Dobry wieczór~! ^.^
Wiem, że dawno mnie tu nie było -.- I, że obiecałam rozdział z BB -.- I bardzo za to przepraszam =.=
Ostatnio nie miałam jakoś czasu aby cokolwiek napisać @.@ A nie piszę o północy, gdyż jestem już wtedy bardzo śpiąca i nie wyszło by z tego nic dobrego x.x
Dlatego zamieszczę tu kilka informacji:
-Mam dopiero 1 stronę z BB =.= I nie wiem kiedy skończę, gdyż w tym rozdziale będzie się dużo działo i muszę to ogarnąć xp
-Kolejnego rozdziału z Amnezji nie zaczęłam pisać i nawet nie wiem kiedy się owy pokarze -.-
-TB dalej będzie raz na miesiąc ;)
-Danse Macabre się skończyło ale to nie koniec ^^ Będzie ciąg dalszy ale prawdopodobnie pierwszy rozdział pojawi się w maju @.@ Nie zaczęłam nawet tego pisać, a muszę sobie zrobić jakiś plan wydarzeń czy cuś :p
-Pojawią się dwa nowe opka możliwe że jeszcze w tym miesiącu ( Tak jak można się domyśleć jeszcze nie zaczęłam pisać x.x )
-Oczywiście pojawi się jakiś świąteczny cosiek :3 I prawdopodobnie będą to znowu miniaturki ^^
I to chyba tyle informacji :p
Naprawdę chciałabym częściej coś dodawać ale wiadomo, że różnie to bywa -.-
Dziękuje wam i tak, że tu zaglądacie ^w^
Do zobaczenia wkrótce~! :3
Piszcie co u was~! :3
I miłego czytania *.*
#Kimie
Posiedzieliśmy
jeszcze trochę z panem Tamuro, po czym każdy rozszedł się w swoją
stronę. Oczywiście uraczyłem swój Fan Club lekkim uśmiechem i
słowem „Au revoir”, na co one zarumieniły się wszystkie i
pomachały na pożegnanie. Po tym musiałem ładnie przeprosić Yuko
za to, że nie idę z nimi do kawiarni. Moim wybawcą okazał się
Louis, który stwierdził, iż jeśli się nie pospieszą to zjedzą
wszystkie ciastka z truskawkami i kiwi. Na reakcję Yuko długo nie
było czekać. Wzięła swojego chłopaka za rękę i popędziła do
kawiarni. Pożegnałem się z resztą i życzyłem im miłego dnia,
po czym udałem się powoli w kierunku willi. Po drodze poczułem
wibracje w kieszeni. Już myślałem, że to od Yuko, która żądała
abym się jednak pojawił w kawiarni albo od Kiyoshiego, który
chciał się pochwalić nowo zakupioną rzeczą. Wyciągnąłem
telefon z kieszeni i widząc nadawcę uśmiechnąłem się. Jednak
Isei nie zapomniał o mnie. Szybko zacząłem czytać SMSa.
Od:
Pan Uroczy
Do:
Rune
Temat:
Ohayo Rune~! ^.^
Treść:
Chętnie bym się z Tobą spotkał ale jest jedno ALE, które zwie
się potocznie panią od fizyki. Przez to, że spałem na jej lekcji
kazała mi zostać po lekcjach. :/ Nie moja wina, że jej lekcję
sprawiają, że moja ławka robi się taka wygodna i aż chce się
przymknąć oczy na dłuższą chwilę. ;)
Od:
Pan Uroczy
Do:
Rune
Temat:
Re: Ohayo Rune~! ^.^
Treść:
Jutro jednak postaram się być grzeczny niczym aniołek i po
lekcjach się z Tobą spotkać. Będzie to trudne, gdyż znowu mam
lekcje z ALE. Mam małą prośbę- czy na nasze jutrzejsze spotkanie
możesz przynieść kilka tych wybornych rogalików??? *.*
Szczeniaczek ładnie prosi~!
Od
samych wiadomości poprawił mi się humor. Nawet zapomniałem o
bolącym tyłku. Trochę ciężko się przez to ćwiczyło. Za to
nawrzeszczę na Ichiego, że jednak puścił mnie do szkoły. A co!
On kocha moje humorki, więc nawet będzie się pies cieszył.
Zacząłem mu odpisywać.
Od:
Rune
Do:
Pan Uroczy
Temat:
Bonjour Isei
Treść:
Sądząc po twojej wiadomości to ALE musi być bardzo wredne. Jeśli
chcesz mogę przyjść do twojej szkoły i zaczarować ją swoim
urokiem, więc miałbyś spokój na jakiś miesiąc :) Doskonale cię
rozumiem- moja ławka też staje się często tak bardzo wygodna na
niektórych lekcjach. ;)
Od:
Rune
Do:
Pan Uroczy
Temat:
Re: Bonjour Isei
Grzeczny
aniołek?! To pamiętaj schować dobrze swój diabelski ogonek. I
siedź ładnie na lekcji to ALE nie będzie się czepiać. W nagrodę
szczeniak dostanie kilka rogalików, a do tego gorącą czekoladę.
Oczywiście wszystko sam przygotuję.
Więc
dzisiaj muszę zrobić te rogale. Ale jak już ma robić to musi
zrobić ich mnóstwo, gdyż łakomczuchy nie popuszczą. Oczywiście
nie powiem im, że robi je specjalnie dla niedawno poznanego
chłopaka. Co to to nie. Ichi by się chyba popłakał i stwierdził,
że mam kochanka za jego plecami. Na samą myśl zachciało mi się
śmiać. Wibracje jednak powstrzymały mnie od tego.
Od:
Pan Uroczy
Do:
Rune
Temat:
....
Treść:
Z tym oczarowaniem to trochę zły pomysł. Jeszcze zada nam zadanie
pt.: „Napisz na 2 strony A4, jakie to piękne oczy ma Rune.” xd
Dobra rada- nie zasypiaj na zeszytach. No jedynie, że chcesz mieć
tatuaż swoich notatek :)”
Od:
Pan Uroczy
Do:
Rune
Temat:
Re: ....
Treść:
W takim razie muszę ubrać długą bluzę to nie będzie widać
ogonka ^.^ I obiecuję ładnie siedzieć na lekcji w milczeniu. ;)
Szczeniaczek bardzo się cieszy~! *.* Aż chyba nie zjem drugiego
śniadania przez te rogaliki...
To
zadanie mnie rozbawiło. Ile osób musiałoby główkować nad tym,
jaki mam kolor i kształt oczu i dlaczego są takie cudowne. Oraz
uśmiechnąłem się na wyobrażenie szczęśliwej minki Iseia.
Od:
Rune
Do:
Pan Uroczy
Temat:
Re: .....
Z
tym zadaniem to nie miałbyś problemów. Chociaż osobiście uważam,
że twoje oczy są ładniejsze od moich. Ociupinkę ale ładniejsze.
;) A co do tatuażu to podziękuje.
Od:
Rune
Do:
Pan Uroczy
Temat:
Re: .....
Treść:
Tylko nie różową, bo jeszcze będziesz się w oczy rzucał. ^.^
Obyś tylko nie głodował do naszego spotkania. Jeszcze zemdlejesz i
się nie spotkamy. No jedynie, że to nastąpi na naszym spotkaniu to
zrobię ci technikę usta-usta. ^.^
Isei
w różowym sweterku- zabawnie a zarazem tak słodkie. I nie
obraziłbym się, jeśli jednak by zemdlał na naszym spotkaniu.
Chętnie posmakuje jeszcze raz tych różowych usteczek, proszących
się wręcz o całusy. Powstrzymam się od ugryzienia go i wszystko
będzie cacy.
Od:
Pan Uroczy
Do:
Rune
Temat:
Re: ......
Treść:
.......>///<......Arigatou~! ^.^ Dobrze, że mnie nikt nie
widzi w tym momencie >////< Założę czarną, wtopię się w
tłum ;) Jakoś wytrzymam. Zemdleć?? Usta-usta??......>////<
Przez ciebie wyglądam jak dorodny pomidor. Jak teraz pomyślę to
yaoistki miałyby na co popatrzeć :) Dobrze wiedzieć, że znasz się
na pierwszej pomocy.
Dałbym
wszystko, żeby go teraz zobaczyć. Ta zarumieniona twarzyczka,
chowająca się za jego blond włosami to cud, miód i poziomki.
Chyba włączają mi się jakiś instynkt kulinarny, gdyż pomyślałem
o zrobieniu tarty z owoców leśnych. Wracając jednak do Iseia....
Od:
Rune
Do:
Pan Uroczy
Temat:
Re: ......
Treść:
Ja z chęcią bym sobie teraz popatrzał. ;) Do tego perukę to na
pewno cię nie zaczepi. Oby cię nikt teraz nie zobaczył, bo
pomyśli, że masz gorączkę. Yaoistki? Hehe. Bylibyśmy dla nich
sensacją. Niejedne historie by o nas powstały. Pierwsza pomoc to
dla mnie pestka, więc ze mną jesteś bezpieczny.
Yaoistki.
Yuko jak by zobaczyła to jedną ręką robiła by zdjęcia, a drugą
trzymała się za krwawiący nos. Zabawnie by to wyglądało.
Od:
Pan Uroczy
Do:
Rune
Temat:
Re: ......
Treść:
Oj nie. Raz mnie kolega tak zobaczył to stwierdził żem baba. Ja
wiem jakiej płci jestem i jest mi w niej dobrze. ^-^ Niech jednak w
jakimś stopniu wie, że to ja. :) Dzięki gorączce mógłbym
zwolnić się z tych wagarów!! Ale jak na złość to za szybko
mija. Lepiej mi nie mów o tych historiach. Raz jedną przeczytałem
z sobą w roli głównej. Miałem traumę przez miesiąc.-.-
Szczeniaczek lubi być bezpieczny~! ^.^
Aż
zaciekawiło mnie, co też o nim napisali. I z kim był w parze.
Ciekawe, czy na spotkaniu mi powie??
Od:
Rune
Do:
Pan Uroczy
Temat:
Re: .....
Treść:
Ja wiem, że tyś facet. Mimo to jesteś w jakimś stopniu uroczy *.*
Ty znasz ją lepiej, więc już nie wnikam. I nie masz mi chorować z
tak błahego powodu. Masz zakaz! Hehe. Ciekawe, ciekawe. Ale znam to
uczucie. Szczeniaczek mimo wszystko jest dzisiaj wesoły~! ^.^
Jak
by się pochorował to bym się nim chętnie zajął. Nie byłby tak
uporczywym pacjentem jak Kiyoshi. Raz musiał go przykuć do łóżka,
bo ten mimo 40 stopniowej gorączki i zapalenia płuc twierdził, że
czuje się bardzo dobrze. Ja jednak taki głupi nie jestem i dodałem
mu środków uspokajających i nasennych do herbatki. Dzięki temu
przynajmniej smacznie spał i regenerował siły.
Od:
Pan Uroczy
Do:
Rune
Temat:
Re: ......
Treść:
Dzięki temu stopniu uroku często dostaje to co chce. :) Hai
Kapitanie~! ^.^ Wesoły do tej pory, bo właśnie na horyzoncie
pojawiło się ALE, więc muszę kończyć. Napisz jutro, o której i
gdzie się spotykamy. ;)
Przez
ten jego urok osobisty to ja nie wyjdę kiedyś z kuchni. Jak zacznę
go karmić moimi smakołykami to na każde spotkanie będę musiał
mieć jakiś inny przysmak. Chociaż sam stwierdził, że chce się
nauczyć gotować, więc razem będzie raźniej.
Od:
Rune
Do:
Pan Uroczy
Temat:
Re: .....
Treść:
Mały czarodziej z ciebie. :) Więc już nie będę ci przeszkadzał
i życzę ci powodzenia. Wierzę w ciebie, więc wytrwaj. I
oczywiście napiszę ci co i jak. Do zobaczenia i miłego dnia. ^.^
Włożyłem
telefon do kieszeni i z lekkim uśmiechem na ustach ruszyłem w
dalszą drogę, która nie zajęła mi dużo czasu. Po dotarciu do
domku poszedłem do swojego pokoju, przebrałem się w wygodne ciuchy
i ruszyłem do kuchni. Gdy wszedłem zauważyłem Willa i Niko
siedzących nad kanapkami i herbatą.
-Macie
takiego lenia, że nie chce wam się zrobić jakiegoś prostego
obiadu?- Spytałem opierając się o framugę i krzyżując ręce na
piesi.
-Nie.
Po prostu dopiero co wróciliśmy z pracy i jakoś nie mamy na to
siły. Kanapki są najlepszą alternatywą.- Willi uśmiechnął się,
po czym wziął kolejnego kęsa kanapki. Niko natomiast wessał się
w kubek, jakby było mu zimno.
-A
wiecie, że istnieje coś takiego jak mrożonki czy dostawa do
domu??- Przynajmniej je się coś ciepłego i bardziej pożywnego.
Jak dla mnie kanapki je się tylko na śniadanie.
-Wiemy
ale jak zajrzeliśmy do lodówki to tak od razu wszystko było na
zrobienie kanapek. Jeśli chcesz to sobie coś zamów albo za jakąś
godzinę do dwóch coś ci mogę zrobić.- Czuje się jak dziecko.
Umiem zrobić sobie jedzenie ale jak powiem, że nie jestem głodny
to od razu będą się pytać na co mam ochotę i oni zrobią to dla
mnie. Czy ja wyglądam na jakiegoś anorektyka? Wprawdzie nie jem
dużo ale uzupełniam to krwią. Westchnąłem głośno.
-Nie
wiem. Zastanowię się. Na razie mam ochotę na białą herbatę.-
Niko aż się wzdrygnął i od razu wstał ze swojego miejsca aby
przyszykować mi herbatkę.
-Kubek
czy szklanka?- Niko otworzył jedną z szafek i spojrzał się na
mnie znad ramienia.
-Filiżanka.-
Jak pić herbatkę to z klasą.
-Dla
mnie też będzie chociaż kubek?- Poczułem, że ktoś dotyka mnie
od tyłu oraz męskie, charakterystyczne dla niego perfumy.
Alexander
de La Bretonne (de la breton)
„25“
lat
25.01.1990r.
Wzrost:1,87
Kraj:
Szwajcaria, Francja
Czarne
włosy, niebieskie oczy
-Siemka
Alex.- Niko uśmiechnął się do niego szeroko z kubkiem swojej
herbatki w łapce. Will natomiast aż się zakrztusił. Najwidoczniej
nie spodziewał się go tu teraz.
-Alex,
nie rób wejścia smoka. Oszczędź moje serce.- Will oddychał
głęboko, przy okazji wycierając łzy.
-Ale
ja nie zrobiłem wejścia smoka. Po prostu wszedłem do kuchni, a że
usłyszałem słowo „herbata” to się odezwałem.- Usłyszałem,
jak zaśmiał się pod nosem.
-Alex.-
Powiedziałem, nie zmieniając swojej pozycji.
-Hmmm?-
Nie mógł powiedzieć czegoś bardziej konkretnego?
-Nie
dysz na mnie i odklei się ode mnie. Jest gorąco.- Powiedziałem
zirytowany. Jak by się do mnie przytulił to by oberwał. Nie ma
zmiłuj.
-Już
dobrze, dobrze. Nie wściekaj się tak.- Przeszedł obok mnie i
usiadł obok Willa. Jak wygląda kuchnia? Trochę jak z restauracji,
bo jest dość duża. Wszystkie meble są z jasnego drewna. Na wprost
drzwi jest lodówka, obok wisząca szafka, okno i znowu szafka. Pod
oknem jest zlew. Po lewej szafka, marmurowy okap i szafka oraz szafa.
Pod okapem oczywiście kuchenka. Po środku wyspa z kolejną
kuchenką. Bardzo przydatna, zwłaszcza jak robię tyle słodkości
na raz. Po lewej od wejścia znajduje się pół wyspa. Z jednej
strony są szuflady, a z drugiej krzesła aby sobie usiąść, zjeść
i pogadać. Lubię takie przestrzenne kuchnie, gdyż wszystko się
mieści i każdy może robić w niej coś innego. To tyle na ten
temat. Wziąłem swoją filiżankę z herbatką i powoli zacząłem
pić.
-Gdzie
ty byłeś tak w ogóle?- Zapytał Willi, jedząc swój obiad.
-We
Francji. Wiesz, firma sama prosperować nie będzie, a miałem duży
projekt. Byłbym wcześniej ale po pierwsze musiałem odespać, a po
drugie miałem bankiet.- Nadal masz wory pod oczami idioto.
Wolę tą sprawę przemilczeć. Nie moja sprawa. Znając go pewnie
już pracował nad kolejnym projektem. Może Alex nie jest pracusiem
ale zawsze lubi mieć wszystko poukładane. Często coś ledwo co
skończy, a bierze się za następne. Co robi? Jest architektem i
projektantem wnętrz. Więc jedną ręką rysuje plany domów i
budynków, a drugą rozmieszczenie mebli w salonie.
-Jeśli
chcesz to mogę ci dać jakieś leki nasenne.- Dla niego to w
końskiej dawce Niko.
-Nie,
nie trzeba. Moje zmęczenie podróżą od razu położy mnie spać.-
Uśmiechnął się do Nikosia, po czym podał chusteczkę Willowi,
który ubrudził się cały od sosu czy ketchupu.
-No
dobra. Pogadacie sobie gdzieś indziej. Won z kuchni.- Oczywistym
jest, że nie muszę mówić dlaczego. Nie od dziś wiedzą, że nie
lubię jak ktoś przybywa w kuchni, gdy coś piekę.
-He?!-
Alex najwidoczniej o tym zapomniał i patrzy się na mnie zdziwiony.
Willi natomiast wstał szybko i odłożył talerz oraz kubek do
zlewu.
-Chodź,
a nie się dziwisz.- Willi złapał Alexa za nadgarstek i szybko
wyprowadził z kuchni tuż za Niko. Zastanawia mnie jedno: czy oni
tak szybko wychodzą, bo mnie się boją czy po prostu wolą mi nie
przeszkadzać i grzecznie czekać na słodkości?? Może kiedyś się
tego dowiem. Teraz pora na pichcenie. Ubrałem swój fartuch i
wyciągnąłem potrzebne mi składniki z szafek i lodówki.
Oczywiście oprócz wielosmakowych rogalików postanowiłem zrobić
tarte cytrusową, ciasto marchewkowo- orzechowe oraz strucle z serem
i brzoskwiniami. Rzadko się zdarza, że robię tylko jedną rzecz.
Nigdy się jeszcze nie pomyliłem w przepisach. Może kiedyś będzie
ten pierwszy raz. Pora wziąć się za lepienie rogalików......I
resztę.
Po
jakiś 3 godzinach wszystko było gotowe. Oczywiście tarte, ciasto i
strucle odłożyłem na później. Rogaliki zaś podzieliłem na 4
porcje. Jedną na teraz, drugą dla Iseia, trzecią do szkoły dla
głodomorów, a 4 po szkole, jeśli przyjdą tutaj dziewczyny.
Włożyłem rogaliki do ładnego koszyczka i zaniosłem je do salonu.
Po krótkiej chwili przyniosłem pięć kubków kakao. Zdjąłem
jeszcze z siebie fartuch i usiadłem sobie na fotelu.
-Podwieczorek!-
Wydarłem się, chociaż pewnie czekają na schodach na pozwolenie.
Pierwszy jak zwykle zjawił się Willi, od razu biorąc dwa rogale.
Ile on musi ćwiczyć, żeby spalić te wszystkie kalorie? W końcu
ostatnio wzięło mnie na pieczenie. Po nim wszedł Niko i
pochwyciwszy kubek z kakao usiadł wygodnie na kanapie i rozkoszował
się zapachem i ciepełkiem. Za nimi wszedł Alex i o dziwo Ichi.
Spojrzałem się na niego jak na kosmitę, co od razu uchwycił.
-Coś
się stało Rune?- Stał jakieś 2 metry ode mnie, jakby czekając na
pozwolenie zjedzenia rogalika.
-Nie,
nic. Po prostu myślałem, że jeszcze śpisz.- Odwróciłem od niego
wzrok i pochwyciłem swój kubek z kakao.
-Spałbym
może dłużej ale zapach mnie rozbudził.- Powiedział z uśmiechem,
po czym dosiadł się do Alexa na kanapie. Oni zajęli się rozmową
i jedzeniem, ja natomiast odpłynąłem myślami. Myślałem zarazem
o wszystkim, o ważnych rzeczach, o tych mało znaczących i tych,
których nie powinienem się w ogóle przejmować. Ocknąłem się
dopiero wtedy, gdy ktoś, czyli Niko dotknął mojego ramienia.
-Stało
się coś?- Spytałem się Niko, który stał tuż obok mnie.
-No
właśnie nie wiemy dokładnie.- Powiedział Ichi.
-Siedzisz
tak już od ponad godziny w pozycji embrionalnej, trzymasz kubek w
dłoniach i patrzysz się w jakiś punkt przed siebie.- Wytłumaczył
Will ze zmartwieniem wypisanym na twarzy.
-Coś
się stało? Boli cię coś? Coś cię martwi?- Niko aż przykucnął
przy mnie, patrząc na mnie uważnie.
-Nie,
wszystko w porządku. Po prostu się zamyśliłem.- Uśmiechnąłem
się do niego lekko.- Pójdę do siebie, jeśli pozwolicie.-
Opuściłem nogi na ziemię i odłożyłem kubek z zimnym kakao na
stoliku. Spojrzałem ponownie na Niko, który patrzał na mnie jakimś
takim smutnym spojrzeniem. Pochyliłem się i pocałowałem go w
czoło.
-Naprawdę
nic mi nie jest. Może jestem tylko trochę zmęczony, to wszystko.-
Uśmiechnąłem się i potargałem Nikosiowi włosy.
-To
idź weź długą kąpiel. Po tym masz tu grzecznie zejść na
kolacje. I nie próbuj się wymigiwać.- Will aż pogroził mi
palcem.
-Tak
mamusiu.- Parsknąłem śmiechem, po czym udałem się na górę. W
drodze do łazienki zdjąłem z siebie wszystkie ubrania. Nie chce mi
się nawet ich ładnie układać. Okręciłem kurek z wodą i nalałem
do wanny trochę olejków. Związałem przydługie włosy w kitkę,
po czym zakręciłem kran i wszedłem do wanny. Ciepła woda miło
uspokajała. Po ponad godzinie siedzenia w wannie postanowiłem się
w końcu ruszyć. Jeśli pewnie za chwilę nie zejdę na dół to
cała banda po mnie przyjdzie. Wytarłem się po czym tak jak stałem
ruszyłem w poszukiwaniu jakiś fajnych ciuchów. Zdecydowałem się
na dresowe spodnie oraz za dużą dla mnie fioletową bluzkę.
Założyłem jeszcze bluzę, gdyż o dziwo było mi trochę zimno. W
samych skarpetkach, gdyż nie chciało mi się ubierać butów,
zszedłem na dół. Od razu udałem się do jadalni, bo na pewno nie
będziemy jeść w kuchni, a tym bardziej w salonie. Wszyscy oprócz
Niko już się rozsiedli i czekali na kolację. Od razu wszystkie
spojrzenia padły na mnie.
-I
jak? Lepiej się czujesz po kąpieli?- Spytał wesoło Willi,
popijając o dziwo wino, zamiast whisky.
-Troszeczkę.
Było by lepiej, gdyby jakaś cycata blondyna mnie umyła.- Willi się
opluł na moje słowa, a Alex i Ichi zaczęli się śmiać. Ja
niewzruszony podszedłem do nich i zająłem swoje miejsce obok
Willa, naprzeciw Alexa.
-Runi.
Ostrzegaj mnie zanim powiesz coś zaskakującego.- Will aż złapał
się za serce i westchnął głośno. Poklepałem go po plecach,
dodając „otuchy”? Sam nie wiem. W tym momencie wszedł Niko z
jakimś garnkiem w łapkach. Szybko je postawił na stole po czym
szybko czmychnął do kuchni. Wrócił po chwili z dzbankiem herbaty
i dwoma filiżankami. Niko dobrze wie, że lubuję się w herbacie i
zawsze wręcz piję ją z filiżanki. Szybko postawił tacę na
stole, po czym nalał herbaty do filiżanek, podając mi jedną z
nich.
-Co
jemy?- Spytałem, patrząc jakoś niepewnie na garnek.
-Chili
con carne- Will uśmiechnął się do mnie po czym zdjął przykrywkę
z garnka. Od razu do naszych nozdrzy doszedł smakowity zapach, aż
mi samemu zaburczało w brzuchu. Willi każdemu nałożył porcję,
po czym nastała cisza, przerywana naszym jedzeniem. Zjadłem połowę
swojej porcji i już czułem się najedzony. Dopiłem do końca
herbatę po czym wstałem od stołu.
-Już
idziesz? Nie zjadłeś do końca.- Zauważył Alex, przerywając na
chwilę jedzenie.
-Taa,
nie jestem już głodny. Dobranoc.- Pomachałem im i nie patrząc za
siebie udałem się powoli do swojego pokoju. Droga do pokoju zajęła
mi ponad 20 minut. Zazwyczaj idę tam w ciągu niecałych dwóch.
Szedłem tam niczym staruszek z niesprawnymi stawami. Gdzie mieści
się mój pokój? Drugie piętro, prawy korytarz, czwarty pokój po
lewej. Piąty pokój po lewej należy do Ichiego. Wszedłem i ustałem
przed łóżkiem. Zacząłem powoli się rozbierać tak, aby zostać
w samej koszulce i bokserkach. Tym razem wszystko ładnie poskładałem
aby zająć czymś ręce. Usłyszałem jak ktoś wchodzi do mojego
pokoju, zamyka drzwi i zamyka je na klucz. Nawrzeszczałbym od razu
na tą osobę za nie zapukanie i tak dalej ale wiedziałem kto tu
przyszedł. Już po chwili dana osoba objęła mnie od tyłu,
zaczynając składać pocałunki na mojej szyi.
-Dobrze,
że nie chciało mi się tak szybko wracać do pokoju. W innym
przypadku musiałbym jeszcze na ciebie czkać.- Powiedziałem,
przechylając głowę na bok aby dać mu większe pole do manewru.
-I
tak szybko wyszedłem, więc nie czekałbyś długo Rune.- Jego
dłonie zaczęły sunąć po mojej tali i biodrach.
-Ciesz
się, że w ogóle bym poczekał, Alex.- Obróciłem głowę w drugą
stronę aby spojrzeć na niego. Zaskoczeni?! Bo ja nie. Z tym
oto arystokratą już nie raz wylądowałem w łóżku. Znam go nawet
dłużej od bliźniaków i Kiyoshiego.
-Dziękuje
za twoją łaskawość, paniczu.- Wyszeptał mi te słowa do ucha, po
czym je polizał i ugryzł w płatek. Wzdrygnąłem się, po czym
obróciłem się do niego przodem, zarzucając mu ręce na szyję.
-Jeśli
się nie postarasz to wyssę z ciebie całą krew, co do kropelki.-
Przybliżyłem swoje usta do jego, czekając na pocałunek.
-Nie
będziesz miał po tej nocy na to siły.- Nasze usta ocierały się o
siebie, podczas wypowiadania jego słów. Po tych słowach Alex
złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Złapał mnie za uda i
podniósł do góry. Ja natomiast oplotłem ramionami jego szyję,
nie odstępując jego ust nawet na sekundę. Położył mnie na łóżku
od razu ściągając ze mnie moją bluzkę. Nasze usta oddalały się
od siebie tylko na moment aby zaczerpnąć powietrza. Moje dłonie
spoczęły na jego włosach oraz karku, jego zaś pieściły
delikatnie moje ciało. Alex zwinnym ruchem zdjął moje bokserki, po
czym zaczął się o mnie ocierać. Mruczałem mu w usta, zaciskając
lekko dłonie na włosach.
-Ty
też się rozbierz.- Wysapałem. Moje usta były nabrzmiałe od
pocałunków, a myśli skupiły się na przyjemności. Alex ustał
przed mną i powoli zaczął się rozbierać, patrząc na mnie niczym
zwierzę na swoją zdobycz. Powoli odpiął guziki w swoje koszuli,
która zsunęła mu się z ramion ukazując lekko umięśnioną klatę
oraz brzuch. Rozpiął pasek od spodni po czym z uśmieszkiem rozpiął
rozporek. Nie dziwię się temu uśmiechowi, gdyż patrzyłam na
niego jak zahipnotyzowany. Opuścił spodnie pod którymi nie miał
bielizny, wiec widziałem go teraz jak go Bozia albo Szatan, jeszcze
nie wiem, stworzył. Nie wiem nawet kiedy zacząłem przesuwać
dłonią po swoim członu, oblizując się perwersyjnie. W kilka
sekund Alex ponownie zawisł nade mną, całując namiętnie i
ponownie pieszcząc moje ciało. Zaplotłem nogi wokół jego bioder,
ocierając się o niego sugestywnie. Mruczeliśmy sobie nawzajem w
usta, a nasze dłonie pieściły ciało drugiego. Alex w końcu
oderwał się od moich ust i pocałunkami oraz liźnięciami dotarł
do moich sutków. Przyssał się do jednego z nich, gryząc i liżąc,
a drugiego stymulując palcami. Głośno wzdychałem, drapiąc go po
karku oraz kręgosłupie. Gdy już mu się znudziło, ponownie
zjechał niżej na chwilę przysysając się do mojego pępka. Tuż
po tym rozszerzył moje nogi. Wyciągnął spod poduszki lubrykant i
nawilżył nim swoje palce. Pocałował mnie jeszcze krótko, po czym
wziął mojego penisa do ust, przy tym wkładając od razu dwa palce
do mojej dziurki. Wygiąłem się w lekki łuk, jęcząc. Alex
poruszała powoli głową do góry i na dół, kreśląc językiem
równe wzorki. Jego palce zaś zagłębiały się we mnie dość
szybko. Ja na te odczucia pojękiwałem, zaciskając palce na
pościeli.
-Alex.....Ja
też....- Nie musiałem dokańczać. Alex od razu zrozumiał o co
chodzi. Zaprzestał swoich poczynań i położył się obok mnie na
plecach. Od razu się ruszyłem zawisając nad nim, tworząc tak
zwaną pozycję 69. Na początku zacząłem lizać jego męskość,
po czym zassałem się na samej główce, poruszając rytmicznie ręką
po trzonie. Alex jak na komendę jęknął cicho i wypchnął biodra
ku górze. Nie bawiąc się już dłużej wziąłem całego do ust,
ręką ściskając jądra. Alex nie pozostawał bierny i ponownie
wziął moją męskość do ust i wkładając już trzy palce do
mojej dziurki. Chętnie wysunąłem biodra naprzeciw jego ruchom. Po
chwili szybko wyjąłem jego penisa ze swoich ust, jęcząc głośno.
Alex trafił w mój czuły punkt. To sprawiło, że aż zadrżałem.
Od tego momentu zaczął pocierać to miejsce, a ja jęczałem,
drżałem i nabijałem się na jego palce. Robiło mi się ciemno
przed oczami i lada chwila bym doszedł lecz nagle Alex wyciągnął
swoje palce. Jęknąłem niezadowolony na co on się uśmiechnął.
Obróciłem się, siadając okrakiem na jego biodrach. Chwilę
patrzałem na niego spod wpół przymkniętych powiek, ocierając
się, po czym podniosłem trochę biodra do góry, by nabić się na
jego członek. Jęknąłem, opierając dłonie o jego klatkę
piersiową. Alex natomiast odchylił głowę do tyłu z głośnym
westchnięciem. Najpierw powoli podnosiłem się i opadałem na jego
męskość, by z każdą chwilą przyspieszać swoje ruchy. Nagle
nabiłem się wprost na swój czuły punkt, na co wręcz krzyknąłem
dochodząc. Oddychałem ciężko, a po moim ciele przechodziły
lekkie dreszcze. Alex usiadł, obejmując mnie w pasie i wpijając
się w usta. Położył mnie na plecach, po czym przybliżył moje
nogi do mojej klatki piersiowej i zaczął się szybko poruszać. Po
orgazmie byłem dość wrażliwy, więc jęczałem na każdy jego
ruch, a zwłaszcza dotyk. Chcąc mieć jego ciało bliżej swojego
rozszerzyłem nogi i ponownie zaplotłem je wokół jego bioder.
Złapałem go za ramię i przysunąłem bliżej siebie, wpijając się
w jego usta. Objąłem go mocno, jęcząc mu prosto do ucha. Już po
chwili obaj doszliśmy. Ja z krzykiem i wygiętym ciałem w łuk, a
Alex z jękiem. Chwilę tak leżeliśmy, normując oddechy. Alex
podniósł głowę do góry. Patrzeliśmy sobie chwilę w oczy, po
czym nasze usta złączyły się w delikatnym pocałunku. Alex
wyszedł ze mnie, opadając obok. Obróciłem się do niego plecami.
Ten od razu wtulił się we mnie, delikatnie muskając dłońmi moje
uda.
-Chętnie
zgodziłbym się na kolejną rundę ale jestem zbyt śpiący.-
Wysypałem, będą już jedną nogą w krainie snów.
-To
śpij. Dobranoc.- Poczułem jeszcze pocałunek na policzku, po czym
odpłynąłem do końca.
Dźwięk
budzika zbudził mnie z mojego pięknego snu o białych jednorożcach
i czerwonych motylkach na dużej zielonej łące. Szybko go
wyłączyłem, po czym przytuliłem się do poduszki z zamiarem
ponownego zaśnięcia i udania się do mojej pięknej, osobistej
krainy dziwactwa. Czyjaś jednak ręka błądząca po moim lewym boku
skutecznie mi to uniemożliwiała. Właściciel ręki zjechał nią
niżej, gładząc moją pupę oraz wewnętrzną stronę ud. Było to
przyjemne uczucie, więc zacząłem nawet cicho mruczeć. Już miałem
powiedzieć temu baranowi, czyli Alexowi, żeby zabrał tą rękę,
bo ja muszę wstać ale ten nagle wszedł we mnie. Jęknąłem
głośno, zaciskając palce na poduszce. Szybko zostałem obrócony
na brzuch, a moje biodra poniesione ku górze. Alex od razu nadał
szybkie tępo, pieszcząc dłonią mojego członka. Drugą dłonią
drażnij mojego sutka, a jego usta pieściły moją szyję. Jęczałem
i wychodziłem naprzeciw jego ruchom. Po chwili jęknąłem głośno,
dochodząc w jego dłoni. Alex pchnął jeszcze kilka razy i również
doszedł. Chwilę mi zajęło zanim doszedłem do siebie.
-Alex,
czy ty do kurwy nędzy chcesz być zamordowany?- Spytałem patrząc
na niego z ukosa. Ten podniósł się z moich pleców, patrząc na
mnie.
-Nie.
A co?- Widziałem zdziwienie w jego oczach.
-Bo
dla twojej wiadomości ja muszę iść do szkoły, a przez ciebie
tyłek mnie boli. Więc szykuj się na bolesną ach!- Nie
dokończyłem, gdyż ten idiota nagle ze mnie wyszedł.
-Ups.
Przepraszam. Boli?- Spytał delikatnie gładząc moje uda.
-Mogłeś
uprzedzić.- Wycedziłem i położyłem się na plecach. Odetchnąłem
po czym spojrzałem na niego.
-Sorki.
I to nie moja wina, że zachciało mi się porannego seksu. To ty
swoim mruczeniem doprowadziłeś mnie do tego.- Uśmiechnął się
lekko, kładąc dłonie po moich bokach.
-Ale
to ty zacząłeś mnie miziać, więc to twoja wina. Heh~! Co ja z
tobą mam?- Wyciągnąłem rękę i zacząłem głaskać jego
policzek. Ten wtulił się w moją dłoń, przymykając oczy.
-Dobry
seks?- Spytał z uśmieszkiem, przybliżając swoją twarz do mojej.
Już nasze usta by się złączyły lecz ja przesunąłem głowę w
prawo, wgryzając się w jego szyję. Alex jęknął lecz został w
tej pozycji niczym posąg. Wypiłem trochę jego krwi, po czym
opadłem na poduszki, oblizując się.
-No
nie powiem ale jesteś świetnym kochankiem. Na dodatek bardzo
smacznym.- Uśmiechnąłem się do niego chytrze. Ten westchnął i
uśmiechnął się.
-Chyba
pora się ogarnąć. Ty idziesz do szkoły, a ja do pracy. Jeśli
chcesz to mogę cię podwieźć.-Pocałował mnie w czoło, po czym
usiadł i przeciągnął się.
-Nie
trzeba. Przejdę się.-Wstałem i ruszyłem do łazienki.- No chodź.
Już ci pozwolę wziąć ze mną prysznic ale bez numerów.- Od razu
usłyszałem za sobą kroki. Weszliśmy do kabiny prysznicowej, która
na spokojnie mogła by zmieścić 6 osób. Ustawiłem wodę i
nawzajem zaczęliśmy się myć. Oczywiście w tamtych miejscach
musiałem się umyć sam, gdyż ten idiota mógłby się jeszcze
podniecić na sam widok, a mój tyłek by ucierpiał jeszcze
bardziej. Po prysznicu Alex wytarł się i poszedł do siebie, gdyż
musiał się jednak ubrać w coś świeżego. Ja natomiast ubrałem
się w mundurek, uczesałem włosy, spakowałem się i ruszyłem na
dół. Przed schodami na piętrze czekał na mnie Alex. Na mój widok
uśmiechnął się, a ja spiorunowałem go spojrzeniem aby nie
komentował mojego stroju, bo zostanie boleśnie stracony. Pobiję
go łyżeczką do herbaty. Śmierć idealna. Zeszliśmy razem do
kuchni, w której Willi siedział i czytał poranna gazetę, a Niko
robił kanapki.
-Dzień
dobry.- Uśmiechnąłem się do nich lekko. Niko odwzajemnił
uśmiech, natomiast Will spojrzał na mnie przerażony.- No co?
-Weź
się tak nie uśmiechaj, bo wygląda to tak jakbyś miał nas za
chwilę katować na śmierć.- Powiedział po czym wziął łyka
kawy.
-Taa,
jak jeszcze raz powiesz coś takiego to wykastruję cię widelcem.-
Alex i Niko parsknęli śmiechem, a Will patrzał na mnie zszokowany.
Zignorowałem ich i wyciągnąłem z lodówki krew. Nalałem sobie
dużą porcję do szklanki i podgrzałem lekko w mikrofalówce. Od
razu wypiłem całość, oblizując się ze smakiem.
-Alex
co zrobiłeś Runiemu?- Usłyszałem pytanie Willa. Obróciłem się
i przyglądałem się wymianie zdań.
-Ja?
Nic mu nie zrobiłem. Dlaczego niby miał bym mu coś robić?- Alex
spytał spokojnie, wlewając mleko do swoich płatków. I już mam
powód, dlaczego mogę go walnąć. Nic nazywa seks ze mną? Phi,
policzę się z nim później.
-To
dlaczego jest taki zły od rana, że chce mnie wykastrować
widelcem?- Niko aż zakrztusił się kanapką. Popukałem go po
plecach i podałem chusteczkę.
-To
ty go rozzłościłeś, nie ja. Więc lepiej uważaj przy posiłkach,
bo nie znasz dnia ani godziny, gdy to zrobi.- Niko zaczął się
śmiać, a Willi westchnął załamany. Ja natomiast spakowałem
sobie drugie śniadanie w postaci rogalików, po czym zrobiłem kawę.
Postawiłem ją Willowi pod nos.
-Nie
martw się Williamie. To nie twoja wina. Pewien pan Alexander samym
swoim widokiem mnie denerwuje.- Powiedziałem po czym wyszedłem z
kuchni. Usłyszałem znowu śmiech Niko i oskarżycielski głos
Willa.
-Dzień
dobry Madame.- Ukłoniłem się lekko w stronę Juri. Dziś miała na
sobie ciemnozieloną sukienkę do kolan, która była dopasowana u
góry, a zwiewna na dole. Była zapinana na szyi, przez co
eksponowała jej plecy. Na końcu wycięcia była duża zielono-
złota kokarda. Do tego krótkie rękawiczki ze złotą falbanką i
złote pantofle. Lokowane włosy, rozpuszczone z opaską ze złotą
kokardą.
-Bonjour
Rune.- Uśmiechnęła się delikatnie w moją stronę, wyciągając
również swoją dłoń. Ująłem ją delikatnie i ucałowałem jej
wierzch.
-Chętnie
bym się napił z panienką herbaty ale się spieszę.- Jeszcze Alex
wyjdzie i wepchnie mnie do samochodu.
-No
cóż. W takim razie nie będę pana zatrzymywać. Mam jednak
nadzieję, że niedługo zaprosi mnie pan na herbatę.- Uśmiech nie
schodził z jej twarzy.
-Ależ
oczywiście Madame. Z wielką chęcią. Au revoir. Miłego dnia.-
Ponownie ucałowałem ją w wierzch dłoni, ukłoniłem się i
wyszedłem. Mogłem jej powiedzieć żeby uważała na idiotów w
kuchni. Chociaż pewnie jak tylko wejdzie to się ogarną. Szedłem
sobie powolnym krokiem, gdy nagle usłyszałem trąbienie i tuż po
chwili obok mnie zatrzymał się samochód. Na szczęście nie był
to samochód Alexa, więc odetchnąłem z ulgą. Szyba zjechała w
dół i ukazał mi się pan Yoshinori.
-Witaj
Runi. Wsiadaj. Podwiozę cię.- Jak można być tak radosnym od
samego rana? Może to sprawka Kiyoshiego, że go widzi i w ogóle.
-Dzień
dobry. Już wsiadam.- Otworzyłem tylne drzwi i wsiadłem. Dopiero
teraz zauważyłem Kiyoshiego siedzącego obok ojca z nadętą miną.-
Cześć Kiyoshi.- Nawet mu pomachałem.
-Hej.-
Burknął i dalej siedział naburmuszony.
-Niech
zgadnę. Chciałeś prowadzić ale ojciec się nie zgodził. Przy tym
zrobił ci ultimatum, że albo siedzisz grzecznie na miejscu pasażera
albo jedziesz z mamą do szkoły.- Zapiąłem pasy i ruszyliśmy. Po
moich słowach Kiyoshi obrócił się ze zdziwieniem wypisanym na
twarzy.
-Runi,
czy ty przypadkiem nie byłeś u mnie rano, gdy trwała ta
negocjacja, a ja o niczym nie wiem?- Pan Yoshinori parsknął
śmiechem, a ja uśmiechnąłem się lekko.
-Nie,
nie byłem. Ja to po prostu to po tobie widzę. I na poprawę humoru
masz to.- Włożyłem mu do buzi rogalika. Ten chwilę zezował na
niego, po czym usiadł ładnie i z uśmiechem zaczął jeść.
-Kiyoshi,
jak ty możesz teraz jeść? Po takim śniadaniu w domu?- Spytał
niedowierzająco pan Yoshinori. Mimo tego i tak było słychać nutkę
rozbawienia w jego głosie.
-Mhm~!
Mam wilczy apetyt. Chcesz gryza?- Kiyoshi podsunął ojcu połowę
już rogalika przed twarz. Pan Yoshinori chętnie spróbował.
-Rune,
mam nadzieję, że masz tam tego więcej, bo to jest po prostu
przepyszne.- W lusterku widziałem jak się oblizuję.
-Oczywiście,
że mam. Zostawię panu kilka na drugie śniadanie.- Dobrze, że
zrobiłem ich tak wiele.
-Nie
pan. Mów mi tato albo wujku. I dziękuje.- Spojrzał się w lusterko
i uśmiechnął się.
-Dobrze
tato. Nie ma sprawy.- Po drodze dałem Kiyoshiemu jeszcze jednego
rogalika, gdyż patrzał na mnie znad fotela maślanymi oczkami i
skomlał. Tatuś aż nie mógł przez niego prowadzić, gdyż nie
mógł powstrzymać śmiechu. Pod szkołą pożegnaliśmy się z
tatusiem, po czym ruszyliśmy do budynku szkoły. Pod salą wszyscy
już na nas czekali prócz Shuna, który jak zwykle musiał iść do
pana Tamuro. Na szczęście zdarzył przed dzwonkiem wejść do sali.
Kuchnia~! :3


Hej, cześć, witam, moja miła!!!
OdpowiedzUsuńNa początku przepraszam, że tak późno komentuje, ale miałam przeogromną kurwice i dopiero dzisiaj się ogarnęłam :P
No, to może o rozdziale... Zrobiłam się głodna, a dopiero jadłam ciacho i piłam kaFFFkę xD
Runi, przybądź do mej kuchni i bądź pierwszą osobą, która w niej coś zrobi oprócz jajecznicy i kanapek (Może przy okazji mnie nie zabijaj???)
Hue hue, czemu ja ich wszystkich kocham??? Mój jeżu, Alex <3 Willi<3 Niko, Kiyoshi <3 <3 Jason i wszyscy inni!!! Żądam wpuszczenia mnie do tego fantastycznego świata!!!! ;)
I no... Szekszyyyy!!! Kimie, od dzisiaj jesteś nie tylko królową dialogu, ale i pisania takich oto scen (pomijając już "Rozmowy nieprzyzwoite" xD) .
Rogalikiiiiiiiiiiii!!!! Hurrrrraaaaaa!!!! (Dziwię się, że jeszcze ich nie zjedli, jak moja mama zrobi to musi je chować, żeby były na następny dzień dla gości :P) .
Mam pytanie... Skoro postacie z anime, to nasi mężowie, to ja chcę mieć mężów z tego opowiadania. Tylko nie wiem, czy taki Runi ze mnie krwi nie wyssa :D
Aha, przypomniałam sobie, że moje wyobrażenia co do wyciągania krwi z lodówki wyglądają mniej więcej: " Na górnej półeczce leży czerwono biały kartonik z napisem "Krew". Jeśli chcesz, by takowa była jeszcze lepsza i czerwiensza niż zwykle podgrzewaj ją przez minutę w mikrofalówce 700-watowej" Hehe, boję się xP
Tak więc... Jest mój kolejny mąż!!! (Tak, będę tak na nich mówić) O Kiyoshim tu mowa :D Biedaczek nie może prowadzić samochodu... Haha, tak, wepchnijmy mu rogalika do buzi, to będzie wesoły :D Chyba wreszcie upiekę te rogaliki ;)
To ja zmykam, ci tu nie fikam, lecz weny jeszcze 5 wiader do ciebie odsyłam !!!
Trzymaj się! :* :D <3
Witam, witam~! ^.^
UsuńNic nie szkodzi, ważne że komentujesz ;)
Kaffffka~! *.* <3
Hahaha~! :D Przyjdź, zrób żarcie, a ja ci ładnie podziękuje ale nie krwią xp
Kochasz ich, bo są tacy zajebiści B-) <3
Kimie Królowa Dialogów i Seksów~! ^w^
Ja nadal pamiętam jak pisałam z Asuną RN xp Śmianie się na każdej przerwie i potajemne pisanie na lekcjach~! :3 <3
Boją się Runiego to nie ruszają xp ( Moja mama też musi chować słodycze, a zwłaszcza babeczki na święta :p )
Możesz mieć męża z tego opowiadania ^.^ A z Runim nie wiadomo xp
Tak, tylko zamiast takiego biało- czerwonego kartonika jest inny ^^
No wiesz, Kiyoshi to wilk i ma wilczy apetyt XD
Dziękuje bardzo za wenę~! :*
Pozdrawiam cieplutko~! :3
#Kimie