wtorek, 14 października 2014

Cyber Miłość

W końcu dodaję niespodziankę :D Przepraszam, że wczoraj jej nie dodałam ale nie miałam za wiele czasu :p
To jest taka rekompensata ^.^
Enjoy :*   #Kimie

             W jednej z dzielnicy Tokio, w jednym z licznych domków mieszkała nastoletnia dziewczyna o imieniu Nami. Miała ciemnobrązowe włosy i zielone oczy. Z pozoru była bardzo nieśmiała. Nie miała wielu przyjaciół. Nie miała chłopaka. Nie chodziła na imprezy jak większość osób z jej klasy i szkoły. Zawsze o nienagannym zachowaniu i dobrymi ocenami. Lecz to tylko pozory. Wręcz nikt nie znał jej drugiej strony. Nami jako SexyLuli. Taki nick miała na jednej ze stron do randkowania. Gdy się na niej loguje zmienia się nie do poznania. Znika grzeczna, ułożona i wstydliwa dziewczynka. Ukazuje się niegrzeczna, odważna i uwielbiająca gorący sex kobieta. Dość często pisze z chłopakami, a nawet dziewczynami o sexie i innych sprośnych rzeczach. Na początku była zażenowana tym, co ludzie do niej piszą. Spodobało się jej to i zaczęła uprawiać sex przez Internet. Tak naprawdę była dziewicą. Czekała na chłopaka, który pokocha ją taką jaka jest. Miała również jedną zasadę dotyczącą czatowania. Nigdy nie umawiała się w realu z osobami, z którymi pisze. Tylko raz to zrobiła i żałowała tego. Gdy zobaczyła, z kim się umówiła, nawet nie zagadała do niego tylko od razu wróciła do domu. Zamiast milutkiego i przystojnego chłopaka zobaczyła jakiegoś wychudzonego punku, który był wręcz obleśny.
              W jeden z weekendów nie miała jak zwykle co robić, więc ponownie weszła na chata. Załogowała się i już od razu pojawiło się kilku chętnych. Z większością z nich już pisała, więc dalej szukała kogoś nowego. Weszła nawet na kilka grup ale nic ją nie zaciekawiło. Już chciała się wylogować lecz zaciekawił ją jeden nick- Mr. Hebi. Postanowiła do niego napisać.

SexyLula: Cześć przystojniaczku ;)
Mr.Hebi: Witam cię piękna Lulu :)
SexyLula: Co u ciebie i hebiego? :*
Mr.Hebi: Dobrze, dobrze ;) Tylko brakuje nam towarzystwa. Chcesz do nas dołączyć? :p
SexyLula: Bardzo chętnie :D A co porabiacie?
Mr.Hebi: A siedzimy na łóżeczku :*
SexyLula: (Siadam obok ciebie) Mmm.....wygodnie tu masz :)
Mr.Hebi: Co masz na sobie??
SexyLula: Krótka sukienka z dużym dekoltem, a pod spodem tylko seksowne majteczki^.^ A ty co masz na sobie??
Mr.Hebi: Ja mam na sobie koszulę, która odsłania mój tors i wyrzeźbiony brzuch oraz bokserki. I przyznam, ślicznie wyglądasz w tej sukience. Ale o wiele lepiej wyglądałabyś bez niej :p (Oblizuje się perwersyjnie. Kładę rękę na wewnętrznej stronie twoich ud i opuszkami palców sunę w górę i w dół. Niby przez przypadek pocieram twoja cipkę).
SexyLula: Mmmm.....Mr.Hebi... ( Rozkładam szerzej nogi) Dziękuję za komplement. (Rozsuwam bardziej nogi. Przejeżdżam Palcem po twoim torsie. Kładę rękę na twoim kroczu i zaczynam masować twojego kolegę).

Nami coraz bardzie zaczynała podobać się rozmowa z Mr.Hebim.

Mr.Hebi: (Bez wahania zaczynam pieścić twoja cipkę) Mmm...Lulu.. ( Przerywam twoją czynność i siadam ci na biodrach. Zdejmuję twoją sukienkę i wpijam się w twoje otwarte usta. Całując cię namiętnie macam twoje piersi)

Nami wręcz poczuła, jak Mr.Hebi ja dotyka. Wstała, zasłoniła okna i zamknęła drzwi. Ponownie usiadła przed komputerem i niepewnie zaczęła macać swoje piersi.

SexyLula: Mmmm....(Mruczę z przyjemności)
Mr.Hebi: (Przerywam pocałunek i zaczynam z pocałunkami schodzić coraz niżej. Nadal macając twoje piersi zaczynam lizać twoje sutki, przegryzając je czasami).
SexyLula: Ach~...(Złapałam za gumkę od twoich bokserek i zsunęłam je nieco, ukazując twoją męskość. Wzięłam go do ręki i zaczęłam rytmicznie poruszać)
Mr.Hebi: Ohh~! Lulu! (Prawie jęknąłem. Zszedłem z twoich bioder, kładąc ciebie na łóżku. Ściągnąłem bokserki i zawisłem nad tobą. Pocałowałem cię krótko lecz namiętnie. Złożyłem kilka pocałunków na twojej szyi, piersiach i brzuchu. Rozszerzyłem twoje nogi, zaczynając lizać twoja cipkę.)

Nami zrobiło się gorąco. Poczuła, że ma mokro od samego czytania. Niepewnie zdjęła swoja bieliznę i dotknęła się tam. Zaczęła wzdychać na swoje poczynania.

SexyLula: Aaaah~!......Tak....ach.....Tak dobrze....Ohhh~!...Mr.Hebi.... (Zaczęłam sama macać swoje piersi, podszczypując sutki)
Mr.Hebi: Lulu, twoje jęki doprowadzają mnie do szaleństwa. (Ponowiłem przerwaną czynność, dodając do tego palce).
SexyLula: Ahhhh~! (Krzyknęłam, gdy dotknąłeś mojego najczulszego punktu).

Nami zaczęła cicho jęczeć. Myśl, że ten chłopak dotyka ją w takim miejscu Doprowadzała ją do gorączki.

Mr.Hebi: (Zaprzestałem swojej czynności. Zawisłem nad tobą) Podoba się? (Spytałem z perwersyjnym uśmieszkiem)
SexyLula: Oj tak. (Stwierdziła z jękiem przyjemności i niezadowolenia, że przerwałeś) To teraz moja kolej. (Popchnęłam cię na lóżko, usadawiając się między twoimi nogami. Najpierw masowałam i lizałam twojego penisa, by po chwili zassać się na czubku).
Mr.Hebi: Ohhh~! (Zaskoczyłaś mnie kocico :*) Tak, tak dobrze. (Jęczałem cicho, poruszając delikatnie biodrami)
SexyLula: (Wzięłam go całego do buzi i zaczęłam rytmicznie się poruszać, mrucząc przy tym jak kotek~nyan!)
Mr.Hebi: Ach~! (Przyciągnąłem cię bliżej swojego krocza, spełniając się w twojej buzi)
SexyLula: (Krztuszę się trochę lecz połykam wszystko. Oblizuje się.) Mmmm........Pyszne mleczko Mr.Hebi~nyan.
Mr.Hebi: Oj Lula, Lula. Byłaś cudowna. A teraz...(Układam cię na łóżku.)....pora na część główną. (Wpijam się w twoje usta, palcami ponownie masując twoją cipkę.)
SexyLula: Mmmm......
Mr.Hebi: (Odrywam się od twoich ust i ponownie usadawiam się pomiędzy twoimi nogami. Z szuflady wyciągam kondoma i zakłam go. Nawilżam go jeszcze odrobiną żelu).
SexyLula: Dlaczego zakładasz kondoma?!

Nami trochę to zdziwiło. Nikt z jej poprzednich cyber chłopaków nie zakładał prezerwatywy.

Mr.Hebi: Jak to dlaczego? Chyba nie chcesz zajść w ciążę?! Plus ja chcę się z tobą kochać, a nie cię gwałcić ;) (Przybliżyłem się i powolnym lecz stanowczym ruchem włożyłem go w ciebie. Zacząłem się poruszać.

Nami aż otworzyła buzie ze zdziwienia i szoku. Żaden chłopak jej czegoś takiego nie powiedział.

SexyLula: Ahh~! (Krzyknęłam z rozkoszy. Zaczęłam wypychać biodra, nabijając się na niego bardziej)

Nami w tym czasie kontynuowała masturbowanie się. Czuła, jakby to ten chłopak to robiła, a nie ona sama sobie.

Mr.Hebi: (Poruszam się coraz szybciej. Uniosłem twoje biodra wyżej aby lepiej było mi w ciebie wchodzić)
SexyLula: Ahhhh~!! (Trafiłeś w czuły punkt) Aaa....aaaa....Ach!......tak.....ohh.....jeszcze!.....ach! Za...ach.....Za chwilę.....ach, dojdę.....
Mr.Hebi: Dojdźmy...ach.....razem.
SexyLula: Hebi~!! (Dochodzę, ciasno się na tobie zaciskając)
Mr.Hebi: (Również dochodzę, wpijając się w twoje usta)

Nami również doszła. Nadal nie wierzyła, że zrobiła cos takiego. To był jej pierwszy raz, gdy pisała z kim na chacie.

SexyLula: (Przerywam pocałunek, by odetchnąć) To było boskie :*
Mr. Hebi: (Wyciągam penisa, zdejmuje kondoma i kładę się obok ciebie. Przyciągam cię do siebie i przykrywam nas kołdrą) No pewnie, że było boskie ;) A teraz- o ile nie jesteś bardzo zmęczona- możemy pogadać o innych rzeczach. Np. Czym się interesujesz? (Oprócz sexu :)

Nami było bardzo tym zdziwiona. Zawsze rozmowa się już kończyła. Chwilę wahała się, czy pisać z nim dalej czy zakończyć rozmowę. Stwierdziła, że Mr.Hebi wydaje się być ciekawą osobą. Plus będzie z nim tylko pisać. Swojej zasady nie złamie.

SexyLula: Energie jeszcze mam :) Czym się interesuję oprócz sexu?! Hmmm......Zespołami, zwierzątkami, kuchnia włoską i fantastyką. ^.^ Jest tego o wiele więcej.
Mr.Hebi: Wow~! :o No nieźle ;) Chyba mamy podobne gusta ale potrzebuję więcej szczegółów. Czeka nas dłuuuuga noc :*
SexyLula: To nie traćmy czasu~nyan! :) Więc co o sobie powiesz??

Swoja rozmowę zakończyli nad ranem. I na tym się nie skończyło. Pisali do siebie codziennie, nie tylko o sexie. Naprawdę mieli podobne gusta. Słuchali tych samych zespołów, uwielbiali koty, lubili eksperymentować w kuchni. Wysyłali do siebie obrazki, muzykę, przepisy i linki do fajnych gier.

SexyLula: Hahaha~! :D No nieźle, nieźle. Ty to wariat jesteś :p
Mr.Hebi: Hahaha! No bo to ja – wcale się nie przechwalam <chytry uśmieszek> Wiesz co, a może wymienimy się numerami telefonów?!

Ten chłopak znowu ją zaskoczył. Trochę bała się dać ten numer. W końcu może on wysłać jej numer jakimś innym, dziwnym typkom. Nie, nie, nie. Nie on. Nie zrobił by jej tego. W jakiś dziwny sposób ufała mu.

SexyLula: Czemu nie ^.^ To podawaj :)
Mr.Hebi: 444-626-773 Bardzo proszę. Puść cynka to zapiszę ;)
SexyLula: Oki, oki~nyan! ^.^

Nami szybko zapisała numer i puściła mu cynka.

Mr.Hebi: Mam cię Luluś *.*
SexyLula: Ja ciebie też Hebiś *.*

Od tego momentu pisali prawie 24h/7. Nami pisząc do niego cieszyła się, jak mysz do sera.
    
                  Pewnego dnia spacerowała po parku słuchając muzyki, gdy ktoś na nią wpadł. Przez to upadła na ziemię.
-Przepraszam. Wszystko w porządku?- Spojrzała na chłopaka, który wyciągał do niej rękę. Miał jasne blond włosy z ciemniejszymi końcówkami i brązowe oczy. Zauważyła że ma po kilka kolczyków w uszach. Ubrany w czarne jeansy, biały podkoszulek i niebieską koszulkę z krótkim rękawem.
-Nic się nie stało.- Powiedziała i przyjęła jego pomoc. Otrzepała się z kurzu.- Nic mi nie jest.
-Naprawdę?! Przepraszam raz jeszcze.- Powiedział i podniósł jej telefon wraz ze słuchawkami- Czy to piosenka „Across the Border” ViViD?- Spytał.
-Tak. A co?
-Nic, nic. Po prostu też lubię ten zespół.- Powiedział i uśmiechnął się. Nami zarumieniła się lekko.- A może w ramach zadośćuczynienia zgodzisz się pójść ze mną na kawę?- Spytał, oddając jej słuchawki. Nami zastanowiła się chwilę. Stwierdziła, że nic jej to nie zaszkodzi. Ten chłopak wydawał się być sympatyczny.
-No dobra. Jeśli chcesz tak przeprosić.- Powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie, trochę zawstydzona.- Jestem Nami.- Powiedziała cicho i wyciągnęła do niego dłoń
-Shunsuke. Mów po prostu Shun.- Powiedział i z szerokim uśmiechem uścisnął jej dłoń. Jedna kawa przekształciła się w spędzenie ze sobą całego popołudnia. Mieli mnóstwo ze sobą wspólnego. Wymienili się numerami telefonów aby się umówić ponownie. Nami trochę była zestresowana iść z nim na randkę. Ubrała czarno-różową sukienkę do kolan z krótkimi rękawkami, zapinaną na guziki z kokardą u góry. Do tego baleriny. Tak ubrana poszła do parku, gdyż właśnie tam mieli się spotkać. Będąc już blisko zauważyła go. Miał na sobie czarne jeansy, biała marynarkę z rękawami ¾  z czarnymi mankietami i czerwona koszulkę.
-Hej.- Powiedziała cicho. Na jej słowa obrócił się do niej przodem.
-Hej. Wow! Wyglądasz bardzo pięknie.- Wziął jej rękę i ucałował jej wierzch.
-D-Dziękuję.- Powiedziała zawstydzona.
-A teraz idziemy.- Pociągnął ja delikatnie, nie puszczając jej dłoni. Nami trochę wstydziła się iść z chłopakiem za rękę lecz było to miłe uczucie, dlatego jej nie puszczała. Najpierw poszli do kina na komedie romantyczną. Nie dość, że popłakała się ze śmiechu co ze wzruszenia. Shun wziął chusteczkę i wytarł jej łzy, co ją zaskoczyło i zawstydziło. Później poszli do wesołego miasteczka. Shun wręcz ją błagał aby poszła z nim na największego roller coastera . Niechętnie się zgodziła. I musiała przyznać, że fajnie było tak pokrzyczeć. Tylko trochę niedobrze jej się zrobiło od twej jazdy. Byli jeszcze na kilku karuzelach i nawet w domu strachów. Już na początku się wystraszyła i wtuliła w jego ramię. Potem poszli coś zjeść. Siedzieli w małej kawiarence, zajadając się lodami.
-Ile masz kolczyków?- Zapytała zaciekawiona.
-Dziewięć. Trzy w lewym uchu, cztery w prawym, jeden w prawej brwi i w języku.- Wyliczył Shun z uśmiechem.
-Serio?! A pokażesz ten w języku?- Nigdy nie widziała tego na żywo.
-No dobra.- Powiedział i wysunął język, na którym widniała mała srebrna kuleczka.
-Bolało?- Zapytała i skrzywiła się.
-Trochę. Ale szybko ból miną i jest w porządku.- Uśmiechnął się i zaczął nagle się śmiać.
-Z czego się śmiejesz?- Spytała zdziwiona.
-Masz trochę bitej śmietany na policzku.- Pochylił się w jej stronę i kciukiem ją zebrał. Patrzeli sobie przy tym prosto w oczy. Jego spojrzenie przeszywało ją na pół. Aż jej serce mocniej zabiło. Po kawiarni wybrali się na spacer. Szli i rozmawiali. Było dość późni, gdy Shunsuke odprowadził ją do domu.
-Jak wrócę to padnę- Stwierdził Shun, przeciągając się.
-Hahaha~! Aż tak zmęczyło cię moje towarzystwo?!- Zapytała żartem. Ona również była zmęczona.
-Ani trochę. Było mi bardzo miło się z tobą spotkać.- Powiedział i ukłonił się teatralnie.
-Ja również dziękuję za mile spędzony dzień.- Powiedziała i również się ukłoniła. Obaj zaczęli się śmiać.- Więc dobranoc.- Powiedziała niepewnie z uśmiechem.
-Dobranoc.- Powiedział i pochylił się do niej, dając całusa w policzek. Nie odsunął się jednak. Stykali się nosami. Chłopak pochyli się ponownie, tym razem składając pocałunek na jej ustach. Po tym odsunął się i uśmiechnął.
-Słodkich snów.- Powiedział i obrócił się aby pójść do domu. Nami zatrzymała go w ostatniej chwili, łapiąc go za ramię. Shun obrócił się i poczuł na policzku pocałunek. Nami pocałowała go szybko i weszła do domu. Spojrzała jeszcze na niego zanim zamknęła drzwi i cicho powiedziała „Dobranoc”. Shuna ucieszyła jej odwaga ,a zarazem nieśmiałość.
               Dopiero na trzeciej randce Shun poprosił nami o chodzenie. Zarumieniła się przy tym siarczyście i zgodziła się zostać jego dziewczyną. Nie powiedziała mu, że jest jej pierwszym chłopakiem i , że to on skradł jej pierwszy pocałunek. Pewnego dnia Nami postanowiła wejść na chata. Od pierwszej randki z Shunem tam nie wchodziła. Dzisiaj akurat się z nim nie spotyka, więc pozwoliła sobie na to. Uśmiechnęła się, gdy zobaczyła, że Mr.Hebi jest online.

SexyLula: Witam ciebie Mr.Hebi~! ^.^
Mr.Hebi: O~! Witam, witam Cię droga Lulu *.* Co tam u ciebie słychać? :)
SexyLula: Wszystko w porządku ^.^ Lecz brakuje mi trochę czułości..... ;p
Mr.Hebi: Przykro mi bardzo ale nie mogę zrobić tego o co prosisz :(

Nami bardzo to zdziwiło. Przecież wcześniej pisali normalnie.

SexyLula: Dlaczego?? Coś się stało?!
Mr.Hebi: No bo.....Poznałem dziewczynę. I Jestem z nią teraz w związku. Bardzo mi się ona podoba i nie chcę jej nawet zdradzać przez Internet -.o
SexyLula: Dziewczyna?! o.O To jaka ona jest, że aż nie chcesz zdradzać jej przez chata??
Mr.Hebi: Po prostu cudowna~! *.* Mamy ze sobą dużo wspólnego. Uwielbiam jej nieśmiałość np., gdy rumieni się na niektóre moje słowa i czyny. Również czasami pokazuje swoje pazurki i bije mnie wtedy. Jest również wesoła i figlarna- raz zaczęła przed mną uciekać. :) Uwielbiam wszystko z nią robić. Oczywiście sexu jeszcze nie uprawialiśmy. Nawet nie wiem czy jest dziewicą. Ale nie spieszy mi się. Poczekam. ;)

Nami uśmiechnęła się na jego słowa. Widać przez nie było, jak mocno kocha tą dziewczynę.

SexyLula: O~!!! *.* To takie kawaii~! ^.^ Widzę, że bardzo ci na niej zależy. A ko0chasz ją czy po prostu lubisz?? (Bo tego nie napisał)
Mr.Hebi: Kocham ją ale ona o tym nie wie. Wstydzę się trochę jej to powiedzieć. Nie wiem jak zareaguje -.-
SexyLula: Powiedz jej! Na pewno się ucieszy ^.^ I życzę ci z nią duuużo szczęścia :) Chociaż mam nadzieję, że popiszemy jeszcze czasami ot tak :p
Mr.Hebi: Dzięki wielkie :D No pewnie, że jeszcze ze sobą popiszemy ^.^ Ode mnie się nie odczepisz :p A teraz muszę kończyć, bo rodzinka przyjechała w odwiedziny. Papa i miłego wieczoru :*
SexyLula: Nie ma za co :) Papa~! *.*

Ta krótka rozmowa z Mr.Hebim ją pocieszyła. Chciałaby się z nim spotkać lecz ma jednak chłopaka i również nie chce go zdradzić. Stwierdziła, że później zastanowi się nad rozwiązaniem tej sytuacji, która miała się niedługo rozwiązać......
             Pewnego dnia Nami wracała z zakupów do domu. Przechodziła obok boiska, gdy usłyszała znajomy głos. Zauważyła Shuna siedzącego z kolegami na trybunach. Nie chciała mu przeszkadzać i chciała pójść dalej lecz zaintrygowała ją ich rozmowa.
-Jak tam u twojej dziewczyny Shun??- Spytał jeden.
-A dobrze, dobrze.- Powiedział z uśmiechem.
-Nieźle zawróciła ci w głowie.- Stwierdził drugi.
-Właśnie! Nasz maczo stał się potulny.
-Mr.Hebi zosta złapany w sieć.- Na te słowa Nami otworzyła szeroko oczy. Mr.Hebi to Shun! To niemożliwe!
-Oj tam, oj tam. Mr.Hebi jest zajęty.- Stwierdzi ł Shun.
-A co u SexyLuli?!- Zapytał zadziornie jeden z nich.
-Pisałem z nią ostatnio. Powiedziała, że wszystko dobrze. I że również znalazła sobie chłopaka.
-Nie chciałbyś się z nią spotkać?
-Chciałbym ale nie chce się umawiać z nią za plecami mojej dziewczyny.- Stwierdził.
-Oj człowieku, człowieku.- Nami miała chaos w głowie. Nie wiedział co robić. Z jednej strony cieszyła się, że znała Mr.Hebiego i że jest on jej chłopakiem. Z drugiej bała się, gdyż uprawiała z nim gorący sex przez Internet. Po długim namyśle stwierdziła, że musi to wszystko wyjaśnić. Weszła na chata i zobaczyła, że Mr.Hebi jest dostępny.

SexyLula: Hejo~! Co tam? Jak tam? Chcesz się spotkać?!
Mr.Hebi: Hej :) Wow-wow-wow~! Powoli. Wszystko spoko i tak dalej. A co do ostatniego, serio chcesz się spotkać?!
SexyLula: Tak :) Wiem, że masz dziewczynę a ja chłopaka. Ale przecież będziemy tylko rozmawiali. Co nam, szkodzi?!
Mr.Hebi: No masz rację.....No dobra :p To może za 20 minut na boisku obok piekarni??
SexyLula: Może być :p To do zobaczenia ^.^

Nami ubrała się i wyszła na umówione spotkanie. Już z daleka zobaczyła swojego chłopaka.
-Hej.- Powiedziała, a Shun spojrzał na nią zaskoczony.
-Hej. Co tu robisz Skarbie?!- Spytał nieco zmieszany, przytulając swoją dziewczynę na powitanie.
-Może jeszcze raz? Cześć....Mr.Hebi.- Powiedziała i niepewnie spojrzała na niego. Shunsuke był bardzo zszokowany tą sytuacją.
-Czekaj. Ty Nami jesteś SexyLula??- Spytał.
-Tak. Ostatnio usłyszałam jak koledzy tak do ciebie mówili. I gdy połączyłam fakty to wszystko się zgadzało. Jest mi teraz przez to trochę wstyd. Tak naprawdę jestem inna od Luli. Nadal jestem dziewicą. Nigdy wcześniej nie miałam chłopaka. I ......- Nie dokończyła, gdyż Shun mocno się do niej przytulił.
-Nie musisz nic już więcej mówić. Rozumiem wszystko. I chciałem ci powiedzieć, że......- Odsunął się od niej i spojrzał jej prosto w oczy.- Kocham Cię Nami. Kocham Cię taka jaką jesteś.- Nami bardzo zaskoczyło to wyznanie. Shun akceptował ja taka jaka jest. Wzruszyła się na jego słowa.
-Ja.....ja też Cię Kocham.- Shuna bardzo ucieszyły jej słowa. Podszedł do niej i wpił się w jej usta.

-Moja Nami.- Stwierdził z uśmiechem w przerwie między pocałunkami. Nikomu nie powiedzieli o tym, kim są w internetowym świecie. Nami nie spodziewała się, że przypadkowe słowa w Internecie zamienią się w prawdziwą miłość.

niedziela, 12 października 2014

Twin blood- rozdział 11

Ohayo and Gomene~! 
Witam was po dłuższej przerwie :) Oczywiście wstawiam nowy rozdział TB :D I przepraszam za niewstawienie niespodzianki :( Miałam braki Interentu i brak czasu na przepisanie tego :/ Możliwe, że jeszcze dzisiaj to wstawie, a jak nie to jutro :)
Jak na razie Miłego czytania ^.^  #Kimie

I nadszedł poniedziałek. Jak ja nie lubię tego dnia. Chociaż rano miałam miłą niespodziankę. Otóż, gdy wychodziłam z domu czekał tam na mnie Jason i Jonathan. Więc razem mogliśmy iść do szkoły. O dziwo wszyscy mieli dobry humor. Nawet Kiyoshi nie spał na lekcjach. Gdy poszłam na dach wszyscy już tam byli, oprócz Megumi. Bardzo mnie to zdziwiło.
-Szybko Mari-chi. Zanim Megi-san wróci.- Powiedziała do mnie cicho Yuko, machając abym podeszła bliżej.
-O co chodzi?- Nic z tego nie rozumiałam.
-Jak to o co? Przecież niedługo Megi-chi ma urodziny.- Na śmierć zapomniałam. Przecież to już za 3 dni!
-Więc co w związku z tym?- Spytałam.
-Więc zrobimy jej mini przyjęcie urodzinowe~!- Prawie krzyknęła Yuko z radości.
-Dobra, dobra. Spokojnie. Musimy ustalić gdzie, o której i co każdy robi.- Tym razem odezwał się Jason.
-Przyjęcie możemy zrobić w kawiarni. Wystarczy wynająć pokój.- Stwierdziła Yuko.- Najlepiej po lekcjach..- Dodała.
-Więc mamy miejsce i czas. Teraz dekoracje i tort oraz inne jedzenie.- Jason dalej ustalał przyjęcie.
-Nasza mama może nam pomóc z tortem.- Stwierdził Joni na co przytaknął mu Jason.
-Ja mogę zrobić jakieś inne przekąski.- Powiedział Kiyoshi.
-Więc ja i Yuko zajmiemy się dekoracjami.- Wszyscy musimy się czymś zająć.
-Więc ustalone. I ani słówka o przyjęciu niespodziance Megumi. Dzisiaj załatwimy salę. Reszta się ułoży.- Zakończył Jason z uśmiechem. Gdy każdy zaczął robić normalne czynności, przyszła Megumi. Milczeliśmy jak grób by jej o tym nie powiedzieć. Po szkole chłopacy załatwili salę. Ustaliliśmy, kiedy powiesimy dekoracje i przyniesiemy jedzenie. Na pewno Megi będzie zaskoczona a zarazem zadowolona.

Nadszedł dzień niespodzianki! Rano wszystko zanieśliśmy na miejsce.
W szkole byliśmy tym bardzo podekscytowani. Chłopcy poszli nieco wcześniej. Za to my z Yuko miałyśmy bardzo ważne zadanie - zaprowadzić tam Megumi. Po szkole nie musiałyśmy się prosić aby poszła z nami do kawiarni. Tylko trochę się zdziwiła, że poszliśmy do innej. Kazałyśmy jej czekać a same poszłyśmy do pokoju. Wiedziałyśmy, że po jakimś czasie do nas przyjdzie. Długo czekać nie musieliśmy. Po jakichś 4 minutach usłyszeliśmy kroki i wołanie. Krzyknęłyśmy, że „Tu jesteśmy”. Gdy weszła wszyscy zaczęliśmy jej śpiewać „Sto lat!” Na początku była bardzo zaskoczona lecz zamieniło się to w szczęście. Pewnie myślała, że zapomnieliśmy.
-Sto lat Megumi-san~!- Krzyknęliśmy chórem.
-Pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki~!- Powiedział Joni. Tak też zrobiła. Pokój wypełnił się oklaskami i życzeniami. Po tym wszyscy usiedliśmy.
-Nie wiem co powiedzieć. Dziękuję wam bardzo! Myślałam, że zapomnieliście.- A nie mówiłam.
-Jakbyśmy mogli.- Powiedziała Yuko i założyła jej na głowę urodzinową czapeczkę.
-A teraz czas na tort~!- Krzyknęli równo Joni z Yuko. To są dwa największe łakomczuchy. Megi pokroiła tort. Był bardzo pyszny. Ciekawe czy bliźniacy pomogli swojej mamie w robieniu. Potem przyszedł czas na prezenty. Ode mnie dostała świecące, fioletowe baletki. Od Yuko płytę SHINee. Od Shunsuke ramkę na zdjęcia i breloczek w kształcie ptaszka. Od bliźniaków dwa miśki bliźniaki - jeden był różowy, drugi niebieski. Od Kiyoshiego dostała naszyjnik z motylkiem. Od razu musiała go założyć. Reszta przyjęcia polegała na śmiechach, jedzeniu( pysznych przekąsek od Kiyoshiego), karaoke( Jason chciał zakleić usta Joniemu) i ogólnej dobrej zabawie. Jak zwykle rozstaliśmy się na jednym z zakrętów. Kiyoshi poszedł odprowadzić Megi do domu. T o był naprawdę miły dzień.


Ale mi zrobili niespodziankę. Na początku myślałam, że zapomnieli. Trochę mnie to przybiło. Lecz, gdy weszłam do tego pokoju w kawiarni - zamarłam. Byłam zaskoczona a zarazem szczęśliwa. Tort był bardzo pyszny. Dowiedziałam się, że bliźniacy go zrobili. Prezenty też były super. Baletki od Mari, płyta od Yuko, ramka i breloczek od Shuna, miśki od bliźniaków i naszyjnik od Kiyoshiego. Musiałam go od razu założyć. Był bardzo piękny. Reszta przyjęcia też była świetna. Nie mogłam przestać się śmiać gdy Jason chciał zakleić usta Joniego lub gdy on z Yuko kłócili się o ostatni kawałek ciasta. Były to najlepsze urodziny. Po tym Kiyoshi odprowadził mnie do domu. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się po drodze. Gdy doszliśmy, Kiyoshi aż jęknął z niezadowolenia.
-Dlaczego twój dom musi być tak blisko. Nigdy nie zdążę powiedzieć wszystkiego co chcę.- Zrobił aż obrażoną minkę. Ja na to się zaśmiałam.
-Więc następnym razem pójdziemy gdzieś dalej abyś mógł mnie dłużej odprowadzać.- Nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Kiyoshi patrzał na mnie z zaciekawieniem. Po chwili podszedł bliżej.
-Mam dla ciebie jeszcze jeden prezent. Ale nie wiem czy chcesz.- Ciekawe co to może być?
-Co to za prezent?- Spytałam.
-Megumi-san, czy pójdziesz ze mną na randkę?- Spytał się, patrząc mi prosto w oczy. Zamarłam. R-R-Randkę?!
-Ja-Ja.....Ja bardzo chętnie pójdę.- Powiedziałam szybko na wydechu. Kiyoshi uśmiechnął się na te słowa.
-Więc do zobaczenia w sobotę o 13 koło księgarni.- Powiedział.- Dobranoc Megi-chi i jeszcze raz wszystkiego najlepszego.- Dodał, dając mi całusa w policzek i poszedł. Aż nie mogłam uwierzyć, że idę na randkę z Kiyoshim. Ta myśl powodowała uśmiech a zarazem zdenerwowanie. Idę na randkę.....z Kiyoshim.......w tą sobotę.......w co ja się ubiorę?.......


Sobota nadeszła dość szybko. Wstałem na spokojnie. Miałem mnóstwo czasu. W piżamie poszedłem na śniadanie. Po nim wziąłem kąpiel. Tylko po tym miałem problem. W co ja się mam kurwa ubrać?!! Jak na chłopaka mam dużo ciuchów. Po prostu nie lubię monotonii. Po jakichś 18 minutach grzebania wybrałem: czarne jeansy, brązowe trapery, białą bluzkę z nadrukiem i krótkim rękawem, brązową skórzaną kurtkę. Ułożyłem jeszcze włoski i byłem gotowy. Nie musiałem mówić innym dokąd idę. Najważniejsze, że wracałem i przychodziłem, gdy ktoś obcy przychodził do obozu. Lecz tym razem Ayako postanowiła mnie zatrzymać.
-Gdzie się wybierasz?- Spytała stając przede mną ze skrzyżowanymi rękoma na piersi.
-Wychodzę. A gdzie to nie powinno cię obchodzić. Wrócę późno więc kolację zjedźcie beze mnie.- Powiedziałem i już chciałem ją wyminąć ale mi przeszkodziła.
-Powinieneś mówić gdzie idziesz. I dlaczego nie możemy iść z tobą?- Zawsze musi drążyć temat.
-Nie muszę mówić gdzie idę. I nie, nie możecie iść ze mną. Przypilnuj wszystkiego do mojego powrotu. Liczę na ciebie.- Ostatnie słowo zawsze działa. Po chwili zasalutowała mi i poszła. Ja też to zrobiłem, bo nie chciałem się spóźnić na randkę.

Czekałem na Megumi w umówionym miejscu. Ale gdy ją zobaczyłem to myślałem, że gały mi wyjdą. Wyglądała cudownie. Miała na sobie sukienkę w kolorze brzoskwini, która była rozkloszowana na dole i dopasowana w talii i biuście. Do tego czerwone bolerko związane z przodu na kokardkę i tego samego koloru baleriny. Włosy zostawiła rozpuszczone. Do tego bardzo delikatny makijaż. Dosłownie nie mogłem oderwać od niej wzroku.


Rano długo się szykowałam na randkę z Kiyoshim. Długo się zastanawiałam nad ubraniem. Lecz w końcu zdecydowałam. Wyszłam z domu tak, aby na spokojnie dojść. Gdy dochodziłam do umówionego miejsca, już na mnie czekał. Zobaczył mnie. Na jego twarzy widniało.....zaskoczenie?
-Witaj Kiyoshi-san.- Przywitałam się z nim.
-W-W-Witaj Megumi-san. Wyglądasz olśniewająco.-  Zarumieniłam się na jego słowa. Po chwili najwidoczniej otrząsnął się z szoku.- Więc, idziemy.- Powiedział i ruszyliśmy w nieznane mi jeszcze miejsce. Najpierw poszliśmy do kina na komedię romantyczną. Wiedziałam, że Kiyoshi robi to dla mnie bo boję się horrorów. W pewnym momencie przypomniałam sobie coś. Położyłam rękę na jego głowie i zaczęłam go drapać za uszkiem. Na początku zdziwił go ten gest lecz po chwili się uśmiechnął. Słyszałam jak pomrukuje z zadowolenia. Po kinie poszliśmy coś zjeść. Kiyoshi nie mógł się zdecydować, jaki wziąć deser. Wziął lody czekoladowe z gorzką polewą. Ja za to wzięłam kawałek ciasta wiśniowego z czekoladą i bitą śmietaną. Kawałek został podkradziony przez Kiyoshiego. Potem poszliśmy na balet. Widziałam jak Kiyoshi uśmiecha się, gdy widzi mój zachwyt. Nic na to nie poradzę. Uwielbiam balet. Sama nawet ćwiczyłam i teraz nawet trochę ćwiczę. Występowałam gdy byłam mała. Teraz tańczę tylko dla przyjemności. Po pięknym przedstawieniu teatralnym poszliśmy na spacer po mieście. Szliśmy i rozmawialiśmy o najróżniejszych rzeczach. Kiyoshi opowiedział mi trochę o Francji, jak poznał bliźniaków, jak wygłupiał się na lekcjach. Ja za to opowiedziałam mu o balecie, codziennym życiu i fajnych miejscach w mieście. Kiyoshi zaprowadził mnie w pewne tajemnicze miejsce. Najpierw szliśmy leśną ścieżką, potem wspinaliśmy się po stromej górce. Gdy doszliśmy na miejsce, zamarłam. Z tego miejsca było widać całe miasto w oddali. Nad nami świecił księżyc z gwiazdami a dookoła nas latały świetliki.
-Podoba się?- Spytał Kiyoshi, gdy usiedliśmy.
-Przepiękne.- Tyle zdołałam z siebie wydusić. Siedzieliśmy tam i patrzeliśmy w gwiazdy. Gdy zrobiło się trochę chłodniej zdecydowaliśmy się wracać. Nawet nie zauważyłam, gdy Kiyoshi złapał mnie za rękę. Nie śpieszyliśmy się. Szliśmy spacerkiem ciesząc się z dzisiejszego dnia. Jak zwykle Kiyoshi odprowadził mnie pod sam dom.
-Powiem ci, że teraz nie żałuję. Zdążyłem z tobą porozmawiać.- Powiedział z uśmiechem.
-Prawda. Tak daleko zaszliśmy, że przegadaliśmy całą drogę tutaj.- Również się uśmiechnęłam.- Dziękuję za taki prezent.- Na początku zrobił zdziwioną minę, jakby nie wiedział o co chodzi. Po chwili przypomniał sobie i zaśmiał się pod nosem.
-Nie ma za co. Ale mam do ciebie jeszcze jedno pytanie.- Powiedział trochę tajemniczo.
-Więc pytaj.- Podszedł do mnie bliżej, łapiąc moją drugą dłoń. Spojrzał mi prosto w oczy. Ja również patrzałam w jego złociste tęczówki.
-Czy zostaniesz moją dziewczyną?- Że co?!! Patrzałam na niego w osłupieniu.- Bardzo mi się podobasz. Już od pierwszego spotkania. Nie mogę przestać się uśmiechać gdy cię widzę. A jak przypomnę sobie chwile, które spędziliśmy razem to uśmiech od razu pokazuje mi się na twarzy. Mógłbym patrzeć na ciebie cały czas. Do tej pory nie zaznałem takiego uczucia. Chyba nazywają to miłością. Moje uczucia są prawdziwe i szczere. Przyjmę każdą twoją decyzję.- Mówił to, patrząc w moje oczy. I widziałam, że mówi prawdę. Poczułam jak rumieńce wkradają się na moje policzki. Pocałowałam go delikatnie w usta.
-Tak. Ja....Ja chcę być z tobą Kiyoshi.- Czułam jak moje serce mocniej bije. Jak palą mnie policzki od rumieńców. Kiyoshi najpierw był zszokowany tym, że go pocałowałam. Lecz gdy doszły do niego moje słowa, uśmiechnął się ciepło. Przybliżył swoją twarz do mojej by mnie pocałować. Nie protestowałam. Pocałunki były delikatne lecz zarazem namiętne. Przez nie, miękły mi nogi. Kiyoshi położył ręce na mojej talii i przyciągnął do siebie. Ja za to oplotłam ręce wokół jego szyi. Całowaliśmy się jakieś 2 minuty. Odsunęliśmy się od swoich ust, patrząc sobie w oczy. Kiyoshi uśmiechnął się szeroko dając mi całusa w nos. Przytuliliśmy się do siebie.
-Muszę już iść.- Powiedziałam, odczepiając się od jego torsu.
-Rozumiem. Zrobiło się chłodniej, więc lepiej idź bo mi się jeszcze przeziębisz.- Powiedział z uśmiechem.
-Dobranoc Kiyoshi.
-Dobranoc Megumi.- Pocałowaliśmy się ostatni raz dzisiejszego dnia. Kiyoshi czekał, dopóki nie wejdę do domu. Widziałam jak odchodzi. Nie mogłam przestać się uśmiechać. Mam nadzieję, że sąsiedzi mnie nie widzieli. Pewnie będę musiała opowiedzieć wszystko w szkole innym. To nic. Najważniejsze, że jestem szczęśliwa. :)


Cieszyłem się jak mysz do sera. Dzisiejszy dzień był wspaniały. Drapanie za uchem w kinie. Podkradanie jej ciastka. Widzieć jak zachwyca się baletem. I jeszcze większy zachwyt, gdy zabrałem ją w specjalne miejsce. i gdy zgodziła się zostać moją dziewczyną.........chyba zacznę wyć po drodze z tej radości. I jeszcze pocałunki. Mógłbym tak stać i trzymać ją w swych ramionach. A niech teraz ktoś spróbuje mi popsuć humor! Biegłem przez las w postaci wilka cały uradowany. Aż poszedłem na łąkę by wybiegać trochę to szczęście. Gdy wróciłem do obozu wszyscy spali. Prawie wszyscy....
-Co ty tu robisz Emiko-san?- Spytałem się jej. Siedziała na schodach do mojego domku w samej piżamie.- Przeziębisz się.- Powiedziałem i zarzuciłem na nią swoją kurtkę. Ona najpierw spojrzała na mnie, po czym przytuliła.
-Mogę spać dzisiaj z tobą? Słyszałam, że w nocy ma być burza.- Powiedziała nadal się do mnie tuląc.
-Dobrze. Więc chodź już do środka. Nie chcę żebyś była chora.- Wziąłem ją na ręce i wszedłem do domku. Od razu skierowałem się do sypialni. Położyłem ją na łóżku i wyszedłem do kuchni. Przyniosłem stamtąd kubek ciepłej herbaty.

-Napij się. Musisz się trochę rozgrzać.-Wzięła kubek i powoli zaczęła pić. Ja w tym czasie wziąłem prysznic i przebrałem się. Gdy wróciłem Emiko nadal siedziała na łóżku. Kubek stał na stoliku. Położyłem się do łóżka i przyciągnąłem do siebie Emiko. Miała rację. Po chwili zaczęło padać i grzmieć. Przytuliłem ją mocniej do siebie, drapiąc uspokajająco po plecach. Zasnąłem ze wspomnieniami dzisiejszego spotkania. 

sobota, 4 października 2014

Twin blood- rozdział 10

Ohayo~! ^.^
Wstawiam dzisiaj kolejny rozdział TB :) Jutro jak zdążę przepisać niespodzianke to będzie niespodzianka *.*  (O ile będę mieć internet -.- )  
Enjoy :3    #Kimie


Nastał kolejny dzień. Niedziela zapowiadała się bardzo pięknie. Nie miało padać i miało być dość ciepło. Obudziłem się w ludzkiej postaci leżąc na plecach. Do mojego torsu przytulała się Emiko. Nadal słodko spała. Podniosłem się na łokciach. Inni również dalej spali. Przyjrzałem się, kto dzisiaj spał tutaj. I zdziwiłem się, że nie ma tu Ayako. Usłyszałem, że ktoś idzie w stronę pokoju. Po chwili wparowała Ayako z innymi.
-Dlaczego nikt mi nie powiedział, że można spać w dużej sypialni?!!- Krzyknęła na powitanie, wyraźnie wściekła. Jej twarz się zmieniła, gdy zobaczyła, że wszyscy nadal śpią, oprócz mnie.
-Po pierwsze mówi się „Dzień dobry”. Po drugie po co się tak drzesz?! Mogłaś najpierw po cichu wejść i zobaczyć, czy wszyscy nadal śpią. A tak robisz wejście smoka.- Powiedziałem spokojnie. Przez jej wejście wszyscy zaczęli się budzić. Emiko najpierw otworzyła swoje ślepka, potem się ode mnie odkleiła by przetrzeć zaspane oczy. Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i usadowiła mi na kolanach, nogi oplatając mi w pasie. Przytuliła się ponownie do mojego torsu, lecz teraz jej oczka patrzały na mnie.
-Dzień dobry Tatusiu~. –Powiedziała cichutko lecz z radością. Patrzałem na nią, drapiąc delikatnie po plecach.
-Dzień dobry Emiko. Jak się spało?- Spytałem śpioszka z lekkim uśmiechem.
-Dobrze. Było cieplutko i milutko.- Skomentowała z wielkim uśmiechem.
-Widzisz, Ayako. Powinnaś się uczyć od Emiko dobrego wychowania.- Nie chciałem jej wkurzyć. Chciałem ją po prostu nauczyć. I nie psuć tak pięknego poranka.
-Dzień dobry, Ojcze~!- Powiedziała chórem reszta śpiochów.
-Dobry, dobry. Mam nadzieję, że dobrze się spało do ostrej pobudki Ayako. Osoby, które tu nie spały niech idą zrobić śniadanie.- Niech reszta jeszcze sobie poleniuchuje.
-Dobrze.- Powiedziała grupka stojąca w drzwiach i poszli. Została tylko Ayako.
-Ja-Ja-Ja przepraszam.-Powiedziała Ayako spuszczając głowę.
-Już dobrze. Wybaczamy. A teraz idź wszystkiego dopilnuj.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Tak jest!- Stanęła aż na baczność i pobiegła wszystko przygotować.
Ja tymczasem mocniej przytuliłem do siebie Emiko, dając jej całusa w czoło. W sypialni każdy się jeszcze dobudzał. Po jakichś 10 minutach przyszedł Eiichi, obwieszczając że podano do stołu. Każdy zaczął wychodzić leniwie z pokoju. Ja wziąłem Emiko na ręce i ruszyłem do jadalni. Usiadłem na głównym miejscu, usadawiając sobie Emiko na kolanach. Dzisiaj na śniadanie naleśniki. Pomogłem nałożyć Emiko kilka naleśników, Po czym sam wziąłem kilka i zrobiłem torcik wielosmakowy. Otóż każdego naleśnika posmarowałem czymś innym.
Śniadanie minęło nam na jedzeniu i rozmowach. Wytarłem na koniec buźkę Emiko, która była cała w czekoladzie.
-A teraz idź się umyj i przebierz. Gdy to zrobisz usiądź na schodach do mojego domku. Dobrze?- Powiedziałem na ucho do Emiko. Ona zgodnie pokiwała głową i poszła. Ja zrobiłem to samo. Wziąłem szybki prysznic. Potem stałem jakieś 7 minut w garderobie, zastanawiając, w co się ubrać. Zdecydowałem się na: czarne przylegające jeansy, brązowe trapery, biały obcisły golf z długimi rękawami, futrzaną kamizelkę. Wyszedłem z domku a tam czekała już na mnie Emiko. Jest ona specjalną wilczycą. Znalazłem ją raz w lesie. Ufa tylko mi i Chiyo. Nie powiedziała co dokładnie jej się stało i jak się tam znalazła. Powiedziałem jej, że gdy będzie gotowa to ma mi powiedzieć. Gdy zobaczyła, że wyszedłem, od razu podbiegła i się przytuliła. Uśmiechnąłem się tylko na to. Złapałem ją za rękę i ruszyłem na plac.
-Słuchajcie! Dzisiaj wybieramy się na spacer. I ewentualnie piknik, jeżeli zdążycie coś przygotować. Macie 15 minut na ogarnięcie się.- Powiedziałem z uśmiechem. Wszyscy byli tym pomysłem zachwyceni. Szybko wszystko przygotowali i wyruszyliśmy. Oczywiście pod postacią wilków. Poszliśmy na jedną polanę. Tam rozłożyliśmy koce. Spędziliśmy tak razem cały dzień. Gry, zabawy, rozmowy i śmiechy. Pierwszy wspólny piknik w tym kraju.


Leżałem już jakieś dobre 20 minut. Dlaczego nie wstawałem? Nie chciałem obudzić Joniego, który był jak zwykle przytulony do mnie jak rzep. Otóż wczoraj, jak wróciliśmy, spał na stojąco. Gdy wyszedłem z łazienki spał w kuchni na krześle. Obudziłem go i kazałem się umyć. Musiałem go jeszcze przypilnować, aby nie zasnął podczas mycia. Gdy zobaczyłem, że leniwie myje zęby, postanowiłem iść już spać. Położyłem się, napisałem jeszcze SMSa do Mari i zasnąłem. Obudziłem się z gościem w łóżku. Tak słodko spał, że postanowiłem go jeszcze nie budzić.
-Mmm.....hhyy.....jeść....- Zaczął gadać przez sen czy się obudził?
-Joni! Pora wstawać. Pozwoliłem ci pospać trochę dłużej. Inaczej bym już cię dawno zwalił z łóżka.- Powiedziałem aż się śmiejąc, gdy marszczył nosek z niezadowolenia. Podsunął się wyżej tak, że czułem jego oddech na swojej szyi.- Nie teraz. Ubierzemy się, zjemy jakieś normalne śniadanie i wyjdziemy.- Powiedziałem, zasłaniając mu usta. Podniósł się, siadając mi na biodrach. Patrzał na mnie zaspany z czerwonymi oczami. Wyglądał na jeszcze śpiącego i głodnego.
-A-Ale dlaczego nie~?- Spytał jak obrażone dziecko, któremu rodzic nie chce kupić lizaka.
-Bo ja tez jestem głodny. I gdybym ci dał, sam mógłbym nad sobą nie zapanować.- To prawda. Wczoraj wieczorem nie piliśmy nic. Dlatego trzeba się przejść do drugiego mieszkanka.
-No dobrze. Niech będzie.- Powiedział trochę z żalem lecz z uśmiechem.

Po śniadaniu i ubraniu się poszliśmy do drugiego domu. Tak, mamy swój własny dom. Chociaż jest to bardziej willa. Mieszka tam nasz klan. My próbujemy być tam dość często. Znajduje się na drugim końcu miasta. Dookoła jest las, a kilka metrów dalej jezioro. Za jeziorem rozciągają się góry.  Bardzo malowniczy krajobraz.
Byliśmy tam około 9. Weszliśmy, głośno trzaskając drzwiami.
-Oooo! Kto postanowił w końcu nas odwiedzić. Witam szefunciów.
-Cześć Will.- Powitałem go z uśmiechem.



William Sanders
„17” lat
05.08.1997r.
Wzrost: 1,84
Kraj: Wielka Brytania
Ciemnoczerwone włosy, brązowe oczy
Hobby: motocykle, gitara, moda, muzyka





-Willi~!- Wręcz krzyknął mój braciszek i rzucił się na siedzącego na kanapie Willa. On najpierw zrobił grymas lecz potem się uśmiechnął i poczochrał po włosach Joniego.
-Widać jesteście w dobrych humorach.- Powiedział Will już bez Joniego na kolanach. Usiadłem naprzeciw niego. Aktualnie siedzieliśmy w salonie. Jest on bardzo duży, połączony z kuchnią. Na górze znajdowały się pokoje wraz z łazienkami. W piwnicy był kryty basen, sauna, siłownia i mini bar z bilardem. Wracając do rozmowy...
-Jakoś tak jesteśmy. Gdzie jest reszta?- Spytałem, bo jak dotąd nikt inny się nie pojawił.
-Pewnie dalej śpią. Albo się ubierają i zaraz zejdą.- Powiedział spokojnie.
-A doktorek jest?- Spytałem, bo potrafi wyjechać i wrócić po miesiącu.
-Jest, jest. Pewnie cię zagada tym, co widział już w tym mieście. A jak wam idzie życie? Szkoła?- Właśnie, jeszcze nic im na ten temat nie mówiliśmy.
-Jason ma dziewczynęę~!- Krzyknął z kuchni Joni, robiący herbatę i coś na przegryzkę.
-Co?! Serio?!- Zdziwił się nieźle Willi.
-Tak, to prawda. Chodzę z nią już jakieś 3 tygodnie.- Powiedziałem spokojnie. Nie wiem, czym się tu ekscytować.
-I jeszcze jej nie ugryzłeś?! To musi  być bardzo piękna, że tak zawróciła ci w głowie. No ale nic. Cieszę się i wam również tego życzę. A co dalej??- Zawsze ciekawski.
-W szkole jest wszystko okej. Mamy taką małą grupę. A! Właśnie! Kiyoshi przyjechał.- Moja skleroza mnie dobija. Przy okazji Joni przyniósł herbatę i ciasteczka oraz porcje krwi.
-Serio? Was to nic nie rozdzieli. Trzeba się będzie raz do niego przejść całą bandą i się przywitać. Dawno go nie widziałem. A u nas spokojnie. Zlokalizowaliśmy kilka innych klanów. Lecz jak na razie żaden nas nie uraczył swoją osobą.- Tak już mają przyjaciele, pomyślałem. Chociaż dobrze, że nikt nie atakuje. Przynajmniej jest spokój. Ja z Jonathanem wypiliśmy krew i zajęliśmy się rozmową z Willem. Jak to faceci gadamy o różnych rzeczach typu samochody, dziewczyny. Chociaż potrafimy gadać o poważnych rzeczach. Rozweselaliśmy się też kawałami. Raz wręcz Joni wypluł herbatę, co spowodowało salwę śmiechu u nas wszystkich. Chyba muszę tu częściej przychodzić. Nie, że nie lubię. To chyba przez szkołę nie mam czasu. Ona za bardzo mnie wykańcza.
-Czy ja dobrze widzę?- Spytał się nowo przybyły.
-Nie, widzisz podwójnie Doktorku.- Stwierdziłem z uśmiechem.
-Jason! Jonathan! Jak ja was dawno nie widziałem~!- Powiedział z radością doktorek, szczerząc się jak głupi. 
Nicholas de Tencin (nikolas de tąsę)
“17” lat
06.12.1997r.
Wzrost: 1,73
Kraj: Wielka Brytania, Francja
Blond włosy, niebieskie oczy
Hobby: książki, zielarstwo, filmy, anatomia człowieka




-Ciebie też miło widzieć.- Powiedział Joni, a ja się uśmiechnąłem.
-Doktorku! Jason jest chory.- Powiedział do Niko -  Will.
-Co?!- Niko w szybkim tempie znalazł się obok mnie. Zaczął sprawdzać gardło, ciśnienie i czy nie mam gorączki,.- I chyba wiem na co.- Dodał dopiero po chwili.
-Na co?- Spytał się Doktorek nadal mnie badając.
-Na chorobę miłości.- Powiedział melodyjnym głosem. Na to aż Niko spojrzał się na niego a potem na mnie.
-Po prostu Jason ma dziewczynę od 3 tygodni i jeszcze jej nie ugryzł.- Stwierdził na spokojnie Joni. Doktorek patrzył to na mnie, to na Joniego i Willa.
-Żeby mnie tak straszyć~! Jason. Na to jest tylko jedno lekarstwo. Być szczęśliwym i kochać tą osobę.- Powiedział z uśmiechem.
-Dziękuję za receptę. A teraz opowiadaj co cię tak zafascynowało w Japonii.- Aż widziałem iskierki radości w jego oczach. Zaczął opowiadać o wszystkim z fascynacją. Willi tylko puścił mi zabójcze spojrzenie.
-Kto tak papla tak wcześnie?- Powiedziała dziewczyna, wchodząc do salonu. Najwidoczniej dalej jej się chciało spać. Gdy się na mnie spojrzała a ja jej powiedziałem krótkie „Hej” to miałem ją po chwili na kolanach. Wskoczyła na mnie z zawrotną szybkością, tuląc jakby nie wierzyła że tu jestem.
-Spokojnie Juri-chan.- Aż się zaśmiałem z jej zachowania.



Juri McCras
„15” lat
19.06.1999r.
Wzrost: 1, 64
Kraj: Japonia, Wielka Brytania
Blond włosy, Brązowe oczy
Hobby: moda, książki, lody, jazda konna






-Dawno was nie było.- Powiedziała Juri, gdy już mnie i Joniego wyściskała na powitanie. Teraz piła herbatę. Juri jest damą. Zawsze wyprostowana i dobrze ubrana. Lecz jest szalona i potrafi się na wszystkich rzucać.
-Wiem, wiem. Nie musicie tego wszyscy powtarzać. Po prostu nie mieliśmy czasu.- Nie muszą aż tak tego nam wytykać.
-No dobrze. Ale ja się za wami stęskniłam. I nadal nie wiem po co chodzicie do tej szkoły. Przecież nie ma tam nic ciekawego.- Powiedziała z żalem.
-Oj Juri-chi. Mylisz się. Jason na przykład znalazł tam nową dziewczynę.- A Joni musi wszystkim obwieścić, że mam dziewczynę. Niech tylko on ją będzie miał to zobaczy.
-Co?!! I nie przyszedłeś od razu się tym pochwalić! Ja chcę ją poznać. Albo najlepiej przyprowadź ją tutaj to wszystkich pozna. Przecież jesteśmy tak jakby rodzinką.- Oj ta Juri. Ona nie może być niepowiadomiona.
-Nie mogę tego jeszcze zrobić. Nie powiedziałem jej kim naprawdę jestem.- I to mnie najbardziej martwi. Jak Mari zareaguje, gdy jej o tym powiem.
-Nie martw się tak Jason. Gdy będziesz gotowy to jej powiedz i daj czas na przemyślenie tego. A jeśli cię kocha to zaakceptuje ciebie takiego jakim jesteś. Jeśli nie, to możemy jej wymazać trochę pamięć.-Powiedział ze stoickim spokojem Niko. Ale ma rację. Chociaż mam nadzieję, że to zaakceptuje. Za bardzo ją kocham abym miał o niej zapomnieć.

Resztę dnia spędziliśmy na pogaduchach. Przyszli też inni. Pograliśmy nawet w bilarda. Mimo to, cały czas dręczyła mnie ta sprawa. Muszę to najpierw wszystko przemyśleć zanim się zdecyduję powiedzieć prawdę.



Cały dzień spędziłam na leniuchowaniu. Czytałam mangę, oglądałam anime. Zrobiłam z braciszkiem ciasto. Później odrobiłam lekcje i spać. Zaraz, jednak nie spać. Jason napisał. Więc pora na SMSki do późna^^.


P.S. Ktoś da komentarz??! o.O