poniedziałek, 19 czerwca 2017

Mój osobisty promyczek słońca- Kise x Kasamatsu

 Ohayo~! ^w^

Jednak nie jestem Kopciuszkiem, bo mam godzinne spóźnienie XD Ale tak to jest, jak wcześniej nie spojrzy się na kalendarz, plus akurat tego dnia ma się jeszcze kilka innych rzeczy do zrobienia i czas oraz Internet nie są tobie przychylne :p

Dzisiaj- znaczy wczoraj- urodzinki naszego Promyczka~! ^w^

Happy Birthday Dear Kise~!
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 

Wszystkiego co najlepsze oraz spełnienia marzeń~! *w*
<3 <3 <3 

Z tej okazji nie mogło zabraknąć one-shota, więc Kimie z prędkością świata go pisała :p
Trochę inny shocik ale to w końcu urodziny Kise i z tej okazji Solenizant został Seme ^^

Tak informacyjnie:
Przepraszam za nic nie wstawianie ale wena, czas, Internet i chęci nie są przychylne. -.- Ale jest też drugi powód- szykuję dla Was niespodziankę :D I jak dobrze pójdzie to jeszcze w tym tygodniu się ona pojawi ^^ W sumie to będą dwie niespodzianki ale ta druga nieco później :D <3 
Także proszę o cierpliwość i wyrozumiałość ;)

A teraz życzę Wam miłego czytania~! ^^
Czekam na komentarze ;)
Do zobaczenia niebawem~! :*
#Kimie



Dzisiaj był bardzo piękny dzień. Słońce na bezchmurnym niebie grzało mocno, jednak wiał lekki wiatr, więc było bardzo przyjemnie. Ptaszki ćwierkały wesoło, ludzie byli jacyś weselsi i ogółem był bardzo miły dzień. Jednak ja czułem się, jakby ktoś bliski mi umarł. Ale nikt nie umarł, a ja miałem paskudny humor. Dlaczego? Ano dlatego, że za dwa dni Kise ma urodziny. Niby nic, mógłbym mu po prostu złożyć za te dwa dni życzenia i dać jakiś prezent w postaci sake albo książki. Jednak to nie takie proste, bo Kise jest jednak moim chłopakiem, a nie kolegą i jednak muszę się wysilić nieco bardziej. I tu zaczynają się dla mnie schody, gdyż KOMPLETNIE NIE WIEM co mu kupić!! Przeglądałem najróżniejsze strony z książkami, błyskotkami i jakimiś różnościami idealnymi na urodziny, jednak nic mi się nie spodobało i nic nie było idealne dla Kise. Dochodzi tu też fakt iż Kise jest sławnym modelem i może kupić sobie co chce- czy to srebrny naszyjnik, buty od Armaniego, nowy samochód czy też mieszkanie. Warto tu dodać, że mieszkanie (znaczy apartament) w którym mieszkamy kupił on, dwa samochody (jeden Kise, drugi mój- dał mi na urodziny) kupił on. I nawet zakupy w większości robi Kise. Nawet za wycieczki on płaci. Z jednej strony jest to w sumie miłe- gdyż to on jest "facetem" w tym związku- ale z drugiej nieźle mnie to wkurza. Ale Ryouta jest mega uparty i uwielbia mnie rozpieszczać. I co ja mam niby mu kupić?!! Chociaż pewnie nawet ze zwykłej maskotki by się ucieszył, bo najważniejsze dla niego by było, że to ode mnie. Czy on musi mnie tak mocno kochać?? No musi w sumie. Aaaa~! Te cholerne urodziny!! I cholerny Kise!! Czy to dlatego, że tak go kocham nie mogę wymyślić nic sensownego?? Bo jeśli tak, to chyba uduszę Kise za to, że się we mnie zakochał i że rozkochał mnie w sobie...... Aaaa~! 
.
.
.
Nazywam się Yukio Kasamatsu i właśnie się pogrążyłem.


Na moje szczęście weekendy mam wolne, jednak na moje nieszczęście urodziny Kise są już jutro, a ja dalej nie mam ani prezentu ani pomysłu na niego. Byłem już w kilkunastu sklepach i nic nie wpadło mi w oko. W sumie to wypatrzyłem bardziej dla siebie nowe buty ale to pomińmy. Nieco zmęczony wszedłem do kawiarni aby napić się czegoś zimnego i zjeść coś równie zimnego. Dzisiaj było naprawdę gorąco, a chodzenie po sklepach jest mega męczące w takie dni. 
-Ohayo Himuro-kun.- Powiedziałem podchodząc do lady. Himuro, który właśnie robił kawę spojrzał na mnie najpierw nieco zaskoczony lecz szybko uśmiechnął się lekko.
-Ohayo Kasamatsu-kun. Co u ciebie słychać?- Zagadał. Już od dawna często chodzę do tej kawiarni,a od ponad roku Himuro tu pracuje, więc często, gdy nie ma dużo osób to ucinamy sobie pogawędkę. 
-Tak ogółem to dobrze. A u ciebie? 
-W sumie też. Chociaż udało mu się namówić Atsushiego na zmianę mieszkania. 
-A tak, wspominałeś o tym. Jak go namówiłeś?
-Najpierw poszukałem odpowiedniego mieszkania i jak je znalazłem to poszedł z nim je obejrzeć. Spodobał mu się duża kuchnia, która jest otwarta na salon. Na początku jeszcze marudził ale ma się ten dar przekonywania.- Puścił mi oczko z uśmiechem.
-To kiedy się przeprowadzacie? I gdzie to w ogóle?
-Jakieś w sumie 15 minut stąd spacerkiem. A wprowadzamy się za tydzień, bo wtedy wezmę sobie weekend wolny aby wszystko uporządkować. Gdy już się udomowimy to na pewno zrobimy jakąś parapetówkę. 
-Tylko nie kupuj za dużo alkoholu i ogółem najlepiej to zrób w niedzielę aby Nijimura-kun nie miał szans wszystkich upić.- Mruknąłem, przypominając sobie jak po jednej z imprez miałem takiego kaca, że chyba z tydzień odczuwałem tego skutki. 
-Hahaha~! No tak, Niji-kun potrafi się rozkręcić. Jednak tym razem go upilnujemy. A tak w ogóle to co sobie życzysz?- Spytał, dając przy tym kawę z ciastkiem kelnerowi. 
-Coś zimnego. Jest gorąco niczym w piekle. 
-Hmmm.... To polecam mrożoną herbatę i pucharek lodów waniliowo-czekoladowych z wybraną polewą.
-Niech będzie więc z polewą malinową.- Himuro przytakną, po czym poszedł na chwilę do kuchni aby złożyć zamówienie, a następnie wrócił i szybko przygotował dla mnie zimny napój.- Dzięki.- Od razu wziąłem kilka łyków. 
-Ohayo Muro-chin~!- Usłyszałem wtem i po chwili tuż obok mnie stała niewysoka kobieta o ciemnobrązowych włosach związanych w warkocz, ciemnoniebieskich oczach, ubrana w długą malinową sukienkę na ramiączkach. 
-Ohayo Kimie-chan~!- Himuro uśmiechnął się do niej słodko.
-Muro-chin zrobisz mi kawki co nie~?! Cappuccino albo latte poproszę.
-Się robi~! Pysznego ciasteczka chyba sobie nie odmówisz?
-Jeśli jest zrobiony przez Mukkuna to oczywiście, że nie~!- Uśmiechnęła się i dopiero wtedy na mnie spojrzała.- O~! Yu-chan~! Dawno cię już nie widziałam~!- Przez chwilę zastanawiałem się, czy może nie uciec i udawać, że muszę gdzieś pilnie iść. Jednak z drugiej strony ta osoba może mi bardzo pomóc. Dlaczego? Ano Kimie jest żoną Akashiego i zarazem siostrą Aomine. I dzięki temu zna bardzo dobrze Pokolenie Cudów, a tym bardziej Kise, z którym potrafi godzinami gadać przez telefon. Jest jednak jeden minus- jak dowie się, że nie mam jeszcze prezentu dla Kise to mnie zabije. Kimie jest bardzo miła ale również bardzo wredna. Plus mam w sumie z nią nieco na pieńku, gdyż raz zapomniałem o rocznicy mojej i Kise i zamiast wrócić do domu i iść z Ryoutą na romantyczną kolację poszedłem z kolegami z pracy do baru. Na następny dzień Kimie przyszła do mnie i przez chwilę myślałem, że mnie zabije. Zwyzywała mnie i ogółem była mega wściekła, że zapomniałem o rocznicy, gdyż Kise rozmawiał z nią już o tym miesiąc wcześniej i wszystko wtedy nawet szykował. Było mi wtedy mega głupio ale naprawiłem swój błąd. Jednak teraz historia nieco się powtarza z tym, że pamiętam o urodzinach Ryouty, jednak nie mam po prostu prezentu dla niego.
-Część Kimie-chan. Ekhm~! Możemy pogadać?- Zapytałem nieco niepewnie.
-Pewnie.- Przytaknęła i poszliśmy usiąść przy jednym stoliku. Po chwili Himuro przyniósł nasze zamówienia i odszedł z uśmiechem. 
-To o czym chciałeś pogadać?- Zapytała Kimie, biorąc po tym łyk kawy. Wziąłem głęboki wdech, po czym spojrzałem na nią. 
-Jutro są urodziny Kise, a ja mam mały problem. Otóż... Nie mam dla niego prezentu.- Wymamrotałem. Kimie najpierw patrzała na mnie zaskoczona lecz po tym jej oczy zmrużyły się niebezpiecznie. 
-Jak to nie masz dla niego prezentu?- Zapytała nieco groźnie.
-Już od dłuższego czasu myślałem co mu kupić i nawet chodziłem po sklepach i w Internecie nawet szukałem ale nie znalazłem nic ciekawego. Naprawdę chcę mu coś kupić ale kompletnie nie mam pojęcia co.- Ostatnie zdanie wręcz wymamrotałem. Czułem się nieco źle, że jako chłopak Kise, osoba która powinna znać go najlepiej, nie wie co mu kupić.
-Oj Yu-chan~!- Kimie westchnęła ciężko. Zauważyłem, że nieco złagodniała, co było w sumie nieco dziwne.
-Ty pewnie już miesiąc temu kupiłaś dla niego prezent, a ja już od miesiąca szukam dla niego prezentu i nic.
-Ja już na początku roku można powiedzieć, że kupiłam mu prezent.
-Co?!- Spojrzałem na nią zaskoczony.
-Ręcznie malowany zestaw do herbaty. Wiesz, nieco trzeba czekać aż go zrobią, zwłaszcza jak chcesz wybrany malunek. Miesiąc temu Sei-chan odebrał już go i spakowany czeka sobie w szafie.- Uśmiechnęła się lekko. 
-To ja chyba też zacznę już o wiele wcześniej myśleć o prezentach, zwłaszcza tych dla Ryouty.- Westchnąłem ciężko, po czym zacząłem jeść swoje lody. 
-Yu-chan jesteś idiotą- Stwierdziła Kimie z rozbawieniem.
-He?!
-Jesteś jego chłopakiem i nie wiesz co mu dać?- Zapytała. Chwilę jej się przyglądałem i wzruszyłem ramionami, nadal nic nie rozumiejąc.- Heh~! Najlepszy pomysł, który mega uszczęśliwi Kise- rozbierz się, obwiąż się wstążką i tak poczekaj na niego w łóżku.- Kimie uśmiechnęła się szeroko, a ja aż zakrztusiłem.
-Mowy nie ma.- Mruknąłem, nieco przy tym zawstydzony.
-Yu-chan posłuchaj mnie. Kise jutro wraca od swojej siostry i przyjedzie najpierw do mnie. Tam przyjdzie zapewne również i reszta aby złożyć mu życzenia i wręczyć prezenty. Ty nie przyjdziesz.- Wskazała na mnie łyżką.- Przygotuj kolację, tylko nie zupę cebulową. Coś, co po prostu robisz najlepiej i to najbardziej Kise smakuje. Na deser zrób creme brulee, bo u nas zapewne zje kawałek tortu ale brulee sobie nie odmówi. A po tym nieco go zdominuj w łóżku, zaskocz go po prostu. Możesz sobie myśleć, że jest to banalne ale Kise mega cię kocha i będzie mega szczęśliwy jak zrobisz dla niego coś takiego. A! I najważniejsze- masz być dla niego miły. Czyli nie odpychaj go, gdy cię przytuli. Nie mów, że ma się zamknąć, gdy powie, że cię kocha. Nie zabraniaj mu niczego w łóżku. A tak poza tym to możesz kupić mu kwiatki do tego.- Kimie uśmiechnęła się słodko, a ja siedziałem z otwartą buzią, zszokowany. JA mam zrobić COŚ TAKIEGO~?!! Nie, nie i jeszcze raz NIE~!!! To jest zbyt zawstydzające~! Może mam jeszcze rozłożyć grzecznie nogi i powiedzieć "Wypełnij mnie Kise"........ !!!!!!x@#fbuasX@3dwdn!!!!!.......... Naprawdę się pogrążyłem. 
-Ja.....Ja..... Heh~!- Westchnąłem ciężko, nie mogą nic z siebie wykrztusić. 
-Powiem ci Yu-chan, że reszta ma dla niego naprawdę super prezenty ale jak zrobisz to co ci powiedziałam to nawet kurtka od Gucciego przy tym to pikuś. I może jest to nawet nieco lepsze od mojego zestawu od herbaty.- Zaśmiała się, biorąc łyk kawy. 
-Może jeszcze dziecko mam mu urodzić?- Sarknąłem.
-Na wieść o twej ciąży to pewnie zawału dostanie ze szczęścia. Więc na razie spraw po prostu, aby na twój widok stwardniał jak skała.- Puściła mi oczko, a ja się załamałem. Kimie- z jednej strony zła niczym Akashi, z drugiej zboczona niczym Aomine. Aż zacząłem się zastanawiać ile mówi jej Kise na temat naszych spraw "łóżkowych". 
-Pomyślę o tym. Ale dziękuje za radę.- Uśmiechnąłem się lekko.
-Ależ proszę~! Cieszę się. Bo skoro tak długo myślałeś i szukałeś prezentu dla Kise to wiem, że ci na nim bardzo zależy i że bardzo go kochasz.- Uśmiechnęła się, po czym wstała i podeszła do Himuro aby zapewne z nim nieco poplotkować. Ja tymczasem zapłaciłem za swój rachunek i wyszedłem, kierując się w stronę supermarketu. Trzeba zrobić zakupy na urodzinową kolację. 


I nastał dzień 18 czerwca, czyli urodzin Kise. W sumie od rana jestem nieco poddenerwowany i w sumie też nieco wkurzony. Ale to drugiej bardziej dlatego, że nie mogę iść na imprezę urodzinową Kise do Kimie. Ogółem dopiero teraz zacząłem się zastanawiać, dlaczego to właśnie u niej jest ta impreza i zastanawiałbym się dłużej ale musiałem wszystko przygotować na godzinę 19, bo jak mi napisała Kimie, mniej więcej o tej godzinie Kise wróci do domu. Tak więc uwijałem się jak mrówka, wypiłem przy tym z trzy kubki melisy aby być spokojnym i mentalnie szykowałem się na robienie wszystkiego czego Solenizant sobie zażyczy. Oczywiście o tym mu nie powiem, tylko po prostu będę miły, bo inaczej źle bym z tego wyszedł (czyli przez jakiś tydzień tyłek po prostu by mnie bolał). Tak więc wszystko piękne przyszykowałem aby było idealnie. W sumie to myśl, że robię to przecież dla Kise mnie uszczęśliwiła, bo przecież kocham tego swojego błazenka. Cholernie przystojnego błazenka. 


Czym bliżej godziny 19 tym coraz bardziej cię denerwowałem. Chociaż to bardziej martwiłem, czy wszystko przygotowałem (a sprawdzałem to już z 10 razy) i czy wszystko spodoba się Kise. Czy jednak ten mój prezent jest najlepszy ze wszystkich? 
Równo o godzinie 19 usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi, więc po wzięciu głębokiego oddechu poszedłem na korytarz. Ujrzałem Kise ubranego w szare rurki, białą dopasowaną koszulę i czarno-złotą marynarkę, którą teraz miał rozpiętą. Obok szafki na buty ujrzałem górę prezentów i nieco mnie zdziwiło, że Kise zdołał to wszystko unieść sam. Przeniosłem swój wzrok na Kise, który już zdążył zdjąć swoje buty.
-Witaj w domu Kise.- Powiedziałem, lekko się uśmiechałem. W sumie nie widzieliśmy się tydzień, gdyż na ten czas blondyn był u swojej siostry, która niedawno urodziła córeczkę. Kise podniósł głowę u uśmiechnął się szeroko.
-Wróciłem Yukiocchi~!- Wręcz krzyknął radośnie. Podszedłem do niego, ustałem na palcach i cmoknąłem go krótko w usta. Kise zdziwił się- w końcu nigdy nie robiłem czegoś takiego- po czym uśmiechnął i również cmoknął mnie w usta. 
-Co u twojej siostry?- Zapytałem, dalej stojąc z nim w korytarzu.
-Wszystko dobrze~! Mamusia i córeczka mają się dobrze. Później pokarzę ci zdjęcia.- Kise uśmiech nie schodził z ust.- Mmmmm...... Co tak pięknie pachnie?
-Dobrze. A co do zapachów..... to później zobaczysz. Może najpierw weźmiesz kąpiel? Od rana pewnie jesteś na nogach.
-Chętnie~! 
-W sumie to przyszykowałem ci już ją, więc od razu możesz iść do łazienki. Ciuchy na przebranie też leżą już na półce.- Wskazałem kciukiem w stronę łazienki. 
-Oki~!- Kise cmoknął mnie w czoło, po czym żwawym krokiem ruszył do łazienki.
-Nie musisz się spieszyć.- Powiedziałem jeszcze, na co tylko przytaknął i zamknął za sobą drzwi. Odetchnąłem, po czym ruszyłem do kuchni. Wszystko miałem przygotowane, creme brulee wystarczyło tylko później przypalić, więc mogłem przygotować się na później. Poszedłem do sypialni, a tam ściągnąłem spodnie wraz z bielizną. Następnie wziąłem żel i wibrator. W sumie to na początku nie chciałem tego robić lecz postawiłem wszystko na jedną kartę. Usiadłem na fotelu i rozłożyłem nogi. Najpierw wylałem nieco żelu na palce, po czym jeden włożyłem do swojej dziurki. Spiąłem się nieco lecz szybko rozluźniłem, chcąc się w sumie nieco tylko przygotować. Było to nieco trudne aby się przy tym nie podniecić, więc musiałem myśleć przy tym o jakiś ohydnych rzeczach i jakoś mi to wychodziło. Szybko dodałem drugi palec, porozciągałem się nieco, a następnie wyjąłem je i włożyłem w siebie wibrator, na razie wyłączony. Wszedł w sumie gładko, więc było dobrze, jednak musiałem się nieco pospieszyć. Włączyłem go, na razie na najsłabsze wibracje. Sapnąłem i szybko otrzeźwiałem, gdyż nie chciałem się podniecać, a było to przyjemne. Włączyłem na większe wibracje, przy czym jęknąłem cicho. Zagryzłem wargę i poruszałem nieco wibratorem. Po dłuższej chwili wyłączyłem wibrator lecz go nie wyciągnąłem. Ubrałem z powrotem bieliznę i spodnie, pilot wkładając do kieszeni i zasłaniając to koszulą. Westchnąłem kilka razy aby się uspokoić i poszedłem do kuchni podgrzać jedzenie i usmażyć rybę. Akurat, gdy położyłem wszystko na stół i podpaliłem świeczki Kise wyszedł z łazienki.
-Czuję się mega świeżo~! Dziękuje Yukiocchi~!- Podszedł do mnie i przytulił mnie. Odwzajemniłem uścisk, wdychając truskawkowy zapach żelu por prysznic. 
-Eto....- Zacząłem nieco niepewnie.- Te kwiatki są dla ciebie.- Wskazałem głową wazon, w którym stał bukiet czerwonych róż.- I..... Wszystkiego Najlepszego z okazji urodzin Ryouta.- Powiedziałem uśmiechając się lekko i patrząc w jego złote oczy. Kise spojrzał najpierw na kwiaty, potem na mnie i uśmiechnął się promiennie.
-Dziękuje Yukio~! Są śliczne~!- Powiedział rozradowany, a następnie pochylił się i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. 
-Mhm.- Mruknąłem odsuwając się od niego.- To siadamy do stołu? Jedzenie stygnie. 
-He?!- Kise przez chwilę nie wiedział o co chodzi lecz spojrzał ponownie na stół i zauważył naszą kolację.- Więc to to tak pachniało~! To siadajmy.- Kise zaśmiał się, po czym razem zasiadaliśmy do stołu. Powiedzieliśmy sobie smacznego i zaczęliśmy jeść.
-Mmmm~! Pycha~! Uwielbiam twoją kuchnię Yukio~!- Kise jadł aż mu się uszy trzęsły, co mnie nieco rozbawiło.
-Nie wspominając przy tym o tym daniu z makaronem ze szparagami.- Mruknąłem, przypominając to sobie. Raz postanowiłem zrobić danie z przepisu jednego z moich kolegów. I może by mi wyszło, jednak potrawa zawierała w sobie wołowinę, warzywa w tym szparagi i sos sojowy z innymi przyprawami. A ja posoliłem i mięso i warzywa, co było moim błędem. Danie wyszło mega słone, w dodatku szparagi dodałem za późno i wyszły twarde. Od tamtego czasu, przy każdym przepisie z sosem sojowym piszę sobie aby uważać z solą.
-To był raz i przez przypadek. Ja więcej spaliłem, przesoliłem i w ogóle popsułem potraw.- Kise zrobił smutną minkę.
-Jednak twoja szarlotka to mistrzostwo świata. Lepsza nawet niż Murasakibary-kuna.- Przyznałem. Ciasto zrobione przez Kise bardziej mi smakowało niż to z cukierni Murasakibary. Spojrzałem na Kise, który zarumienił się na moje słowa.
-Dziękuje Yukio~! Cieszę się, że ci tak smakuje. Jak będę miał wolne to upiekę szarlotkę i zjemy ją sobie z lodami.- Posłał mi promienny uśmiech. 
-Chętnie- Uśmiechnąłem się lekko, po czym podkradłem mu krewetkę, na co on podkradł mi nieco ryby. 
Gdy już zjedliśmy szybko przyszykowałem deser i z winem podałem do stołu. 
-Łaaa~! Creme brulee~!- Kise wręcz rzucił się na deser. Wziął łyżeczkę, zatopił w kremie i posmakował.- Mmmm~! Yukio przeszedłeś samego siebie.- Kise na każdy kęs mruczał niczym kot. Wykorzystałem ten moment i włączyłem wibrator na średnią moc. Westchnąłem i skupiłem się na deserze i winie. 
-Wiem, jak lubisz ten deser więc się postarałem.- Mruknąłem, chociaż Kise pewnie tego nie usłyszał zbyt skupiony na jedzeniu.
-Mniam~!- Powiedział, gdy skończył jeść, po czym napił się wina. 
-Ale miałeś apetyt.- Powiedziałem rozbawiony. Ja dopiero z trzy łyżeczki zjadłem. Wziąłem trochę kremu na łyżeczkę i podsunąłem do jego ust. Blondyn z chęcią wziął ją do ust, zadowolony. I tak było z resztą deseru. Nie przeszkadzał mi to, gdyż wiedziałem jak bardzo Kise go uwielbia. 
-To jutro będziesz musiał pobiegać aby spalić te kalorie.- Powiedziałem z rozbawieniem. 
-Phi~! Pobiegam później. A deser chyba nie pójdzie mi w bioderka.- Zaśmiał się, dalej pijąc wino. 
-Jak nie pójdzie to ponownie zrobię ci ten creme brulee. O ile będziesz grzeczny.
-To ja będę bardzo grzeczny~! Chociaż mój menadżer nie będzie zadowolony z mojej diety. 
-Nie ma co się ciebie czepiać. I tak jesteś mega przystojny. Czego on od ciebie może jeszcze chcieć?
-......- Nie słysząc odpowiedzi Kise oderwałem wzrok od kieliszka. Miał otwarte usta z szoku i rumieńce na policzkach. Na serio tak rzadko prawie mu komplementy? Pochyliłem się i pocałowałem go czule. 
-Pójdziemy.... do sypialni?- Zapytałem cicho, gryząc wargę. Kise przytaknął żwawo. Wstaliśmy i skierowaliśmy się do miejsca docelowego. Ja po drodze w miarę cicho i miarę dyskretnie wyłączyłem wibrator i wyciągnąłem go, szybko chowając go pod poduszkę w salonie. Na moje szczęście Kise się nie zorientował. Gdy znaleźliśmy się w sypialni Kise przyciągnął mnie bliżej siebie i wpił się w moje usta, szybko wkładając język do moich ust. Smakował słodkim kremem i cierpkim winem. Po namiętnym pocałunku odepchnąłem go nieco od siebie i zacząłem powoli rozbierać. Koszulę, spodnie, bieliznę. Gdy już stał przede mną nagi popchnąłem go na łóżko i szybko przypiąłem go kajdankami do łóżka. 
-He?!- Kise spoglądał zaskoczony to na kajdanki to na mnie.
-Ciii. Mruknąłem tylko, po czym zacząłem powoli się rozbierać. Rozpiąłem koszulę i zsunąłem ją z ramion, rzucając ją gdzieś na bok. Następnie zdjąłem spodnie. Stałem chwilę w bokserkach, głaszcząc się po udach i zahaczając o wpół twardą erekcję. Zauważyłem, jak Kise przełyka ślinę, wpatrzony we mnie jak w obrazek. Zsunąłem w końcu bokserki i wszedłem na łóżko. Pochyliłem się nad Kise i pocałowałem go czule i powoli, schodząc z pocałunkami na jego szyję i klatkę piersiową. Nie skupiałem się zbytnio na niej, schodząc coraz niżej. Zacisnąłem lekko dłoń na jego w pół twardym penisie, na co pisnął cicho. Chwilę poruszałem dłonią w górę i w dół. Pochyliłem się i zacząłem lizać jego penisa ze wszystkich stron aby wziąć po tym samą główkę do ust, ssąc i liżąc jego czubek. Słyszałem jęk Kise, co zmotywowało mnie do dalszego działania. Powoli począłem ruszać głową w górę i w dół, śliniąc jego penisa. Zaciskałem co jakiś czas mocniej wargi aby sprawić Kise większą przyjemność. Wysunąłem na chwilę jego członka ze swoich ust aby odetchnąć, po czym wziąłem go ponownie aż do nasady, biorąc go aż do gardła. Kise jęknął głośno i wygiął kręgosłup, oddychając przy tym ciężko. A ja zacząłem ruszać głową, biorąc go cały czas głęboko, czasami zsuwając się na sam czubek aby mocno się na nim zassać. 
-Yu.....Yukio....Ja zaraz..... O Boże~!- Kise jęczał i wzdychał, poruszając nieco biodrami. Nic nie powiedziałem tylko zacząłem mocniej ssać jego penisa i po kilku sekundach poczułem słono-słodki smak spermy. Połknąłem wszystko i dalej sunąłem ustami po jego członku aby dalej pozostał twardy. Wysunąłem w końcu jego członka ze swoich ust i sięgnąłem po żel. Nieco wylałem na jego członka, a nieco rozsmarowałem na swoim odbycie. Palcami sprawdziłem jeszcze jak jestem rozciągnięty ale dzięki wibratorowi nie potrzebowałem już przygotowania. Usiadłem okrakiem na biodrach Kise, kołysząc się do przodu i do tyłu, ocierając się pośladkami o jego męskość, po czym podniosłem się nieco i nakierowałem jego członka na swoją dziurkę.
-Yukio to będzie boleć~! Daj mi się przygotować.- Od razu zaprotestował Kise.
-Zamknij się.- Mruknąłem tylko i powoli wsunąłem w siebie jego penisa. Byłem rozciągnięty i rozluźniony, więc szybko wziąłem go aż całego. 
-Ah~! Mmmm.- Jęknąłem, czując to przyjemnie uczucie wypełnienia. Do tego penis Kise ocierał się o moją prostatę, co było bardzo przyjemne. Pochyliłem się i pocałowałem namiętnie Ryoutę, po czym zacząłem go ujeżdżać. Oparłem ręce o jego uda i jęcząc głośno nabijałem się na jego penisa. 
-Aaaa~!- Jęknąłem przeciągle, gdy zmieniałem pozycję i członek Kise trafił prosto w moją prostatę. Jęczałem, mruczałem i aż trzęsłem się z rozkoszy. 
-Yukio.....ah...mmmmm..... Dłużej już nie....O tak~!- Usłyszałem jak za mgłą słowa i jęki Kise. 
-Ja...A~! O tak~! Mmmmm~!......... Też już.....O~!- Zacząłem szybciej się na niego nabijać.- Ki......Boziu~! Ja zaraz.....Aah~! A~! Ryouta~!!- Krzyknąłem i doszedłem, zaciskając się na członku Ryouty. Kilka sekund później poczułem jak Kise spuszcza się we mnie. Czułem jego spermę głęboko w sobie. Oparłem dłonie o jego klatkę piersiową, oddychając ciężko. Następnie rozkułem, go i pocałowałem namiętnie. Kise od razu zaczął głaskać moje uda, kąsając przy tym moje wargi.
-Mmmm.... Ryouta chce jeszcze.- Powiedziałem, patrząc w jego oczy i poruszając bioderkami. 
-Yukio....- Mruknął Kise. Czułem jak jego członek ponownie twardnieje. Przewrócił mnie na plecy i pocałował długo i namiętnie. Zaczął przy tym ruszać swoimi biodrami, wsuwając i wysuwając swojego penisa z mojej dziurki, drażniąc przy tym moją prostatę. Jęczałem w jego usta, palce wplątując w jego włosy. Kise przeniósł się z pocałunkami na moją szyję, robiąc przy tym kilka malinek.
-Kise~!- Jęknąłem głośno.- Szybciej. Zrób to....szybciej. I...... mocniej.- Wyjęczałem. Ryouta na chwilę się zatrzymał, po czym rozsunął nieco bardziej moje nogi, złapał mnie za biodra i zaczął ostro posuwać. Jęczałem i krzyczałem z rozkoszy. Nie wiem czy to przez wino, wibrator, czy okazję ale było mi cholernie dobrze. I nie minęło dużo czasu aż ponownie doszedłem. Kise najwyraźniej udzielił się nastrój, gdyż szybko zmieniał pozycję i ogółem doprowadzał mnie do szaleństwa, gdy na przykład, zaciskał dłoń na moim penisie abym nie mógł dość, ssał mocno moje sutki, gryzł mnie w szyję bądź żebra albo prowokował mnie o proszenie o "Szybciej" bądź "Mocniej". Wykończeni zasnęliśmy chyba o drugiej w nocy, przytuleni ciasno do siebie. 


Gdy się obudziłem pierwsze co to zorientowałem się, że jest godzina 14:10. A następnie poczułem skutki namiętnej nocy z Kise. Opadłem z pomrukiem niezadowolenia na poduszki. W sumie to sam się o to prosiłem, jednak naprawdę nie wiem jak ja jutro pójdę do pracy. Dobrze, że chociaż pomyślałem o wzięciu dnia wolnego na dzisiaj. Obróciłem się w stronę Kise, słysząc że się budzi. Przeciągnął się, zamrugał kilka razy, po czym spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-Dzień dobry Kochanie~!- Wymruczał wręcz, pochylając się aby mnie pocałować. 
-Dobry. Chociaż jest już popołudniu.
-Mhm. Jak się czujesz?- Zapytał, głaszcząc mnie po biodrze.
-Czuję skutki ale nie narzekam. Przyjemnie było więc...- Odwróciłem nieco głowę aby ukryć rumieńce. 
-Taaa..... Byłeś bardzo namiętny Yukio.- Wymruczał Kise, uśmiechając się błogo.
-Phi~!- Prychnąłem, próbując zapomnieć o moich "prośbach".- Właśnie.- Sięgnąłem do szafki i wyciągnąłem z niej podłużne pudełko i podając je Kise.- Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Ryouta. Chciałem ci dać to po kolacji ale się zapomniałem, a później... no nie było kiedy.- Kise nieco zaskoczony usiadł i otworzył pudełko, wyciągając naszyjnik z zawieszką w kształcie słońca z promieniami.
-Ła~! Ale śliczne~! Ale tu chyba powinien być jeszcze jeden promyczek?- Kise wskazał nu pustą część.
-Mhm.- Mruknąłem, po czym usiadłem i pokazałem swój naszyjnik, na którym był owy promyczek. Przybliżyłem się i delikatnie połączyłem go ze słońcem.
-Wiesz Kise, jesteś jak takie słońce. Promieniejesz, wszyscy cię w sumie lubią, dajesz przyjemne ciepło lecz zarazem jesteś nieco irytujący i denerwujący, bo świecisz za mocno lub sprawiasz, że jest za gorąco. I dla mnie jesteś jak takie słoneczko. A ten jeden promyczek będzie przypominał mi ciebie, gdy nie będziemy blisko siebie.- Powiedziałem z lekkim uśmiechem. Spojrzałem na Kise, który był wręcz czerwony jak pomidor. Rzucił się wtem na mnie, mocno mnie przytulając.
-Yukio~! Boże~! Jak ja Cię Kocham~!- Prawie wykrzyczał do mojego ucha, po czym pocałował mnie namiętnie w usta.- Możemy zrobić jeszcze chociaż jedną rundkę?- Spytał, już rozsuwając moje nogi.
-Co....?! Kise przestań! Wiesz, że.....- Zatkał moje usta swoimi, szybko się do mnie dobierając. Ja nie wiem co mu się stało~! Tak reagować na zwykły naszyjnik??


Następnego dnia wracałem z pracy mega zmęczony. Ledwo w niej usiedziałem, gdyż tyłek bolał mnie jak cholera. Kise wczoraj zrobił dwie dodatkowe rundki- jedną w łóżku, drugą pod prysznicem. Wszedłem do mieszkanie, czując się obolały, głodny i śpiący. Dopiero gdy ściągnąłem buty i marynarkę usłyszałem, że Kise gada przez telefon. Wszedłem do salonu i ujrzałem Kise, który siedział na kanapie.
-Witaj w domu Yukio~!- Oderwał się na chwilę od komórki.- Masz pozdrowienia od Kimie-chan~!- Uśmiechnął się szeroko. Oho~! Już dwie największe plotkary plotkują. 
-Wróciłem. Pozdrów ją ode mnie.- Mruknąłem. Od razu wziąłem miseczkę z przygotowanym wcześniej dla mnie obiadem, który zrobił Kise i włożyłem do mikrofalówki aby się podgrzał. Przy okazji słuchałem rozmowy Kise.
-Mhm......Oj tak, tak~!.....Wiem, wiem ale to nic~!.......Tak?...... No wiem. I co w związku z tym?........ K-Kimie-chan~!!!- Wyjąkał wtem Kise, rumieniąc się wściekle.- Eto.... Sorki.- Mruknął do mnie Kise, wychodząc na balkon. Ciekawe o co chodził.... Nieważne. Wziąłem swój obiad i rozsiadłem się na kanapie, włączając sobie telewizor. Zjem, pooglądam, następnie prysznic i idę spać. Urodziny Kise kompletnie mnie wykończyły.


.......Tymczasem Kise na balkonie......
-Kimie-chan~!- Pisnąłem wręcz, rozglądając się czy przypadkiem jakiś sąsiad nie siedzi sobie na balkonie.
-No co~?- Usłyszałem śmiech w słuchawce.
-Podsuwasz same głupie pomysły.- Mruknąłem, zerkając do salonu. Na moje szczęście Yukio nie zainteresował się moją rozmową, a dzięki włączonemu telewizorowi niczego nie usłyszy.
-Jakie głupie?? Yu-chan za nieco ponad miesiąc ma urodziny, więc ten prezent będzie idealny~!
-Ja już co innego dla niego mam.- Mruknąłem, chodząc po balkonie w tę i z powrotem. 
-Ja jednak uważam, że jak ubrany w garnitur, uklękniesz przed nim na kolanko, pokażesz mu piękny pierścionek i spytasz go, czy zostanie twoim mężem to jestem PEWNA, że się zgodzi~!
-Kimie-chan~!- Pisnąłem i ponownie się zarumieniłem.
-Ale taka prawda Kiziu~! Jesteście już od liceum parą~! To już.... osiem lat~! To jest mega dużo Kise. Pewnie chcesz aby Yukio został twoim mężem, co nie?
-No..... no chcę, no~! Ale to nie jest takie proste~!
-To jest proste Kise. Plus uświadomię cię, że mimo iż dopiero od roku jestem żoną Sei-chan to już myśleliśmy o dziecku. Więc masz mi się oświadczyć Yukio i szybko wyprawić ślub i wesele, bo ja chcę pić za wasze zdrowie, a nie chodzić wtedy z brzuchem, bądź martwić się o dziecko, które byłoby pod opieką niani.
-Kimie nie jesteś moja matką~!- Jęknąłem, nie wiedząc co zrobić.
-Może i nie ale mogę pobłogosławić wasz związek. Plus to mi się zwierzałeś, gdy zakochałeś się w Kasamatsu i bałeś się wyznać mu uczucia, to mi pierwszej powiedziałeś, że jesteście parą, to mi opowiadałeś z rumieńcami o waszym pierwszym razie, ja pomagałam wam z przeprowadzką, mi się zwierzasz i mówisz jak bardzo kochasz Yukio. Więc to ja ci pomogę z zaręczynami, przygotowaniami do ślubu, zostanę waszą świadkową nawet~! I to ja będę pierwszą, która zobaczy wasze dziecko.- Powiedziała stanowczo Kimie.
-Ja..... Boziu~!- Zarumieniłem się po czubki uszu, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa. Zerknąłem na Yukio i uśmiechnąłem się lekko. Bardzo go kochałem i wręcz nie wyobrażałem już sobie życia bez niego.- Kimie.....
-Hm?
-.....
-.....
-......
-No co?!
-Kiedy masz jakiś wolny dzień? Chciałbym abyś mi pomogła w wyborze pierścionka.
-.....
-Kimie?
-Kyaaaaaa~!- Usłyszałem wtem pisk.- Kisiu tak się cieszę~! Oczywiście, że ci pomogę~! Może być za tydzień? Mam tylko rano zajęcia ale po południu już jestem wolna.
-Pewnie~! To jesteśmy umówieni. Tylko naprawdę nikomu nie wypaplaj.- Zaśmiałem się.
-A mogę chociaż Sei-chanowi?
-Możesz powiedzieć Akashicchiemu.- Przytaknąłem.
-W sumie to już wie, bo siedzi obok mnie. Hihihi~! Więc widzimy się za tydzień. Tylko bądź pewny, że Yukio nas nie zobaczy.
-Spokojnie, pracuje wtedy a my w jakieś dwie godzinki wyrobimy się z wyborem pierścionka. 
-Tak, tak, TAK~!- Zacząłem się aż zastanawiać, czy Kimie już nie skacze po pokoju ze szczęścia.- To ja już kończę, bo muszę wyszperać te numery i katalogi, które będą nam potrzebne później. Do zobaczenia Kiziu~!- Wysłała mi całusa.
-Tak, tak. Do zobaczenia Kimie-chan~!- Również jej go wysłałem i się rozłączyłem. Westchnąłem ciężko i zerknąłem na Yukio, któremu za niecały miesiąc się oświadczę. Spojrzałem jeszcze na swój naszyjnik. Gdy mówił, dlaczego wybrał taki czułem się, jakby to on mi się oświadczał. No w sumie tymi słowami oświadczył, że mnie kocha i że na zawsze pozostanie przy moim boku. Westchnąłem ciężko, próbując uspokoić swoje rozszalałe serce. Spojrzałem na zachodzące słońce. Coś czuję, że za miesiąc będzie naprawdę upalnie. Z tą myślą wróciłem do salonu aby przytulić mój osobisty promyk słońca.