piątek, 18 marca 2016

Twin Blood 2- Rozdział 11

Dobry wieczór~! ^.^ 
Wiem, że dawno mnie tu nie było -.- I, że obiecałam rozdział z BB -.- I bardzo za to przepraszam =.=
Ostatnio nie miałam jakoś czasu aby cokolwiek napisać @.@ A nie piszę o północy, gdyż jestem już wtedy bardzo śpiąca i nie wyszło by z tego nic dobrego x.x
Dlatego zamieszczę tu kilka informacji:
-Mam dopiero 1 stronę z BB =.= I nie wiem kiedy skończę, gdyż w tym rozdziale będzie się dużo działo i muszę to ogarnąć xp
-Kolejnego rozdziału z Amnezji nie zaczęłam pisać i nawet nie wiem kiedy się owy pokarze -.- 
-TB dalej będzie raz na miesiąc ;)
-Danse Macabre się skończyło ale to nie koniec ^^ Będzie ciąg dalszy ale prawdopodobnie pierwszy rozdział pojawi się w maju @.@ Nie zaczęłam nawet tego pisać, a muszę sobie zrobić jakiś plan wydarzeń czy cuś :p 
-Pojawią się dwa nowe opka możliwe że jeszcze w tym miesiącu ( Tak jak można się domyśleć jeszcze nie zaczęłam pisać x.x )
-Oczywiście pojawi się jakiś świąteczny cosiek :3 I prawdopodobnie będą to znowu miniaturki ^^
I to chyba tyle informacji :p 
Naprawdę chciałabym częściej coś dodawać ale wiadomo, że różnie to bywa -.-
Dziękuje wam i tak, że tu zaglądacie ^w^
Do zobaczenia wkrótce~! :3
Piszcie co u was~! :3
I miłego czytania *.*
#Kimie


Posiedzieliśmy jeszcze trochę z panem Tamuro, po czym każdy rozszedł się w swoją stronę. Oczywiście uraczyłem swój Fan Club lekkim uśmiechem i słowem „Au revoir”, na co one zarumieniły się wszystkie i pomachały na pożegnanie. Po tym musiałem ładnie przeprosić Yuko za to, że nie idę z nimi do kawiarni. Moim wybawcą okazał się Louis, który stwierdził, iż jeśli się nie pospieszą to zjedzą wszystkie ciastka z truskawkami i kiwi. Na reakcję Yuko długo nie było czekać. Wzięła swojego chłopaka za rękę i popędziła do kawiarni. Pożegnałem się z resztą i życzyłem im miłego dnia, po czym udałem się powoli w kierunku willi. Po drodze poczułem wibracje w kieszeni. Już myślałem, że to od Yuko, która żądała abym się jednak pojawił w kawiarni albo od Kiyoshiego, który chciał się pochwalić nowo zakupioną rzeczą. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i widząc nadawcę uśmiechnąłem się. Jednak Isei nie zapomniał o mnie. Szybko zacząłem czytać SMSa.



Od: Pan Uroczy

Do: Rune

Temat: Ohayo Rune~! ^.^

Treść: Chętnie bym się z Tobą spotkał ale jest jedno ALE, które zwie się potocznie panią od fizyki. Przez to, że spałem na jej lekcji kazała mi zostać po lekcjach. :/ Nie moja wina, że jej lekcję sprawiają, że moja ławka robi się taka wygodna i aż chce się przymknąć oczy na dłuższą chwilę. ;)



Od: Pan Uroczy

Do: Rune

Temat: Re: Ohayo Rune~! ^.^

Treść: Jutro jednak postaram się być grzeczny niczym aniołek i po lekcjach się z Tobą spotkać. Będzie to trudne, gdyż znowu mam lekcje z ALE. Mam małą prośbę- czy na nasze jutrzejsze spotkanie możesz przynieść kilka tych wybornych rogalików??? *.* Szczeniaczek ładnie prosi~!



Od samych wiadomości poprawił mi się humor. Nawet zapomniałem o bolącym tyłku. Trochę ciężko się przez to ćwiczyło. Za to nawrzeszczę na Ichiego, że jednak puścił mnie do szkoły. A co! On kocha moje humorki, więc nawet będzie się pies cieszył. Zacząłem mu odpisywać.



Od: Rune

Do: Pan Uroczy

Temat: Bonjour Isei

Treść: Sądząc po twojej wiadomości to ALE musi być bardzo wredne. Jeśli chcesz mogę przyjść do twojej szkoły i zaczarować ją swoim urokiem, więc miałbyś spokój na jakiś miesiąc :) Doskonale cię rozumiem- moja ławka też staje się często tak bardzo wygodna na niektórych lekcjach. ;)



Od: Rune

Do: Pan Uroczy

Temat: Re: Bonjour Isei

Grzeczny aniołek?! To pamiętaj schować dobrze swój diabelski ogonek. I siedź ładnie na lekcji to ALE nie będzie się czepiać. W nagrodę szczeniak dostanie kilka rogalików, a do tego gorącą czekoladę. Oczywiście wszystko sam przygotuję.



Więc dzisiaj muszę zrobić te rogale. Ale jak już ma robić to musi zrobić ich mnóstwo, gdyż łakomczuchy nie popuszczą. Oczywiście nie powiem im, że robi je specjalnie dla niedawno poznanego chłopaka. Co to to nie. Ichi by się chyba popłakał i stwierdził, że mam kochanka za jego plecami. Na samą myśl zachciało mi się śmiać. Wibracje jednak powstrzymały mnie od tego.



Od: Pan Uroczy

Do: Rune

Temat: ....

Treść: Z tym oczarowaniem to trochę zły pomysł. Jeszcze zada nam zadanie pt.: „Napisz na 2 strony A4, jakie to piękne oczy ma Rune.” xd Dobra rada- nie zasypiaj na zeszytach. No jedynie, że chcesz mieć tatuaż swoich notatek :)”



Od: Pan Uroczy

Do: Rune

Temat: Re: ....

Treść: W takim razie muszę ubrać długą bluzę to nie będzie widać ogonka ^.^ I obiecuję ładnie siedzieć na lekcji w milczeniu. ;) Szczeniaczek bardzo się cieszy~! *.* Aż chyba nie zjem drugiego śniadania przez te rogaliki...



To zadanie mnie rozbawiło. Ile osób musiałoby główkować nad tym, jaki mam kolor i kształt oczu i dlaczego są takie cudowne. Oraz uśmiechnąłem się na wyobrażenie szczęśliwej minki Iseia.



Od: Rune

Do: Pan Uroczy

Temat: Re: .....

Z tym zadaniem to nie miałbyś problemów. Chociaż osobiście uważam, że twoje oczy są ładniejsze od moich. Ociupinkę ale ładniejsze. ;) A co do tatuażu to podziękuje.



Od: Rune

Do: Pan Uroczy

Temat: Re: .....

Treść: Tylko nie różową, bo jeszcze będziesz się w oczy rzucał. ^.^ Obyś tylko nie głodował do naszego spotkania. Jeszcze zemdlejesz i się nie spotkamy. No jedynie, że to nastąpi na naszym spotkaniu to zrobię ci technikę usta-usta. ^.^



Isei w różowym sweterku- zabawnie a zarazem tak słodkie. I nie obraziłbym się, jeśli jednak by zemdlał na naszym spotkaniu. Chętnie posmakuje jeszcze raz tych różowych usteczek, proszących się wręcz o całusy. Powstrzymam się od ugryzienia go i wszystko będzie cacy.



Od: Pan Uroczy

Do: Rune

Temat: Re: ......

Treść: .......>///<......Arigatou~! ^.^ Dobrze, że mnie nikt nie widzi w tym momencie >////< Założę czarną, wtopię się w tłum ;) Jakoś wytrzymam. Zemdleć?? Usta-usta??......>////< Przez ciebie wyglądam jak dorodny pomidor. Jak teraz pomyślę to yaoistki miałyby na co popatrzeć :) Dobrze wiedzieć, że znasz się na pierwszej pomocy.



Dałbym wszystko, żeby go teraz zobaczyć. Ta zarumieniona twarzyczka, chowająca się za jego blond włosami to cud, miód i poziomki. Chyba włączają mi się jakiś instynkt kulinarny, gdyż pomyślałem o zrobieniu tarty z owoców leśnych. Wracając jednak do Iseia....



Od: Rune

Do: Pan Uroczy

Temat: Re: ......

Treść: Ja z chęcią bym sobie teraz popatrzał. ;) Do tego perukę to na pewno cię nie zaczepi. Oby cię nikt teraz nie zobaczył, bo pomyśli, że masz gorączkę. Yaoistki? Hehe. Bylibyśmy dla nich sensacją. Niejedne historie by o nas powstały. Pierwsza pomoc to dla mnie pestka, więc ze mną jesteś bezpieczny.



Yaoistki. Yuko jak by zobaczyła to jedną ręką robiła by zdjęcia, a drugą trzymała się za krwawiący nos. Zabawnie by to wyglądało.



Od: Pan Uroczy

Do: Rune

Temat: Re: ......

Treść: Oj nie. Raz mnie kolega tak zobaczył to stwierdził żem baba. Ja wiem jakiej płci jestem i jest mi w niej dobrze. ^-^ Niech jednak w jakimś stopniu wie, że to ja. :) Dzięki gorączce mógłbym zwolnić się z tych wagarów!! Ale jak na złość to za szybko mija. Lepiej mi nie mów o tych historiach. Raz jedną przeczytałem z sobą w roli głównej. Miałem traumę przez miesiąc.-.- Szczeniaczek lubi być bezpieczny~! ^.^



Aż zaciekawiło mnie, co też o nim napisali. I z kim był w parze. Ciekawe, czy na spotkaniu mi powie??



Od: Rune

Do: Pan Uroczy

Temat: Re: .....

Treść: Ja wiem, że tyś facet. Mimo to jesteś w jakimś stopniu uroczy *.* Ty znasz ją lepiej, więc już nie wnikam. I nie masz mi chorować z tak błahego powodu. Masz zakaz! Hehe. Ciekawe, ciekawe. Ale znam to uczucie. Szczeniaczek mimo wszystko jest dzisiaj wesoły~! ^.^



Jak by się pochorował to bym się nim chętnie zajął. Nie byłby tak uporczywym pacjentem jak Kiyoshi. Raz musiał go przykuć do łóżka, bo ten mimo 40 stopniowej gorączki i zapalenia płuc twierdził, że czuje się bardzo dobrze. Ja jednak taki głupi nie jestem i dodałem mu środków uspokajających i nasennych do herbatki. Dzięki temu przynajmniej smacznie spał i regenerował siły.



Od: Pan Uroczy

Do: Rune

Temat: Re: ......

Treść: Dzięki temu stopniu uroku często dostaje to co chce. :) Hai Kapitanie~! ^.^ Wesoły do tej pory, bo właśnie na horyzoncie pojawiło się ALE, więc muszę kończyć. Napisz jutro, o której i gdzie się spotykamy. ;)



Przez ten jego urok osobisty to ja nie wyjdę kiedyś z kuchni. Jak zacznę go karmić moimi smakołykami to na każde spotkanie będę musiał mieć jakiś inny przysmak. Chociaż sam stwierdził, że chce się nauczyć gotować, więc razem będzie raźniej.



Od: Rune

Do: Pan Uroczy

Temat: Re: .....

Treść: Mały czarodziej z ciebie. :) Więc już nie będę ci przeszkadzał i życzę ci powodzenia. Wierzę w ciebie, więc wytrwaj. I oczywiście napiszę ci co i jak. Do zobaczenia i miłego dnia. ^.^



Włożyłem telefon do kieszeni i z lekkim uśmiechem na ustach ruszyłem w dalszą drogę, która nie zajęła mi dużo czasu. Po dotarciu do domku poszedłem do swojego pokoju, przebrałem się w wygodne ciuchy i ruszyłem do kuchni. Gdy wszedłem zauważyłem Willa i Niko siedzących nad kanapkami i herbatą.

-Macie takiego lenia, że nie chce wam się zrobić jakiegoś prostego obiadu?- Spytałem opierając się o framugę i krzyżując ręce na piesi.

-Nie. Po prostu dopiero co wróciliśmy z pracy i jakoś nie mamy na to siły. Kanapki są najlepszą alternatywą.- Willi uśmiechnął się, po czym wziął kolejnego kęsa kanapki. Niko natomiast wessał się w kubek, jakby było mu zimno.

-A wiecie, że istnieje coś takiego jak mrożonki czy dostawa do domu??- Przynajmniej je się coś ciepłego i bardziej pożywnego. Jak dla mnie kanapki je się tylko na śniadanie.

-Wiemy ale jak zajrzeliśmy do lodówki to tak od razu wszystko było na zrobienie kanapek. Jeśli chcesz to sobie coś zamów albo za jakąś godzinę do dwóch coś ci mogę zrobić.- Czuje się jak dziecko. Umiem zrobić sobie jedzenie ale jak powiem, że nie jestem głodny to od razu będą się pytać na co mam ochotę i oni zrobią to dla mnie. Czy ja wyglądam na jakiegoś anorektyka? Wprawdzie nie jem dużo ale uzupełniam to krwią. Westchnąłem głośno.

-Nie wiem. Zastanowię się. Na razie mam ochotę na białą herbatę.- Niko aż się wzdrygnął i od razu wstał ze swojego miejsca aby przyszykować mi herbatkę.

-Kubek czy szklanka?- Niko otworzył jedną z szafek i spojrzał się na mnie znad ramienia.

-Filiżanka.- Jak pić herbatkę to z klasą.

-Dla mnie też będzie chociaż kubek?- Poczułem, że ktoś dotyka mnie od tyłu oraz męskie, charakterystyczne dla niego perfumy.











Alexander de La Bretonne (de la breton)

„25“ lat

25.01.1990r.

Wzrost:1,87

Kraj: Szwajcaria, Francja

Czarne włosy, niebieskie oczy















-Siemka Alex.- Niko uśmiechnął się do niego szeroko z kubkiem swojej herbatki w łapce. Will natomiast aż się zakrztusił. Najwidoczniej nie spodziewał się go tu teraz.

-Alex, nie rób wejścia smoka. Oszczędź moje serce.- Will oddychał głęboko, przy okazji wycierając łzy.

-Ale ja nie zrobiłem wejścia smoka. Po prostu wszedłem do kuchni, a że usłyszałem słowo „herbata” to się odezwałem.- Usłyszałem, jak zaśmiał się pod nosem.

-Alex.- Powiedziałem, nie zmieniając swojej pozycji.

-Hmmm?- Nie mógł powiedzieć czegoś bardziej konkretnego?

-Nie dysz na mnie i odklei się ode mnie. Jest gorąco.- Powiedziałem zirytowany. Jak by się do mnie przytulił to by oberwał. Nie ma zmiłuj.

-Już dobrze, dobrze. Nie wściekaj się tak.- Przeszedł obok mnie i usiadł obok Willa. Jak wygląda kuchnia? Trochę jak z restauracji, bo jest dość duża. Wszystkie meble są z jasnego drewna. Na wprost drzwi jest lodówka, obok wisząca szafka, okno i znowu szafka. Pod oknem jest zlew. Po lewej szafka, marmurowy okap i szafka oraz szafa. Pod okapem oczywiście kuchenka. Po środku wyspa z kolejną kuchenką. Bardzo przydatna, zwłaszcza jak robię tyle słodkości na raz. Po lewej od wejścia znajduje się pół wyspa. Z jednej strony są szuflady, a z drugiej krzesła aby sobie usiąść, zjeść i pogadać. Lubię takie przestrzenne kuchnie, gdyż wszystko się mieści i każdy może robić w niej coś innego. To tyle na ten temat. Wziąłem swoją filiżankę z herbatką i powoli zacząłem pić.

-Gdzie ty byłeś tak w ogóle?- Zapytał Willi, jedząc swój obiad.

-We Francji. Wiesz, firma sama prosperować nie będzie, a miałem duży projekt. Byłbym wcześniej ale po pierwsze musiałem odespać, a po drugie miałem bankiet.- Nadal masz wory pod oczami idioto. Wolę tą sprawę przemilczeć. Nie moja sprawa. Znając go pewnie już pracował nad kolejnym projektem. Może Alex nie jest pracusiem ale zawsze lubi mieć wszystko poukładane. Często coś ledwo co skończy, a bierze się za następne. Co robi? Jest architektem i projektantem wnętrz. Więc jedną ręką rysuje plany domów i budynków, a drugą rozmieszczenie mebli w salonie.

-Jeśli chcesz to mogę ci dać jakieś leki nasenne.- Dla niego to w końskiej dawce Niko.

-Nie, nie trzeba. Moje zmęczenie podróżą od razu położy mnie spać.- Uśmiechnął się do Nikosia, po czym podał chusteczkę Willowi, który ubrudził się cały od sosu czy ketchupu.

-No dobra. Pogadacie sobie gdzieś indziej. Won z kuchni.- Oczywistym jest, że nie muszę mówić dlaczego. Nie od dziś wiedzą, że nie lubię jak ktoś przybywa w kuchni, gdy coś piekę.

-He?!- Alex najwidoczniej o tym zapomniał i patrzy się na mnie zdziwiony. Willi natomiast wstał szybko i odłożył talerz oraz kubek do zlewu.

-Chodź, a nie się dziwisz.- Willi złapał Alexa za nadgarstek i szybko wyprowadził z kuchni tuż za Niko. Zastanawia mnie jedno: czy oni tak szybko wychodzą, bo mnie się boją czy po prostu wolą mi nie przeszkadzać i grzecznie czekać na słodkości?? Może kiedyś się tego dowiem. Teraz pora na pichcenie. Ubrałem swój fartuch i wyciągnąłem potrzebne mi składniki z szafek i lodówki. Oczywiście oprócz wielosmakowych rogalików postanowiłem zrobić tarte cytrusową, ciasto marchewkowo- orzechowe oraz strucle z serem i brzoskwiniami. Rzadko się zdarza, że robię tylko jedną rzecz. Nigdy się jeszcze nie pomyliłem w przepisach. Może kiedyś będzie ten pierwszy raz. Pora wziąć się za lepienie rogalików......I resztę.



Po jakiś 3 godzinach wszystko było gotowe. Oczywiście tarte, ciasto i strucle odłożyłem na później. Rogaliki zaś podzieliłem na 4 porcje. Jedną na teraz, drugą dla Iseia, trzecią do szkoły dla głodomorów, a 4 po szkole, jeśli przyjdą tutaj dziewczyny. Włożyłem rogaliki do ładnego koszyczka i zaniosłem je do salonu. Po krótkiej chwili przyniosłem pięć kubków kakao. Zdjąłem jeszcze z siebie fartuch i usiadłem sobie na fotelu.

-Podwieczorek!- Wydarłem się, chociaż pewnie czekają na schodach na pozwolenie. Pierwszy jak zwykle zjawił się Willi, od razu biorąc dwa rogale. Ile on musi ćwiczyć, żeby spalić te wszystkie kalorie? W końcu ostatnio wzięło mnie na pieczenie. Po nim wszedł Niko i pochwyciwszy kubek z kakao usiadł wygodnie na kanapie i rozkoszował się zapachem i ciepełkiem. Za nimi wszedł Alex i o dziwo Ichi. Spojrzałem się na niego jak na kosmitę, co od razu uchwycił.

-Coś się stało Rune?- Stał jakieś 2 metry ode mnie, jakby czekając na pozwolenie zjedzenia rogalika.

-Nie, nic. Po prostu myślałem, że jeszcze śpisz.- Odwróciłem od niego wzrok i pochwyciłem swój kubek z kakao.

-Spałbym może dłużej ale zapach mnie rozbudził.- Powiedział z uśmiechem, po czym dosiadł się do Alexa na kanapie. Oni zajęli się rozmową i jedzeniem, ja natomiast odpłynąłem myślami. Myślałem zarazem o wszystkim, o ważnych rzeczach, o tych mało znaczących i tych, których nie powinienem się w ogóle przejmować. Ocknąłem się dopiero wtedy, gdy ktoś, czyli Niko dotknął mojego ramienia.

-Stało się coś?- Spytałem się Niko, który stał tuż obok mnie.

-No właśnie nie wiemy dokładnie.- Powiedział Ichi.

-Siedzisz tak już od ponad godziny w pozycji embrionalnej, trzymasz kubek w dłoniach i patrzysz się w jakiś punkt przed siebie.- Wytłumaczył Will ze zmartwieniem wypisanym na twarzy.

-Coś się stało? Boli cię coś? Coś cię martwi?- Niko aż przykucnął przy mnie, patrząc na mnie uważnie.

-Nie, wszystko w porządku. Po prostu się zamyśliłem.- Uśmiechnąłem się do niego lekko.- Pójdę do siebie, jeśli pozwolicie.- Opuściłem nogi na ziemię i odłożyłem kubek z zimnym kakao na stoliku. Spojrzałem ponownie na Niko, który patrzał na mnie jakimś takim smutnym spojrzeniem. Pochyliłem się i pocałowałem go w czoło.

-Naprawdę nic mi nie jest. Może jestem tylko trochę zmęczony, to wszystko.- Uśmiechnąłem się i potargałem Nikosiowi włosy.

-To idź weź długą kąpiel. Po tym masz tu grzecznie zejść na kolacje. I nie próbuj się wymigiwać.- Will aż pogroził mi palcem.

-Tak mamusiu.- Parsknąłem śmiechem, po czym udałem się na górę. W drodze do łazienki zdjąłem z siebie wszystkie ubrania. Nie chce mi się nawet ich ładnie układać. Okręciłem kurek z wodą i nalałem do wanny trochę olejków. Związałem przydługie włosy w kitkę, po czym zakręciłem kran i wszedłem do wanny. Ciepła woda miło uspokajała. Po ponad godzinie siedzenia w wannie postanowiłem się w końcu ruszyć. Jeśli pewnie za chwilę nie zejdę na dół to cała banda po mnie przyjdzie. Wytarłem się po czym tak jak stałem ruszyłem w poszukiwaniu jakiś fajnych ciuchów. Zdecydowałem się na dresowe spodnie oraz za dużą dla mnie fioletową bluzkę. Założyłem jeszcze bluzę, gdyż o dziwo było mi trochę zimno. W samych skarpetkach, gdyż nie chciało mi się ubierać butów, zszedłem na dół. Od razu udałem się do jadalni, bo na pewno nie będziemy jeść w kuchni, a tym bardziej w salonie. Wszyscy oprócz Niko już się rozsiedli i czekali na kolację. Od razu wszystkie spojrzenia padły na mnie.

-I jak? Lepiej się czujesz po kąpieli?- Spytał wesoło Willi, popijając o dziwo wino, zamiast whisky.

-Troszeczkę. Było by lepiej, gdyby jakaś cycata blondyna mnie umyła.- Willi się opluł na moje słowa, a Alex i Ichi zaczęli się śmiać. Ja niewzruszony podszedłem do nich i zająłem swoje miejsce obok Willa, naprzeciw Alexa.

-Runi. Ostrzegaj mnie zanim powiesz coś zaskakującego.- Will aż złapał się za serce i westchnął głośno. Poklepałem go po plecach, dodając „otuchy”? Sam nie wiem. W tym momencie wszedł Niko z jakimś garnkiem w łapkach. Szybko je postawił na stole po czym szybko czmychnął do kuchni. Wrócił po chwili z dzbankiem herbaty i dwoma filiżankami. Niko dobrze wie, że lubuję się w herbacie i zawsze wręcz piję ją z filiżanki. Szybko postawił tacę na stole, po czym nalał herbaty do filiżanek, podając mi jedną z nich.

-Co jemy?- Spytałem, patrząc jakoś niepewnie na garnek.

-Chili con carne- Will uśmiechnął się do mnie po czym zdjął przykrywkę z garnka. Od razu do naszych nozdrzy doszedł smakowity zapach, aż mi samemu zaburczało w brzuchu. Willi każdemu nałożył porcję, po czym nastała cisza, przerywana naszym jedzeniem. Zjadłem połowę swojej porcji i już czułem się najedzony. Dopiłem do końca herbatę po czym wstałem od stołu.

-Już idziesz? Nie zjadłeś do końca.- Zauważył Alex, przerywając na chwilę jedzenie.

-Taa, nie jestem już głodny. Dobranoc.- Pomachałem im i nie patrząc za siebie udałem się powoli do swojego pokoju. Droga do pokoju zajęła mi ponad 20 minut. Zazwyczaj idę tam w ciągu niecałych dwóch. Szedłem tam niczym staruszek z niesprawnymi stawami. Gdzie mieści się mój pokój? Drugie piętro, prawy korytarz, czwarty pokój po lewej. Piąty pokój po lewej należy do Ichiego. Wszedłem i ustałem przed łóżkiem. Zacząłem powoli się rozbierać tak, aby zostać w samej koszulce i bokserkach. Tym razem wszystko ładnie poskładałem aby zająć czymś ręce. Usłyszałem jak ktoś wchodzi do mojego pokoju, zamyka drzwi i zamyka je na klucz. Nawrzeszczałbym od razu na tą osobę za nie zapukanie i tak dalej ale wiedziałem kto tu przyszedł. Już po chwili dana osoba objęła mnie od tyłu, zaczynając składać pocałunki na mojej szyi.

-Dobrze, że nie chciało mi się tak szybko wracać do pokoju. W innym przypadku musiałbym jeszcze na ciebie czkać.- Powiedziałem, przechylając głowę na bok aby dać mu większe pole do manewru.

-I tak szybko wyszedłem, więc nie czekałbyś długo Rune.- Jego dłonie zaczęły sunąć po mojej tali i biodrach.

-Ciesz się, że w ogóle bym poczekał, Alex.- Obróciłem głowę w drugą stronę aby spojrzeć na niego. Zaskoczeni?! Bo ja nie. Z tym oto arystokratą już nie raz wylądowałem w łóżku. Znam go nawet dłużej od bliźniaków i Kiyoshiego.

-Dziękuje za twoją łaskawość, paniczu.- Wyszeptał mi te słowa do ucha, po czym je polizał i ugryzł w płatek. Wzdrygnąłem się, po czym obróciłem się do niego przodem, zarzucając mu ręce na szyję.

-Jeśli się nie postarasz to wyssę z ciebie całą krew, co do kropelki.- Przybliżyłem swoje usta do jego, czekając na pocałunek.

-Nie będziesz miał po tej nocy na to siły.- Nasze usta ocierały się o siebie, podczas wypowiadania jego słów. Po tych słowach Alex złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Złapał mnie za uda i podniósł do góry. Ja natomiast oplotłem ramionami jego szyję, nie odstępując jego ust nawet na sekundę. Położył mnie na łóżku od razu ściągając ze mnie moją bluzkę. Nasze usta oddalały się od siebie tylko na moment aby zaczerpnąć powietrza. Moje dłonie spoczęły na jego włosach oraz karku, jego zaś pieściły delikatnie moje ciało. Alex zwinnym ruchem zdjął moje bokserki, po czym zaczął się o mnie ocierać. Mruczałem mu w usta, zaciskając lekko dłonie na włosach.

-Ty też się rozbierz.- Wysapałem. Moje usta były nabrzmiałe od pocałunków, a myśli skupiły się na przyjemności. Alex ustał przed mną i powoli zaczął się rozbierać, patrząc na mnie niczym zwierzę na swoją zdobycz. Powoli odpiął guziki w swoje koszuli, która zsunęła mu się z ramion ukazując lekko umięśnioną klatę oraz brzuch. Rozpiął pasek od spodni po czym z uśmieszkiem rozpiął rozporek. Nie dziwię się temu uśmiechowi, gdyż patrzyłam na niego jak zahipnotyzowany. Opuścił spodnie pod którymi nie miał bielizny, wiec widziałem go teraz jak go Bozia albo Szatan, jeszcze nie wiem, stworzył. Nie wiem nawet kiedy zacząłem przesuwać dłonią po swoim członu, oblizując się perwersyjnie. W kilka sekund Alex ponownie zawisł nade mną, całując namiętnie i ponownie pieszcząc moje ciało. Zaplotłem nogi wokół jego bioder, ocierając się o niego sugestywnie. Mruczeliśmy sobie nawzajem w usta, a nasze dłonie pieściły ciało drugiego. Alex w końcu oderwał się od moich ust i pocałunkami oraz liźnięciami dotarł do moich sutków. Przyssał się do jednego z nich, gryząc i liżąc, a drugiego stymulując palcami. Głośno wzdychałem, drapiąc go po karku oraz kręgosłupie. Gdy już mu się znudziło, ponownie zjechał niżej na chwilę przysysając się do mojego pępka. Tuż po tym rozszerzył moje nogi. Wyciągnął spod poduszki lubrykant i nawilżył nim swoje palce. Pocałował mnie jeszcze krótko, po czym wziął mojego penisa do ust, przy tym wkładając od razu dwa palce do mojej dziurki. Wygiąłem się w lekki łuk, jęcząc. Alex poruszała powoli głową do góry i na dół, kreśląc językiem równe wzorki. Jego palce zaś zagłębiały się we mnie dość szybko. Ja na te odczucia pojękiwałem, zaciskając palce na pościeli.

-Alex.....Ja też....- Nie musiałem dokańczać. Alex od razu zrozumiał o co chodzi. Zaprzestał swoich poczynań i położył się obok mnie na plecach. Od razu się ruszyłem zawisając nad nim, tworząc tak zwaną pozycję 69. Na początku zacząłem lizać jego męskość, po czym zassałem się na samej główce, poruszając rytmicznie ręką po trzonie. Alex jak na komendę jęknął cicho i wypchnął biodra ku górze. Nie bawiąc się już dłużej wziąłem całego do ust, ręką ściskając jądra. Alex nie pozostawał bierny i ponownie wziął moją męskość do ust i wkładając już trzy palce do mojej dziurki. Chętnie wysunąłem biodra naprzeciw jego ruchom. Po chwili szybko wyjąłem jego penisa ze swoich ust, jęcząc głośno. Alex trafił w mój czuły punkt. To sprawiło, że aż zadrżałem. Od tego momentu zaczął pocierać to miejsce, a ja jęczałem, drżałem i nabijałem się na jego palce. Robiło mi się ciemno przed oczami i lada chwila bym doszedł lecz nagle Alex wyciągnął swoje palce. Jęknąłem niezadowolony na co on się uśmiechnął. Obróciłem się, siadając okrakiem na jego biodrach. Chwilę patrzałem na niego spod wpół przymkniętych powiek, ocierając się, po czym podniosłem trochę biodra do góry, by nabić się na jego członek. Jęknąłem, opierając dłonie o jego klatkę piersiową. Alex natomiast odchylił głowę do tyłu z głośnym westchnięciem. Najpierw powoli podnosiłem się i opadałem na jego męskość, by z każdą chwilą przyspieszać swoje ruchy. Nagle nabiłem się wprost na swój czuły punkt, na co wręcz krzyknąłem dochodząc. Oddychałem ciężko, a po moim ciele przechodziły lekkie dreszcze. Alex usiadł, obejmując mnie w pasie i wpijając się w usta. Położył mnie na plecach, po czym przybliżył moje nogi do mojej klatki piersiowej i zaczął się szybko poruszać. Po orgazmie byłem dość wrażliwy, więc jęczałem na każdy jego ruch, a zwłaszcza dotyk. Chcąc mieć jego ciało bliżej swojego rozszerzyłem nogi i ponownie zaplotłem je wokół jego bioder. Złapałem go za ramię i przysunąłem bliżej siebie, wpijając się w jego usta. Objąłem go mocno, jęcząc mu prosto do ucha. Już po chwili obaj doszliśmy. Ja z krzykiem i wygiętym ciałem w łuk, a Alex z jękiem. Chwilę tak leżeliśmy, normując oddechy. Alex podniósł głowę do góry. Patrzeliśmy sobie chwilę w oczy, po czym nasze usta złączyły się w delikatnym pocałunku. Alex wyszedł ze mnie, opadając obok. Obróciłem się do niego plecami. Ten od razu wtulił się we mnie, delikatnie muskając dłońmi moje uda.

-Chętnie zgodziłbym się na kolejną rundę ale jestem zbyt śpiący.- Wysypałem, będą już jedną nogą w krainie snów.

-To śpij. Dobranoc.- Poczułem jeszcze pocałunek na policzku, po czym odpłynąłem do końca.



Dźwięk budzika zbudził mnie z mojego pięknego snu o białych jednorożcach i czerwonych motylkach na dużej zielonej łące. Szybko go wyłączyłem, po czym przytuliłem się do poduszki z zamiarem ponownego zaśnięcia i udania się do mojej pięknej, osobistej krainy dziwactwa. Czyjaś jednak ręka błądząca po moim lewym boku skutecznie mi to uniemożliwiała. Właściciel ręki zjechał nią niżej, gładząc moją pupę oraz wewnętrzną stronę ud. Było to przyjemne uczucie, więc zacząłem nawet cicho mruczeć. Już miałem powiedzieć temu baranowi, czyli Alexowi, żeby zabrał tą rękę, bo ja muszę wstać ale ten nagle wszedł we mnie. Jęknąłem głośno, zaciskając palce na poduszce. Szybko zostałem obrócony na brzuch, a moje biodra poniesione ku górze. Alex od razu nadał szybkie tępo, pieszcząc dłonią mojego członka. Drugą dłonią drażnij mojego sutka, a jego usta pieściły moją szyję. Jęczałem i wychodziłem naprzeciw jego ruchom. Po chwili jęknąłem głośno, dochodząc w jego dłoni. Alex pchnął jeszcze kilka razy i również doszedł. Chwilę mi zajęło zanim doszedłem do siebie.

-Alex, czy ty do kurwy nędzy chcesz być zamordowany?- Spytałem patrząc na niego z ukosa. Ten podniósł się z moich pleców, patrząc na mnie.

-Nie. A co?- Widziałem zdziwienie w jego oczach.

-Bo dla twojej wiadomości ja muszę iść do szkoły, a przez ciebie tyłek mnie boli. Więc szykuj się na bolesną ach!- Nie dokończyłem, gdyż ten idiota nagle ze mnie wyszedł.

-Ups. Przepraszam. Boli?- Spytał delikatnie gładząc moje uda.

-Mogłeś uprzedzić.- Wycedziłem i położyłem się na plecach. Odetchnąłem po czym spojrzałem na niego.

-Sorki. I to nie moja wina, że zachciało mi się porannego seksu. To ty swoim mruczeniem doprowadziłeś mnie do tego.- Uśmiechnął się lekko, kładąc dłonie po moich bokach.

-Ale to ty zacząłeś mnie miziać, więc to twoja wina. Heh~! Co ja z tobą mam?- Wyciągnąłem rękę i zacząłem głaskać jego policzek. Ten wtulił się w moją dłoń, przymykając oczy.

-Dobry seks?- Spytał z uśmieszkiem, przybliżając swoją twarz do mojej. Już nasze usta by się złączyły lecz ja przesunąłem głowę w prawo, wgryzając się w jego szyję. Alex jęknął lecz został w tej pozycji niczym posąg. Wypiłem trochę jego krwi, po czym opadłem na poduszki, oblizując się.

-No nie powiem ale jesteś świetnym kochankiem. Na dodatek bardzo smacznym.- Uśmiechnąłem się do niego chytrze. Ten westchnął i uśmiechnął się.

-Chyba pora się ogarnąć. Ty idziesz do szkoły, a ja do pracy. Jeśli chcesz to mogę cię podwieźć.-Pocałował mnie w czoło, po czym usiadł i przeciągnął się.

-Nie trzeba. Przejdę się.-Wstałem i ruszyłem do łazienki.- No chodź. Już ci pozwolę wziąć ze mną prysznic ale bez numerów.- Od razu usłyszałem za sobą kroki. Weszliśmy do kabiny prysznicowej, która na spokojnie mogła by zmieścić 6 osób. Ustawiłem wodę i nawzajem zaczęliśmy się myć. Oczywiście w tamtych miejscach musiałem się umyć sam, gdyż ten idiota mógłby się jeszcze podniecić na sam widok, a mój tyłek by ucierpiał jeszcze bardziej. Po prysznicu Alex wytarł się i poszedł do siebie, gdyż musiał się jednak ubrać w coś świeżego. Ja natomiast ubrałem się w mundurek, uczesałem włosy, spakowałem się i ruszyłem na dół. Przed schodami na piętrze czekał na mnie Alex. Na mój widok uśmiechnął się, a ja spiorunowałem go spojrzeniem aby nie komentował mojego stroju, bo zostanie boleśnie stracony. Pobiję go łyżeczką do herbaty. Śmierć idealna. Zeszliśmy razem do kuchni, w której Willi siedział i czytał poranna gazetę, a Niko robił kanapki.

-Dzień dobry.- Uśmiechnąłem się do nich lekko. Niko odwzajemnił uśmiech, natomiast Will spojrzał na mnie przerażony.- No co?

-Weź się tak nie uśmiechaj, bo wygląda to tak jakbyś miał nas za chwilę katować na śmierć.- Powiedział po czym wziął łyka kawy.

-Taa, jak jeszcze raz powiesz coś takiego to wykastruję cię widelcem.- Alex i Niko parsknęli śmiechem, a Will patrzał na mnie zszokowany. Zignorowałem ich i wyciągnąłem z lodówki krew. Nalałem sobie dużą porcję do szklanki i podgrzałem lekko w mikrofalówce. Od razu wypiłem całość, oblizując się ze smakiem.

-Alex co zrobiłeś Runiemu?- Usłyszałem pytanie Willa. Obróciłem się i przyglądałem się wymianie zdań.

-Ja? Nic mu nie zrobiłem. Dlaczego niby miał bym mu coś robić?- Alex spytał spokojnie, wlewając mleko do swoich płatków. I już mam powód, dlaczego mogę go walnąć. Nic nazywa seks ze mną? Phi, policzę się z nim później.

-To dlaczego jest taki zły od rana, że chce mnie wykastrować widelcem?- Niko aż zakrztusił się kanapką. Popukałem go po plecach i podałem chusteczkę.

-To ty go rozzłościłeś, nie ja. Więc lepiej uważaj przy posiłkach, bo nie znasz dnia ani godziny, gdy to zrobi.- Niko zaczął się śmiać, a Willi westchnął załamany. Ja natomiast spakowałem sobie drugie śniadanie w postaci rogalików, po czym zrobiłem kawę. Postawiłem ją Willowi pod nos.

-Nie martw się Williamie. To nie twoja wina. Pewien pan Alexander samym swoim widokiem mnie denerwuje.- Powiedziałem po czym wyszedłem z kuchni. Usłyszałem znowu śmiech Niko i oskarżycielski głos Willa.

-Dzień dobry Madame.- Ukłoniłem się lekko w stronę Juri. Dziś miała na sobie ciemnozieloną sukienkę do kolan, która była dopasowana u góry, a zwiewna na dole. Była zapinana na szyi, przez co eksponowała jej plecy. Na końcu wycięcia była duża zielono- złota kokarda. Do tego krótkie rękawiczki ze złotą falbanką i złote pantofle. Lokowane włosy, rozpuszczone z opaską ze złotą kokardą.

-Bonjour Rune.- Uśmiechnęła się delikatnie w moją stronę, wyciągając również swoją dłoń. Ująłem ją delikatnie i ucałowałem jej wierzch.

-Chętnie bym się napił z panienką herbaty ale się spieszę.- Jeszcze Alex wyjdzie i wepchnie mnie do samochodu.

-No cóż. W takim razie nie będę pana zatrzymywać. Mam jednak nadzieję, że niedługo zaprosi mnie pan na herbatę.- Uśmiech nie schodził z jej twarzy.

-Ależ oczywiście Madame. Z wielką chęcią. Au revoir. Miłego dnia.- Ponownie ucałowałem ją w wierzch dłoni, ukłoniłem się i wyszedłem. Mogłem jej powiedzieć żeby uważała na idiotów w kuchni. Chociaż pewnie jak tylko wejdzie to się ogarną. Szedłem sobie powolnym krokiem, gdy nagle usłyszałem trąbienie i tuż po chwili obok mnie zatrzymał się samochód. Na szczęście nie był to samochód Alexa, więc odetchnąłem z ulgą. Szyba zjechała w dół i ukazał mi się pan Yoshinori.

-Witaj Runi. Wsiadaj. Podwiozę cię.- Jak można być tak radosnym od samego rana? Może to sprawka Kiyoshiego, że go widzi i w ogóle.

-Dzień dobry. Już wsiadam.- Otworzyłem tylne drzwi i wsiadłem. Dopiero teraz zauważyłem Kiyoshiego siedzącego obok ojca z nadętą miną.- Cześć Kiyoshi.- Nawet mu pomachałem.

-Hej.- Burknął i dalej siedział naburmuszony.

-Niech zgadnę. Chciałeś prowadzić ale ojciec się nie zgodził. Przy tym zrobił ci ultimatum, że albo siedzisz grzecznie na miejscu pasażera albo jedziesz z mamą do szkoły.- Zapiąłem pasy i ruszyliśmy. Po moich słowach Kiyoshi obrócił się ze zdziwieniem wypisanym na twarzy.

-Runi, czy ty przypadkiem nie byłeś u mnie rano, gdy trwała ta negocjacja, a ja o niczym nie wiem?- Pan Yoshinori parsknął śmiechem, a ja uśmiechnąłem się lekko.

-Nie, nie byłem. Ja to po prostu to po tobie widzę. I na poprawę humoru masz to.- Włożyłem mu do buzi rogalika. Ten chwilę zezował na niego, po czym usiadł ładnie i z uśmiechem zaczął jeść.

-Kiyoshi, jak ty możesz teraz jeść? Po takim śniadaniu w domu?- Spytał niedowierzająco pan Yoshinori. Mimo tego i tak było słychać nutkę rozbawienia w jego głosie.

-Mhm~! Mam wilczy apetyt. Chcesz gryza?- Kiyoshi podsunął ojcu połowę już rogalika przed twarz. Pan Yoshinori chętnie spróbował.

-Rune, mam nadzieję, że masz tam tego więcej, bo to jest po prostu przepyszne.- W lusterku widziałem jak się oblizuję.

-Oczywiście, że mam. Zostawię panu kilka na drugie śniadanie.- Dobrze, że zrobiłem ich tak wiele.

-Nie pan. Mów mi tato albo wujku. I dziękuje.- Spojrzał się w lusterko i uśmiechnął się.

-Dobrze tato. Nie ma sprawy.- Po drodze dałem Kiyoshiemu jeszcze jednego rogalika, gdyż patrzał na mnie znad fotela maślanymi oczkami i skomlał. Tatuś aż nie mógł przez niego prowadzić, gdyż nie mógł powstrzymać śmiechu. Pod szkołą pożegnaliśmy się z tatusiem, po czym ruszyliśmy do budynku szkoły. Pod salą wszyscy już na nas czekali prócz Shuna, który jak zwykle musiał iść do pana Tamuro. Na szczęście zdarzył przed dzwonkiem wejść do sali.


Kuchnia~! :3

2 komentarze:

  1. Hej, cześć, witam, moja miła!!!
    Na początku przepraszam, że tak późno komentuje, ale miałam przeogromną kurwice i dopiero dzisiaj się ogarnęłam :P
    No, to może o rozdziale... Zrobiłam się głodna, a dopiero jadłam ciacho i piłam kaFFFkę xD
    Runi, przybądź do mej kuchni i bądź pierwszą osobą, która w niej coś zrobi oprócz jajecznicy i kanapek (Może przy okazji mnie nie zabijaj???)
    Hue hue, czemu ja ich wszystkich kocham??? Mój jeżu, Alex <3 Willi<3 Niko, Kiyoshi <3 <3 Jason i wszyscy inni!!! Żądam wpuszczenia mnie do tego fantastycznego świata!!!! ;)
    I no... Szekszyyyy!!! Kimie, od dzisiaj jesteś nie tylko królową dialogu, ale i pisania takich oto scen (pomijając już "Rozmowy nieprzyzwoite" xD) .
    Rogalikiiiiiiiiiiii!!!! Hurrrrraaaaaa!!!! (Dziwię się, że jeszcze ich nie zjedli, jak moja mama zrobi to musi je chować, żeby były na następny dzień dla gości :P) .
    Mam pytanie... Skoro postacie z anime, to nasi mężowie, to ja chcę mieć mężów z tego opowiadania. Tylko nie wiem, czy taki Runi ze mnie krwi nie wyssa :D
    Aha, przypomniałam sobie, że moje wyobrażenia co do wyciągania krwi z lodówki wyglądają mniej więcej: " Na górnej półeczce leży czerwono biały kartonik z napisem "Krew". Jeśli chcesz, by takowa była jeszcze lepsza i czerwiensza niż zwykle podgrzewaj ją przez minutę w mikrofalówce 700-watowej" Hehe, boję się xP
    Tak więc... Jest mój kolejny mąż!!! (Tak, będę tak na nich mówić) O Kiyoshim tu mowa :D Biedaczek nie może prowadzić samochodu... Haha, tak, wepchnijmy mu rogalika do buzi, to będzie wesoły :D Chyba wreszcie upiekę te rogaliki ;)
    To ja zmykam, ci tu nie fikam, lecz weny jeszcze 5 wiader do ciebie odsyłam !!!
    Trzymaj się! :* :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, witam~! ^.^
      Nic nie szkodzi, ważne że komentujesz ;)
      Kaffffka~! *.* <3
      Hahaha~! :D Przyjdź, zrób żarcie, a ja ci ładnie podziękuje ale nie krwią xp
      Kochasz ich, bo są tacy zajebiści B-) <3
      Kimie Królowa Dialogów i Seksów~! ^w^
      Ja nadal pamiętam jak pisałam z Asuną RN xp Śmianie się na każdej przerwie i potajemne pisanie na lekcjach~! :3 <3
      Boją się Runiego to nie ruszają xp ( Moja mama też musi chować słodycze, a zwłaszcza babeczki na święta :p )
      Możesz mieć męża z tego opowiadania ^.^ A z Runim nie wiadomo xp
      Tak, tylko zamiast takiego biało- czerwonego kartonika jest inny ^^
      No wiesz, Kiyoshi to wilk i ma wilczy apetyt XD
      Dziękuje bardzo za wenę~! :*
      Pozdrawiam cieplutko~! :3
      #Kimie

      Usuń