czwartek, 10 grudnia 2015

Czekolada- Aomine x Kise

Ohayo~! ^.^
Piszę do was z telefonu x.x Tylko tu mam Internet, więc na razie mogę wstawiać jakieś miniaturki i one- shoty xp
Nie mam Internetu, więc piszę opowiadania, bo nie mam nic ciekawszego do robienia :p
I tym sposobem napisałam do końca Danse Macabre >.< Więc, gdy odzyskam Internet na kompie to wstawię 3 ostatnie rozdziały ;_; Smutna minka, bo przy jednym momencie miałam łzy w oczach.
Ale teraz cieszcie się czymś z Aomine i Kise w roli głównej *.*
Miłego czytania~! ^.^
#Kimie
Naprawdę lubię swoją pracę modela. Trzeba się przebierać kilka razy, malują cię, układają włosy i pozujesz kilka godzin- może być to męczące. Ale jak patrzę na efekt końcowy to wiem, że warto było. Dlatego po liceum nie zrezygnowałem z modelingu. Poszedłem na studia i dalej udzielam się w świecie mody. Po roku zaproponowali mi pracę w Ameryce. Ucieszyłem się i skorzystałem. Studia zdawałem zaocznie i nauczyłem się angielskiego, który wcześniej nie szedł mi zbyt dobrze.
Za tydzień miałem już wracać do Japonii. Bardzo się nie mogłem doczekać spotkania z Aominecchim~! Zapomniałbym! Chodzę z nim od liceum. Stało się to po jednym z bankietów. Piany wracałem do domu i po drodze spotkałem Aomine. Zabrał mnie do siebie widząc mój stan. Gdy dotarliśmy padłem na jego łóżko ledwo żywy. Gdy mnie rozbierał śmiałem się jak głupi. A jak in się rozebrał- do bokserek oczywiście- to się zarumieniłem. Położył się obok mnie i powiedział krótkie "Branoc". W głowie mi wirowało i zanim pomyślałem pocałowałem go. Patrzył na mnie chwilę zszokowany, a ja uśmiechnąłem się tylko i zasnąłem. Rano nic nie pamiętałem, a Aomine mało się odzywał. Dopiero jak na niego krzyknąłem- co doprowadziło mnie do większego bólu głowy to pokazał mi co zrobiłem. Pocałował mnie, a ja zdębiałem. Nie odzywaliśmy się do siebie przez jakiś czas. W końcu postanowiliśmy się spotkać. I na tym spotkaniu obaj zrozumieliśmy, że czujemy coś do siebie nawzajem i postanowiliśmy spróbować. I tak oto jesteśmy ze sobą. I tak teraz się nieco martwiłem, bo nie widzieliśmy się rok. Widzieliśmy się tylko, gdy gadaliśmy przez Skypa. Aominecchi nie mógł przyjechać, gdyż poszedł do szkoły policyjnej i nie miał czasu aby przyjechać choćby na trochę. A ja również nie mogłem przelecieć, gdyż często miałem jakieś sesje, wybiegi, imprezy czy wywiady.
Gdy wrócę chcę zrobić mu niespodziankę i upiec mu jego ulubiony tort czekoladowy. Kagami nauczył mnie, gdyż również był w Stanach. Tylko, że on był na pół roku i już dawno wrócił do domu. No nic. Wracając do mnie. W samolocie byłem bardzo niespokojny. A jak w końcu wylądowaliśmy to miałem ochotę pobiec do Aominecchiego. Niestety on wracał dopiero jutro ze szkoły, którą właśnie skończył. Może to i lepiej.....Przynajmniej się wyśpię i zdążę zrobić tort. Tak więc pognałem z lotniska do domu, po drodze występując do sklepu. Moje mieszkanie było czyste, gdyż pod moją nieobecność mieszkał tu Midorimacchi. Miał stąd blisko na Uniwersytet.
-Ohayo Midorimacchi~!- Przywitałem się z nim w mieszkaniu. Umówiliśmy się, że poczeka na mnie tutaj aby oddać mi klucze.
-Witaj Kise. Tu Masz swoje klucze.- Podał mi je. Zauważyłem na nich przywieszkę w kształcie paczka. Urocze~! *.*
-Znalazłeś sobie mieszkanie?!- Zapytałem odkładając zakupy do kuchni.
-Tak. To niedaleko stąd.- Odpowiedział jak zwykle spokojnie.
-Więc teraz ty i Takao macie swoje gniazdko.- Podszedłem do niego z uśmiechem. Midorima zarumienił się nieco na moje słowa. Gdy raz ze sobą rozmawialiśmy przez Skypa to usłyszałem głos Takao, który po chwili przytulił się do niego i dał mu buziaka. I tak dowiedziałem się, że są razem.
-Tak. Możecie wpaść niedługo na herbatę. Do zobaczenia.- O moim związku wszyscy wiedzą. Nie potrafiłem tego trzymać w sekrecie, a Aomine nawet nie protestował.
-Dobrze. Dziękuję~! I do zobaczenia~!- Zamknąłem za nim drzwi i z bagażami pognałem do sypialni. Ciasto zrobię jutro, więc teraz na nowo rozgoszczę się w swoim mieszkanku.
Następnego dnia byłem bardzo podekscytowany! Wstałem wcześnie aby wszystko przygotować. Sprzątać nie musiałem, gdyż Midorimacchi dbał o czystość w mieszkaniu. Tak więc wyszedłem na małe zakupy i wziąłem się za robienie ciasta. Najpierw upiekłem czekoladowy biszkopt i w międzyczasie zrobiłem czekoladowy krem. Przeciąłem biszkopt na 3 części i przełożyłem kremem. Ciasto włożyłem na trochę do lodówki i wziąłem się za robienie polewy. Wyciągnąłem ciasto z lodówki i polałem je czekoladą. Na koniec ozdobiłem truskawkami. I gdy oglądałem swoje dzieło zostałem od tyłu przytulony, przez co pisnąłem zaskoczony.
-Od progu czuję czekoladę. Co robisz Kise?- Zapytał Aominecchi patrząc na torcik.
-Aominecchi~! Wróciłeś~!- Prawie wykrzyknąłem ze szczęścia.- I popsułeś niespodziankę.- Powiedziałem robiąc dziubek niezadowolony.
-A co to za niespodzianka?- Zapytał miziajac mnie po brzuchu.
-Tort czekoladowy. Wiem jak bardzo go lubisz, więc nauczyłem się go robić. Musi jednak pozostać na trochę w lodówce, więc musisz poczekać.- Powiedziałem mieszając czekoladę, która mi pozostała.
-To wiem jak sporzytkujemy ten czas.- Powiedział po czym odkleił się ode mnie. Wziął ciasto i włożył je do lodówki, po czym wziął garneczek z czekoladą i pociągnął mnie sypialni. Rzucił mnie na łóżko tak, że leżałem brzuchem. Zdjął ze mnie koszulkę to samo robiąc że swoją.
-Aominecchi co ty....?!- Niedokończyłem czując jak wylewa jeszcze ciepłą czekoladę na moje plecy. Pisnąłem zaskoczony i opadłem na łóżko. Gdy już wylał całość odłożył garnek na podłogę i zaczął masować moje plecy, po chwili zlizując czekoladę i gryząc mnie czasem, Jęczałem pod jego dotykiem, Dobrze wie, że moim słabym punktem jest kręgosłup. A zwłaszcza dolna patria, którą właśnie pieścił. Zostałem przywrócony na plecy. Aomine wypił się w moje usta wkładając przy tym rękę w moje bokserki. Jęknąłem głośno w jego usta. Oplotłem rękoma jego szyję aby nie przestawał.
-Dotykałeś się tam?- Zapytał cicho Aomine.
-N-Nie.- Wysapałem.
-A ktoś cię tam dotykał?- Zapytał gryząc moją szyję.
-Nie.....ach.....- Jęknąłem czując, że jestem bliski końca.
-To dobrze.- Wymruczał, po czym przyspieszył ruchy ręką, przez co po krótkiej chwili doszedłem. Leżałem otumaniony. Aomine ściągnął moje spodnie wraz z bokserkami i sam rozebrał się do końca. Czując go na sobie zadrżałem. Aomine wypił się w moje usta wkładając przy tym pierwszy palec do mojej dziurki. Spiąłem się nieco lecz szybko rozluźniłem. Gdy trzy palce były już we mnie zacząłem się na nie nabijać. Bardzo tego pragnąłem. Aomine wyciągnął palce i jednym stanowczym ruchem wszedł we mnie. Krzyknąłem z bólu i przyjemności. Nie wiem dokładnie ile razy się kochaliśmy. Po prostu włączyłem umysł i wiłem się pod nim jęcząc z rozkoszy. Po tym leżałem wtulony w jego tors nie zdolny do jakiegokolwiek ruchu.
-Aominecchi~?!
-Tak?
-Kochasz mnie nadal?!- Wymamrotałem patrząc na niego.
-A dlaczego nie miałbym?!- Spojrzał na mnie zdziwiony.
-No nie widzieliśmy się rok i nic nie mogliśmy robić. Dziwię się, że ze mną nie zerwałeś.
-Kise co ci nagadali w tej Ameryce?! Heh~.- Aomine westchnął, po czy podsunął mnie do góry tak, że stykaliśmy się nosami.- Posłuchaj. Ten rok był dla mnie ciężki. W końcu chodziłem do szkoły policyjnej. Ale to nie dlatego. Był ciężki, bo ciebie nie było ze mną. I jak widziałem cię na tych okładkach magazynów, w telewizji to byłem zazdrosny. I przysięgłem sobie, że jak wrócisz to rozkocham cię w sobie na nowo. A jak wróciłem i zobaczyłem, że robisz dla mnie to ciasto to poczułem się bardzo szczęśliwy. Bo wiedziałem wtedy, sekty nadal mnie kochasz. Ryouta kocham cię i ten rok rozłąki tego nie zmienił.- Po jego słowach spaliłem buraka i schowałem twarz w jego szyi. Wcześniej nie powiedział mi nic tak romantycznego, a teraz jak to zrobił czuję się zawstydzony i mega szczęśliwy.
-Ja też cię kocham Daiki.- Wyszeptałem. Nie mogłem na razie powiedzieć mu tego wprost, gdyż wstyd wziął górę. Aomine jednak to zrozumiał, bo pogłaskał mnie po głowie i ucałował w czołko. Chyba za dużo miłości włożyłem w tą czekoladę......
Komu narobiłam ochoty na czekoladę~? *.*

sobota, 5 grudnia 2015

Baby Buu~!- Rozdział 3

Witam~! ^.^ 
Dawno jakoś mnie tu nie było. Ale mam takie wrażenie o.O
Nieważne. Przybyłam, jestem z kolejnym rozdziałem Baby Buu~! *.*
Na razie uznajmy, że jest on na Mikołajki. >p<
Ogółem to może się jutro coś pojawić jak będę miała internet xp
A na razie cieszcie się z Aomine i Kise w słodkim wydaniu ^^
I nie zapomnijcie o ankiecie o.-
Dobrej nocy~! <3
#Kimie

P.S. Nie zapomnijcie o napisaniu komentarza :*

Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano, ubraliśmy się, zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do mojej mamy i cioci. Mieliśmy jakieś 3 godziny jazdy, więc postanowiliśmy pojechać tak wcześnie. Moja mama pewnie nas tak szybko nie wypuści zwłaszcza, że bardzo lubi Aomine, a zwłaszcza jak chwali jej kuchnie i urodę. Raz pamiętam byłem o to zazdrosny ale, gdy Aomine to zauważył powiedział „Nie masz o co być zazdrosny, bo to ciebie kocham. A twoja mamę również kocham ale to dlatego, że ciebie urodziła.”. Spaliłem wtedy buraka i nie odzywałem się przez dobrą godzinę. Moja mam była oczywiście zachwycona i co chwila mówiła jaka z nas urocza para i, że cieszy się, że mam takiego kochanego chłopaka. Na samą myśl o tej rozmowie uśmiechnąłem się nieco i nawet zarumieniłem, patrząc na lewy profil Aominecchiego.

-Mam nadzieję, że to o mnie tak myślałeś z takim uśmiechem.- Usłyszałem nagle. Aomine spojrzał na mnie z rozbawieniem. Odwróciłem od niego wzrok patrząc na jezdnię.

-Możliwe.- Powiedziałem i wbiłem się bardziej w fotel. Gdy ustaliśmy na światłach Aomine szybko mnie pocałował, po czym ruszył dalej. Uśmiechnąłem się na tan gest siedząc spokojnie i czasami głaskając się po brzuchu. Jakiś nawyk sobie przez to wyrobię. Nadal mam płaski brzuch, a już nie mogę się doczekać, aż się zaokrągli i poczuje kopanie dziecka.



Po niecałych trzech godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Kupiliśmy jeszcze kwiaty i obowiązkowo białą czekoladę dla cioci. Zapukaliśmy i po chwili otworzyła nam Mineko*, czyli moja mama. Jestem bardzo do niej podobny. Blond włosy sięgające ramion, brązowe oczy, jasna cera. Ma już 40 na karku, a wygląda na jakieś niecałe 30.

-Ryouta~! Daiki~! Miło was widzieć~!- Od razu wpuściła nas do środka z szerokim uśmiechem i wyściskała. Oczywiście musieliśmy się nieco schylić aby mogła nas ucałować. Tak to jest, gdy ma się 172 centymetry wzrostu. Wręczyliśmy jej kwiaty na co wyściskała nas ponownie.

-Jest ciocia Sumiko*?- Zapytałem idąc za mamą do salonu.

-Nie ma jej ale powinna niedługo wrócić.- Powiedziała z promiennym uśmiechem wkładając kwiaty do wazonu.- Rozgłoście się. Kawy? Herbaty?- Zapytała idąc w stronę kuchni, która była połączona z salonem.

-Herbaty.- Powiedziałem. Aomine również poszedł do kuchni i pomógł pokroić ciasto, przy okazji zjadając już kawałek. Mineko zawsze do upominała ale robiła to z uśmiechem, więc nigdy nie miała mu tego za złe. Usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy rozmawiać o codziennych sprawach.

-Jak ci idzie w pracy Daiki?- Zapytała moja mama.

-Bardzo dobrze. Chociaż czasami mam dość wypełniania tych wszystkich formularzy.- Aomine uśmiechnął się miło, zajadając się ciastem.- I, że tak powiem nie do tematu, mam nadzieję, że dostanę tego pysznego ciasta na wynos.- Powiedział, po czym wziął kolejny kawałek. Moja mama zaśmiała się tylko.

-Ależ oczywiście. Jak zwykle dużo upiekłam, więc nie będzie to problemem.- Teraz się dziwie, że jestem taki chudy. No bo jak to możliwe żeby mieć tyle smakołyków w domu i trzymać się swojej wagi. Chyba za mało czasu spędzałem w kuchni.

-Synku widziałam twoją ostatnią sesję. Wyszłeś na niej cudownie.- No tak. Przecież mamusia kupuje każde czasopismo, w którym się pojawię i ogląda każdy program ze mną.

-Dziękuje za komplement. A co u ciebie słychać?- Zapytałem i spróbowałem ciasta zanim Aomine mi go nie zje. Było naprawdę pyszne.

-A wszystko dobrze. Wręcz nic nowego. A, że tak spytam stało się coś, że przyjechaliście? No wiecie, zazwyczaj zapowiadacie wizytę, a teraz zrobiliście mi taką niespodziankę.- Uśmiechnęła się promiennie. No tak. Zazwyczaj nie mamy czasu na wyjazdy i nie często możemy się spotkać. Odłożyłem talerzyk i uśmiechnąłem się. Aomine napił się herbaty i spojrzał najpierw na mnie, a następnie na moją mamę.

-Mamy coś ważnego do powiedzenia.- Powiedział Aomine z uśmiechem i złapał moją dłoń. Moja mam patrzała to na mnie to na Daikiego w oczekiwaniu.

-Mamo.......zostaniesz babcią. Jestem w ciąży.- Powiedziałem i zapadła chwilowa cisza. Chwilowa, gdyż po tej chwili moja mama pisnęła radośnie i zaklaskała nawet.

-Naprawdę?! Tak się cieszę~!- Podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła, po czym przytuliła również Aominecchiego.- Powiedz mi więcej~!- Usiadła naprzeciw nas i uśmiechała się szeroko.

-No więc to już będzie 3 tydzień. My sami dowiedzieliśmy się niedawno. Z dzieckiem wszystko w porządku. No i to na razie tyle.- Powiedziałem uśmiechając się szeroko. Po tym porozmawialiśmy jeszcze nieco, przyszła również ciocia i powiedzieliśmy jej tą nowinę. Również bardzo się cieszyła i gratulowała kilka razy. Zjedliśmy jeszcze obiad, po czym musieliśmy już wracać. Mama obiecała, że za dwa tygodnie nas odwiedzi, razem z ciocią oczywiście. W dobrych humorach i z blacha ciasta wróciliśmy do domu.



Niedziela zapowiadała się słonecznie. Na niebie było niewiele białych chmurek i było dość ciepło. Przeciągnąłem się leniwie tuląc się do torsu Aominecchiego. Ten machinalnie objął mnie w pasie i przycisnął mocniej do siebie. Mruknąłem zadowolony i zasnąłem ponownie. Obudziłem się po dwóch godzinach. Przeciągnąłem się niczym kot spoglądając na Aomine. Dalej spał sobie smacznie. Wstałem powoli nie budząc go i poszedłem do kuchni. Spojrzałem na zegar- 11:35. Czyli pora na późne śniadanie. Wstawiłem wodę na kawę i wziąłem się za przygotowywanie tostów. Po niecałych 15 minutach miałem już gotową górę tostów z dżemem i czekoladą oraz dwie kawy. Położyłem wszystko na stół i poszedłem obudzić Aominecchiego. Wszedłem do sypialni. Aomine dalej spał na plecach z lekko otwartymi ustami. Uśmiechnąłem się i podszedłem do niego, siadając tuż obok.

-Aominecchi~! Pora wstawać~!- Powiedziałem, po czym zacząłem składać krótkie pocałunki na jego ustach. Nie musiałem długo czekać na reakcję Daikiego. Zaczął oddawać pocałunki, a gdy chciałem się oddalić złapał mnie w pasie i zaciągnął na łóżko, całując mnie namiętnie. Jęknąłem w jego usta, obejmując jego szyję rękoma.

-Aominecchi~!- Jęknąłem, gdy poczułem jak wsuwa dłonie pod moją koszulkę.- Nie teraz. Teraz masz grzecznie wstać na śniadanie, które czeka ciepłe na stole.- Powiedziałem stanowczo muskając jego policzki kciukami.

-Hmmm.....Więc po śniadaniu mogę to dokończyć.- Uśmiechnął się łobuzerko i wstał, ciągnąc mnie za sobą. Zarumieniłem się lecz nic nie powiedziałem dając się prowadzić. Usiedliśmy i wzięliśmy się za jedzenie. Oczywiście Aomine najpierw przyssał się do kawy. Ja tymczasem wziąłem się za jedzenie tostów i popijanie delikatnej kawy. I tak będę musiał ją przestać pić ale na razie na taką delikatną mogę sobie pozwolić. Po dłuższej chwili usłyszałem śmiech Aomine. Spojrzałem się na niego nie wiedząc o co chodzi.

-Widzę, że apetyt ci dopisuje. Zjadłeś już 7 testów.- Powiedział z uśmiechem. Spojrzałem się na talerz i szybko policzyłem. No i możliwe, że tyle już zjadłem. Zarumieniłem się nieco zawstydzony tym faktem.- Nie mówię, że to źle. Teraz jesz za dwóch.- Uśmiechnął się i złapał moją dłoń. Uśmiechnąłem się i przytaknąłem biorąc kolejnego tosta. Wtem usłyszeliśmy pukanie. Spojrzeliśmy się na siebie. Aomine wstał i poszedł do drzwi, a po chwili do salonu weszła kobieta, którą dość dobrze już znałem.

-Ryouta~!- Uśmiechnęła się promiennie i pocałowała mnie w oba policzki. Mayumi*, czyli mama Aomine jak zwykle prezentowała się znakomicie. Czarne długie włosy związane w warkocz, ciemnoniebieskie oczy i nieco opalona skóra. Jest naprawdę świetną kobietą, która czasami zachowuje się jak nastolatka. Poszła do kuchni po kawę i usiadła obok Daikiego.

-Dobrze, że wiem, że mój synek lubi pospać, bo jakbym zjawiła się wcześniej to bym nie weszła.- Uśmiechnęła się i wzięła sobie tosta. Jak zwykle zachowywała się bardzo swobodnie.

-Jak byś nie weszła drzwiami to weszłabyś oknem. Przecież to cecha rodziny Aomine.- Powiedział Daiki uśmiechając się zadziornie.

-Tak, tak. A tak ogółem to co u was słychać?- Zapytał z uśmiechem popijając kawę.

-W sumie to dobrze. I dobrze, że przyszłaś bo musimy ci coś powiedzieć.- Powiedział Daiki dopijając kawę.

-O~! Więc zamieniam się w słuch.- Spojrzała się z zaciekawieniem na swojego syna.

-Ty zostaniesz babcią, ojciec dziadkiem, a ja ojcem. Kise jest w ciąży.- Uśmiechnął się szeroko patrząc na swoją mamę. Ta siedziała chwilę zszokowana.

-W ciąży......Jej~! Gratuluje~!- Uśmiechnęła się szeroko i uścisnęła swojego syna. Oczywiście podeszła do mnie i również to zrobiła.

-Dziękujemy.- Powiedziałem nieco zawstydzony.

-Jeśli będziecie potrzebowali pomocy to śmiało mówcie. I przekażę twojemu ojcu tą nowinę, gdy wróci z pracy.-Uśmiech nie schodził jej z twarzy i z tego szczęścia jeszcze raz wyściskała Daikiego. Porozmawialiśmy jeszcze trochę zjadając do końca tosty, po czym Mayumi stwierdziła, że miała iść na zakupy. Pożegnała się z nami i wyszła. Odetchnąłem i poszedłem się przebrać. Oczywiście musiałem zrobić to w łazience, bo Aomine chciał się do mnie dobrać. Jakąś godzinę później mieliśmy kolejnych gości.

-Witajcie Daiki, Ryouta.- Przywitał się z nami Akashi.

-Dzień dobry Aomine-kun, Kise-kun.- I Kuroko. Midorimacchi i Murasakibaracchi przywitali się z nami skinieniem głowy. Usiedliśmy w salonie i dopiero jak na stole znalazły się kubki z herbatą i ciasto głos zabrał Akashi.

-Dowiedziałem się o twojej ciąży Ryouta i obu wam gratuluję.- Uśmiechnął się o dziwo przyjaźnie, przez co poczułem się nieco pewniej.

-Gratfuluje.- Powiedział Atsushi z ciastem w buzi. Skinąłem głową śmiejąc się z jego obżarstwa, które nie zmieniło się na przestrzeni lat.

-Zaskoczyło mnie to ale również wam gratuluję.- Powiedział Midorimacchi poprawiając okulary.

-Dzięks.- Aomine uśmiechnął się szeroko jakby nie stresując się ich przybyciem.

-Jak się czujesz Kise-kun?- Zapytał Kuroko. Po tym o dziwo rozmawialiśmy spokojnie na różne tematy. Czułem się tak, jakbyśmy cofnęli się do gimnazjum, gdy każdy z nas jeszcze nie ześwirował. Miło było tak sobie pogawędzić. Był późny wieczór, gdy wyszli. I nawet umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Po zamknięciu drzwi spojrzałem na Aomine, który opierał się o ścianę. Uśmiechnął się do mnie ciepło i wyciągnął ręce. Zaśmiałem się i  szybko znalazłem się w jego objęciach, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Co też ciąża robi z człowiekiem.






*Nie wiem jak naprawdę mają na imię matka i ciocia Kise oraz mama Aomine, więc sobie wymyśliłam dla potrzeb opowiadania. :)

czwartek, 26 listopada 2015

Baby Buu~!- Rozdział 2

Doberek Kochani~! ^.^
Jak pisałam tak jest kolejny rozdział Baby Buu~! :*
I sądząc po wyświetleniach to spodobało wam się nowe opowiadanie ^-^
Muszę wam się przyznać, że mam radochę z pisania tego. :D
Przypomnę jeszcze o ankiecie---->
 I życzę wam miłego czytania~!:3
#Kimie
 
Rozdział dedykuję Mine Izuki~! <3 
Bo tak kocha Kise~! :*
Kise pozdrawia cię cieplutko~! ^^



Po wytuleniu się na kanapie Aomine wypytał mnie o wszystko. Powiedziałem, że sam jeszcze wszystkiego nie wiem, bo dopiero co czytałem o pierwszych objawach. Następnie zastanawialiśmy się jak powiedzieć o tym znajomym. Przypomnieliśmy sobie, że niedługo mam pokaz i mieliśmy iść po nim do Kuroko i Kagamiego, gdzie będzie kilka osób z ich byłej drużyny. Postanowiliśmy wtedy powiadomić chociaż tą część, gdyż reszta szybko się zapewne od nich dowie. Byłem tak podekscytowany, że cieszyłem się jak głupi. Biorąc później prysznic głaskałem się po brzuchu z tą świadomością, że już żyje tam mały człowiek. Ubrany w krótkie spodenki i koszulkę leżałem na łóżku próbując się uspokoić. Po niedługim leżeniu Aomine również wyszedł z łazienki. Położył się kładąc głową na moim brzuchu i opatulając mnie w pasie.

-Pogadałbym z tobą Juniorze ale jesteś jeszcze za malutki aby mnie słyszeć. Więc rośnij tam silny jak twój zajebisty tatuś.- Powiedział Aomine, a ja się zaśmiałem. To było urocze jak mówił do dziecka, które jest pewnie wielkości paznokcia.

-Aominecchi~! Nie przeklinaj przy dziecku~.- Upomniałem go. Aomine nic nie powiedział tylko podwinął moją bluzkę składać leniwe pocałunki na moim brzuchu i powoli kierując się wyżej. Zarumieniłem się, po czym westchnął czując pocałunki na moich żebrach, które o dziwo miałem wrażliwe. Dotarł do mojej szyi zostawiając na niej małą malinkę, po czym pocałował mnie namiętnie.

-Aomine.....Ja nie wiem czy powinniśmy.....- Wymamrotałem, próbując uspokoić swoje rozszalałe serce.

-Przecież nic się nie stanie i się zabezpieczę. Nie martw się, będę delikatny.- Wyszeptał, po czym ponownie wpił się w moje usta. Objąłem jego szyje rękoma wplatając palce w granatowe włosy. Aomine oderwał się ode mnie na aby rozebrać mnie jak i siebie, więc po chwili leżeliśmy nadzy przytuleni do siebie, a nasze usta nie odstępowały od siebie. Po dłuższej chwili Daiki ponownie zaczął wyznaczać ścieżkę pocałunkami tym razem w dół. Najpierw pocałował oba policzki, nosek i czoło, przechodząc na ucho i szyję. Całował, lizał i podgryzał moją skórę, co sprawiało mi dużo przyjemności. Zjechał na obojczyk i zaraz niżej przysysając się do lewego sutka. Jęknąłem cicho głaszcząc i drapiąc go po plecach, ramionach oraz karku. Aomine possał jeszcze drugi sutek i zjechał niżej specjalnie omijając moje krocze, które domagało się uwagi. Zadrżałem jednak czując jego pocałunki i ugryzienia na wewnętrznej stronie moich ud. Następnie złapał mojego penisa i zaczął delikatnie poruszać ręką w górę i w dół. Wygiąłem się w lekki łuk jęcząc cicho z przyjemności lecz nie trwało długo jak moje jęki były coraz głośniejsze. Aomine wziął mojego penisa w usta wkładając do mojej dziurki pierwszy palec. Drżałem na całym ciele, a gdy trafił w ten czuły punkt, gdy dołożył drugi palec krzyknąłem. Aomine oderwał się od mojego przyrodzenia całując moją szyję i dokładając trzeci palec.

-Aomine....już możesz.- Wysapałem, po czym jęknąłem. Aomine wyciągnął palce, po czym nałożył prezerwatywę na swojego penisa tak jak obiecał i po nałożeniu nieco żelu włożył go powoli we mnie. Zacisnąłem dłonie na jego ramionach, odchylając głowę w tył z jękiem. Daiki oczywiście odczekał nieco aż się przyzwyczaję, po czym zaczął się powoli poruszać. Jęczałem i wzdychałem, gładząc przy tym ramiona i plecy Aominecchiego. Zrobiło mi się na chwilę ciemno przed oczami i jęknąłem głośno, gdy Daiki trafił w ten punkt.

-Daiki mocniej! Proszę!- Wyjęczałem wijąc się pod nim. Niespodziewanie Aomine złapał mnie w tali podnosząc do pozycji siedzącej. Oplotłem jego szyję ramionami, a on trzymając ręce na moich pośladkach poruszał się szybko i głęboko w moim wnętrzu, całując i podgryzając moją szyję. Długo nie wytrzymałem i po kilku pchnięciach idealnie w moją prostatę doszedłem z głośnym jękiem. Aomine poruszył się jeszcze kilka razy, po czym również doszedł. Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie normując oddech. Po tym Aomine położył mnie delikatnie na łóżku, wychodząc ze mnie i zdejmując kondoma. Wytarł jeszcze nas obu od mojej spermy, po czym położył się obok, a ja od razu się w niego wtuliłem. Poczułem jeszcze, że zostaję przykryty i pocałunek w czoło zanim zasnąłem.



Rano czując przyjemny zapach otworzyłem oczy i przeciągnąłem się, po czym niechętnie wychodząc z ciepłego wyrka ruszyłem do kuchni. Ustałem w drzwiach przyglądając się Aomine, który w stroju policjanta robił naleśniki. Podszedłem do niego przytulając się do jego pleców.

-Nie wiedziałem, że policjanci potrafią robić takie śniadania.- Zaśmiałem się patrząc jak smaży się kolejny naleśnik.

-Policjanci dużo potrafią o czym nawet przekonał się pewien model wczorajszej nocy.- Aominecchi uśmiechnął się zadziornie, a ja zarumieniłem. Gdy chciałem coś powiedzieć Aomine pocałował mnie, więc zamilkłem.- Dzień dobry Ryouta.- Powiedział z uśmiechem, a ja spaliłem buraka. Jesteśmy już ze sobą 8 lat, a ja nadal rumienię się jak idiota na dźwięk swojego imienia z jego usta.

-Dobry.- Wymruczałem, po czym pocałowałem szybko Aomine w policzek i pognałem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem się udając się na śniadanie, które właśnie wylądowało na stole. Usiadłem i z uśmiechem jadłem naleśniki. Musiałem przyznać, że wyszły mu bardzo dobrze. A ja nadal mimo to pamiętam jak pierwszy raz się za nie wziął. Skończyło się na tym, że przyszedł Kagami i nawrzeszczał na niego wyrzucając spalonego naleśnika wraz z patelnia do śmieci.

-Właśnie! Aominecchi podwieziesz mnie do lekarza?- Zapytałem przerywając jedzenie.

-Pewnie ale dlaczego musisz ponownie do niego iść?- Zapytał nieco zdziwiony.

-Chce mi zrobić odpowiednie badania i powie mi co nieco o ciąży.- Uśmiechnąłem się na myśl o dziecku. Aomine pokiwał tylko głową kończąc swoje śniadanie.



Po wizycie u lekarza, który zapewnił, że z dzieckiem jest wszystko dobrze i doradził nieco udałem się na sesję zdjęciową. Tak więc do 16 przebierałem się i pozowałem, próbując się cały czas nie uśmiechać. Po sesji mój menadżer pan Hatoyama miał mnie zawieść do domu, więc czekał w garderobie pisząc coś na telefonie.

-Dobra robota Kise.- Powiedział z lekkim uśmiechem zerkając na mnie na chwilę.

-Dziękuję. Eto....Panie Hatoyama muszę panie o czymś powiedzieć.- Zacząłem nieco nieśmiało. W końcu jak mi brzuch urośnie to nie będę mógł uczestniczyć w sesjach zdjęciowych, a tym bardziej pokazach mody.

-Tak Kise? Stało się coś?- Zapytał nie odrywając wzroku od telefonu.

-Bo ja niedługo nie będę mógł brać udziału w sesjach zdjęciowych.- Powiedziałem przebierając się przy tym powoli.

-A to dlaczego?- Zapytał patrząc nadal w ekran telefonu.

-Bo jestem w ciąży.- Powiedziałem, a telefon spadł na podłogę. Pan Hatoyama stojąc jak sparaliżowany obrócił powoli głowę w moją stronę, patrząc się zszokowany na mnie.

-Co?- Wydukał mrugając.

-No.....Jestem w ciąży i jak urośnie mi brzuch to już nie będę mógł pozować.- Powiedziałem trochę niepewnie i ponownie nastała między nami cisza.

-JAK MOGŁEŚ DO TEGO DOPUŚCIĆ?!!!!- Wydarł się po chwili i w dwóch susach znalazł się tuż przede mną.- NIE MOGLIŚCIE SIĘ ZABEZPIECZAĆ?!!!! PRZECIEŻ NIE MOŻESZ PRZERWAĆ KARIERY NA TAK DŁUGO!!!- Wydzierał się, a ja skuliłem się na krześle.

-Przepraszam!! Sam się tego nie spodziewałem!! Przepraszam!!- Wykrzyczałem i skuliłem się na krześle. Po chwili usłyszałem westchnienie, więc  odważyłem się spojrzeć na nieco starszego ode mnie pana Hatoyamę.

-Przepraszam. Poniosło mnie. To jest pewne?- Zapytał już spokojniej poprawiając swoje okulary.

-Tak. To już drugi tydzień.- Powiedziałem i uśmiechnąłem się. Pan Hatoyama chwilę mi się przyglądał, po tym z uśmiechem pogłaskał mnie po głowie.

-Gratuluję.- Na jego słowa zrobiło mi się ciepło na sercu i uśmiechnąłem się szerzej.- Ale jednak nie możesz zaniedbywać pracy modela. Zastanowię się co mógłbyś robić w zamian za sesje zdjęciowe i się wtedy odezwę. A teraz chodź. Miałem cię przecież odwieść do domu.- Odetchnąłem z ulgą i po ubraniu bluzy wyszliśmy.



W weekend po moim pokazie, którego Aomine nie musiał pilnować i dostał gratulację od mojego menadżera pojechaliśmy do Kagamiego i Kuroko. Kagami był w dobrym humorze, gdyż przywitał nas z szerokim uśmiechem, a Kuroko od razu zapytał mnie czy już dobrze się czuję. Odpowiedziałem, że tak nie zdradzając jeszcze taj wiadomości. Oprócz nas byli jeszcze Kiyoshi, Hyuga, Izuki, Mitobe, Koganei, Kawahara, Riko i Satsuki. Przywitaliśmy się, przy czym Momoi wtuliła się w Aomine tak, że nie chciała go puścić. Aomine zaśmiał się na jej zachowanie i dał się jeszcze chwilę tak ściskać. Potem usadowiliśmy się na kanapie, bo i tak większość wolała siedzieć na podłodze. Obok mnie usiadła Momoi i Kuroko, a na fotelu obok usiadła Riko. Przez dłuższy czas rozmawialiśmy o koszykówce, pracy i pospolitych sprawach jedząc przy ty przekąski przygotowane przez Kagamiego i pijąc sok. Nikt nie pił, gdyż większość była samochodami. W pewnym momencie spojrzałem znacząco na Aomine, a on się lekko uśmiechną.

-Oi słuchajcie mnie wszyscy! Mam wam coś do powiedzenia.- Powiedział z lekkim uśmiechem, na co wszyscy od razu ucichli i czekali co też Aomine ma im do powiedzenia. Mając przy tym nadzieje, że nie będzie to głupie i bezsensowne.

-O co chodzi Aomine-kun?- Zapytał Kuroko patrząc na nas z zaciekawieniem. Aomine zaśmiał się krótko pod nosem, po czym złapał mnie za rękę.

-Zostanę ojcem. Kise jest w ciąży.- Powiedział, a przez chwilę zapadła cisza.

-HEEE~~??!!!- Wykrzyknęła większość oprócz Kuroko i Momoi, która rzuciła się na Aomine z gratulacjami.

-Gratuluję.- Powiedział Kuroko z uśmiechem i poklepał mnie lekko po plecach.

-A-A-Ale j-jak to?!- Wyjąkał Kagami, który siedział najbliżej nas.

-No normalnie. Nie wiesz Kagami, że facet też może zajść w ciąże?- Zapytał Aomine wychylając się zza różowych włosów Satsuki. Kagami zamilkł i zarumienił się nieco.
-Nic nam nie pozostaje jak pogratulować.- Stwierdził wesoło Kiyoshi i podniósł swoją szklankę w górę na znak toastu. Reszta poszła w jego ślady, no może oprócz Aomine i Momoi, która dalej go ściskała łkając cicho i mamrocząc coś w jego koszulkę. Oczywiście później na mnie się rzuciła i wypytywała o dziecko. Długo po tym nie siedzieliśmy, gdyż planowaliśmy pojechać do mojej mamy powiedzieć jej tą nowinę. Tak więc pożegnaliśmy się i umówiliśmy, że urządzimy później jakąś małą imprezę z tej okazji. Szczęśliwi, a zarazem zmęczeni wróciliśmy do domu i szybko zasnęliśmy wtulenie w siebie.