Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #AominexKuroko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #AominexKuroko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 września 2016

Happy Birthday Dai-chan~!

Ohayo~! ^w^
Z lekkim opóźnieniem ale jest~! ^^
Wyjątkowy dzień, bo urodzinki ma mój kochany braciszek Daiki~! :3

Happy Birthday to you dear Dai-chan~! <3

Bądź tak zajebisty jak jesteś, niesamowity, nieco zboczony, a zarazem tak kochany~! <3
Niech się spełnią wszystkie twoje marzenia Nii-san~! *w*

Z tej okazji nie mogło zabraknąć one-shota~! :D W końcu jestem kochaną siostrzyczką Asa Pokolenia Cudów i Asa Touou~! ^^ 
Jestem szczęśliwa, że mam takiego brata~! <3

Oprócz tego zapraszam serdecznie na fanpage'a~! [LINK]
Z okazji Międzynarodowego Dnia Blogów razem z Ryo-chan jesteśmy dla was otwarte, czyli możecie się zapytać o coś co was ciekawi~! ^^ Odpowiedzi pojawią się w niedzielę, jakby co ;)

Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Dai-chan~! <3
A wam miłego czytania :*
Enjoy :3
#Kimie

Było krótko po dziesiątej rano, kiedy Aomine przeciągnął się leniwie i obrócił się na drugi bok, przytulając poduszkę. Otworzył na chwilę oczy i zorientował się, że nie ma z nim Kise. Z myślą, że zapewne model wstał wcześniej aby pobiegać albo denerwować swoją osobą Tetsu, zamknął oczy z zamiarem powrotu do pięknego haremu, który mu się wcześniej śnił. Nie udało mi się to, gdyż drzwi otworzyły się nagle z hukiem. Zdezorientowany Aomine spadł aż z łóżka, gdyż za bardzo zawinął się w pościel.
-Ał.- Jęknął niezadowolony, gdyż kołdra nie zamortyzowała dobrze upadku. Otworzył oczy i spojrzał na drzwi.
-O, już wstałeś braciszku??- Kimie uśmiechnęła się niewinnie.
-Siostra, Kocham Cię ale miej litość i nie rób mi wojskowej pobudki.- Mruknął Aomine, dalej leżąc na podłodze. Nawet wygodnie mu było.
-Gdyby to była wojskowa pobudka to przyszłabym z trąbką albo gwizdkiem. Albo megafonem.- Zastanowiła się Kimie.- Nieważne. Miło, że w końcu się obudziłeś.
-W końcu? Ja chciałem jeszcze pospać.- Westchnął Aomine i odkopał się nieco, gdyż było mu za gorąco.
-Już dosyć pospałeś. Więc migiem się ogarniaj i chodź do kuchni. Tylko szybko. Masz max pół godziny. Jeśli do tego czasu nie zjawisz się w kuchni to Sei-chan po ciebie przyjdzie.- Zagroziła mu z lekkim uśmiechem.
-Za jakie grzechy~!
-Nie trzeba było macać Kise przed snem.- Sarknęła Kimie. Aomine spojrzał na nią zdziwiony.- Otwarte okno.- Wyjaśniła krótko.- Więc wstawaj~!- Posłała mu buziaka, po czym wyszła, zamykając za sobą drzwi. Aomine niechętnie wstał z podłogi i rozmasowując sobie plecy poszedł do łazienki. Zciągnął z siebie bokserki i wszedł pod prysznic. Koniec sierpnia okazał się dość gorący i mimo spania przy otwartym oknie cały kleił się od potu. Stał pod prysznicem, a letnia woda obmywała jego wysportowane ciało. (Prosimy się nie ślinić xp #Kimie). Wtem drzwi od łazienki się otworzył, więc Aomine szybko na nie spojrzał. Wątpił, że to Akashi, gdyż minęło dopiero z 5 minut.
-Ohayo Aominecchi~!- Powiedział wesoło Kise.
-Yo. Gdzieś się podziewał?
-Poszedłem pobiegać nieco. Myślałem, że rano będzie nieco chłodniej, jednak już o 8 jest ciepło.- Powiedział Kise, po czym ściągnął przepoconą koszulkę oraz spodenki.- Mogę wziąć z tobą prysznic, co nie~?!- Zapytał z lekkim uśmiechem.
-Pewnie.- Aomine uśmiechnął się lekko. Nie mieli się co przed sobą wstydzić. W końcu są facetam, a to, że oprócz tego kochankami nic nie znaczy. Kise ściągnął bokserki, po czym wszedł szybko do kabiny. Na szczęście nie było ona zbyt mała i na spokojnie mogli się umyć. Aomine chciał właśnie sięgnąć żel pod prysznic, gdy poczuł dłoń na swoim członku. Od razu spojrzał się nieco zdziwony na Kise. Ten uśmiechał się lekko.
-No co?! Widziałem, że nieco już stwardniał, więc lepiej chyba mu ulżyć w przyjemny sposób.- Powiedział, po czym uklęknął przed nim. Aomine przez chwilę nie mógł uwierzyć, że to co widzi dzieje się naprawdę. Jednak, gdy poczuł usta i język Kise na swoim członku od razu się zrelaksował i dał się ponieść chwili. Skoro Kise chciał mu zrobić dobrze, to po co miał narzekać?! Dodatkowo model wyjątkowo dzisiaj się nie bawił i szybko wziął go głębiej. Aomine złapał go za włosy i przyciągnął lekko bliżej siebie. Kise przyspieszył nieco, na co Daiki jęknął cicho. Po dłużej chwili Aomine nie mógł już wytrzymać i przyciągając Kise jak najbliżej spóścił się w jego usta. Westchną, gdy przyjemny dreszcz przeszedł mu po kręgosłupie. Puścił Kise, który wyciągnął członka ze swoich ust i kaszlną krótko. Oczywiście wcześniej wszystko grzecznie połknął.
-I jak? Dobrze było?- Spytał blondyn, wstając.
-Mhm.- Mruknął zadowolony Aomine, po czym przyciągnął do siebie Kise i namiętnie pocałował.- Ale teraz musimy się szybko umyć albo Akashi przyjdzie i mnie zabije za spóźnienie.- Powiedział nieco rozbawiony, po czym wziął żel i zaczął myć siebie oraz Kise.
Po przyjemnym i odświeżającym prysznicu Aomine ubrał krótkie spodeki oraz podkoszulek i udał się do kuchni. Tam zastał swoją siostrę, która siedziała na kolanach Akashiego i karmiła go naleśnikiem. Oprócz nich był jeszcze Kagami, który smażył kolejne naleśniki.
-Siostra, oszczęć mi porannych amorów.- Powiedział niby z niesmakiem, lecz widząc jaką radość sprawia Kimie karmienie swojego męża to najchętniej zwiał by stąd po cichu. Jednak nie odmówi sobie naleśników, co to to nie~!
-Tobie oszczędzam ale nie Sei-chanowi~!- Zaśmiała się, po czym pozwliła się nakarmić. Daiki pokręcił głową rozbawiony, po czym usiadł do stołu. Kagami od razu postawił przed nim talerz naleśników z dżemem, czekoladą i syropem klonowym. Aomine oblizał się na ich widok i mamrocząc "Dziękuje" wziął się za jedzenie.
-Właśnie Dai-chan. Po śniadaniu pójdziesz z Tetsu na zakupy. Listę masz przy chlebaku. I pamiętaj aby dobrze patrzeć na nazwy.- Przypomniała mu Kimie. Nie chciało jej się znowu uspokajać Kise, który zamiast swojego kremu nawilżającego dostał krem przeciwzmarszczkowy. Nie zniesie kolejnego bólu głowy i niewyspania.
-I kup wszystko, a nie połową.- Upomniał go również Akashi, po czym wstał i trzymając swoją żonę na rękach wyszedł z kuchni.
-A dlaczego ja muszę robić te zakupy?- Jęknął nieco niezadowolony Aomine.
-Bo reszta jest zajęta. A ty się ostatnio leniłeś.- Powiedział Kagami z lekkim uśmiechem.
-Wcale nie~!
-Nie grałeś ze mną w kosza już od jakiś dwóch tygodni. A wcześniej graliśmy chociaż raz na trzy dni.- Wypomniał mu.
-No dobra, dobra~! Zagramy później. Nie warcz Tygrysku.- Aomine uśmiechnął się czarująco w stronę Kagamiego, na co ten się nieco zarumienił.- Dziękuje za pyszny posiłek.- Aomine wstał i przeciągnął się. Już chciał wyjść lecz wtem został pociągnięty za ramię i przyparty do lodówki, a następnie namiętnie pocałowany. Zszokowało go zachowanie Kagamiego lecz szybko zaczął oddawać pocałunek. Kagami zamruczał niczym rasowy kot, co skusiło Aomine do dalszych działań. Przywarł Kagamiego do blatu, szybko ściągając mu bluzkę i kąsając jego tors. Kagami nie pozostawał dłużny i zsunął mu spodenki wraz z bokserkami.
-Mmm~! Odwróć się.- Wymruczał seksownym głosem Aomine. Kagami obrócił się i wypiął chętnie pośladki w jego stronę. Daiki najchętniej wszedł by w niego od razu, jednak wiedział, że wtedy As Seirin nie będzie mógł usiąść wygodnie przez dwa dni. Wziął więc szybko to co miał pod ręką czyli syrop klonowy. Wylał go nieco na palce po czym szybko zaczął przygotowywać Tygryska. Kagami jęczał cicho i mruczał zadowolony.
-Już...m-możesz.- Wysapał. Aomien przytaknął krótko, po czym wszedł w niego od razu do końca. Kagami jęknął dość głośno, wręcz kładąc się na blacie. As Touou od razu nadał szybkie tempo, przez co w całej kuchni było słychać tylko jęki i westchnienia. Gdy trafił w ten czuły punkt Kagamiemu zrobiło się aż ciemno przed oczami. Dodatkowo Aomine zaczął go pobudzać z przodu, co doprowadziło go do sztytu. Daiki nie wytrzymał i spóścił się głęboko w nim. Dopiero, gdy odetchną wyszedł z niego powoli. Kagami osunął się na podłogę. Nogi mu zmiękły.
-Wszystko w porządku?- Zapytał Aomine, wycierając się i podciągając bokserki ze spodniami.
-Taa, wszystko w porządku.- Powiedział nadal nieco oszołomiony Kagami. Aomine wziął listę zakupów i schował ją do kieszeni, po czym wziął jeszcze klucze od samochodu i mieszkania. Przykucnął jeszcze przy Kagamim.
-Pomógł bym ci się ogarnąć ale Tetsu zapewne już na mnie czeka.- Uśmiechnął się do niego lekko, po czym pocałował go. Następnie wyszedł z domu i wsiał do samochodu.
-Witaj Aomine-kun.- Daiki omal zawału nie dostał.
-Tetsu czy ty czekałeś tutaj aby mnie wystraszyć?- Zapytał, patrząc się na niego nieco wściekły.
-Nie, wszedłem razem z tobą.- Powiedział jak zwykle z pokerową twarzą. Aomine westchnął tylko, po czym odpalił auto i pojechali do sklepu. Lista zakupów okazała się dość długa, na dodatek musieli jechać do różnych sklepów, czasem tylko po 2 produkty. Daiki miał szczerze dość tych zakupów. Zwłaszcza, że o dziwno o tej porze był dość niezły korek i na dodatek w jednym sklepie stał chyba z godzinę zanim go obsłużono. Wszedł do auta i usiadł z głośnym westchnieniem.
-Mam dość. To już ostatni sklep?- Zapytał się Tetsu lecz ten spał. Aomine jednak nieco się przeraził, że może był mu za gorąco.- Oj, Tetsu....- Szarpnął go delikatnie za ramię. Kuroko mruknął coś niewyraźnie i spojrzał na Aomine spod przymróżonych oczu. Złapał Daikiego za jego koszulkę, po czym przybliżył do siebie. Ich usta dzieliła niewielka odległość, jednak Kuroko czekał aż Aomine go pocałuje albo odsunie. Granatowowłosy uśmiechnął się lekko. Skubnął jego wargę, następnie całując dość delikatnie lecz długo.
-Wracamy?- Zapytał się Aomine, gdy już odsunął się od jego ust. Kuroko z lekkimi rumieńcami przytaknął.
Aomine po przeniesieniu wszystkich zakupów do kuchni miał dość. Już miał iść na górę i nieco odpocząć gdy...
-Dai-chaaaan~~~!!! Chodź tu na momencik~!- Krzyknęła Kimie. Aomine westchnął cierpięticzo i ruszył do salonu. Otworzył drzwi do nich.
-Co jest sio....
-NIESPODZIANKA!!!!- Głośny krzyk rozbudził Aomine. W salonie była masa ludzi, oczywiście wszyscy jego znajomi. Rozejrzał się po salonie i oświeciło go dopiero wtedy, gdy ujrzał napis "Happy Birthday" na firance. Dzisiaj były jego urodziny~!!
-Najlepszego Nii-san~!- Kimie rzuciła mu się na szyję. Aomine objął ją ze śmiechem.
-Oż ty wredna małpo~!- Zaśmiał się, po czym cmoknął siostrę w czoło.
-Najlepszego~!- Wydarł się Kise wraz z Mine, przytulając się do Solenizanta.
-Spełnienia marzeń przystojniaku.- Powiedziała Akina, całując swojego męża namiętnie. Całowaliby się dłużej, jednak reszta gości chciała złożyć życzenia.
-Sto lat~!- Powiedziała wesoło Ryo-chan i przytuliła się przyjacielsko do Aomine. Po tym reszta gości złożyła życzenia i dała Solenizatowi górę prezentów. Po tym impreza się zaczęła i skoczyła się coś po północy....

Aomine obudził się i jęknął niczym męczennik. Miał takiego kaca, że aż widział podwójnie. Ale tak się kończy picie z Nijimurą. Już nie pamiętał nawet ile kieliszków mu podsunął. Zauważył na stoliku tabletki i wodę. Wziął od razu dwie i wypił całą butelkę. Zerknął jeszcze na liścik, który przy tym był.

"Odpoczywaj i odzyskuj siły. Niedługo czeka cię dużo pracy. Jednak ja wiem, że ją kochasz. Mam nadzieję, że wstaniesz chociaż na kolację, bo będzie coś dobrego. Słodkich snów Księciuniu :*
Kimie"

Aomine uśmiechnął się, po czym wtulił w kołdrę i zasnął z błogim uśmiechem na ustach.






wtorek, 6 października 2015

Słodki kurdupel- Aomine x Kuroko

Dohayo~! ^.^
Kit z tym, że jest już po 2 w nocy! Wene mnie nie opuszcza~! >.< 
Wpadłam na pomysł i jakoś tak o północy zaczęłam pisać. :p
Miała być miniaturka, a wyszedł one-shot xd
Cudy nie dziwy, Kimie kolejny post w ciągu trzech dni~!!! 
Pomysły, chęci i wena mnie nie puszczają~! >p< 
 W tym wydaniu ociekający zajebistością Aomine i szejkowy maniak Kuroko ^.^
Yaoi, czyli men x men.
Nie lubisz, nie czytaj.
Jesteś yaoistką- serdecznie zapraszam~! ^.^
Miłego czytania i dnia~! :*
#Kimie 

Każde światło ma swój cień. W gimnazjum Teiko, a dokładniej w drużynie koszykarskiej zwanej Pokoleniem Cudów światłem był nie kto inny jak jej as, Aomine Daiki. Cieniem zaś był szósty zawodnik Pokolenia Cudów, Kuroko Tetsuya. Podczas meczów byli zgrani jak nikt inny. Jednak przez nieprzyjemne okoliczności światło pozostawiło swój cień. Po tym obaj poszli do różnych liceów. Cień znalazł nowe światło, a światło było samowystarczalne.  Zaraz, zaraz czy to będzie smutna opowieść?! Ależ skąd! To, że nie poszli do tego samego liceum nie znaczy, że o sobie zapomnieli. Aomine zaczął postrzegać Tetsu inaczej jak przyjaciela już w drugiej gimnazjum i tak jakoś od połowy trzeciej są ze sobą. I mimo tego „rozstania” dalej są ze sobą. Aomine na początku był trochę zazdrosny o tego mutanta z podwójnymi brwiami Kagamiego. Ale, gdy zagrał z nim one on one od razu mu się humor polepszył. No może przegrał z nim później jeden mecz ale to go odświeżyło i powrócił tak w połowie do swojego starego ja. Plus to, że mógł pomarudzić trochę Tetsu i wyciągnąć go za to na randkę poprawiło mu humor. Chociaż najbardziej się naśmiał, gdy Kagami omal nie zemdlał, gdy zobaczył jak całuje Tetsu przez meczem z Kise. Jego mina była bezcenna i jąkał się próbując wypowiedzieć „Co to miało znaczyć?!”.  Do tego Tetsu powiedział mu, że nie ma wtrącać się w nasze miłosne życie- do tego ta poważna mina- i pociągnął go na zawody. Kagamiemu szczęka opadła ale zapytał się dopiero po meczu o co mu dokładnie chodziło. Gdy powiedział, że chodzi z Aomine od gimnazjum to „ŻE CO?!!!!” było słychać chyba w całym Tokio. Ale powróćmy do teraźniejszej sytuacji, czyli wakacji......



Jest kurewsko gorąco.....Topię się~!!! Nie chcę umierać~!! Czy jeszcze kiedykolwiek sobie zwalę?! Dobra. Zakończmy ten tragizm lata. Jest gorąco i nawet wiatraczek mi nie pomagał się ochłodzić. Siedziałem w pokoju przy otwartym oknie i próbowałem się ochłodzić. Nawet lody nie pomagały, których zjadłem chyba z 15. Więc siedziałem sobie na podłodze- bo mimo wszystko dawała jakiś minimalny chłodek- i marudziłem na prawo i lewo na żar lejący się z nieba. Gdybym miał trening to umarłbym po rozgrzewce. Westchnąłem przymykając na chwilę oczy.

-Aomine-kun wyglądasz jakbyś się miał zaraz roztopić.- Usłyszałem tuż przy uchu, przez co przestraszony podniosłem ręce do góry i walnąłem się plecami na podłogę. Spojrzałem na lewo, gdzie niebieskie duże oczy wpatrywały się we mnie w lekkim zaskoczeniem.

-Tetsu mów jak wchodzisz, bo jeszcze zawału dostanę albo coś w ten deseń.- Usiadłem i spojrzałem się na kucającego obok mnie Kuroko.

-Przepraszam. Na początku myślałem, że śpisz więc nie chciałem cię budzić.- I jak byś tu na niego złym. Wstał i odłożył torbę na krzesło.

-Tetsu.- Spojrzał na mnie, a ja wyciągnąłem do niego rękę. Złapał mnie za nią, więc go pociągnąłem tak, że wylądował w moich ramionach. Ale romantycznie. Ułożyłem go tak, że siedział między moimi nogami oparty plecami o mój tors. Objąłem go w pasie, brodę podpierając na jego głowie. 

-Aomine-kun jest gorąco, a ty chcesz się przytulać?!- Zapytał jednak wygodniej się o mnie oparł.

-Może jest gorąco ale tak jest przyjemniej.- Powiedziałem i cmoknąłem go w szyję. O tak. Lubię takie momenty. Chociaż nie pogardziłbym czymś intymniejszym. Dokładnie. Jesteśmy w związku od ponad roku, a jeszcze tego nie robiliśmy. Jednak najpierw się trochę oddaliliśmy idąc do liceum, a później nie spotykaliśmy się za często, gdyż zawody i treningi. Lecz nadeszło lato, więc cudowny ja nie wypuści tego kurdupla ze swoich objęć. O nie. Jak mięsko kocham. No i jak Tetsu kocham. Kuroko na chwilę wychylił się z moich objęć aby wziąć loda, którego sobie przyniósł. Pewnie kupił więcej i chował w zamrażarce aby się za szybko nie rozpuściły.

-Przyjść jutro po ciebie?- Zapytałem miziając go lekko po brzuchu.

-Będę miał ze sobą torbę i Nigou, więc możesz.- Mruknąłem krótkie „Ok.” tuląc się do jego pleców. Od jutra przez cały tydzień Tetsu miał okupywać mój dom. Rodzice wyjechali na „miesiąc miodowy”, więc korzystałem z wolnej chaty. Tak więc ja, Tetsu no i Nigou. Nikt więcej. Żadnych treningów czy czegoś innego. Spojrzałem na Tetsu, który pobrudził sobie brodę lodem i nawet tego nie zauważył.

-Oj Tetsu.- Odwrócił głowę w moja stronę z niemym „O co chodzi?”. Złapałem go za podbródek i zlizałem lód z jego brody, całując go po tym w usta. Oczywiście czując słodki smak przyssałem się do niech na trochę dłużej. Gdy już się od niego odkleiłem ujrzałem lekko zarumienioną twarz Tetsu i jego jeszcze przymknięte oczy. Gwałcić. Zaraz. Teraz. Natychmiast. Powstrzymałem się jednak i cmoknąłem go w policzek. Po tym Tetsu obrócił się do mnie tyłem. Zauważyłem, że jego lód nieco stopniał, brudząc mu dłoń. I to co zrobił było dla mnie niespodziewane. Wziął patyk w drugą dłoń, a tą przybliżył do ust i zaczął zlizywać. Na dodatek tej lód był śmietankowy, więc biały i to bardzo mi się kojarzyło. Oj bardzo. Patrzałem się wręcz jak zahipnotyzowany, a spodnie stały się jakieś przyciasne w kroczu.

-Zaraz wrócę.- Usłyszałem jak za mgłą i po chwili nie było go już w pokoju. Westchnąłem, próbując uspokoić swoje rozszalałe libido. Co on ze mną wyrabia??



Następnego dnia tak jak obiecałem czekałem grzecznie przed jego szkołom, ubrany w czarny podkoszulek i krótkie spodenki. Po jakiś 10 minutach usłyszałem szczeknięcie i zauważyłem jak mała kulka do mnie podbiega. Ukucnąłem zaczynając głaskać i drapać Nigou za uchem. Pocieszne stworzonko.

-Aomine-kun! C-Co t-ty tu r-robisz?!- Zapytał Furihata. Zapamiętałem go z meczu Seirin z Rakuzan (Chihuahua kontra lew~! >.< Tak dla przypomnienia Akashi vs Furihata ) Nawet trenerka się na mnie podejrzanie spojrzała.

-Witaj Aomine-kun.- Tym razem nie dostałem zawału, gdyż widziałem jak idzie z mutantem.

-Yo Testu.- Podszedł do mnie, a ja od razu zabrałem od niego dużą torbę. Nigou zaszczekał wesoło, robiąc kółeczko wokół nas.

-O co tu chodzi Kuroko? Co tu robi Aomine-kun?- Zapytał podejrzliwie kapitan.

-Przyszedł po mnie.- Powiedział jak zwykle z poważną miną.

-Ale dlaczego?- Dopytywał Hyuuga.

-To chyba normalne, że przychodzi po mnie chłopak.- Zapadła chwila ciszy, po czym wszyscy oprócz Kagamiego krzyknęli „He~?!!!”.

-Ale ci chyba nie chodzi o takie znaczenie chłopaka?!- Zapytał zszokowany Kiyoshi.

-Dla twojej wiadomości jesteśmy ze sobą od ponad roku.- Odezwałem się, gdyż chciałbym już iść. Chociaż śmieszyła mnie ta sytuacja.

-Wiedziałeś i nic nie powiedziałeś?! Od kiedy?!!!- Ryknęła na Kagamiego trenerka, na co aż się odsunął przestraszony.

-Dowiedziałeś się, gdy poszliśmy po buty. I po co miałem mówić?!- Osunął się jeszcze trochę aby przypadkiem nie oberwać.

-Przepraszam ale spieszy nam się. Opowiem wam to na następnym treningu. Tak więc do zobaczenia.- I tak oto Tetsu zakończył te wiadomości i mogliśmy iść do mojego domu. I tak zaczął się mój tydzień z Tetsu.



 Po przyjściu do domu nie robiliśmy nic produktywnego. Zjedliśmy i włączyliśmy sobie jakiś film. Po tym wypuściliśmy Nigou do ogrodu, a ja nalałem wody do basenu aby nagrzała nam się do jutra. Następnego dnia po wyspaniu się i zjedzeniu śniadania udaliśmy się na małe zakupy. Przygotowaliśmy sobie żarełko i wyszliśmy do ogrodu rozkoszując się ciepłą wodą i słońcem. Tak minęło nam popołudnie i trochę wieczora. Tak więc ubrany w same bokserki wszedłem do pokoju po orzeźwiającym prysznicu- Nigou potaplał się w błocie i z radości ubrudził mnie i Tetsu. Kuroko poszedł pierwszy, a ja w tym czasie posprzątałem nieco.

-Oj Tetsu. Chcesz się napić?- Spytałem wchodząc do pokoju z sokiem. To, co tam zastałem przerosło mnie. Kuroko leżał w mojej koszuli na łóżku, przytulony do poduszki. Jego włosy jak zwykle żyły własnym życiem, a usta były lekko rozchylone. Stałem tak i od samego widoku zrobiło mi się gorąco. Odstawiłem sok i pochodziłem trochę po pokoju zastanawiając się nad zaistniałą sytuację. Patrząc jednak na niego nie mogłem się powstrzymać. Położyłem się tuż za nim i zacząłem całować go po karku i szyi, przy tym miziając go po nodze. Tetsu po chwili zamruczał i obrócił się na plecy, otwierając swoje niebieskie ślepia.

-Aomine co ty....- Nie dokończył, gdyż wpiłem się w te usteczka. Wydał jęk zaskoczenia lecz po chwili objął mnie rękoma wokół szyi, przyciągając bliżej siebie. Całując go odpiąłem jego koszulę- znaczy moją ale był w nią ubrany. Zawisłem nad nim całując go po raz ostatni, po czym pocałunkami i liźnięciami schodząc na jego szyję. Moje dłonie wędrowały po jego ciałku. Ugryzłem go w ramie na co jęknął z zaskoczenia, po czym zamruczał zadowolony. Po zrobieniu kilku malinek zjechałem na jego klatkę piersiową. Od razu polizałem różowy punkcik i przyssałem się do niego. Jęknął i wplótł palce w moje włosy. Wzdychał i pojękiwał cichutko na moje poczynania. Zajmując się drugim sutkiem zjechałem dłonią niżej i włożyłem ją w jego bokserki. Jęknął zaskoczony i wygiął się słodko. Zamruczałem odrywając się od niego i ściągając niepotrzebną bieliznę. Spojrzawszy na niego wręcz mnie zamurowało. Czerwone policzki, świecące przymrużone oczy, usta próbujące złapać oddech, ciało wyginające się rozkosznie. I taki widok tylko dla mnie. Pochyliłem się nad nim wpijając się w jego usta i poruszając ręką po jego członku. Jęknął mi w usta, łapiąc mnie za kark. Po dłuższej chwili jęknął przeciągle odrywając się ode mnie, dochodząc w mojej dłoni. Powstrzymałem się od wejścia w niego bez przygotowania. Wytarłem sobie rękę i sięgnąłem po lubrykant. Wylałem trochę na palce, usadowiłem się między jego nogami i włożyłem pierwszy w jego dziurkę. Jęknął zaskoczony i spiął się. Pochyliłem się i zacząłem pieścić jego sutki, na co się rozluźnił. Włożyłem w niego drugi palec natrafiając na prostatę. Jęknął  zaskoczony odchylając głowę w tył i wyginając kręgosłup. Przygotowywałem go jednak powoli, dokładając kolejny palec. Gdy stwierdziłem, że jest już gotowy wyciągnąłem palce. Przysunąłem się i zacząłem powoli w niego wchodzić. Robiłem to powoli aby nie uszkodzić tego ciałka. Gdy wszedłem do końca Tetsu jęknął, trzymając mnie za ramiona. Zacząłem całować go po szyi czekając aż się przyzwyczai.

-Daiki, już możesz....- Usłyszałem tuż przy uchu jego zachrypnięty głos. Zacząłem więc poruszać się powoli. Z każdym momentem przyspieszałem słysząc jego słodkie jęki i jak wmawia moje imię. Trzymał się mnie wręcz kurczowo, drapać i wbijając paznokcie w moje plecy. Po kilku ruchach trafiłem w prostatę na co wręcz krzyknął. Po tym jęczał coraz głośniej, gdyż za każdym razem trafiałem w ten splot nerwów. Doszedł krzycząc moje imię, a ja tuż po nim z głośnym westchnieniem. Opadłem nieco z boku aby go nie przygnieść i, gdy opanowałem oddech wyszedłem z niego kładąc się obok. Tetsu chyba z przyzwyczajenia przytulił się do mojego boku i zasnął. Ja zrobiłem to tuż po nim, przykrywając nas jeszcze kołdrą.



Następnego dnia czułem się wyśmienicie. Tetsu trochę marudził, że go boli ale również był zadowolony. Po pierwszym razie zrobił się łasy na pieszczochy z czego korzystałem macając go na kanapie lub biorąc razem prysznic. Tydzień jednak minął nam o wiele za szybko i musieliśmy powrócić do treningów. Na szczęście po tych 3-4 godzinach spotkaliśmy się i robiliśmy co nam się żywnie podoba. Oczywiście Tetsu wytłumaczył swojej drużynie co, kiedy i gdzie. Przyjęli to do wiadomości i już nie patrzeli na mnie jak na wroga. Chociaż to, że chodzą z Tetsu nie było dla nich sensacją. Szokiem dla nich, jak i dla mnie i Tetsu było, gdy pewnego razu do sali wszedł Akashi i pocałował Furihatę. Szczęka mi opadła chyba wtedy do podłogi. Po tym Furihata tłumaczył się drużynie, a ja, Tetsu i Akashi porozmawialiśmy ze sobą nieco. Ach, te koszykarskie miłości. Ciekawe kto jeszcze się kryje???