Dobry wieczór~!
Wręcz noc ale to nic. Ważne, że zdążyłam przed północą- niczym Kopciuszek, hehe :D
No więc, dzisiaj są urodziny kochanych bliźniaków- Jasona i Jonathana.
<Dlatego 4 i 5> *.*
Wszystkiego Najlepszego dla nich i dla Wszystkich osób,
które dzisiaj lub jutro obchodzą urodziny.
Tak więc macie tu specjalnego one shota.
Przyznam się, że na początku chciałam wstawić coś innego.
Ale jak to zwykle bywa nie miałam czasu na przepisanie. Dlatego wolałam napisać coś nowego.
Mam nadzieję, że się spodoba. :3
Enjoy........ ;)
Japonia, rok 1894
Niedaleko stolicy Japonii, znajdowało się małe miasteczko.
Można je nazwać również wsią, gdyż mieszkańcy zajmowali się głównie uprawą
roślin. Mieszkańcy byli bardzo mili i chętnie gościli podróżnych. Każdy kto tam
zawitał mógł spędzić noc w jednym z tradycyjnych japońskich domów. Właśnie w
jednym z takich domów-znajdującego się nad brzegiem jeziora- było ośmioro
mężczyzn. Bracia bliźniacy Jason i Jonathan, Kiyoshi, Louis, Rune, William,
Nicholas i Ichi. Może byli by to zwykłe, gdyby nie to, że szóstka z nich to
wampiry, jeden wilkołak i elf. Tak więc od ich przyjazdu, czyli 2 tygodnie
temu, zrobiło się trochę głośniej w wiosce. Dziewczyny na ich widok wzdychały,
rumieniąc się sowicie. Ale nie po to tu przyjechali. Pewnego, a raczej
konkretnego dnia bliźniacy ubrani w yukaty siedzieli na tarasie, patrząc się na
piękny ogród oświetlany słońcem. Był kwiecień, a pogoda dopisywała. Słoneczko
świeciło, ptaszki wesoło ćwierkały.
-Hmmm.
Jak miło jest tak siedzieć i wygrzewać się w promieniach słońca.- Stwierdził
Joni z błogą miną.
-Tak,
masz rację.- Przyznał mu rację jego brat.- Ale wiesz, czuję się tak, jakbym o
czymś zapomniał.- Powiedział i ponownie zaczął się nad tym zastanawiać.
-Jak
zapomniałeś to może to nie było aż tak ważne.- Powiedział Joni i położył głowę
na ramieniu Jasona.
-Możliwe.-
Jason zaprzestał się tym zamyślać i popadł w błogie lenistwo. Nie nacieszyli
się oni nim zbyt długo, gdyż po ok. godzinie weszła reszta bandy. Bliźniacy
spojrzeli w ich stronę.
-Niespodzianka~!-
Krzyknęli wesoło. Louis trzymał tort, a reszta miała w dłoniach pozapalane
zimne ognie. Bliźniacy najpierw spojrzeli się na nich zszokowani. Po chwil
spojrzeli na siebie wzajemni i zaczęli się śmiać. Reszta patrzała na nich, nie wiedząc
o co chodzi.
-Dlaczego
się śmiejecie?- Spytał zdezorientowany Will.
-Masz
rację braciszku. Nasz sto któreś urodziny nie są ważne.- Stwierdził radośnie
Jason i zaśmiał się ponownie.
-To
są wasze 186 urodzinki.- Powiedział Rune z lekkim uśmiechem.
-No
wiesz, nie musiałeś mówić dokładnie.- Stwierdził Ichi (Pojawi się w nowym
sezonie Twin Blood- dop. Aut.).
-Tak
jakoś szybko policzyłem i powiedziałem zanim ugryzłem się w język.- Powiedział
Runi z sarkazmem. W tym czasie bliźniacy przestali się śmiać i podeszli do
swoich przyjaciół.
-Dziękujemy
za pamięć.- Powiedzieli równo z uśmiechem.
-Nie
ma za co. A teraz kroicie ten tort, bo mi już ślinka cieknie.- Powiedział
Kiyoshi i oblizał się do tortu. Jason odebrał od Louisa i położył go na stole.
Gdy już wszyscy usiedli bliźniacy niczym na weselu wspólnie zaczęli kroić tort,
mając przy tym niezły ubaw. Przy krojeniu do pokoju weszła pokojówka z herbatą.
Życzyła bliźniakom wszystkiego najlepszego i wyszła z pokoju. Po chwili
zapanowała cisza, gdyż wszyscy zajęli się konsumpcją tortu.
-Mmmm.
To jest przepyszne.- Stwierdził z uśmiechem Ichi.
-To
nie jest przepyszne. To jest po prostu boskie.- Stwierdził z błogą miną Will.
-Wiecie,
nie powinniśmy jeść tego toru. Bo to w końcu prezent bliźniaków od Runiego.-
Powiedział Kiyoshi, który wręcz zjadł już swój kawałek.
-Takim
prezentem warto się podzielić.- Stwierdził wesoło Joni.
-Dziękujemy
Runi za tak pyszny prezent.- Powiedział Jason i skłonił się lekko w jego
stronę.
-Ależ
nie trzeba. To była dla mnie przyjemność.- Stwierdził Runi, który mozolnie jadł
swój kawałek. Zaprzestał jedzenia i obrócił się w stronę Kiyoshiego. Wyciągnął
w jego stronę swój talerzyk. Kiyoshi najpierw spojrzał się na ciasto, po tym na
Runiego. Wziął od niego talerzyk i usiadł Wygodniej. Runi przybliżył się do
niego, opierając się o jego tors plecami. Wziął kawałek tortu na łyżeczkę i
przysunął do ust Kiyoshiego. Ten bez słowa wziął go do ust, rozkoszując się
smakiem.
-To
nie fair. Kiyoshi zje więcej ciasta.- Stwierdził z naburmuszoną miną Will.
-Kiyoshi
jest wygodniejszy, dlatego mu dałem swój kawałek.- Powiedział Runi i dalej
karmił Kiyoshiego. Kiyoshi na jego słowa uśmiechnął się chytrze do Will, na co
on prychnął i zjadł ostatni kęs ciasta. Po kilku minutach z ciasta zostały
okruszki.
-A gdzie
reszta prezentów?- Spytał Joni, popijając herbatę. Jako pierwszy- wprawdzie
drugi- prezent dał Kiyoshi. Oczywiście Runi podał go bliźniakom, gdyż nadal
opierał się o Kiyoshiego i ten nie miał jak tego zrobić. Bliźniacy szybko
odpakowali prezent. Był to dwa rewolwery z ręcznymi zdobieniami. Po tym dostali
resztę prezentów:
·
Najlepszą
whisky od Willa
·
Ręcznie
rysowaną mapę świata od Niko
·
Ręcznie
malowany porcelanowy zestaw do herbaty od Lou.
* Pozytywkę od Ichiego.
-Więc
dla siebie nawzajem nie macie prezentu!?- Bardziej stwierdził niż spytał Niko.
Bliźniacy popatrzyli na siebie, a po chwil każdy z nich wyjął z kieszeni małe
pudełeczko.
-Wszystkiego
Najlepszego~!- Powiedzieli równo i wymienili się prezentami. Każdy z nich
rozwiązła kokardę i odchylił wieczko. W tym samym momencie razem ponownie się
zaśmiali.
-Co
znowu was tak śmieszy?- Spytał Louis. Jason i Jonathan wyciągnęli prezenty z
pudełka.
-Obaj
jednak myślimy o tym samym.- Stwierdził Jason. Obaj w dłoni trzymali zegarek
kieszonkowy. Oczywiście były one takie same.
-Was
nic i nikt nie pobije.- Stwierdził Kiyoshi i zrobił facepalma.
-No
dobra. Koniec tego sztywniactwa. Pora się napić.- Stwierdził stanowczo Ichi i
wyciągnął dzbanki z sake. Ich mała impreza się rozpoczęła.
...........4 godziny
później...........
Każdy w pokoju był w dobrym humorze. Bliźniacy rozmawiali
z Niko, śmiejąc się z czegoś co chwila. Will próbował coś wytłumaczyć Louisowi
ale ten pył już nieźle wstawiony, więc śmiał się co kilka słów. Pozostała
trójka miała za to bardzo ciekawe zajęcie. Otóż Rozebrali Runiego do połowy,
ten górnej połowy i patrzeli na jego klatkę piersiową.
-Sądzę,
że Runi.....jest baaaardzo piękny.- Stwierdził piany Ichi.
-Taaa.....To
przez jego kolor skóry. Przepięknie kontrastuje.....z jego oczami.....i
włosami.- Powiedział Kiyoshi, patrząc na Runiego uważnie.
-Jego
oczy są cuuuudowne~! Wręcz można w nich.....utonąć.-Stwierdził Ichi,
przejeżdżając palcem od obojczyków do pępka Runiego.
-A
to ciałko można tulić i tulić.....bez końca~!- Stwierdził Kiyoshi z szerokim
uśmiechem, tuląc się do Runiego.
-Oj
chłopcy. Przestańcie, bo się zarumienię.- Powiedział również podpity Runi,
zasłaniając połowę twarzy wachlarzem.
-Lepiej
tego nie rób Runi. Bo cię przelecę.- Stwierdził Ichi z zadziornym uśmieszkiem.
-Nie
zrobisz tego. Bo ja będę tym, który zabierze mu dziewictwo.- Stwierdził
poważnie Kiyoshi, chwiejąc się delikatnie na boki.
-Oh~!
Moi kochani chłopcy.- Powiedział słodziutki głosem Rune, rumieniąc się. Kiyoshi
wraz z Ichi zareagowali na to krótkim „Oooo~!”. Impreza trwała dalej.
..........Po
godzinie........
Will wraz z Louisem zaczęli śpiewać jakąś piosenkę,
krzycząc i śmiejąc się w niebogłosy. Po chwili dołączył do nich Niko. Chociaż
on bardziej ich dopingował niż śpiewał. Bliźniacy tulili się do siebie, mówiąc
sobie nawzajem do uszka czułe słówka i podśmiewając się pod nosem. Święta
trójca zaczęła się kłócić. Otóż Runi chciał ich do gorących źródeł, a Kiyoshi i
Ichi kłócili się o to, kto z nim pójdzie.
-Ja
z nim idę!- Krzyknął Ichi i pociągnął Runiego w swoją stronę.
-Nie!
Ja z nim idę. Ty się nie nadajesz!- Stwierdził Kiyoshi i pociągnął Runiego w
swoją stronę.
-Nie!!
Ja mu umyję plecki.- Powiedział Ichi i ponownie pociągnął Runiego w swoją
stronę.
-A
ja mu zrobię masaż stóp.- Powiedział Kiyoshi.
-A
ja mu umyje plecki, zrobię masaż stóp i pleców.- Powiedział Ichi.
-A
ja umyję mu plecy, zrobię masaż stóp i pleców oraz wetrę w niego olejek. Ha~!-
Kiyoshi i Ichi zaczęli Runiego przeciągać na swoje strony.
-Chłopcy
spokojnie!- Krzyknął Runi i zatrzymał ich.- Obaj możecie iść ze mną Podzielicie
się obowiązkami. Który lepiej się spisze dostanie mnie całego w nagrodę.-
Powiedział z uśmieszkiem i pociągnął chłopaków za yukaty w stronę gorących
źródeł.
..........Następnego dnia.........
W pokoju panował mały bałagan. Niko spał na stole z
uśmiechem na ustach. Will spał na fotelu, z butelką w ręce. Bliźniacy spali
nago w futonie, ściśle do siebie przytuleni. Louis spał na poduszkach razem z
Runim, który był samym ręczniku. Kiyoshi i Ichi spali na futonie obok siebie.
Jako pierwszy obudził się Will. Wstał powoli, odkładając butelkę. Chwiejnym
krokiem podszedł do stołu i ściągnął z niego Niko. Położył go na ziemi i
przykrył kocem. Jako drugi obudził się Rune. Will przyglądał się jego
poczynaniom. Rune odkleił od siebie Louisa i wstał. Rozejrzał się i po chwili
podszedł bardzo chwiejnym krokiem do Kiyoshiego i Ichiego. Położył się między
nimi, przykrywając się futonem i przytulając do Kiyoshiego. Ten odwzajemnił
uścisk. Ichi mruknął coś przez sen i obrócił się w stronę Runiego, przytulając
się do jego pleców. Will po tym wziął koc, położył się obok Lou i przykrył ich
obu. Od razu zasnął.
Wszyscy
obudzili się dopiero następnego dnia. Oczywiście mało kto pamiętał co się
wczoraj działo. Bliźniacy mimo kaca uśmiechali się, gdyż jak stwierdzili
„Mieliśmy naprawdę fajne urodziny”. Niko próbował sobie coś przypomnieć z
przedwczorajszej imprezy. Will po wypiciu dużej ilości wody poszedł spać dalej.
Louis klną na wszystkich, za swojego potężnego kaca. A trójca święta się niczym
nie przejmowała. Zjedli, napili się ponownie i przytuleni do siebie ponownie
zasnęli.
W prezencie macie szczęsliwego Uruhę z the GazettE z szampanem ^.^
P.S. Daj Komentarz. :*



