środa, 2 marca 2016

Danse Macabre- Rozdział 14

 Witam, witam, witam~! ^.^ 
Jak obiecałam tak jest przedostatni rozdział DM~! ^-^
W tym rozdziale dość duże się dzieje i dużo rzeczy się wyjaśnia. 
W niedzielę wstawię już ostatni rozdział ;-;
Cieszy mnie to i zarazem smuci, gdyż lubię to opowiadanie :)
Powiem jeszcze, że w piątek pojawi się rozdział Amnezji~! :3
< Mam już 2 strony. Jest moc~! xp > 
Miłego czytania~! ^w^
Pamiętajcie o skomentowaniu ;)
#Kimie   


Prawie całą noc nie spałam. Zasypiałam, gdy byłam zmęczona płaczem. Na dodatek co godzinę ktoś sprawdzał, czy jestem w swoim pokoju. Czułam się jak więzień. Rano przyszła Nuna i jeszcze kilka innych służek aby przyszykować mnie do ślubu. Siedziałam ze smutną miną, a one czesały mnie i malowały. Nuna próbowała mnie pocieszyć mówiąc, że będzie dobrze. Ja tylko kręciłam głową na nie i siedziałam cicho. Gdy byłam już gotowa miałam ochotę się zrzygać. Suknia była naprawdę piękna lecz myśl, że mam się ożenić z Elwanem przysłaniała to piękno. Moja mama weszła do pokoju. Widziałam, że również nie chce abym w tak młodym wieku wychodziła za mąż i rozpoczęła dorosłe życie. Podeszła do mnie ze smutnym uśmiechem. Ja nie potrafiłam go odwzajemnić. Czułam się zdradzona przez własnych rodziców. Byłam jak lalka w ich rękach, która nic nie może zrobić. Przed wyjściem spojrzałam się jeszcze za okno ale nic nie zauważyłam. Możliwe, że Patrice jeszcze nie wrócił albo myśli, że ponownie wyszłam do miasta. Westchnęłam i ze srogą miną zeszłam na dół. Ojciec spojrzał na mnie surowo. Ten wzrok mówił, że mam powiedzieć „Tak” i się nie sprzeciwiać. Odwróciłam od niego wzrok nie mogąc na niego patrzeć. Nie uważałam go już nawet za ojca. Był to po prostu mężczyzna, który zrujnował mi życie. Weszłam do karocy i pojechałam do kościoła. W żołądku m się skręcało tym bardziej im bliżej byliśmy kościoła. Stanęliśmy. Nie chciałam wychodzić. Najchętniej to uciekłabym stąd daleko i już nigdy nie wróciła. Drzwi się otworzyły. Z wielkim żalem w sercu, które nie biło wyszłam z powozu.



Przed wejściem do kościoła czekał Elwan. Uśmiechnął się na mój widok. Nie odwzajemniłam uśmiechu. Patrzałam przed siebie pustym wzrokiem. Ustałam obok niego. Reszta ustawiła się przed nami. Gdy drzwi się otworzyły wzięłam pod rękę Elwana. Czułam jak patrzy się na mnie zaniepokojony moją postawą. Każdy zaczął po kolei wchodzić do kościoła. Gdy przyszła nasza kolej musiałam przełknąć gulę i wymusić na sobie ruch. Powoli kroczyliśmy w stronę ołtarza. Chciałabym żeby coś się teraz zdarzyło abym tam nie doszła. Nic się nie zdarzyło. Ustaliśmy przed biskupem. Wszyscy usiedli, a głos zabrał duchowny. Słuchałam go, a zarazem ignorowałam. Nie chcę tu być. Miałam ochotę się ponownie rozpłakać. Klęknęłam. Wstałam ponownie. Rozpoczęła się przysięga.

-Czy ty Elwanie Nathanielu bierzesz tu obecną Liliane Catherine za żonę, i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że jej nie opuścisz aż do śmierci?

-Tak biorę.- Odpowiedział pewnie z lekkim uśmiechem.

-Czy ty Liliane Catherine bierzesz tu obecnego Elwana Nathaniela za męża, i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że go nie opuścisz aż do śmierci?- Powiedział biskup patrząc na mnie. Nie chciałam. Naprawdę nie chciałam. I gdy już miałam odpowiedzieć usłyszałam huk. Odwróciłam się do tyłu. W drzwiach stał Patrice. Tak się ucieszyłam, że chciałam od razu do niego podjeść ale nie wiedziałam czy byłoby to dobre posunięcie. Wszedł i zamknął za sobą drzwi.

-Proszę, proszę. Więc to prawda. Panienka Liliane i hrabia Elwan biorą ślub. A już myślałem, że wieśniacy mnie okłamują.- Powiedział z lekkim uśmiechem. Zauważyłam jak ojciec pokazuje strażnikom, że mają go wyprowadzić. Gdy jeden do niego podszedł stało się coś dziwnego. Patrice okręcił się wokół siebie, a strażnik znieruchomiał. Wszyscy patrzeli na nich niewiedząc o co chodzi. Strażnik osunął się na ziemię, a jego głowa pokulała się w bok.

-Chyba za dużo myślał.- Powiedział sarkastycznie Patrice śmiejąc się pod nosem. Goście spanikowali i zaczęli wstawać i uciekać z kościoła bocznymi drzwiami. Zostałam ja, Elwan, jego ojciec, moi rodzice, ciotka z wujkiem i jeszcze ktoś ze strony Elwana.

-Zostaniesz ukarany za przerywanie ślubu i zabicie człowieka w świętym miejscu.- Powiedział surowo mój ojciec, a Patrice uśmiechnął się tylko.- Straże! Brać go.- Najbliższy strażnik rzucił się na Patrice. Ten jednak szybko zabrał leżący miecz, przewrócił strażnika i wbił miecz w jego głowę wbijając w tą co leżała na podłodze. Uśmiechnął się na swoje dzieło, po czym spojrzał na nas.

-A wiecie, że on jeszcze żyje?!- Uśmiechnął się szeroko. Położył nogę na jego szyi i nadepnął na nią tak, że coś strzyknęło. Widziałam jak niektórzy odwracają głowę z obrzydzeniem.- A teraz nie żyje. Ale nie przyszedłem tu po to aby zabić kilku strażników.- Spojrzał się na nich, a ci cofnęli się o krok w strachu. Wtem do kościoła wszedł Silo.

-Silo! Wyjdź i poczekaj na nas na zewnątrz.- Krzyknęła moja ciocia. Silo spojrzał się na nią nie wiedząc o co jej może chodzić. Rozejrzał się i zatrzymał wzrok na Patrice.

-To Pan!- Krzyknął i podbiegł do niego. Patrice ukucnął, a chłopiec od razu się do niego wtulił. Wszyscy- oprócz mnie- patrzeli na to zszokowani. Patrice odsunął od siebie chłopca na wyciągnięcie rąk.

-Witaj Silo.- Powiedział z lekkim uśmiechem.

-Dawno pana nie widziałem. Cieszę się, że ponownie mogliśmy się spotkać. Mamo! To jest ten pan o którym ci mówiłem!- Krzyknął radośnie w stronę matki lecz szybko powrócił wzrokiem na Patrice. Ciocia stała zszokowana nie wiedząc co zrobić.

-Silo posłuchaj. To jest prawdopodobnie nasze ostatnie spotkanie.- Powiedział Patrice ze smutnym uśmiechem.

-Ale dlaczego? Zrobiłem coś nie tak?- Zapytał Silo ze smutną miną. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać.

-To nie przez ciebie tylko przez twoich rodziców. Nie pozwolą nam się teraz spotykać. A nie chcę aby tobie stała się jakaś krzywda albo miałbyś być smutny. Gdyby mnie z tobą zobaczyli to kazaliby mnie zabić, a ciebie pilnowali by na krok. To oni są tu wszystkiemu winni. Rodzice często nie rozumieją takiej przyjaźni.- Wytłumaczył mu Patrice również ze smutną miną.- Plus pewnie i tak nie będę żył długo. Przerwałem ślub twojej kuzynki i teraz jej rodzina jest na mnie zła. Pewnie mnie powieszą, gdy tylko mnie złapią.- Zauważyłam smutek na twarzy Silo, które zamieniło się w gniew. Odwrócił się w stronę rodziców.

-Jak możecie coś takiego robić?! Wy nic nie rozumiecie! Traktujecie mnie jak rzecz, a nie jak człowieka! Nienawidzę was! Nienawidzę ludzi takich jak wy! Potraficie tylko niszczyć! Nienawidzę was!!- Gdy wykrzyknął ostatnio słowo sztylet przebił jego serce. Oczy zamarły, usta zadrżały. Patrzałam się zszokowana na jego opadające ciało. Patrice złapał go zanim upadł na ziemię. Wyciągnął sztylet i zamknął mu oczy.

-Dobranoc Silo.- Wyszeptał lecz usłyszałam to. Położył po tym jego ciało na jednej z ławek. Spojrzałam na ciocię. Kiwała głową, a łzy leciały jej po policzkach.

-Nie....Nie, nie. NIE!!!- Krzyknęła i upadła na kolana. Wujek objął ją uciszając.- Nie!! Mój synek! TY MORDERCO!- Krzyknęła patrząc z żalem i wściekłością na Patrice. Smutno mi było z powodu śmierci Silo ale nie mogłam się teraz smucić. Upuściłam kwiaty i podbiegłam do Patrice.

-Lili! Nie rób tego! To niebezpieczne!- Usłyszałam za sobą krzyk Elwana. Nie obchodziły mnie jego słowa. Podbiegłam i przytuliłam się w końcu do niego.

-Co tak długo? Przez chwilę myślałem, że zmieniłaś zdanie.- Zapytał żartobliwie Patrice obejmując mnie jedną ręką w pasie.

-Co to ma znaczyć?!- Krzyknął mój ojciec. Nie trzeba było widzieć ale ton jego głosu mówił, że jest wściekły.

-To ty.....To ty ją porwałeś!- Krzyknął Elwan pokazując na niego. Patrice uśmiechnął się. Widać bawiła go ta sytuacja.

-Mądry z ciebie jednak chłopczyk.- Powiedział, a ja miałam ochotę się zaśmiać.

-O co tu chodzi?! Przecież mówiłaś, że nie widziałaś twarzy porywacza i nie słyszałaś jego głosu.- Ojciec patrzał to na mnie, to na Patrice i Elwana.

-O co chodzi? Znasz go?- Usłyszeliśmy nagle. Dwie dziewczyny, jak się nie mylę kuzynki Elwana rozmawiały ze sobą. Jedna miała 24 lata, a druga była rok młodsza ode mnie.

-Skądś go kojarzę ale nie wiem dokładnie skąd.- Powiedziała niepewnie młoda brunetka. Patrice spojrzał na nią i uśmiechnął się lekko.

-Masz rację. Skądś możesz mnie kojarzyć.- Powiedział głośno, po czym obszedł mnie. Gdy był za mną poczułam dziwny chłód, a jak się pojawił wyglądał całkiem inaczej. Rysy twarzy miał o wiele łagodniejsze, krótsze włosy i był bardziej drobny. Wyglądał jakby miał jakieś 15 lat. Tamta dziewczyna widząc go rozszerzyła oczy w szoku.

-Teraz wiesz kim on jest?- Zapytał podenerwowany Elwan. Dziewczyna przytaknęła głową.

-To....To nasz wujek.- Powiedziała, a wszyscy patrzeli na nią zszokowani.- Tylko, że......- Zacięła się dziewczyna.

-Tylko, że co?- Warknął na nią kuzyn.

-Tylko, że on nie żyje już od jakiś stu lat.- Dokończyła zdanie. Wszyscy od razu spojrzeli się na Patrice. On uśmiechnął się tajemniczo.

-No tak. Trupy chyba powinny leżeć w trumnie, co nie?!- Zapytał wyciągając ręce zza pleców. Były one kościste, przez co wszyscy patrzeli na niego zszokowani i przerażeni. Nagle otuliła go czarna smuga, po chwili pokazując jego inną postać, której nawet ja nie widziałam. Miał na sobie czarne getry i do tego czarną tunikę bez rękawów z delikatnym dekoltem. Ręce miał kościste, a szyja była jakby bez skóry. Oczy zrobiły się całkiem czarne, a usta sine. Ciocia aż zasłoniła sobie usta, a kuzynki schowały się za pomnikiem.

-Jak to możliwe?- Wyszeptał Elwan patrząc na niego z przerażeniem i obrzydzeniem. Patrice zaśmiał się krótko, robiąc po tym poważną minę.

-Jeśli pragnie się zemsty to można żyć wiecznie.- Powiedział groźnie ze wzrokiem utkwionym w Elwana.

-Powiedz mi jedno truposzu. Co z tym wszystkim ma wspólnego moja córka?!- Krzyknął mój ojciec, a mama zerkała zza jego ramienia. Patrice uśmiechnął się lekko i przyciągnął mnie do siebie.

-Miłość. Po prostu.- Powiedział z szerokim uśmiechem.

-Nie wierzę! Nie wierzę, że moja córka pokochała kogoś tak obrzydliwego jak ty!- Krzyknął ojciec. Ja patrzałam się to na niego to na Patrica nie wiedząc co robić.

-Twoja córko tak mnie kocha, że zabiła się aby ze mną żyć.- Patrice zacisnął palce na mojej tali, patrząc się z rozbawieniem na moich rodziców.

-To nieprawda! To.....

-Ja nie żyję, a jakoś tu stoję. Plus mam na to dowód.- Patrice złapał moją lewą rękę i rozerwał rękaw, na którym od razu pojawił się znak. Wystawił moją rękę w stronę mojego ojca, robiąc to samo ze swoją, na która była już normalna.- Widzisz ten znak?! To znak, że jest się martwym. Wasza córka od ponad miesiąca już nie żyje. A trup nie może wziąć ślubu, bo jak pamiętam w przysiędze są słowa „aż do śmierci”.- Powiedział kpiąco. Ojciec patrzał się na mnie z niedowierzaniem, a mama zaczęła cicho płakać.

-Ty morderco!!- Krzyknął Elwan patrząc na niego groźnie.

-Właśnie! Skoro już tu jestem to mogę się nieco zemścić na potomkach.- Patrice puścił mnie i wyciągnął swój sztylet patrząc w stronę dziewczyn.

-Za co ty chcesz się zemścić potworze?!- Ryknął na niego pan de Laclos. Patrice zaśmiał się, jakby to był jakiś żart.

-Za co? ZA ŻYCIE I BRATA!!- Krzyknął tak, że zrobiłam krok w tył z przerażenia.- Wasza pra pra prababka, a moja matka wzięła mnie pod swoje skrzydła. Nie byłem jej prawdziwym synem. Każda jej próba zajścia w ciąże kończyła się fiaskiem. Gdy miałem dwa lata przygarnęła kolejne dziecko. Byliśmy do siebie podobni, więc pomyślała, że możemy być nawet prawdziwymi braćmi. Lata mijały. Gdy miałem 13 lat okazało się, że matka zaszła w ciąże. Pilnowała się aby urodzić zdrowe dziecko. I urodziła. A wtedy wszystko się zmieniło. Nas zaczęła ignorować. Za jakiś wybryk karała. Nie mogliśmy nawet podejść do „braciszka”. I nagle mój brat zachorował. A ona co? Nie chciała go w domu. Stwierdziła, że jest chory psychicznie i kazała go gdzieś wywieść. Nie wrócił. Po 2 miesiącach powiedziano mi, że zmarł. Ja jednak wiem, że ona kazała go zabić. Po tym mnie ignorowała, a zarazem kazała mi robić mnóstwo rzeczy. Myślicie, że dało się tak wytrzymać? Nie. Więc poszedłem na ten cholerny most i z uśmiechem rzuciłem się w dół!- Gdy to powiedział przypomniałam sobie, że z cmentarza widać stary most. „Z jednego miejsca patrzę na swój kres”. Ten most. To z niego się rzucił.- Ale Śmierć była dla mnie łaskawa. Dała mi nowe życie. Życie dzięki któremu mogę się zemścić na wszystkich!- Krzyknął patrząc na Elwana i dziewczyny groźnie.- Po swojej śmierci zabiłem matkę. Doprowadziłem ją do szaleństwa. Dziecko zostawiłem. A gdy rodziła się dziewczynka zabijałem tak aby wyglądało to na jakieś nieszczęście. Ale tak myślę, że może lepiej zabić już wszystkich.- Po tych słowach zniknął i pojawił się przed dziewczynami zabijając je jednym ruchem. Wyszedł zza posągu i z uśmiechem oblizał sztylet z krwi. Elwan sięgnął po miecz swojego ojca i ruszył z nim na Patrice. On się tylko zaśmiał i zaczęli walczyć. Już po krótkiej chwili Patrice zranił Elwana w ramię.

-Synu nie rób tego!- Powiedział błagalnie pan Rorgon. Elwan jednak nie słuchał dalej atakując Patrice. Przez to został ponownie raniony, tym razem w bok. Złapał się za nie i odsunął nieco od walki.

-Co?! Już masz dość?! I tak jesteś na przegranej pozycji, bo mnie nie da się zabić.-Patrice zaśmiał się i chciał zaatakować lecz....

-Bracie!!- Usłyszeliśmy krzyk. Patrice wstrzymał się rozglądając się na boki. Spojrzał się w stronę drzwi wejściowych, więc ja również tam spojrzałam jak reszta. Stał tam młody mężczyzna nieco podobny do Patrice. Miał on jednak ciemnobrązowe włosy i czerwone oczy. I był nieco niższy od Patrice oraz nieco inaczej zbudowany.

-Bracie......ale jak.......skąd ty....- Patrice patrzał na niego niedowierzająco lecz po chwili zrobił wściekłą minę. Podszedł do niego w kilku susach.- Gdzieś ty się podziewał?! I dlaczego ty żyjesz?!!- Krzyknął na niego wściekle.

-Później ci to wyjaśnię. A teraz chodźmy stąd.- Powiedział spokojnie jego brat. Patrice prychnął i podszedł do mnie łapiąc mnie w tali.

-Gdzie ty ją zabierasz?!- Krzyknął mój ojciec. Patrice spojrzał się na niego. I gdyby wzrok mógłby zabijać to mój ojciec leżałby teraz martwy.

-On jest moja.- Powiedział tylko. Puścił mnie jednak. Zamienił pierścionek na swoją kosę. Przez chwilę myślałam, że chce zabrać czyjąś duszę. Lecz on zamachnął się i wbił ostrze w podłogę tak, że zrobiła długie pęknięcie aż do ołtarza.- To jest ostrzeżenie.- Powiedział, po czym wyjął ostrze, a kosa zamieniła się z powrotem w pierścień. Złapał mnie za rękę i wyprowadził z kościoła.



Ustaliśmy niedaleko. Patrice kazał mi przytulić się do siebie. Zrobiłam to. Nagle poczułam zimno i jakbym straciła grunt pod nogami. Nie trwało to jednak długo. Gdy otworzyłam oczy byliśmy z powrotem w domku w lesie. Odsunęłam się od Patrice siadając na łóżku. Patrice tymczasem spojrzał się gniewnie na brata.

-Gdzieś ty był?!! Nie pofatygowałeś się aby mnie poinformować o swojej śmierci! Bo na pewno nie żyjesz.- Spojrzał na niego groźnie ze założonymi rękami na piersi.

-Wiem. Przepraszam braciszku ale, gdy wróciłem do domu ciebie tam już nie było. Może daj mi wszystko najpierw powiedzieć, a później będziesz mógł na mnie pokrzyczeć?!- Zapytał z lekkim uśmiechem.

-No dobrze.- Patrice westchnął i usiadł na krześle.- Więc słucham.- Spojrzał się na brata wyczekująco.

-No to w drodze do niby lekarza tak naprawdę chcieli zostawić mnie w lesie martwego. Lecz im uciekłem. Byłem słaby i źle się czułem, więc osłabiony leżałem pod drzewem. Myślałem, że umrę i zanim zemdlałem usłyszałem jakiś głos. Jak się ocknąłem byłem w jakimś zamku, czułem się już dobrze. Wtedy do pokoju wszedł jakiś facet. Ucieszył się, że się obudziłem i zapytał jak się czuję. Powiedziałem, że dobrze i zapytałem gdzie jestem. On odpowiedział, że u niego, że znalazł mnie pod drzewem i podał leki. Podziękowałem mu, a jak spytałem o zapłatę to stanowczo zaprzeczył. Przez chwilę uważałem go za jakiegoś dziwaka. On powiedział, że jak nie mam gdzie iść to mogę tu zostać i dotrzymać mu towarzystwa. I to będzie forma zapłaty. Pomyślałem „miły ale dziwny” ale zostałem. No i czas tak mijał. Rozmawialiśmy, czytałem książki, ogółem nie robiłem nic produktywnego. No ale po dość długim czasie ponownie zacząłem się źle czuć. Ten facet zaczął podawać mi jakieś leki ale nic nie działało. Od śmierci dzielił mnie jeden krok. I gdy byłem pół przytomny zaczął się mnie gorączkowo pytać, czy chcę dalej żyć. Odpowiedziałem, że tak i nagle poczułem ból i zemdlałem. Gdy się ocknąłem czułem się dziwnie. Piekło mnie w gardle, głowa bolała od jakiś dziwnych hałasów, a oczy piekły. Doktorek przyszedł i dał mi coś do wypicia. Od razu poczułem ulgę i poszedłem spać dalej. I tak był przez kilka dni, w których wydobrzałem. I później jak poszedłem się umyć i jak zobaczyłem się w lustrze to krzyknąłem. Od razu poszedłem do tego faceta zapytać co mi się stało. Przecież miałem brązowe oczy a nie czerwone. I on mi powiedział, że zmienił mnie w wampira. I on też jest wampirem. Zszokowało mnie to ale przyjąłem to do wiadomości, bo w końcu chciałem żyć. I jak już wcześniej wspomniałem, gdy przyszedłem to ty już nie żyłeś, a ja nie wiedziałem czy żyjesz dalej. Dopiero jakoś niedawno odkryłem to i postanowiłem cię poszukać. To tyle. Możesz już na mnie krzyczeć dalej.- Zakończył uśmiechając się niewinni. Patrice westchnął, po czym wstał. Podniósł rękę jakby chciał go uderzyć lecz poczochrał mu tylko włosy.

-Cieszę się, że jednak żyjesz dalej bracie.- Uśmiechnął się lekko. Tamten chwilę patrzał na niego zszokowany, po czym rzucił mu się na szyję.

-Braciszku~! Stęskniłem się za tobą.- Wymamrotał w jego ramię. Patrice zaśmiał się lecz odwzajemnił uścisk. Miło mi się zrobiło, że odnalazł brata. Nawet jeśli nie są prawdziwymi braćmi. Po tym oni rozmawiali, a ja przebrałam się i umyłam. Byłam tak zmęczona, że szybko zasnęłam.






2 komentarze:

  1. Ekhem... Skomentuję.
    Moja reakcja :NIE, NIE, SZYBKO, RATUJ JĄ KTOŚ!!!
    I tu nagle BUM! Patrice. Brawo!!!
    Silo... Się... Zabił... :'c
    Emm... Nie ma to jak mówić rodzicom "Wasza córka nie żyje"
    N-no co tam jeszcze?
    Braciszek! Happy-end :D T-to było piękne!
    Szkoda, że to już prawie koniec... W każdym razie to i tak już jest długie xD N-no to przepraszam za tak krotki komentarz, ale nie wiem co napisać... Straszne te obrazki /\ xD
    Weny i pozdrawiam gorąco! :D <3 :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrice bohater~! ^.^
      Patrice zabił Silo. :( Przykro mi, taki senariusz =.=
      To długie?! O.o Pomyśl o TB xp
      Ano straszne.... Ale te czarne oczka takie piękne~! *.*

      Dziękuję ślicznie~! :3
      I również pozdrawiam ^^
      #Kimie

      Usuń