Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #BeWithMe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #BeWithMe. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 kwietnia 2016

Be with Me- Rozdział 1

Dobry wieczór~! ^.^
Postarałam się i napisałam pierwszy rozdział nowego opowiadania~! :3
Już powiem, że nie jest z anime! :p Pomysł własny~! ;)
Ostrzegam!
Paring boy x boy, sceny przemocy i gwałtu! x.x
Jak ktoś nie lubi lub jest wrażliwy niech nie czyta.
A kto lubi to wiadomo :)
Nie przedłużając zapraszam do czytania i komentowania~! ^.^
Miłego wieczoru~! :*
#Kimie

Moim ulubionym momentem w życiu jest moje dzieciństwo. Gdy byłem mały i większość czasu bawiłem się z rówieśnikami. Gdy na śniadanie jadłem naleśniki z dżemem i czekoladą, po czym miałem całą brudną buzię. Gdy uczyłem się jeździć na rowerze najpierw z czterema kółkami, a później z dwoma. Gdy przez moje rysunki nie było miejsca na lodówce. Gdy po prostu mogłem trzymać mamę i tatę za ręce i śmiać się, skacząc wesoło. Jednak w jednym momencie wszystko się popsuło, a stało się to, gdy miałem 10 lat. Wtedy właśnie zmarł tata. Było to wypadek, wpadli w poślizg. Mama przeżyła lecz straciła dziecko. Po tym wszystko się zmieniło. Mama już nie była szczęśliwa. Byłem jeszcze mały i nie wszystko rozumiałem ale jej to nie ochodziło. Pewnego dnia przyszła piana. Wykrzyczała, że tato nie był moim ojcem, że to wszystko moja wina. Wtedy pierwszy raz mnie uderzyła. Byłem tak zszokowany i smutny, że po prostu zamknąłem się w pokoju i zasłoniłem uszy aby nie słyszeć jej krzyku. Mama popadła w alkoholizm. Wręcz cały czas była piana. Mną się nie interesowała. Nie sprawdzała, czy coś zjadłem, czy dobrze się czuje, czy odrobiłem lekcje. Czasami sobie o mnie przypominała ale to tylko wtedy, gdy nie miała na wódkę i wtedy mnie biła. Mogłem tylko uciekać i wracać, gdy zaśnie albo wyjdzie z domu. Uczyłem się, gotowałem, sprzątałem. Często brakowało mi na jedzenie, wtedy głodowałem. Jednak szkolna kucharka, która wiedziała o mojej sytuacji, dawała mi czasem jakiś obiad albo kanapki. W ramach podziękowania pomagałem jej w sprzątaniu. To jedyne, co mogłem zrobić. Z czasem zacząłem sobie dorabiać- kosiłem trawniki, wychodziłem z psami na spacery, sprzątałem w knajpach. Jednak matka zabierała mi część pieniędzy. A jak nie chciałem jej dać to biła. Raz nawet złamała mi rękę.

Od tego czasu minęło 8 lat, czyli teraz mam już 18. Mimo to dalej jest tak samo. Mama pije, a nawet sypia z facetami za pieniądze. Wiem, bo przychodzi z nimi do domu. Mieszkamy w starej kamienicy, a tu pełno jest pijaków, narkomanów, złodzieji. A ja, Aki, dalej muszę tu mieszkać. Został mi jeszcze rok szkoły, a wtedy się wyprowadzę do mojego przyjaciela Mito, który jest ode mnie rok starszy. Właśnie skończył szkołę i poszedł do pracy, a niedługo wynajmnie sobie mieszkanie. U niego nikt nie pije ale jest mnóstwo osób. Ma dwie siostry i trzech braci oraz ojca. Matka zmarła na jakąś chorobę. Mimo to dobrze sobie radzą. Sam wolałbym żyć w takim tłoku niż z matką alkoholiczką.
Aki Harada (18l.)

Wstałem wcześnie rano. Najpierw rozejrzałem się po małym mieszkaniu. Na szczęście matki nie było, więc miałem spokuj. Umyłem twarz i zęby, po czym ubrałem się. Zroobiłem sobie herbatę i kanapkę z serem, po czym spakowałem sobie wczorajszy obiad. Wziąłem jeszcze torbę z książkami i poszedłem na autobus. Po jakiś 10 minutach jazdy byłem w szkole. Lekcje na szczęście szybko mi minęły. Po szkole poszedłem do sklepu, w którym pracuję już od pół roku. Dzięki temu mam pieniądze na jedzenie i opłaty oraz spokój od matki. Na moje szczęście ten sklep jest za daleko od kamienicy.
-Hejo Aki.- Przywitał mnie Haru, który właśnie wykładał gazety.
-Cześć Haru. Pomóc ci?- Zapytałem zawiązując fartuch.
-Nie, dzięki. Ty lepiej wyłóż serki i pocky.- Powiedział oglądając sobie magazyn sportowy. Zawsze przy wykładaniu gazet przegląda większość, przez co zajmuje mu to więcej czasu niż potrzeba.
-Dobrze.- Poszedłem najpierw do magazynu po odpowiednie kartony, a później do lodówek. Ułożenie serków i pocky nie zajęło mi dużo czasu, więc poszedłem na kasę. O tej porze był spokój, więc mogłem odrobić lekcje.
-Lekcje?- Zapytał Haru, podchodząc z lizakiem w buzi.
-Taa. Wole tu już zrobić niż w szkole. A zwłaszcza w domu.- Westchnąłem znad zadania.
-To może idź na zaplecze i tam odrób lekcje na spokojnie?! Ja postoję na kasie.- Zaproponował.
-Nie. Nie płacą mi przecież za odrabianie lekcji. Ruchu nie ma, więc spokojnie zrobię.- Spojrzałem na niego z uśmiechem.
-No niech ci będzie. To masz.- Położył na moim zeszycie lizaka.- Za twoją ciężką pracę. Ja idę poukładać puszki.- Powiedział, po czym machając mi pojechał z wózkiem do odpowiedniego działu. Zaśmiałem się i odmachałem mu, po czym wziąłem się za zadania.

Haru nakane (22l.)

Gdy skończyłem pracę zrobiłem małe zakupy i wróciłem do domu. Gdy weszłem usłyszałem jakieś śmiechy z sypialni. Pewnie matka przyszłą z jakimś fagasem. Poszedłem po cichu do swojego pokoju, zamykając drzwi na klucz. Od razu założyłem słuchawki i włączyłem muzykę aby nie słyszeć jak będą się pieprzyć. Odrobiłem do końca lekcje przy małej lampce, po czym słysząc, że matka i proawdopodobnie ten facet zasnęli sam przebrałem się i położyłem. Patrzałem dłuższy czas w sufit, zastanawiając się jak szybciej się stąd wyrwać, przy czym zasnąłem.

Następny dzień nie zapowiadał się ciekawie. Rano, gdy wyszedłem ze swojego pokoju aby zrobić sobie coś do jedzenia, matka siedziała w kuchni. Jak zwykle zignorowałem ją. Bo po co rozmawiać z pianą osobą? I o czym? Wstawiłem wodę na herbatę i szybko zacząłem robić kanapki.
-Aki-! Gdzieśś ty był~?- Wybełkotała mama, jednak ja się nie odzywałem. I tak ją to nie interesuje.- Mów gówniarzu!- Krzyknęła. Ja dalej nic nie mówiłem tylko spakowałem szybko kanapki do plecaka, a herbatę już sobie odpóściłem.- Pieniądze...... Dawaj pieniądze!- Krzyknęła i omal nie spadła z krzesła.
-Nie mam kasy.- Powiedziałem cicho. Wszystkie oszczędności trzymam u Mito, a przy sobie mam tylko pieniądze na autobus.
-Masz szczeniaku!- Krzyknęła, po czym wstała, podeszła do mnie chwiejnym krokiem i złapała mnie za przód koszulki.- Dawaj kasę!- Krzyknęła ponownie, a mi się zrobiło niedobrze od zapachu alkoholu.
-Nie mam. Puść mnie.- Powiedziałem spokojnie przy czym próbowałem odepchnąć ją od siebie.
-Ty kłamco!- Krzyknęła i wymierzyła mi policzek.- Ty morderco!- Chciała uderzyć mnie jeszcze raz lecz zrobiłem unik i uciekłem. Pobiegłem szybko na przystanek. Wiem, że mnie nie dogoni ale przez te jej krzyki omal nie spóźniłem się na autobus. Widziałem w szybie w swoje odbicie i na szczęście oprócz czerwonego policzka nie miałem nic więcej. Przed wejściem do szkoły napisałem do Mito aby zapytać się gdzie pracuje po południu. Odpisał mi, że w kawiarni, więc mogłem iść się z nim spotkać.

Dzisiaj nie miałem dużo zajęć, a z w-fu mogłem się zwolnić, więc szybko zjawiłem się w kawiarni. Nie zdążyłem powiedzieć "Dzień dobry", a już zostałem zmiażdżony w uścisku Mito.
-Akiś~! Jak ja się za tobą stęskniłem~!- Powiedział radośnie.
-Oj Mito, nie widzieliśmy się tydzień.- Powiedziałem ze śmiechem.
-To AŻ tydzień Aki~!- Zaśmiałem się, a ten odkleił się ode mnie z oburzoną miną.
-Oj nie złość się. Też za tobą tęskniłem.- Uśmiechnąłem się do niego uroczo. To zawsze na niego działa. Od razu się uśmiechnął i jeszcze raz mnie przytulił.
-No dobra, dobra. Chodź, zrobię ci dobrą kawkę. A ty opowiesz mi co u ciebie.- Powiedział radośnie łapiąc mnie za rękę i ciągnąc do baru.
-A co ma być? Jest jak zwykle.- Powiedziałem z grymasem, siadając na krzesełku. Mito spojrzał na mnie smutno.
-Biła cię?- Spytał cicho.
-Tylko dzisiaj mnie spoliczkowała, bo chciała kasę ale jej nie dałem. A tak to na razie mam spokój.- Spojrzałem na niego smutno.
-Wiem Aki, że jest źle. I obiecuję, że niedługo wyprowadzisz się stamtąd i zamieszkamy razem.- Uśmiechnął się do mnie pocieszająco.
-Wiem, wiem. Szkoda, że już teraz nie mogę tego zrobić.- Westchnąłem, opierając głowę na dłoni.
-Dasz radę. Widać twoja matka ostatnio daje sobie spokój z tobą. Wytrzymaj jeszcze z trzy, cztery miesiące. Dobrze? Zrobisz to dla mnie?- Spojrzał na mnie miną szczeniaczka, a ja się zaśmiałem.
-Tak, tak~! Zrobię to dla ciebie~!- Powiedziałem z uśmiechem.
-Yupi~!- Krzyknął wesoło.- Koniec tych smutnych tematów. Teraz proszę. Rozkoszuj się czekoladowym capuccino~!- Podał mi filiżankę z dużą ilością pianki. Od razu zatopiłem usta w napoju.
-Mmm~! To jest pyszne~!- Mito naprawdę wprawił się w robieniu kawy.
-Cieszę się, że smaczne. Chcesz ciasteczko?- Zapytał.
-Nie, dziękuje.
-Ale ja nalegam.
-Wiesz Mito, że mnie nie stać.
-To ja zapłacę. Gratis do kawki, ty chudzielcu.- Powiedział z uśmiechem, po czym ukroił kawałek ciasta i mi podał. Siedziałem u niego z jakieś pół godzinki, miło z nim rozmawiając. Jednak praca czekała, więc musiałem się pożegnać i pognać do sklepu.

Mito Eguchi (19l.)

Wróciłem dzisiaj wcześniej, gdyż przyszła kierowniczka, więc nie musiałem siedzieć do późna. Gdy wróciłem do domu było dziwnie cicho. Nawet nie słyszałem pijackich śpiewek. Poszedłem do salonu, gdzie siedziała moja mama z jakimś facetem. Zdziwiło mnie, że na stole nie było ani jednej butelki. Matka uśmiechała się głupio, a ten facet patrzał na mnie uwarznie.
-No i przyszedł Aki~!- Wyśpiewała matka, śmiejąc się cicho.
-Co tu się dzieje? Kim jest ten facet?- Zapytałem od razu. Coś mi tu się nie podobało.
-To jest pan Shirosama. Twój właściciel.- Powiedziała z uśmiechem.
-Że co?! Jaki właściciel?!- Krzyknąłem oburzony.
-No co się tak dziwisz? Myślisz, że możesz tu mieszkać za darmo? Nie dajesz mi pieniędzy to znalazłam rozwiązanie. Pan Shirosama zapłacił za ciebie. Więc od teraz masz sie go słuchać. A no i oczywiście wyprowadzasz się stąd. Więc pakuj panatki i idź ze swoim "Panem".- Zaśmiała się, po czym wzięła butelkę wina z kuchni i wyszła. A ja stałem tak zszokowany. Sprzedała mnie?!! Ale przecież tak nie można!!
-Zaczekaj!- Krzyknąłem, obracając się. Już chciałem za nią pobiec ale ten facet złapał mnie za ręce od tyłu.
-Gdzie uciekasz? Teraz jesteś mój i nie potrzebna ci ta kobieta.- Powiedział mi wprost do ucha.
-Puść mnie oblechu!- Krzyknąłem i szarpnąłem się, próbując się wyrwać z jego uścisku.
-Widzę, że jesteś niegrzecznym chłopcem. Lubię takich.- Uśmiechnął się, po czym rzucił mnie na kanapę. Chciałem wstać lecz ten przygniótł mnie swoim ciałem.
-Złaź ze mnie!- Krzyknąłem, wierzgając rękoma i nogami.
-Spokojnie. Będzie ci przyjemnie. Na początku chciałem poczekać aż pojedziemy do mnie ale jesteś tak uroczy, że nie mogę się powstrzymać. Szybki numerek nie będzie taki zły.- Uśmiechnął się obleśnie, po czym polizał mnie po szyi, a jego ręce wślizgnęły się pod moją koszulkę.
-Puszczaj mnei ty zboczeńcu!- Krzyczałem i próbowałem się od niego odsunąć lecz nic to nie dawało. Tylko bardziej go wkurzyłem.
-Sam tego chciałeś.- Warknął i obrócił mnie na brzuch, odpinając szybko moje spodnie. Przycisnął mnie ręką do kanapy, więc nie miałem możliwości sie ruszyć. Wtedy zauważyłem butelkę blisko łóżka. Złapałem ją i odczekałem chwilę aż poluźni nieco uścisk. Gdy to zrobił, gdy chciał rozpiąć swoje spodnie, obruciłem się i uderzyłem go butelką w głowę. Z krzykiem odsunął się w tył. Wykorzystałem okazję. Szybko zszedłem z kanapy, zapinając spodnie. Wziąłem swoją torę i wybiegłem z mieszkania. Biegłem ze łzami w oczach. Nie mogłem uwierzyć, że rodzona matka mnie sprzedała jak jakąś dziwkę. Łzy przysłoniły mi widoczność, przez to wpadłem na kogoś i upadłem....