środa, 20 grudnia 2017

My Love- Rozdział 1

Ohayo~! ^w^
Dzisiaj tu wyjątkowo krótko, wszystkie wiadomości na koniec rozdziału ;)
Miłego czytania~! :*
#Kimie


Kimie
Nie ma to jak sen. Błogi sen w mięciutkim, cieplutkim łóżku. Zwłaszcza po ciężkim dniu, kiedy i ciało i umysł odpoczywają. Ten stan jest cudowny~!
-Kimie, pora wstawać.- Dlatego wstawanie to bardzo ciężka czynność. No w sumie dla mnie.
-Mmmm.... Jeszcze pięć minut.- Mruknęłam przykrywając się kołdrą i obracając na drugi bok.
-Pobudka Pani Akashi.- Usłyszałam i mimowolnie się uśmiechnęłam. Obróciłam się na plecy i jeszcze zanim otworzyłam oczy zostałam pocałowana. Uśmiechnęłam się szerzej i otworzyłam oczy, patrząc na osobę, która siedziała obok mnie i pochylała się nade mną.
-Mężu, możesz mnie tak codziennie budzić. Ale pięć minut później.- Powiedziałam, po czym przytuliłam się do niego.
-Jakbym robił to pięć minut później to i tak chciałabyś jeszcze pięć minut.- Stwierdził, kładąc się z powrotem.
-Nie moja wina To ty jesteś tu mega wygodną poduszko-przytulanką.- Zaśmiałam się i wtuliłam bardziej w jego klatkę piersiową.- Tak w ogóle to dlaczego nie masz na sobie koszulki? Nie, żeby mi to przeszkadzało~!
-Niech pomyślę..... Może dlatego, że ktoś mi ją zabrał?!- Spojrzał na mnie wymowie.
-A ja myślałam, że to moja koszulka. Jednak wracając do tematu to jeszcze pięć minut.
-To zostały jeszcze z dwie.
-Sei-chan~!
-Tak?
-Zostajemy dzisiaj w łóżku.
-Nie
-Dlaczego?
-Bo wtedy jeszcze przez tydzień cię z niego nie wypuszczę.
-Mi to pasuje. I tak twierdzę, że nasz miesiąc miodowy trwał zdecydowanie za krótko.
-Już od miesiąca mi to powtarzasz, czyli od momentu, w którym to z niego wróciliśmy.
-Bo wtedy przez miesiąc miałam cię tylko dla siebie. Chyba, że to ty miałeś mnie już dość.
-Jak dla mnie to nasz miesiąc miodowy mógłby i z rok trwać ale twoi rodzice pewnie byliby bardzo zmartwieni. Przecież dobrze wiesz, że jesteś moim oczkiem w głowie i kocham cię najmocniej na świecie.
-...... I ty teraz każesz mi wyjść z łóżka?- Fuknęłam na niego, na co ten uśmiechnął się lekko.
-Tak. Abym nie miał wyrzutów sumienia, że zostawiam swoją półnagą żonę w łóżku.- Powiedział na co się zaśmiałam.
-No skoro tak~!- Z wielką niechęcią odsunęłam się od niego i usiadłam, przeciągając się.- Ach~! Tak w ogóle to dzień dobry Sei-chan~!- Uśmiechnęłam się po czym skradłam mu buziaka.
-Dzień dobry Słońce.- Również mnie pocałował, po czym wstał i podniósł mnie jak księżniczkę i ruszył do łazienki.
-Chyba mówiłeś, że nie mamy czasu.
-Bo nie mamy. Mam tuż po śniadaniu ważne spotkanie. Więc nie kuś mnie, bo jeszcze śniadania nie dostaniesz.- Powiedział, po czym postawił mnie na ziemi, a następnie namiętnie pocałował.
-Jak ja mam nie kusić to i ty tego nie rób.
-To twoja wina, za dobrze wyglądasz w moich koszulach.- Zlustrował mnie wzrokiem z uśmieszkiem.
-To lepiej zamknij oczy, bo przebrać się muszę.- Pocałowałam go jeszcze w policzek, po czym ruszyłam do garderoby.
-Więc ja wezmę lepiej prysznic.
-Jak ja wtedy zęby umyję?! Pamiętaj chociaż drzwi zamknąć~!- Krzyknęłam, przeglądając przy tym ciuchy.
-A po co?
-Żeby mi się nie zachciało do ciebie dołączyć~!
-Też Cię Kocham.
-Ej, odczep się od mojego argumentu~!- Fuknęłam na niego z uśmiechem, po czym zostawiając wybrane już ciuchy wróciłam do łazienki.

W międzyczasie opowiem nieco o sobie.

Mam na imię Kimie Akashi, mam 22 lata i od dwóch miesięcy jestem mega szczęśliwą mężatką. Mojego męża poznałam w liceum. Ja byłam w pierwszej, a on w trzeciej klasie. Pewnego dnia po prostu na siebie wpadliśmy i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Pamiętam jak znajomi mi mówili, że ta miłość skończy się, gdy tylko Seijuro pójdzie na studia, jednak tak się nie stało. Nadal się spotykaliśmy, a nasza miłość kwitła. W sumie to podrywali mnie faceci, jednak żaden nie był tak wspaniały jak właśnie Akashi. Więc jak rok temu Seijuro spytał, czy zostanę jego żoną to nie było innej odpowiedzi niż "Tak~!". I tak już ze sobą mieszkaliśmy, więc nawet sobie nie wyobrażałam innego scenariusza. Więc był ślub, wesele i cudowny miesiąc miodowy, po którym- na moje nieszczęście- musieliśmy wrócić do obowiązków. Tak, zdecydowanie chciałabym spędzić więcej czasu z Sei-chanem ale jednak trzeba chodzić do pracy. Już nawet się zastanawiam co to będzie jak Sei-chan będzie musiał pojechać w jakąś podróż służbową. Chyba zrobię poduszkę z nim aby móc jakoś zasnąć.
-Kimie.- Usłyszałam i ocknęłam się z letargu.
-He?!
-Malujesz się czy nie?- Sei zaśmiał się, a ja dopiero teraz zauważyłam, że stoję z tuszem do rzęs przed lustrem i nic nie robię.
-A, tak.
-To ja idę zrobić nam kawę i coś na śniadanie.
-Poproszę tosta z dżemem.- Wysłałam mu buziaka i wzięłam się za makijaż. Po tym uczesałam się, przebrałam i ruszyłam do kuchni.- Dużo masz dzisiaj pracy?- Spytałam, biorąc od razu kubek kawy w łapki i upijając łyk. O tak~! Nie ma to jak kawa~!
-Tylko dwa spotkania i górę papierkowej roboty ale myślę, że zdołam się wyrobić do piątej.
-Skoro tak to przygotuję coś dobrego na kolację. Kończę dzisiaj wcześniej, więc zrobię zakupy. Masz ochotę na coś konkretnego?
-Nie, uwielbiam wszystko co ugotujesz.
-Lizus.- Zaśmiałam się, po czym wzięłam się za tosta.

Po śniadaniu Seijuro podwiózł mnie do pracy.
-Obiadu nie zjemy razem. Mam wtedy zaplanowane spotkanie.
-Nie szkodzi. I tak miałam pogadać z Mami. To do wieczora.- Pocałowałam go, po czym wyszłam z auta i ruszyłam w stronę budynku firmy. Tak w ogóle to pracuję jako grafik, więc tak w sumie to mam luźną pracę o ile nie goni mnie termin. Weszłam do budynku, od razu kierując się do winy i wjeżdżając na 4 piętro, a następnie kierując się do swojego biurka.
-Dzień dobry~!- Usłyszałam od razu Shinabu, który jak zwykle od rana był pełen energii.
-Hej Shina-chan~!- Odpowiedziałam z uśmiechem, kładąc torebkę na biurku.
-Nie mów tak na mnie~! Jak już to Shinabu-san albo Shina-san.
-Jesteś ode mnie starszy tylko miesiąc, więc nie.- Zaśmiałam się z jego niezadowolonej miny i usiadłam na krześle, włączając komputer.- Przypomnę ci, że ja wychodzę dzisiaj szybciej, więc wyślij mi później wiadomość o nowym projekcie.
-Co do tego to jeszcze nie wiadomo, czy dzisiaj pojawi się już ten projekt, bo szef mówił, że tamta firma jeszcze nie odpowiedziała.
-Oby dali odpowiedź jak najszybciej, bo im większe opóźnienie tym my dłużej będziemy siedzieć w pracy.
-Szef już chyba do nich dzwonił ale co i jak to nie wiem.
-Poczekamy, zobaczymy. A teraz pora wziąć się za pracę.- Westchnęłam i usiadłam wygodniej, sprawdzając najpierw pocztę.

Akashi
Czas w pracy dłużył mi się niesamowicie. Gdy zerknąłem na zegarek i zobaczyłem, że jest dopiero dziesiąta westchnąłem ciężko.
-Ale dzisiaj wzdychasz~! Coś się stało?- Zapytał mnie mój sekretarz Nijimura, który jest również moim przyjacielem.
-Nie, nic.- Mruknąłem, wracając do papierkowej roboty.
-Ja wiem, że najchętniej to byś spędził czas ze swoją żoną ale musisz być cierpliwy.- Poklepał mnie z uśmiechem po ramieniu.
-Wróć do pracy.- Mruknąłem, skupiając się na papierach.
-Mnie nie oszukasz~! Gapisz się na zegarek tak, jakbyś chciał spojrzeniem przesunąć wskazówki.
-.....
-Właśnie, co do twojej żony. Dlaczego Kimie się tu nie zatrudni?
-Nie rozmawialiśmy o tym. Plus Kimie lubi tam pracować, a tu pewnie dużo osób zaczęło by mówić, że zdobyła tą pracę tylko dlatego, że jest moją żoną. Oczywiście mi to by nie przeszkadzało ale wiesz jaka Kimie jest uparta.
-Taa~! Nawet ciężką pracą, gdyby dostała awans to i tak wszyscy twierdzili by, że to i tak dzięki tobie. Chociaż z drugiej strony jakby od razu dostała wysokie stanowisko to reszta nie miałaby nic do gadania. Kimie zawsze podchodzi do swojej pracy na poważnie.
-Jak ci tak bardzo zależy to mogę z nią o tym pogadać.
-A tobie nie zależy?- Nijimura spojrzał na mnie zdziwiony.
-I tak byśmy się często nie widzieli. Biuro projektowe jest trzy piętra niżej.
-Do tego ty masz mnóstwo papierkowej pracy, jeszcze spotkania i w ogóle.... Chociaż możesz się jej mimo wszystko spytać czy by nie zmieniła firmy.
-Nie, bo jeszcze ty zamiast pracować będziesz chodził do niej aby pogadać.- Uśmiechnął się lekko, na jego niezadowoloną minę.
-Nie to nie. Idę do siebie. Za chwilę przyniosę ci papiery, które będziesz potrzebował do następnego spotkania.- Przytaknąłem tylko głową, nie patrząc na niego. Gdy wyszedł odłożyłem pióro i opadłem na krzesło. Wziąłem telefon i napisałem szybkiego SMSa do Kimie. Przeciągnąłem się jeszcze i wróciłem do pracy z nadzieją, że czas przyspieszy i szybciej znajdę się w domu. Szkoda, że nie mogę wziąć urlopu, bo naprawdę nie mam ochoty wypełniać tych wszystkich papierków. Co też moja żona ze mną zrobiła?
Zaśmiałam się cicho i wtem usłyszałem:
-Papużko pracuj, a nie wyobrażasz sobie coś dziwnego.- Powiedział Nijimura. Spojrzałem na niego groźnie lecz ten po prostu położył teczkę i herbatę na biurku i wyszedł z uśmiechem. Naprawdę muszę się skupić na pracy.

Kimie
Szłam korytarzem, gdy nagle o dziwo zrobiło mi się niedobrze. Szybko popędziłam do łazienki, zwarając śniadanie. Zjadłam coś nieświeżego? Chociaż wczoraj też tak miałam. Podeszłam do umywalki i opłukałam usta. Co się ze mną dzieje? Czyżby łapała mnie grypa? Nie, nie jestem osobą, która często choruje. Plus mamy wrzesień, jeszcze lato, więc nie ma mowy abym się przeziębiła.
Chciałam wyjść z łazienki, gdy nagle mnie olśniło. I był tylko jeden sposób abym mogła się przekonać, czy mam rację.
Podeszłam do swojego biurka, wzięłam swoją torebkę, pożegnałam się z Shinabu i wyszłam z budynku, od razu kierując się w stronę najbliższej apteki po test ciążowy.
Tak, test ciążowy.
Wiadomo, jestem mężatką, więc to normalne. Chociaż byłam co do tego niepewna, bo z Sei-chanem byliśmy ostrożni ale nie zaszkodzi sprawdzić.
Weszłam do pobliskiej kawiarni i od razu skierowałam swoje kroki do łazienki, zamykając się w kabinie. Szybko przeczytałam instrukcję, po czym zrobiłam test i czekałam. Że też trzeba czekać aż 10 minut~! Niecierpliwie co chwilę zerkałam na telefon, prawie że odliczając sekundy.
W końcu~!
Zerknęłam na test- dwie kreski. Czyli..... Jestem w ciąży? Chociaż czy mogę wierzyć testowi?! Trzeba się przekonać w stu procentach~!
Wyszłam z kawiarni, od razu wybierając numer do znajomego lekarza.
-Słucham?
-Hejka Shin-chan~! Słuchaj, potrzebuję pilnie do ciebie przyjść. Masz teraz czas?
-Coś się stało?
-Nie będę o tym rozmawiać przez telefon. Shin-chan to pilne~!
-Heh. Hmmm...... Za chwilę mam pacjentkę ale po niej mam już przerwę, więc możesz przyjść.
-Dziękuje~! Będę za jakieś piętnaście minut, może mniej. To do zobaczenia~!- Rozłączyłam się, po czym szybko zatrzymałam taksówkę. I tak po dziesięciu już minutach byłam u Midorimy. Jest on znajomym Seijuro i jest od niego starszy o dwa lata. Jest młodym lekarzem ale naprawdę świetnym.
-Hejka Takao~! Doktorek u siebie?
-O, hej Kimie. Tak, tak, już na ciebie czeka.- Uśmiechnął się promiennie, wracając do kart pacjentów. Ruszyłam więc od razu do jego gabinetu. Zapukałam krótko i weszłam, nie czekając na odpowiedź.
-Dzień dobry Panie Doktorze~!- Uśmiechnęłam się szeroko, zamykając drzwi i siadając na krześle.
-Hej Kimie. To co cię do mnie tak pilnie sprowadza?- Midorima poprawił swoje okulary, patrząc na mnie poważnie. Wyciągnęłam test z torebki i położyłam go na biurku. Midorima widząc to aż się nieco zdziwił.
-Chcę się upewnić.- Mruknęłam, siedząc niecierpliwie.
-Dobrze. To zrobię ci USG, a po tym pobiorę krew do badań.- Odłożył test po czym wskazał mi łóżko.- Połóż się, rozepnij bluzkę i opuść nieco spódniczkę.- Jak powiedział tak zrobiłam. Myśląc o tym, że mogę być w ciąży aż trzęsły mi się ręce.
Midorima usiadł na krzesełku włączając maszynę, po czym nałożył trochę żelu na mój brzuch i zaczął jeździć po nim tą kuleczką.
-I?- Mruknęłam zniecierpliwiona, patrząc to na niego to na brzuch. Shin-chan jednak dłuższą chwilę się nie odzywał.
-Kimie...
-Tak?
-Gratuluję.- Powiedział z uśmiechem. Obrócił ekran w moją stronę i wskazał mi mały punkt.- To jest twoje dziecko. Może być to z siódmy, ósmy tydzień.- Gapiłam się na ten punkcik i aż nie mogłam uwierzyć. Jestem w ciąży. Będę miała dziecko. Z Sei-chanem zostaniemy rodzicami. Dopiero po dłuższej chwili dotarło to do mnie.
-O mój..... Jestem w ciąży~!- Pisnęłam z radości, uśmiechając się szeroko. Zostanę mamusią~!
-Jak chcesz mogę zostać twoim lekarzem prowadzącym.- Powiedział Midorima, wycierając mój brzuch. Ja tylko przytaknęłam.
-Będę mamusią~!- Z tego szczęścia rzuciłam mu się na szyję. Midorima westchnął tylko.
-Tak, tak. Ubierz się, a ja wypełnię papiery.- Przytaknęłam, odklejając się od niego. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Będę miała dziecko~! Ciekawe czy to będzie chłopczyk czy dziewczynka? Mam nadzieję, że nie bliźniaki. Chociaż..... Nieważne~! Najważniejsze aby wyrosło zdrowe.
Gdy już się ogarnęłam to usiadłam, jednak przez tą radość nie mogłam wysiedzieć.
-Tylko nikomu ani słowa.- Przecież to oczywiste, że najpierw muszę powiedzieć Akashiemu, później rodzicom, a następnie Daikiemu i reszcie.
-Obowiązuje mnie tajemnica lekarska. Ale Takao na pewno sam o tym przeczyta.
-To doklej mu tam kartkę aby nie wypaplał. Później już będzie mógł mówić komu chce.
-Spróbuję powstrzymać go chociaż na trzy dni.- Midorima uśmiechnął się lekko.- A tu masz swoją kartę i datę następnej wizyty. Gdy będą już wyniki z krwi i coś będzie nie tak to do ciebie zadzwonię. I jeszcze masz tu zdjęcie na pamiątkę.- Podał mi kartę oraz zdjęcie USG. Aż zapiszczałam widząc tą małą Fasolkę.
-Dziękuje~! Później też zadzwonię i zaproszę cię do nas na kolację.
-Proszę. Z miłą chęcią przyjdę. Ale teraz pobiorę ci jeszcze krew i dopiero wtedy będziesz mogła iść. I pamiętaj, że jakby coś się działo to dzwoń.- Midorima wstał i podszedł do jakieś szafki.
-Dobrze~!- Przytaknęłam nadal z uśmiechem patrząc się na zdjęcie. Już nie mogę się doczekać aby powiedzieć Sei-chanowi o ciąży.

Po wizycie u Midorimy poszłam do sklepu po zakupy, a następnie wróciłam do domu. Znowu zerknęłam na zdjęcie i popiszczałam trochę z radości. No co~?! Musiałam się jakoś uspokoić~! Ale pora się ogarnąć~! Zwłaszcza, że jak jak mam powiedzieć o tym Sei-chanowi?! Tak normalnie powiedzieć, że zostanie tatusiem?? Nieee~! To musi być coś oryginalnego. Hmmm...... Wiem~! Sei-chan przecież zawsze jak wraca to idzie do swojego gabinetu, gdzie odkłada teczkę i wtedy zazwyczaj sprawdza pocztę. Więc....
Podeszłam do komody, z której wyciągnęłam kolorową kartkę, pisaki i taśmę oraz kopertę. Położyłam to wszystko na stoliku i wzięłam się do pracy. Na małej kolorowej kartce napisałam "Zostaniemy rodzicami~!", robiąc jeszcze strzałkę w górę. Na górze większej kartki przykleiłam taśmą zdjęcie USG, a na dole kartkę z wiadomością. Wzięłam kopertę, na której zrobiłam znak zapytania, po czym włożyłam do niej kartkę. Następnie poszłam do gabinetu Sei-chana, list kładąc pod resztą listów. Mam nadzieję, że to zadziała. A teraz pora iść robić kolację~!
Ruszyłam do kuchni lecz wtem zaczął dzwonić mój telefon. Szybko wyciągnęłam go z torebki i odebrałam, nie patrząc kto dzwoni.
-Halo?
-No hejka Kimie. Gdzie jesteś? Gdzie pójdziemy jeść?- Usłyszałam głos Mami.
-Oj.- Tak, kompletnie zapomniałam, że miałam się z nią spotkać.- Sorki Mami-chan ale coś mi wypadło~! Możemy to przełożyć na jutro?
-He~?! Serio~?! To szkoda~! Ale skoro tak to pojutrze się spotkamy, bo jutro muszę dłużej zostać w kawiarni, więc nici z pogaduszek.
-Dobrze~! To jutro ci napiszę, gdzie się spotkamy. Ok?!
-Ok~! Miłego dnia Kimie-chan~!- Wyśpiewała.
-Wzajemnie~! Papa~!- Z uśmiechem rozłączyłam się i poszłam w końcu do kuchni. Trzeba wziąć się za gotowanie i uspokoić się na tyla aby od razu nie wypaplać tej cudownej nowiny Sei-chanowi.

Akashi
Nareszcie mogłem wrócić do domu. Czas w pracy naprawdę mi się dzisiaj dłużył. Pożegnałem się z Nijimurą i pojechałem do domu.
-Wróciłem.- Otworzyłem drzwi i od razu ściągnąłem buty.
-Witaj w domu Skarbie~!- Kimie z uśmiechem podeszła do mnie i od razu się do mnie przytuliła. Objąłem ją jedną ręką w pasie, całując ją w policzek.
-Jak ci minął dzień?- Spytałem, idąc z nią do salonu.
-Dobrze. Dzisiaj wyjątkowo spokojnie.- Uśmiechnęła się uroczo do mnie.- Kolację mam już prawie gotową, więc idź się przebrać.- Odsunęła się ode mnie, następnie popychając mnie w stronę garderoby. Przytaknąłem tylko i patrzyłem jak idzie do kuchni.
-Czy mówiłem ci już, że uroczo wyglądasz w tym fartuszku?
-Tak, bo to ty mi go kupiłeś.- Puściła mi oczko i po czym zaczęła zaglądać do garnków. Z uśmiechem poszedłem się przebrać w wygodniejsze ciuchy, po czym skierowałem się do gabinetu aby odłożyć torbę i sprawdzić pocztę, czy aby nie dostałem jakieś ważnej wiadomości- chociaż to zazwyczaj są rachunki.
Położyłem torbę na biurku i wziąłem listy, przeglądając je. Jak zwykle rachunki, jakieś zaproszenia, itp. Jednak ostatni list był dziwny i nie podpisany oraz widniał na nim znak zapytania. Odłożyłem resztę listów, a tą kopertę otworzyłem, wyciągając jakąś kartkę.

Kimie
Gdy Seijuro przyszedł do domu od razu miałam ochotę rzucić mu się na szyję i powiedzieć, że jestem w ciąży lecz musiałam być cierpliwa. Na moje szczęście niczego się nie domyślił, a jak wszedł do gabinetu to powstrzymywałam szeroki uśmiech. Poszłam do salonu i czekałam na jego reakcję.
Wtem wyszedł powoli z pokoju w ręce nadal trzymając kartkę i patrząc na nią ze zmarszczonymi brwiami.
-Kimie, czy to prawda?- Spytał się, zerkając na mnie.
-Mhm. Dzisiaj się dowiedziałam.- Mruknęłam, nieco niepewnie.- Cieszysz się, że.....- Nie dokończyłam, gdyż nagle zostałam podniesiona i okręcona kilka razy.- Sei-chan co ty......- Wtem postawił mnie na ziemi i pocałował.
-Jesteś w ciąży~!- Prawie że krzyknął. Uśmiechał się przy tym szeroko i aż promieniał radością.- O Boże, zostanę tatą~!- Przytulił mnie mocno, całując mnie w czółko.
-Tak Sei-chan, zostaniesz tatusiem.- Uśmiechnęłam się szeroko, po czym zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam delikatnie w usta.
-Kocham Cię najmocniej na świecie.- Ponownie mnie przytulił.
-Ja ciebie też. Ale mnie nie duś~!- Zaśmiałam się. Seijuro poluźnił uścisk lecz nada mnie obejmował.
-Mam cudowną żonę, która nosi teraz pod swoim sercem nasz największy skarb.- Powiedział całując mnie w policzek, a ja aż się zarumieniłam.
I ta chwila trwała by dłużej lecz przypomniałam sobie o kolacji.
-Patelnia~!- Krzyknęłam, odklejając się od niego i pędząc do kuchni. Na szczęście nic się nie spaliło. Wtem Sei-chan przytulił się do mnie od tyłu, nadal trzymając kartkę w ręce.
-Tak się cieszę.- Wymamrotał mi do ucha.
-Ja też.- Uśmiechnęłam się szeroko, biorąc od niego kartkę.- Jak myślisz, to chłopiec czy dziewczynka?- Spytałam patrząc na naszego Okruszka.
-Dla mnie to nie ważne. Niech rośnie jak najszybciej, bo już nie mogę się doczekać aby wziąć je na ręce.
-Oj, daj mu czas~! Ma chyba z 8 tygodni dopiero~! Więc musisz poczekać z jakieś 32 tygodnie i zobaczysz go lub ją.- Zaśmiałam się, całując go w policzek.

Akashi
Omal nie zemdlałem, gdy zobaczyłem jaka wiadomość kryła się w kopercie. A jak Kimie potwierdziła, że jest w ciąży to oszalałem ze szczęścia. Zostanę tatą~! Kiedyś myślałem, że spokojnie na to zareaguję ale teraz mam ochotę wykrzyczeć to całemu światu. Serce waliło mi jak oszalałe, a uśmiech nie schodził mi z twarzy.
-Kocham Cię. Jesteś po prostu cudowna.- Mocniej przytuliłem Kimie, całując ją w policzek.
-Wiesz, też masz w tym swój udział.- Obróciła się w moją stronę, wtulając się we mnie.- Jestem pewna, że będziesz cudownym tatą.
-A ty cudowną mamą.- Cmoknąłem ją w nos.- To jemy? Bo inaczej nam wystygnie.
-Ach tak~!- Kimie odwróciła się w stronę kuchenki.- Ale chwilka~!- Podeszła do lodówki, przyczepiając do niej kartkę.- Idealnie~!- Uśmiechnęła się szeroko. Musiałem się z nią zgodzić.

Po kolacji usiedliśmy na kanapie z herbatą. Kimie od razu się we mnie wtuliła, a ja odruchowo zacząłem drapać ją po plecach.
-Trzeba będzie powiedzieć rodzicom.- Mruknęła Kimie.
-Jutro będzie okazja. Ojciec zaprosił nas na obiad.
-A moi rodzice?
-To może pójdziemy do nich na kolację? O ile chcesz im powiedzieć już jutro.
-Muszę im powiedzieć już jutro, zanim dowiedzą się od kogoś innego. Jutro kończę coś koło trzeciej, więc przejdę się do Daikiego. A tobie będzie jutro pasowało?
-Ojciec nie będzie miał nic przeciwko jak wyjdę wcześniej.
-No tak, pewnie sam będzie bujał w obłokach, myśląc o przyszłym wnuku lub wnuczce.
-I musisz powiedzieć jeszcze szefowi. Najlepiej jakbyś od razu poszła na macierzyński.
-Oj Sei-chan, nie przesadzaj. W pracy nie noszę ciężarów, mogę pracować ile się da.
-Ale masz dość stresującą pracę. Plus jak zacznie ci się robić niedobrze to szef pewnie sam każe ci iść do domu.
-Mmmm.- Mruknęła coś pod nosem.
-Co?
-Już wczoraj wymiotowałam i dzisiaj. W sumie to muszę się mamy spytać jak u niej to wyglądało. Jeśli naprawdę będę się źle czuć to wezmę urlop, a jak nie to pracuję dalej.
-Ale masz powiedzieć szefowi i to już jutro. I jak on zdecyduje, że idziesz na urlop to idziesz na urlop i to bez dyskusji.
-Sei-chan jestem w ciąży, a to nie jest choroba. Plus co ja będe robić w domu? Zanudzę się na śmierć~!
-Hmmm.... To może u mnie popracujesz?
-He?
-Wiesz, że lubisz swoją pracę ale może na okres ciąży będziesz pracować jako moja sekretarka?
-Wiem Sei-chan, że dzięki temu będę mogła mieć luźne godziny pracy i że będziemy razem ale nie chcę. Już wolę iść na jakąś ugodę z szefem. Może będę mogła pracować w domu nad jakimś długoterminowym projektem czy coś. Plus pewnie bardziej skupiałbyś się na mnie niż na pracy. A jak już mi brzuch urośnie to zrezygnuje z pracy i będę po prostu leżeć i pachnieć~!- Zaśmiała się, po czym usiadła i sięgnęła po kubek.
-Dobrze. I tak jak ci brzuszek urośnie to będę ci wysyłał mnóstwo wiadomości.
-Nie musisz się już na zapas martwić. Wszystko będzie dobrze. Obiecuję nie robić nic niebezpiecznego. Pewnie będę odwiedzać znajomych, skoro będę miała tyle wolnego czasu.- Odłożyła kubek, kładąc się z powrotem.- Właśnie Sei-chan. Nie myślisz, że pospieszyliśmy się z dzieckiem? Tak zaraz po ślubie?
-Będę cię pilnował.- Spojrzałem na nią z uśmiechem.- Hmmm..... Myślę, że nie. Zwłaszcza, że jesteśmy po ślubie. Jesteśmy ze sobą już dość długo, więc to normalne, że chcemy aby nasza rodzina się powiększyła.
-Chyba masz rację. Więc może pomyślimy już nad imieniem?- Zapytała z uśmiechem.
-Przecież nie wiemy czy to chłopiec czy dziewczynka.
-Ale imię możemy wybrać~!
-Pomyślimy o tym później. Nie wiem jak ty ale ja mam ochotę na długą kąpiel. Ten dzień był w sumie nieco męczący.
-Kąpiel? Hmmmm..... Ja...- Kimie nie dokończyła tylko nagle zerwała się z kanapy i pognała do łazienki.

Kimie
Jak będę się tak czuła w pracy to pewnie szybko wrócę do domu i szybko z niego nie wyjdę.
-Wszystko w porządku?- Sei-chan zajrzał po chwili, gdy opłukałam sobie już usta i umyłam ręce.
-Tak, to przecież normalne. Ale wiesz, jak chyba dzisiaj zrezygnuję z kąpieli i wezmę prysznic. Jakoś nie czuję się najlepiej.
-Skoro tak to połóż się dzisiaj wcześniej. Pewnie to przez te dzisiejsze emocje.- Seijuro objął mnie w pasie z uśmiechem.
-Pewnie tak. To chcesz mi umyć plecki?-Uśmiechnęłam się niewinnie, podwijając już jego koszulkę.
-Bardzo chętnie.

Po orzeźwiającym prysznicu ja położyłam się w łóżku, a Sei-chan poszedł jeszcze na chwilę do gabinetu. Leżałam tak i miziałam się po brzuchu. Pewnie z tydzień będę przeżywać ta wiadomość o ciąży.
-Na razie nic nie poczujesz.- Usłyszałam. Sei-chan przyszedł już do sypialni, uśmiechając się do mnie.
-Wiem~! Ale nie mogę się już doczekać momentu, kiedy będę miała taki okrągły brzuszek. Chociaż wtedy pewnie będę tęsknić za płaskim.- Seijuro położył się, głowę kładąc na moim brzuchu.
-Też już nie mogę się tego doczekać.- Przytulił się do mojego brzucha z uśmiechem. To było mega rozczulające~! Chyba już nie zaczęły mi się wahania nastrojów, co nie?
-Trzeba będzie kupić dodatkową szafę na te wszystkie ubranka. Jak myślisz kto nam więcej kupi: twój tata czy mój?
-Ja kupię najwięcej. Tobie też kupię. Chociaż nie wiem, czy takie przylegające czy takie odsłaniające brzuszek.
-Takie i takie. Więc trzeba jednak z dwie szafy kupić.- Albo powiększyć garderobę. Dział "Przyszła mamusia" oraz "Okruszek".
Seijuro spojrzał na mnie z uśmiechem, po czym pocałował mój brzuch.
-Już teraz bardzo mocno cię kochamy, więc rośnij zdrowo nasz Okruszku.- Dostanę tu za chwilę cukrzycy. Mój mąż jest po prostu cudowny.
-Awww~! To było słodkie~! Ale ja też chcę buziaka~!- Wyciągnęłam do niego ręce. Akashi podciągnął się, po czym pocałował mnie i mocno do siebie przytulił.
-Jutro możemy zostać w łóżku.- Wymamrotał.
-O nie, nie~! Jutro idziesz grzecznie do pracy, po tym jemy obiad z twoim ojcem, następnie kolacja z moimi rodzicami. Jak już to ja zostanę w łóżku jeśli będę się źle czuła.
-A mogę jutro powiedzieć Nijimurze? Bo i tak pewnie nie wytrzymam.
-Skoro tak to możesz. Ale tylko jemu. Nie wygadaj się reszcie pracownikom.
-Będę grzeczny.
-To teraz idziemy już spać, bo jutro mamy dużo rzeczy do zrobienia. Już nie mogę się doczekać reakcji naszych znajomych.- Położyłam się wygodniej, po czym Sei-chan przykrył nas kołdrą.
-Na pewno będą się cieszyć. Pewnie się zaczną kłócić o to kto będzie najlepszym wujkiem i ciocią.
-Mhm.- Mruknęłam tylko odpływając w krainę snów, gdzie widziałam już malutkie, urocze dziecko w kołysce. 


Witam Was ponownie~!  :D
To nowe opowiadanie pojawiło się specjalnie dzisiaj, gdyż dzisiaj są urodziny mego męża Akashiego~! ^w^

Happy Birthday My Dear Sei-chan~! :*
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Na prezent jak sam wiesz musisz poczekać :D
Akashi: Na taki prezent warto ^^
Kise: Kimie-chan zostanie mamusią~! ^w^ 
Nijimura: Akashi w końcu dostał to czego chciał :D
Takao: Czyli Kimie się poddała i uległa XD 
Ja: Ciekawe czy będzie Akashi Junior czy Księżniczka Kimie ^w^
Kuroo: Nieważne co, Akashi i tak pęka z dumy ;)
Nagisa: A gdzie Aomine? o.O
Kuroko: Pewnie już poszedł pić ze szczęścia, że wujkiem zostanie :) 
Nijimura: To ja pójdę go poszukać~! :D 
Himuro: Kimie, a ty wytrzymasz tyle czasu bez kawy? :D 
Ja: Spokojnie~! Znalazłam już taką bez kofeiny ale spróbuję też tej dla kobiet w ciąży. Ewentualnie przerzucę się na kwaśne soki ^^ 
Noya: I wszyscy damy z siebie wszystko aby niczego ci nie brakowało~! :D
Ja: Dziękuje~! :* Liczę na Was~! ^^


Tak w ogóle to przepraszam, że nic ostatnio nie wstawiam ale czas leci (jeszcze tego czasu brak), a wena też jest mega kapryśna -.- Teraz postaram się jakoś to nadrobić, więc zaglądajcie tu czy czegoś nie wstawiłam ;) Oczywiście na pewno powiadomię was o tym na G+ oraz na Fanpaga'u ;)

Zapraszam oczywiście na drugiego bloga :D

Jak i do komentowania i składania zamówień ;) 

A teraz życzę Wam już słodkich snów i miłego dnia~! :D
Do zobaczenia niebawem~! ^^
#Kimie









6 komentarzy:

  1. trochę spóźniona przez świąteczne zamieszanie, no i leniwe odsypianie, ale nareszcie jestem :D
    zresztą i tak już się wcześniej w prywatnych wiadomościach ekscytowałam ;)
    no ale najwyższa pora zacząć komentować, skoro już wszystko nastawiłam, bo nigdy tego nie wstawię :P
    ok, zmiana planów, zaczęłam to pisać do południa, ale nagle wszyscy coś chcieli, także musiałam jeszcze wyskoczyć na zakupy i później, żeby trochę udobruchać Uru przez wczorajszą wpadkę z prezentami, zajęłam się robieniem na obiad jego ulubionej zapiekanki :P ale teraz już rozłożyłam się wygodnie w pokoju, nawet laptopa podłączyłam, nic nie stanie na przeszkodzie wreszcie skomentować ^^ mam nadzieję XD
    ale przejdźmy już do opowiadania, bo i tak kolejny dzień się nim ekscytuję ^^
    o tak, spanie jest cudowne <3 ja ostatnio ciągle śpiąca, więc gdy tylko mam okazję, odsypiam do południa ^^
    nie tylko dla Ciebie siostrzyczko, jak się muszę rano sama na uczelnie budzić to najczęściej z półgodziny po pierwszym budziku XD no co innego jak druga połówka budzi i to o jakiejś logicznej porze, ale i tak nie ufam osobom, które wstają za pierwszym razem XD
    Akashi bajeruje od rana :D wspominałam już Siostrzyczko, że cieszę się, że znalazłaś sobie takiego świetnego męża? :D

    Uruha: Czy ty coś sugerujesz?
    Ja: Ja? Nie, skąd ten pomysł?
    Uruha: Ostatnio jakoś często zachwalasz Akashiego.
    Ja: Jaki z Ciebie zazdrośnik. *śmieje się, całując Uru w policzek* Po prostu cieszę się, że Kimie-chan jest szczęśliwa i, że Akashi tak dobrze ją traktuje i naprawdę dobrze dogaduje się z resztą rodziny, ale nie musisz od razu być zazdrosny. W końcu szwagier to taki troszkę brat. Zresztą ja już mam swoją idealną, ukochaną, drugą połówkę. *wtula się w Uru z uśmiechem* Po wczorajszym wieczorze chyba nie masz co do tego wątpliwości, co? ;)
    Uruha: No w sumie racja….
    Ja: Ale się z Ciebie przylepa na święta zrobiła *cmoka z uśmiechem* Ty nie jesteś zazdrosny, tylko chcesz mnie znowu odciągnąć od pisania…
    Uruha: No wiesz, jest tyle ciekawych rzeczy do roboty…
    Ja: Nie, ja chcę wreszcie ten rozdział skomentować! Już i tak kolejny dzień to przekładam… a w dodatku, zauważ, że dopóki piszę komentarz, to masz pewność, że nie podglądam prezentów :P a przyznam, że naprawdę jestem ciekawa, co tam dla mnie zapakowałeś ;)
    Uruha: Ok, zamykam się i nie przeszkadzam.
    Ja: Możesz to poleżeć obok i porobić za wygodną poduszkę, czy tam podrapać mnie po plecach… chyba, że nastawisz jakieś dobre cappuccino ;)
    Uruha: Dobra, to ja się przejdę do kuchni, a ty pisz, bo w tym tempie to do Sylwestra nie skończysz
    Ja: Kocham Cię!
    Uruha: Ja Ciebie też.

    jakie zakochańce <3 i to w sumie świeżo po ślubie :3
    Kimie-chan ja dalej czekam na drugą płytę z pozostałymi zdjęciami i resztą nagrań z wesela!!!
    Aoi: Ryo, a te ciuchy…?!
    Ja: Posprzątam, tylko błagam dajcie mi to skomentować do końca, jak wreszcie przysiadłam, przy tym
    ehhh…
    moje słodziaki kochane ^^
    tak to czasem rano bywa :P człowiek nałoży jedną skarpetkę i się zawiesza na 5 minut zanim chwyci drugą ;/
    kawka u Kimie-chan musi być ^^ chociaż tosty z dżemem to bym zjadła ;)
    grafik Kimie ^^ to ten… mogę składać zamówienia na jakieś mraśne, śliczne rysuneczki? :D bo u mnie dwie lewe ręce i brak jakiegokolwiek talentu plastycznego… nawet prezenty na święta popakowałam tak, że ładnie wyglądają tylko z jednej strony XD
    ooo to Arashi pewnie też gdzieś tam niedaleko pracował zanim się nie przenieśli do telewizji ^^
    Akashi jaki stęskniony, widać, ze zakochany po uszy :p
    no jakbyście pracowali w jednej firmie… coś czuję, że pracowania byłoby niewiele

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany….
      po kilkugodzinnej przerwie na budyń, sprzątanie, kolację, serial, rozmowy i pojęcia zielonego nie mam co jeszcze, nareszcie wracam do komentowania >…<
      na czym to ja skończyłam…. a no tak Niji…
      Uruha: Co Niji? Pijemy?
      Ja: Nie! Weź się wstrzymaj parę dni jeszcze… Co ci się Niji tylko z piciem kojarzy?
      Uruha: Nie no mój świetny kumpel, z którym zawsze świetnie się rozumiemy w kwestii…
      Ja: Ehhh…. dobra, daj mi wreszcie pokomentować, bo naprawdę tego nigdy nie skończę. I tak już za często mnie dzisiaj od tego odciągaliście.
      Uruha: My odciągaliśmy?
      Ja: No dobra, ja też się zajmowałam czym innym, ale nie gadajmy teraz o tym, musze wreszcie wrócić do opowiadania, bo i tak do najważniejszego jeszcze nie dotarłam (przy dzisiejszym czytaniu oczywiście)
      Uruha: No to pisz, komentuj, kocyk masz, skocze po coś do picia i spróbuję cię nie rozpraszać

      przeczytałam, że Nijimura położył na biurku „teczkę herbaty” XD
      w sumie to od momentu, gdzie się słabo poczułaś, wiedziałam, że to nie przeziębienie, a coś znacznie lepszego ;D w końcu Akashi już tyle o tym ostatnio gadał i namawiał na wszystkie możliwe sposoby, że w sumie wiedzieliśmy, że to tylko kwestia czasu i zapewne nie będziemy musieli długo czekać ;D
      dobry pomysł Kimie! masz u mnie dodatkowe żelki za szybkie kojarzenie faktów ;D
      Kimie-chan w ciąży, Kimie-chan w ciąży!!! :D \(^o^)/
      dobra, z gratulacjami poczekam na potwierdzenie lekarza ;D
      dobrze, że Shin-chan miał czas ^^
      jest Midorima to musi być i Takao c:
      już widzę, jak podekscytowana niemal podskakujesz na fotelu ^^
      to teraz już oficjalnie:
      KIMIE-CHAN W CIĄŻY!!!
      \(*o*\) \(*o*)/ (/*o*)/
      GRATULACJE!!!! *huuuug*

      Uruha: Co się dzieje?
      Ja: Będę ciocią!!! Znaczy już jestem, ale…. Maleństwo w drodze!!!
      Aoi: Czyżby Aomine znowu coś zmajstrował?
      Ja: Co?... Nie. Siostrzyczka Kimie jest w ciąży!
      Ruki: KIMIE JEST W CIĄŻY?! Reita słyszałeś?! Musimy ją koniecznie odwiedzić!
      Reiko: Nanana…
      Ruki: Słyszałaś Malutka? Za jakiś czas już nie będziesz najmłodsza w rodzinie. Ciocia Kimie i wujek Arashi będą mieli dzidziusia. Będziesz miała kolejnego kuzyna albo kuzynkę. Za jakieś dwa, trzy latka będziecie się razem bawić w piaskownicy… no może nie w grudniu. W grudniu to już szybciej bałwana ulepicie.
      Ja: Właśnie, Uru musimy dokupić prezenty dla Maluszka!
      Miyavi: Co tu za zamieszanie?! *pyta, wchodząc do pokoju*
      Ruki: Kimie-chan jest w ciąży!
      Miyavi: SIOSTRZYCZKA W CIĄŻY I JA NIC NIE WIEM?! Muszę do niej koniecznie zadzwonić!
      Reita: Akashi w końcu się doczekał. Ostatnio tyle mówił, o tym, że chciałby już zostać ojcem… Zresztą w ogóle mu się nie dziwię, bo to najlepsze uczucie na świecie, mam rację Haruś?
      Haru: Yay!

      Usuń
    2. jak widzisz Kimie-chan, trochę się nam tu zamieszanie zrobiło na wiadomość o twojej ciąży, ale wszyscy serdecznie i gorąco
      GRATULUJEMY!!!
      wyściskamy w święta ^w^
      a teraz wiesz, odpoczywaj, dbaj o siebie i w ogóle ;D
      chłopaki się wszystkim zajmą ^^
      a teraz już wracam do rozdziału XD
      my też jesteśmy ciekawi, czy za rok w święta będziemy kołysać na rękach Seijuro Juniora, czy możę Mini-Kimie? ^w^
      ale jestem pewna, że będzie przeurocze, jak wszyscy moi bratankowie i bratanica :D
      Uruha: Jak tak wszystkie dzieci w tej rodzinie takie urocze, to może…
      Ja: Uruś, przecież rozmawialiśmy, że nie teraz…
      Uruha: No w sumie tak, ale jak coś to nie miałbym nic przeciwko… Jeszcze kiedyś będziemy mieć nasze śliczne Maleństwo…
      Ja: To na pewno, ale nie musimy się śpieszyć, szczególnie, że przydałoby się zacząć od ślubu… a w zasadzie od zaręczyn…
      Uruha: Racja, ale nie martw się, ja się wszystkim zajmę *cmoka w policzek*
      Ja: No ja myślę, że nie czekasz z nadzieją, aż sama się sobie oświadczę XD albo tobie XD Ok, starczy, bo naprawdę nie dojdę nigdy do momentu, w którym Seijuro dowiaduje się o Maleństwie. Aktualnie nie wiem, czy przypadkiem mój komentarz nie jest dużo krótszy od ilości rozdziału przeczytanej do tej pory… a ja za 16 godzin mam kolację wigilijną ;P
      przyznam, że jak już doczytałam, że na pewno będziesz mamusią, to nie mogłam się doczekać fragmentu, w którym Akashi się dowie :D no i byłam ciekawa, jak go poinformujesz
      uhuhu, jakie bajery, tak tajemniczo ;D widać, że siostra Izayi ;D (tak mi się jakoś skojarzyło, swoją drogą on pewnie wiedział przed tobą, że jesteś w ciąży :p nie wnikam jak, ale wierzę, że byłby w stanie to ogarnąć XD)
      „-Dobrze. Dzisiaj wyjątkowo spokojnie.” – naprawdę podziwiam Siostrzyczko, że dałaś radę się nie wygadać… mi by się raczej nie udało :P nawet jakbym nic nie powiedziała, to Uru zauważyłby, że coś jest na rzeczy i pewnie zacząłby się dopytywać i wtedy wypaplałabym wszystko XD
      awwww!
      no i gratulację Akashi! wiem, że będziesz dobrze dbał o Kimie-chan i waszego Dzidziusia ^w^
      jak czytam, jaki Akashi podekscytowany i jak się cieszy, to aż mi się te emocje jeszcze bardziej udzielają! XD muszę cię Siostrzyczko i Maleństwo porządnie wyściskać jak się spotkamy :*
      co tam kolacja, są ważniejsze sprawy teraz ;P
      no z taką sekretarką, to Akashi by się raczej nie napracował za dużo… pewnie by siedział tylko z tobą, przytulał i głaskał po brzuszku ;D
      Kimie-chan nie damy ci się za dużo nudzić, będziemy jeździć tak często jak tylko nie będziesz miała nas dość ;D
      można wybrać imię dla chłopca i dla dziewczynki, a najlepiej to po dwa od razu ;D możę się okaże, że bliźniaki, albo coś? ;) A jak nie, to maluch może mieć dwa imiona ;)
      biedna Kimiś :c Ruki z początku też czuł się dość słabo, ale może Midorima zapisze ci jakieś witaminki? ;) mam nadzieję, że te nudności niedługo miną i ciąża będzie ci tylko służyć
      ja nie wiem, czy któryś z przyszłych dziadków, czy Akashi, czy jednak przyszli wujkowie i ciocie (szczególnie Ruki i Kise, chociaż ja już też myślę o zakupach, szczególnie, że jutro, znaczy dzisiaj, Wigilia)
      awww <3
      no oczywiście, my tu już wszyscy od kilku dni podekscytowani do granic możliwości :D
      no zasłodziłaś mnie tym opowiadaniem <3

      Usuń

    3. Wszystkiego najlepszego Akashi!!!
      lepszego prezentu dostać chyba nie mogłeś, także tylko gratulujemy raz jeszcze :D
      tak, tak chłopaki, macie rozpieszczać Kimie bardziej niż kiedykolwiek :*
      spokojnie Kimie, Kaolu już obiecał, że będzie ci przygotowywał jakieś kawowe, bezkofeinowe, przepyszne napoje (nie pytaj, co miał na myśli, podobno jakieś autorskie przepisy, ale grunt, że pyszne i bezpieczne dla Maluszka)

      no przyznam, że naprawdę dawno nic nie było, ale rozumiem cię, bo moja wena też ostatnio coś się nie pokazuje prawie, a i z czasem nie potrafię jej zgrać (chciałabym, żeby pisanie szło mi tak sprawnie, jak ten rozdział przed chwilą, no ale tutaj to odpowiadam na konkretny fragment, co jest zdecydowanie łatwiejsze, od wymyślania wszystkiego od nowa. ale może Yuki się rozbudził i w przedświątecznym prezencie, zacznie lepiej pracować, skoro mam akurat trochę wolnego?)
      dalej załamuje mnie mój brak aktywności na drugim blogu… ale wierzę, że kieeeedyś wreszcie się uda >..<
      no i co ja więcej mogę dopisać?
      gorące gratulacje raz jeszcze!
      Akashi, spełnienia marzeń i wspaniałego, zdrowego Bobaska, a tobie Siostrzyczko, żeby ci ciąża miło i spokojnie minęła bez niepotrzebnych dolegliwości ;)
      Wesołych Świąt i do usłyszenia niedługo! :D
      Ps. Po tym wpisie, tym bardziej czekam na kolejne posty
      PSS. cudowne te obrazki ^^

      Usuń
  2. Od razu wiedziałam, że to ciąża xD

    A tak w ogóle to wesołych świąt! Życzę ci, żebyś spotykała na swojej drodze samych wartościowych ludzi, żeby wena cię nie opuszczała, żebyś zawsze była uśmiechnięta i spełniała swoje marzenia! <3

    Długi ten rozdział... ;P
    Ja chcę już w nim zobaczyć wiadomo kogo ;p
    Czy w tym opku występuję czy mam się tego nie spodziewać? ;p

    Sory że tak krótko, ale zmęczona jestem xD Wigilia udana, prezenty trafione, więc teraz trzeba się wyspać :D

    Ps. Kiedy ferajna? ^^'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aki-chan, czyżbyś aż tyle czasu spędzała z Shin-chanem, że aż zaczęłaś wróżyć? XD

      Dziękuje, dziękuję~! :* <3 Wzajemnie, moja kochana bratowo :*

      Chciałam to krócej napisać ale się nie dało :p
      Dai-chan pojawi się już w następnym rozdziale ;)
      Tak w sumie to nie wiem :p Nie mam na razie konkretnego planu XD Więc wszystko jest możliwe ;)

      Dobrze cię rozumiem, ja też musiała odespać ^^
      Miłego wieczoru~! :*
      #Kimie

      PS. Eeee.... Może już jutro :p Wena nieco dopisuje, a rozdział już mam zaczęty, więc powinno pójść z górki ^^

      Usuń