Ohayo~! ^.^
Piszę do was z telefonu x.x Tylko tu mam Internet, więc na razie mogę wstawiać jakieś miniaturki i one- shoty xp
Nie mam Internetu, więc piszę opowiadania, bo nie mam nic ciekawszego do robienia :p
I tym sposobem napisałam do końca Danse Macabre >.< Więc, gdy odzyskam Internet na kompie to wstawię 3 ostatnie rozdziały ;_; Smutna minka, bo przy jednym momencie miałam łzy w oczach.
Ale teraz cieszcie się czymś z Aomine i Kise w roli głównej *.*
Miłego czytania~! ^.^
#Kimie
Piszę do was z telefonu x.x Tylko tu mam Internet, więc na razie mogę wstawiać jakieś miniaturki i one- shoty xp
Nie mam Internetu, więc piszę opowiadania, bo nie mam nic ciekawszego do robienia :p
I tym sposobem napisałam do końca Danse Macabre >.< Więc, gdy odzyskam Internet na kompie to wstawię 3 ostatnie rozdziały ;_; Smutna minka, bo przy jednym momencie miałam łzy w oczach.
Ale teraz cieszcie się czymś z Aomine i Kise w roli głównej *.*
Miłego czytania~! ^.^
#Kimie
Naprawdę lubię swoją pracę modela. Trzeba się przebierać kilka razy, malują cię, układają włosy i pozujesz kilka godzin- może być to męczące. Ale jak patrzę na efekt końcowy to wiem, że warto było. Dlatego po liceum nie zrezygnowałem z modelingu. Poszedłem na studia i dalej udzielam się w świecie mody. Po roku zaproponowali mi pracę w Ameryce. Ucieszyłem się i skorzystałem. Studia zdawałem zaocznie i nauczyłem się angielskiego, który wcześniej nie szedł mi zbyt dobrze.
Za tydzień miałem już wracać do Japonii. Bardzo się nie mogłem doczekać spotkania z Aominecchim~! Zapomniałbym! Chodzę z nim od liceum. Stało się to po jednym z bankietów. Piany wracałem do domu i po drodze spotkałem Aomine. Zabrał mnie do siebie widząc mój stan. Gdy dotarliśmy padłem na jego łóżko ledwo żywy. Gdy mnie rozbierał śmiałem się jak głupi. A jak in się rozebrał- do bokserek oczywiście- to się zarumieniłem. Położył się obok mnie i powiedział krótkie "Branoc". W głowie mi wirowało i zanim pomyślałem pocałowałem go. Patrzył na mnie chwilę zszokowany, a ja uśmiechnąłem się tylko i zasnąłem. Rano nic nie pamiętałem, a Aomine mało się odzywał. Dopiero jak na niego krzyknąłem- co doprowadziło mnie do większego bólu głowy to pokazał mi co zrobiłem. Pocałował mnie, a ja zdębiałem. Nie odzywaliśmy się do siebie przez jakiś czas. W końcu postanowiliśmy się spotkać. I na tym spotkaniu obaj zrozumieliśmy, że czujemy coś do siebie nawzajem i postanowiliśmy spróbować. I tak oto jesteśmy ze sobą. I tak teraz się nieco martwiłem, bo nie widzieliśmy się rok. Widzieliśmy się tylko, gdy gadaliśmy przez Skypa. Aominecchi nie mógł przyjechać, gdyż poszedł do szkoły policyjnej i nie miał czasu aby przyjechać choćby na trochę. A ja również nie mogłem przelecieć, gdyż często miałem jakieś sesje, wybiegi, imprezy czy wywiady.
Gdy wrócę chcę zrobić mu niespodziankę i upiec mu jego ulubiony tort czekoladowy. Kagami nauczył mnie, gdyż również był w Stanach. Tylko, że on był na pół roku i już dawno wrócił do domu. No nic. Wracając do mnie. W samolocie byłem bardzo niespokojny. A jak w końcu wylądowaliśmy to miałem ochotę pobiec do Aominecchiego. Niestety on wracał dopiero jutro ze szkoły, którą właśnie skończył. Może to i lepiej.....Przynajmniej się wyśpię i zdążę zrobić tort. Tak więc pognałem z lotniska do domu, po drodze występując do sklepu. Moje mieszkanie było czyste, gdyż pod moją nieobecność mieszkał tu Midorimacchi. Miał stąd blisko na Uniwersytet.
-Ohayo Midorimacchi~!- Przywitałem się z nim w mieszkaniu. Umówiliśmy się, że poczeka na mnie tutaj aby oddać mi klucze.
-Witaj Kise. Tu Masz swoje klucze.- Podał mi je. Zauważyłem na nich przywieszkę w kształcie paczka. Urocze~! *.*
-Znalazłeś sobie mieszkanie?!- Zapytałem odkładając zakupy do kuchni.
-Tak. To niedaleko stąd.- Odpowiedział jak zwykle spokojnie.
-Więc teraz ty i Takao macie swoje gniazdko.- Podszedłem do niego z uśmiechem. Midorima zarumienił się nieco na moje słowa. Gdy raz ze sobą rozmawialiśmy przez Skypa to usłyszałem głos Takao, który po chwili przytulił się do niego i dał mu buziaka. I tak dowiedziałem się, że są razem.
-Tak. Możecie wpaść niedługo na herbatę. Do zobaczenia.- O moim związku wszyscy wiedzą. Nie potrafiłem tego trzymać w sekrecie, a Aomine nawet nie protestował.
-Dobrze. Dziękuję~! I do zobaczenia~!- Zamknąłem za nim drzwi i z bagażami pognałem do sypialni. Ciasto zrobię jutro, więc teraz na nowo rozgoszczę się w swoim mieszkanku.
-Ohayo Midorimacchi~!- Przywitałem się z nim w mieszkaniu. Umówiliśmy się, że poczeka na mnie tutaj aby oddać mi klucze.
-Witaj Kise. Tu Masz swoje klucze.- Podał mi je. Zauważyłem na nich przywieszkę w kształcie paczka. Urocze~! *.*
-Znalazłeś sobie mieszkanie?!- Zapytałem odkładając zakupy do kuchni.
-Tak. To niedaleko stąd.- Odpowiedział jak zwykle spokojnie.
-Więc teraz ty i Takao macie swoje gniazdko.- Podszedłem do niego z uśmiechem. Midorima zarumienił się nieco na moje słowa. Gdy raz ze sobą rozmawialiśmy przez Skypa to usłyszałem głos Takao, który po chwili przytulił się do niego i dał mu buziaka. I tak dowiedziałem się, że są razem.
-Tak. Możecie wpaść niedługo na herbatę. Do zobaczenia.- O moim związku wszyscy wiedzą. Nie potrafiłem tego trzymać w sekrecie, a Aomine nawet nie protestował.
-Dobrze. Dziękuję~! I do zobaczenia~!- Zamknąłem za nim drzwi i z bagażami pognałem do sypialni. Ciasto zrobię jutro, więc teraz na nowo rozgoszczę się w swoim mieszkanku.
Następnego dnia byłem bardzo podekscytowany! Wstałem wcześnie aby wszystko przygotować. Sprzątać nie musiałem, gdyż Midorimacchi dbał o czystość w mieszkaniu. Tak więc wyszedłem na małe zakupy i wziąłem się za robienie ciasta. Najpierw upiekłem czekoladowy biszkopt i w międzyczasie zrobiłem czekoladowy krem. Przeciąłem biszkopt na 3 części i przełożyłem kremem. Ciasto włożyłem na trochę do lodówki i wziąłem się za robienie polewy. Wyciągnąłem ciasto z lodówki i polałem je czekoladą. Na koniec ozdobiłem truskawkami. I gdy oglądałem swoje dzieło zostałem od tyłu przytulony, przez co pisnąłem zaskoczony.
-Od progu czuję czekoladę. Co robisz Kise?- Zapytał Aominecchi patrząc na torcik.
-Aominecchi~! Wróciłeś~!- Prawie wykrzyknąłem ze szczęścia.- I popsułeś niespodziankę.- Powiedziałem robiąc dziubek niezadowolony.
-A co to za niespodzianka?- Zapytał miziajac mnie po brzuchu.
-Tort czekoladowy. Wiem jak bardzo go lubisz, więc nauczyłem się go robić. Musi jednak pozostać na trochę w lodówce, więc musisz poczekać.- Powiedziałem mieszając czekoladę, która mi pozostała.
-To wiem jak sporzytkujemy ten czas.- Powiedział po czym odkleił się ode mnie. Wziął ciasto i włożył je do lodówki, po czym wziął garneczek z czekoladą i pociągnął mnie sypialni. Rzucił mnie na łóżko tak, że leżałem brzuchem. Zdjął ze mnie koszulkę to samo robiąc że swoją.
-Aominecchi co ty....?!- Niedokończyłem czując jak wylewa jeszcze ciepłą czekoladę na moje plecy. Pisnąłem zaskoczony i opadłem na łóżko. Gdy już wylał całość odłożył garnek na podłogę i zaczął masować moje plecy, po chwili zlizując czekoladę i gryząc mnie czasem, Jęczałem pod jego dotykiem, Dobrze wie, że moim słabym punktem jest kręgosłup. A zwłaszcza dolna patria, którą właśnie pieścił. Zostałem przywrócony na plecy. Aomine wypił się w moje usta wkładając przy tym rękę w moje bokserki. Jęknąłem głośno w jego usta. Oplotłem rękoma jego szyję aby nie przestawał.
-Dotykałeś się tam?- Zapytał cicho Aomine.
-N-Nie.- Wysapałem.
-A ktoś cię tam dotykał?- Zapytał gryząc moją szyję.
-Nie.....ach.....- Jęknąłem czując, że jestem bliski końca.
-To dobrze.- Wymruczał, po czym przyspieszył ruchy ręką, przez co po krótkiej chwili doszedłem. Leżałem otumaniony. Aomine ściągnął moje spodnie wraz z bokserkami i sam rozebrał się do końca. Czując go na sobie zadrżałem. Aomine wypił się w moje usta wkładając przy tym pierwszy palec do mojej dziurki. Spiąłem się nieco lecz szybko rozluźniłem. Gdy trzy palce były już we mnie zacząłem się na nie nabijać. Bardzo tego pragnąłem. Aomine wyciągnął palce i jednym stanowczym ruchem wszedł we mnie. Krzyknąłem z bólu i przyjemności. Nie wiem dokładnie ile razy się kochaliśmy. Po prostu włączyłem umysł i wiłem się pod nim jęcząc z rozkoszy. Po tym leżałem wtulony w jego tors nie zdolny do jakiegokolwiek ruchu.
-Aominecchi~?!
-Tak?
-Kochasz mnie nadal?!- Wymamrotałem patrząc na niego.
-A dlaczego nie miałbym?!- Spojrzał na mnie zdziwiony.
-No nie widzieliśmy się rok i nic nie mogliśmy robić. Dziwię się, że ze mną nie zerwałeś.
-Kise co ci nagadali w tej Ameryce?! Heh~.- Aomine westchnął, po czy podsunął mnie do góry tak, że stykaliśmy się nosami.- Posłuchaj. Ten rok był dla mnie ciężki. W końcu chodziłem do szkoły policyjnej. Ale to nie dlatego. Był ciężki, bo ciebie nie było ze mną. I jak widziałem cię na tych okładkach magazynów, w telewizji to byłem zazdrosny. I przysięgłem sobie, że jak wrócisz to rozkocham cię w sobie na nowo. A jak wróciłem i zobaczyłem, że robisz dla mnie to ciasto to poczułem się bardzo szczęśliwy. Bo wiedziałem wtedy, sekty nadal mnie kochasz. Ryouta kocham cię i ten rok rozłąki tego nie zmienił.- Po jego słowach spaliłem buraka i schowałem twarz w jego szyi. Wcześniej nie powiedział mi nic tak romantycznego, a teraz jak to zrobił czuję się zawstydzony i mega szczęśliwy.
-Ja też cię kocham Daiki.- Wyszeptałem. Nie mogłem na razie powiedzieć mu tego wprost, gdyż wstyd wziął górę. Aomine jednak to zrozumiał, bo pogłaskał mnie po głowie i ucałował w czołko. Chyba za dużo miłości włożyłem w tą czekoladę......
-Od progu czuję czekoladę. Co robisz Kise?- Zapytał Aominecchi patrząc na torcik.
-Aominecchi~! Wróciłeś~!- Prawie wykrzyknąłem ze szczęścia.- I popsułeś niespodziankę.- Powiedziałem robiąc dziubek niezadowolony.
-A co to za niespodzianka?- Zapytał miziajac mnie po brzuchu.
-Tort czekoladowy. Wiem jak bardzo go lubisz, więc nauczyłem się go robić. Musi jednak pozostać na trochę w lodówce, więc musisz poczekać.- Powiedziałem mieszając czekoladę, która mi pozostała.
-To wiem jak sporzytkujemy ten czas.- Powiedział po czym odkleił się ode mnie. Wziął ciasto i włożył je do lodówki, po czym wziął garneczek z czekoladą i pociągnął mnie sypialni. Rzucił mnie na łóżko tak, że leżałem brzuchem. Zdjął ze mnie koszulkę to samo robiąc że swoją.
-Aominecchi co ty....?!- Niedokończyłem czując jak wylewa jeszcze ciepłą czekoladę na moje plecy. Pisnąłem zaskoczony i opadłem na łóżko. Gdy już wylał całość odłożył garnek na podłogę i zaczął masować moje plecy, po chwili zlizując czekoladę i gryząc mnie czasem, Jęczałem pod jego dotykiem, Dobrze wie, że moim słabym punktem jest kręgosłup. A zwłaszcza dolna patria, którą właśnie pieścił. Zostałem przywrócony na plecy. Aomine wypił się w moje usta wkładając przy tym rękę w moje bokserki. Jęknąłem głośno w jego usta. Oplotłem rękoma jego szyję aby nie przestawał.
-Dotykałeś się tam?- Zapytał cicho Aomine.
-N-Nie.- Wysapałem.
-A ktoś cię tam dotykał?- Zapytał gryząc moją szyję.
-Nie.....ach.....- Jęknąłem czując, że jestem bliski końca.
-To dobrze.- Wymruczał, po czym przyspieszył ruchy ręką, przez co po krótkiej chwili doszedłem. Leżałem otumaniony. Aomine ściągnął moje spodnie wraz z bokserkami i sam rozebrał się do końca. Czując go na sobie zadrżałem. Aomine wypił się w moje usta wkładając przy tym pierwszy palec do mojej dziurki. Spiąłem się nieco lecz szybko rozluźniłem. Gdy trzy palce były już we mnie zacząłem się na nie nabijać. Bardzo tego pragnąłem. Aomine wyciągnął palce i jednym stanowczym ruchem wszedł we mnie. Krzyknąłem z bólu i przyjemności. Nie wiem dokładnie ile razy się kochaliśmy. Po prostu włączyłem umysł i wiłem się pod nim jęcząc z rozkoszy. Po tym leżałem wtulony w jego tors nie zdolny do jakiegokolwiek ruchu.
-Aominecchi~?!
-Tak?
-Kochasz mnie nadal?!- Wymamrotałem patrząc na niego.
-A dlaczego nie miałbym?!- Spojrzał na mnie zdziwiony.
-No nie widzieliśmy się rok i nic nie mogliśmy robić. Dziwię się, że ze mną nie zerwałeś.
-Kise co ci nagadali w tej Ameryce?! Heh~.- Aomine westchnął, po czy podsunął mnie do góry tak, że stykaliśmy się nosami.- Posłuchaj. Ten rok był dla mnie ciężki. W końcu chodziłem do szkoły policyjnej. Ale to nie dlatego. Był ciężki, bo ciebie nie było ze mną. I jak widziałem cię na tych okładkach magazynów, w telewizji to byłem zazdrosny. I przysięgłem sobie, że jak wrócisz to rozkocham cię w sobie na nowo. A jak wróciłem i zobaczyłem, że robisz dla mnie to ciasto to poczułem się bardzo szczęśliwy. Bo wiedziałem wtedy, sekty nadal mnie kochasz. Ryouta kocham cię i ten rok rozłąki tego nie zmienił.- Po jego słowach spaliłem buraka i schowałem twarz w jego szyi. Wcześniej nie powiedział mi nic tak romantycznego, a teraz jak to zrobił czuję się zawstydzony i mega szczęśliwy.
-Ja też cię kocham Daiki.- Wyszeptałem. Nie mogłem na razie powiedzieć mu tego wprost, gdyż wstyd wziął górę. Aomine jednak to zrozumiał, bo pogłaskał mnie po głowie i ucałował w czołko. Chyba za dużo miłości włożyłem w tą czekoladę......
Komu narobiłam ochoty na czekoladę~? *.*


