środa, 5 sierpnia 2015

Liebster Award

Nominowane przez Kill-chan~! ^.^ 
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę." Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Odpowiedzi Kimie:
1.Wolisz mięso czy warzywa? 
Hmmm....Ciężko wybrać. Lubię to i to. No ale jakbym miała wybrać jedno to wybieram mięso~!
Mięso przede wszystkim ;) 
2.Jaka rzecz jest po twojej lewej stronie?
Mała niebieska doniczka w białe kropki z różowym motylkiem, a w niej długopisy.
Miałam w niej kaktusa ale nie przetrwał zbyt długo.>.<
3.Uwielbiasz deszcz?
I tak i nie. Z jednej strony jak pada to nie muszę wychodzić z domu i mogę siedzieć i pisać albo po prostu się lenić. A z drugiej jak miałam coś zaplanowane, a tu deszcz to nie jest fajnie. Ale tak ogółem to lubię deszcz.
4.Czego nienawidzisz?
Braku internetu i rozładowanej komórki. Brak internetu jest dla mnie masakrą, gdyż wiele czasu spędzam na czytaniu, czy szukaniu czegoś w internecie oraz po prostu kontaktowaniu się z kimś, gdy brak kasy na koncie. No a rozładowany telefon podczas, gdy chce się gdzieś wyjść to niezbyt ciekawa sprawa. Zwłaszcza, że kocham słuchać muzykę, gdy gdzieś idę.
5.Jaki kolor opisywał by ciebie?
Czarny. Zdecydowanie. Po pierwsze to taki spokojny kolor, a ja właśnie taka jestem. Po drugie jest taki tajemniczy, jakby coś skrywał- lepiej żeby rodzice nie wiedzieli że ich córeczka czyta yaoi.No i to jest mój ulubiony kolor ^.^
6.Ile serii anime/mangi masz za sobą?
Ciężkie pytanie. Ogółem to dość dużo, bo uwielbiam oglądać anime jak i czytać mangi. Anime zazwyczaj oglądam przed snem- "jeszcze tylko jeden odcinek", a mangi w wolnym czasie. No i zebrało się tego trochę więc ciężko powiedzieć. 
7.Oglądasz Blowka?
Nie. Nawet nie wiem co to jest. O.O
8.Co teraz robisz?
Odpowiadam na pytania Kill-chan~! ^.^
9.Pisanie to twoje hobby czy zbicie czasu?
Zdecydowanie hobby. Na zbicie czasu to oglądam telewizję. A pisanie to taka pasja, która nieźle wciąga. No i czasami są problemy z pisaniem typu brak weny ale dzięki temu staram się bardziej tak, aby wyszło perfekcyjnie. ;)
10.Jakie masz przezwisko?
Kimie. Po prostu.  No i ostatnio zaczęli mówić do mnie ruda, gdyż przefarbowałam się na czerwono. No malinowo no ale nie będę ich upominać. ;p No jeszcze Niunia ale to mamusia tak mówi. :p
11.Czytasz moje opowiadania?
Niedawno dopiero zaczęłam. Brak czasu z powodu własnego bloga plus urodzin plus braku internetu przez krótki czas plus trzeba było ogarnąć inne czytane opowiadania. ^.^
Oczekuj mojego komentarza. :p


Odpowiedzi Asuny:

1.Wolisz mięso czy warzywa? 
Warzywa.
 2.Jaka rzecz jest po twojej lewej stronie?
 Kanapa. (Przeczytałam kanapka :p- Kimie)
3.Uwielbiasz deszcz?
Po prostu kocham~! <3
4.Czego nienawidzisz?
Bycia okłamywaną. >.<
5.Jaki kolor opisywał by ciebie?
Fioletowy. 
6.Ile serii anime/mangi masz za sobą?
Około 300. ^.^ (She is otaku. Me too~!- Kimie) 
 7.Oglądasz Blowka?
Co to w ogóle jest?! o.O Nie XD
 8.Co teraz robisz?
Gram.
 9.Pisanie to twoje hobby czy zbicie czasu?
Hobby. (Piąteczka~! :D- Kimie)
 10.Jakie masz przezwisko?
 Asu. (A ja, czyli Kimie, mówię do niej Becia albo Beta lub po imieniu ^.^)
 11.Czytasz moje opowiadania?
Nie. 

Moje pytania:
1.Ulubiony paring?
2.Lubisz wampiry, wilkołaki i inne tego typu stworki?
3.Trzy ulubione męskie postacie z anime? Dlaczego oni?
4.Jaką postacią z anime chwiałabyś/chciałbyś być?
5.Natchnienie/wena to według ciebie kobieta czy mężczyzna?
6.Ulubiony zespół?
7.Trzy rzeczy, które używasz codziennie i nie możesz się bez nich obejść?
8.Jesteś czyściochem czy bałaganiarzem/bałaganiarą?
9.Osoba,  którą chciałbyś/chciałabyś poznać?
10.Film czy książka?
11.Czytasz moje opowiadania i inne historie z bloga?

Nominowani:
http://ian-rafi-lovers.blogspot.com/
http://sasayaku-no-kage.blogspot.com/
http://havenyaoi.blogspot.com/
http://marulove20.blogspot.com/
http://vanilia-windrose.blogspot.com/
http://yaoiyurichet-new.blogspot.com/

wtorek, 4 sierpnia 2015

Shizaya pisana przez Kimie~!

Ohayo~! Kimi powróciła~! ^.^
Blogger na pewien czas mi się zbuntował i nie mogłam nic wstawić >.<
Ten post ogółem miał być 30 lipca w moje urodzinki~!*.*
 No ale mogę go z radością wstawić nawet dzisiaj :)
Jest to one-shot inny niż wszystkie, gdyż są do niego moje komentarze. 
Tak więc w małym stopniu dowiecie się co siedzi Kimie w głowie ;p
Uprzedzam, że to yaoi, czyli facet x facet.
Nie lubisz-nie czytaj.
Lubisz, wręcz kochasz- zapraszam serdecznie.
No i oczywiście +18, żeby nie było. ^.^
Enjoy~! ;*



 
No dobra. Trzeba się wziąć za pisanie. Tylko jak to miało być??! Eeee......I o zgrozo jak zacząć?!! o.O Relax, wystarczy chwilkę pomyśleć......



Ikebukuro jest znane z dwóch powodów: Jeźdźca bez głowy oraz Bestii z Ikebukuro. Jeździec to Celty Sturluson, która jest dziewczyną podziemnego lekarza Shinry, a Bestia to Shizuo Heiwajima- starszy brat Kasuki, który jest popularnym aktorem. Celty jest dobrą przyjaciółką Shizuo. Shizuo poznał ją przez Shinrę, gdyż chodzili razem do szkoły. No ale to nie o to tu chodzi. Jest jeszcze osoba dobrze znana nie tylko w Ikebukuro ale i w całym Tokio- Izaya Orihara. Znany informator z Shinyuku. Również zna Doktorka, jak i Bezgłowego Jeźdźca, a Shizuo tym bardziej. Od kilku już lat przecież rozwalają Ikebukuro przez swoje gonitwy.



Fruwające znaki drogowe, automaty i śmietniki są na porządku dziennym. Dlatego najlepiej, gdy usłyszy się głośny ryk to chowaj się w Rossian Sushi~! Ta, porady dla osób tam mieszkających Kimie udziela telefonicznie. :p No dobra. Dość o zniszczeniach, pora pisać dalej......



Przez ostatni jednak rok trochę się to uspokoiło. Gonitwy zdarzały się raz w tygodniu, ewentualnie dwa. Czyżby dwójka największych wrogów zawarła rozejm?! W pewnym sensie można tak powiedzieć. Cofnijmy się o rok.



Wlatujemy w czarną dziurę. Shiki. Kontroluj sytuację z wygodnego fotela ze szklaneczką whisky w ręce.



Shizuo wracał właśnie z pracy, a dokładniej ze sklepu. Był wczesny wieczór, więc postanowił zrobić sobie coś pożywnego na kolację, zamiast kupować na wynos sushi. Szedł spokojnie z papierosem w ustach, gdy nagle mignęła mu kurtka z futerkiem. Od razu podskoczyła mu adrenalina lecz jak szybko skoczyła tak opadła. O dziwo Izaya go nie zauważył tylko pobiegł w jakąś uliczkę. Było to bardzo dziwne, więc Shizuo postanowił sprawdzić co ta gnida kombinuje.



Stop. <Kimi udaje się do kuchni. Sprawdza lodówkę. Wraca z powrotem.> Na razie nie jestem taka głodna, więc kolacja może poczekać. Na czym to ja skończyłam? Ach tak. Shizuś podąża za Izayą do ciemnego zaułka.......I Kimie jedno w głowie, czyli gwałty z wieczora. >.< No dobra. Dalej.....



Pobiegł cicho za nim. W ślepej uliczce stał Izaya z wyciągniętym w stronę grupki mężczyzn nożem. Shizuo pomyślał, że menda sprowokowała kilki ludzi- jak zwykle- a ci teraz chcą się z nim rozprawić. Nie wiadomo dlaczego nie odszedł tylko stał i patrzał co się wydarzy. Jeden z mężczyzn powiedział coś do Izayi. Shizuo nie zrozumiał, gdyż mówił po rosyjsku. Izaya natomiast tak, gdyż uśmiechnął się złowieszczo i odpowiedział mu. Tamtym najwyraźniej się to nie spodobała, gdyż zazgrzytali zębami. Izaya szybkim krokiem ruszył na jednego z nich wbijając mu nóż między żebra. Zdołał jeszcze obalić drugiego lecz po tym dostał kijem basebolowym prosto w brzuch. Odskoczył zginając się w pół. Po kilku sekundach jeden z napastników ciął go po ręce. Izaya syknął łapiąc się za krwawiącą ranę. Nie zdążył ocenić sytuacji, gdyż następny powalił go na ziemię uderzając pięścią w twarz. Izaya skulił się pod ścianą, a Shizuo miał mieszane uczucia. Po chwili jeden z mężczyzn powiedział coś po rosyjsku w jego stronę uśmiechając się szeroko. Facet obok niego wyciągnął broń kierując ją prosto na Izayę. Shizuo się wściekł. Wyrwał pobliski znak i rzucił nim w tego faceta. Nie zdążył strzelić, gdyż dostał znakiem prosto w głowię, odlatując kawałek. Wszyscy od razu spojrzeli się w jego kierunku.

-Tylko ja mam prawo zabić tego kleszcza!- Wywarczał podnosząc pobliski śmietnik i rzucając go w nich. Dwie osoby oberwały, reszta zdołała uciec. Tamci również zaczęli się czołgać w stronę wyjścia. Shizuo podszedł do Izayi z zamiarem wykurzenia go z jego dzielnicy lecz ten zemdlał. Dopiero teraz Shizuo zauważył jak dużo krwi stracił. Przewiesił go sobie przez ramię i pobocznymi uliczkami udał się do siebie. Położył go na kanapie i od razu zadzwonił po Shinrę. Gdyby ta menda tu zdechła albo tam młody doktor dał by reprymendę Shizuo a on tego nie chciał.



Bo Shinra niczego się nie boi~! Bo zawsze ma obok siebie swoją dziewczynę dullahana. :p  Shinra taki waleczny, bo ukochana patrzy, a zbłaźnić się przed nią to wstyd. Hehehe :D Kimi i jej domysły.



Po jakiś 5 minutach zjawił się Doktorek wraz z Celty. Shinra opatrzał Izayę, a Celty wraz z Shizuo udali się do kuchni. Shizuo musiał sobie zaparzyć melisy na uspokojenie przy okazji wyjaśniając jak do tego doszło. Tak więc, gdy tylko Shinra skończył badać Izayę Celty wyjaśniła mu całe zdarzenie. Tak więc tym razem Shizuo nie został obszczekany przed Doktorka, a w zamian pochwalony za swój dobry uczynek.



Niech będzie pochwalony Shizuś zbawiciel kleszcza. Tak Wam rzecze Kimie, strażniczka yaoiców. >.<



Jednak radość nie trwała zbyt długo, gdyż Shinra kazał Shizuo zaopiekować się Izaya dopóki wyzdrowieje. Shinra powiedział, że nie może zabrać go do siebie, gdyż wyjeżdża zrobić nową twarzyczkę jakiemuś mafiozo. Oczywiście przy okazji robią sobie małe wakacje. Tak więc Shizuo po wyjściu Doktorka i Celty wypił 6 kubków melisy oraz wziął środki na uspokojenie. Przekąsił coś na szybko, gdyż odechciało mu się gotować i poszedł spać. Następnego dnia rano zostawił kleszczowi dzbanek z wodą oraz kanapki, jakby się obudził. No i do tego przepisane leki. Lecz gdy wrócił Izaya nadal smacznie spał. Obudził się jakieś 2 godziny później i zobaczywszy Shizuo zwalił się z kanapy. Gdy Shizuo opanował śmiech, a Izaya wgrzebał na kanapę Shizuo wytłumaczył mu zaistniałą sytuację. Izaya trochę podrwił z Shizu-chana, przez to ten zgniótł kanapkę w ręce i zbił kubek. Później jednak Izaya powiedział mu, że postara się być grzeczny. Zjadł kanapki, wypił herbatę- na kawę nie mógł liczyć, wziął leki i ponownie zasnął. Obudził się jednak po godzinie, gdyż było mu niewygodnie. Shizuo zgrzytając zębami pozwolił mu spać razem z nim w łóżku. Nie będzie spał na kanapie, co to to nie. Izaya oczywiście nie zdołał ugryźć się w język i zainsynuował kilka sytuacji. Dostał przez to lekko przyduszony poduszka ale nie przeszkadzało mu to. Uwielbiał patrzeć na zmieniająca się mimikę potworka.



Shizuś sprawdź lepiej czy masz wystarczająca ilość proszków na uspokojenie. Jeśli nie dokup sobie melisy. ;) Mogę ewentualnie pożyczyć ci Lulu (królika). Takie małe futrzaste zwierzątko działa uspokajająco. *.*  
 Króliczek Kimie~! Majlo per Lulu~! ^.^



O dziwo Shizuo szybko zasnął ze świadomością, że kleszcz śpi tuż obok. Rano jednak omal nie dostał zawału, gdy zobaczył Izayę przyklejonego do jego boku. Chwilę się z nim mocował lecz zdołał odkleić się od niego. Izaya czując brak ciepła zaczął szukać je ręką. Poczuł jednak zimno, więc skulił się pod kołdrą. Shizuo przeszło przez myśl, że to urocze lecz odgonił te myśli i zaczął ogarniać się do pracy. Shizuo po pracy zastał Izayę w salonie oglądającego telewizję. Dał mu pudełko z ootoro, na co ten najpierw się zdziwił, a po tym z uśmiechem na ustach podziękował i palcami wcinał tłustego tuńczyka. Później o dziwo razem siedzieli na kanapie i oglądali film z Kasuką w roli głównej. W nocy Shizuo obudził się na chwilę, gdyż było mu gorąco. Okazało się, że Izaya przylgnął do jego boku, cichutko chrapiąc. Shizuo zdziwił się, że może wyglądać tak spokojnie i niewinnie. Przytulił się do niego i zasnął. Następnego i kolejnego dnia było tak samo. Piątego dnia Shizuo nieźle się zdziwił, gdy wróciwszy z pracy zastał Izayę w fartuszku, w kuchni gotującego obiad. Izaya widząc go przywitał się i kazał mu się przebrać, a następnie umyć ręce i usiąść do stołu. Shizuo zszokowany zrobił to, a po chwili przed jego nosem został położony talerz z curry. Bardzo pysznym curry jak się po chwili okazało. Po obiedzie Shizuo zrobił mu kawę, a sam popijał gorącą czekoladę. Zamiast drażnić się nawzajem rozmawiali spokojnie na różne tematy. Po dość długiej rozmowie Izaya poprosił Shizuo o pomoc podczas kąpieli. Miał zabandażowany brzuch i rękę co nieco utrudniało w myciu. Shizuo zgodził się, więc udali się razem do łazienki.



<Chrup, chrup, chrup.> Kimie wcina chipsy, bo nie chce jej się robić kolacji. Zwłaszcza, że akcja tak pięknie się rozkręca. ^^



Izaya usiadł na krzesełku i zaczął myć sobie nogi, za to Shizuo starał się nie naruszyć bandaży i umyć mu plecy, szyję, ramiona oraz biodra. Izaya był odwrócony do niego tyłem ale mimo to mógł mu się przyjrzeć. Blada skóra, lekko widoczne kości, przydługie włosy sięgające za kark. Shizuo nie wie dlaczego, może to był jakiś impuls ale odgarnął włosy z jego karu i ucałował go tam. Dopiero wtedy dotarło do niego co zrobił. Izaya na ten gest zadrżał i obrócił się w stronę Shizuo z lekkim rumieńcem. Patrzeli na siebie, po czym Shizuo pochylił się i złożył delikatny pocałunek na jego ustach. Izayę tak bardzo to zaskoczyło, że zsunął się z krzesełka. Na szczęście Shizuo zdążył go złapać przed walnięciem w kafelki. Izaya siedział nagi w ramionach Shizuo patrząc na niego z dołu. Kilka sekund później ich wargi ponownie się złączyły. Tym razem Shizuo nie oderwał się od niego lecz pogłębił pocałunek. Izaya jęknął cichutko w jego usta co strasznie spodobało się blondynowi. Spłukał go szybko, zawinął w ręcznik i zaniósł niczym pannę młodą do sypialni. Położył go delikatnie na pościeli, po czym ponownie wpił się te słodko- gorzkie usta, dłońmi badając jego ciało. Czarnowłosy zadrżał lecz postanowił nie być bierny. Wplótł palce jednej dłoni w jego włosy, a drugą próbował ściągnąć jego spodnie. Nie musiał się jednak męczyć, gdyż Shizuś najpierw ściągnął z niego ręcznik, a potem z siebie spodnie wraz z bokserkami. Izaya zarumienił się widząc dość dobrze umięśnione ciało potworka. Nie napatrzał się zbyt długo, gdyż blondyn złapał go za członka i zaczął ruszać ręką. Izaya jęknął zaskoczony, po czym złapał go za włosy przyciągając do pocałunku. Po tym Shizuo podsunął mu palce aby je nawilżył. Izaya lizał i ssał z przymkniętymi powiekami, co wyglądało cholernie seksownie. Po kilku minutach Shizuo włożył w Izayę pierwszy palec chcąc go rozciągnąć powoli i dobrze. Jego plany zostały jednak zrujnowane przy dwóch palcach, gdy natrafił na czuły punkt Izayi. Ten jęknął głośno wyginając się w łuk. Jego klatka piersiowa unosiła się szybko, a usta nie mogły nabrać dość powietrza. Na twarzy wręcz płoną, a jego oczy widziały tylko te drugie złote. Shizuo w pośpiechu przygotował Izayę po czym jednym płynnym ruchem w niego wszedł. Izaya krzyknął zaciskając palce na pościeli. Shizuo jednak się opanował i poczekał chwilę aż Izaya się przyzwyczai. Izaya był jednak dość niecierpliwy i już po chwili poruszył lekko biodrami. Blondyn zrozumiał i zaczął się najpierw powoli poruszać, z każdą chwilą przyspieszając swoje ruchy. Izaya jęczał pod nim wijąc się w ekstazie. Po kilku trafnych ruchach blondyna w jego prostatę Izaya doszedł krzycząc ”Shizu-chan!”, wyginając się w łuk i zaciskając palce na jego włosach. Shizuo doszedł po jeszcze kilku pchnięciach głęboko w nim. Po tym opadł tuż obok niego normując oddech. Nic nie mówiąc położyli się obok siebie i zasnęli.



Jupi~! Kimi powstrzymała się od komentarza w trakcie~! Brawo ja~!! ^.^ Ale teraz mogę to powiedzieć. Sexy, sexy, sexy, sexy~! :D Kimi jara się tym jak Aomine cyckami. No ale dobra. Opanuj Kimi podnietę i pisz dalej, bo to przecież dopiero połowa!!



Następnego dnia w ciszy trwali do śniadania. Wystarczyło muśnięcie dłoni, jedno spojrzenie i ponownie znaleźli się w łóżku odkrywając swoje ciała. Dopiero po porozmawiali. Obaj stwierdzili, że to dziwne i nienormalne ale czy oni są normalni? Postanowili spróbować być razem, co wyszło im bardzo dobrze. Z gonitw nie zrezygnowali. Chcieli jednak zachować pozory. Ktoś widząc ich nie zauważyłby zmiany. Jednak ich spojrzenia i tajemnicze uśmiechy mówiły jedno. Gonili się tak przez połowę miasta aby potem w zaułku pocałować się namiętnie. Po tym zazwyczaj udawali się do apartamentu szatyna prosto do sypialni. Chociaż później nie obchodziło ich gdzie to robią. Robili już to we wszystkich możliwych miejscach w apartamencie: na stole, dywanie, biurku, blacie, przy ścianie, w wannie, pod prysznicem. Liczyli się tylko oni, ich oddechy, bijące serca i oczy, które chciały zobaczyć każdą emocję na twarzy tego drugiego. Oczywiście nie tylko pieprzyli się jak króliki. Oglądali filmy, robili wspólnie posiłki, ucinali drzemki, gonili się po mieście. Nie mogli olać pracy. Shizuo czasami wracał późnym wieczorem, zaś Izaya pracował czasami od rana i wracał po północy, a czasami nawet nie było go kilka dni. Shizuo na początku denerwowały te zniknięcia lecz z czasem się przyzwyczaił i tylko w przypadkach, gdy szatyn wracał poobijany krzyczał na niego i nie pozwalał wyjść z domu przez minimum tydzień. Izaya po pierwszym takim razie nie odzywał się do niego i ignorował go. Później zdał sobie jednak sprawę, że potworek się o niego troszczy, co uważał za urocze. Dlatego na przeprosiny robił mu gorącą czekoladę z piankami i gotował w różowym, falbaniastym fartuszku pod spodem mając tylko bokserki. Raz aby dać mu więcej radochy ubrał tylko fartuszek. Skończyło się to jednak na tym, że gdy tylko chciał podać kolację Shizuo zaczął się do niego dobierać i po chwili Izaya leżał na blacie stękając i wzdychając.



Oj Izaya. Powinieneś obić sobie blaty czymś mięciutkim, w końcu lubisz wygodę. ;) No jedynie, że nauczysz swojego pierwotniaka dochodzić do sypialni. Pozostaje jeszcze opcja zostawiania milutkich koców tam, gdzie akurat może wam najść ochota. Ale po takim seksie możesz trochę pomarudzić wtedy Shizuś będzie ci śniadanko z ulubioną kawusią przynosił do łóżka. ^^ Kimi coś zaradzi na tą niewygodę. ;)



Tak więc od tego wypadku minął już rok. Shizuo z Izayą myśleli o wynajęciu/kupieniu jakiegoś mieszkania pomiędzy Shinyukiem a Ikebukuro. Dzisiaj Shizuo miał wolne, więc od wczoraj przebywa u informatora. Izaya specjalnie na tą okazję skończył swoją pracę tak aby po Shizusiowym wolnym do niej na spokojnie wrócić. Teraz jednak był bardzo zmęczony, gdyż załatwienie wszystkich spraw trwało dłużej niż oczekiwał. Do tego robił to z potworkiem całą noc.

-Izaya ile pokoi ma mieć nasze mieszkanie? I czy chcesz mieć biuro z salonem czy wolisz się zamknąć?- Shizuo surfował po Internecie w poszukiwaniu mieszkania. Chciał żeby on i  Izaya czuli się w nim komfortowo i żeby pchła nie marudziła na mało miejsca. Było tak, gdy spędzali weekendy u niego. Po tym powoli przestał marudzić na mało miejsca lecz zazwyczaj ciągnął go do swojej norki, czyli apartamentu. Nie wiedział po co Izayi tyle miejsca ale skoro tak bardzo mu na tym zależało to wolał mieć spokój od jego marudzenia.



Shizuo wybrałby jeszcze za małe mieszkanie, na co Izaya strzeliłby focha z przytupem i abstynencja na 2 miesiące. Masz rację Shizuś, dbaj o swoje „interesy”. ;) No i oczywiście wygodę Izayi ^^



Shizuo nie słysząc odpowiedzi szturchnął go ręką. Izaya opierał się o niego od jakieś godziny. Izaya wyprostował się i spojrzał na Shizuo.

-Co jest potworku?- Izaya przetarł oczy rękoma ziewając przy tym głośno. Shizuo trochę to rozbawiło lecz dopiero teraz zauważył jak śpiąca jest pchła.

-Już nic. Idź spać, bo wyglądasz jak trup. Obudzę cię na późny obiad.- Zmierzwij jego włosy i pocałował go w czółko.

-Trafne spostrzeżenie. Ciekawe kto nie pozwolił mi spać w nocy~?- Izaya mimo zmęczenia uśmiechnął się szeroko.- No ale skoro sam twierdzisz, że powinienem się przespać to tak zrobię.- Izaya wgramolił się pod kołdrę przytulając się do poduszki.-Dobranoc~.- Wymamrotał i po krótkiej chwili spał jak zabity. Shizuo postanowił zrobić sobie jakieś kanapki, a po napełnieniu żołądka szukać dalej ofert mieszkań. W końcu zaplanowali, że gdy tylko wprowadzą się do nowego mieszkania to zaproszą Shinrę i Celty aby powiadomić ich, że są parą. Możliwe, że po tym pokazaliby się również na ulicy ale jeszcze prawdopodobnie to przedyskutują.



Erika na taki widok zemdleje. A po kilu sekundach wstanie i będzie skakać z radości, próbując zrobić zdjęcie wymarzonej parze. ^.^ Oj Erika, tak wiele nas łączy~! :D Zaprzestańmy się jednak rozmarzać i idźmy dalej.



Shizuo udał się do kuchni, otworzył lodówkę i wyciągnął kilka produktów potrzebnych aby zrobić kanapki. Sprawdził jeszcze, czy ma wszystko do przygotowania późniejszego obiadu. Wstawił wodę na herbatę i zrobił sobie talerz kanapek. Usiadł potem w salonie i oglądając jakiś film zajadał się kanapkami.



 „Harry Potter i więzień Azkabanu” – to właśnie oglądał Shizuś~! Kimi oglądała i miała niezłą zajawkę. W końcu tak bardzo Love Drarry <3 Eh~!..........



Po zjedzeniu, obejrzeniu filmu i umyciu naczyń wrócił do sypialni. Usiadł na łóżku opierając się o zagłówek i ponownie wyszukiwał ofert mieszkań. Zapisywał co niektóre, by potem z kleszczem wybrać odpowiednie.

-Shizu~.- Wymamrotał Izaya.

-Czego?- Shizuo nie uzyskał odpowiedzi, więc oderwał swój wzrok od ekranu i spojrzał na niego. Izaya spał nadal smacznie tuląc się do poduszki. „Najwyraźniej coś mu się śni” pomyślał blondyn i dalej przeglądał oferty.

-Mhmm~........Shizuś.......- Izaya dalej zaczął mówić przez sen, do tego wiercąc się na łóżku. Shizuo odłożył laptop i postanowił posłuchać i wywnioskować co takiego mu się śni.

-Oh~! Shizu-chan~......Jeszcze....Tak dobrze.....- Shizuo zdębiał. Izayi najwidoczniej śnił się seks z nim.

-Ah~! Mmmm~!.......- Izaya przytulił się bardziej do poduszki wiercąc się ponownie. Wtedy Shizuo postanowił coś sprawdzić. Odkrył go trochę i pociągnął poduszkę w drugą stronę, podwijając do góry trochę koszule. Jednak intuicja go nie zawiodła i ujrzał widoczne podniecenie szatyna. Wtedy postanowił coś sprawdzić, na co uśmiechnął się lekko.



„Modlę się o miłość. O miłość! Modlę się o miłość. O miłość!” Kimi śpiewa i pisze! Tak to jest, gdy słucha się muzyki i zna się tekst. ;p A tu macie piosenkę, jakby ktoś był ciekawy co takiego nuci sobie Autorka ^^   Afromental- Rock&Rollin' Love



Shizuo odkrył Izayę i zabrał mu poduszkę. Obrócił go na plecy. Izaya westchnął tylko i spał dalej. Shizuo zaczął całować go po szyi, dłońmi muskając jego ciało. Izaya westchnął ale się nie obudził. Blondyn po zrobieniu kilku malinek na jego szyi zjechał ustami na jego tors ssąc delikatnie jego sutka.

-Hy.....Mmmm.....- Izaya wypchnął lekko pierś do przodu. Nadal spał sobie smacznie myśląc , że to dzieje się w jego śnie. Shizuo nie przestając ssać jego sutka zaczął ściskać jego krocze.

-Ah...Mmmm..... Shizuś....- Informator zagryzł wargę i wypchnął biodra do przodu. Shizuś uznał to za znak, że może kontynuować, więc ściągnął z niego bokserki i po kilku ruchach ręka po jego członku wziął go w usta.

-Ah~! Mmmm......Tak~!.....Oh~!- Nie wiedział jak to możliwe, że Izaya nadal się nie obudził przez takie coś. Kontynuował jednak wykonywaną czynność, dodając po chwili palce. Włożył w niego od razu dwa myśląc, że to zbudzi szatyna.

-Ach~! Shizu-chan~! Oh~!......Mmmm....- Shizuo stwierdził, że Izaya musiał być bardzo zmęczony, gdyż zazwyczaj ma lekki sen i potrafi się szybko przebudzić. Tym razem jednak spał i jęczał słodko. Izaya był już dobrze rozciągnięty i bardzo podniecony, a mimo to spał nadal oddychając nierówno. Shizuo postanowił sprawdzić kiedy się obudzi, dlatego wszedł w niego powoli. Nie poruszał się tylko zaczął całować go po szyi. Po chwili usłyszał mruknięcie, więc odsunął się od jego szyi i spojrzał na niego. Izaya powoli otworzył oczy, ziewając przy tym lekko.

-Co jest Shizu-chan?- Izaya chciał najwyraźniej usiąść lecz po krótkiej chwili opadł na poduszki z jękiem.- C-Co jest? Shizuś~! Co ty robisz!?- Wrzasnął na niego i złapał za jego ramiona jakby w obawie, że eksbarman poruszy się nagle.

-Co robię? Robię to, co chciałeś.- Stwierdził spokojnie blondyn całując go po policzku.

-Jak niby mogłem tego chcieć skoro spałem? Shizu-chan nie ładnie jest molestować kogoś podczas snu~!- Izaya westchnął, gdy Shizuś ugryzł go delikatnie w ucho.

-Jak? Gadałeś podczas snu. I najwyraźniej śniłem ci się ja podczas takiej sytuacji. A ty pomimo moich działań nie obudziłeś się.- Shizuo nie chciało mu się tego tłumaczyć. Był podniecony i najchętniej zacząłby się poruszać lecz resztkami woli postanowił poczekać na jego reakcję. Shizuo nie usłyszawszy odpowiedzi spojrzał na niego. Izaya odwrócił od niego wzrok rumieniąc się i zagryzając wargę. Nie chciał przyznać, że to prawda ale jego reakcje mówiły same za siebie. Shizuś złapał Izayę za podbródek tak aby spojrzał na niego, po czym wpił się w jego usta i poruszył się powoli. Izaya jęknął mu w usta i niewiele myśląc oplótł ramiona wokół jego szyi, wplatając dłonie w blond włosy. Shizuś przyspieszył swoje ruchy, a jego usta nie odstępowały od ust Izayi. Szatyn wzdychał i jęczał w usta swojego potworka, całkowicie ponosząc się tej chwili. Po kilku minutach Izaya przytulił się mocno do Shizusia i jęknął głośno w jego usta dochodząc, a tuż po nim zrobił to blondyn. Leżeli w takiej pozycji normując oddechy.



I ponownie seksy~! I to w jednym one-shocie~! :D Oj Kimi, szalejesz, XD Chociaż kto nie lubi seksów? o.O Seksy, seksy, seksy~.....>///<



Shizuo chciał wyjść z Izayi lecz ten położył dłonie na jego policzkach, by złożyć na jego ustach delikatny pocałunek.

-Spróbuj pisnąć komuś o tym, że gadam przez sen to spalę wszystkie twoje koszule. Zrozumiałeś pierwotniaku?- Izaya patrzał na niego groźnie lecz Shizuo chciało się śmiać. Groźba nie była taka groźna przez rumieńce na policzkach.

-No dobrze ale nie powstrzymasz mnie od wypominania tego tobie.- Shizuo uśmiechnął się przebiegle, po czym pocałował Izayę i wyszedł z niego powoli, kładąc się obok. Izaya od razu przytulił się do jego boku kładąc podbródek na jego torsie i patrząc na niego. Blondyn zaś wziął papierosa z szafeczki i zapalił. Chwilę patrzał się w sufit lecz czując spojrzenie pchły postanowił na niego spojrzeć.

-Co jest kleszczu?- Mimo iż byli w związku nie zaprzestali mówić do siebie przezwiskami. Izaya chwilę się nie odzywał, po chwili wzdychając głośno i z lekkim uśmiechem kładąc głowę na ramieniu blondyna.



Nie wiem dlaczego ale lubię, gdy Shizzy mówi do Izayi „kleszcz”, „pchła” lub „pijawka”. W jakiś pokręcony sposób jest to urocze ^^ I teraz takie wyobrażenie: Ślub Izayi i Shizuo. „Czy ty Shizuo bierzesz sobie tego oto kleszcza za żonę i ślubujesz mu miłość, wierność, gonitwy po mieście i ootoro oraz, że go nie opuścisz aż do śmierci?” Hehehe~! :D To jest na serio piękne. Shinra by się popłakał. :p



-Nic takiego potworku. Kiedy będzie obiad? Przez ciebie zrobiłem się głodny~.- Shizuo spalił papierosa do końca, zgasił go w popielniczce, pocałował Izayę w czoło, po czym wstał i podszedł do szafy.

-Skoro tak cię wymęczyłem, że jesteś głodny to zrobię obiad. I tak musisz trochę poczekać.- Shizuo otworzył szafę, założył bokserki i zastanawiał się co ubrać.

-Wiesz co Shizzy, jak dla mnie możesz chodzić po mieszkaniu nago~! ^^ Chociaż być musiał ubierać się czasami, gdy jakiś klient będzie miał przyjść.- Izaya zachichotał, po czym wstał i podszedł do Shizuo przytulając się do niego.

-A jakby Shinra niespodziewanie cię odwiedził? Plus pozostaje jeszcze twoja sekretarka.- Shizuo z uśmiechem objął Izayę w pasie.



Wchodzi Shinra, zauważa nagiego Shizuo dobierającego się do półnagiego Izayi, więc naturalnie mdleje. Celty pewnie puściła by dużo cienia zawstydzając się tą sytuacją >///< No a później musieliby się tłumaczyć z zaistniałej sytuacji. THE END. :p Bliźniaczki zaś zrobiły by zdjęcia i nieźle na nich zarobiły.



-Namie mogę po prostu szybciej wyganiać z pracy na co nawet się ucieszy. No ale z Shinrą byłyby problem. Plus jakbyś wszedł do biura to przez okno by cię ktoś zauważył. Więc jednak nie~!- Izaya wyciągnął rękę i zaczął miziać Shizusia po głowie. Zawsze się dziwił, dlaczego jego włosy są takie miękkie, a zarazem sztywne. Przecież po farbowaniu zazwyczaj są suche.

-Więc byłbyś zazdrosny, gdyby ktoś zobaczył mnie nago?- Shizuo zaczął drapać Izayę po plecach, na co ten przykleił się do niego bardziej i zamruczał cicho.

-Ależ oczywiście~! Widok potworka nago jest zarezerwowany tylko dla mnie~!- Izaya cmoknął szybko Shizusia w usta, po czym sam zaczął grzebać w szafie. Shizuś podszedł i przytulił się do jego pleców.

-Więc ty też zapamiętaj, że ty nago możesz pokazywać się tylko mi.- Blondyn wyszeptał mu te słowa na ucho, po czym sięgnął po dresowe spodnie.

-Oh~! Jakie to urocze, gdy jesteś o mnie zazdrosny potworku~! ^^- Izaya wyszczerzył się do niego. Ubrał tylko bokserki, gdyż koszula eksbarmana była bardzo wygodna. No i pachniała Shizusiem~! ^^



Czego Izaya nigdy nie przyzna, gdyż wstyd zna tylko przed Shizu-chanem~! ^^ <3



-Weź laptopa i chodź. Ja będę robił obiad, a ty przejrzysz ofert mieszkań, które znalazłem.- Shizuo bez koszulki udał się do kuchni, a Izaya z laptopem w łapkach podążył za nim. Tak Shizuo robił obiad, a Izaya wyrażał negatywne argumenty na mieszkania, które znalazł jego kochanek. Jednak mieszkanie, które Shizuś znalazł ostanie bardzo spodobało się informatorowi, więc zadzwonił do sprzedawcy i umówił się na jego oglądanie. Weekend spędzili więc na leniuchowaniu. Kilka dni później poszli oglądać mieszkanie. Sprzedawca trząsł się jak osika widząc dwójkę największych wrogów w jednym pomieszczeniu. Izaya z tego skorzystał i kupił mieszkanie za pół ceny. Po tygodniu mogli się już wprowadzać, co nie zajęło im dużo czasu. Tak jak planowali zaprosili Shinrę wraz z Celty i powiedzieli im o swoim związku. Shinra z wrażenia zemdlał, a potem pytał ich się ze 100 razy czy to na pewno prawda. Celty chyba już wcześniej coś podejrzewała, bo przyjęła to na spokojnie. Po tym Shizuo i Izaya wyszli razem na miasto trzymając się za ręce. Ludzi nie mogli uwierzyć w to co widzą. No oprócz Eriki i reszty yaoistek, które piszczały i skakały na ich widok.



THE END. ^^ Piękna Shizaya skończona~! Teraz można odpocząć~!......No jednak nie. Przecież rozdziały z TB i DM same się nie napiszą -.- Ale to później. Pora przeczytać tego one-shota i napawać się seksami~! *.* No i przy okazji poprawić błędy, bo jak zwykle Kimi pisała to po północy. :p Bye, bye~! :*



P.S. Kimi wyszedł one-shot na 12 stron i ciut, ciut. O.O Jest moc ^.^ 


poniedziałek, 27 lipca 2015

Twin Blood 2- rozdział 5

Ohayo~! ^^
Stęskniliście się przez weekend? 
Zdarzyło się wam coś ciekawego? o.O
Ja  byłam na urodzinach,a w niedzielę cieszyłam mordkę do telewizora.
Nie ma to jak Drarry~! ^^
Co do rozdziałów to eeee.......Szczerze sama nie wiem. @.@
Pewnie na koniec tygodnia pojawi się miniaturka, a jak dalej to napiszę później. :)
Teraz usiądźcie wygodnie, przyszykujcie chusteczki i czytajcie.
Enjoy~! *.* #Kimie

No i nastał nieszczęsny poniedziałek. Z dziewczynami czekałam już na placu szkoły na chłopaków. A to wszystko wina Yuko. Zadzwoniła do mnie o 5:30 abym była o 6:20 na przystanku autobusowym. Na początku myślałam, że się coś stało, więc czym prędzej tam poszłam. Na miejscu spotkałam Megumi, do której również Yuko zatelefonowała. Po chwili przyszła Yuko i kazała nam się pospieszyć. Biegłyśmy z jakąś chwilę, aż znalazłyśmy się pod piekarnią. Okazało się, że Yuko chciała kupić jakieś bułeczki, które wysprzedają się w pół godziny. W taki więc oto sposób jestem w szkole od 7 rano z jeszcze ciepłymi bułeczkami w torbie i czekam na swojego chłopaka i resztę. Pierwszy zjawił się Shunsuke, który po krótkim przywitaniu pobiegł do trenera. Krótko po nim przyszli bliźniacy.
-Hejka.- Powiedział wesoło Jason. Podszedł do mnie i dał mi buziaka.- Cześć Skarbie.- Uśmiechnął się szeroko.
-Hejo.- Zaśmiałam się i przytuliłam do niego. Jak ja lubię się do niego tulić. Jason w odpowiedzi objął mnie w pasie.
-Joni~!- Krzyknęła uradowana Yuko i rzuciła się swojemu facetowi na szyję.
-Yuko~!- Joni przytulił mocno Yuko, całując ją w czółko.
-Zachowujecie się, jakbyście się nie widzieli przez miesiąc.- Stwierdziła Megi, co wywołało u nas cichy śmiech. Tuż po tym pojawili się Kiyoshi i Rune. Rune zarzucił rękę na ramiona Kiyoshiego. O czymś najwyraźniej dyskutowali. Zauważyłam jak niektóre dziewczyny uśmiechają się na ich widok.
-Me-gu-mi.- Zasylabował Kiyoshi i przytulił się do niej. Rune natomiast zamiast się odsunąć to przytulił się do pleców Megumi. Muszę przyznać, że trochę zabawnie to wyglądało. Po chwili obaj się od niej odkleili.
-Kiyoshi, a co się u was wczoraj działo?- Spytała Yuko z lekkim uśmieszkiem.
-Nic. A co miałoby się dziać. Spaliśmy wręcz cały dzień.- Powiedział oczywistą oczywistość, jakby nie przypominał sobie co robił po naszej telefonicznej rozmowie.
-To dlaczego Rune jęczał po naszej rozmowie?- Stwierdziła już bardziej podekscytowana Yuko.
-Bo robiłem mu masaż.- Po tych słowach bliźniacy zaczęli się śmiać pod nosem.
-To prawda. Byłem bardzo zesztywniały.- Odetchnął jakby z ulgą Rune, na co chłopaki zaczęli się już jawnie śmiać. Ja również zaczęłam się cicho śmiać. No bo w ich słowach jest jawny podtekst. Yuko natomiast zrobiła niezadowoloną minkę. Najwyraźniej wyobrażało sobie coś całkiem innego.
-Właśnie.- Powiedział Jason, gdy przestał się śmiać.- Dowlokłeś się do willi?- Spytał się Runiego.
-No co ty?! Runi musiał u mnie zostać. Kto by mi kawę rano zrobił?!- Odpowiedział za Runiego Kiyoshi.
-Kiyoshi ty to masz za dobrze. Ja ci rano robię kawę, a Emi śniadanie. A jak Megumi się do ciebie wprowadzi to będziesz miał full wypas. Sex z rana jak śmietana.- Po tych słowach bliźniacy, ja, Yuko i Kiyoshi zaczęliśmy się śmiać. Megumi natomiast zrobiła się czerwona niczym dorodny pomidor.
-Rune!!- Krzyknęła zażenowana i zawstydzona.
-Rune wiec, że jeśli Megumi się do mnie wprowadzi to ty mi potrzebny nie będziesz.- Powiedział Kiyoshi nadal cicho się śmiejąc.
Megumi natomiast fuknęła obrażona i cała czerwona na twarzy.- Oj Megi. Nie obrażaj się.- Powiedział Kiyoshi, przytulając się do jej pleców.- Runi, gdy ma dobry humor mówi co mu ślina na język przyniesie. I....- Kiyoshi powiedział coś Megumi na ucho na co ona zrobiła się jeszcze bardziej czerwona, o ile to możliwe. Obróciła się i przytuliła do jego torsu, chowając twarz. Obróciłam się i moim oczom ukazał się Louis.
-Cześć Lou.- Pomachałam do niego z uśmiechem.
-Louis.- Powiedział z uśmieszkiem Rune na co reszta chłopaków się uśmiechnęła.
-Zgińcie. Przepadnijcie.- Powiedział Lou, przechodząc obok nas, na co oczywiście chłopacy zaczęli się śmiać.
-Co wy mu zrobiliście?- Spytałam, patrząc się podejrzliwie na chłopaków, a zwłaszcza na Runiego.
-Impreza była bardzo fajna.- Stwierdził tylko Rune i skierowaliśmy się do budynku szkoły. Nagle coś mi się przypomniało.
-Jason.- Pociągnęłam mojego chłopaka za ramię.
-Tak Skarbie?!- Obrócił się do mnie z lekkim uśmiechem.
-A co z Shunem? Bo wiesz on nie wie kim tak naprawdę jesteście. A ja nie chcę przed nim tego ukrywać, bo jest to mój przyjaciel.- Mówiąc to patrzeliśmy sobie w oczy.
-To nie problem mu powiedzieć. Powiemy reszcie o tym i zgadamy się kiedy mu to wyjawimy. A teraz nie rób już takiej smutnej minki, bo Rune walnie jeszcze jakiś komentarz.- Stwierdził z uśmiechem Jason.
-No wiesz co Jason. Żeby doprowadzać swoją dziewczynę do takiego smutku. Coś się w nocy nie postarałeś aby ją zadowolić.- Skomentował Rune, widząc moją minę. Mi na jego słowa opadła szczęka, a reszta zaczęła się śmiać. Muszę stwierdzić jedno- Rune z dobrym humorem to straszny Rune. Aż się boję co będzie dalej.

W końcu duża przerwa. Mam dość fizyki na wieki. Po co się tego uczyć??! Jak to zwykle bywa przesiadujemy na dachu szkoły. Oczywiście Shunsuke znowu musiał pobiec do trenera. Rune poradził mu, że gdy skoczy z dachu to będzie szybciej. Shun na te słowa uśmiechnął się szeroko i oznajmił, że jednak pójdzie schodami.
-Wyjdziemy gdzieś dzisiaj?- Zapytała Yuko, jedząc podwieczorek w postaci ciasteczka.
-Ja nie mogę.- Powiedział Kiyoshi, który był karmiony przez Megumi.
-Dlaczego?- Spytała zdziwiona Megi, patrząc na swojego chłopaka.
-Zapomniałaś? Idę się dzisiaj spotkać z rodzinką.- Powiedział spokojnie.
-Pewnie dopiero rano cię wypuszczą.- Stwierdził ze śmiechem Louis.
-Tego jestem pewny na 100 procent. Nie odpuszczą sobie imprezki.- Stwierdził Kiyoshi, biorąc po tym jedzenie od Megi.
-To u was rodzinne.- Powiedział wesolutki Runi, który siedział na skraju dachu. Dopiero teraz zauważyłam jaki jest chudy. Ale nie w takim złym znaczeniu.
-Właśnie. Co zrobiliście Louisowi, że rano miał ochotę was zabić??- Na moje słowa chłopacy zaczęli się śmiać. Tylko Louisowi zrzedła mina.
-Wiesz Mari. Lou nie jest tak odporny na alkohol jak my.- Stwierdził jakby z dumą Rune.
-Czyli??- Nadal nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Czyli Louis miał takiego kaca, że ledwo co chodził i przeklinał przy tym na prawo i lewo.- Na słowa Runiego chłopacy znowu zaczęli się śmiać, a Louis kręcił głową.
-Nigdy więcej z wami nie piję.- Stwierdził stanowczo Lou, wracając do spożywania swojego drugiego śniadania.
-Zawsze tak mówisz, a mimo to nadal z nami pijesz.- Stwierdził nadal się śmiejąc Kiyoshi. Louis na jego słowa tylko prychnął i dalej jadł śniadanie.
-Właśnie! Jason rozmawiałeś już z chłopakami?- Spytałam się go, jedząc serek.
-Tak, tak. Zrobimy to jutro, jeśli nie masz nic przeciwko.- Ja tylko pokiwałam przecząco głową i wtuliłam się w niego. Reszta przerwy minęła nam spokojnie. Po lekcjach życzyliśmy Kiyoshiemu szczęścia, a sami udaliśmy się na lody. Oczywiście nie obeszło się bez komentarzy ze strony Runiego typu „Bardzo subtelnie jesz tego loda Mari”, czy „Więc tak bardzo lubicie lody śmietankowe”. Przez te jego komentarze byłam czerwona niczym burak i nie mogłam spojrzeć się na Jasona. Raz to zrobiłam i pożałowałam tego, gdyż patrzał na mnie pożądliwym wzrokiem.


Na spokojnie wróciłem do domu. Oczywiście od razu zostałem przywitany przez moją córeczkę. Skierowałem się do siebie. Wziąłem prysznic, a po tym stałem jakieś 20 minut zastanawiając się, co ubrać. Zdecydowałem się na czarne jeansy, białą koszulę na krótki rękaw i granatową marynarkę. Popsikałem się trochę perfumem, przeczesałem włosy i wyszedłem.
-No, no, no. Nasz Tatuś chyba idzie na podryw.- Stwierdziła Chiyo z szerokim uśmiechem.
-Tatuś idzie do Tatusia i Mamusi.- Powiedziałem ze śmiechem.- Jak się czujesz?- Spytałem się Chiyo. Mimo iż była w 2 miesiącu ciąży to wyglądała jakby była w 7.
-Dobrze-bobrze.- Uśmiechnęła się, głaskając się po brzuchu. Przytuliłem ją, dając jej buziaka w czółko.
-Popilnuj tutaj. I nie mów Ayako, gdzie poszedłem. Nie chce zaliczać dzisiaj zaręczyn.- Chiyo zaśmiała się na moje słowa, po czym dała mi buziaka w policzek i pomachała na do widzenia. Ja natomiast zamieniłem się w wilka i ruszyłem w drogę. Ich obóz nie był daleko, a ja nie musiałem się spieszyć. Przystanąłem kilka metrów przed obozem i z powrotem zamieniłem się w człowieka. Zarzuciłem na ciebie szatę. Chciałem zrobić im małą niespodziankę. Tak ubrany przeszedłem ten kawałek drogi i wszedłem do obozu.

                                     ..........W obozie.........
W obozie było cicho. Niektórzy siedzieli grupami i rozmawiali, inni ucinali sobie drzemkę, a jeszcze inni po prostu czymś się zajmowali. Grupka mężczyzn siedziała przy stole i rozmawiała.
-Żal mi Imari.- Powiedział jeden z nich.

-Nic na to nie poradzimy.- Stwierdził drugi, spoglądając na szefową, która leżała ze smutną miną w hamaku.
-Poradzimy, jeśli znajdziemy w końcu Kiyoshiego. Jak myślicie, żyje gdzieś jeszcze?- Stwierdził ten pierwszy.
-Ja myślę, że tak. W końcu to syn Yoshinoriego i Imari.- Stwierdził trzeci z mężczyzn.
-Ile bym dał aby zobaczyć tego urwisa.- Powiedział czwarty z lekkim uśmiechem, na co został poklepany po plecach w geście pocieszenia.
-Kto to?- Zapytał nagle jeden z mężczyzn, patrząc się w lewo. Do obozu weszła jakaś postać, ubrana w czarną szatę. Nie było widać jej twarzy, gdyż zasłaniał ją kaptur. Mężczyźni zerwali się ze swoich miejsc, wzięli miecze i podeszli do nieznajomego.
-Co tu robisz?? Czego chcesz?? Odejdź stąd jeśli ci życie miłe.- Powiedział jeden z mężczyzn. Swoim zachowaniem wzbudził ciekawość innych osób z watahy. Tajemnicza osoba podniosła ręce ku górze aby rozwiązać płaszcz. Gdy to zrobiła opadł on na ziemię ukazują młodego mężczyznę o białych włosach i złotych oczach.
-Ukazałeś swą twarz. A teraz mów czego chcesz!- Powiedział drugi z mężczyzn, nie rozpoznając tak długo szukanej osoby.
-Czekajcie!- Usłyszeli głos szefowej, która stała zaledwie kilka metrów od nich. Patrzała ona zszokowana na przybyłego chłopaka. Otwierała i zamykała usta, jakby chciała coś powiedzieć.- Czy....Czy ty....Czy ty jesteś...- Próbowała skleić zdanie, wskazując na chłopaka. Kiyoshi tylko uśmiechnął się widząc zachowanie swojej rodzicielki.
-Tak mamo.- Powiedział te dwa krótkie słowa, które w kobiecie wywołały lawinę uczuć i emocji.
-Kiyoshi!!- Podbiegła do niego ze łzami w oczach i mocno się do niego przytuliła. Kiyoshi odwzajemnił uścisk. Tak bardzo mu tego brakowało. Imari odsunęła się na chwilę od niego. Położyła dłonie na jego policzkach, patrząc na jego całą twarz.
-Synku. To naprawdę ty.- Powiedział przez łzy i ponownie się do niego przytuliła.
-Tak mamo. To ja. Znów jesteśmy razem.- Powiedział Kiyoshi, mocno przytulając mamę. Szef słysząc zamieszanie wyszedł z namiotu. Widząc co się dzieje uśmiechnął się szeroko.
-Yoshi!!- Krzyknęła kobieta, odsuwając się od syna.- Chodź tutaj szybko!!- Krzyknęła, głaskając syna po policzku. Yoshinori spokojnym krokiem podszedł do swojej żony i syna.- To Kiyoshi. On wrócił.- Powiedziała uradowana Imari.
-Wiem, wiem.- Zaśmiał się na jej zachowanie. Spojrzał na swojego pierworodnego. Kiyoshi uśmiechnął się szeroko i wyciągnął do ojca rękę. Ten podszedł bliżej i uściskał zarówno jego jak i swoją żonę.- Witaj z powrotem synku.- Powiedział radośnie, odsuwając się od niego.
-Dzięki tato.- Uśmiechnął się i ponownie przytulił do swojej matki.
-Uwaga wszyscy!!- Krzyknął Ishikawa.- Mój syn wrócił!! Kiyoshi się w końcu odnalazł!!- Po tych słowach zapanowała wrzawa. Wszyscy krzyczeli i klaskali ze szczęścia.

Aż nie mogę w to uwierzyć. Gdy wchodziłem do obozu serce waliło mi jak młot. A gdy zobaczyłem swoją mamę od razu miałem ochotę ją przytulić. Cały czas uśmiechałem się jak wariat.
-Wiesz Kiyoshi. Musisz się teraz ze wszystkimi przywitać.- Stwierdził ojczulek z uśmiechem. Pierwszego, którego rozpoznałem był wujaszek Manabu, który przywitał mnie z resztą jako pierwszy.
-Cześć wujaszku.- Podszedłem do niego i przytuliłem się.
-Kiyoshi. Jak dobrze cię znowu widzieć.- Powiedział ze szczerym uśmiechem.
-Kiyoshi!- Nagle przytulił się do mnie mój kuzyn.
-Już dobrze Shiba. Nie ucieknę, więc możesz już mnie puścić.- Trzymał mnie tak, jakbym miał się za chwilę rozpuścić. Odkleił się ode mnie z uśmiechem i łzami w  oczach.
-Taki sobie wujaszek Takaji.- Ale mi się zrymowało. Przywitałem się teraz z wujaszkiem wesołkiem. On tylko przytulił mnie z uśmiechem. Najwyraźniej mu mowę odjęło, gdy mnie zobaczył. Odwróciłem się do ostatniej osoby, z grupy powitalnej. Ten mężczyzna patrzał się na mnie z niedowierzaniem i szczęściem.
-Część wujaszku Shiki.- Powiedziałem z wielkim uśmiechem, wyciągając do niego ręce.
-Kiyoshi.- Wydukał i przytulił mnie mocno do siebie.
-Ej wujek. Bo mi żebra połamiesz.- Zaśmiałem się z małą ilość powietrza w płucach. Wujaszek odkleił się ode mnie na wyciągnięcie rąk.
-Kiyoshi. Mój chrześniaku. Jak dobrze cię widzieć. Ale urosłeś.- Nadal chyba niedowierzał, że tu jestem.
-Ciebie również dobrze widzieć ojcze chrzestny.- Dobrze, że nie wygląda jak ten z filmu. Po tym zacząłem się witać z resztą rodziny. Zauważyłem taż kilka nowych osób. Oczywiście po przywitaniu rozpoczęła się zabawa. Usiadłem przy jednym stole z rodzicami, ojcem chrzestnym, wujaszkami i kuzynem Shibą, który nie chciał się ode mnie odkleić.
-No Kiyoshi. Opowiadaj co porabiałeś przez te wszystkie lata.- Stwierdził z szerokim uśmiechem Manabu.
-Oj dużo się wydarzyło. Ale spokojnie. Zdążę wam wszystko opowiedzieć.- Stwierdziłem z uśmiechem.
-Nie cieszysz się z powrotu naszego syna?!- Usłyszałem głos matki.
-Cieszę się. Ale już wcześniej się z nim przywitałem.- Powiedział w obronie ojciec.
-Jak to wcześniej?- Spytała zdziwiona mamusia.
-Dwa miesiące temu ojciec przyszedł do mojego obozu.- Zabrałem głos na co wszystkie pary oczu zwróciły się na mnie.- Ale, gdy go zobaczyłem kazałem mu się wynosić. Byłem na niego wściekły. Na was. Myślałem, że mnie porzuciliście. Ale na szczęście niedawno co ojciec przyszedł i wyjaśnił mi jak to naprawdę było.- Co prawda to prawda.- Teraz jest już wszystko w porządku. Cieszę się, że ponownie mam rodzinę.- Po tych słowach złapałem moją mamę za rękę. Mamusia w odpowiedzi uśmiechnęła się czule i pocałowała mnie w policzek.
-Ale powiem ci Kiyoshi, że jesteś chyba przystojniejszy od ojca.- Na słowa Takajiego zaczęliśmy się śmiać.
-Po pierwsze, bo jestem młodszy. A po drugie zostałem urodzony przez piękną kobietę.- Tu spojrzałem się zadziornie na mamusię, która napawała się dumą.
-Twoja żona musi być szczęściarą.- Stwierdził z uśmiechem Shiba, z kawałkiem mięsa na widelcu.
-Jaka żona?! Ja nadal jestem kawalerem.- Stwierdziłem, kradnąc mu z talerza żarcie.
-Masz już 300 lat i nadal żony nie masz?!- Spytał z niedowierzaniem Manabu.
-Nie znalazłem odpowiedniej kandydatki na to miejsce.- Oczywiście na razie zachowam dla siebie to, że z tą idealną kandydatką aktualnie się spotykam.
-Skończmy ten temat o małżeństwie. Ty lepiej mów co się wydarzyło przez ten czas.- Spytał już zniecierpliwiony Shiki.
-Hmmm.....Z takich najważniejszych to chyba to, że mam swój klan.- Stwierdziłem zajadając się mięskiem. Przy okazji przesiadłem się, siadając między rodzicami. Wziąłem trochę mięsa do ręki i przysunąłem z uśmiechem ojcu pod nos. Ten zaśmiał się krótko i przyjął jedzonko.
-No, no, no. Pewnie długo walczyłeś o to stanowisko.- Stwierdził Shiki dumny ze swojego chrześniaka, czyli mnie.
-Wcale. Po prostu spotkałem gościa w lesie. Zaczął się stawiać. Zamachnąłem się kilka razy i po chwili leżał martwy na ziemi. Po chwili przybiegł jakiś chłopak i powiedział, że zabiłem wodza i nim zostałem. Patrzyłem się na niego jak na jakiegoś wariata. Ale poszedłem za nim do obozu. On ogłosił mnie nowym szefem. Oczywiście zaczęły się jakieś bunty. Wkurzony stwierdziłem, że jeśli ktoś mi się przeciwstawi to urwę mu łeb i nabiję na pal, a po tym upiekę. Kilka osób się sprzeciwiło to ich po prostu zabiłem. Teraz jest już spokojnie i nie muszę się niczego obawiać.- Mówiąc to cały czas karmiłem ojca.
-Charakterek po mamusi.- Stwierdził Shiki, na co oczywiście zaczęliśmy się śmiać.- A tak to poznałeś kogoś ciekawego?
-Mam przyjaciół i przyjaciółki.- Stwierdziłem spokojnie, pijąc winko.
-A długo się znacie?- Dopytywał wujaszek.
-Z chłopakami prawie te 300 lat, a z dziewczynami od niedawna.- Niech się cieszą, że nie powiedziałem „z idiotami”.
-Poznałeś jakieś inne wilki.- Powiedział z uśmieszkiem wujaszek.
-Nie. To są 3 wampiry i jeden elf. Oczywiście znam ich więcej, ale z tymi się przyjaźnię.- Po tych słowach przy stole zapanowała cisza. Wszyscy patrzeli się na mnie zszokowani.
-Przyjaźnisz się z wampirami?- Spytał niedowierzając Takaji.
-Tak. Coś w tym złego?- Patrzałem się na nich jak na idiotów.
-Przecież wiesz, że wilki i wampiry nie mogą żyć razem.- Stwierdził stanowczo wujek Manabu.
-To są bujdy na resorach. Gdyby tak było już dawno leżał bym martwy 2 metry pod ziemią. Oni są naprawdę spoko i nie raz uratowali mi dupsko. Na przykład ostatnio gdy......- Zamilkłem przypominając sobie, że nie miałem o tym mówić.
-Gdy co?- Spytała moje rodzicielka, a ja już wiedziałem, że się wkopałem.
-Ostatnio walczyłem z takim wilkiem i innymi. No i byłem bardzo ranny. Dzięki szybkiej reakcji mojego przyjaciela wampira dziś mogę tu z wami siedzieć.- Ledwo te słowa przeszły mi przez gardło. Wszyscy patrzeli na mnie zszokowani.
-Już dobrze się czujesz? Masz jeszcze jakieś rany? Co się dokładnie stało?- I lawina pytań od mamusi, która patrzała na mnie troskliwym wzrokiem i najchętniej przebadała by mnie na 1000 sposobów.
-Już wszystko dobrze. Doktorek wampir poskładał mnie do kupy.- Na moje słowa moja rodzicielka aż zbladła.
-No to jednak muszę przyznać, że nie mogą być tacy źli.- Stwierdził ojciec Shiki.
-Poznacie ich to sami ocenicie.- Bo nie dało by się ich chować przez ten cały czas. Musiałem nawet Runiemu wybić z głowy przyjście tutaj.
-Kiyoshi! Zamień się w wilka.- Powiedział podekscytowany kuzyn Shiba.

-No dobra. Ale ty pierwszy.- Wskazałem na swojego kuzyna. On radośnie wstał i po chwili tuż obok wujaszka Manabu stal szary wilk. Nie mając innego wyboru wstałem i poszedłem za namiot. Tam zamieniłem się w wilka. Wyszedłem za niego i podszedłem bliżej stołu. Wszyscy tam siedzący mieli pootwierane buzie z wrażenia.
-To futro aż się błyszczy.- Stwierdził zachwycony Takaji. Ja natomiast spojrzałem się na swojego kuzyna i postanowiłem się trochę zabawić. Zacząłem na niego warczeć. Po chwili załapał o co chodzi i zaczął uciekać. Goniliśmy się tak chwilę po obozie, by nadal pełni energii wrócić do stolika. Nadal w wilczej postaci podszedłem do mojej rodzicielki i położyłem głowę na jej ramieniu. Ona zaczęła drapać mnie za uchem na co zacząłem się do niej wtulać.
-Pieszczoch mały.- Zaśmiała się Imari na moje poczynania. Z powrotem zamieniłem się w człowieka i zająłem swoje miejsce.
-Wyrosłeś na wspaniałego wilka Kiyoshi.- Stwierdził z dumą Shiki.
-Jako jedyny syn musiałem tak zrobić.- Uśmiechnąłem się ale zawtórowała mi cisza.- Coś się stało?- Spoglądałem to na ojca to na matkę.
-Bo wiesz Kiyoshi......Ty nie jesteś jedynakiem.- Powiedziała moja mama.- Masz jeszcze brata i siostrę.- Powiedziała, patrząc się na swoje buty. Patrzałem na nią zszokowany. Mam rodzeństwo.
-Minęło już tyle lat, a moje życzenie nadal się nie spełniło.- Powiedziałem, wzdychając ciężko.
-Jakie życzenie?- Spytał skołowany ojciec.
-Chciałem przecież dwie siostrzyczki. Więc mam nadzieję, że może na następne urodzin się to spełni.- Powiedziałem, spoglądając na rodziców. Tymczasem wujkowie i kuzyn nie mogli przestać się śmiać.- Mamo. Tato. Nie mam wam tego za złe. Wręcz przeciwnie. Bardzo się cieszę, że mam rodzeństwo. I bardzo chętnie ich poznam.- Powiedziałem, uśmiechając się do nich.
-Przyjadą w weekend. Wysłaliśmy ich do Internatu aby się uczyli, a nie jeździli z nami po kraju. Ale na pewno się ucieszą z twojego powrotu. Trochę im o tobie opowiadaliśmy.- Powiedział ojciec z uśmiechem. Mamcia natomiast przytuliła się do mnie jakby w podzięce.
-Na razie dość o mnie. Teraz wy coś poopowiadajcie. Właśnie! Gdzie będziecie mieszkać?- Bo jeśli dobrze myślę to zostają w mieście.
-Niedaleko stąd budujemy obóz. Z jakiś miesiąc pozostaniemy tutaj.- Stwierdził ojczulek, a ja wpadłem na pomysł.
-To może na tan czas zamieszkacie w moim obozie? Miejsce się znajdzie i przy okazji spędzimy razem trochę czasu.- Trochę wygody im się należy. Mama z tatą wymieniali spojrzenie, jakby czytali sobie w myślach.
-Jeśli nie będzie ci to przeszkadzać to czemu nie.- Powiedział ojciec z uśmiechem.
-Wcale a wcale. To jutro przyjdę po was i zabierzemy się do mnie.- Wszyscy zgodnie pokiwaliśmy głowami. Po tym porozmawialiśmy jeszcze trochę, a następnie każdy udał się na spoczynek. Oczywiście mamusia zaciągnęła mnie do ich namiotu abym przenocował. Przebrałem się i położyłem obok mamusi, robiąc sobie z jej brzucha poduszkę. Od razu udałem się w objęcia Morfeusza.

A tu macie Rukiego, który zapomniał tekstu >.<