwił się Lou. Kiyoshi podszedł do Megi, ukląkł przed nią i złapał jej dłoń.
-Bo Megumi to moja ukochana.- Powiedział i ucałował wierzch jej dłoni. Megi na to się iście zarumieniła.
-No, no. Nie wiedziałem, że z ciebie taki romantyk Kiyoshi. Myślałem, że z ciebie typ buntownika jak na przykład gdy...AŁ!!- Krzyknął Lou z bólu, gdy Kiyoshi uderzył go w ramię.
-No już dobrze. Uspokój się.- Mimo bólu, zaśmiał się.
-No dobra. A teraz zajmiemy się milszymi sprawami..- Powiedziała Yuko. Oczywiście chodziło jej o jedzenie bo Shun przyniósł dzisiaj cukierki. Louis okazał się być fajnym chłopakiem. Również poznał ich we Francji. Fajnie było, gdy chłopacy zaczęli gadać po francusku. Uważam, że jest to bardzo piękny język. Lecz najgorsze było to, że nic z tego nie rozumiałam. No ale nic. Może Jason nauczy mnie francuskiego??


Lot minął mi przyjemnie. Chociaż chciałem się już znaleźć w domu. Ciekawe czy się o mnie martwią? A może się stęsknili? I nie mówię tu o moich rodzicach. Mam swoją własną „rodzinę”. Taką jak Jason z Jonathanem i Kiyoshi. Tak, nie jestem normalnym człowiekiem. Czy jestem wampirem? Nie! Picie krwi to nie dla mnie. Wilkiem? Też nie! Z natury jestem zbyt spokojny i mniej porywczy. Więc kim jestem? Jestem „duszkiem lasu”, czyli elfem. Tak, takie magiczne stworzonka z długimi uszami które strzelają z łuku i bronią małe zwierzątka. Mniej więcej. Jesteśmy wesołymi stworzonkami ale nie bezbronnymi. Owszem nie jesteśmy tak silni jak wampiry czy wilkołaki. Lecz potrafimy sobie poradzić z jakimś niebezpieczeństwem.

 

Teraz jechałem do mojej wioski. Moja rodzinka przyjechała wcześniej aby znaleźć jakieś miejsce i je urządzić. Ja chciałem to zrobić ale się uparli. Więc po miesiącu ponownie się spotkamy. Wysiadłem z autobusu i ruszyłem w las. Przesłali mi mapę jak dojść. Szedłem jakieś 20 minut zanim ujrzałem nowy dom. Powiem, że spisali się na medal. Chyba musieli to wcześniej zaplanować. Dookoła placu znajdowały się domki. Były one kilka metrów nad ziemią. Każdy drewniany pięknie ozdobiony. Oczywiście każdy domek wyglądał inaczej. Jego wygląd zależał od osoby w nim mieszkającej. Na przykład jeden był ozdobiony różowymi piórkami, muszelkami i nawet trochę pomalowany na ten kolor. Inny zaś był w kolorze khaki. Zauważyłem, jak z jednego domku wychodzi dziewczyna, ubrana w piżamę. Przeciągnęła się, witając nowy dzień. Dopiero wtedy mnie ujrzała. Ja się tylko uśmiechnąłem i pomachałem jej. Ona najpierw zrobiła zaskoczoną minę by po chwili szeroko się uśmiechnąć.
-Wstawać! Louis przyjechał!- Krzyknęła najgłośniej jak mogła. Nagle z domków wszyscy zaczęli wychodzić. Wszyscy zaczęli biegnąć lub podlatywać do mnie, witając się. Uśmiech nie schodził im z twarzy.
-No już dobrze, dobrze. Też się cieszę, że was widzę. A teraz pozwólcie mi coś zjeść i się rozpakować.- Nie mogłem powstrzymać uśmiechu.
-Zróbmy tak. Pójdziesz teraz do domku aby chociaż go zobaczyć. My szybko zrobimy coś do jedzenia. A potem możesz się rozpakować. Co ty na to?
-Niech będzie Tomi-chan.- Powiedziałem z rozbawieniem.

Tomi Casella
„16” lat
11.08.1998r.
Wzrost: 1,70
Kraj: Japonia, Włochy
Zielone włosy, szare oczy
Hobby: boysbandy, biżuteria, małe zwierzątka, kuchnia






Zaprowadzili mnie do mojego domku. Oczywiście był on na głównym miejscu. Nie był jeszcze z zewnątrz urządzony ale to tylko kwestia czasu. Wszedłem po schodach, które ciągnęły się wokół pnia drzewa. Wnieśli resztę moich bagaży a sami poszli się przebrać i przygotować śniadanie. Wszedłem do środka. Domek nie robił jeszcze dużego wrażenia. Na razie były tu same meble. Od razu wchodziło się do salonu. Miałem też małą kuchnię. Dalej była sypialnia, łazienka i garderoba oraz biuro. Rozejrzałem się jeszcze trochę i poszedłem coś zjeść. Wszyscy już się zebrali w jadalni. Ona znajdowała się normalnie na ziemi. Na śniadanie była jajecznica. Ciekawe kto ją robił? Powiedziałem wszystkim, że porozmawiamy wieczorem. Sam przecież musiałem się rozpakować i urządzić mieszkanko. Trochę mi to zajęło bo mam mnóstwo rzeczy. Gdy wszystko było już na swoim miejscu wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i poszedłem na plac. Tam już wszyscy się zebrali. Uciszyłem ich jednym ruchem dłoni. Tak, to ja jestem tu szefem.
-Witajcie. Cieszę się, że was widzę. Muszę was pochwalić za dobrze wykonaną pracę. Mam wam do powiedzenia kilka wiadomości. Po pierwsze zacznę chodzić do szkoły. I wy też macie. Nie będziecie się leniuchować. Możecie iść również do pracy. Ale muszę o wszystkim wiedzieć. Po drugie znowu będą przydziały. Lecz dopiero później, gdy wszyscy zapiszecie się do szkół i będę znał wasz plan zajęć. Po trzecie nic innego się nie zmieniło. Nadal będziemy się dobrze bawić. Mam nadzieję, że każdy jest zadowolony. A teraz prawdopodobnie byłaby jakaś impreza powitalna lecz jutro mam szkołę i wolę się wyspać. Tak więc, jeśli ktoś ma pytania niech przyjdzie do mnie. To wszystko.- Ale mi wykład wyszedł. Wszyscy zaczęli klaskać. Później zamieniłem jeszcze z niektórymi kilka zdań i poszedłem do siebie. Od razu położyłem się spać, aby nie mieć rano worków pod oczami.

Miałem dobry humor idąc do szkoły. Przed lekcjami poznałem moją wychowawczynię. Kazała mi poczekać pod salą. Gdy usłyszałem, że mogę wejść zrobiłem to. Ustałem przed całą klasą. Nie denerwowałem się. Lecz zdziwiła mnie nagła salwa śmiechu. Nie widziałem kto się śmieje, bo zasłaniali się książkami. Zdziwiła mnie ich reakcja.
-Dobrze, już! Uspokójcie się. A ty się przedstaw.- Powiedziała do mnie pani Kanegawa.
- Nazywam się Louis Guattari (gatari). Miło was poznać.- Lekko się skłoniłem i uśmiechnąłem. Dziewczyny aż zapiszczały, lecz ich piski zostały stłumione przez śmiech chłopaków.
-Chłopcy. Przestańcie.- Upomniała ich nauczycielka. Zamilkli. Po chwili wyłonili swoje twarze zza książek. Niemożliwe. To oni. Wiedziałem, że się przeprowadzają. Ale nie wiedziałem, że będą chodzić do tej szkoły. Gdy zobaczyli mój zszokowany wyraz twarzy ponownie zaczęli się śmiać.
-Jesteście niemożliwi. Proszę, usiądź koło Naokiego.- Powiedziała nauczycielka, wskazując palcem chłopaka o czarnych włosach z niebieskimi końcówkami. Usiadłem na wyznaczone mi miejsce. Chłopcy czasami jeszcze śmiali się pod nosem podczas lekcji. Oni są niemożliwi.

Od razu po lekcji oprowadzili mnie po szkole. Tak, znam ich. Jason, Jonathan i Kiyoshi. Znamy się od dłuższego czasu. Rozmawialiśmy o przeprowadzkach, Francji i Fanclubie chłopaków. Stwierdzili, że pewnie też będę do niego należał. Pewnie już jakieś dziewczyny się we mnie zakochały. Potem zabrali mnie na dach aby komuś mnie przedstawić. Gdy spytałem ich, co ich tak rozbawiło podczas lekcji, znowu zaczęli się śmiać. Podeszliśmy do kilku osób.
-A więc poznajcie Louisa. Lou (lu), to jest Megumi, Yuko, Mariko i Shunsuke.- Powiedział Jason, wskazując po kolei wymieniane osoby.
-Miło was poznać.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Dobra. A teraz wytłumaczcie się z czego się tak śmialiście na lekcji.- Spytała się Mariko.
-Z Louisa.- Odpowiedział Kiyoshi.
-A dokładniej?- Sam byłem tego ciekaw.
-Bo to nasz przyjaciel i beznadziejnie wygląda w tym mundurku.- Skwitował Joni i ponownie zaczęli się śmiać.
-No wiecie wy co! Jesteście okrutni.- Powiedziałem z żalem co wywołało u nich jeszcze większy śmiech. Okrutnicy.
-No już dobrze. Miło cię poznać Lou.- Powiedziała Mari.
-Ciebie również Mari-chan.- Powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej. Na te słowa Jason momentalnie przestał się śmiać. Usiadł koło niej i objął ramieniem.
-Przykro mi Lou ale to jest moja dziewczyna.- Powiedział z powagą.
-Ale chyba mogę z nią porozmawiać?! No ale życzę wam szczęścia.- Mam nadzieję, że to jakiś związek długoterminowy.
-Więc życz jeszcze szczęścia Kiyoshiemu.- Powiedział Joni.
-Dlaczego?- Zdziwiłem się. Kiyoshi podszedł do Megi, ukląkł przed nią i złapał jej dłoń.
-Bo Megumi to moja ukochana.- Powiedział i ucałował wierzch jej dłoni. Megi na to się iście zarumieniła.
-No, no. Nie wiedziałem, że z ciebie taki romantyk Kiyoshi. Myślałem, że z ciebie typ buntownika jak na przykład gdy...AŁ!!- Krzyknąłem z bólu, gdy Kiyoshi uderzył mnie w ramię.
-No już dobrze. Uspokój się.- Mimo bólu, zaśmiałem się.

-No dobra. A teraz zajmiemy się milszymi sprawami..- Powiedziała Yuko. Rozmawialiśmy i jedliśmy. Trochę z chłopakami opowiedzieliśmy o Francji. To był naprawdę miły dzień.

wtorek, 14 października 2014

Cyber Miłość

W końcu dodaję niespodziankę :D Przepraszam, że wczoraj jej nie dodałam ale nie miałam za wiele czasu :p
To jest taka rekompensata ^.^
Enjoy :*   #Kimie

             W jednej z dzielnicy Tokio, w jednym z licznych domków mieszkała nastoletnia dziewczyna o imieniu Nami. Miała ciemnobrązowe włosy i zielone oczy. Z pozoru była bardzo nieśmiała. Nie miała wielu przyjaciół. Nie miała chłopaka. Nie chodziła na imprezy jak większość osób z jej klasy i szkoły. Zawsze o nienagannym zachowaniu i dobrymi ocenami. Lecz to tylko pozory. Wręcz nikt nie znał jej drugiej strony. Nami jako SexyLuli. Taki nick miała na jednej ze stron do randkowania. Gdy się na niej loguje zmienia się nie do poznania. Znika grzeczna, ułożona i wstydliwa dziewczynka. Ukazuje się niegrzeczna, odważna i uwielbiająca gorący sex kobieta. Dość często pisze z chłopakami, a nawet dziewczynami o sexie i innych sprośnych rzeczach. Na początku była zażenowana tym, co ludzie do niej piszą. Spodobało się jej to i zaczęła uprawiać sex przez Internet. Tak naprawdę była dziewicą. Czekała na chłopaka, który pokocha ją taką jaka jest. Miała również jedną zasadę dotyczącą czatowania. Nigdy nie umawiała się w realu z osobami, z którymi pisze. Tylko raz to zrobiła i żałowała tego. Gdy zobaczyła, z kim się umówiła, nawet nie zagadała do niego tylko od razu wróciła do domu. Zamiast milutkiego i przystojnego chłopaka zobaczyła jakiegoś wychudzonego punku, który był wręcz obleśny.
              W jeden z weekendów nie miała jak zwykle co robić, więc ponownie weszła na chata. Załogowała się i już od razu pojawiło się kilku chętnych. Z większością z nich już pisała, więc dalej szukała kogoś nowego. Weszła nawet na kilka grup ale nic ją nie zaciekawiło. Już chciała się wylogować lecz zaciekawił ją jeden nick- Mr. Hebi. Postanowiła do niego napisać.

SexyLula: Cześć przystojniaczku ;)
Mr.Hebi: Witam cię piękna Lulu :)
SexyLula: Co u ciebie i hebiego? :*
Mr.Hebi: Dobrze, dobrze ;) Tylko brakuje nam towarzystwa. Chcesz do nas dołączyć? :p
SexyLula: Bardzo chętnie :D A co porabiacie?
Mr.Hebi: A siedzimy na łóżeczku :*
SexyLula: (Siadam obok ciebie) Mmm.....wygodnie tu masz :)
Mr.Hebi: Co masz na sobie??
SexyLula: Krótka sukienka z dużym dekoltem, a pod spodem tylko seksowne majteczki^.^ A ty co masz na sobie??
Mr.Hebi: Ja mam na sobie koszulę, która odsłania mój tors i wyrzeźbiony brzuch oraz bokserki. I przyznam, ślicznie wyglądasz w tej sukience. Ale o wiele lepiej wyglądałabyś bez niej :p (Oblizuje się perwersyjnie. Kładę rękę na wewnętrznej stronie twoich ud i opuszkami palców sunę w górę i w dół. Niby przez przypadek pocieram twoja cipkę).
SexyLula: Mmmm.....Mr.Hebi... ( Rozkładam szerzej nogi) Dziękuję za komplement. (Rozsuwam bardziej nogi. Przejeżdżam Palcem po twoim torsie. Kładę rękę na twoim kroczu i zaczynam masować twojego kolegę).

Nami coraz bardzie zaczynała podobać się rozmowa z Mr.Hebim.

Mr.Hebi: (Bez wahania zaczynam pieścić twoja cipkę) Mmm...Lulu.. ( Przerywam twoją czynność i siadam ci na biodrach. Zdejmuję twoją sukienkę i wpijam się w twoje otwarte usta. Całując cię namiętnie macam twoje piersi)

Nami wręcz poczuła, jak Mr.Hebi ja dotyka. Wstała, zasłoniła okna i zamknęła drzwi. Ponownie usiadła przed komputerem i niepewnie zaczęła macać swoje piersi.

SexyLula: Mmmm....(Mruczę z przyjemności)
Mr.Hebi: (Przerywam pocałunek i zaczynam z pocałunkami schodzić coraz niżej. Nadal macając twoje piersi zaczynam lizać twoje sutki, przegryzając je czasami).
SexyLula: Ach~...(Złapałam za gumkę od twoich bokserek i zsunęłam je nieco, ukazując twoją męskość. Wzięłam go do ręki i zaczęłam rytmicznie poruszać)
Mr.Hebi: Ohh~! Lulu! (Prawie jęknąłem. Zszedłem z twoich bioder, kładąc ciebie na łóżku. Ściągnąłem bokserki i zawisłem nad tobą. Pocałowałem cię krótko lecz namiętnie. Złożyłem kilka pocałunków na twojej szyi, piersiach i brzuchu. Rozszerzyłem twoje nogi, zaczynając lizać twoja cipkę.)

Nami zrobiło się gorąco. Poczuła, że ma mokro od samego czytania. Niepewnie zdjęła swoja bieliznę i dotknęła się tam. Zaczęła wzdychać na swoje poczynania.

SexyLula: Aaaah~!......Tak....ach.....Tak dobrze....Ohhh~!...Mr.Hebi.... (Zaczęłam sama macać swoje piersi, podszczypując sutki)
Mr.Hebi: Lulu, twoje jęki doprowadzają mnie do szaleństwa. (Ponowiłem przerwaną czynność, dodając do tego palce).
SexyLula: Ahhhh~! (Krzyknęłam, gdy dotknąłeś mojego najczulszego punktu).

Nami zaczęła cicho jęczeć. Myśl, że ten chłopak dotyka ją w takim miejscu Doprowadzała ją do gorączki.

Mr.Hebi: (Zaprzestałem swojej czynności. Zawisłem nad tobą) Podoba się? (Spytałem z perwersyjnym uśmieszkiem)
SexyLula: Oj tak. (Stwierdziła z jękiem przyjemności i niezadowolenia, że przerwałeś) To teraz moja kolej. (Popchnęłam cię na lóżko, usadawiając się między twoimi nogami. Najpierw masowałam i lizałam twojego penisa, by po chwili zassać się na czubku).
Mr.Hebi: Ohhh~! (Zaskoczyłaś mnie kocico :*) Tak, tak dobrze. (Jęczałem cicho, poruszając delikatnie biodrami)
SexyLula: (Wzięłam go całego do buzi i zaczęłam rytmicznie się poruszać, mrucząc przy tym jak kotek~nyan!)
Mr.Hebi: Ach~! (Przyciągnąłem cię bliżej swojego krocza, spełniając się w twojej buzi)
SexyLula: (Krztuszę się trochę lecz połykam wszystko. Oblizuje się.) Mmmm........Pyszne mleczko Mr.Hebi~nyan.
Mr.Hebi: Oj Lula, Lula. Byłaś cudowna. A teraz...(Układam cię na łóżku.)....pora na część główną. (Wpijam się w twoje usta, palcami ponownie masując twoją cipkę.)
SexyLula: Mmmm......
Mr.Hebi: (Odrywam się od twoich ust i ponownie usadawiam się pomiędzy twoimi nogami. Z szuflady wyciągam kondoma i zakłam go. Nawilżam go jeszcze odrobiną żelu).
SexyLula: Dlaczego zakładasz kondoma?!

Nami trochę to zdziwiło. Nikt z jej poprzednich cyber chłopaków nie zakładał prezerwatywy.

Mr.Hebi: Jak to dlaczego? Chyba nie chcesz zajść w ciążę?! Plus ja chcę się z tobą kochać, a nie cię gwałcić ;) (Przybliżyłem się i powolnym lecz stanowczym ruchem włożyłem go w ciebie. Zacząłem się poruszać.

Nami aż otworzyła buzie ze zdziwienia i szoku. Żaden chłopak jej czegoś takiego nie powiedział.

SexyLula: Ahh~! (Krzyknęłam z rozkoszy. Zaczęłam wypychać biodra, nabijając się na niego bardziej)

Nami w tym czasie kontynuowała masturbowanie się. Czuła, jakby to ten chłopak to robiła, a nie ona sama sobie.

Mr.Hebi: (Poruszam się coraz szybciej. Uniosłem twoje biodra wyżej aby lepiej było mi w ciebie wchodzić)
SexyLula: Ahhhh~!! (Trafiłeś w czuły punkt) Aaa....aaaa....Ach!......tak.....ohh.....jeszcze!.....ach! Za...ach.....Za chwilę.....ach, dojdę.....
Mr.Hebi: Dojdźmy...ach.....razem.
SexyLula: Hebi~!! (Dochodzę, ciasno się na tobie zaciskając)
Mr.Hebi: (Również dochodzę, wpijając się w twoje usta)

Nami również doszła. Nadal nie wierzyła, że zrobiła cos takiego. To był jej pierwszy raz, gdy pisała z kim na chacie.

SexyLula: (Przerywam pocałunek, by odetchnąć) To było boskie :*
Mr. Hebi: (Wyciągam penisa, zdejmuje kondoma i kładę się obok ciebie. Przyciągam cię do siebie i przykrywam nas kołdrą) No pewnie, że było boskie ;) A teraz- o ile nie jesteś bardzo zmęczona- możemy pogadać o innych rzeczach. Np. Czym się interesujesz? (Oprócz sexu :)

Nami było bardzo tym zdziwiona. Zawsze rozmowa się już kończyła. Chwilę wahała się, czy pisać z nim dalej czy zakończyć rozmowę. Stwierdziła, że Mr.Hebi wydaje się być ciekawą osobą. Plus będzie z nim tylko pisać. Swojej zasady nie złamie.

SexyLula: Energie jeszcze mam :) Czym się interesuję oprócz sexu?! Hmmm......Zespołami, zwierzątkami, kuchnia włoską i fantastyką. ^.^ Jest tego o wiele więcej.
Mr.Hebi: Wow~! :o No nieźle ;) Chyba mamy podobne gusta ale potrzebuję więcej szczegółów. Czeka nas dłuuuuga noc :*
SexyLula: To nie traćmy czasu~nyan! :) Więc co o sobie powiesz??

Swoja rozmowę zakończyli nad ranem. I na tym się nie skończyło. Pisali do siebie codziennie, nie tylko o sexie. Naprawdę mieli podobne gusta. Słuchali tych samych zespołów, uwielbiali koty, lubili eksperymentować w kuchni. Wysyłali do siebie obrazki, muzykę, przepisy i linki do fajnych gier.

SexyLula: Hahaha~! :D No nieźle, nieźle. Ty to wariat jesteś :p
Mr.Hebi: Hahaha! No bo to ja – wcale się nie przechwalam <chytry uśmieszek> Wiesz co, a może wymienimy się numerami telefonów?!

Ten chłopak znowu ją zaskoczył. Trochę bała się dać ten numer. W końcu może on wysłać jej numer jakimś innym, dziwnym typkom. Nie, nie, nie. Nie on. Nie zrobił by jej tego. W jakiś dziwny sposób ufała mu.

SexyLula: Czemu nie ^.^ To podawaj :)
Mr.Hebi: 444-626-773 Bardzo proszę. Puść cynka to zapiszę ;)
SexyLula: Oki, oki~nyan! ^.^

Nami szybko zapisała numer i puściła mu cynka.

Mr.Hebi: Mam cię Luluś *.*
SexyLula: Ja ciebie też Hebiś *.*

Od tego momentu pisali prawie 24h/7. Nami pisząc do niego cieszyła się, jak mysz do sera.
    
                  Pewnego dnia spacerowała po parku słuchając muzyki, gdy ktoś na nią wpadł. Przez to upadła na ziemię.
-Przepraszam. Wszystko w porządku?- Spojrzała na chłopaka, który wyciągał do niej rękę. Miał jasne blond włosy z ciemniejszymi końcówkami i brązowe oczy. Zauważyła że ma po kilka kolczyków w uszach. Ubrany w czarne jeansy, biały podkoszulek i niebieską koszulkę z krótkim rękawem.
-Nic się nie stało.- Powiedziała i przyjęła jego pomoc. Otrzepała się z kurzu.- Nic mi nie jest.
-Naprawdę?! Przepraszam raz jeszcze.- Powiedział i podniósł jej telefon wraz ze słuchawkami- Czy to piosenka „Across the Border” ViViD?- Spytał.
-Tak. A co?
-Nic, nic. Po prostu też lubię ten zespół.- Powiedział i uśmiechnął się. Nami zarumieniła się lekko.- A może w ramach zadośćuczynienia zgodzisz się pójść ze mną na kawę?- Spytał, oddając jej słuchawki. Nami zastanowiła się chwilę. Stwierdziła, że nic jej to nie zaszkodzi. Ten chłopak wydawał się być sympatyczny.
-No dobra. Jeśli chcesz tak przeprosić.- Powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie, trochę zawstydzona.- Jestem Nami.- Powiedziała cicho i wyciągnęła do niego dłoń
-Shunsuke. Mów po prostu Shun.- Powiedział i z szerokim uśmiechem uścisnął jej dłoń. Jedna kawa przekształciła się w spędzenie ze sobą całego popołudnia. Mieli mnóstwo ze sobą wspólnego. Wymienili się numerami telefonów aby się umówić ponownie. Nami trochę była zestresowana iść z nim na randkę. Ubrała czarno-różową sukienkę do kolan z krótkimi rękawkami, zapinaną na guziki z kokardą u góry. Do tego baleriny. Tak ubrana poszła do parku, gdyż właśnie tam mieli się spotkać. Będąc już blisko zauważyła go. Miał na sobie czarne jeansy, biała marynarkę z rękawami ¾  z czarnymi mankietami i czerwona koszulkę.
-Hej.- Powiedziała cicho. Na jej słowa obrócił się do niej przodem.
-Hej. Wow! Wyglądasz bardzo pięknie.- Wziął jej rękę i ucałował jej wierzch.
-D-Dziękuję.- Powiedziała zawstydzona.
-A teraz idziemy.- Pociągnął ja delikatnie, nie puszczając jej dłoni. Nami trochę wstydziła się iść z chłopakiem za rękę lecz było to miłe uczucie, dlatego jej nie puszczała. Najpierw poszli do kina na komedie romantyczną. Nie dość, że popłakała się ze śmiechu co ze wzruszenia. Shun wziął chusteczkę i wytarł jej łzy, co ją zaskoczyło i zawstydziło. Później poszli do wesołego miasteczka. Shun wręcz ją błagał aby poszła z nim na największego roller coastera . Niechętnie się zgodziła. I musiała przyznać, że fajnie było tak pokrzyczeć. Tylko trochę niedobrze jej się zrobiło od twej jazdy. Byli jeszcze na kilku karuzelach i nawet w domu strachów. Już na początku się wystraszyła i wtuliła w jego ramię. Potem poszli coś zjeść. Siedzieli w małej kawiarence, zajadając się lodami.
-Ile masz kolczyków?- Zapytała zaciekawiona.
-Dziewięć. Trzy w lewym uchu, cztery w prawym, jeden w prawej brwi i w języku.- Wyliczył Shun z uśmiechem.
-Serio?! A pokażesz ten w języku?- Nigdy nie widziała tego na żywo.
-No dobra.- Powiedział i wysunął język, na którym widniała mała srebrna kuleczka.
-Bolało?- Zapytała i skrzywiła się.
-Trochę. Ale szybko ból miną i jest w porządku.- Uśmiechnął się i zaczął nagle się śmiać.
-Z czego się śmiejesz?- Spytała zdziwiona.
-Masz trochę bitej śmietany na policzku.- Pochylił się w jej stronę i kciukiem ją zebrał. Patrzeli sobie przy tym prosto w oczy. Jego spojrzenie przeszywało ją na pół. Aż jej serce mocniej zabiło. Po kawiarni wybrali się na spacer. Szli i rozmawiali. Było dość późni, gdy Shunsuke odprowadził ją do domu.
-Jak wrócę to padnę- Stwierdził Shun, przeciągając się.
-Hahaha~! Aż tak zmęczyło cię moje towarzystwo?!- Zapytała żartem. Ona również była zmęczona.
-Ani trochę. Było mi bardzo miło się z tobą spotkać.- Powiedział i ukłonił się teatralnie.
-Ja również dziękuję za mile spędzony dzień.- Powiedziała i również się ukłoniła. Obaj zaczęli się śmiać.- Więc dobranoc.- Powiedziała niepewnie z uśmiechem.
-Dobranoc.- Powiedział i pochylił się do niej, dając całusa w policzek. Nie odsunął się jednak. Stykali się nosami. Chłopak pochyli się ponownie, tym razem składając pocałunek na jej ustach. Po tym odsunął się i uśmiechnął.
-Słodkich snów.- Powiedział i obrócił się aby pójść do domu. Nami zatrzymała go w ostatniej chwili, łapiąc go za ramię. Shun obrócił się i poczuł na policzku pocałunek. Nami pocałowała go szybko i weszła do domu. Spojrzała jeszcze na niego zanim zamknęła drzwi i cicho powiedziała „Dobranoc”. Shuna ucieszyła jej odwaga ,a zarazem nieśmiałość.
               Dopiero na trzeciej randce Shun poprosił nami o chodzenie. Zarumieniła się przy tym siarczyście i zgodziła się zostać jego dziewczyną. Nie powiedziała mu, że jest jej pierwszym chłopakiem i , że to on skradł jej pierwszy pocałunek. Pewnego dnia Nami postanowiła wejść na chata. Od pierwszej randki z Shunem tam nie wchodziła. Dzisiaj akurat się z nim nie spotyka, więc pozwoliła sobie na to. Uśmiechnęła się, gdy zobaczyła, że Mr.Hebi jest online.

SexyLula: Witam ciebie Mr.Hebi~! ^.^
Mr.Hebi: O~! Witam, witam Cię droga Lulu *.* Co tam u ciebie słychać? :)
SexyLula: Wszystko w porządku ^.^ Lecz brakuje mi trochę czułości..... ;p
Mr.Hebi: Przykro mi bardzo ale nie mogę zrobić tego o co prosisz :(

Nami bardzo to zdziwiło. Przecież wcześniej pisali normalnie.

SexyLula: Dlaczego?? Coś się stało?!
Mr.Hebi: No bo.....Poznałem dziewczynę. I Jestem z nią teraz w związku. Bardzo mi się ona podoba i nie chcę jej nawet zdradzać przez Internet -.o
SexyLula: Dziewczyna?! o.O To jaka ona jest, że aż nie chcesz zdradzać jej przez chata??
Mr.Hebi: Po prostu cudowna~! *.* Mamy ze sobą dużo wspólnego. Uwielbiam jej nieśmiałość np., gdy rumieni się na niektóre moje słowa i czyny. Również czasami pokazuje swoje pazurki i bije mnie wtedy. Jest również wesoła i figlarna- raz zaczęła przed mną uciekać. :) Uwielbiam wszystko z nią robić. Oczywiście sexu jeszcze nie uprawialiśmy. Nawet nie wiem czy jest dziewicą. Ale nie spieszy mi się. Poczekam. ;)

Nami uśmiechnęła się na jego słowa. Widać przez nie było, jak mocno kocha tą dziewczynę.

SexyLula: O~!!! *.* To takie kawaii~! ^.^ Widzę, że bardzo ci na niej zależy. A ko0chasz ją czy po prostu lubisz?? (Bo tego nie napisał)
Mr.Hebi: Kocham ją ale ona o tym nie wie. Wstydzę się trochę jej to powiedzieć. Nie wiem jak zareaguje -.-
SexyLula: Powiedz jej! Na pewno się ucieszy ^.^ I życzę ci z nią duuużo szczęścia :) Chociaż mam nadzieję, że popiszemy jeszcze czasami ot tak :p
Mr.Hebi: Dzięki wielkie :D No pewnie, że jeszcze ze sobą popiszemy ^.^ Ode mnie się nie odczepisz :p A teraz muszę kończyć, bo rodzinka przyjechała w odwiedziny. Papa i miłego wieczoru :*
SexyLula: Nie ma za co :) Papa~! *.*

Ta krótka rozmowa z Mr.Hebim ją pocieszyła. Chciałaby się z nim spotkać lecz ma jednak chłopaka i również nie chce go zdradzić. Stwierdziła, że później zastanowi się nad rozwiązaniem tej sytuacji, która miała się niedługo rozwiązać......
             Pewnego dnia Nami wracała z zakupów do domu. Przechodziła obok boiska, gdy usłyszała znajomy głos. Zauważyła Shuna siedzącego z kolegami na trybunach. Nie chciała mu przeszkadzać i chciała pójść dalej lecz zaintrygowała ją ich rozmowa.
-Jak tam u twojej dziewczyny Shun??- Spytał jeden.
-A dobrze, dobrze.- Powiedział z uśmiechem.
-Nieźle zawróciła ci w głowie.- Stwierdził drugi.
-Właśnie! Nasz maczo stał się potulny.
-Mr.Hebi zosta złapany w sieć.- Na te słowa Nami otworzyła szeroko oczy. Mr.Hebi to Shun! To niemożliwe!
-Oj tam, oj tam. Mr.Hebi jest zajęty.- Stwierdzi ł Shun.
-A co u SexyLuli?!- Zapytał zadziornie jeden z nich.
-Pisałem z nią ostatnio. Powiedziała, że wszystko dobrze. I że również znalazła sobie chłopaka.
-Nie chciałbyś się z nią spotkać?
-Chciałbym ale nie chce się umawiać z nią za plecami mojej dziewczyny.- Stwierdził.
-Oj człowieku, człowieku.- Nami miała chaos w głowie. Nie wiedział co robić. Z jednej strony cieszyła się, że znała Mr.Hebiego i że jest on jej chłopakiem. Z drugiej bała się, gdyż uprawiała z nim gorący sex przez Internet. Po długim namyśle stwierdziła, że musi to wszystko wyjaśnić. Weszła na chata i zobaczyła, że Mr.Hebi jest dostępny.

SexyLula: Hejo~! Co tam? Jak tam? Chcesz się spotkać?!
Mr.Hebi: Hej :) Wow-wow-wow~! Powoli. Wszystko spoko i tak dalej. A co do ostatniego, serio chcesz się spotkać?!
SexyLula: Tak :) Wiem, że masz dziewczynę a ja chłopaka. Ale przecież będziemy tylko rozmawiali. Co nam, szkodzi?!
Mr.Hebi: No masz rację.....No dobra :p To może za 20 minut na boisku obok piekarni??
SexyLula: Może być :p To do zobaczenia ^.^

Nami ubrała się i wyszła na umówione spotkanie. Już z daleka zobaczyła swojego chłopaka.
-Hej.- Powiedziała, a Shun spojrzał na nią zaskoczony.
-Hej. Co tu robisz Skarbie?!- Spytał nieco zmieszany, przytulając swoją dziewczynę na powitanie.
-Może jeszcze raz? Cześć....Mr.Hebi.- Powiedziała i niepewnie spojrzała na niego. Shunsuke był bardzo zszokowany tą sytuacją.
-Czekaj. Ty Nami jesteś SexyLula??- Spytał.
-Tak. Ostatnio usłyszałam jak koledzy tak do ciebie mówili. I gdy połączyłam fakty to wszystko się zgadzało. Jest mi teraz przez to trochę wstyd. Tak naprawdę jestem inna od Luli. Nadal jestem dziewicą. Nigdy wcześniej nie miałam chłopaka. I ......- Nie dokończyła, gdyż Shun mocno się do niej przytulił.
-Nie musisz nic już więcej mówić. Rozumiem wszystko. I chciałem ci powiedzieć, że......- Odsunął się od niej i spojrzał jej prosto w oczy.- Kocham Cię Nami. Kocham Cię taka jaką jesteś.- Nami bardzo zaskoczyło to wyznanie. Shun akceptował ja taka jaka jest. Wzruszyła się na jego słowa.
-Ja.....ja też Cię Kocham.- Shuna bardzo ucieszyły jej słowa. Podszedł do niej i wpił się w jej usta.

-Moja Nami.- Stwierdził z uśmiechem w przerwie między pocałunkami. Nikomu nie powiedzieli o tym, kim są w internetowym świecie. Nami nie spodziewała się, że przypadkowe słowa w Internecie zamienią się w prawdziwą miłość.