niedziela, 19 lipca 2015

Twin Blood 2- rozdział 4

Witam Serdecznie~! ^.^
U mnie za oknem ciemno, leje i ciepło- uroki lata~. :p
Na poprawę humoru- i dla Juli N., która już o 3 w nocy się niecierpliwiła- wstawiam następny rozdział Twin Blood. :)
I MAM WAŻNĄ WIADOMOŚĆ!!!
Zapraszam w środę na bloga, gdyż pojawi się coś nowego. ^.^
A na weekend miniaturka. 
Miłego dnia życzy wam Kimi, z mokrą głową i słuchawkami w uszach. 
Enjoy~!

I takie małe pytanie:
Czy chcecie taki kącik pt: "Cała Kimi"? 
Będą tam linki do piosenek, filmików, opowiadań i tym podobnych rzeczy,
które mi akurat się podobają. Co sądzicie o tym?

Piszcie w komentarzach!!!!! :D

Obudziłam się rano wypoczęta. Pierwszy raz miałam taki wesoły powrót do domu. Buziaków nie było końca. Często z Jasonem zatrzymywaliśmy się aby skraść sobie nawzajem buziaka. Pod moim domem oczywiście przystaliśmy na dłużej. Szczerze nie chciało mi się wracać do domu. Nawet stwierdziła mojemu chłopakowi aby porwał mnie i uwięził w swoim pokoju. Nawet podpowiedziałam mu, że mógłby mnie zakuć do łóżka. On na moje słowa uśmiechną się i wpił się w moje usta. po pocałunku powiedział "Chętnie bym to zrobił ale nie chcę mieć przechlapane u przyszłego teścia". Zaśmiałam się na jego słowa i dałam mu całusa w nosek. Przytuliłam się do niego i zaczęłam składać pocałunki na jego szyi. Gdy byłam blisko jego ucha , wyszeptałam mu "Gdyby teścia nie było w domu to już od dawna bylibyśmy w moim pokoju". Zarumieniłam się siarczyście na swoje własne słowa. No co?! Brakuje mi pieszczoch. Jason na moje słowa ponownie mnie pocałował i powiedział „Nie kuś Skarbie, bo wejdę przez okno. A wtedy nie będę się powstrzymywał”. Nie wiem jak to możliwe ale po tych słowach moja twarz wręcz płonęła. Jason zaśmiał się na moją reakcję i przytulił mocno do siebie. Pocałowaliśmy się ostatni raz- bardzo długo trwał ten pocałunek- po czym ja weszłam do domu, a Jason poszedł do siebie. Ah~.........

Wracając do dzisiaj. Od rana byłam w świetnym humorze. Mojej mamie się chyba on udzielił, gdyż zrobiła naleśniki na śniadanie, co jest rzadkością, gdyż rano jest zazwyczaj niewyspana albo ma mało czasu. Po śniadaniu zadzwoniła Megi i umówiłyśmy się na pogaduchy. Ubrałam się, zabrałam kilka świeżo upieczonych babeczek i ruszyłam do Megumi.
-Cześć Mari.- Otworzyła mi wesolutka Megumi.
-Hej.- Weszłam do środka, ściągnęłam buty, przywitałam się z jej rodzicami po czym udaliśmy się do jej pokoju.
-Mari~!- Przywitała mnie wesoło Yuko, która rozsiadła się na kanapie.
-Cześć Yuko. Masz.- Wyjęłam z torebki babeczkę i podałam jej. Wzięła ją ode mnie z jeszcze większym uśmiechem. Zanim ją zaczęła jeść wstała i dała mi buziaka w policzek. Zaśmiałam się na jej zachowanie. Wszystkie usiadłyśmy na łóżku, bo tak było wygodniej. Na środku położyłyśmy tacę z babeczkami i małymi kanapeczkami. Napoje pozostały na półeczce obok.
-Widzę Megumi, że jesteś od wczoraj taka weselsza.- Powiedziałam z lekkim uśmiechem, przytulając się do poduszki.
-No bo wszystko jest w porządku. Kiyoshi wyszedł ze szpitala, a na dodatek odnaleźli się jego rodzice.- Stwierdziła z uśmiechem i wzięła sobie jedna kanapeczkę.
-W końcu zero kłopotów. Chłopacy wrócą do szkoły i znowu będziemy mogli się na spokojnie spotykać.- Stwierdziła Yuko, która leżała na brzuchu w nogach  łóżka.
-Właśnie! Chłopacy już wam coś o sobie opowiadali??- Zapytałam.
-Mi Joni opowiadał o restauracjach w jakich był. I obiecał, że raz mi coś przyrządzi~!- Aż rozmarzyła się na samą myśli Yuko
-Mi Kiyoshi musiał opowiedzieć o jednym przedstawieniu, na którym był. Musiał, bo było to światowe wystąpienie i byłam bardzo ciekawa jak było zagrane.- Megumi pewnie świeciły się oczy z zachwytu, gdy Kiyoshi jej o tym opowiadał.
-Megumii~! A wiesz, że jesteś taka dzisiaj bardziej rumiana niż zwykle. Czyżby coś się stało?- Spytała się Yuko, patrząc Megi prosto w oczy. Ona na jej słowa zarumieniła się.
-N-Nic a nic s-się nie s-stało.- Zaprzeczyła Megumi, odwracając od nas wzrok.
-Gdyby nic się nie stało to byś się tak nie rumieniła. No dalej! Mów!- Zachęcała ją podekscytowana Yuko.
-N-No w-więc....ja z Kiyoshim...Zrobiliśmy kilka małych kroczków na przód.- Powiedziała patrząc się nachalnie w poduszkę i bawiąc się jej rogiem.
-He?!- Yuko najwyraźniej nie zrozumiała, a ja już się domyślałam o co chodzi. Chciałam wiedzieć jednak co zrobili.
-No Kiyoshi.....całował mnie po szyi i brzuchu i błądził rękoma po mojej tali.- Powiedziawszy to spaliła buraka.
-Ajj~!!- Yuko aż usiadła z wrażenia.- Jak było?! Jak było?!!
-No więc....Było.....Przyjemnie.- Ostatnie słowo wręcz wyszeptała.
-Ale my chcemy ze szczegółami.- Stwierdziła z jękiem Yuko.
-Yuko ale tu nie ma czego opisywać. Po prostu się trochę popieścili i tyle.- Stwierdziłam spokojnie. Widziałam ulgę na twarzy Megumi. Yuko natomiast wpatrywała się we mnie uważnie.
-Mari.- Powiedziała po chwili.- A ty poszłaś o krok dalej z Jasonem?!- Spytała. Ja z wrażenia oplułam się piciem.
-No więc...- Podrapałam się po karku, odwracając wzrok. Kurde! Jeszcze nic nie powiedziałam, a już się wydałam.- No więc tak. Też już się trochę pieściliśmy. Coś tak jak Megumi z Kiyoshim.- Nie powiem im, że omal tego byśmy nie zrobili.
-A ty Yuko? Z Jonim?!- Spytała już w normalnym stanie Megi.
-Nie. Jeszcze nic. Ciekawe dlaczego?!- Zastanowiła się, przytykając palec do ust.
-Pewnie dlatego, że chodzicie po mieście zamiast posiedzieć sam na sam w pokoju.- Stwierdziłam z lekkim uśmiechem.
-No bo w mieście jest tyle fajnych rzeczy! Ale jeśli o to chodzi, żeby posiedzieć w pokoju to mam pomysł~!- Stwierdziła radośnie, biorąc babeczkę.
-Jaki?- Zaciekawiłam się.
-Po prostu raz kupię wcześniej słodycze i stwierdzę, że fajnie by było zjeść je w domowym zaciszu.- Nie powiem ale Yuko jednak jest sprytna.
-Ciekawe co robią chłopacy. Kiyoshi do mnie jeszcze nawet nie zadzwonił.- Stwierdziła Megi, patrząc na telefon.
-Do mnie też.- Stwierdziłam.
-I do mnie.- Powiedziała Yuko, gdy przełknęła kawałek babeczki.
-To może do nich zadzwonimy. Najpierw do Jasona. Włączę na głośno mówiący.- Pokiwałyśmy zgodnie głowami i już po chwili dzwoniłam do Jasona. Telefon położyłam obok tacki.
=Halo?- Odezwał się lekko śpiący głos.
-Część Skarbie.- Odezwałam się. Aż się uśmiechnęłam szerzej.
=Cześć Słońce. Co słychać?- Powiedział Jason wesoło.
-Hej~!- Krzyknęły równo Yuko z Megi.
=O~! Hej Yuko! Hejka Megi! To wy macie jakieś spotkanko?- Zapytał ze śmiechem.
-Babskie pogaduchy. A ty gdzie jesteś?- Aż się cieszę, że nie palnął czegoś głupiego.
=U Kiyoshiego.- Opowiedział.
-Tak wcześnie??!- Zdziwiłam się trochę.
=Po tym jak cię odprowadziłem to poszedłem do niego. Aktualnie leżę w łóżku, bo niedawno co się obudziłem.- Ciekawe o której poszli spać?!
-A co robi Joni?- Zapytała Yuko.
=Śpi wtulony we mnie. Jak chcesz mogę go obudzić.- Stwierdził.
-Nie, nie. Niech jeszcze sobie pośpi.- Powiedziała z uśmiechem.
-A Kiyoshi?- Zapytała Megi.
=Nie wiem. Zadzwoń do niego.- Zaśmiał się cicho Jason.
-Z czego się śmiejesz?- Zapytałam.
=Joni marszczy nos. Chyba mu się coś śni albo powoli zaczyna się budzić.- Stwierdził, ponownie się śmiejąc.
-Jak to musi słodko wyglądać~! Jason, zrób zdjęcie!- Krzyknęła uradowana Yuko.
=Już mam. Prześlę ci później.- Yuko ponownie zapiszczała.
-Dobra. Dzwonię do Kiyoshiego.- Stwierdziła Megumi oznajmiając nam tym, że mamy być przez chwilę cicho.
=Tu poczta głosowa. Proszę zostawić wiadomość po sygnale. Chociaż.....Nie. Tu nie poczta głosowa. Tu twój Wilczuś.- Powiedział zaspanym głosem Kiyoshi.
-Cześć Skarbie.- Stwierdziła wesoło Megumi.
-Cześć Kiyoshi!- Tym razem to ja z Yuko się wydarłyśmy.
=O mój Boże! Jeśli możecie to o pół tonu ciszej. A tak to część.- Chyba Kiyoshi ma kaca albo się jeszcze dobrze nie obudził.
=Siemanko!- Krzyknął z mojego telefonu Jason.
=Jason?! Ty jesteś z dziewczynami?- Spytał bardzo zdziwiony Kiyoshi.
=Nie. Jestem w sypialni obok i gadam przez telefon.- Stwierdził ze śmiechem.
=Aaa~! No chyba, że tak..- Zaśmiałyśmy się na jego rozumowanie. Nagle usłyszeliśmy jęk, dochodzący z telefonu Megumi.
-Co to było?- Zapytała od razu.
=Nic.- Stwierdził krótko Kiyoshi.
-Jak to nic! Słyszałam jakiś jęk. Czy ty mnie zdradzasz?- Uuu~! Robi się nie przyjemnie.
=No coś ty Skarbie!- Odpowiedział szybko Kiyoshi.
=Kiyoshi.- Odezwał się jakiś głos w słuchawce.
-Kto to?- Spytała Megumi. Kiyoshi dość długo nie odpowiadał.- Halo?!!- Megumi zaczynała się niecierpliwić.
=RUNE!!! Przestań się do mnie KLEIĆ!!!- Wydarł się Kiyoshi. Było go słychać w drugiej słuchawce. My jak i Jason zaczęliśmy się śmiać
-Cześć Rune!- Powiedziałam, gdy przestałam jako tako się śmiać.
=Cześć Mari, Yuko, Megumi i Jason!- Powiedział bardzo zaspanym głosem.
=Co się dzieje?- Usłyszałam głos Joniego ze swojego telefonu.
=Dzień dobry Śpioszku~!- Powiedział do niego Jason.
=Doberek~!- Bardziej wymamrotał niż powiedział Joni.
-Joni~!- Krzyknęła do telefonu Yuko.
=Dzień dobry Skarbie.- Ponownie wymamrotał.- Yuko?!- Spytał zdziwiony.
=Gadamy zbiorowo przez telefon.- Wytłumaczył mu Jason.
=A~! Właśnie...- Nastała chwila ciszy, przerywana chrząkaniem Joniego.- KIYOSHI! Nie drzyj się tak z rana!- Wydarł się Joni, przy akompaniamęcie śmiechu Jasona.
=Jest już 14 głąbie!- Odkrzyknął mu Kiyoshi.
=Zapomniałeś, że poszliśmy spać o 6 rano!!- Ja z dziewczynami nie mogliśmy przestać się śmiać z ich zachowania.
=8 godzin snu powinno ci wystarczyć!!- Odkrzyknął Kiyoshi.
=Kiyoshi, sam byś jeszcze spał, gdyby nie zadzwonił ci telefon.- Stwierdził śpiącym głosem Rune.
=A ty się ode mnie odklei.- Stwierdził lekko oburzony Kiyoshi.
=Nie. Jesteś cieplutki, dlatego się tulę.-Powiedział stanowczo Rune.
-Widzisz Megumi. To tylko Rune, więc nie musisz się bać.- Stwierdziła Yuko, z uśmieszkiem.
=No właśnie. Ja nic nie robię. To, że go macam nic nie znaczy.- Wręcz widziałam ten jego uśmieszek. Megi  aż otworzyła usta ze zdziwienia, a Yuko zaświeciły oczy z zachwytu.
=Runi. Przestań mnie macać i won po kawę.- Powiedział stanowczo Kiyoshi.
=Najpierw zmień się wilczka. Po tym pójdę po kawę.
=Jaki jest haczyk?- Spytał Kiyoshi.
=Taki, że jak się zamienisz to się trochę do ciebie poprzytulam.- Stwierdził wesoło Rune.
=I wtedy grzecznie pójdziesz po kawę?- Zapytał dla pewności Kiyoshi. Rune najwyraźniej pokiwał głową, bo nie usłyszeliśmy żadnej odpowiedzi.- No dobra. Trzymaj telefon.- Nastała chwila ciszy.
=Mmm~! Milusio~!- Stwierdził rozmarzonym głosem Rune.
=Joni. Musimy wstawać.- Usłyszeliśmy spokojny głos Jasona.
=Ne ce (Nie chcę).- Powiedział jak dziecko Joni.
=Nie ma , że nie. Musimy.- Powiedział stanowczo Jason.
-Coś się stało?- Zapytałam.
=Musimy iść się napić ale Joni ma lenia i nie chce się ruszyć z łóżka.- Dopiero po chwili załapałam, że chodzi im o krew.
=Nie mam lenia. Po prostu tu jest tak cieplutko~!- Wręcz widziałam, jak Joni tuli się do Jasona.
=To zróbmy tak. Ty tu zostań, a ja pójdę się napić i ci przyniosę.- Zaproponował mu Jason.
=No dobra. Tylko wracaj szybko!- Krzyknął najwyraźniej za nim.- Yuko~!!- Prawie wyjęczał Joni.
-Słucham cię~!- Powiedziała z uśmiechem.
=Dlaczego cię tu ze mną teraz nie ma??- Zapytał z żalem w głosie.
-Jakbyś zadzwonił wcześniej to bym teraz tam z tobą była.- Stwierdziła ze śmiechem Yuko.
=Bym cię zaciągnął do łóżka i szybko z niego nie wypuścił.- Stwierdził rozmarzonym głosem Joni.
-Joni~!!- Krzyknęła Yuko.
=Co?!- Zapytał zdziwiony.
-Baka.- Odpowiedziała mocno zarumieniona Yuko.
=Kocham Cię Skarbie~!- Powiedział rozbawiony.
-Ja ciebie też.- Odpowiedziała cicho z naburmuszoną miną Yuko.
=Dobra Rune. Teraz won po kawę!- Usłyszeliśmy z telefonu stanowczy głos Kiyoshiego.
=Do dobra, dobra.- Zamarudził Rune i najwidoczniej poszedł po kawusię.
=Umrę tutaj zanim on przyniesie mi tą kawę.- Stwierdził znużonym głosem Kiyoshi.
-I zostawisz mnie samą?!- Spytała ze smutkiem Megi.
=Dobra. Nie umrę. Moja miłość do ciebie trzyma mnie przy życiu.- Powiedział wręcz poetycko. Megumi natomiast spaliła dużego buraka. Yuko zrobiła jej zdjęcie i szybko wysłała Kiyoshiemu.
-Dotarło zdjęcie?- Spytała się Yuko.
-Co?!- Spytała zszokowana i nadal zarumieniona Megi.
=Chwila.......Jest. Prześlicznie wyszłaś Skarbie.- Stwierdził wesoło Kiyoshi.
-Usuń je!- Krzyknęła wręcz rozpaczliwie Megumi.
=Usunąć? Nigdy w życiu! Już mam je ustawione na tapetę.- Powiedział stanowczo.
-Głupek.- Powiedziała obrażona Megumi z lekkim uśmiechem.
=Już jestem.- Usłyszałam cichy głos Jasona.
=Szybo chodź do wyrka, bo zamarzam~!- Jęknął niezadowolony Joni. Stwierdzam, iż jego wypowiedź jest bardzo dwuznaczna.
=Już, już.- Zaśmiał się Jason. Nastąpiła chwila ciszy, zakłócana cichym mruczeniem, prawdopodobnie Joniego.
-Już??!- Zapytałam zniecierpliwiona.
=Już~!- Powiedział radośnie Joni.
=Leniuch.- Zaśmiał się na zachowanie brata Jason.
-Joni~!- Jęknęła Yuko ale nie otrzymała odpowiedzi.
=Joni właśnie zasnął.- Stwierdził przyciszonym głosem Jason.
-Tak szybo~?- Zdziwiła się Yuko.
=Najadł się, jest mu wygodnie i ciepło. A, że jeszcze zmęczony to poszedł dalej spać.- Wyjaśnił.
=Wróciłem Kochanie~!- Usłyszeliśmy w drugim telefonie głos Runiego. Zaśmiałam się na to, a Yuko ponownie zaświeciły oczy. Aż strach o czym ona myśli.
=Kawusia~!- Powiedział radosnym głosem Kiyoshi-Mmmm......Rune, możesz się do mnie wprowadzić pod warunkiem, że będziesz codziennie rano robił mi taką kawusię.- Stwierdził.
=No dobra. Ale za to ty robisz mi za poduszkę i kołdrę w jednym.- Powiedział Rune.
-Awww~!- Zapiszczała cicho Yuko. Najwyraźniej wyobraziła sobie taką sytuację, tylko ja trochę podkolorowała.
=To wy tam sobie jeszcze gadajcie, a ja idę spać. Również się jeszcze nie wyspałem.- Stwierdził sennym głosem Jason.
=Dobranoc!- Krzyknęli chłopaki.
-Dobranoc.- Powiedziała Yuko i Megumi.
-Dobranoc Skarbie.- Powiedziałam i „wysłałam” mu całusa.
=Dzięki. Do zobaczenia później.- I się rozłączył.
-A wy chłopaki?- Spytałam się Kiyoshiego i Runiego.
=Ja chyba sobie jeszcze poleżę- Stwierdził Kiyoshi.
=A ja bym coś porobił. Chociaż jeszcze się do końca nie obudziłem, więc również pozostanę w łóżku.- Odpowiedział Rune.
-Więc do później.- Stwierdziłam z uśmiechem.
-Do zobaczenia~!- Krzyknęła Yuko.
-Miłego leżakowania.- Powiedziała Megi z uśmieszkiem.
=Narka.- Stwierdził szybko Kiyoshi.
=Papatki.- Pożegnał się wesoło Rune. Już miałyśmy się rozłączyć lecz usłyszałyśmy coś intrygującego.- I kto tu mnie teraz maca?! Ej! Kiyoshi no~!! Nie tutaj!- Powiedział niezadowolony Rune.
=A tutaj??- Spytał namiętnie Kiyoshi.
=Ach!- Jęknął Rune.- Tak~! Aach~! Nie przestawaj~!- Jęczał Runi.
=Mhm.- Mruknął Kiyoshi.
=Czekaj...Ach~! Muszę rozłączyć....A~! Mocniej~!- Po tym jęku rozłączyli się. My za to siedziałyśmy i wpatrywałyśmy z szokiem w telefon. No może prócz Yuko, której zaparło dech w piersi ze szczęścia.
-Co....to.....było?- Spytałam po chwili.
-Sama nie wiem.- Odpowiedziała nadal zszokowana Megumi.
-Iii~! To było taki.....Awww~!! Megumi. Dzwoń do nich. Ja musze wiedzieć co oni tam robią. Jeśli tego nie zrobisz to wręcz biegnę do Kiyoshiego.- Powiedziała stanowczo rozradowana Yuko. Na szczęście nie dzwoniłyśmy i zdołałyśmy przekonać Yuko do pozostania z nami. Mimo to nadal się zastanawiam, czy to co słyszałyśmy jest prawdą.


                      Tymczasem w domu Kiyoshiego.....
Kiyoshi wraz z Runim turlali się po łóżku, nie mogąc opanować się ze śmiechu. Oczywistym było, że tylko udawali. Tak naprawdę leżeli na łóżku obok siebie. Jason jeszcze nie spał i usłyszał ich scenkę. Sam nie mógł powstrzymać śmiechu. Wręcz widział zszokowane miny Mari i Megumi oraz rozanieloną minę Yuko.
-Ciekawe jak się z tego wytłumaczymy?!- Zapytał się Runi, gdy przestał się w końcu śmiać.
-Coś się wymyśli. A teraz nie wiem jak ty ale ja idę spać. Jednak 8 godzin snu to dla mnie stanowczo za mało.- Stwierdził Kiyoshi i wygodniej ułożył się na łóżku.
-Trzeba się wyspać, bo jutro szkoła.- Rune wtulił się w tors Kiyoshiego jak w maskotkę.
-Gdybym nie uważał cię za brata i przyjaciela już dawno leżałbyś na podłodze.- Stwierdził z lekkim uśmieszkiem Kiyoshi.

-To się cieszę.- Bardziej wymruczał niż powiedział Rune. Szybko udali się do krainy Morfeusza. 


4 komentarze:

  1. Awww <3 i ta ostatnia scena z jękami
    (Jestem jak Yuko i jaram sie tym jak węgiel w piecu xdd)
    Jason i Mariko <333
    Jestem tak podjarana że nie wytrzymam, kiedy kolejny rozdział?!?! Xd Życze ci duużo weny, pomysłów i takich zajebistych czytelniczek jak ja :3
    Twoja uzależniona psychofanka *o*
    ~Julia N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "jaram się tym jak węgiel w piecu"- Rozjebałaś mnie XD Leżę i nie wstaję >.< Heheszki~!
      A następny rozdział 27 lipca ;) Wiem, późno ale takie plany. W środę mała niespodzianka, a w piątek miniaturka z Twin Blood :)
      Dziękuje ślicznie za wenę- bardzo się przyda ^.^
      Pozdrowienia dla mojej wspaniałej psychofanki od #Kimie

      P.S. Jeśli jesteś taka jak Yuko to czeka cię dużo krwotoków z nosa :3 Szykuj już chusteczki :p

      Usuń
  2. Ale mnie podjarałaś xd, już sie nie moge doczekać rozdziału ale poczekam :p bo warto. Uhuhuhu środa już niedługo *o*
    Powodzenia :***
    ~Julia N.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    to było piękne, te rozmowy, ale ich wkręcił, ale dla Megumi mogło to być przykre, bo może to na serio potraktować...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń